Wczoraj po10 godz. pracy z dzieciakami padłam i nie miałam siły gotować. Namoczyłam im kuleczki, żeby nie było problemów z trawieniem. Panny rano zjadły po 3 kulki:p i czekały na prawdziwe śniadanie. Oczywiście ryż pochłonęły. Oszukałam je trochę dosypując kulek;). Malwinka zrobiła się cięższa od Balbinki.:lol:
Balbina nadal się krztusi. Płuca i gardło w porządku.