-
Posts
354 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by fattyciak
-
W takim razie Arni pokaż klasę! :razz:
-
Ałć, no to faktycznie nieźle Cię Twoje psisko uszkodziło :diabloti: [b]agaje[/b] a co u Twojego zwierza? U mojego Gizmo, w czasie kiedy go bolało i był spokojny,zapomniałam chyba wtedy co za "wściekliznę" mam w domu. ;) Kurduplowi się zagoiło, ulżyło,cały czas biega z miśkami,piłkami lub swoim posłaniem w zebach, a ja już nie mam siły się z nim bawić. ;) Przeszłam internetowy kurs wyciskania gruczołów, za miesiąc z okazji psiej kąpieli będzie chrzest bojowy... [quote]Rozmawiałam z nią o przyczynach, mówiła mi że to ma związek z hormonami, a jak teraz suczki mają cieczki i psiaki szaleją to problem się uzewnętrznia[/quote] ja słyszałam,że to tylko cecha osobnicza i z innymi czynnikami nic wspólnego nie ma... ale moje małe także jurne jest więc może? hmmm.
-
Kiedyś stojąc w sklepie w kolejce, usłyszałam jak sprzedawca na czyjeś pytanie "Jak długo żyją szczury" udzielił odpowiedzi: "Nawet do 15 lat". Ta, chciałabym...
-
Wproszę się, właścicielem shar pei nie jestem, ale ostatnio miałam okazję "pomacać" tego 6-miesięcznego kremowego kawalera: [img]http://images23.fotosik.pl/206/97a687f6ddefcb0fmed.jpg[/img] i powiem szczerze, że zachwycona byłam :) Wcześniej nie miałam bezpośredniej styczności z sharpejowatymi, skóra w dotyku i faflutki to bylo dla mnie coś niesamowitego. Swoją drogą, to przypominał mi on nieco mojego pożegnanego chow-chow, taki "ogolony Charlie".. ;)
-
Gizio black&white( bo nie wiedzieć czemu mój komputer kolorowe zdjęcia sam tak przekabaca... :roll: ) W piaseczku: [img]http://images28.fotosik.pl/207/301874e194f23e31.jpg[/img] buzi,buzi z kumplem: [img]http://images27.fotosik.pl/206/07f3bc47725ba1bcmed.jpg[/img] Niuch,niuch(wygląda jakby z głowy Gizmo, drugi pies wyrastał... :evil_lol: ) [img]http://images25.fotosik.pl/205/e123bc712311ead3med.jpg[/img] PS. Możliwe,że zdjęcia za duże ale nie wiedzieć czemu nie mogę pobrać kodu do miniaturek... jak się uda, to poprawię.
-
CarmelChoco, masz przecudnego czałka w podpisie.
-
Ja mojego psa wykastruję chyba dla świętego spokoju, bo jeszcze w życiu się z tak jurnym psiakiem nie spotkałam( gdy suczka sąsiadów miała cieczkę, stwierdził,że musi się do niej dostać mimo wszystko, jak nie drzwiami to oknem i próbował szybę wybić :crazyeye: ), Pomysł jeszcze w rozważaniu, ale planów hodowlanych co do niego nie mam. Co do wody- kąpieli nie znosi, kałuże omija szerokim łukiem. Z jeziorkową wodą jeszcze nie miał styczności. ;)
-
Ponoć to cecha osobnicza, nie zależy od jakichś bakterii czy czegoś takiego. Po prostu u Gizma zaszwankowały gruczoły okołoodbytowe- ich wydzielina nie uwalniała się tak jak to powinno się odbywać, razem z kupą, tylko utworzyła się przetoka gdzie to się zbierało i zbierało, a potem pękło. Jak wszystko się zagoi, wet przeszkoli mnie w tym, jak mu wyciskać te gruczoły okołoodbytowe, aby więcej nie doszło do utworzenia się przetoki- postaram się być dzielna :eviltong:
-
U mnie ta sama sytuacja. Gizmo(roczny spaniel tybetański) wczoraj zaczął mieć problemy z chodzeniem i trząsł się- a to z powodu bólu spowodowanego przez tę przypadłość. Właśnie wróciliśmy z płukania, psisko wrzasku narobiło niesamowitego, trząsł się a stół razem z nim. Piszecie,że może to mieć związek z odżywianiem, a mój kundel to małpiatka odżywiająca się głównie mięsem, suche karmy traktująca jako przegryzkę raz na parę tygodni. W środę kolejne płukanie, antybiotyk podany, pies mnie nienawidzi(bo nie dość,że na tortury zaprowadziła, to potem w domu jeszcze psie dupsko wykąpała, skandal nad skandalami :roll: )... a jak zerknę sobie na jego tyłek to aż mnie mój prywatny zad zaczyna boleć :eviltong:
-
Ropień "załatwimy" tu, na miejscu, ale z mlecznymi kłami do usunięcia przejedziemy się pewnie do rzeszowskiego Azora(ale wizyta pewnie się opóźni, bo to byłoby za dużo stresów jak na krótki czas). Bidny ten mój kurdupel- normalnie biegałby teraz zaczepiając wszystkich swoim pluszakiem z odprutym nosem, ale z powodu tego paskudztwa cały dzień śpi w koszyku, nawet nie wstał się przywitać ze mną gdy wróciłam z pracy, widziałam tylko,że w koszyku ogon mu merda ;) Zaraz się zbieramy, nieprzyjemny zabieg Gizmo czeka, ale ulga będzie wielka. EDIT: Już po wizycie, płakała psina głośno i nie dziwię się- jakby mi tam dłubali,płukali,odkażali itd też bym wrzaskliwie lamentowała. Dostał lek przeciwbólowy i antybiotyki, w środę jeszcze raz musimy wybrać się na "przepłukanie" gruczołów, w poniedziałek kontrola podczas której dowiem się jak psu te okolice masować, żeby problem się nie powtórzył. Jak dotarł do domu to kolejny stres go dopadł- trzeba było mu tyłek z tego wszystkiego wykąpać, to zdecydowanie nie jest jego dobry dzień.
-
Giziek jutro ląduje u weta - ma ropień przy odbycie. Na początku nie wiedzieliśmy o co chodzi: trząsł się, miał problemy z chodzeniem czym postawił całą rodzinę w stan gotowości.( ale jak zobaczył wchodzącego wetetynarza, to od razu skoczył na równe nogi) Póki co dostał zastrzyk przeciwbólowy i jest jutro umówiony na czyszczenie tego, muszę o tym więcej poczytać.
-
Lik jest na okładce nowego numeru 'PSA' !!
fattyciak replied to McDzik's topic in Spaniel tybetański
[quote]mają w psychice wspinanie się na podwyższenia[/quote] to ja w takim razie mam nornicę a nie ST. ;) Jedną z jego pasji jest wciskanie się pod łóżko, przez szczeliny przez które myślałam,że się nie przeciśnie, a jednak. Uwielbia też kopać- w piasku, w panelach, w dywanie, zawsze wtedy jest frajda. A o płomiennej wręcz miłości do pluszaków(bo Gizmo gumowej zabawki nawet ząbkiem nie dotknie), i wielkiego uwielbienia do piasku(szał, dziki szał) nic nie pisali? :eviltong: ;) -
Gizmo nie cierpi całego rytuału związanego z wyjściem z domu, ubierania w szelki itd. Mój chow-chow na samo słowo "Idziemy" podrywał się nawet z najgłębszego snu i sam w szelki wskakiwał, czekając aż mu się je na plecach zapnie. A Giziek? Wieje pod stół lub do koszyka. Gdy rano trzeba go wziąć na spacer, trzeba go wręcz z koszyka(ma taką budę wiklinową) wytrząsnąć bo z własnej woli nie wyjdzie. Opór kończy się gdy szelki już ubrane, potem podróżować można wszędzie ;)
-
Mój Giziek wcale się nie słucha- nie potrafię go nieczego nauczyć. :shake: Mojego chow-chow uczyłam metodą na smakołyk i na pochwały- na Gimolca to nie działa bo jeść nie lubi i zagłaskany jest. Reaguje tylko na słowa "Chodź na rączki!" .... znaczy się podwija ogon pod siebie i zwiewa do koszyka albo pod stół żeby go nie dorwać ;)
-
[quote name='GuniaP'] Mam zdjąc ogłoszenia z kundelkowej strony?[/QUOTE] pewnie tak, dziękuję. Sunia dalej w ogrodzie, widzę,że wiaderko z wodą się wywróciło więc zaraz się tam przejdę z butelką. Właściciela od tamtej próby zabrania suki nie widać, mam nadzieję,że ponowi próbę. Zaraz po odejściu właściciela, suki nie widziałam- więc nie mam pewności czy poszła z właścicielem i wróciła, czy po prostu schowała się za garażami tak,że z balkonu dostrzec jej nie mogłam. Właściciel to facet w podeszłym wieku, czasami sobie wypije. Suka ucieszyła się na jego widok, podawała łapki jednak ogrodu opuścić nie zamierza. Tak jak mówiłam, szła z właścicielem do bramki, potem brała zakręt i wracała na ogród. Wzięcie jej na smycz skutkowało tym,że kładła się na ziemi i jedyne co wtedy mógł zrobić właściciel to ciągnąć ją kawałek po trawie. Dlaczego uciekła? Myślę,że mogło to być połączenie niedomkniętej bramki i cieczki. Moja mama sugeruje,że być może była traktowana nie tak jak powinno, bo ponoć gdy suk nie chciała iść to zaczął ją szarpać i kopnął ją. Ja przyszłam później i widziałam tylko jak zmienił taktykę i zachecał ją słowami i poklepywaniem. Jednak sukę kojarzę, mieszka nawet niedaleko(poznałam po właścicielu ;) )- może być starsza niż te 7-8 lat bo widuję ją tam odkąd pamiętam.
-
Giziek szczeka na inne psy, ale ma to związek z tym,że za szczenięcych lat został pogryziony. Gdyby nie ten incydent, myślę,że do szczekaczy by nie należał.
-
Ja na foksy mówię sprężyny a na russele- odrzutowce lub rakiety, bo miałam do czynienia właśnie ze "sprężynującymi" foksami i russelką która jakby mogła to by po suficie biegała ;) Mój burek też momentami przypomina małą buro-czarną rakietę z napędem na cztery łapy,ale na szczęście dla mnie(bom ja mało energiczny człek) nie zdarza mu się to kilka razy dziennie ;)
-
[B]Znalazł się właściciel.[/B] Teraz trwają próby wyciągnięcia Sary z ogrodu, i zaprowadzenia do domu. Czarno to widzę :shake: Suk nie przyzwyczajona do smyczy, gdy założono jej smycz położyła się na ziemi i koniec. Gdy smycz zdjęto poszła kilka kroków za swoim właścicielem, a gdy doszli do bramki zrobiła w tył zwrot i ani myśli wyjść.
-
Właśnie studzi się dla niej gar ryżu z mięsem :) Ja niestety wziąć jej nie mogę, tylko tyle mogę zrobić,że przespaceruję się do niej miski(no, wiaderka po śledziach :eviltong: ) jej napełnić i napaloną chałastrę poprzeganiać. edit. Najbardziej irytujące jest to,że przy mnie ona nic nie zje, a jak odejdę to kawalerka jej żarcie wyjada(a ja nie border collie- gdy stado się rozpierzchło po sporym placu, udało mi się za płot wygonić tylko jednego)
-
Ja rano z psem nie wychodzę, bo do mnie należą spacery wieczorne ;) Ktoś wyciąga zaspane psisko, wsadza je w szelki i prowadzi na spacer ok godz. 8 , bo potem nie ma czasu ale po psie widać,że on jeszcze chętnie by pospał, tak do 10.
-
Gizmo nocą śpi w swoim koszyku, za to w dzień odbywa drzemkową wędrówkę po łóżkach. Najchętniej śpi u mnie- bo jakem czystej krwi bałaganiarz i leniwiec :cool1: rzadko ścielę łóżko, kołdry i poduchy są na moim łóżku 24 h na dobę :eviltong: Uwielbia przesiadywać na łóżku piętrowym, potrafi bardzo upierdliwie domagać się aby go tam podsadzić. Czasami mu się w łebku przestawia- ostatnio leżał u mnie, ja gramolę się do łóżka albowiem spać chcę iść, przesunęłam go trochę bo na samym środku się rozwalił, a on mi odpowiedział swoim warkotem krew w żyłach mrożącym :lol: Wyleciał w ułamku sekundy, bo w moim królestwie wyrkowym żaden cwany kurdupel warczeć na mnie nie będzie, nawet maślane oczęta mu nie pomogą :diabloti:
-
Właśnie od niej wróciłam. Jest starsza niż myślałam widząc ją przez płot, ma jakieś 7-8 lat według mnie. Jest nieufna i boi się. Widząc,że coś jej niosę merdała lekko ogonem, ale strach wziął górę i pomalutku poczłapała za krzaczki. Pewna pani dała jej udko z kurczaka, kucała blisko podtykając jej pod nos jedzenie. Psisko kłapnęło ostrzegawczo zębami i burknęło- spoufalania sobie póki co nie życzy. Przyniesione przeze mnie jedzenie tknęła dopiero gdy odeszłam kawałek dalej. Zrobiłam kilka zdjęć :multi: Marnej jakości bo z telefonu, ale zawsze. [img]http://img329.imageshack.us/img329/22/berndn2.png[/img] [img]http://img119.imageshack.us/img119/5295/bernarub2.png[/img] [img]http://img153.imageshack.us/img153/8357/bernulwi2.png[/img]