U Cofiego wszystko w porządku, mogę powiedzieć, że rozkwita. Futerko zrobiło mu się o niebo ładniejsze, ale na pewno nie jest to jeszcze "wersja ostateczna". Zarastają już te ubytki na łapkach, zostały jeszcze tylko małe placki na kolankach, myślę, że i one zarosną. Tak pięknie się wkomponował w moją gromadkę, aż sama się dziwię. I tak pięknie przyjęły go moje zwierzaki. Nie ma między nimi żadnych awantur, jedno drugiemu ustępuje. Ale to też zasługa Cofiego, bo nie ma w nim cienia agresji. Psów Cofi już w ogóle się nie boi, przechodzi normalnie koło nich, czuje tylko pewien respekt wobec super kosmatej Tiny. Jak ktoś nas odwiedza, to Cofi na wszelki wypadek chowa się - a nuż wezmą go! Apetyt ma wspaniały, kuwetka to oczywiście jedyne miejsce do załatwiania swoich spraw, niczego nie niszczy, nie zrzuca. Taki stateczny starszy pan!