olgaj
Members-
Posts
1421 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by olgaj
-
A dla mnie moj kubek jest najlepszym darem od losu, przyjacielem, obrońcą, cząsteczką mojego serca, fragmentem dawnych wspomnień i terazniejszoscią, obowiazkiem i przyjemnoscią, śmierdzioszkiem i malutkim kłopocikiem, radością a czasami małym smuteczkiem i za nic w świecie nie chciałabym aby bylo inaczej.
-
[quote name='Saksana']Jeśli potrzebny jest dla Pikusi kołnierz, to mam w domu i chyba będzie dla niej odpowiedni, bo na dużego psiaka ;)[/QUOTE] "Pikusiu!!! Mnie tez strasznie denerwowały te nitki, które miałem na brzuchu. Najpierw Pani pilnowała zebym nic nie kombinował, ale ją przechytrzyłem jak wreszcie zasneła zmeczona pilnowaniem mnie. HiHi zawsze jej powtarzam, ze jestem sprytniejszy. Ale potem pan doktor sie zdenerwowal nie na zarty, nawtykał mi, ze to on jest chirurgiem, a ja mam sie nie wygłupiać i pomalował mnie za karę na srebrno. Wygladałem jak bym szedł na parade techno, wszystkie psy sie ze mnie śmiały. Postanowiłem więcej tego nie robić. Prosze cie zebyś nie robiła tego bo to nie sa żarty z tym wetami, oni potrafia nam dokuczyc jak sie uprą. Pozdrawiam Kuba Ast z Łodzi. Trzymam za was kciuki jak tylko beda jakies pieniążki przeslemy.
-
Mieszkamy w Łodzi i mieliśmy niestety podobna sytuacje. W naszym bloku mieszka pewien pan ze swoim pieskiem. Piesek nie nalezy do najprzyjemniejszych mimo ze jest niewielki pobił juz kilka innych psiaków. Po ostatnim jego występie włascicielka pobitego psiaka poszla do lecznicy i lekarze tam wystawili jej tzn: obdukcje. Podobno jest to podstawa do dochodzenia swoich roszczen. Skończyło sie na tym ze własciciel przestraszył sie i pokrył koszty leczenia. Moze niech chociaz zdobeda taki papier bedzie dowód na to ze pies jest niebezpieczny moze uda sie wtedy przmówic do rozsądku tym "wspaniałym" właścicielom bulla. Dodam ze jestem włascicielka amstafa i też zostaliśmy pobici kiedys przez tego oszołoma. Moj kubek był malutki i wystraszył sie tego potwora a teraz pamieta go dokladnie i obawiam sie ze kiedys go pogoni.
-
Sniezynka Amstaffcia-NIE MA SIATKÓWKI w oczkach-ale ma WSPANIALY DOM
olgaj replied to Ulka18's topic in Już w nowym domu
Przeleciałam watek. Trzyma kciuki za dziewczynkę moj amstaff Kuba ma tą samą wadę. Przykre że nie mozna im pomoc. Ale wazne że sunia szczesliwa. Pozdrowionka. -
Sniezynka Amstaffcia-NIE MA SIATKÓWKI w oczkach-ale ma WSPANIALY DOM
olgaj replied to Ulka18's topic in Już w nowym domu
Halo czy piszecie tu o niewidomej amstafce zforum amstaff o śnieżynce z oczopląsem? Przeprszam ale nie mam czasu przeleciec całego wątku -
okej teraz przeczytałam cały post i dopiero weim o co chodzi :) Musze przeprosic bo czytałam wyrywkowo i teraz śmiac mi sie chce z siebie samej, ale ten temat podziałał na mnie jak płachta bo przeszliśmy z tym piekło. Jeżeli wet wykluczył prostate i postawił inna diagnoze to ok. Siemie mozna podawac nie parzone, dosypujac tylko do pokarmu, sama tak robie nie szkodzi przynajmiej nam. tylko ciagle mnie martwi ta barwa moczu. Ja bym sie przyjrzala czy to oby nie jest krew bo o buraczkach w kupie slyszałam ale w moczu???
-
HALO HALO Apel do BM. Nie wiem ile twój psiak ma lat i czy to wogóle psiak a nie suka, ale zaniepokoił mnie twoj post. Napisałas ze robi małe kupki kilkakrotnie na spacerze i ze sika po burakach na czerwono. Czy oby napewno?????? Musze cie postraszyć mam nadzieje ze nie mam racji!!!!! Posłuchaj u mojego objawy były identyczne- tylko zabarwienie nie było od buraczków (bo to mało prawadopodobne), kupy był małe a czeste czasem twarde czasem rozwolnienie i żaden wet sie tym nie zaineresował, A TO BYłA PRZEROSNIETA PROSTATA!!!! Mimo ze był pod stałą opieka weta doprowadziłam go prawie do śmierci!!!! takie objawy jak zaparcia i małe kupy to własnie czesto objaw prostaty. A dodam ze to młody pies bo 4 letni. Dopiero jak dastał ataku i nie mogł sie wogóle załatwic ktoś polecił nam innego weta. Wtedy natychmiastowa operacja i teraz nie bede pisała jak wyglądaja kupy :)) Ale moj apel nie lekcewazcie tego niech przebadaja psiaki. Nie zaszkodzi a poniewaz wiem co to znaczy wiec uczulam was zeby nie zwalac wszystkiego na przemiane materii. sorrki moze troche chaotycznie napisałam ale to przez pospiech.
-
GoniuP obserwujemy was cały czas. Dziwne rzeczy sie w nas stały. Trudno nam myslec o czymś innym. Czytać tez trudno bo dławi w gardle, a oczka mokre. Cuda sie zadarzaja i tego sie należy trzymać!!! A łez nie trzeba chamować, czasami dają siłe. Pikusi musisz żyć!!! Musisz być silna!!! Do przodu, malutkimi kroczkami. Tak sie przecież zdobywa szczyty. Wszyscy z Tobą jesteśmy, przesyłamy pozytywne myśłątka. To nie może pojśc na marne. A wam Gosiu i Alex siły, jeszcze troszkę, juz przecież jest z wami, nie jest sama, czuje ze wszyscy ja kochaja, nie zasypia sama, jest jej cieplutko, nie czuje głodu, czuje ciepło ludzkich rąk, widzi wasze twarze, musi na nich widzieć wasz uśmiech. Pamietajcie: kobitki sa mocne, a ona przecież kobitka!! :)
-
[quote name='asiorek']I to jest najpiękniejsze w psach. Problemy nie znikaja, ale o ileż łatwiej je pokonać jak się ma takiego wiernego i bezwarunkowo kochającego towarzysza. O wielu problemach najnormalniej się zapomina bo myśli się o swoim małym ( czasem i dużym ) psinku. Ja przyznaję otwarcie i bez bicia, ze mój jamniczy wariat pomógł mi wyjść z bardzo trudnego dla mnie czasu. Tak, dokładnie tak. na własnej skórze odczułam dobroczynne działanie czworonożnych przyjaciół. I to samo widzę teraz u moich rodziców. Marazm życia codziennego "zakłócony" został przez psie serce. Teraz rodzice nie myślą co ich strzyka i gdzie :evil_lol: tylko myślą co zrobić żeby psina jadła i miała jak najlepiej.[/QUOTE] Asiorku- super, ze sie ustosunkowałas do mojej dyskusji z stupid-girl. I nie odgrażaj sie, że tylko privy :) jak sie komuś nie podobają ochy i achy to... A my właśnie bedziemy sie zachwycać. A wiesz co mnie najbardziej poruszyło w twoim pierwszym poscie? To ze napisałaś ze rodzice nie mieli odwagi po stracie Agi. Ja mam pierwszego psa i nie wiem jak to bedzie jak kedyś odejdzie choć wiem, ze napewno tak sie stanie kiedyś. I cały czas sie zastanawiam czy znajde jeszcze siłe pokochać tak samo mocno. Ale własnie takie posty jak twój rozwiewają moje wątpliwości, bo okazuje sie, ze to jest przychodzi samo, nawet wtedy gdy nie do konca jesteśmy pewni czy juz jestesmy na to gotowi. I to daje szanse całej reszcie bo napewno jest wiecej takich, którzy maja rozterki i boja sie czy beda potrafili jeszcze raz przejść przez te radości i smutki i czy dadzą rade jeszcze raz zmierzyć sie z bólem rozstania. Bo chyba tego sie najbardziej boimy. Ojej, ale sie smutno zrobiło. no to teraz trochę uśmiechu :))))))) A kora pewnie jest taka szczesliwa ze zyje miłościa a nie żarełkiem. Oczywiście zartuje obserwujcie i w razie czego interweniujcie. Czekamy na wieści.
-
Ta dyskusja zaczyna być zbędna bo widzę że sie troszke nie rozumiemy. Powodzonka.
-
HALO!!! Jeszcze raz- temat postu brzmi " wielka radość" wkurza mnie to ze nie mozecie sie podzielić swoja radościa z pojawienia sie psa w domu czy juz z jego posiadania, tylko nadal dyskutujecie co lepsze, czy smierdzi czy nie a jak tak to który lepiej smierdzi- ten co wiatrem czy ten co czyms tam innym. Ludzie załużcie oddzielny temat np: jak żyja wasze psy. A tu jest miejsce na podzielenie sie radoscią, na gratulacje, na pochwalenie ze znależli nową miłość. A nie wyrazanie opinii na temat zycia w chałupie czy na podwórku!!!!! Jeszcze raz gratulacje dla autorki postu "wielka radość". Prześlij foteczki pieska i moze z rodzinka- niech wszyscy zobaczą co znaczy Wielka Radość.
-
A ja mam wrażenie ze odbiegliśmy nieco od tematu, którym chciała podzielić sie z nami asiorek. To miała byc rozmowa o tym ile radości wnosi pies w zycie czlowieka, a wy tu zaczeliście sie licytowac co lepsze mieszkanie w blokach czy wolno biegający psiaek po podwórku. Ja pogratuluje ze maja "nowe szczescie" i obojetne czy w domu czy na podworku. Wazne żeby człowiek kochał i dbał. Wtedy obie istotki beda szczesliwe i czlowiek i psiak. A o radości jaka wnosi pies wiem doskonale i zawsze mowie moim bliskim: popatrzcie na to nasze szczęscie. Od kiedy pojawił sie moj kubek, problemy wcale nie zniknęły, ale łatwiej jest wracac do domu w którym jest on. Wtedy trzeba pomyslec o spacerze, o żarełku i już troche sie odrywam, a wieczorem jak zaczyna chrapać smacznie, uśmiechamy sie sami do siebie i tak cieplutko sie robi, że jestesmy razem.
-
Troche bym sie bała stwierdzenia " hierarchię ustalą sami " . Ty musisz kontrolowac zachowanie i bardzo uwaznie obserwować zeby odpowiednio zareagować. A co do jego zachowania z moczem to typowe zachowanie opiekuńcze, poprostu sprząta to co mały zrobi. a co do karmienia to z doswiadczenia wiem ze powinno sie jednocześnie podawac pokarm i stopniowo zmniejszac odległosc miedzy miskami. pamietaj narazie starszy zawsze pierwszy we wszystkim. Nigdy go nie odganiaj. I nie przejmuj sie ze ktos analizuje czy powinnas brac malucha czy nie. Brawo- gratuluje decyzji. Powodzonka.
-
A ja uwazam że to było poprostu ustalanie hierarchi w stadzie. I niestety nie polecam socjalizowania na siłe bo ty bardzo chciałbyś chodzic razem na spacerki. Dobermany maja bardzo silną psychikę. Ja osobiście ma amstafa i pamiętam jak dawał sobie dmuchac w kaszę jak miał rok. Ale uwaga- potem sobie nagle wykombinował ze może uda sie zmienic hierarchię i jak tylko tamten chciał mu przypomniec kto tu rządzi- pokazał ze nie bedzie juz tak do końca. Teraz sie nie nawidza. Polecam zrezygnowac ze swoich pobudek i nie zmuszac psa. Może znajdziesz innego towarzysz. Uwierz nic na siłe, a twojemu psiakowi nie potrzebne takie doswiadczenia w okresie szczenięcym bo potem moga z tego być problemy.