-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
Co do kojca - proponuję zrobić taki z prętów metalowych, podobnych jak zbudowane są bramy, ogrodzenia, i zrobic w nim zadaszenie. Wtedy nie ma siły żeby wyszła, chyba że się podkopie, ale przed tym można zabezpieczyć. A zawsze to o wiele lepsze niż łańcuch; trzymanie na łańcuchu może zresztą zaszkodzić zdrowiu psa, niszczy sierść, może prowadzić do zwyrodnienia kręgów szyjnych, problemów ze stawami, ale i wzrostu agresji psa. I popieram [B]Rosomaka[/B] i [B]puli[/B] - zwykły spacer i zabawa z psami nie zmęczą psa tak jak praca z właścicielem, szkolenie, aportowanie, zabawa na tropie w szukanie zguby... Psy w typie owczarka bardzo potrzebują kontaktu z czlowiekiem, współpracy - zakup drugiego psa przemyślałabym jeszcze solidnie, bo jeśli z jednym już są problemy, to z drugim może być jeszcze wiecej, bo może on przejąć od suczki nawyk ucieczek.
-
Pamiętaj tylko, że nie wolno dawać z kurczaka kości gotowanych, pieczonych czy w jakiejkolwiek innej formie niż surowa. Możesz zabić nimi psa, "bo szkoda ich wyrzucić do śmietnika" - takie kości łamią się na ostre igły, które mogą doprowadzić do przebicia przewodu pokarmowego i zakażenia, ze śmiercia włącznie. Jak już koniecznie nie możesz odżałować kostek, wynieś je gdzieś, gdzie będą mogły je poobgryzać bezdomne koty, ptaki, itp. na przykład gdzieś wysoko na murek w pobliżu śmietnika.
-
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
Martens replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
Ja miałam podobną sytuację, tylko że miłą :) Wracałam kiedyś ze znajomymi z piwka, późny wieczór, szliśmy przez rynek. Spotkaliśmy dwóch nietrzeźwych panów, jak się okazało "kolegów kolegi", który z nami był. Zatrzymali się a jeden z nich na widok mojej psicy... Usiadł przed nią na chodniku w środku miasta, z rozanieloną miną, zaczął drapać ją pod bródką i powiedział "jak ja kocham psy..." Psica była mimo wszystko zachwycona, tylko ja oniemiałam, bo jeszcze nikt z wrażenia nia padał przed moim psem na glebę :evil_lol: -
Jeśli psy są tak głodne i w dodatku jeden chudy to chyba odpowiedź jest prosta - dostają za mało jedzenia! I owszem, rosnący szczeniak, jeśli chce i nie jest za gruby, powinien dostawać ok. 10% masy ciała. Jaką masz rasę?
-
[quote name='xxxx52']psiaczki maja zupelnie inny zoladek[/QUOTE] Widzę, że nie tylko wychowanie, ale i anatomia psa nie jest na najlepszym poziomie... Żołądek psi i ludzki naprawdę niewiele się różnią. Jeśli dokarmianie szkodzi, to na pewno nie z tego powodu.
-
Dla mnie kolejność jedzenia jest bez sensu. To, co jest ważne, to żeby pies nie skakał po nas kiedy jemy, próbując nam wyrwać jedzenie, nie darł pyka czy nie wymuszał dania jedzenia, tudzież nie kradł z blatów - miejsc gdzie wie, że jedzenie jest nasze. Jeśli pies kradnie nasze jedzenie, włazi na nas kiedy jemy, szczeka czy wyrywa jedzenie siłą, to i tak nie ma znaczenia, czy zjemy coś przed postawieniem mu miski. Mój pies nie kradnie jedzenia z tego, co jest powyżej podłogi, nawet jeśli może dosięgnąć, bo jest nauczony, że to moje i tego się nie rusza, dopóki sama nie dam. Kiedy jem, niektórzy powiedzą, że żebrze, bo siedzi niedaleko i się gapi z zainteresowaniem, ale nie piszczy, nie szczeka, nie wali mnie łapą ani ogólnie w niczym mi nie przeszkadza. Karmię psa o stałych porach, wtedy kiedy mi pasuje i nie zawracam sobie głowy, czy to przed moim posiłkiem czy po. W całym zamieszaniu z jedzeniem chodzi o to, żeby pies rozumiał, że jedzenie w domu jest nasze i to od nas zależy czy i kiedy je dostanie. Ale tego nie osiąga się jedząc ciastko przed postawienim psu miski :shake: Inna bajka to goście. Ja psa nauczyłam, że jak robi się uciążliwy, to poczęstunku z mojego posiłku nie dostanie, ale jak siedzi grzecznie i czeka to może dostanie odrobinę na koniec albo talerz do wylizania. Goście odwrotnie, im bardziej pies żebrze tym bardziej uradowani by go podkarmiali. Prośby nie skutkowały, więc przestałam psa odwoływać w takich sytuacjach, za to zaczęłam ze złośliwą satysfakcją przyglądać się jak mój pies niemal wchodzi im do talerza i koniec końców mają problem z dokończeniem posiłku :diabloti: Nadzwyczajnie pomaga to w wychowaniu gości, a psa jakoś nie zmarnowało, bo doskonale wie, przy kim na ile może sobie pozwolić - że ja to inna bajka, TZ jeszcze inna, a kolega co przyszedł w odwiedziny, to jeszcze co innego. Generalnie jedzenie jest bardzo ważnym elementem wychowania psa, ale w zupełnie innych sytuacjach, niż opisuje to pani Fennel. Jej wspaniała metoda uczy psa, że mamy go w d...e, co nie jest szczególnie budujące w nawiązywaniu więzi ze zwierzakiem. Najlepiej działa jedzenie podawane psu w trakcie wspólnej pracy, zabawy, szkolenia i po nim. Jest to substytut polowania dzikich psowatych, wysyłanie zrozumiałego komunikatu dla psa: robimy wspólnie coś ciekawego, Ty reagujesz na moje sygnały, starasz się i są efekty, czyli smakołyki, miska, "łup". Uczymy psa, że współpraca i posłuszeństwo się opłacają, więź się wmacnia. A czego uczy nasze ciasteczko przed karmieniem psa? Bo więzi na pewno nie buduje.
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Martens replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='agata_lodz']Dziś jakaś babka mijała nas z córką. Pokiwała głową z dezaprobatą i mówi do córki "Jak tak można męczyć psy. One się nie nadają na taką pogodę". Patrzę więc na psiska a tu żadnej oznaki zgrzania - pysie lekko uchylone, jęzory schowane. Naprawdę nie wiem jak wywnioskowała że pogoda je męczy. Dodam jeszcze że dziś w Łodzi nie było upałów, wręcz przeciwnie - zachmurzenie i ulewy... Może z jakiegoś powodu myślała że huskie męczą się przy zachmurzeniu. Sama już nie wiem...[/QUOTE] Jak to nie wiesz? Husky przed latem się usypia, żeby się nie męczyły; na zimę przywozi się nowe :eviltong: -
[quote name='Patisa']A wiecie co mi ostatnio powiedziała wet( bo akurat Sara się leczy, ma zapalenie żołądka i stawów i średnio jej to przechodzi :-() ? Powiedziała,z ę ona teraz ma jeść gotowane mięso w proporcjach do wypełniaczy 1:3 I w ogóle powiedziała , że pies nie powinien jeść samego mięsa, że wypełniacze są ważne :razz: [/QUOTE] 1. BARF to nie samo mięso. 2. Wypełniacze można ogólnie psom dawać, ale litości, nie 3 razy tyle co mięsa :crazyeye: [B]shin[/B], jeśli chodzi o bilans, część kości możesz zastąpić właśnie nabiałem i skorupkami z jajek; też powinno być ok, z tego co piszesz i z trawieniem.
-
[quote name='Saccus']A dla rasy husky w jakim wieku można by było wziąść drugiego? Bo planuje jak mój piesek będzie miał rok.[/QUOTE] Wiek teoretycznie odpowiedni - najważniejsze jednak jest to, żeby pierwszy pies przed przybyciem drugiego był dobrze ułożony; żeby wyeliminować jego złe nawyki itp. Jeśli nie do końca wyszło ułożenie jednego psa, to przy dwóch będzie jeszcze gorzej; na pewno nie lepiej, bo i pierwszego psa trudniej będzie opanować, i młody przejmie złe nawyki od starszego kolegi. [quote name='LakusiowaPani']A moze mi tez poradzisz!!:hmmmm: zastanawiam sie czy 14 miesięczny shih-tzu :dog:to dobry wiek zeby miał kolege :dog:Yorka. Bardzo chce tego pieska tylko nie wiem czy juz czy jeszcze poczekac. Laki ( shih-tzu) to bardzo spokojny piecho. Grzeczny do bólu. Prosze o pomoc !!:placz:[/QUOTE] Myślę, że jeśli poradzisz sobie z obowiązkami, to nie będzie problemu.
-
[quote name='wiska']Otoz to. Ja rowniez czytalam o tym syndromie (czytalam tez ,ze ma to bodajze podloze padaczkowe). Ale ten przypadek neprawde wyglada poprostu na jakies skrajne bledy w podstawowym wychowaniu. [/QUOTE] Sama miałam psa z agresją na tle neurologicznym, padaczkowym, miał chwile, że nie poznawał domowników, atakował i gryzł nie na żarty, bo po kilku sekundach w szoku uciec albo zacząć się łasić i okazywać uległość - skończyło się eutanazją. Z tym, że był to mieszaniec terriera, nie spaniel. W tym przypadku jednak zgodzę się z Tobą, że zachowanie psa jest wynikiem błędów wychowawczych; nie ma co dopisywać tu ideologii o problemach genetycznych, z opisu wynika, że pies wie co robi, więc jest do "naprawienia" ;)
-
[quote name='graphi']Pies nie liczy na łaskę. :) Pies nie żebra. :) Pies dostaje po panu, bo inaczej zrozumie/może zrozumieć, że on jest ważniejszy. Nie wiem, jak u innych, ale u mnie to się sprawdza. :)[/QUOTE] Po krótkiej fascynacji książkami Jan Fennel stosowalam owe metody przez kilka miesięcy i nie stwierdziłam [U]żadnej[/U] zmiany w zachowaniu moich psów. Zresztą nigdy nie miałam z nimi większych problemów.
-
Kocham tego psa, więc trzymam go na balkonie
Martens replied to florida_blue's topic in Okrucieństwo
U mnie bardzo bogata rodzina ma ogromny dom pod lasem, wypielęgnowaną posesję jak z bajki... A odkąd pamiętam w sporym metalowym kojcu trzymali bernardyna. Chodziłam tamtędy bardzo często o różnych porach, również w nocy i NIGDY nie widziałam psa zabranego na spacer czy wypuszczonego na podwórko, czy choćby kogoś kto poświęca mu uwagę. Kojec zresztą był zamknięty na kłódkę. Rok temu bernardyn zaczął kasłać i bardzo szybko odszedł za TM. Jakiś czas kojec stał pusty, teraz od kilku miesięcy mieszka w nim wilkowaty mieszaniec. Sytuacja ta sama. W dodatku kojec jest cały wylany betonem... Policja problemu nie widzi, kojec jest obszerny, buda porządna, woda i żarcie też. Co z tego, że pies spędzi kilkanaście lat na wybetonowanej powierzchni 2x5, bez kontaktu z człowiekiem... -
[quote name='xxxx52']coraz czesciej te psy trafiaja do osob nie znajacych sie na spanielach psychice.coraz czesciej rude spaniele znajduja sie w schroniskach ,i oddawane sa z powodu agresji,ale ciekawa sprawa ,ze w rekach kompetentnych osob psy te po paru miesiacach lagodza swoje agresywne zapedy.ciekawe ,ze tylko ruda odmiana spanielow,gdyz czarne spaniele sa ponoc latwiejsze we wychowaniu,i nie sprawiaja problemow. [/QUOTE] Chodzi nie tyle o to, że psy w jakimś umaszczeniu są łatwiejsze w wychowaniu, co o to, że u cockerów jednobarwnych - złotych występuje zaburzenie genetyczne zwane rage syndrom, wywołujące specyficzną formę agresji, niezależną od wychowania psa. Z tego co mi wiadomo rage syndrom nie dotyka cockerów wielobarwnych, ale przy działaniach pseudohodowców, rozmnażaniu psów jak popadnie, bez dokumentacji i pomyslunku, nie zdziwiłabym się, gdyby to zaburzenie rozniosło się i na inne odmiany barwne. Tak czy inaczej, czy są to błędy wychowawcze (i to obstawiam w tym przypadku), czy problem wrodzony, oddawanie komuś psa agresywnego nie jest dobrym pomysłem. Po wyczerpaniu wszystkich możliwosci pomocy behawiorystycznej, wolałabym takiego psa uśpić niż oddać i skazać na nie wiadomo jaki los.
-
W szkoleniu jak najbardziej mogą brać udział psy wykastrowane i zabieg raczej nie będzie miał wpływu na osiągane w nim efekty.
-
[quote name='Ailatan']W odpowiedzi usiadłam w fotelu na drugim końcu pokoju i zawołałam go do siebie, on przyszedł i gdy chciałam go skarcić, kładąc mu rękę na pysk, jak robią suki małym szczeniakom zaczał gryźć.[/QUOTE] Już samo karcenie psa po przywolaniu do siebiue jest ogromnym błędem wychowawczym, sprawia, że pies traci zaufanie do właściciela, Ja radziłabym jak poprzednicy [B]skonsultować się ze specjalistą, który pokaże błędy w postepowaniu i wyjaśni jak traktować psa, jak rozwiązać sytuację[/B]. Szanse na znalezienie dobrego domu są nędzne niestety. Jeśli zataisz agresję psa przed nowym właścicielem, będziesz współwinna ewentualnego pogryzienia, a i psa los będzie marny. Z kolei jeśli otwarcie przedstawisz problem, wątpię by zgłosił się ktoś odpowiedzialny przy takiej ilości bezproblemowych psów do adopcji; możesz liczyć raczej tylko na odzew osób, które "kręci" agresja psa, a to chyba najgorsze co może tego psa spotkać.
-
[quote name='Decameron']Zazdrość to typowo ludzka przypadłość.[/QUOTE] W świetle najnowszych badań naukowych wcale niekoniecznie :cool3:
-
Co do rozkladania, to nie przypisuj temu takiego znaczenia jak u ludzi, a już na pewno nie ma podtekstu seksualnego... :roll: Pies pokazuje w ten sposób chęć zabawy, kontaktu, uległość, zaufanie. Nie musisz go wtedy głaskać, jeśli nie masz ochoty, Twój wybór. Jeśli psa za coś takiego skarcisz, zachowasz niezrozumiale, pies straci do Ciebie zaufanie. To tak jakbyś podał komuś rękę z najlepszymi intencjami i dostał za to z liścia :p Co do relacji między psami - w stadzie kilku psów zawsze będą tego rodzaju sytuacje. Psy nie gryzą się na poważnie, nie powinno się ingerować; musztrowaniem na siłę, czy odpędzaniem wilczura zyskasz tylko tyle, że psy mogą zacząć wyładowywać się na sobie pod Twoją nieobecność, atakować się nawzajem - wtedy dopiero będzie kłopot. Jeśli chcesz pobawić się z labkiem, weź go po prostu na spacer, poświęcaj mu uwagę osobno, żeby nie prowokować konfliktów. Co do szybkiego jedzenia - spróbuj karmić labkę na osobności, z dala od innych psów, ludzi. Może wciąga jedzenie szybko, bo ma obawy, że ktoś jej zabierze. Ale to też nie jest poważny problem, niektóre psy po prostu tak mają :p I muszę zaprotestować przeciwko pomysłom typu ciskanie psa na glebę czy, o zgrozo, gryzienie w ucho. Po pierwsze psa nie karci się za naturalne zachowania jakim jest kladzenie sie przed właścicielem czy szukanie kontaktu w sytuacji, gdy poświęca uwagę innemu psu; po drugie psa w ogóle nie karci się w taki sposób, chyba że ktos chce swojego psa zastraszyć, stracić jego zaufanie, a koniec końców zostać np. ugryziony w twarz.
-
A czemu rodzice wolą kupić szczeniaczka niż przygarnąć?
-
[quote name='Karolinkka']Kosztowne to jest? I czy koszty chociaż w kawałku mi się zwrócą ... Czy lepiej się za to nie brać? ;>[/QUOTE] Samo zarejestrowanie się w związku, składka, rejestracja psa to nie są kosmiczne kwoty; zgloszenie psa na wystawę 100-200 plus koszty dojazdu etc. Za to sporo pieniędzy pochłania cała opieka nad psami, odchowanie miotu itp. No i zanim zwróci się jakaś część, trzeba ogółem dużo zainwestować.
-
Pies "pogryzł" sasiada na klatce... sprawa w sądzie co dalej...
Martens replied to Melisa89's topic in Pogryzienia
Jeśli była taka sytuacja, trzeba było od razu zadzwonić na policję, że pies stwarza zagrożenie... Może wycieczka na wytrzeźwiałkę by trochę przytępiła wojownicze zapędy sąsiada. A i Ty miałabyś argument i w sprawie swojej, i tej jego psa ewentualnie. -
[quote name='Karolinkka']Czy jak będę chciała rozmnażać psy tej samej rasy (planuję finnish houndy) i sprzedawać je z rodowodami itd to muszę mieć hodowlę tej rasy? Czy wystarczy uzyskać miano suki hodowlanej i reproduktora? I czy kiedy to uzyskam muszę założyć hodowlę?[/QUOTE] Zakładanie hodowli nie jest jakąś oddzielną filozofią, wystarczy zarejestrowac w ZK przydomek hodowlany (nazwę hodowli) i zrobić uprawnienia hodowlane psu i suce.
-
No ale przecież mama [B]pa-ttti[/B] myśli tylko o opłacalności, nie kocha zwierząt i w ogóle jest be, bo śmie zapytać, jakie zyski przynosi praca fryzjera... Litości :shake:
-
[B]xxxx52[/B], myśleć tak jak Ty piszesz można, kiedy się śpi na grubych milionach... Naprawdę uważasz, że tak specyficzny zawód jak psi fryzjer może wykonywać osoba, która nie lubi zwierząt? Uwierz, są prostsze i bezpieczniejsze sposoby zdobycia pieniędzy, jeśli komuś zależy tylko na nich. Niesmaczne jest to, że napadasz na kogoś tylko dlatego, że śmiał zadać pytanie o opłacalność takiej działalności :shake: Dla mnie logiczne i rozsądne jest, ze zanim zainwestujemy w otwarcie jakiejś działalności, sprawdzamy, czy da się z tego utrzymać. Niby dlaczego w tym przypadku miałoby być inaczej? Bo to związane z psami? Osoba, która kocha psy, nie musi jeść, nie ma żadnych wydatkow? :roll:
-
Kocham tego psa, więc trzymam go na balkonie
Martens replied to florida_blue's topic in Okrucieństwo
[quote name='mala_czarna']Skąd wiesz? Tak pisze birma74 w swoim poście o tym husky. Że sam fakt trzymania w bloku nie jest chyba dla żadnego psa męczarnią to wie każdy średnio rozgarnięty dogomaniak. Na wrzaski niektórych niestety ubogich w wiedzę osób już przestałam zwracać uwage ;) Co do balkonowych psów - u mnie na osiedlu też był jeden taki, w typie ONka; właściwie nigdy nie widziałam, żeby tego psa na balkonie nie było, o zgrozo. Pewnie kupiony jakos stróż, bo ów balkon to była loża na parterze, bez problemu wszedłby tam nawet dzieciak. Od kilku lat jednak psa już nie ma, prawdopodobnie za TM albo oddany, i następca się nie pojawił. Może właściciele poszli po rozum do głowy, że pies drący się z balkonu na każdego przechodnia to większy problem niż ryzyko włamania. -
Kocham tego psa, więc trzymam go na balkonie
Martens replied to florida_blue's topic in Okrucieństwo
Nie wiem, czy doczytałaś, ale husky którego dotyczyły te nawiedzone Twoim zdaniem okrzyki, jest trzymany na balkonie w tymże ciasnym kagańcu.