Jump to content
Dogomania

Yorija

Members
  • Posts

    3099
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Yorija

  1. [IMG]http://lh4.google.pl/kamila.szczepaniak/Rt7cZ9f-azI/AAAAAAAAGek/maUHJrbfzPM/CIMG3167.JPG?imgmax=800[/IMG]
  2. [IMG]http://lh5.google.pl/kamila.szczepaniak/Rt7cZNf-ayI/AAAAAAAAGec/9MEkYLE4Ox0/CIMG3166.JPG?imgmax=800[/IMG]
  3. [IMG]http://lh5.google.pl/kamila.szczepaniak/Rt7cYNf-axI/AAAAAAAAGeU/FFqyEaPKa9s/CIMG3165.JPG?imgmax=800[/IMG]
  4. [IMG]http://lh4.google.pl/kamila.szczepaniak/Rt7cW9f-awI/AAAAAAAAGeM/wp9Ka9JWqsk/CIMG3162.JPG?imgmax=800[/IMG]
  5. Znalazłam ściągarkę do zdjęć. Zaraz się nauczę je wstawiać :-)
  6. Pewnie tęskni. Jak Ola wołała Dusię przez to ogrodzenie to najpierw z budy wyszła ona a dopiero potem Dusia. Szkoda mi jej strasznie się zrobiło że zostanie teraz sama. Mam nadzieję, że tam znajdzie innego psiego przyjaciela. Dusia znów dziś na nospie ale już bez furosemidu i się siuuuu sama. Lata krok w krok za Metrem na spacerku ale już zaczyna się samym otoczeniem interesować. Tu coś powącha trochę trawki skubnie, nawet spotkała się z jakimiś pieskami i je obwąchała. W największym kartonie na samym dole mam tę zgrywarkę do zdjęć. Ja mi się uda to pudło ruszyć to Wam pokażę te zdjęcia.
  7. Dusia straciła swoje futro. Jak uda mi się zdjęcia zgrać to chyba jej nie poznacie. Wróciliśmy z salonu fryzjerskiego. Szkoda tylko, że jest zimno już bo ona teraz bez futra prawie. Ale jest cudna cudna cudna. Zestresowała się trochę ale teraz leży w sypialni i chyba odreagowywuje. Niestety trochę się jeszcze w tym mieszkaniu dzieje. Przychodzą jacyś ludzie coś montować, dorabiać ale i tak to na wykończeniu. Właśnie wstała i polazła do kuchni.
  8. Ty masz jedną paczkę a u mnie teraz jeszcze 9 zostało. TŻ kończy dziś 50 więc kupił wszystkie smaki - może się jeszcze raz spotkamy i wylosujesz coś jeszcze? Dodam, ze my nie mamy jeszcze lodówki - ale nic to ma jeszcze ktos przyjechać moze coś się jeszcze rozda :-) A Dusia jutro będzie jeszcze piękniejsza :-)
  9. lała i lała i lała i lała - zaraz po wjściu z bloku dopadła trawnik i siuuuuuuuuuuuuuuuur. W życiu nie widziałam, żeby ktoś tak długo lał - czy to człowiek czy zwierz. Ale mi ulżyło :-) W trakcie spaceru zadzwoniła Ola i musiałam jej poopowiadać co z Dusią. A Dusia cały spacer lata za Metrem. No i jest śmiesznie - Metro sobie biegnie, za nim Dusia a za Dusia ja na końcu smyczy :-)
  10. A po za tym Dusia jest żarłok. I beka sobie. Mojemu TŻ-towi prawie śniadanie wydębiła na współę z Metrem ale się nie dał. Tylko mówi, ze mu głupio jeść jak 6 oczu się na niego gapi. Kota też sie dołączyła. Dusia świetnie rozumie słowo NIE. Najpierw musiałam w trakcie trogi tymże słowem ją traktować jak próbowała zupełnie usunąć tapicerkę a dzisiaj trzeba jej było stanowczo "odradzić" włażenie na łóżko. Skąd ona wie że tam jest fajnie to nie mam pojęcia ale kilka razy próbowała. Obecnie po NIE NIE NIE narazie nie włazi. Nie wiem tylko czy jak będzie już czysciutka to TŻ nadal będzie taki nieubłagany w kwestii psa i kanapy. Metro chyba pojawienie sie Duszki trochę przeżywa bo wlazł nam kilka razy do łóżka w nocy. Zwykle to tego nie robi. Oczywiście jak się TŻ przebudzi to go zwala ale na "szczęście" Metra ma bardzo twardy sen. W nocy zostawiłam zapaloną małą lampkę, żebym mogłą obserowować co z Dusią. No i ona łaziła i łaziła całą noc. Potem TŻ się przebudził i wracając lampkę zgasił i Dusia skończyła łazić i położyła się w końcu. Nie ma jeszcze swojego miejsca. Leży albo pod kanapą - takie Wam pokażę zdjęcie jak już je ściągnę - albo na legowisku Metra, albo na kocu który jej podłożyłam w trakcie jazdy - albo na kawałku wykładziny który leży w sypialni. Próbowała wleźć pod łóżko ale niestety jak na nią za ciasno. Ogólnie z legowiska korzystają na zmianę. No i znalazła sobie drugą budę. U TŻ w nogach pod biurkiem. Siedzi wiec facet nieźle wykręcony :lol: i coś tam w kompiuterze skrobią. To tyle "zeznań" na dziś.
  11. No niestety - Pani Vet to potwierdziła. Duszka na dworze daje sobie świetnie radę ale w pomieszczeniu jest gorzej. Obecnie wie gdzie co jest więc nie włazi w nic. Ale jak jest coś nowego to czasem się z tym spotka. Jak jej popatrzeć w ślepka to widać zmiany - zaćma chyba to się nazywa. Co do siusiu to chyba jeszcze nie zrobiła. Piszę chyba bo nie widzieliśmy, żeby sikała na dworze a od wczorajszego przyjazdu byliśme z sześć albo siedem razy. W mieszkaniu nie ma śladu siku. Więc albo nie zrobiła albo po sobie sprzątnęła. Metro jak do nas przyjechał to quuuupikę zrobił dopiero po dwóch dniach ale sikał na każdym spacerze więc się nie martwiłam. A Dusia nie i nie. Byłam więc z nią u Pani Vet. Obmacała ją i stwierdziła, że nie ma pęcherza bardzo mocno napiętego a po 36h nie sikania zaczęła by się mocznica a jej zachowanie nie wskazuje na to. No chyba, że miałaby takie straszne kamienie to tak by się to mogło objawić. Dusia dostała dwa zastrzyki i dwie tabletki nospy. Po dwóch godzinach ma dostać następne dwie i idziemy na dłuuuupi spacer. Godzinkę. I ma wtedy zrobić. A rano mam zadzwonić i poinformować czy sie wysikała czy nie. A jaka była wkurzona tym badaniem!!! Próbowała pogryźć i założyliśmy jej kaganiec ale i tak próbowała. Chyba ma charkterek. A jutro Dusia jest umówiona u fryzjera - psiego oczywiście. Mam już pierwsze zdjęcia jak leżą pod kanapą z Metrem ale w tej przeprowadzce to nie wiem gdzie jest taka specjalna podstawka do aparatu do sciagania zdjęć. Zrobię jej zdjęcie przed wizytą u fryzjera a potem po i zobaczycie co z tej "paskudy" za królewna wyjdzie. Trochę się boję, że jej wszystkie kosteczki wyjdą i bedzie jej w zimno zanim nie odrośnie ale jak by co to kupi się jej kubraczek. Tylko takiej niestandardowej długosci to raczej nie robią. Ale co mi tam sama uszyję.
  12. Nie wiem czy Dusia spała czy nie ale mam wrażenie, że ona caą noc chodziła pomiędzy balkonami a drzwiami wejsciowymi. :placz: Byłyśme jeszcze ze dwa razy na spacerze około 23 i potem jeszcze o 2 ale ani razu nie siknęła. Godzinę temu poszłyśmy do parku na dłuższy spacerek i nadal nic. Pije wodę, zjadła kolejną paczkę royala i trochę Metrowi wyjadła ale jak narazie nic nie wyszło z niej. Ona biedula jest jednak prawie ślepa :placz: . Włazi w różne zakamarki ale jak już zapamieta gdzie są meble to już w nie nie wali. Nie potrafi sie położyć i leżeć narazie. Była kilka razy w legowisku metra ale na krótkie chwile.
  13. Wyskoczyć nie da rady bo jest wysoko i siaktka żeby kot nie wyskoczył. A propos kota - Dusia właśnie dostała w zęby pierwszego kociego baranka. Przyszła jednak z balkonu do środka. Byłyśmy na spacerku. Szła grzecznie nie ciągnęła ale nawet nie siknęła.
  14. znikam stąd narazie - muszę wykładzine przyciąć i ją tam podłożyć co by nie leżała na betonie.
  15. znów nie udało mi się dodzwonić do Ciebie a Twój fax jest jakiś mało kumaty :-)
  16. Jak wychodziłyśmy od Pani Vet to pod drzwiami był mój TŻ z Metrem. Metro się strasznie zainteresował panną a potem sie ze mną przywitał. Ogólnie ją obwąchał i było ok. Ona wystraszona - nie załatwiła się na trawce tylko strasznie ciągnęła. Po za tym wyglądają razem cudnie. Nawet ktoś nas zdążył zaczepić i pyta sie jakie to rasy - chyba są troszkę podobne. I babka mnie spytała czy już dzieci mieli :mad:. Dusia wlazła po schodach bez problemu, wlazła do windy i wjechała na 3 piętro też bez problemu. W mieszkaniu wlazła najpierw na kotkę ale się nie przejęła a potem łaziła i zwiedzała mieszkanie. Balkony ją interesują. Otwarłam więc loggie a ona wlazła pod plastikowy stolik i teraz tam leży. Taka pseudo buda się zrobiła. Dałam jej tam kocyk ten z podróżyi narazie tam leży. Dostałą jedną reklamówkę royala taką wysoko energetyczną dla szczeniaków i szybko to zjadła. A do tego wypiła całą michę wody. Teraz siedzi tam nadal i się na nas gapi. Dam jej czas, żeby sama przyszła do pokoju. To tyle narazie. Metro trochę zazdrosny ale staramy się bardziej go dopieszczać :-) A kota strasznie ciekawa staje w drzwiach balkonu i się tam patrzy. Czy jeśli ona będzie chciałą zostać na noc w tej loggi to ją tam zostawić? Ma całkiem wielki i gruby koc a na podłogę zamierzam położyć teraz wykładzinę jeszcze. Co sądzicie?
  17. Ola przyjechała do schroniska tuż po mnie - podeszła do tego wielkiego ogrodzenia, gdzie są wszystkie psy i zaczęła wołać Dusię. I najpier z budy wypadłą Pręguska a potem wyszłą Dusia i ogonkiem zamachała. Cudna jak na zdjęciach :loveu: . Pani któraś ją wyciągnęłą i przyszła do nas. Słuchajcie ona prawie nie jest szorstkowłosa :lol: - jest mięciutka - no może na pysku troszkę jest szorstkowłosa. I jest strasznie długa - taki przegubowiec. Zaineresowałą sie głaskaniem ale potem cały czas próbowała wrócić do swojego miejsca. Myśmy wypiły kawę, załatwiłam jakieś formalności, Dusia dostała pigułę uspokajającą na drogę, zostałąm strasznie obfotografowana i pojechałyśmy. Ależ się musiałam produkować w trakcie jazdy - nawet śiewałam i słuchajcie ona nie zawyła ani razu.
  18. A w Krakowie poszłyśmy od razu do Pani Vet. Tutaj niedaleko, zeby jej przegląd od razu zrobiła. Dusia jest zaszczepiona przeciw wściekliźnie - fakt, ze nie mam książeczki ale mają mi przesłać. NA wyjazd dostała tabletki na odrobaczanie ale to mam dać jutro. Za kilka dni zaszczepię ją na resztę. Po za tym jest strasznie chuda. Pod tym wielkim futrem są wystające kostki. Pani Vet powiedziała, że moze z 5kg przytyć. Teraz waży 17kg. Uszy ok, można wyczyścić, pazurki przyciąć. Serducho ok jak na jej wiek, płuca czyste. Zrobię też badania krwi za jakiś czas. Teraz głównie się trzeba zająć sierścią. Jest mocno sfilcowana. Muszę kupić jakiś szampon na taką sierść - jeśłi ktoś wie gdzie go można dostać to proszę o cynk. CO do jedzenia to narazie dostała próbki wysokokaloryczne royal canina i witaminki. To tyle z opowieści technicznych :-)
  19. Dusią była niespokojna o tyle że się strasznie wierciła. Ale gdzieś w okolicy Wrocławia zdarła całą kardimatę, zgarnęła koc i zrobiła sobie legowisko za moim siedzeniem. I spała ze dwie godziny. Potem się zrobiła bardziej aktywna i chyba uznała, że coś ma mało w legowisku bo złapała zębami za tapicerkę u drzwi i ją po prostu oderwała. No prawie - trzyma się tylko w jednym miejscu :evil_lol:. Dusia świetnie rozumie "nie wolno" - jak próbowałą ją ostatecznie urwać to na każde moje "nie wolno" - zostawiała tę wiszącą szmatę i siadała za moimi plecami. Troszkę piszczała. To nie była jednak prosta i przyjemna podróż - ona zestresowana, plątałą się tam na uwiązie, ja zestresowana, że się znów zaplącze, do tego miejscami lał deszcz. Wydaje mi się, że deszcz ją usypia. No ale dotarłyśmy. Ona się "aktywowała" głównie wtedy gdy stawałam na stacji tankować. I robiła furorę oczywiście.
  20. Dusia już jest w Krakowie. Dusia zostałą ubrana w szelki oraz obrożę oraz jedną metalową smycz a drugą taką z taśmy. Podróż, przyznam była ciakawa. Na tylnim siedzeniu miałam kardmiatę ale po wsadzeniu Dusi do środka trzeba ją było jednak przywiązać bo się strasznie niepokoiła i ją nosiło. Niestety nie wystarczyło przymocować ją smyczą do rączki nad drzwiami bo po kilkuset metrach Dusia wlazła mi na kark. Zatrzymałam się i niestety musiałam ją krócej przypiąć. Próbowała najpierw przegryźć smycz a potem zębami ją ciągnęła i próbowała wyrwać, co jej sie prawie udało. W Poznaniu na stacji postanowiłam smycz przepiąć do klamki drzwi i to był BŁĄD!!!! Ona się tak zaplątałą jej łapki, że aż się wystraszyła a ja nie mogłam od razu sie zatrzymać bo były jakieś roboty drogowe :-( No ale ją odpięłąm i uwolniłam. Po za tym większość drogi się niespokojnie kręciła i plątała. PIERWSZA UWAGA - jeżeli ktoś będzie wiózł takiego psa to najlepiej żeby miał towarzystwo. Ja nie mogłam jej głaskać cały czas. CZasem rękę tam wsadzałam. DRUGA UWAGA - jeśli to jest możliwe przewozić dużego psa z jakąś osobą towarzyszącą z tyłu. Jeśli nie to takie szelki dla psa bardzo by pomogły. Uniknie się wtedy zaplątania psa w jakieś smycze.
  21. [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img299.imageshack.us/img299/6132/img1451il2.jpg[/IMG][/URL] To zdjecie chyba mnie najbardziej porwało. Przecież ona tutaj wyglada jak by była większa od... No właśnie - kto jest na tym zdjeciu? Hala? Pani Ola?
  22. Cudna jest prawda? Mnie się tylko wydawało, że ona jest przynajmniej wielkości jakiegoś bernardyna skrzyżówanego z briardem - na co mój TŻ miał po prostu przerażnie w oczach. No ale jak się okazalo, że to tylko zdjecie było tak zrobione to mu przyznam ulżyło. No ja to bym chciała ją w każdym rozmiarze im wiecej jej tym lepiej.
  23. Nie wierzę własnym oczkom. To długaśne, rude futro jedzie do Poznania :-). Gratulację :-) Może to dlatego, że ja też jestem poznanianką :-) A swoją drogą jutro jadę do Poznania po suczydło - no prawie do Poznania :-). Trzymaj się Baltazarku - w Poznaniu jest cudnie. Poproś państwa nowych o spacer na Cytadelę, Rusałkę albo na Maltę :-)
  24. Przepraszam Was ale nie dałam rady. A do Hali też nie udało mi się zadzwonić. Wczoraj około 23 zadzwoniłam do Pani Oli i powiedziałam, że fizycznie nie jestem w stanie jechać. Po tygodniu przeprowadzki i załatwianiu formalności w bankach, notariuszach i sądach po prostu nie dałam rady. Miałam wsiąść do auta i pojechać o północy, żeby być rano w sobotę po Dusię a potem zaraz wracać do KraKowa. Zrezygnowałam tak tylko zdroworo-zsądkowo. Po za tym miałam tak zawalone mieszkanie, że ta biedna psina nie wiedziałaby gdzie się podziać. Miałam, bo dziś cały dzień robiłam z tym porządek. Idealnie jeszcze nie jest ale jest jakiś postęp. Jadę w niedzielę około południa do Poznania, przenocuję a rano do schronu. Plus taki, że Pani Ola będzie i się z nią spotkam bo w sobotę jechała z dziećmi na jakąś wycieczkę. Minusy, że Duśka musi jeszcze poczekać a pewnie Hala nie da rady pojechać ze mną. Mam nadzieję, że mnie za to nie wyklniecie. A Pani Ola jest wspaniałą kobietką i zrozumiała mnie i się nawet ucieszyła, że się jednak spotkamy. [B][SIZE=4][COLOR=red]HALU PRZEPRASZAM ŻĘ SIE NIE ODEZWAŁAM DZIŚ. PRZEPRASZAM. PRZEPRASZAM.[/COLOR][/SIZE][/B]
  25. No o tej godzinie jutro już zobaczę tę śliczną mordkę :-) Do zobaczenia jutro.
×
×
  • Create New...