Jump to content
Dogomania

Isabel

Members
  • Posts

    14993
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Isabel

  1. Tak, Vega była sterylizowana 5,5 roku temu. Miała przez kilka lat ciąże urojone, brała tabletki, potem tabletki przestały działać, a jej porobiły się na sutkach guzki z zastałego mleka. Była operowana i jednocześnie wysterylizowana, tego samego dnia co i kotka Milka. Po operacji Vega odmłodniała o kilka lat. Nie wiem czemu to przypisać, ale naprawdę tak było, brykała jak młody źrebak.
  2. Co za ludzie, zrobili nadzieję i tak po prostu zamilkli, jakby się nic nie stało. Biedna, samotna Madam. A ja już się cieszyłam, że kolejna moja ulubienica wyjdzie ze schronu.
  3. Ja myślę, że ona dlatego pozwala kotom dochodzić do swojej miseczki, że koty to nie konkurencja, natomiast Vega, jako przedstawicielka tego samego gatunku - i owszem. Ale dlaczego Tina nie rusza kocich chrupek, to już nie wiem, może spróbowała pierwszego dnia i jej nie smakowały? Chociaż na ogół psy lubią kocie jedenie. Jedynym wytłumaczeniem może być, że PRZEZ USZANOWANIE. U weta Tina jest oczywiście przerażona, cały czas przebiera łapkami, ślizgając się na posadzce - ona jest zdrowa, zupełnie zdrowa, nic jej nie dolega, nie wie po co w ogóle tu ją zaciągnięto, i ona już zaraz musi wyjść, bo pilne sprawy w domu na nią czekają. Sierść już ma ładniejszą, to wygolone miejsce wokół kaszaka też zarasta. Żeby tylko pozwoliła się porządnie uczesać! Jak już będzie miała zdjęte szwy i zrobi się cieplej, to będę chciała ją wykąpać (tylko czy ona będzie chciała?), bo niezbyt ładnie pachnie. To w dużej mierze wina tego kubraczka pooperacyjnego, na którym jest już teraz wszystko co tylko możliwe. Byle do wtorku! Wydaje się, że Tinka już się najadła - miseczek pilnuje, ale nie je już tak łapczywie, kolację ciepłą też dzieli sobie na 2-3 raty. Vega z początku też jadła wszystko i z wielką chęcią, a jak już się nasyciła, to zrobił się z niej taki niejadek, że często chowam nietkniętą miskę do lodówki. Przynajmniej następnego dnia mam już gotowe - tylko odgrzać. Nieraz się zastanawiam skąd ona ma tyle wigoru, jak tak mało je.
  4. Byłyśmy rano w lecznicy pokazać tego paskudnego, stale od nowa rosnącego kaszaka. Doktor powiedział, że kaszak był nie tylko odsysany, ale i łyżeczkowany, dzisiaj strzykawką znowu odessał zebrany płyn. Ale nic nie mówił, żeby trzeba było coś dalej z tym robić, a więc na razie damy Tinie spokój. No, nie tak do końca spokój, bo we wtorek czeka ją wyjęcie szwów, ale to już będzie (mam nadzieję) koniec zabiegów. Tinka jest bardzo delikatną panienką, jak mroźno, to nie chce iść, ciągnę ją jak krówkę na łańcuchu. Jak było mokro, to też bardzo jej się nie podobało - stała z jedną łapką w górze, mówiąc, że ona po takiej wodzie chodzić absolutnie nie będzie. Vedze jest wszystko jedno - mróz nie mróz, błoto też może być, byleby spacerek w atrakcyjnej okolicy. Najśmieszniej wygląda Tinka, jak kładzie się na pleckach. Wtedy uszka jej sterczą, a czuprynka rozkłada się wokół główki niczym chryzantema. Naprawdę komicznie to wygląda. Bardzo pilnuje swojej miseczki z chrupkami. Jak tylko Vega rusza w stronę kuchni, Tina truchcikiem biegnie za nią, potem wyprzedza i biegiem do miski. A Vega wcale się jej chrupkami nie interesuje, bo ich nie lubi. No, ale Tinka uważa, że ostrożności nigdy za wiele, a nuż Vega będzie miała ochotę się poczęstować. Natomiast koty mogą podejść, nawet zjeść chrupki z jej miseczki, kolacji też mogą spróbować - tylko Vedze nie wolno. Ale ponieważ Vegulka jest niejadkiem (chociaż nie wygląda), więc do żadnych scysji nie dochodzi. Co dziwne, Tina nigdy nie wyjada kotom ich chrupek. Pierwszego dnia powiedziałam, że nie wolno i już tak zostało. A okazję ma, chociażby w nocy, bo kocie miseczki stoją w pokoju na podłodze. Ogólnie, panienka poweselała, teraz tylko czekam, aż zacznie się uśmiechać. Piesek znaleziony przez moją znajomą zaczął się uśmiechać dopiero po 3 miesiącach, widać Tinka też potrzebuje jeszcze trochę czasu.
  5. I jeszcze raz pniemy się do góry!
  6. Magdalena, właściwie to akucha już go ochrzciła: Szczeżuj - Elvis. Bardzo ładnie. Spytaj się Kochanego, czy mu się podoba.
  7. Siwuch jest rewelacyjny, kocham takie psy!
  8. Może nie będzie tak źle z tymi dziećmi. Nie martwmy się na zapas.Jagulka za parę dni dojdzie już całkowicie do formy. Ja mam też w tej chwili sunię (z Dogo) po wycięciu guzów i sterylce, już trzeciego dnia czuła się zupełnie dobrze, a w najbliższy wtorek wyjmujemy szwy. Nawet szybko to zleciało, u Jaguni będzie też wszystko OK. I w nowej rodzinie wszystko się dobrze ułoży, inaczej nie może być.
  9. On wcale na dziadzia nie wygląda, a kondycja też nienajgorsza. Jeszcze życie przed nim, tylko kto mu da szansę?
  10. Maleńki tak długo już prosi o domek, tyle piesków w tym czasie znalazło już swoje szczęście, a on dalej w schronie.
  11. Puszeczku, do domku trzeba iść, nie w schronie siedzieć. Kto się nad nim zlituje?
  12. Mróweczka pnie się do góry!
  13. Magdalena, czy Szczeżuj pozostanie Szczeżujem, czy planujesz dla niego inne imię? Moja sopocka Tina została już Tiną, bo było to jej imię od 10 lat - nawet jak jej nie wołam, tylko wymienię jej imię, już stoi przy mnie. A co do czesania, to Tinka też najbardziej lubi czesać się sama. Bardzo energicznie potrząsa główką i czuprynka sama się układa, nawet przedziałek się robi.
  14. Suzi też śliczne imię. Nie przeglądnęłam całego wątku, więc nie wiedziałam, że już nie jest bezimienna. A zatem, Suzi, biegiem szukaj domku!
  15. A zatem wszystko zmierza ku szczęśliwemu zakończeniu. Tak się cieszę!!!
  16. Biedaku, oby cię ktoś wypatrzył. Jesteś piękny, i tak przerażająco smutny, samotny...
  17. Piękny kawaler, jeszcze trochę szczęścia mu potrzeba w życiu, bo urodę już ma.
  18. Podnoszę ślicznotę. A może imię jej jakieś wymyślimy? Co powiecie cioteczki na Bella, czyli piękna?
  19. Może jeszcze ktoś zadzwoni dzisiaj, jutro. Może namyślają się. Oby się udało Oskarkowi, Misiowi, Puszkowi. Życzę im tego z całego serca.
  20. Ale wiadomość!!! Cudownie, wspaniale!!! Bądźcie ze sobą szczęśliwi!!!
  21. Ludzie nieraz dzwonią dopiero następnego dnia, jak się namyślą, obgadają to z rodziną. Jeszcze nic straconego. Co do starszych psów zgadzam się całkowicie, sama wzięłam z Dogo 10-letnią sunię i jest super, ale z normalnymi adopcjami to jest najczęściej tak, że ludzie chcą szczeniaka lub młodego, po co komu stary pies, który będzie chorować i pewnie niedługo umrze. Niestety taka jest ludzka mentalność. Bardzo to przykre, ale prawdziwe.
×
×
  • Create New...