Jump to content
Dogomania

maciaszek

Members
  • Posts

    23614
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by maciaszek

  1. Aż tak źle na szczęście nie jest. Ale zestresowana rzeczywiście była... Nie, to nie pogoda. Obstawiam raczej egocentryczenie ;) Tak, jadła po porannym spacerze, po godz. 8. Ale nie sądzę, by był to problem tego typu, o którym piszesz. Ona ładnie wytrzymuje od wieczora do rana, czasem ponad 12 godzin, nieprzymuszana. A po wieczornym spacerze je kolację i popija ją wodą. Pomiędzy dziennymi spacerami też na ogół trzyma. A je zawsze po spacerach. Te sikania w domu zdarzają się raz na kilka dni. I zaczynam mieć wrażenie, że ma to bardziej związek ze zwracaniem na siebie uwagi i z "obrażaniem się". Albo po prostu dochodzi do wniosku, ze jak jej się zachciało siku, to dlaczego ma trzymać do spaceru :D Wczoraj zrobiłam sobie kolację, zostawiłam na blacie w kuchni (w sporej odległości od brzegu!) i poszłam się umyć. Jak wyszłam z łazienki, powitał mnie radosny, ale podejrzanie speszony pies. Za chwilę okazało się dlaczego - w jakiś dziwny sposób z talerza zniknęła mi jedna kanapka. Na podłodze zostały tylko plastry pomidora, bo pomidor jest fuj :D
  2. Te rytuały, których nie ma z Kim wypełniać... takie dźganie serca na każdym kroku... :( Alu, jesteśmy z Tobą.
  3. Santana jest piękna! Gratulacje :)
  4. Na razie się nie uspokoiło. Wczoraj była po 8 na spacerze. po 12 nasikała w domu. Ja poszłam myć włosy, a ona do pokoju sikać. Nie wiadomo dlaczego, o co jej chodziło.
  5. Niestety wiem... Jak pewnie większość z nas :( Pamiętam też jak wchodziłam do białasowej galerii i jaką ulgą (i wsparciem zarazem) było to, że tam jesteście... Tym bardziej się nigdzie nie wybieram!
  6. Mam nadzieję, że nic złego się nie dzieje...
  7. Rodzice, odpukać, lepiej. Choć to jeszcze nie koniec ich bojów zdrowotnych :( Ale już mogłam wrócić do domu, dają sobie radę sami :) Dziewczynka też dobrze :) Nauczyła się zostawać sama w domu i całkiem dobrze sobie z tym radzi. Już nawet nie próbuje uciec, tylko spokojnie kładzie się na łóżku i czeka aż ją zamkniemy. Coraz lepiej sobie też radzi z moim wychodzeniem (gdy zostaje z TZtem). Co prawda ciągle jeszcze piszczy, ale coraz krócej i dzisiaj, po raz pierwszy, pozwoliła mi wyjść, nie trzeba było jej przytrzymywać. A kiedy już zostanie sama z TZtem to bardzo się z nim integruje, przytula i w ogóle zżywa :) Ona w ogóle bardzo łaknie kontaktu z człowiekiem i gdy tylko może to się przytula i wtula. Z sikaniem jest różnie. Zdarza jej się nasikać w domu (raz na kilka dni) i nie do końca umiemy rozgryźć dlaczego. Czy ze względów emocjonalnych (jak się nakręci mocno i ją "nosi"), czy tak trochę złośliwie czy też wytrzymać nie potrafi (raz wstała rano, jak spaliśmy i nalała wtedy). Na spacerach sika raczej bez problemów, czasami zdarza się, że nie zrobi, ale rzadko. Za to za żadne skarby nie wysika się w żadnym innym miejscu niż w okolicach naszego bloku. Poza tym jest zbój i nieogar (od bycia nieogarniętym :P ). Ciągnie do ludzi, zaczepia ich, skacze na nich, na nas. Wszędzie jej pełno, nosi ją. Jak czegoś chce to w ogóle nie słucha. Bardzo powoli się uczy (a dużo nauki przed nami...). Rozrabia. I w ogóle zachowuje się jak szczeniak, który dopiero poznaje świat :D Ogonem macha cały czas i jest bardzo wesoła. Czym rozbraja wszystkich :) Jestem prawie pewna, że przez większość życia mieszkała w kojcu, razem z jakimiś innymi psami. Ma dużo zachowań stadnych i takich międzypsich. Zrobił się z niej też okropny żarłok. Jadła by non stop. Wiecznie przesiaduje w kuchni albo skacze po szafkach, zagląda na blat, do zlewu. Kilka razy próbowała lizać kanapkę, którą jadłam albo spijać Inkę ze śmietanką, w momencie, w którym przybliżałam kubek do ust... No mówię Wam, dzik i nieogar ;) Fajna Melutka jest. Cieszę się, że jest z nami. I mam nadzieję, że z czasem jakoś uda mi się ją okiełznać i ułożyć. Tylko muszę znaleźć jakiś sposób na uczenie jej różnych rzeczy. Ale ciągle tęsknię za Bazylkiem... Za tym wielkim białym łbem kochanym. Za naszymi zwyczajami. Po prostu za Nim... :(
  8. Opis zmieniony :)
  9. Opis i zdjęcie zmienione :)
  10. Bo tego się nie da ogarnąć... A cierpienie po odejściu Bliskiej Istoty to nie rozczulanie się, a jedna z najpiękniejszych (choć jednocześnie okropnie przykrych) rzeczy. Bo nie tylko o człowieczeństwie świadczy, ale przede wszystkim o tym jak bardzo ta Istota była kochana. I pomyśl, że teraz Ozzulek jest razem z Twoimi Rodzicami! Oni na pewno dobrze o Niego zadbają!
  11. I tak jeszcze będzie, przez czas jakiś. Pewnie długi. Ale potem to będzie mijać. Aż przyjdzie dzień, że złapiesz się na tym, że nie pomyślałaś o Ozzulku ani razu. Wiem, że to brzmi niewiarygodnie. Sama kiedyś myślałam, że taki stan to coś, co po prostu nie jest możliwe. A jednak. I głupio mi, przykro, że Bazylek ucieka z mojej pamięci, zaciera się, że myślę o Nim tylko czasami, że ciężko mi czasem przywołać Jego "realność" we wspomnieniach. Smutno mi, bo to tak jakby znikał, jakby Go nie było :( Nie umiem tego nawet do końca opisać.
  12. Alu, nie rób nic na siłę. Poczekaj, przyjdzie czas. Nie naciskaj na siebie. Niech kudełki leżą. Nic się nie stanie. Pamiętasz może jak pisałam na Bazylkowym blogu, że nie potrafiłam wrzucić do pralki swetra obkłaczonego białasowymi włosami. Zryczałam się przed tą pralką jak głupia i zostawiłam sweter na boku. Minęło kilka tygodni i poszedł do prania, już potrafiłam, jakieś takie "naturalne" się to stało. Na wszystko przyjdzie czas. Nie rób nic na siłę. Myślę o Tobie bardzo ciepło.
  13. Link poprawiony :)
  14. Jaka szczęśliwa mordka :) Super się patrzy!
  15. Jestem i ja. Delta powędrowała wszędzie gdzie trzeba :)
  16. Jestem i ja. Murzynek dodany na katowicki wąteki i na stronę Fundacji. Ma też zmieniony opis na stronie schroniska.
  17. Jestem. Bakster dodany na katowicki wąteki i na stronę Fundacji. Ma też zmieniony opis na stronie schroniska.
  18. Cholerne choróbsko! :( Alu, podjęłaś dobrą decyzję. Na pewno to wiesz... Pomogłaś Ozzy'emu, pomogłaś Mu przede wszystkim nie cierpieć. Niech nie boli Cię sumienie. Zrobiłaś wszystko, co mogłaś. I byłaś z Nim, do końca. Ciało i dusza niestety będą boleć długo. Trzeba czasu... Przytulam wirtualnie i dużo siły Ci życzę. A Ozzulek przecież jest gdzieś koło Ciebie. Na pewno! I w Waszym nowym mieszkaniu też będzie! Trzymaj się...
  19. Właśnie byłam w Waszej galerii. Nie wierzę... Tak okropnie mi przykro :( Trzymaj się...
  20. O boże... jak to? Co się stało? Jestem w szoku... Tak strasznie mi przykro... :( Domyślam się jak cierpisz :( Trzymaj się jakoś... Myślę o Tobie bardzo ciepło, choć to żadna pociecha pewnie :( Ozzy, bądź TAM szczęśliwy, wolny, beztroski. I czekaj na swoich Państwa. Na pewno się spotkacie! [i] :(
  21. Dzięki. Ja sobie to powtarzam od 5 lat, ale przestałam już w to wierzyć...
×
×
  • Create New...