ARESIK_B
Members-
Posts
420 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ARESIK_B
-
Braciszku siedziałam nad morzem było tak duzo piesków, coraz wiecej udzi przyjeżdża ze swoimi pociechami... siedziałam i się zastanawialam jak ty byś zareagował na widok morza taka wilka szumiąca woda. Uwielbiałeś jeziorko pewnie pokochałbyś i morze. Na plaży znalazłam ładny kamyczek przywiozłam go dla Ciebie, wiem że go widzisz, wiem że duchem byłeś ze mną, co ja bym oddała żeby zobaczyć twoja ucieszoną mordkę, te iskierki w oczach, tą niespożytą energię, która udzielała sie nam wszystkim, tak bardzi tęsknię i czekam na sen w którym choć na chwilkę mnie odwiedzisz i powiesz że wszystko jest ok.... na chwilke się przytulisz...
-
Zobacz Aresku jakie piękne wirtualne światełka zapalili nasi tęczowi8 przyjaciele. Tak bardzo mi ciebie brakuje, tak dawno nie odwiedziłes mnie we śnie. W tym tygodniu miałam jeden cały dzień że wydawało mi się że cały czas gdzieś Cię widzę, to było takie niesamowite, miałam wrażenie, że przebiegłeś gdzieś koło mnie, że siedzisz w ogródku... jakąś tysięczną sekundy wierzyłam że to na prawdę Ty, dopiero później świadomość podrzuca informację, że to niemożliwe... a może po prostu Ty cały czas krzątasz się gdzieś w pobliżu tylko my jesteśmy zbyt zagonieni żeby to zauważyć??? Aresku jadę na parę dni nad morze, nad nasze morze na które obiecałam Ci że Cię zabiorę.... teraz jadę sama, z jednej strony radość z drugiej ogromny żal ściska serce i gardło że nie możemy pojechać tam razem... ale wiem że będziesz tam ze mną przez cały czas.... kocham i pamiętam
-
Aresku 16 miesięcy - bez przytulenia się, bez wspólnego spacerku, bez cieszenia się dniem codziennym, bez godzin rozmów, bez miliona innych przyjemności. Pamiętam, że kiedy trafiłam do rodziny dogomaniaków i widziałam wpisy pogrążonych w żalu osób z tak długim stażem, myślałam sobie że najgorsze to oni mają już za sobą.... Teraz ja siedzę przed komputerem dziś mija 16 miesięcy odkąd nas opuściłeś i wcale nie jest mi lepiej, każdy dzień potęguje ból i żal że Ciebie już tu nie ma, że nie możesz zobaczyć, że wreszcie po trzech tygodniach gdzieś zza chmur przedziera się nieśmiało słoneczko. W tym tygodniu bardzo intensywnie przypominały mi się szczegóły z naszego życia, zadawałam sobie pytania, które pomimo tego czasu pozostały bez odpowiedzi, które nadal ściskają z całej siły za gardło i nie chcą puścić, które powodują falę łez. Pytania, które do momentu spotkania pozostaną pewnie bez odpowiedzi, gdyby tylko choć medycyna mogła udzielić mi kilu odpowiedzi, na pytania dlaczego to włśnie Ciebie spotkało, dlaczego nie potrafimy pomóc tym których kocham w chwilach prady??? Uświadomiło mi to naszą małość wobec tego co jest nieuchronne. Wiesz, że Borys i Tofik dalej sobie biegają po naszym osiedlu to ostatnie psiaczki z którymi lubiłes się bawić. 16 miesięcy to strasznie długo, nie wiem kiedy ten czas zleciał, życie musi się w jakiś sposób toczyć dalej, choć czasami mam ochotę je zatrzymać, krzyknąć dokąd się tak spieszymy, przecież i tak nie uciekniemy przed tym co jest nam przeznaczone..... Tak bardzo tęsknię za Tobą mój rudy towarzyszu - tak bardzo Cię kocham
-
I znoqu pada........ ciągle pada, mam wrażenie że ten deszcz nigdy nie przestanie padać, jest tak strasznie ponuro. Pamiętam, że Tobie skarbie taka pogoda nie była straszna wychodziliśmy dzielnie na spacerek, jak padało na prawdę mocno to woda spływała Ci po nosku, te króciutkie włoski na buźce były całe mokre, ale my cieszyliśmy sie wtedy nawet i z takiej pogody, chodziliśmy po kałuzach, wtedy Twoje łapki wydawały taki fajny odgłos rzeczy na które wtedy może nie zwracałam jakiejś większej uwagi teraz są tak wyraźne, tak szczegółowo je pamiętam. Chociażby wczoraj szłam zjechac samochodem do garażu i wiesz że ja nadal zamykam drzwi odgradzające garaż od piwnicy, żebyś czasami nie wybiegł .......... sama się na tym wczoraj złapalam ale drzwi i tak zamknełam. kiedyś upadał mi pusta byutelka plastikowa na ziemię dla Ciebie to był odgłosmówiący o tym że możemy poszaleć, pobiegać, uwilbiałeś ten chalac który robiliśmy, wtedy wszyscy cie ganiali........ pamiętam takie szczegóły jak biegałeś, oddychałeś, bawiłeś się czy spałeś...... Twoje ciepło - to fizyczne i to emocjonalne. Nadal czuję ból i pustkę, którą czasami zapełni Twoja kochana mordka, we snie wtedy kiedy mnie odwiedzasz
-
Ostatnio zwracam uwagę na psie oczka, szukam tego spojrzenia które miałes aresku i nie widze tego wszystkiego co zawierało się w Twoim spojrzeniu... a może to jest tak, że to tylko Ci którzy się kochają widzą to wszystko, może dla pozostałych niewtajemniczonych to sa po prostu spojrzenia ladnych oczu??? Wczoraj wracalam z pracy i szedł taki fajny jamniczek długowłosy taki był radosny że wyszedl na spacerek, tak sie cieszył... Ty też zawsze jak tylko wracałm do domuk to sczekałeś ze szczęścia jednocześnie żaląc się że tak dlugo musiałeś być sam, po powitaniu, buziaczkach nadchodził moment kiedy brałam smyczkę i wtedy już wszystko było wiadomo, trzebabyło obejść wszystkie zakamarki zobaczyć co sie wydarzyło, czy jakies kotki nie chodziły po Twoim terenie :) szliśmy tak koło siebie Ty zerkałes na mnie co chwilkę żeby sprawdzić czemu się nie odzywam, a ja szlam i mówiłam do Ciebie i tylko ludzie którzy nigdy nie meli takiego przyjaciela patrzyli na mnie jak na wariatkę, reszta uważała to za zupełną normę... bo przecież tyle mieliśmy sobie do powiedzenia, teraz tez tak jest, tylko sposób kontaktów sie zmienił.... zawsze mam Cię w serduszku
-
Skarbie u nas znowu brzydka pogoda, u ciebie na pewno deszcz nie pada, no może czasami taki malutki, a u nas i zimno i deszczowo. Ogólnie jakaś taka jesienna zaduma, a to przecież wiosna.... Wczoraj spotkalam Tajfuna wyszedl sobie na nocny spacer, zmężniał troszke i spoważniał, chociaz dalej jest młodym psiakiem, widziałam też Tofika i Borysa, to sa chyba ostatnie psiaki z grupy kolegów osiedlowych. Smutne, że tak bardzo ubywa Was nasze kochane iskierki radości. Jak sie wprowadzalismy 14 lat temu bylo tyle psiaków........ teraz jest tak pusto, nie wiem co słychac na naszej stalej trasie, nie chodzę nia od czasu Twojej smierci, tam tez były psiaczki które znaliśmy z widzenia, pewnie większośc jest juz z toba za Tęczowym Mostem. Tak jak napisała Pusiaczka, Ty na pewno masz tam dobrze, chociaż nawet za TM nie masz chwilki wytchnienia, caly czas pilnujesz swojej ziemskiej rodzinki, tak bardzo jesteśmy Ci za to wdzięczni.... kocham i całuje w nosek
-
wszystko jest nie tak jak być powinno, jestem bezsilna, za slaba, gdzie jesteś moja perełko,............ królestwo za chwilkę z Tobą :-(
-
Wczoraj siedziałyśmy z mamą i rozmawiałyśmy temat zszedł na Ciebie słoneczko ty rude, mama się popłakała mi też cisnęły sie łzy do oczu ale siedziałam twardo i nic nie mówilam wiedziałam, że cokolwiek powiem spowoduje że ja też się złamię, że nie dam rady zablokować łez, smutku i żalu. Tak się zastanawiam, jak głęboko w człowieku siedzi żal do samego siebie, smutek i to okropne poczucie bezsilności. wmawiamy sobie, że jesteśmy panami swojego losu, jesteśmy niezniszczalni, młodzi, nic i nikt nie może nam zagrozić, aż pewnego dnia, jedna sekunda, jedno słowo zmienia całe życie, czasami od razu to brzmi jak wyrok, czasami jest to tylko przeciągnięcie w czasie nieuniknonego....... i wtedy nie jesteśmy juz tacy dumni, pewni i szczęśliwi. dopiero wtedy zdajemy sobie sprawę że życie to ciągła walka, która bez względu na ilość wygranych bitew i tak skończy sie przegrana całej wojny. Wtedy czujemy się malutcy, bezradni i strasznie smutni, bo jak może sie czuć człowiek który nie potrafi uchronić od złego największego szczęścia i miłości w swoim życiu??? Czuje sie tak jak ja bezradna, rozżalona, smutna......... nieobecna, czekająca na spotkanie, na którym padnie najważniejsze słowo........- przepraszam-
-
Morus - nie było mnie przy Tobie
ARESIK_B replied to szarotka11's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wesołych świąt ........ "Bo największe szczęście to kochać i być kochanym" -
Wesołych świąt ........ "Bo największe szczęście to kochać i być kochanym"
-
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
ARESIK_B replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wesołych świąt ........ "Bo największe szczęście to kochać i być kochanym" -
Wesołych świąt ........ "Bo największe szczęście to kochać i być kochanym"
-
Wesołych świąt ........ "Bo największe szczęście to kochać i być kochanym"
-
Wesołych świąt ........ "Bo największe szczęście to kochać i być kochanym"
-
Wesołych świąt ........ "Bo największe szczęście to kochać i być kochanym"
-
Mela-moja miłość i Dżekuś skarb najdroższy
ARESIK_B replied to Monia70's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wesołych świąt ........ "Bo największe szczęście to kochać i być kochanym" -
Aresku święta święta i po świętach.... wszystko co miłe szybko się kończy... za szybko.... Znowu byla cała rodzinka, byli wszyscy tyklo Ciebie znów zabrakło. Ale stała sie rzecz niesamowita z soboty na nieedzielę śniles sie jednocześnie mi i mamie, jak dobrze było znów Cie przytulić, pogłaskać pogadać, czy choćby popatrzeć jak biegasz jak machasz ogonkiem, jak biegniesz z noskiem przy ziemi odrywając go co chwilę by sprawdzić czy nie za daleko odeszłeś. zobacz jakie piekne życzenia dostałeś od tęczowych przyjaciół, ciekawa jestem jak u Ciebie minęły te święta.... na pewno miło i wesoło no i oczywiście pracowicie pamiętałeś żeby nas odwiedzić.... tak bardzo się cieszę na te krótkie nocne spotkania.......
-
15 miesięcy.........., perełko Ty moja dziś mija 15 długich i samotnych miesięcy, dziś również jest pierwszy dzień wiosny, dziś znów zaczęła sie zimia z nieba lecą piękne wielkie płaty sniegu, Ty tak bardzo lubiłes śnieg, jak tylko wychodziliśmy z domu i widzialaes biały puch w ogródku to Twoja radośc nie miała końca, od razu wkladałeś swój nosek w sniego i nie wyciągałes go az do furtki, wyglądałeś jak przecudny odśnieżacz z wielką śniegową kulka na nosku, uwielbiałam chwile kiedy razem odśnieżaliśmy przed domem, ale mieliśmy wtedy zabawę, robilam śniegową kulkeczkę rzucałam ją do góry a ty pieknie wyskakiwałeś i łapałes ją do buzi, takich zabaw było tak dużo, koniecznie musiałes się wytarzać w świeżym sniegu, pisząc to wszystko te obrazy staja mi przed oczyma jak byśmy to robili wczoraj wieczorem.... patrzę przez okno a tam biało tańczy platek obok płatka......... odkąd odeszłeś nie ma juz takich pięknych zim jakie potrafily być jeszcze 3 lata temu, mamy przepiękne zdjęcie razem w ogródku które zrobiła nam mama zanim poszlam do pracy, za nami piekna zima i my przytuleni, uwielbiałam Cię przytulać, rozmawiać z Tobą, bawić sie z Tobą. Kiedy byłeś nawet te smutne chwile nie byly takie straszne, wiem, że jesteś za Tęczowym Mostem szczęśliwy nie ma innego wyjścia, zasłużyłeś na największe szczęście pewnie patrzysz z góry na temn padający śnieżek. ..........15 długich miesięcy........ czas leci strasznie szybko, nie znajduje w nim ukojenia, lepiej robi sie tylko wówczas gdy spotykamy się na granicy naszych światów i znów robimy to co kiedyś................. kocham Cię moja ruda perełko...............
-
Aresku troszkę mnie nie było a to za sprawą paru ważnych rzeczy, które sie wydarzyły. Aresku mama jest w szpitalu, wczorja miala operację, dzisiaj jest trochę gorzej... dlaczego nie może być dobrze, prosze trzymaj kciuki za pańcię, przysnij sie jej na pewno się ucieszy, przyjdz przytul się, wczoraj jak bylam u mamy w szpitalu to rozmawiałysmy o Tobie, że pwnie byś tęsknił (na pewno Ty zawsze lubiłeś jak wszyscy byli w domu), że na pewno byś pańcie odwiedził stanęlibyśmy pod budynkiem, pomachał byś do pańci ogonkiem, wtedy na pewno byłoby lepiej. dlaczego wszystko musi być takie skąplikowane????
-
Aresku wczorajszy dzien był na prawde niesamowity, z pracy wyszłam dopiero po 17 zmarnowana, zrezygnowana, smutna i zła na cały świat. Żeby było jeszcze gorzej, kiedy wyszłam z budynku zerwala się taka wichura i ulewa... a że było mi już wszystko obojętne szlam w tym deszczu, który tylko potęgowal pożerające mnie uczucie bezsilnosci, myslalam o tej porannej tęczy, o tobie, tak bardzo miałam ochote się przytulić, wsiadlam do samochodu cała mokra i chciało mi sie wyć, chciał odpalic samochód i po prostu jechac przed siebie bez celu.... do Ciebie, kiedy wyjeżdżalam moją uwagę przykuła przepiekna tęcza, nie pamiętam żebym kiedykolwiek w życiu widziała równie piękną....... tak wyraźne kolory, pełen zarys, cudowna, pierwsz myśl to szkoda że nie mam aparatu, później dopiero zobaczyłam że ta tęca "obejmuje" budynek w którym pracuję!!!!!!!!!!!! Tak dokładnie pod nią w samym środku stoi "mój" budynek, zatrzymałam samochód i łzy samy popłyneły do oczu...... Wiedziałam, że to Twoja sprawka, że cały czas nademną czuwa mój kochany rudy aniołek, to było takie niesamowite............ kocham Cię mój braciszku, Ty zawsze wiedziałaeś jak mnie pocieszyć, pamiętasz o mnie nawet za Tęczowym Mostem, czym ja sobie na to zasłużyłam............. KOCHAM KOCHAM KOCHAM
-
Aresiku jechałam dzisiaj do pracy, po jednej stronie piekne świeciło słoneczko, odwróciłam głowę w drugą stronę na polance stała cala rodzinka sarenek jedzących śniadanko, nad nimi w oddali rysowala się wielka granatowa chmura a na jej tle, nic innego jak piękny kawałek tęczy, kolorowy urywający gdzieś w bliżej nie określonym miejscu swój koniec a może to nie koniec tęczy a jedynie początek jej dalszej niewidocznej dla naszych oczu drogi, byla taka ładniutka, od razu przed oczyma stanęła mi Twoja kochana ruda mordka. Ostatnio tak mam że rzucę na chwilkę okiem w jakieś miejsce w którym lubiłeś leżeć lub siedzieć i mam nieodparte wrażenie że Ty tam własnie jesteś, że akurat patrzysz przez drzi balkonowe, że lezysz na łóżeczku i podnosisz mordkę bo akurat ktos własnie wszedł i masz tak słodko odgniecioną mordkę, te wizje są tak bardzo rzeczywiste, trwa to dosłownie chwilkę, ale momentalnie przez Ciało przechodzi fala gorąca, bo mózg przez ulamek sekundy wieży, że wcale nie było tych prawie juz piętnastu miesięcy samotności........ kocham i dziękuje za tęczę...
-
Skarbie jest tak ponuro na dworze a tu zobacz jakie piekne kwiatki dostałeś od naszych przyjaciół. Wam to pewnie tylko słonecko świeci, ale to dobrze bo taka pogoda jaką my mamy nie sprzyja dobremu nastrojowi, caly czas czekam na wiosnę, a ona wydaje sie nie nadchodzić. Juz niedługo mama bedzie miała imieniny to już drugie bez Ciebie, od momentu kiedy nas opuściłeś te imprezy rodzinne to już nie to samo, korek od szamapana już nie strzela, ponieważ kojarzy on sie nam nierozłącznie z Tobą każdy patrzy gdzie jest Aresek który pobiegnie po koreczek, teraaz ostatnio widziałam w internecie że można kupić spadochron na korek!!!! Ale miałbyś radochę jakby on tak powoli spadał, a Ty byś tylko czekał na niego. A tera nawet nie ma dla kogo kupić takie prezenciku, Ty zawsze lubiłes dostawac prezenciki.... buziak Aniołku