Jump to content
Dogomania

Isabel

Members
  • Posts

    14993
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Isabel

  1. Dziękują raz jeszcze! A Tinka wcale szczekliwa nie jest. Taka reakcja zdarzyła się jej po raz pierwszy. Wcześniej zaszczekała na spacerze, jak pewna wilkowata sunia przybiegła do niej i do Vegi w nie całkiem, zdawałoby się, pokojowych zamiarach, no i raz jeszcze zaszczekała słysząc czyjeś kroki na klatce schodowej. A tak to jest naprawdę cichutka, nie drze się bez powodu, nie wtóruje innym psom na spacerze. Podobnie jak Vegunia, jest ponad wszelki obcy szczek - patrzy obojętnie na inne psy, a niech sobie wrzeszczą. Vega tak reagowała od początku- gdy przechodziłyśmy obok czyjejś posesji i za siatką szalał jej "właściciel", Vegunia dumnie podnosiła głowę i szła dalej nawet się nie oglądnąwszy. Tina zachowuje się identycznie. Akuszko, co do koopek, to na początku na pewno był to stres, potem się unormowało, ale po 2 dniach znowu wróciły sensacje żołądkowe i ja to jednak przypisuję suchej karmie (głównie), no i może wołowinie. Teraz daję jej kurczaka z ryżem i marchewską, ale od wczoraj też paróweczkę, bułkę z pasztetem, biały serek (serek jest taki bardziej fe, dzisiaj Vega musiała go po Tinie zjeść), rogaliczki z dżemem (obie dziewczyny je uwielbiają). Żarłok zabrał się dzisiaj nawet do kocich chrupek, chociaż jej nie wolno. Muszę ją jutro zważyć!
  2. Tinusia zdrowa jak rydz, apetyt niesamowity, muszę ją ograniczać, bo stanie się drugą Kluseczką, no i boję się, żeby znowu nie miała rewolucji w żołądeczku. Poza tym ma cieczkę, już tego wieczoru jak przyjechała zauważyłam jakieś czerwone kropeczki, ale jej to przeszło, teraz powróciło, ale nie jest to taka silna cieczka, jaką miewała Vegunia przed sterylizacją. Fakt, że Tinusia jest mniejsza, więc i ilościowo może być ta cieczka mniej obfita, a może jest to związane również z wiekiem, wszak Tinka ma ponoć 10 lat. Na spacerkach Tina już mniej ciągnie, ale wydaje mi się, że jej dawna pani nie wychodziła z nią często na smyczy. Być może miała do dyspozycji ogród i to by tłumaczyło te jej długie szpony (miękkie podłoże). Z drugiej strony to bardzo czysta sunia, jak już z żołądeczkiem jest OK, to nie zdarza się jej nic w domu zrobić. Dzisiaj u nas spadł śnieg - zrobiło się biało i czysto, wolę taką pogodę niż to okropne błocko. Tinie też się podobało - była cała zasypana śniegiem i bardzo zabawnie z tym wyglądała. Po spacerku położyła się na wersalce i już usypiała, jak usłyszała jakiś hałas w przedpokoju (prawdopodobnie Vega przemieszczała się, uderzając ogonem w drzwi). Wyskoczyła z dzikim szczekaniem żeby powstrzymać intruza - a tu nikogo niet. Zawiedziona wróciła na miejsce - chciała przecież bronić nas i mieszkania, a jedyne co zdziałała, to wystraszyła Milkę, która uciekła na szafę. Ale tak w ogóle, to koty się Tinki nie boją - chodzą i biegają normalnie po mieszkaniu, obwą****ą się z Tiną, wszystko jest po staremu, sunia nie wprowadziła żadnego zamieszania ani w moje życie ani życie dotychczasowych rezydentów.
  3. Czaruś na górę! Ktoś musi cię wreszcie wypatrzyć!
  4. No właśnie, czego więcej chcieć? Sunia idealna!
  5. Hi, hi, Millarca, świetnie to określiłaś - głuchota wybiórcza. Moja Vegunia, niezależnie od stępienia słuchu związanego z wiekiem, cierpi chyba na to samo!
  6. A więc domek na horyzoncie! Trzymam kciuki. Oby się udało! Myślę, że jakby Pusio miał padaczkę, to by się już ujawniła, zwłaszcza w warunkach schroniskowych. To mogła być wymówka ze strony poprzednich opiekunów, ale tym gorzej to o nich świadczy.
  7. To taki urokliwy maluch, tak pięknie, ciekawie wybarwiony, aż dziw, że nikomu nie przypadł do serca.
  8. Razem z Tiną dziękujemy wszystkim za tyle serdeczności. To takie miłe i podnoszące na duchu, gdy się wie, że ma się tylu przyjaciół i to w całej Polsce.
  9. On szczekając o domek prosi, tylko ludziska głupie psiej mowy nie rozumieją!
  10. Pusiu, co u ciebie?Może jakiś domek się szykuje? Tak bym chciała, od początku ci kibicuję, zaglądam, z nadzieją, że może już...
  11. Niewielkie zainteresowanie piękną, delikatną, wytworną Madam. Szkoda!
  12. Tineczko nr 2, co słychać u ciebie? Czy nikt cię w ten weekend nie wypatrzył? Jeżeli nie, to - delikatnie mówiąc - gapa jest!
  13. Zosiu, z trymerem to ja miałam do czynienia na co dzień przez wiele lat - miałam teriera irlandzkiego. W tym też czasie miałam wielką ochotę na wilczarza - to też irland, tyle że chart, niestety poprzestałam na marzeniach, bo to stworzenie duże jest niesamowicie. A Ty masz teraz prawie wilczarza, i trymer w robocie, i tak mi się przypomniały dawne, dobre czasy.
  14. Maleństwo moje, gdzież ten twój domek się schował!
  15. Tinusia już się tak wkomponowała w rodzinkę, że wydaje mi się jakby była tu "od zawsze". Kłopoty żołądkowe mijają, ale zmieniłam jej dietę - kurczak gotowany, marchewka, ryż i żadnych chrupek, chociaż i tak mało ich jadła. Vega na początku w ogóle nie mogła jeść chrupek, bo zaraz miała biegunkę, nawet nie wszystkie psie ciasteczka przyswajała. Tince apetyt wrócił, zjadła dzisiaj śniadanie, obiad i kolację, w małych ilościach, bo boję się o jej żołądeczek, ale jakby nie było 3 posiłki pochłonęła. Musimy załatwić jeszcze jedną ważną sprawę - to te guzy, kaszaki. Niepokoi mnie zwłaszcza ten jakby potrójny guz (kaszak?) na sutku. Zarejestrowałam się do mojego weta na konsultację, ale niestety terminy są zabójcze - dopiero na 29 stycznia. No, ale ponieważ nie jest to sprawa nowa, więc Tinka poczeka. Wolę późniejszy termin a dobrego weta niż iść zaraz, ale do kogoś kogo nie znam. Na spacerkach Tina dalej ciągnie, za to Vega się ociąga (jak nie jest na smyczy), co kawałek muszę ją zachęcać, głównie gestem, bo już poważnie przygłuchła, żeby raczyła ruszyć się z miejsca - jej sie po prostu znudziły już te tereny wokół domu, a przecież rano i wieczorem, zwłaszcza przy tej pogodzie, nie ma gdzie iść. Za to środkowy spacerek jest dłuższy, a jak pogoda się poprawi to będziemy robić jeszcze dłuższe i ciekawsze wypady. Dla Tinki wszystko jest nowe, więc każdy spacer jest atrakcją. Jeżeli żoładkowo nic jej nie dolega, to wystarczają jej 3 spacery dziennie, rano nie zrywa mnie o świcie, śpi tak długo jak ja, pozwoli mi nawet łyknąć jeszcze przed wyjściem kawy. Taka jest kochana!
  16. Zosiu, przejrzałam wątek! Takie historie z happy endem to jak balsam dla duszy! Całuski dla Ciebie i "małego" Misiaczka.
  17. Mimiś, widocznie tak miało być - Rudi u Ciebie, a Tina u mnie. I tak jest najlepiej, dla wszystkich!
  18. Bidulku malutki, kto cię w końcu wypatrzy? Płaczesz i płaczesz, a domku jak nie było tak nie ma. Ale i twój dzień musi przecież nadejść!
  19. Akuszko, z uwagi na koty to był z początku dom stały na 99%, teraz, jak już wiadomo że wszystkie zwierzaki się polubiły można powiedzieć: Tak, to już dom stały na 100%!!!
  20. Starsze sunie są cudowne - to nie rozbrykany, niewychowany szczeniak, ale stateczne damy, spokojne, zrównoważone, mądre, a zabrane ze schronu takie wdzięczne, że znowu są w domu. Im się tak bardzo należy miłość i godna starość.
  21. Odbyłam dziś z Tiną małą naradę - tak tylko dla formalności, bo wynik był znany nam obu. Tinka powiedziała, że bardzo jej się tutaj podoba - dom wygodny, w ładnej okolicy, towarzystwo miłe, no i zawsze chciała zwiedzić Kraków. Czuje się tu szczęśliwa, walizki rozpakowała i nie zamierza już nigdzie dalej wędrować. Ja odpowiedziałam Tinie, że bardzo mi miło, że doceniam, a w ogóle to też jestem szczęśliwa, że mam taką cudowną przyjaciółkę. Jednym słowem zostajemy ze sobą na zawsze!!!
  22. Co słychać u Jaguni? Pogoda na spacerki niespecjalna, ale Jagusi na pewno to nie przeszkadza. Oj, jak ona by pobiegała sobie po własnym ogrodzie, domku popilnowała. Albo wyszła ze swoim państwem na łąkę... Tak mi się marzy...
×
×
  • Create New...