Ona jest przerażona. Kiedy Marzena ja łapała, ze strachu kłapnęła ją niegroźnie zębami ale na szczęście nie ma śladu. Z samochodu wyjmowały ją dziewczyny z lecznicy bo biedna bardzo się broniła. Jest to jedno wielkie przerażenie!!!!
Nie wiem dlaczego? Przecież Aria i Wiga zalizały by człowieka a były z tego samego podwórka.
Prawdopodobnie jest to przepuklina! W środę będzie wiadomo więcej. Czy może ktoś zrobić jakiś bazarek? Zebrane pieniążki poszły na hotel Bezika i mimo, ze sunia będzie miała w lecznicy zniżkę i tak koszty operacji a potem hospitalizacji będą spore!
Sunia już w drodze do szpitala. Módlcie sie aby udało się jej pomóc. Marzena już nie mogła patrzeć na jej cierpienie i zabrała ją niemalże siłą ale obiecała że mała wróci. Oby to nie był nowotwór z przerzutami...
Rozmawiałam dziś z Panią Bezika. Wczoraj nie wytrzymała i wyszła z Bezikiem sama. Pies zrobił ogromne postępy. Szedł bardzo grzecznie. Kul już się tak bardzo nie boi ale jeszcze potrafi pociągnąć. Teraz zaczął reagować na psy i najbardziej ciągnie gdy zobaczy psa w pobliżu. Wtedy nie reaguje na żadne komendy. Pani jest jednak bardzo zadowolona z postępów jakie zrobił.
Nie rozumiem, to jest straszne... Uważam, ze nie można tego tak zostawić. Trzeba nagłośnić sprawę. To co robimy to jest walka z wiatrakami, jeśli tacy "Ludzie" nie będą odpowiadać za swoje okrucieństwo.
Wizyta pań trenerek odbyła się. Panie ponoć oceniły Bezika bardzo pozytywnie. Udzieliły wskazówek jak uczyć go pewnych zachowań i zostawiły nr telefonu aby się z nimi w razie potrzeby kontaktować. Pani Bezika jest bardzo zadowolona choć na razie sama z nim nie może wychodzić. Dziś w trakcie spaceru Pan zastosował się do wskazówek i Bezik bardzo ładnie współpracował. Wczoraj po raz pierwszy przeszedł obok kul bez podkulonego ogonka!