Jump to content
Dogomania

magda z.

Members
  • Posts

    11736
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by magda z.

  1. :oops: Wszystkie ze mną, bo wiało bardzo, a on sie boi wszelkich gwałtownych zmian i zawsze wolę mieć go obok. Zanosiło się na deszcz, więc sesja była krótka. Teraz postaram się jeszcze w śniegu mu zrobić. W ogóle jak pierwszy raz go zobaczył to się szczerze zdziwił i nie chciał się załatwiać przez prawie cały dzień, ale już mu to przeszło:)Dzisiaj sie obraził, chyba za jedzenie. Mamy nie ma, a ja staram się go nie rozpuszczać dodatkowymi miskami. Zresztą Bismarck już tak chętnie nie wcina kaszy, ryżu, chleba, wyjada mięso i biega dając znać, że jest jeszcze głodny. Rozpuściła się bestia.
  2. A tak w ogóle to chyba był mi przeznaczony;)Jego wątek został założony w moje urodziny, dopiero dzisiaj zauważyłam:) Jest ładna pogoda więc niedługo śmigamy na jakiś spacer i zabieramy aparat;)
  3. Pyszczek zarasta, ale siwymi włosami, także nowe wąsy i brewki są siwe, chłopak chyba rzeczywiście ma ok8 lat. Dzisiaj ma lekko zdezorganizowany poranek, bo wszyscy są w domu, zazwyczaj o tej porze siedzi sobie sam i może spokojnie się wyspać, a tu nie da rady;)Pazurki też odrastają, bo były lekko skancerowane, pewnie po podkopach w hoteliku;)No i coraz więcej czarnej sierści, nawet na ogonie sie pojawiła:)
  4. Sierść uleła poprawie:) dzisiaj miałam dopiero czas, aby go wyczesać, a ostatni raz robiłam to po kąpieli w niedzielę i nawet dużo włosów nie było, nie kołtuni się już i co najważniejsze łupież na razie znikł. Teraz przystojniak mam włos świecący, ładnie ułożony i już brzydko nie pachnie. teraz trzeba powoli czekać, aby blizny się zarastały. Uszka też już mają więcej sierści i teraz są takie milutkie w dotyku i mięciutkie;) Niestety oba były kiedyś rozerwane i juz takie zostaną:(
  5. Teraz trzeba jeszcze na spacerze zrobić:)Wczoraj wróciłam po dwóch dniach to nie mógł sie nacieszyć. Dopiero po dwóch minutach do niego dotarło, że jestem i już mi nie dał spokoju. Co chwilę przychodził, rozkładał się na plecy, zaczepiał. Agent się z niego niesamowity robi. Naprawdę postępy wielkie i to w tak niedługim okresie czasu.
  6. Bismarck już ponownie wykąpany, dzisiaj już nie był taki pokorny, ale wszystko się udało. Mam nadzieję, że już wszystko ze skórą będzie dobrze. Za 3 tygodnie mamy zabieg powtórzyć. Dzisiaj w nocy przemieszczał się już w czasie snu po całym domu:)To dobrze, bo jednak mój pokój nie jest duży. Jest wielkim zazdrośnikiem, jak robię coś i nie zwracam na niego uwagi to potrafi np wejść w rozłożone sprawdziany i zachowywać się tam jak wielki potwór. Jak tylko przyjadę z Wrocławia to zrobię mu zdjęcia na spacerze, bo w domu albo je albo śpi. Niestety jeszcze nie mogę mu zrobić zdjęć jak się rozkłada na plecach, bo nie utrzyma się w tej pozycji, jak zobaczy mnie z aparatem, a przy nikim innym nie robi tak.
  7. Fotki wysłane już do kompetentnej osoby-ja nie potrafię ich wrzucić:( Bismarck jest wątróbkowym potworem, jak tylko ją wyczuje to nie ma zmiłuj się, będzie chodził i piszczał aż jej nie dostanie. Ze skórą nie ma poważnych problemów, trzeba go wykąpać znowu-ma nowy szampon dla alergików;) I wszystko powinno się już normować. Właśnie coś mu się śni i powarkuje;) ale jeszcze do tej pory nie zaszczekał ani razu.
  8. Biadaczysko z tymi chorobami, ale to chyba przypadłość psiaków ze schroniska:(
  9. Dzisiaj Bismarck sam do mnie podchodzi domagając się głaskania:multi: Wcześniej trzeba było samemu do niego podejść, a tu taka niespodzianka. Wygląda to trochę jakby był zazdrosny o to, że mnie długo nie ma w domu, a pańcia próbuje uczniom wtedy wbić do głowy wiedzę:cool3:. aparat dzisiaj pożyczę, żeby zdjęcia były dobrej jakości:)
  10. Oby Ci się udało. Hmmm przykro patrzeć, że tak podobny do mojego Bismarcka pod wzgledem mordki:(. A w hoteliku naprawdę będzie mu dobrze, wspaniali ludzie, naprawdę mają pozytywny wpływ na zwierzaki pod swoją opieką. Gdyby nie oni Bismarck nie dochodziłby tak szybko do siebie. Powodzenia ślicznoto!!!!!!!!
  11. Zdjęcia postaram się zrobić jak najszybciej. bismarck oprócz czarnej sierści staje się powoli zrudziały. Juz na pewno nie pozostanie biszkoptem:(Ale i tak jest piękny. Za kilka dni pędzimy na szczepienie, ale cos jeszcze skóra nie chce się do końca wygoić, jeszcze poczekam, bo i tak często biegaliśmy na wizyty. Ogólnie i tak juz jest lepiej, złuszcza mu sie ta chora, tylko w jednym miejscu jakby rana się zrobiła, ale raczej się goi niż babrze, więc na razie nie panikuję. On sie tym nie interesuje, chociaż jest zdegustowany i niechętny bliższemu oglądaniu. Wczoraj rano pędziłam na zajęcia do w-wia i jak zadzwonił budzić zerwałam sie i biegnę do łazienki, a on za mną, bo przecież musi się przywitać i pogłaskać, a ja taka mało wrażliwa:oops: . Coraz częściej zachowuje się jak szczeniak, tak jakby nigdy nie miał ku temu okazji. Najczęściej dzieje się to, gdy czeka na jedzenie, bo tutaj to nikomu nie przepuści, micha musi być i najlepiej z duuuuuużą ilością wiktuałów. Już powoli odstępuje od upierania sie, że nie wyjdzie na spacer, bo często musiałam go wyciągać. Chciał iść na dwór, ale nie chciał wyjść ode mnie z pokoju, więc musiałam go podnosić i trzymając pod pachami wyciągać do przedpokoju, potem już wszystko gładko szło. Teraz juz sam wychodzi:multi: zapewniał mi darmową siłownię, bo chłopak 25 kg waży. Zaczyna przychodzić na wołanie, tzn dzisiaj mu się zdarzyło, ale skulony podchodzi, jakby się bał, że ktoś go pobije. Ale wszystko z czasem i tak robi duże postępy i w szybszym czasie niż sie mogłam spodziewać. Boi sie jak ktoś krzyczy, ucieka wtedy, nawet jeżeli wie, że to jego nie dotyczy. Do tej pory jeszcze nie zaszczekał, kilka razy podczas snu powarkiwał. jak rano sie wita ze mną to oczywiście na łóżko wlezie;) Rozkłada sie na plecach i łapkami pysk zasłania, aż dziw bierze, że go stać na takie zachowania.
  12. Bismarck zmienia kolor sierści. Zaczęły się ostatnio w dużej ilości pojawiać czarne włosy. Trochę szkoda, bo taki biszkoptowy się zaczął robić, a tu taki numer. W piątek postanowił oznaczyć nowe spanie mamy(zakupione w czwartek), oberwał słownie, bo stwierdziła, że w życiu był tyle razy bity i nie zamierza kontynuować takich zachowań. Wiedział, że zrobił źle, bo schował się w łazience i skulił w kącie, ale najwidoczniej instynkt był silniejszy. dzisiaj jakaś depresja go dopadła, śpi cały czas i lekko zakręcony jest, może pogoda tak na niego działa. zaraz go wyciągam na spacer, bo przestało padać.
  13. [quote name='Seaside']no a u mnie "mały problem" Popytam:)
  14. Bismarck dzisiaj spędził cały dzień z moją mamą, co się równało zwiększonej dawce żywieniowej, bo jest żebrakiem piersza klasa. Spróbował już nawet zaglądać na stół, ale trzeba było pohamować jego zapędy. W domu siedzi spokojnie i nie broi jak do tej pory. Mam nadzieję, że już tak mu zostanie. Za jakieś dwa tygodnie będzie mógł być zaszczepiony przeciwko innym chorobom(nosówka itp.). Później możliwe, że zrobimy porządek z zębami, bo też wymagają remontu;) Po bliższych ogledzinach dano mu nawet 8 lat, co powoli się ujawnia, bo np po dłuższych spacerach długo śpi. Może wcześniej nie dawał takich oznaków, bo się stresował. Więc chyba u mnie spędzi spokojną emeryturę, miejmy nadzieję, że długą:)
  15. Bismarck został dzisiaj na dłużej i już nie sikał, chyba zrozumiał na czym polegało jego wczorajsze przewinienie. Za to o 4 rano doszedł do wniosku, że trzeba mnie obudzić, podszedł, szturchał nosem, więc się z nim przywitałam i poleciłam dalsze spanie. Poszedł na swój koc i rozpoczął wycie. Przesadził chłopak i słownie dosadniej mu wytłumaczyłam. Postanowił więc zjeść swoją nową kość z jelit-zjadł pół i cały czas głośno ciamkał. Jest żywieniowym terrorystą. Moja mama go do siebie przekonuje w ten sposób, teraz jak wchodzi do mnie to on od razu patrzy się na jej ręce. Obżartuch straszny, ale podobno trwa to pierwsze tygodnie, aż psiak dojdzie do wniosku, że ma to na stałe. Jak przyjechałam z pracy to się na mnie obraził, barierę pokonał, gdy zjadł swój obiad i ja jeszcze jadłam, więc mógł przyjść i pożebrać.
  16. Bismarck dużo nie nabroił, osikał tylko meble na które się czaił od dłuższego czasu. Powiedziałam mu tylko, że tak nie wolno i powinien dostać w dupę(oczywiście to była tylko przestroga, niedopomyślenia byłoby dla mnie bicie psiaka), nie krzyczałam (bo krzyczę tylko na swoich uczniów w szkole;))nawet ręki nie podniosłam, ale tak się biedaczek przestraszył. Na dwór nawet nie chciał wyjść, chyba się bał, że go oddam. Dostał ciastka na poprawę humoru i dopiero micha z jedzeniem go uspokoiła. Ktoś go musiał często bić. Zresztą czasami musze go wyciągać na spacer, bo zrobił się leniuchem, to tak się potrafi zaprzeć łapami, że mi by do głowy nie przyszło, że tak mozna. Ale nawet podczas tego wyciągania nawet nie mruknie. Ma głębokie urazy, potrzeba dużo czasu, aż się przełamie. Ale zaczyna powoli czuć się dobrze w całym domu, więc może zaprzestanie znaczenia na szerszą skalę.
  17. Bismarck ujawnił swój nowy talent. Może on być realizowany, jak jest noc, bądź święto, wtedy głosy z ulicy są wyraźniejsze. Na sygnał karetki budzi się, siada i zaczyna śpiewać. Wychodzi mu to bardzo zgrabnie:) Słyszałam, że niektóre psy tak reagują na sygnały alarmowe. Zaraz wychodzę z domu i zostanie sam, trzeba go sprawdzić przed jutrzejszym dniem, gdy wszyscy wyjdą juz na dłużej.
  18. To ten sklep, ale nie widziałam tam tych ogłoszeń, może wcześniej ściągnęli? Ale bardzo sympatyczni ludzie:) Wszystkim, razem z Bismarckiem, życzymy udanej zabawy podczas tej nocy. My pozostajemy w domu, bo ujawnił się lęk przed petardami. Na początku go nie okazywał, ale cóż trzeba psa wspomóc.
  19. Ja byłam bardzo zadowolona z wczorajszego spotkania:multi: . Przed chwilą byłam w zoologicznym i tam również zauważono zmianę w wyglądzie psa:) Najważniejsza rzecz jaką mu wprowadziłam to nowe imię, ponieważ na stare nie reagował w ogóle. Teraz w dokumentach nazywa się Bismarck – mam nadzieję, że to imię doda mu trochę odwagi, bo postawa juz sie poprawia (wieczorami nawet ogon nosi już podniesiony). Bardzo pozytywnie się zapatruje na to imię i zaczyna rozumieć, że to o niego chodzi. Na początku miał być w ogóle Bonaparte – ale za długie. Skąd takie pomysły? Jestem historykiem z wykształcenia, poprzedni nazywał się Cenzor. I kiedyś już sobie obiecałam, że jak będą kolejne psy to imiona także będą związane z historią. Przed chwilą Bismarck rozpoczął swoją przygodę z kością dla psów(chyba są one z jelit?), miło patrzeć jak zaczyna interesować się innymi rzeczami, za kilka dni będzie piszczałka. Problemy skórne już chyba będą rozwiązane, pozostaje kupowanie szamponu dla alergików, w środę kontrola i następne rzeczy jakie wokół niego trzeba zrobić. U weterynarza znowu spokojnie, zresztą S. może potwierdzić;) miło było patrzeć na Twoją reakcję, to bardzo cieszy jak inni widzą zmiany w Bismarcku. Wbrew wszelkim obawom robi wielkie postępy każdego dnia. Moim skromnym zdaniem pobyt w hoteliku podziałał na niego pozytywnie, miał tam kontakt z ludźmi, oswoił sie nieco, zmniejszył swoje lęki. Co do chęci ucieczek to zaobserwowałam co mogło być powodem, gdy się czegoś boi włącza paniczny lęk, trzeba wtedy go uspokoić. Szczególnie dzieje się to na wolnym powietrzu, nie ma wtedy dostępu do żadnego kąta. W mieszkaniu odnajduje go np w łazience i spokojnie tam siedzi. Szuka wtedy również towarzystwa, kogoś kto go pogłaszcze. Rano jest wielkim pieszczochem, jak tylko widzi, że się budzę podbiega, wyciąga łapy do przodu i czeka aby go głaskać. Na razie jest zmuszony spać u mnie w nocy, bo w dużym pokoju, a musi przez niego wyjść, stoi żywa choinka, a on lubi czule się z nią zapoznawać;) ale jak tylko ona zniknie będzie mógł migrować, gdyż żadne pomieszczenie nie będzie dla niego zamknięte. I może jeszcze jedno zdanie odnośnie takich przypadków, po prostu trzeba mieć cierpliwość do psiaka ze schroniska, bo jak tylko sie przekona,że krzywda mu się nie dzieje, normuje swoje zachowanie i staje się kochanym, milusińskim przyjacielem. Moja sąsiadka też miała przejścia ze swoim jamniolem zabranym z Jeleniej i to ona jako pierwsza dała mi nadzieję drugiego dnia jak przeżywałam kryzys wychodząc na spacer o 12 w południe chyba już 5 raz od rana. I tak naprawdę nie trzeba wcale za nim chodzić i zmuszać go na siłę do swojego towarzystwa, sam przełamuje bariery. Jednym słowem trzeba tym psom ciepła i spokoju, żeby mogły zapominać przykre chwile, a uczyć się, że są też tacy ludzie, którzy nie wyrządzają krzywdy. Mam nadzieję, że przypadek mojego psiaka zachęci innych do podobnych kroków, nie można się bać tych psów, a potrafią zmieniać się w ślicznoty.:lol:
  20. [quote name='Seaside']Magda Zuzia będzie po nowym roku więc proszę wyślij zdjęcia do mnie :) zaraz je wstawię Zdjęcia już poszły, życzę wszystkim miłego oglądania. Gwiazda cały czas teraz śpi, więc na razie nie mam jak robić nowych.
  21. Z chęcia również zapraszam wszystkich do odwiedzenia Kamiego. Nie mam nie przeciwko. Do 4 stycznia jestem dostepna cały czas, potem studia, praca itp, ale czas się zawsze znajdzie. Pozdrawiam
  22. Zdjęcia Kamiego są na skrzynce Zuzi, ponieważ nie udało mi sie ich wrzucić:( Mam nadzieję, że ona je tutaj umieści. Kami ujawnia powoli swój charakterek – zaraz o powrocie ze spaceru biega po całym mieszkaniu z głośnym piszczeniem, co oznacza że jest głodny i trzeba szybko szykować pełną michę, jak zje to spokojnie udaje sie na spoczynek. Dzisiaj po raz pierwszy zjadł w miejscu, gdzie docelowo będą stały jego miski, czyli w kuchni. Do tej pory jadł u mnie, bo tutaj najwięcej przebywa. Jego niepohamowany apetyt pozwala na małe wprowadzanie zmian. Nie chce już co chwilę wychodzić na dwór, zadamawia się coraz bardziej. Na początku obawiałam się, że może jednak będzie potrzebował domu z ogrodem, ale uspokoiła mnie sąsiadka, która wzięła jakiś czas temu jamniola z Jeleniej ze schroniska, że on też na początku tylko chciał siedzieć na dworze. Gdy doszedł do przekonania, że ma swój dom, wszystko się unormowało w tych sprawach. Kami zaczyna się przeciągać, jak wstanie wyspany. Rano, jak ja wstaję, podchodzi i się wita. Ma jeszcze zapędy do znaczenia terytorium – jak na razie 3 razy podniósł łapę i nasikał, ale zostało mu to wybaczone, gdyz na pewno czuje jeszcze w domu Cenzora, a ten w ostatnich godzinach życia nie kontrolował już oddawania moczu, co na pewno jest zachętą dla Kamiego. Dzisiaj idziemy do weterynarza po raz kolejny, na razie leczymy dwa miejsca, gdzie pojawiło sie podrażnienie, które on zaczął wygryzać. Najprawdopodobniej to reakcja skóry na czystość albo może szampon go uczulił. Na razie dostał promocję na pierwszą wizytę i nic nie zapłaciłam:) Ponieważ zabrakło książeczek dostanie ją dziś. "Elektroniczny nadajnik" działa, co mnie niezmiernie ucieszyło, ponieważ u nas teoretycznie każdy pies powinien go mieć, tak samo jak kaganiec podczas spacerów. Ale zawsze można go szybko założyć, jak widzi się zbliżających strażników;) Kami ujawnił wczoraj sympatię do śniegu i chodzenie po tropach innej zwierzyny, wyglądał na zadowolonego. Wczoraj coś wreszcie mu się śniło, czyli zapada w głębszy sen, może powoli lęki w domu ustępują. Na spacerach coraz bardziej zaczyna się interesować innymi psami. Dziękuję wszystkim za miłe słowa, także porady.
  23. Cześć! Jestem nową właścicielką Kamiego. Dopiero dzisiaj miałam chwilę, aby go tutaj odnaleźć. Pies codziennie robi wielkie postępy. Jak leży to wyciąga swoje łapy przed siebie, nie kuli ich już. Śpi sobie spokojnie na boku, co pokazuje jego ufność do otoczenia. Dzisiaj byliśmy u weterynarza, jest troszkę przy nim pracy, ale powoli wszystko się zrobi. Zachował sie tam bardzo profesjonalnie, gdyż nawet się nie bał, położył się lekarzowi pod nogami. Podczas zastrzyków chyba nic nie czuł, bo ma bardzo twardą skórę na grzbiecie, co najprawdopodobniej jest wynikiem wielu obrażeń, jakie kiedyś doznał. Zaczął normalnie jeść, chociaż świąteczna polędwica mu nie przypadła do gustu. chodzi na długie spacery, chociaż ludzi wymija na nich szerokim łukiem. Zresztą tak samo jak duże psy, do małych i niekrzyczących macha ogonem. Przed godziną po raz pierwszy zjadł w mojej obecności, do tej pory robił to w samotności. Jeszcze trzeba pracować nad jego kalendarzem spacerów, gdyż rano budzi ok5-6. największą próbę przejdzie, gdy zostanie sam w domu, na razie zawsze ktoś z nim jest, aby sie zaklimatyzował. Nie jest w ogóle agresywny. jutro powinnam wrzucić jego zdjęcie z wczorajszego spaceru nad rzekę, trochę się zmieniła jego postawa i wyraz pyska, z każdym dniem robi sie coraz ładniejszy. Mam nadzieję, że Was trochę uspokoiłam. Pozdrawiam.
×
×
  • Create New...