-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
To może być związane z wiekiem. Być może piesek ma jakieś problemy z prostatą.
-
[B]asiol[/B] wydaje się ok, tylko nie za bardzo dla psa ze skłonnościami do tycia. Ja akurat warzywa podaję z podrobami, a nabiał oddzielnie. Jeśli podasz wagę i wiek psiaka, to przerobię Ci dla niego mój jadłospis ;)
-
obozwiązek kastracji psów/kotów ni przeznaczonych do hodowliw PL
Martens replied to spring_'s topic in Sterylizacje
[quote name='ARKA']Chorowanie rowna sie smierc, to nie grypa, ktora sama przejdzie jiedyne skuteczne leczenie to zabieg. Nie wspomne juz o nieodwracalnych skutkach ropomacicza, nie usunietego na czas, np. uszkodzenie nerek[/QUOTE] Sugerujesz, że każda suka, która zachoruje na ropomacicz, umiera? Że nawet wcześnie wykryty ropomacicz to wyrok śmierci? Czy ja gdzieś napisałam, że w razie wystąpienia problemu też nie należy robic zabiegu? [quote name='ARKA']To chyba masz jakies stare dane, ktore zapamietalas. Srodki narkotyczne sie zmieniaja, sa bardziej bezpieczne, jest tez narkoza wziewna. Przeginasz, interpretujesz na swoja strone.. Twoje dane sa wziete z sufitu.[/QUOTE] W porządku, być może dane są przestarzałe, jeśli nie znajdę źródła, argument uznajmy za niebyły. [quote name='ARKA']Dla Ciebie moze niewielka z punktu widzenia zycia psa ZASADNICZA!![/QUOTE] Tu szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem :razz: Mam to odebrać, że nie sterylizując suki narażam jej życie? Czy może raczej zrobiła to matka natura, dając jej macicę i jajniki? [quote name='ARKA']:roll: nie bardzo rozumiem po o ta burza to jest chyba jakis stary wątek.[/QUOTE] Wątek jest na temat sensu wprowadzenia obowi,ązkowej sterylizacji/kastracji zwierząt domowych (niehodowlanych) i nie widzę nic niezwykłego w tym, że ktoś się w nim wypowiada. [quote name='ARKA']Wszystkie, tak jak zwierzeta gospodarskie przezywaja kastracje a nie konczą zycie.[/QUOTE] Nie porównywałabym kastrowania knura do sterylizacji suki - operacji z otwarciem jamy brzusznej. Bo nie spotkałam się z przypadkiem, żeby w gospodarstwach rolnych ot tak dla profilaktyki ktoś sterylizował krowy czy maciory :roll: [quote name='ARKA']A tak ogolnie [B]nie ma nakazu[/B] posiadania psa, trzeba doprowadzic do tego,ze jak ma sie psa to ma sie okreslone obowiazki.[/QUOTE] I z tym jak najbardziej się zgadzam, ale pomysłu tytułowego tego tematu nie uważam za dobry. [quote name='zielony']Wszędzie jest jakieś ryzyko i nie ma nic za darmo i nie ma na tej planecie czegoś, co by ne szkodziło, ale jak ograniczyć takie ilości? Straż Miejska lepi mandaty za puszczanie psa luzem , ale nie ma miejsc do latania dla psów, to gdzie puszczać? To denerwuje. Samo chipowanie nie załatwi sprawy, bo wydaję mi śię, że bardziej byli by skłonni ludzie na wsiach sterylizować niż chipować. Rozmawiam z nimi, kiedy przychodzą do chroniska.[/QUOTE] Samo chipowanie niewiele da, ale pomoże pośrednio przy egzekwowaniu kar za znęcanie/porzucanie, oraz przy dopilnowaniu właściciela psa w wypełnianiu jego obowiązków. Jak w ogóle można wprowadzić ogólny nakaz dotyczący czegoś, co nie podlega praktycznie żadnej kontroli? Analogicznie: w Polsce mamy obowiązek szkolny do lat 18. I jest on naprawdę dobrze egzekwowany od rodziców. Ale dzieci nie rosną na drzewach, praktycznie wszystkie narodziny i dalsze losy dzieci do lat 18 są dokumentowane i kontrolowane przez odpowiednie urzędy. To samo trzeba zrobić z psami, jeśli jakikolwiek odgórny nakaz ma mieć szanse wyegzekwowania. Wszczepienie chipa to kilka sekund, powikłania praktycznie się nie zdarzają. Sterylizacja suki to operacja z otwarciem jamy brzusznej, z koniecznym przynajmniej kilkudniowym okresem rekonwalescencji (o ile nie ma powikłań). Sterylizacja jest potrzebna, ale w postaci akcji, z którymi trzeba wyjść do ludzi. A co ma do tematu puszczanie psów luzem i mandaty z tego powodu, to już naprawdę nie mam pojęcia :roll: -
Ale w jakim celu to zagotowujesz? :razz: Z tego co wiem wystarczy dokładnie umyć przed zmieleniem, ew. oparzyć skórkę na owocach południowych. Szkoda witamin ;)
-
Paćkę warzywną można dosmaczyć jogurtem, kefirem, olejem ... galaretką z nóżek nie próbowałam ;) Albo mielić podroby żeby pies nie wydłubyuwał ich z warzyw. Sporo osób tego samego dnia podaje kości i warzywa, więc raczej nic się nie stanie.
-
Tak, to też jest ok. 3 lat, minimum. "Czas trwania odporności poszczepiennej Badania wykazały, że wśród raz zaszczepionych psów ponad 90% utrzymuje odporność przeciw Parvowirusowi -2 i Adenowirusowi - 2 więcej niż przez 7 lat. Odporność przeciw nosówce sięga 15 lat, a coronawirozie - prawdopodobnie przez całe życie. Odporność przeciw wściekliźnie i paragrypie - 3 lata i dotyczy to 85% psów. Długość trwania odporności uzależniona jest od rodzaju szczepionki- użycie modyfikowanych, żywych wirusów zapewnia dłuższą odporność niż użycie wirusów zabitych, także dany szczep może dawać lepszą odporność niż inny. Nowe rekombinowane szczepionki dają dłuższą odporność. Odporność po szczepieniach przeciwbakteryjnych trwa krócej. Przeciw Bordetella - mniej niż rok. W przypadku Leptospirozy czy Boreliozy i Giardiozy – nie można uzyskać poszczepiennej odporności dłuższej niż jeden rok."
-
[quote name='ania_wawa']Martens, baaaardzo dziękuję za szybki odzew:loveu:. Rozumiem że jeśli psa karmię dwa razy dziennie to dzielę te porcje na pół albo jakoś tak :). (...) Mam nadzieję że Barf wspomoże ewentualne leczenie i środki na stawy....no wogóle pokładam dużą nadzieję w tej diecie. Trzymajcie za nas jutro kciuki .[/QUOTE] Ja też dzielę na pół, z tym że niekoniecznie co do grama ;) Jak jest dzień paciaji warzywno-żołądkowej, to rano robię całość, i dzielę na pół. A jak mam kefir i kostki, to rano daję kefir, a wieczorem jakieś skrzydełka czy szyjkę.
-
[quote name='lis']Szczepionka jest zrzucana dwa razy w roku,żeby mogły ją przyjąć szczenięta urodzone na wiosnę,a opuszczające jesienią rodzinną norę - tak ja myślę - chodzi mi tylko o to,czy przyjęcie przez lisa szczepionki również uodparnia go na trzy lata?. Od weta wiem,że lis wcale nie jest bardziej podatny na różnego rodzaju choroby,niż pies. A co do szczepienia psów,to może chodzi o to,ze jak pies / nie daj Boże / kogoś ugryzie i nie będzie miał ważnego szczepienia,to mogą wyniknąć z tego poważne problemy?.[/QUOTE] Co do lisów może nie tyle chodzi o odporność samego lisa, tylko łatwość rozprzestrzeniania się wścieklizny w populacji. Co do psa - skoro odporność po szczepieniu utrzymuje się spokojnie przez 2 lata, a zazwyczaj 3 (85% psów), to szczepienie powinno być ważne przez minimum 2 lata a nie rok... Ew. ważne 2, a po 2 badanie krwi na przeciwciała, czy szczepić już, czy jeszcze za rok. To, czy w ogóle wytworzy się odporność na chorobę w większym stopniu zależy od stanu szczenięcia i samej szczepionki: "Niepowodzenia w szczepieniach Po serii szczepień pojawienie się odpowiedzi immunologicznej wymaga jednego do dwóch tygodni. Jeśli czynnik chorobotwórczy został wprowadzony do organizmu przed lub w trakcie szczepienia- organizm może nie zdążyć wytworzyć odpowiedzi immunologicznej poszczepiennej. Żywe, modyfikowane szczepionki mogą wywoływać immunosupresję ( zahamowanie odpowiedzi immunologicznej) co powoduje, że zaszczepione szczenię jest jeszcze bardziej chore. Dodatkowymi czynnikami mogącymi nasilać immunosupresyjny efekt- jest niedożywienie, ciąża, infekcje, oraz użycie leków takich jak np. hormony sterydowe. Inną przyczyną niepowodzeń szczepień jest nieprawidłowe przechowywanie szczepionek oraz nieprawidłowe ich podanie." - [url]http://www.wilczarz.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=104&Itemid=6[/url] W Polsce problem wścieklizny dotyczy głównie zwierząt dzikich oraz wałęsających się po lasach psów wiejskich. Szansa na to, że pies wychowany w centrum miasta, będący pod dobrą opieką miał kontakt z wirusem jest minimalna.
-
Ja tam wolę Barf w tej najbardziej naturalnej postaci ;) Ale na wyjazd te kostki byłyby jak znalazł :) Czy można gdzieś poczytać więcej na temat składu?
-
Z tego co pamiętam Wlk. Brytania ma właśnie taki status - miałam gdzieś mapkę i te kraje były zaznaczone na czerwono. Stąd były tak skomplikowane przepisy i bardzo długa kwarantanna przy wwozie zwierzęcia z zewnątrz. W sumie i w Europie zach. wścieklizna zdarza się sporadycznie. Co do dzikich zwierząt - nie mam pojęcia. To, że szczepionka jest zrzucana 2 razy do roku nie znaczy, że każdy osobnik 2 razy do roku ją zjada. A lisy są z tego co wiem na wściekliznę bardzo podatne. Szczerze mówiąc niewiele wiem na temat szczepień dzikich zwierząt. Bez nich jednak prawdopodobnie choroba ta zdziesiątkowałaby w Polsce populację lisów. I nie byłoby do czego strzelać, bo natura załatwiłaby sprawę sama. Jednak ryzyko przeniesienia się jej na psy i koty żyjące w pobliżu lasów byłoby wtedy całkiem spore. Jeśli chodzi o koty - szczepionka nierzadko wywołuje u nich złośliwe nowotwory. A zawsze zastanawiało mnie, czemu nie ma u nas obowiązku szczepienia kotów, skoro te wychodzące są o wiele bardziej narażone na wściekliznę niż chyba każdy pies.
-
Wyślę później na PW ;) Możesz przy Barfie podawać dodatkowo preparaty na stawy np. Arthroflex.
-
Sama skóra i kości! Po szczeniakach! Tosia ma wspaniały dom
Martens replied to Helga&Ares's topic in Już w nowym domu
Tosia już jest w nowym domu? -
Zawsze jeszcze mogą mi go zabrać, jeśli będę mu krzywdę robić :diabloti: Albo jeśli w ciągu 6 miesięcy nie wyślę im zaświadczenia od weta, że królik jest w dobrym stanie (poważnie...).
-
[B]heavy[/B] to normalne u szczeniaków - one szaleją na maxa, i tak samo potem śpią :evil_lol: Koty chyba jeszcze bardziej :evil_lol: [B]xxxx52[/B] to jest straszne. Jestem jedyną osobą z dogomanii, w miejscowości ok 10 000 mieszkańców. Wiele osób opiekuje się psami całkiem przyzwoicie, ale u niektórych przeważa takie właśnie podejście jak opisuje heavy. Ale co zrobić jak u mnie w promieniu kilkudziesięciu km nie da się nawet zrobić psu najprostszego badania krwi?? W większych miastach łatwiej jest pomagać psom - jest zawsze schronisko, dużo wetów do wyboru, także tych o dobrym sercu, wielu dogomaniaków do pomocy... Ja nie mam nawet samochodu. Po psa ze schroniska też na zawołanie nie przyjadą, SM nie ma... Psy są łapane zbiorowo raz na pół roku, rok. Resztę czasu bezdomne są po prostu na ulicy. Sukces jest je nakarmić, żeby choć czasem nie były głodne. O ratowaniu starego psa kosztownymi badaniami nie ma co mówić. Bo kilkanaście-kilkadziesiąt bezdomnych w całym mieście nie dostałoby jeść.
-
Ze szczeniętami tych najmniejszych ras (chihuahua, york) jest jeszcze trudniej; one powinny mieć pokarm dostępny cały czas lub podawany nawet 7-8 razy dziennie.
-
Żeby wyegzekwować przepis w 100% faktycznie potrzebne jest chipowanie (przykładowo). Ale i w inny sposób na razie mozna by tę kontrolę zwiększać. W gospodarstwach wiejskich są chyba jakies kontrole? Choćby weterynarze jeżdżą do dużych zwierząt. Wime, piszę o utopii :roll: Na tym wątku: [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=10728[/url] też jest sporo informacji których szukamy. Co do innych chorób też wystarcza szczepienie co 2-3 lata, z tym jak pisała puli nie jest ono obowiązkowe, więc tu już każdy robi według uznania. Choć ja bym się przychylała do wprowadzenia obowiązkowych szczepień przynajmniej na parwo i nosówkę. Ale kogo na górze to obchodzi, skoro choroby te praktycznie nie przenoszą się na ludzi ani na zwierzęta gospodarskie...
-
Może dopytaj hodowcy? Mi wydaje się dziwne, że pies nie chce za bardzo jeść niczego. Może przydałoby się zrobić badania krwi?
-
[quote name='*Monia*']Właśnie tak po napisaniu postu pomyślałam. Hexi muszę na badania zabrać, bo to nietycie mnie trochę zastanawia, mimo że i tak wolę jak jest chudsza. Po ochrzanie za jej utuczenie od wetki jak Hexa była młoda staram się nie dopuścić do tego ponownie ;). Jak wetowi niedawno powiedziałam że jeszcze z kilogram by się przydał, to stwierdził, że jest idealnie :). [SIZE=1]Parę miesięcy temu widziałam w Wawie identyczną sunię jak Baryłka :razz:.[/SIZE][/QUOTE] Moja w młodym wieku podobnie jak twoja była chudziutka i za nic nie chciała przybrać na wadze. No ale po latach w końcu dowiedziałam się co to znaczy odchudzanie psa. [SIZE=1]Parę miesięcy temu byłyśmy w Wawie na badaniach na sggw, więc jeśli widziałaś ją gdzieś tam, to możliwe, ze to ona :evil_lol:[/SIZE]
-
A jesteś pewny, że tę karmę jadł u hodowcy? Bo niestety czasem bywa, że hodowca karmi byle gównem, a w wyprawce daje Royala...
-
Pedro znalazł wspaniały Dom w Gdańsku! Dziękujemy!!!
Martens replied to fizia's topic in Już w nowym domu
Też jestem ciekawa, czy chłopak już w nowym domku :) -
U nas to głównie kwestia problemów tarczycowych niestety.
-
[quote name='xxxx52']teraz juz jest za pozno,ale mam zapytanie dlaczego od razu nie udzielono psu pomocy?przeswietlono ,zbadano ,itd i musial w cierpieniach umierac:shake::-([/QUOTE] Bo to Polska? :razz: Badania kosztują, a kto za nie zapłaci gdy właściciela to nie obchodzi? A dogomaniaków jest za mało, by byli w stanie pomóc wszystkim psom.
-
szakal na smyczy - rynek krakowski
Martens replied to kasia&szaman's topic in Grupa 'Extra' - Dzikie psowate...
Znam ten pierwszy artykuł ;) -
Jeśli pies posikuje po trochu na wszystkie sprzęty, prawdopodobnie jest to znaczenie terenu. Być może robi to tylko pod waszą nieobecność, bo skojarzył, że przy was wiąże się to z nieprzychylną reakcją. Pies z pewnością nie jest złośliwy - on znaczy teren bo tak każe mu instynkt. Nauczył się, że nie należy sikać przy was, jednak pies nie wiąże ewentualnej kary kilka godzin ze zdarzeniem, które nastąpiło wcześniej, pod waszą nieobecność. Może pomóc kastracja. Powstrzyma jego zapędy do obsikiwania sprzętów. Niemniej jednak jest to zabieg chirurgiczny i jeśli nie ma innych wskazań to zdecydowałabym się na niego dopiero po wyczerpaniu innych możliwości. Mimo wszystko warto byłoby skorzystać z klatki. Dla dorosłego psa, który ma wystarczającą ilość ruchu nawet te 6 h codziennie w klatce to nie jest dużo. Bardzo możliwe, że byłoby to tylko rozwiązanie tymczasowe, na czas oduczania. Praktycznie wszystkie znane mi psy posiadające klatkę traktują ją jako azyl, ulubione miejsce do spania, a zostawione same w domu w klatce zachowują się o wiele mniej nerwowo - są w swoim bezpiecznym przytulnym kąciku, a nie snują się po wielkim pustym mieszkaniu. Gdy jest otwarta, wchodzą do niej bardzo chętnie odpocząć, tam też zanoszą i obgryzają swoje zabawki. Stąd myślę, że zamknięcie waszego psa w klatce, po solidnym męczącym spacerze sprawiłoby, że spokojnie przespałby waszą nieobecność. Oczywiście psa do tego należy przyzwyczajać stopniowo, początkowo dającmu do dyspozycji otwartą klatkę, następnie zamykając go w niej na bardzo krótko gdy jesteście w domu a pies i tak jest zmęczony i chce spać. Jeszcze różnica między kojcem a klatką: kojec to większe "pomieszczenie", gdzie znajduje się nie tylko posłanie psa, ale i trochę miejsca na połażenie, i niestety nie sprawi on, że pies nie nasika. W klatce mieści się tylko posłanie psa; jest tyle miejsca by mógł położyć się wygodnie, stać i obrócić - pies instynktownie nie brudzi swojego posłania. Jeśli mimo wszystko z klatki nie chcecie skorzystać, pozostaje konsultacja z behawiorystą.
-
Niestety tak jest... :shake: Jeszcze warto zwrócić uwagę, że mimo obowiązku szczepienia u nas co roku, przepis ten praktycznie nie jest egzekwowany. Kary zdarzają się dopiero przy pogryzieniu przez nieszczepionego psa. Może więc być to kolejny argument: ustanowić rzadsze szczepienia, za to lepiej je egzekwować? Bo kij z tego, że na papierku jest napisane, że trzeba co roku, skoro większość osób nie szczepi w ogóle na nic :shake: