-
Posts
476 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by allcia
-
opcja 2 choc niby temat nagroda jest faktycznie zamkniety-bo facet faktycznie przestraszyl sie laczac fakty- siostra z Sulejowka- kradziez psa/ w Sulejowku/...ect i utrzymuje teraz ze to jest Jego pies... wiec...Jemu nie mozemy proponowac tej nagrody...tylko ewentualnie temu gosciowi od chlopca...zeby poczta pantoflowa mu przekazal...choc nie wiem jak to zalatwic....w kazdym razie musimy jadac tam miez 100% pewnosci ze pies jest zlapany-poprostu pojechac po jego odbior... mozna kolesia meczyc telefonami ze chcemy tego psa zobaczyc- bo przy rozsataniu stanelo na tym ze Borat utrzymuje ze to jego pies i ma go od 5lat/choc psa na posesji nie bylo przez cale dopoludnie/ Borat do kolejnej naszej wizyty mial znalezc jego/kazika/ szczepienia...-moze do tych szczepien nie ma co wracac w rozmowie poki co/ bo najprawdopodobniej ich nie ma 100% i moga stanowic pewien klopot dla Niego/ szczepienia to argument dla policji...ewentualny.../teraz juz telefonicznie-nie wracac do tematu szczepienia/tylko lagodnie...mozna powiedziec ze jesli sie okkaze ze to nasz pies to jakos sie rozliczymy...za Jego przetrzymywanie...i "utrzymanie" poprostu musimy wydzwaniac do Niego i drazyc mu dziure kiedy mozemy przyjechac i zobaczyc tego "jego" psa by moc wykluczyc ze jest to "nasz" zaginiony pies...musimy Go przekonac i miec pewnosc co do tego ze ten pies bedzie u niego "zabezpieczony" zeby nie jezdzic na darmo... wtedy na miejscu poprosci aby okazl sie zaswiadczeniami szczepien psa.../ jesli nie bedzie ich mial to powiedziec ze dzwonimy na policje...i tez tak zrobic-pod warunkiem ze pies bedzie w gospodarstwie... w innym wypadku jesli kazka nie bedziemy miec w zasiegu oczu-nie mozemy zrobic nic- bo wszystko cokolwiek zrobimy zagrazac moze zyciu Kazka-funkcjonujacego tam jako obecny problem.
-
pania od schronu wegrowskiego zosatwmy na deserek...moze nie trzeba bedzie-bo to dosc komplikuje sprawe-obecna sytuacja Wegrowa ect... ja dzis wieczorem dzwonie do ojca chlopca od rowerka- zobaczymy co uradzil w meskiej rozmowie z "Boratem"/krasuckim/ jak nie wymyslil trzeba dzialac wiesz KWL wieksza nagroda jest tylko do sprowokowania- i tak jej nigdy nie dostanie...-chodzi o to zeby zlapal psa...i to jest niezly pomysl bo jak zachecimy go 500zl-to mysle ze slina mu pocieknie w dol do pasa...zlapie psa...a my wtedy... opcja 1. przyjdziemy po psa...a za nami wkroczy Pan Policjant...i wiecej nie trzeba...trzeba tylko policjanta ugadac.../Policjant bedzie mial pozatym prawo do sprawdzenia czy pies jest szczepiony-jesli Borat by sie upieral ze pies jest Jego/ - to moim zdaniem bylby najprostszy sposob...bo tak to moze sie przkombinowac...jak go zaczniemy straszyc czy cos tam cos tam...to sprawa sie rozmyje kazik moze w niewyjasnionych okolicznosciach wkoncu zniknac...tym bardziej ze niektorzy/ojciec chlopca na rowerku/sugeruja ze te psy co w okolicy gina-to moze Kazik "zalatwiac"...wiec nie ma co zwlekac... marchewka w postaci 500zl zakladamy na kij...wczesniej lub pozniej ugadujemy policjanta czekamy na zlapanie przez Borata Kazika-jedziemy dokonac "transakcji" i mamy po sprawie. Z wielkosci naszych szczodrych serc za zlapanie psa mozemy Boratowi na "otarcie jego lez" zosatwic 100 tak zeby bylo uczciwie za zlapanie kazka- i co Wy na to?
-
wiec: obracowalam taka strategie dzialan... 1. skontaktowac sie z tym policjantem-jesli bedzie zyczliwy -a jest szansa...to zaproponowac mu wspolprace-przedstawic co i jak-powiedziec moze cala prawde ze dogomania ect.../bo w takim przypadku nie ma co brnac a w jakas kolezanke i placzace dzieci.../powiedziec ze to dla celow"marketingowych"bo na wsi przeciez i to jak widac o takiej mentalnosci-nikt by nie pojal ze jakies glupie laski przyjezdzaja co tydzien o 6stej rano w niedziele w celu zlapania zapuszczonego starego psa.../ 2.skusci faceta na wysoka nagrode...miec pewnosc ze zlapal psa i umowic sie kiedy przyjedziemy. 3. skontaktowac sie z vetem-ktory szczepil psy w tym rejonie/zaraz to zrobie/ i sprawdzic czy taki pies byl szczepiony u takich ludzi.../podstawa do podwazenia wlasnosci i naruszenia praw o szczepieniu!!!/ 4. umowic sie z policjantem i udac sie na interwencje/odbior psa! no jest jeszcze opcja z ta kierowniczka wegrowskiego Tozu- tyle za ja jej nie znam-ale ponoc kobita zywemu nie przepusci:mad:
-
ja zadzwonie do veta ktory szczepi ten rejon- mam namiar-powinien miec to w swych "ksiegach" nie wiem tylko czy odkrywac karty -ale chyba musze...powiem ze zaginal pies...- ze facet sobie przypisal prawa do niego-ze ponoc ma juz Go 5 lat-choc sasiedzi calkowicie podwazaja te wersje...i ze facet nie ma go na podworku- a to przeciez Kaukaz nie jakis jamniczek...kurcze nie wiem jakie sa uklady vetow z gospodarzami wiejskimi...????!!!moze ktos cos powiedziec-zeby sytuacja sie jeszcze bardziej "nie zagescila":shake:
-
ech dziewczyny-naprawde jakas zmowa-zreszta co podkreslil ojciec chlopca...-ze On znalazl sie w glupiej sytuacji i tez oplatal jak mogl...cala te sytuacje...ja do Niego zadzwonie jutro wieczorem-zobacze co powie czy cos ugadla - miedzyczasie zadzwonie do veta---Umka czy ty mozesz sie zajac tym Krasuckim???tak dobrze ci z nim idzie:eviltong: :loveu: :eviltong: bede wdzieczna-bo ja to odrazu sie emocjonuje:oops: podam ci jego numer na priv:p co? bo nie chce zeby sie telefony urywaly u Niego;) plakaciki podesle Abwerce- moze trzeba w nich bedzie tresc zredagowac na nowo? cos proponujecie? oki zmykam przymknac oczka- bo dosyc wrazen sensacyjnych na dzisiejszy dzien-conajmniej jakbysmy jakas wizje lokalna albo wogole jak jakies scherlock holmes womens ech KWL-co myslisz o tym wszystkim jako chyba jedyny mezczyzna w gronie poswieconym Kaziowi??? Kasie??? pozdrawiam wszystkich
-
reasumujac- a wiec moje wnoioski i taka mala wizja lokalna -mysle, ze sprawa po tamtej niedzieli potoczyla sie tak: W tamta niedziele znalezli otumanionego psa Seladinem na podworku i wykrecili numer zeby zorientowac sie ile tej nagrody moga dostac...nie dostali satysfakcjonujacej odpowiedzi, wiec powiedzieli, ze zadzwonia w poniedzialek... niezadzwonili gdyz w miedzyczasie przyszedl do nich na zwiady Ojciec chlopca...-moze zobaczyl, ze pies jest w ich zagrodzie i zaproponowal zeby go nam oddali...-bo ze policja..., ze psa skradziono w tamtym roku w Sulejowku... na co facet sie przestraszyl- skojarzyl fakty ze siostra z Suljowka i ze gotowi jestemy go osadzic o kradziez psa i powiedzil, ze ma go juz 5 lat co najzwyczajniej mija sie z prawda...nie zadzwonil w poniedzialek z wiadomych przyczyn...pomyslal ze sprawa sie moze jakos rozejdzie i trzyma sie opcji ze to Jego pies...no i teraz coz musi utrzymywac -klamstwo - mysle ze tak to sie ma.
-
cd... wiec przy pozegnaniu z Ojcem chlopca- niestety zadzwonil telefon z informacja ze wsi opodal ze maja tego psa i zeby podjechac to wyprowadza...no i udalysmy sie w to miejsce-okazalo sie ze to zupelnie nie ten pies i w dodatku Go tam nie ma...wiec wrocilismy do wsi i pojechalismy wbrew odradzaniom- ojca chlopca do tego Slawka Krasuckiego...ktory mial spac jak susel po nocnej dyskotece...przy bramce spotkalismy Jego ojca wracajacego z kosciola... -no tak jest tu taki-chodzi przychodzi nie wiem zobacze do budy...rano byl i pognal do domu niby syna szukac...ja przekupilam Azjatke ktora uniosla leb kawalkiem kurczaka i sunia jzu byla nasza...Weszlam za panem do domu ale syna Slawka nie bylo Ojciec bardzo zdziwiony ze nie spi...- poszlismy do budy ale Kazka tez nie bylo-a ponoc rano przed koscioplem byl...dziadek mowil tylko ze syn zaszczepil tego psa nawet i ze to koszty- na co kwitowalam ze spokojnie niech sie nie martwi koszty zwrocimy... niestey nie zdazylysmy sie dopytac ile ten pies niby u nich jest...pojawil sie Syn...wyszedl zza stodoly ni stad ni z owad...wszedl jeszcze w jedno pomieszczenie gospodarcze-lekcewazac niby nasza obecnosc...ale wkoncu podszedl...i "delikatnie"zasugerowal tacie zeby juz sobie poszedl do domu wreczajac mu wiaderko.-/"bo cos przeciez moglby nieopatrznie chlapnac"/ no i sie zaczelo...ze to nie mozliwe bo pies juz jest tu u niego 5lat ect ect... no my ze chcialybysmy Go zobaczyc...i takie niejasne dziwne stwierdzenia- ze niby co ten pies tak sobie samopas...ect...bo ze niby u nich nie je bo obok facet jakies gnaty wyrzuca...no taka wies na calego... pozegnalismy sie powiedzielismy ze jeszcze zajedziemy przed wyjazdem moze kazek wroci... a i ponoc wabi sie Max wpadlam na pomysl zeby doptyac veta-wies mala takze... vet jak wszyscy we wsi nieprzytomny...zaspany-po jakiejs nocnej akcji interwencyjnej ponoc...powiedizla ze on nie szczepil psow na wierzbie tylko kolega i uzyskalismy tylko od niego namiar na tego veta /do sprawdzenia/ podjechalismy raz jeszcze do tego Slawka - obok pojawila sie sasiadka z Waszawy ktora tam weekenduje-i podbiegla do nas mowiac ze wczoraj jak jechala autobusem to widziala w okolicy laska tego psa o 9-czyli pies chodzi nadal samopas... Powiedzialm jej ze ponoc sasiad jej uznaje ze tego psa ma od 5 lat-ona ttylko powiedizla ze to niemozliwe-poprosilam zeby szczegolnie zwrocila teraz na jego podworko uwage wzielam od niej numer i ze bedziemy w kontakcie...poczym przyatkaowalysmy raz jeszcze na dowidzenia Slawka znowu rytual podejscai do budy itd,,,,psa nie ma i konkrety0/postanowilysmy przyatakowac/- no dobrze a mozemy to swiadectwo szczepienia zobaczyc...-no musialbym poszukac...gdzies jest... no dobrze- pan mowi ze pies jest od 5lat u pana i ze to pana pies to jak to sie stalo ze siostra szukajac w tamat niedziel psa tego nie powiedziala???? ano siostra sie nie wtraca...-acha ale powiediala ze macie ta oto azjatke i tego czarnego na lancuchu...a o Kazku/Maxie / zapomniala dziwnym zbiegem okolicznosci... no nic to poszlam po wizytowke-gdyby pies sie pojawil i wrocil...a Umka lagodzila zadawane konkretnie pytaniami ciosy ... stanelo ze pozostajemy w kontakcie... i po cholere im ten pies??? co za dziady... na okolo wiele blakajacych sie psow krowy stojace w obornkiu po pas na zywym sloncu i pies przymocowany do jakis dziwnych urzadzen...ktory niby je pilnoje????:mad: widoki iscie jak nie wiem z czego... przypuszczalnie nastapila zmowa...niestey odwiodl nas ten telefon do pobliskiej wsi...byc moze jakbysmy prosto zajechaly do tego gospodarstwa tego Slawka moze bysmy tam psa zastaly...ale tez niekoniecznie...-bo jak widac pies nadal wedruje...sama nie wiem o co chodzi/ale chyba o kase???/ i co z tym dalej poczac...
-
Na poczatku zaczne od dobrej wiadomosci ze Kazik zyje i ma sie chyba dobrze... chyba bo zesmy go nie spotkaly:roll: dzisiejsza ekipa w skladzie Umka EdytaDR Abwarka i ja spustoszyly wies i generalnie wprowadzila poploch- co u niektorych... wiec pokolei-mam nadzieje ze dziewczyny dopisza jakies szczegoly-ktrorych bylo tym razem bezliku-i ktore mogly mi najzwyklej umknac:cool1: zajechalysmy ok 7 na miejsce- objechalysmy znajoma juz nam i kazikowi okolice wypatrujac psiny-ale niestety nie bylo tak cudownie jak w zeszlym tygodniu... caly czas chodzila za mna mysl co z psem i czy zyje... bylo dosyc wczesnie i na domostwach/choc to wies/-ale i niedziela jeszcze bylo cicho i glucho- wiec zesmy sie rozdzielily na 2 samochody i penetrowalysmy wies w zdluz i w szerz zajezdzajac i pytajac pojawiajacych sie kolo swych zagrod gospodarzy...Nikt o Kaziku nie slyszal...wreszcie na podworku pojawil sie znajomy Pan-tato "chlopca od rowerka" Zobaczyl mnie i podszedl od razu i zaczal...enigmatycznie...wie pani ja nie widzialem teraz juz tego psa- na co opowiedzialam mu cale zajscie z zeszlej niedzieli i "gluchy telefon"i za niska /oferowane100zl/ nagrode...facet zaczal mieknac... wie Pani...bo ja tak naprawde jestem teraz w glupiej sytuacji... i miedzy wierszami podarzajac do konkretow ze jest u tych Krasuckich/Slawka/ gdzie w zeszlym tygodniu wpadl w domostwo-i gdzie zesmy Go zgubily...wiec lapidarnie-informacje ktore "sprzedal" wskazywaly ze pies sie tam znajduje i ze ponoc ten Slawek ma miec tego psa od 5 lat/ ale On tzn ojciec chlopca na rowerku pytal jeszcze innych i kazdy mowil- gdzie tam- moze od ostatniego BozegoNarodzenia ten pies sie i u niego kreci-ale nie zeby 5 lat... wiec o co chodzi???-Nagroda??? ych...no i badz tu madry... facet powtarzal w kolko tylko dobra wola-nic tu po Was tylko dobra wola. Wy Go nie zlapiecie- widzicie ze psa teraz przez tydzien nie ma...i tak w kolko. W koncu podkreslajac jeszcze ze 20razy ze tylko dobra wola powiedzial swoje zdanie Ze On to osobbiscie nie wie po co temu Krasuckiemu taki stary pies...najpierw wspomnial ze moze chce pokryc nim te Azjatke ktora jest u niego ale pozniej sam sobie zaprzeczyl w zeznaniach ze ona sterylizowana niby/:roll: ?????/no i tak krecil...cos niby wie ale tak mowil... Stanelo na tym ze to delikatna sprawa sie zrobila wrecz honoru poniewaz tamten/krasucki/ na poczatku ponoc wyskoczyl do Niego/ojca od chlopca na rowerku/ ze On to tego psa 5 lat juz ma ect ect- bo tamten mial mu powiedziec zeby oddal tego psa- bo ze Go ktos ukradl pol roku temu z Sulejowka...i ze policja zdjecie zrobila -do tego doszlo ze ta siostra ktora tydzien temu szukala po ich zagrodzie kazika jest z Sulejowka- i cala historia miala sie skleic prosto...ze facet krasucki sie przestraszyl i powiedizla ze on tego psa/kazka / ma od 5 lat...!!!!!!!!!!!!!!:crazyeye: ciekawe... Pan /ojciec chlopczyka powiedizal ze delikatnie z nim porozmawia- powie o nagrodzie 100-zl /ktora niby szczerze? okazywal ze jest oburzony-ze po co ta nagroda???/i ze zadzwoni do mnie....Mowil ze nie ma po co jechac teraz do krasuckiego bo On to spi bo wczoraj byl na dyskotece/swoja droga On chyba tez bo byl jakis taki "wyprany" i sam gadal jakby sie potlukl.../ sciemna sprawa...W kazdym razie pozegnalismy sie - Miedzy czasie dlugiej rozmowy z Ojcem chlopca dotarla do nas Umka z Edyta i oznajmily ze pod kosciolem wypytujac wszystkich po kolei jakis Pan powiedzial ze Kazka widzial w piatek!!!!:multi: i to byla super wiadomosc ze pies zyje... cdn- zaraz wracam
-
bardzo mozliwy transport-w wekend majowy-jakby co klaruje sie- do lodzi oczywiscie
-
bo tak naprawde zwierzeta sa naszym sumieniem-i kazdy indywidualnie za to kiedys odpowie....nic w przyrodzie nie ginie:shake: tymczasem cos z tym koniecznie trzeba zrobic!!! Nie mozna na to patrzec!
-
shit nie wiem co jest rozmawialam z dziewczynkami-ze Wsi-wlasnie przed chwila zdaly relacje ze w tym tgodniu Kazia nie widzialy- a zazwyczaj widywaly......... ???????????????????????? co jest????? niepokoje sie troche... Ten facet tez sie nie odezwal / w poniedzialek/ co ponoc mial miec Kazika na widoku i Go zlapac za nagrode???? Mam nadzieje ze nic zlego sie nie wydarzylo?:-( Kurcze...co tez moglo sie zdarzyc po niedzielnej akcji i wizycie we Wsi????Gdzie jest teraz Kazik??? :placz: