Może nie tyle, że nikt sie nie stara, bo psiak ma tam mieć jedzenie, ciepło i bezpiecznie, nie można wymagać oddania sprawie. Ja mam dobre zdanie, bo nie wiem jakbym dała sobie radę z Bismarckiem, jakby sie tam z Panem nie zakumplował i nie otworzył na ludzi, chociaż troszkę. Nie jest źle dziewczyny, ale zawsze może być lepiej, a Truśka nieźle biega, mój niuniek ogona nie podniesie poza wybranymi regionami, w których nikogo nie ma w zasiegu wzroku:(