Jump to content
Dogomania

olgaj

Members
  • Posts

    1421
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by olgaj

  1. Rozmawialam wlasnie z Asia,dzwonila do schronu, powiedzieli ze jutro nasz pacjent wychodzi do odmku, Asia bierze jutro urlop w pracy i o 14 jada po Gryfa. I prosto do domku. :) :) :) :) :) :) :) :) :) :P
  2. My damy juz spokoj. Obawiam sie, ze gdybym dowiedzial sie kto ja tak urzadzil zabilabym g....., a poszla siedziec jak za czlowieka. Nie, nie wiem jeszcze zreszta co zrobimy, teraz skoncentruje sie narazie na leczeniu Toli, bo to jest dla nas najwazniejsze. Nad reszta pomyslimy pozniej.
  3. Wszystko wiadomo! W zwiazku dowiedzialam sie z jakiej hodowli pochodzi nasza gwiazda. Urodzila sie w hodowlii Hossa Ogród Stefana z ozorkowa 16 siernia 1998 roku. Jej rodzicami byli: Don Mirpol - ojciec, Cendy ze stoków Tureckich. Rozmawialam z hodowca, rodzice naszej tolenki to pierwsi światowi medalisci :) Taki kasek mielismy w lodzkim schronie szkoda ze sie nia nikt wczesniej nie zainteresowal z obslugi schronu, nie musialaby tam tak dlugo siedziec, bo odwiedzialm sie rowniez ze nasza Tolenka byla tam juz okolo roku tylko najpierw byla w budzie. Sama nie wiem gdzie bo nigdy wczesniej jej tam nie widzialam, ale pozostawie to bez komentarza. Dzisiaj jedziemy po poludniu z nasza Tolenka do doktora Jachmana. Niech sie wreszcie nia zajmie ktos kompetentny, bo do tej pory pani wet ktora sie nia zajmowala jakos mnie nie przekonala. Relacje beda na bierzaco i mam nadzieje ze juz na Swieta nasza tolenka bedzie biegala radosnie po calym ogrodzie. Po swietach jedziemy z wizyta do hodowcy, zeby ja obrzal. Jak na moj gust to musiala byc katowana. Wskazuja na to wybite zeby, uszkodzone sciegno w przedniej lapie i jej psychika, ufa tylko Krzyskowi. Kazdy inny czlowiek budzi w niej strach, kuli sie przed dotykiem reki tak jakby bala sie ze znowu ktos ja uderzy. Dotyk ludzkiej reki kojarzy jej sie z bolem. Nie moge sie z tym pogodzic, dlugo bedzie trwalo az odzyska zaufanie do innych ludzi.
  4. Tolusia wlasnie siedzi u lekarza. Potem beda wiesci. Jutro planujemy zawiesc ja do doktora Jachmana, bo mi sie ten jej katar nie podoba, a to leczenie troche za dlugo trwa bez rezultatu, jak na moj gust. Ale Jachman napewno postawi ja na nogi. Bede miala Tole pod swoja osobista opieka, wszyscy wtajemniczeni wiedza o co chodzi :) :) :) AAAAA Nasza Tola ma rodowod prosze Państwa!!!!! Ma w uchu tatulaz 26 27 K. Chyba cioteczki i nasz jedyny rodzyneczku musimy sprawdzić ?
  5. Czesc cioteczki. Ten tydzien na szczescie zaczął sie lepiej niż ubiegly. Wiesci sa takie: Gryf zdrowieje, jest juz prawie zdrowiusienki, ale wetki chca go jeszcze poobserwowac. Asia i Daniel byli w schronie w sobote i w niedziele. Właściwie spedzili z nim caly ten czas przez, ktory schron byl otwarty. Przywiezli mu jedzonko i zabrali na spacer. Chcieli go zabrac, ale niestety wetki jeszcze nie pozwolily, jesli wszystko bedzie w porzadku to Gryfik wyjdzie w poowie tygodnia do domu. Widzialam, że Asi bylo bardzo niezrecznie rozmawiac o sytuacji finansowej, wiec nie kontynuowalam tematu. Dlea mnie i dla Gryfika najwazniejsze jest ze nie zostal sam. Mysle ze gdyby nie obchodzila ich jego sytuacja nie przesiedzieli by z nim calego weekendu. Trudno mi jest ocenic tych ludzi, z jednej strony nie jestem w stanie pojac pewnych sytuacji, ale oceniam ludzi wedlug siebie i zawsze chcialabym zeby czuli tak jak ja, a tak nie jest, wiec postanowilam, ze nie bede sie juz nad tym zastanawiac. Wazne, ze Gryf jest zdrowy i ze jego opiekunowie sie nie ulotnili. :)
  6. Ja mu ufam na 100 % ale wiem ze sa podzielone zdania i dlatego mysle sobie, ze on tez stwierdzil podejrzenie nosowki i dlatego podal odrazu na zas tak silny antybiotyk, tym bardziej ze Gryf mial 40 stopni goraczki. Wolał pewnie nie ryzykowac z domniemaniami. Wiem ze on nie panikuje bez powodu wiec cos w tym musialo byc skoro tak zareagowal. Probuje sie do niego oddzwonic ale tam jak zwykle nikt nie odbiera. Nie mam czasu podechac. Moze jest ktos kto mieszka niedaleko i moglby sie przejs i wypytac jak to naprawde tam bylo i jak on to ocenia.
  7. No nic rozgladajmy sie w takim razie za innym tymczasem. Ja nie mam pewosci czy to nosowka, to diagnoza Jachmana, ale podobno nie schroniska. I prawde powiedziawszy nie wiem jak to mozna sprawdzic bo nigdy nie sptkalam sie z nosowka, troche sie boje o mojego kubka, byl szczepiony, ale ja sie widzialam z gryfikiem i zaraz potem z moim kubeczkiem, Obserwuje narazie nic sie nie dzieje , mysle ze prawdopodobienstwo zarazenia jest male, ale juz mi rozna glupoty do glowy przychodza. Pytam po znajmych ale wlasciwie wypytalam juz wszystkich i nic z tego.
  8. Tak o tym. Pomyslalam ze jest to jakies rozwiazanie, jednak i tak musze najpierw miec pewnosc, ze jest dom tymczasowy, a potem moge juz dalej dzialac.
  9. Dlatego powiem szczerze jestem bliska tego zeby im powiedziec, ze lepiej bedzie jak psa zostawia, nie wiem- oklamac ich jakos, zeby go zostawili i szukac mu innego domu, ale skad mam miec pewnosc, ze znowu nie zalicze wpadki? Powiem tak. Musze czekac do soboty, bo tylko oni moga go odebrac, mnie nikt go nie wyda. Wiem, ze to nie jest odpowiednie miejsce dla niego, ale uwazam, ze na leczenie psa mozna zbierac pieniadze dopiero wowczas, gdy oni nie beda juz wlascicielami, bo przy kolejnym problemie oni znowu beda liczyc na innych, jesli teraz podamy im rozwiazanie na tacy. Dzwonilam teraz do Julki, potwierdzila ze nic sie nie dzieje niepokojacego jest na obserewacji i podawane mu sa leki. Wetki nie sa pewne co do diagnozy postawionej o nosowce przez Jachmana. Jego stan sie nie pogarsza w kazdym razie. Mam jeszcze pytanie co do tego domku tymczasowego. Jak rozumiem tam wchodzi w gre tylko weekend? Bo przyszedl mi do glowy pomysl, gdyby byl to domek na troszke dluzej to ja bym ich namawiala na oddanie psa, poprostu powiem im, ze pies jest chory, bedzie chorowal. Jesli sie zgodza go oddac to sprawa jest oczywista, a my oglaszamy go wszedzie gdzie mozna i napewno cos sie znajdzie. NIE WIEM, NIE WIEM, NIE WIEM!
  10. Sluchajcie! Czuje sie strasznie winna tego wszystkiego co sie stalo, tej adopcji i tej calej sytuacji, ktora sie stworzyla. Zaraz jak wyszlam wczoraj z pracy zadzwonilam do Asi i pytalam co i jak w koncu zostalo ustalone. Daniel zawozl psa do schronu i tam go zostawil do soboty. Nie maja kasy na leki. Dla mnie to jest niezrozumiale, ale nie mnie to oceniac. Oni sa pewni, ze tam mu pomoga, wyprowadzilam ich z bledu i powiedzialam o wszystkich konsekwencjach jego pobytu tam. Dzwonilam rowniez do julii do schronu. Julka oddzwonila jak tylko udalo sie jej cos ustalic. Gryf jest na izolatce w zwierzetarni. Schron dzwonil do Jachmana zeby skonsultowac jakie leki zostaly podane. W schronie powiedziano rowniez, ze nie potrzebnie Jachman podal mu tak silny antybiotyk, wiec przypuszczam, ze w schronie nie podejrzewaja nosowki tylko cos innego. Ja ufam swojemu lekarzowi. Zadalam Asi jedno mysle najwazniejsze pytanie : czy zamierzaj go odebrac w sobote?! Odpowiedz byla jednoznaczna - tak. Julia do niego zaglada, wczoraj byla, posiedziala z nim troche poobserwowala. Uwaza, ze jest w dobrym stanie i nie sie nic dzieje niepokojacego. Dzisiaj jeszcze nie mam narazie zadnych nowych informacji, ale jak tylko bede miala to napewno napisze. Jest mozliwosc zeby zabrali go wczesniej do domu, ale potrzeba zorganizowac leki, ktore powinnien miec podawane, a na to nie maja kasy. Co do wizyt kontrolnych to nie ma sprawy. Udostepnie wszystkie dane, jesli znajdzie sie ktos kto bedzie mial na to czas. Ja niestety nie mam czasu jezdzic, wychodze o 9 wracam o 21 i nie jestem w stanie jeszcze jezdzic z wizytami, jestem w kontakcie telefonicznym z ludzmi, ale jesli ktos chce sie tym zajac to bardzo chetnie. W soboty i w niedziele jezdze do schronu. Sytuacja wygladalby lepiej gdyby bylo wiecej osob, ktore moga sie zajac psiakami bullowatymi fizycznie. Pisalam apel, ale niestey nikt sie nie zglosil. A ja tez nie jestem w stanie wszystkiego zrobic sama. Bardzo mi przykro, ze tak wyszlo. Nie bylo naprawde zadnych powodow zeby tym ludziom nie zaufac. Zwlaszcza, ze byly przy tym rowniez inne wolontariuszki i wiedza jak wygladala sytuacja. Najchetniej poszukalabym mu innego domu bo teraz problem za nich rozwiazemy, a potem jak sie pojawi kolejny problem to co? Wlasnie w takich sytuacjach najlepiej dowiadujemy sie o ludziach prawdy. Byc moze oni sa jeszcze nieswiadomi, ale boje sie, ze tak moze zostac, ze przy kolejnym problemie znowu go gdzies podrzuca.
  11. Zrozumcie jedno. Nie moge wszystkiego za nich zalatwic. O jachmanie juz im mowilam byli u niego, nie wiem czy nie dogadali sie co do warunkow platnosci czy nie. Nie moge ich prowadzic za reke i nie moge ich rowniez do niczego zmusic. Musza chciec sami, co z tego ze ja chce, to nic nie zmieni. Bede dzwonila do nich wieczorem wszystkiego sie dowiem, o wszystkim im jeszcze raz powiem, ale nie przeslocze pewnych rzeczy zeby nie wiem co. zabrac im go teraz rowniez nie moge bo podpisali adopcje wiec najpierw musza sie go zrzec zebym mogla cokolwiek innego robic.
  12. no niestety musze sie z wam zgodzic. Bede probowala im jeszcze podrzucic jakies pomysly na inne rozwiazanie. Dla mnie tez jest to niezrozumiale, ale nie moge ich zmusic do niczego. Ja tez myslalam na tym wszystkim i uwierzcie, ze wlasciwie nie mysle nad niczym innym. Dla nas dogomaniakow to jest nie zrozumiale, ale ludzie sa rozni. Nie dla kazdego pies to sprawa prirytetowa, z czym nie moge sie niestety pogodzic. Napewno bede probowala im to wszystko wyjasnic i zrobie co moge zeby zmienic ta sytuacje, ale finansowo im nie pomoge bo to niestety wykracza poza zakres moich mozliwosci.
  13. Przepraszam cie puchatku za te pomyle, a Tola przesyla ci całuski, cukiereczi, ciasteczka żeby ci juz przykro nie bylo. :)
  14. Rozmawialam z Katya. Zadzwonila i powiedziala mi, ze uwaza ze to nie jest dobre miejsce na leczenie. I niestety ja sie z nia zgadzam, ale ci ludzie nie maja kasy w tej chwili, ze by go leczyc gdzie indziej. A ja tez moge tylko sluzyc rada, ale nic wiecej. Musieli go tam zostawic bo w godzinach pracy schronu czyli od 10-16 sa oboje w pracy, a pozniej nikt juz im nie pomoze tylo odsylaja na nastepny dzien. No poprostu paranoja. Ja nie zalamuje sie z powodu jego choroby, bo wiem ze jak bedziemy o niego walczyc to musi mu sie udac. Nie moge sie porostu pogodzic z tym, ze on tam znowu trafil. Poza tym niepokoi mnie jeszcze jedna sprawa. To dorosli ludzie i nie powinni brac psa jesli wiedza, ze nie maja kasy, w razie komplikacji na leczenie. A o tym zapomnieli mi niestety powiedziec. Z drugiej strony probuje sie przed soba usprawiedliwic, ze nie przeswietle ludzi i nie moge zadac zeby mi sie tlumaczyli ze swojej sytuacji finansowej. Ale to mi nie poprawia samopoczucia.
  15. Wiesci z samego rana. Tola jak codzien rano u lekarza na antybiotyku. Zostala osluchana od gory do dolu i obejrzana dokladnie. Oskrzela sa juz czyste, jeszcze troche jej z nosa leci, ale do piatku wlacznie ma dostawa antybiotyk wiec powinnna sie wreszcie " wysmarkać ".
  16. Mam bardzo zle wiesci. Gryf ma nosowkę! Wczoraj popoludniu zadzwonila do mnie Asia i powiedziala, ze z Gryfem dzieje sie cos zlego, wymiotuje jest caly rozpalony i polprzytomny. Pojechali do doktora Jachmana, podal antybiotyk, ale powiedzial szczerze, ze daje mu 50 na 50. Dzis od rana zawiezli Gryfa do szpitaliku do schronu na izolatke i obserwacje. Dostaje antybiotyk i kroplowki. Podobno ma zostac w szpitaliku do soboty, a potem zobaczymy jak sie dalej bedzie czul. Ciotki, jestem tak wsciekla na caly świat, a jednoczesnie tak bezradna, ze az mi sie wyc chce.
  17. A upieke, upieke drogie cioteczki i napewno, jak upieke to sie z wami podziele, moze nie "pieczenią" ale napewno dobrymi wiesciami :)
  18. Masz racje nie pomyslalam o tym. Co prawda Gryf ma chip, ale w razie wpadki moze szybciej sie odnajdzie. Taki mi glupi pomysl przyszedl do glowy z ta ucieczka, ale lepiej na zimne dmuchac. Zabronic spuszczenia nie moge, uprzedzilam o tym, ale.... Gryf sie pilnowal,przychodzil na kazde zawolanie, ale to tylko pies zwlaszcza ze juz raz nam numer odwalil.
  19. Lubi skubaniec grac w pilke. Jedyne co mnie zmartwilo to to ze Daniel juz go spuszcza ze smyczy. Ja sie ego troche obawiam. Ale gryf pilnuje wszystkich. Oby tylko nie planowal znowu jakiejs ucieczki, bo juz temu smarkowi nie ufam :)
  20. Maju. Ale tam nie dzieje sie nic zlego. Teraz jestem juz pewna :) Ja wiem ze nikt pretensji nie mial :) sama do siebie mialam, ze nie zapisalam tego telefonu. Jak sie wczoraj okazalo zapisalam, tylko imie sobie ubzuralam inne, a takiego w telefonie nie bylo :) Ehh Gryf ancymonek dal mi popalic. Dobrze ze ktos nade mna czuwa :)
  21. Acha i jeszcze jedno pytanie? A jakiez to chamstwo znowu zaprezentowalam? Czyzby odpowiedz na twoja wiadomosc, ktora brzmiala zebys zajela sie sobą i tym co najbardziej lubisz robic, a mnie dala spokoj to cos chamskiego? Chyba troszke przesadzasz moja droga. Ja poprostu nie znajduje przyjemnosci w dyskusjach z Toba i tylko tyle. A jak masz jakies watpliwosci co do moich privów zglos do moderatora niech sam zdecyduje. Bo ja do tej pory takich sygnałow nie mialam.
  22. iwop dziekuje ci za bardzo konstruktywny komentarz. Naprawde jestem ci niezmiernie wdzieczna, bardzo duzo to wnosi do mojego życia i do tego watku przedewszystkim. Jednak prosilabym cie o niepisanie mi wiadomosci na priva, bo nie jestem nimi zainteresowana. Ja tez obiecuje do ciebie juz nie pisac chociaz przypominam, ze nie bylam inicjatorka wysylania sobie prywatnych wiadomosci. Wiec moze zejdz juz ze mnie.
  23. Pozwolcie, ze popracuje troche nad panem prywatnie cioteczki :) :) :)
  24. Wszystko cudnie, tola szczeka (sama słyszalam), broni juz terenu, czeka jak pan wychodzi z domu i teskni. Po weekendzie beda zdjecia Tolenki w nowym domu z nowym Panem i ze starymi ciotkami.
  25. Moze najpierw wyjasnie ta sytuacje z Iwop. Po pierwsze przesledzcie watek uwaznie (bo moze sie myle) ale nasza iwop pojawila sie na watku tylko raz. Wtedy gdy juz sie okazalo, ze Gryficzek znalazł dom. Wczesniej jej jakos nie bylo, a jesli nawet byla to sie nie odzywala i odrazu takie wejscie :) Po drugie bardzo mi sie nie podoba, gdy ktos bezpodstawnie (prosze przeczytac mojego, wczesniejszego posta, w ktorym opisuje jak wygladala adopcja gryfa) wyciaga wnoski typu: podejrzana spraw, nie lubie ludzi ktorzy nie zwracaja uwagi na inne zwierzatka. Co mial na celu ten post? Zasianie niepewnosci- moje drogie cioteczki, dodam, ze bezpodstawne. Gdyz nikt jeszcze wtedy nie napisal slowa, ze cos zlego sie dzieje. Po trzecie wyjasnilam dokladnie w nastepnym moim poscie wszystkie watpliwosci Iwop. A co do mojej kultury - to prawde mowiac jest mi obojetne czy ktos mnie lubi czy nie. To nie jest forum towarzyskie tylko jestesmy tu po to zeby pomagac psom. Ja nie mam w zwyczaju wpadac na watek i pisac cos tylko po to zeby napisac i ewentualnie zasiac ziarenko niepewnosci. Staram sie rowniez nie oceniac ludzi jesli ich nie znam, opiekunom Gryfa chyba bylo by glupio gdyby poczytali ten watek i przeczytali o sobie, ze sa podejrzani skoro wzieli sobie psa majac kota. Kolejna sprawa to pomoc, o ktorej piszecie. Prawda jest taka, ze niewiele jest tu nas stalych na watku. Jedni wpadna, cos napisza, madrego albo nie i ida dalej. To prawda, ze nigdy nie wiadomo od kogo jeszcze bedziemy potrzebowali pomocy, ale ja juz raczej sie nauczylam " umiesz liczyc, licz na siebie" a opowiadac piekne rzeczy to kazdy potrafi. Mozecie wierzyc, ze jestem osobą kulturalna, ale sprawy ktore sa bardzo bliskie mojemu sercu traktuje bardzo emocjonalnie i potrafie byc nieprzyjemna. Tak juz mam. Jest to ostatni raz, gdy tłumacze sie z tej sytuacji bo mysle, ze jestem to winna ludziom, ktorzy byli z nami od poczatku do konca tej dziwnej historii. I dziekuje wszystkim, ktorzy trzymali kciuki i kibicowali nam w tym calym zamieszaniu. Takich ludzi cenie najbardziej. A teraz zmiena tematu. Opowiem Wam jaki fart mi wczoraj towarzyszyl. Nie ukrywam, ze sie troche zdenerwowalam ta cala sytuacja na watku i czulam sie winna, ze nie mam namiarow. Potem okazalo sie jednak ze mam numer zapisany w telefonie tylko nazwe wpisalam inna. Bylam przekonana ze ta dziewczyna ma na imie Sylwia, a tu sie okazuje, ze ona jest Asia i caly czas mialam do niej kontakt. Jechalam do domu z korkow, patrzylam przez okno i nage poprostu oczom nie wierze- GRYF z jego panem maszeruja na spacer. No oczywiscie wysiadlam i biegne. Sama nie moglam w to uwierzyc :) Gryf oczywiscie troche nie wychowany probowal mnie przewrocic i ucalowac, a jest strasznie "zagilały" wiec nic w tym przyjemnego. Juz wyjasniam jak jest sytuacja mieszkaniowa bo jak zadzwonilam do basi to trajkotalam jak najeta wiec sie mogla biedna pogubic w zeznaniach. Ludzie ci remontuja swoje mieszkanie, w tym czasie mieszkali u mamy Daniela z Asią jego mama i kotem. Po przyjezdzie ze schronu poznali kota z Gryfem, szalu nie bylo, ale nie zaprzyjaznili się, kot siedzial w jednym pokoju Gryf biegal po mieszkaniu. Ogólnie standard. :) Zdecydowali sie wiec, ze przeniosa sie czas remontu do mamy Asi bo tam nie ma innych zwierzat. Gryf jest spiochem, lubi sie bawic, gra w pilke z dziecimi na biosku i ogolnie jest bardzo wesolym psem troche jeszcze nie wychowanym, Daniela slucha, Asie kocha bezkrytycznie i nie slucha, tylko caluje. :) Wszystko jest w porzadku, jest co prawda w trakcie leczenia gila i kaszelku, ale ogolnie mozna powiedziec, ze jest dobrze. Wizyty kontrolne w domku jak najbardziej mile widziane. Zreszta okazalo sie, ze mieszkaja blisko mnie wiec bede czujna.
×
×
  • Create New...