-
Posts
1350 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by noemik
-
zresztą, nieważne. nie wiem po co ja tu to wszystko piszę. odezwę się po świętach.
-
10.30 - kolejny spacer - 1h - NIC. .................................. śniło mi się dziś, że musiałam go oddać, bo nie mógł dłużej mieszkać w mieszkaniu z wiadomych względów.... co do ratowania życia nie jestem już tego taka pewna. on się tutak męczy i ja to widzę. może to włśnie ja mu robię krzywdę? a co jak będę musiała go gdzieś oddać? ................................. nienawidzę tych świąt... ................................
-
i po cholerę ja się tak wczoraj cieszyłam...?? pobudka o 3ciej. piszczenie. koniec spania 3.15 - spacer nr 1 - 1h nic. ani siku ani koopy. powrót do domu - piszczenie non stop 5.30 - spacer nr 2 -1h nic. powrót do domu - piszczenie non srop. 7.30 - spacer nr 3 - 1h nic. powrót do domu - piszczenie non stop!!! naprawdę można się zniechęcić... powoli zmęczenie bierze górę nad wszystkim innym, ogarnia mnie zobojętnienie. jak chce, to niech sie załatwia, jak nie, to nie. zwariuję. dziś wigilia, mój nastrój jest baaardzo daleki od świątecznego. powoli zaczynam mieć wszystko w d...e. za to, co teraz napiszę pewnie posypią się gromy, ale gdybym wiedziała, że Elik jest chory na padaczkę, a przede wszystkim, że ma takie straszne problemy z wypróżnianiem się, to na pewno nie zdecydowałabym się na zabranie go ze schroniska. czas ucieka, nie wiem, co zrobię... aa, zapomniałabym, wesołych świąt życzę wam wszystkim. a sobie ciszy i świętego spokoju choć trochę... nie wierzę, że coś się zmieni na lepsze.
-
jak nie napiszę, to nie uwierzę. ELIK WYSIKAŁ SIE NA TRAWKĘ!!! :bigcool: :bigcool: :bigcool: :sweetCyb: :sweetCyb: :sweetCyb: Mam nadzieję, że opróżnił pęcherz, bo naprawdę nie chce mi się znowu po nim sprzątać.:razz: gdyby nie te petardy (znowu galop, ale skubaniec już wie, gdzie mieszka, bo leciał w stronę domu, ciekawa obserwacja dla mnie przy okazji.), to może i koopka by była. no nic, pójdziemy po kolacji.
-
:razz: szkoda tylko, że Elik sobie nie siknął ze strachu... oj byłoby dobrze... :evil_lol: nie ma ktoś kilku petard? :evil_lol:
-
kolejny spacer i nic. ale tym razem to wina tych matołów, co sprawdzają czy dobre fajerwerki kupili. Elik dostaje szału i rusza w galop na dźwięk wybuchu. A wybuchy były trzy, przynajmniej sobie pobiegał... spacer trwał więc tylko pół godziny bo mi się psina zestresowała. ech.
-
Dominika, ja mu to czas powtarzam, a on nic.:shake: teraz martwi mnie to jego piszczenie, moze jego cos boli?:???: bylismy na spacerzem oczywiscie sie nie zalatwil. moja rodzina juz otwarcie mowi, ze nie bedzie mogl u mnie zostac. ze mam go komus oddac...:zly7: niech mnie cmokna, matolki... ja sie nie zgadzam, mam gdzies to, co oni mowia! ale on MUSI mi pomoc! jakbym mogla, to bym sie za niego zalatwiala na spacerze, naprawde! Ale to sie tak nie da przeciez... grrr.:angryy: niech sie zdarzy cud w te swieta...:modla: :modla: :modla: bo mi serce peknie...:cry: :cry: :cry:
-
[quote name='AgaZ']On załatwia się w domu,bo został podrażniony atakami układ nerwowy,nigdy niewiadomo co się dzieje tak naprawdę w mózgu psa po takim wycieńczeniu.Najważniejsze ,że chłopak zregenerował się trochę snem i będzie z górki.Wszystko wróci do normy tylko potrzeba czasu i cierpliwości,wychodź z nim często na trawkę w końcu przypomni sobie ,gdzie psy się załatwiają. (...) [/quote] ja to wszystko staram się rozumieć naprawdę. ale my tego czasu mamy już naprawdę mało, zeby Elik przypomniał sobie, gdzie sikać i koopkać. Od 2 stycznia nie będzie mi miał kto pomóc w domu... aacha, dalej piszczy. znowu non-stop. moze jego coś boli, cholera??? ręce mi opadają... ratunku. poza tym, znowu grozi mu zapalenie dróg moczowych, już to przerabialiśmy. On strasznie długo nie sika. Znowu. Nie wiem czemu tak jest. Od początku z sikaniem Elika był problem. O potrafi trzy dni trzymać... i w drodze do weta na cewnikowanie się załatwić...:( Może trzeba jednak usg i rtg zrobić, mimo że wyniki badania krwi są dobre... sama już nie wiem, zapętliłam się.
-
dzień dobry, nie do 12tej ani nawet do 9tej, ale spaliśmy od 23ciej do 6tej. :multi: Elik już prawie nie piszczy. prawie, czasami bardziej piszczy czasem mniej, ale nie jest już tak, że cały czas. Nie wiem czemu on tak długo się nie załatwia, ale wczoraj była i koopa i siku, tyle że w domu. W dalszym ciągu to pozostaje naszym największym problemem. Wetka też nie wie czemu Elik nie załatwia się jak inne psy. Badania moczu miał dobre, poza tym, że ma piasek. Ale przed padaczką NIGDy nie załatwił się w domu. chyba spróbuję dziś manewru z pieluchą. tylko muszę kupić. Poradźcie mi jak go oduczyć załatwiania się w domu?
-
hydroxyzyna dziala. idziemy lulu. Elik już drzemie. papatki.
-
Rozumiem Cię, Aga. Serio. Nikt tak jak ja nie chce, żeby Elik wyzdrowiał. Dlatego spróbuj też zrozumieć mnie. Ja też się martwię, Aga, ale ja jestem tutaj, widzę co się z Elikiem dzieje, gdyby trzeba było zawieźć Elika do lecznicy, to bym to zrobiła. Choćbym miała go tam zanieść. Ale w tej chwili nie ma takiej koniecznośći, wszystko jest pod kontrolą. Na tyle na ile moze być. Ale, ale, dodzwoniłam się, bo: - po pierwsze mam więcej czasu, żeby wisieć na telefonie do skutku, bo dziś mam wolne, a wczoraj i przedwczoraj byłam w pracy. - moja wetka była dziś uchwytna w lecznicy. Czasem mogę tylko próbować dodzwonić się do lecznicy. Zobaczymy co się bedzie działo po zmniejszeniu dawki. No i ta hydroxyzyna, zobaczymy.
-
Ela_and_Krzys, dzięki. Mam nadzieję, że trochę stonują zachowanie Elika, pozwolą mu spokojniej spać. AgaZ, nie zrozum mnie źle, jestem Ci bardzo wdzięczna, że poświęcasz swój czas i doradzasz mi, co robić. naprawdę. Tylko trochę spokojniej, proszę.
-
no, dodzwoniłam się. Wetka powiedziala, żeby już dziś wieczór zmniejszyć dawkę, oraz że przepisze Elikowi hydroxyzynę, tylko jeszcze sprawdzi, czy to się nie kłóci z Luminalem, a jeśli tak, to Relanium w tabletkach. Jak Elik będzie strasznie nadpobudliwy, jak np. teraz, to mam mu to podać, zeby trochę odpoczął. Znacie tą hydroxyzynę?
-
[quote name='kiwi']a jakbys mu tak troche czesciej podawala ;)[/quote] :cool3: no wiesz co, Kiwi, to jest jakiś pomysł, ale Dziadka żal...
-
[quote name='AgaZ']Czytam i widzę,że nic się nie zmieniło,nie jest dobrze jest źle.Mózg zużywa ostatki energii ,nie ma jak się zregenerować,jak wyciszyć,brak snu zabija jego mózg.Gdy Wega była taka nakręcona lekarz zawsze powtarzał musi spać,bo wyczerpie się mózg! Noemik dlaczego Ty nic z tym do cholery nie robisz,czyatm i jestem wściekła!Los twojego psa w Twoich rękach,mieszkasz w Krakowie czy tam jest jeden wet dostępny??? Dlaczego nie kombinujesz jakiegos relanium czy czegoś,dlaczego Ty liczysz ,że mu to przejdzie samo? luminal nie jest psychotropem ,on nie potrzebuje jakiegos maksimium nasycenia w organiźmie,on działa tak jak srodki uspakajające - zaraz natychmiast.Naprawdę wątpię szczerze,że po luminalu jest taki nakręcony,on potrzebuje jeszcze jednego leku. Dlatego działaj,nie załamuj się ,tylko działaj,zrobilaś jeszcze za mało! Szczerze powiedziawszy na Twoim miejscu nie wahałabym się raz zwiększyć dawkę luminalu do calej tabletki,i wtedy jest nadzieja na sen! Wega po psychotropach (Mizodin ,Diphromal) nie była pobudzona tylko PIJANA,dlatego musiałam odstawić. BŁAGAM Cię działaj!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!![/quote] AgaZ, mam wielka prośbę, postaraj się nie reagować tak histerycznie, bo może mylnie mam wrażenie, że ty na mnie krzyczysz! Jestem zmęczona i przewrażliwiona, więc na pewno mi się wydaje.:roll: moja pani weterynarz powiedziała, że Luminal MUSI się we krwi wysycić. I najwyraźniej tak się stało, bo od soboty nie ma ataków!!! Elik dostaje maksymalna dawkę dla psa przy wadze 28 kg. Nie wolno mi dawać mu więcej niż 2 x 0,5 tabletki na dobę. Co więcej, jutro spróbuję, wg zalecenia wetki, zmniejszyć dawkę o połowę. Psychotrop czy nie, Luminal może mieć między innymi efekty uboczne, takie jak: senność, [B]pobudzenie, dezorientacja hiperkineza, nerwowość, bezsenność, niepokój[/B]. zalecam przeczytanie ulotki. To właśnie dzieje się u Elika - diagnoza mojej wetki. Poza tym, skoro ja spałam 4 godziny tej nocy, to myślę, że on też, bo bym się obudziła, gdyby było inaczej. Skoro ja żyję po 4 godzinach snu, to myślę, ze z Elikiem tez nie jest tragicznie Wetka odradziła środki nasenne, co by go bardziej nie ogłupiały. Będę jeszcze pytać, czy mogę mu coś dać, może coś ziołowego? Ale też ze względu na mnie, bo jestem wykończona, i wiele bym dała, żeby przespać całą noc. Oczywiście, Kraków jest duży, weterynarzy wielu. W czasie jednego z ataków zadzwoniłam do lecznicy, która podobno ma też pogotowie i jeżdżą do psów. powiedziałam o co chodzi, i czy mogliby przyjechać, to pani powiedziała, że oni jeżdźą, po wcześniejszym umówieniu wizyty (ręce mi opadły).:angryy: Jeśli stracę zaufanie do lecznicy Amavet, to będę leczyć Elika gdzie indziej. Dopóki tak się nie stanie, tam będę chodzić z Elikiem. Do dr Bakowskiego i do pani Sylwii. (podejrzewam, ze przez telefon rozmawiałam z tym rudym kretynem, niekompetentnym technikiem, przed którym przestrzegałą mnie kiwi...) Naprawdę, uwierzcie mi, robię co mogę. Dlatego proszę nie zarzucać mi, że siedzę, nie robię nic i czekam aż mu przejdzie...
-
kolejny dzień... pobudka o 3ciej. no i standard. piski cały czas, łażenie w kółko, piski cały czas, spacer, nie załatwił się, powrót do domu, piski cały czas, qrwicy można dostać... CO JA MAM ROBIĆ??? :wallbash: :flaming::stormy-sad: wczoraj dodzwoniłam się do lecznicy, ale mojej wetki nie było. Jakiś inny wet genialnie zaproponował, żebym dała Elikowi większą dawkę Luminalu, bo po tym się uspokoi. Ja na to, że on jest właśnie po Luminalu taki nakręcony, w ogóle nie śpi, i że dawkę ma już maksymaną. "A, to po Luminalu? Hmm. A, to już maksymalna? To nic nie dawać. Nie śpi w ogóle? To nic, jak się zmęczy to uśnie." :angryy: kretyn. :mad: aaa... już chciałam zaproponować, żeby mi coś dał....:zly7:
-
ja wiem, ze na poprawę trzeba czasu, ale ja nie radzę sobie z tym.
-
1. Elik ZNOWU sie nie załatwił na spacerze. :angryy: 2. Ja jestem blisko załamania się. Nie dramatyzuję. Tylko chcę byc z wami szczera. 3. Do szału doprowadza mnie obecne zachowanie Elika. Jak mam wrócić z pracy, to się zmuszam, bo znowu zostanę z nim sama, bo znowu będzie piszczenie, szczekanie, brak snu. I chce mi się krzyczeć! 3. Nie poradzę sobie z Elikiem, jeśli nie poprawi mu sie do Nowego Roku. Po tym czasie mój brat nie będzie mógł mi pomagać gdy będę w pracy. A sama z Elikiem w takim stanie nie dam rady. przede wszystkim nie mozna zostawić go samego w domu... 4. Jedyna szansa na nasze bycie razem to to, że Elikowi się polepszy: przede wszystkim, że będzie na spacerze załatwiał potrzeby fizjologiczne, a nie w domu, który już pachnie jak publiczna toaleta... i że będzie cicho... 5. W przeciwnym razie ... nawet nie chcę o tym myśleć...
-
[quote name='yewcia1']Noemik a taka duża kostka z jelita prasowanego lub ucho suszone? A może jego dzienne racje podziel na 5 posiłków, tyle samo tylko na 5 razy - może go troszkę oszukasz?[/quote] taka duża z jelita. jutro mu kupi inną, może ucho? porcje i tak mu już dzielę. on by mógł jeść cały czas...
-
na pewno. ten mój :diabloti: . kiedy jak nie w Wigilię, :evil_lol: .
-
cały czas tłumaczę Elikowi, że nas stąd wyrzucą i będziemy mieszkać w namiocie gdzieś pod mostem, a on nic, cfaniaczek, ma to w poważaniu. oj, nagdam ja mu w Wigilię, a co! tyle mojego...
-
ma jedną ulubioną kość, ale coś mu czasami się ne chce. woli piszczeć.:roll: jutro kupię mu drugą, żeby miał wybór.:cool3: wymyśliłam, jak mnie bardzo wkurza, to włączam muzykę i zakładam słuchawki. cały czas mam go w zasięgu wzroku, wiec widzę co robi, ale nie słyszę. :evil_lol: tylko martwię się jak sąsiedzi mogą zareagować.:shake: i tak już dostaje dodatkową porcję w środku dnia od mojego brata. więcej nie mozna, bo będzie się toczył. to od prochów ten głód...
-
hmm, to był baardzo mały sik. ale jak ważny. teraz jak byliśmy z Leszkiem razem z Elikiem na spacerze, to uwaga, uwaga, Elik przez 20 minut latał sobie samopas, bez smyczy.:lol: latał to znaczy gonił mnie bo mu uciekałam. i bardzo ładnie przychodził na zawołanie.:) zrobił malutką koopę, ale zawsze coś. tylko, że cały czas by coś żarł, a kostka czasem działa czasem nie. już wiem, że czasem jego piski znaczą daj jeść, nie jadłem od miesiąca. dostać mozna szału jak on tak piszczy, a potrafi długo...:angryy: jakieś rady, żeby zamknął dziób?:roll:
-
A Elik właśnie zrobił siiii i kooo w przedpokoju... mój pies to nie :evil_lol: , to uparty cap...:razz: Leszek i Monika - jego TZ -wielkie dzięki, że jesteście z nim w domu...:lol: ( i za to, że posprzątaliście...:cool1: )
-
Słuchajcie, Leszek (kochany uparty jak cholera, jeszce bardziej niż ja) spacerował z Elikiem przez 2,5 godziny. Uwaga, uwaga - Elik trochę sikał. NA TRAWCE!!! :bigcool: :bigcool: :bigcool: :bigcool: :bigcool: :sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb: :ylsuper::ylsuper::ylsuper::ylsuper::ylsuper: a ja jestem głupia wariatka, bo mi łezka na takie wieści poleciała. :stupid: :D