Fotki zrobione, czekam na ich przysłanie mailem, a potem, najprawdopodobniej poproszę Mulinkę o wstawienie:oops:
Cofi na czas wizyty mojej rodziny ukrył się w drugim pokoju. Nie wiem, może przyjście kogokolwiek do domu kojarzy mu się z zagrożeniem, boi się, że zostanie zabrany, znowu gdzieś wyniesiony. On w ogóle traktuje ten drugi pokój jako swój azyl - tam odpoczywa, tam śpi. Drzwi są cały czas otwarte, w każdej chwili może wejść i wyjść. Zresztą chodzi po całym mieszkaniu, nie boi się psów, z kotami ma dobre stosunki, wczoraj nawet razem z Kastorkiem leżeli u mnie na kolanach. Ale mimo to jest nieśmiały, taki wycofujący się. Chwilami wydaje się, że w ogóle nie ma nowego kota w domu, taki jest cichutki, skromny, nie szukający z nikim zwady.