Jump to content
Dogomania

fattyciak

Members
  • Posts

    354
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by fattyciak

  1. Jak się wreszcie pojawiłem, to mnie na smycz zapięła!... :( [IMG]http://images50.fotosik.pl/28/0dc53caa56366376.jpg[/IMG] ... i do domu wlec zaczęła. Na szczęście po drodze spotkałem fumfelka! Aż podskoczyłem! Taka radość była wielka! [IMG]http://images37.fotosik.pl/28/434ab8d7324d9799med.jpg[/IMG]
  2. Sylwetkę prezentowałem: [IMG]http://images38.fotosik.pl/28/0b02632fb3a9dfe0.jpg[/IMG] Nasłuchiwałem... [IMG]http://images28.fotosik.pl/293/346b7ec8dfec5deemed.jpg[/IMG] A zaraz potem zwiałem :roll:
  3. Zrobiłem głupią minę: [img]http://images44.fotosik.pl/28/16170a7f14c9bb8e.jpg[/img]
  4. Fotki leśne. Zważywszy,że po początkowych pozorach względnego posłuszeństwa, Gizio dał nogę i nie było go 5 min, a ja wrzeszcząc w lesie na przemian jego imię i przekleństwa, już się zastanawiałam nad tym co napisać w ogłoszeniu "zaginął pies"... :shake: postanowiłam,że muszę kupić linkę. Mam nadzieję,że fotki nie za duże. Najpierw szalałem po boisku: [IMG]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/eb4ec87d57a68c1a.html[/IMG] [IMG]http://images37.fotosik.pl/28/c35c0813a62485fc.jpg[/IMG] [IMG]http://images46.fotosik.pl/28/82b45b5398ac5018.jpg[/IMG] [IMG]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/16170a7f14c9bb8e.html[/IMG] [IMG]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/16170a7f14c9bb8e.html[/IMG]
  5. Moje spóźnione, ale wielkie gratulacje! :)
  6. Jutro o ile: a)będzie ładna pogoda b)będzie wolny stadion c)nie rozładuje mi się aparat d)niewybiegane Gizmo da się uchwycić w obiektywie popstrykam mu fotki w terenie, a na razie takie jeszcze ciepłe 2 domowe: Takie mam piękne oczy: [IMG]http://img518.imageshack.us/img518/4866/1003839af4.jpg[/IMG] A tak wypoczywam w swojej wiklinowej willi(praktyczny ze mnie piesek- pluszowej piłki do aportowania, użyłem tu jako poduszki) [IMG]http://img383.imageshack.us/img383/8743/obraz002zn9.jpg[/IMG]
  7. Na stronie widziałam pręgowanego amstaffka, ogłosiłam go na forum amstaffowopitbullowym... byle jakieś niepowołane ręce się po niego nie wyciągnęły
  8. Bogarka, u mnie też zdarzają się tacy marzyciele z hasającymi niemal luzem pupilami na flexi, że też się o psa nie boją... Mój kurduplel również spaceruje na flexi, tyle,że jakkolwiek zdarza mi się rozmarzyć i odpłynąć, w miejscu zaludnionym/zapsionym/z samochodami puszczam go na max. 1,5 m- na całe 5 m to ja go tylko na jakiejś luźnej łączce w stanie puścić jestem bo się po prostu boję o niego Raz spacerowałam z nim wieczorkiem, Gizmo dreptał przede mną, był spokój,cisza a tu nagle z bocznej sieni wypadło z zawrotną prędkością 2 młodzików na rowerach, hamując na zakręcie tak,że aż ich zarzuciło.Ja psa szybko szarpnęłam do siebie, umykając przed jednym z nich, ale drugi również chciał się hamując zmieścić obok kumpla na chodniku, zakręt z hamowaniem wziął ostrzejszy, widział mnie, jednakże nie zauważył psa u moich nóg, ja przyparta do ściany jakiegoś sklepu nie miałam się już gdzie z psem cofnąć, minął Gizma dosłownie o kilka centymetrów... mało brakowało a miałabym z psa dywanik. Jeszcze jedno chamstwo mi się przypomniało(nie psiarza): centrum miasta, ja z moim pożegnanym chow-chow Charlie'm czekam sobie przed przejściem dla pieszych, a tu zza zakrętu wypada... wózek dziecięcy. Tak, sam wózek dziecięcy, właściciela nie widać, a wózek gna i gna... Dopiero gdy się do nas zbliżył bardziej dostrzegłam,że zza wózka widać galopujące małe stopy w różowych sandałkach, dziecka które gnając pchało swój wózek. Wózek pędzi w naszą stronę, ludzi obok tyle, że nie miałam się gdzie odsunąć(nawet gdybym miała, to Charlie który już sobie zakodował że w tym miejscu ma przejść przez ulicę, łatwo nie ruszyłby się z miejsca ;) ), i buch! Dziecko wparowało mi wózkiem w psa, który zdziwił się bardzo(Charlie miał charakter i ciało ze skały ;) ). W tym momencie zza zakrętu wolnym krokiem wyczłapała matka wyścigówki i widząc,że dziecko zaparkowało na psie dopiero wtedy przyspieszyła kroku. Czy mamuśka zostawiła mózg w lombardzie jakimś? Już pomijając fakt wjechania w Czarucha, to było niemal w samym centrum miasta, ruch spory a ta mała(2,5 latka? ) gnając na oślep zostawiła matkę jakieś 50 m w tyle, za zakrętem.
  9. Mój chow-chow też cieczki miał gdzieś, owszem na spacerze bywał wtedy może odrobinę rozkojarzony ale to wszystko. Gdy po mieście biegała wataha psów za cieczkującą sunią(zwiała komuś) totalnie olał to zjawisko. Natomiast Gizmo? Jurny to zwierzaczek :shake: Gdy sunia sąsiadów miała cieczkę to non stop skowytem wołał aby go na spacer wziąć, strasznie się trząsł i ... wskakiwał na parapet najwidoczniej w celu wybicia szyby i wydostania się na zewnątrz... Początkowo zmyleni skowytem i tymi "drgawkami" myśleliśmy, że pies jest chory, ale momentalnie cudownie zdrowiał, gdy już wzięty na spacer leciał co sił w łapach do sąsiedniej klatki gdzie mieszkała owa panna i aż drżąc w drzwi drapał aby mu otworzyć...
  10. Wieczorkiem idę sobie z moim kurduplem, bierzemy zakręt i wtem staję jak wryta, serce mi do gardła podchodzi, a krew w żyłach tempa przyspiesza: prosto z zakrętu wpadliśmy na potężnego,przerośniętego,grubokościstego ONka mojego dawnego sąsiada... Mój kurdupelek miast udawać,że go nie ma rozpoczął dziamot i warkot(kompleks małego psa połączony z traumą ze szczenięctwa kiedy to ONka go poszarpała), na co ja szybko przekalkulowałam sytuację,że w razie czego przed tym olbrzymem go nie obronię, po czym z prędkością światła, dałam w długą z psem pod pachą :lol: Właściciel brytana ma dom z ogrodem, ale ponoć często wieczorową porą puszcza psinę żeby zażyła trochę rozrywki na mieście, wspierając się tym,że pies jest spokojny zarówno wobec ludzi jak i psów(tylko koty nagminnie morduje)... i to jest dla mnie brak myślenia, ktoś się może nieźle wystraszyć jak nagle z ciemności wyskoczy mu hiperduża długowłosa bestia o sierści czarnej jak smoła, psu się może coś stać... No, nigdy nie pojmę tego pomysłu aby psy wieczorami puszczać 'na miasto' aby się wyszumiały, a ponoć to nawet popularna praktyka(moja ciotka mieszka na wsi i mówi,że jej sąsiedzi zawsze się dziwią ,że wieczorami nie wypuszcza swoich suk na ulicę żeby biegały z innymi psami)
  11. Przepraszam, jeżeli zaśmiecę, ale dogo jest duże a z mieleckich tematów kojarzę tylko ten... otóż dzisiaj trafiła do schroniska sunia z Kolbuszowej, mała, szara, młodziutka, lekko kulejąca i z kilkoma łysymi plackami na skórze, bez ogona. Bardzo zależałoby mi na jakichs informacjach o niej... przez te kilka dni które się błąkała, podkarmiałam, niuniałam(ma suczysko charakter złoty), "Wypłoszkiem" ją nazwałam i się przywiązałam... a niestety nie jestem w stanie wziąć jej do siebie. :( Ciężko mi na duszy teraz. :( Deklaruję się zostać jej wirtualnym opiekunem... W każdym bądź razie jeśli ktoś z forumowiczów bywa tam proszę o jakieś info o Wypłoszku...
  12. Giziek był takim odkurzaczem ale wyrósł na szczęście :) Do dziś czasami memla coś czego mu nie wolno(ostatnio zapędzał się,żeby pozjadać rozsypane koraliki) ale to raczej nie ze smaku, ale po to, żebym rzuciła sie za nim w pogoń bo on to uwielbia ;)
  13. Ja u Gizma podejrzewam dwie postawy: ogon pod tyłkiem, albo wściekłe obszczekiwanie wszystkiego i zrobienie mi kolejnej dziury w nodze. On nigdy nie był uczony truchtania przy nodze, ustawiania się... ja się smieje,że to terenowa a nie wystawowa wersja tibbiego
  14. Aż na stół gościówa wlazł?:crazyeye:
  15. A gdzie tam piękny, tylko ogon ma ładny :P Gizunia się względem zachowania totalnie na wystawy nie nadaje.
  16. Gimek na wystawy się nie nadaje, mówi,żeby bardziej obyta kadra za niego puchary zdobywała :P
  17. Tak te tematy są pokawałkowane... że Giźio ma 3. To do dalszej kontynuacji wybrałam ten. Giź i jeden z jego pieszczochów(ten jest w najlepszym stanie) [img]http://img337.imageshack.us/img337/5537/0000537wo5.jpg[/img]
  18. To znowu ja po długiej przerwie- Arni wyprzystojniał, pozdrowienia od mojego tybetańca-gremlina o pyszczku jak u owczarka szkockiego... :eviltong:
  19. Sytuacja nie z psiarzami a z osiedlową dzieciarnią: tradycyjnie wszystkie skoczyły do głaskania, tylko jedno nie, bo miało witki ciastek pełne, ale oświadczyło butnie- Ale ja Gizma i tak pogłaskam! O tak! I zaczęło przejeżdżać Gizmowi po głowie... butem. Fuknęłam, psa zabrałam. Niechaj mnie wspominają jako jędzę, ale ja psa po tym łbie całuję do cholery... ;)
  20. Pamiętam historię Orbitha... rozumiem jak boli, przykro mi straszliwie :-(
  21. Trzymam kciuki za wystawowe podboje Arniego :)
  22. Wydarłam Gizmowi dziś kleszcza. Giź to taka klasyczna wiercidupka, więc łatwo nie było. Idzie w tym tygodniu na "szalenie" przez niego lubiany zabieg opróżniania gruczołów, więc się go przy okazji czymś przed kleszczami zabezpieczy.
  23. Skoro i tak nam rozdrobnili wątek, to może sama też założę "drobny"... ;) W mojej rodzinie najmłodszym dzieckiem jestem ja :eviltong: , a więc Giź zbyt częstego kontaktu z małymi dziećmi nie ma. Jedynie tyle co dzieci spod bloku go dopadną- ale zawsze wtedy zachowuje się wzorowo, gdy ma dość po prostu ucieka w podskokach ;) Dzisiaj natomiast przeszedł chrzest bojowy- w odwiedziny wpadła 4-letnia dziewczynka która w domu pieska mieć nie może, a więc chciała się nim nacieszyć. Tarmoszenie, mało delikatne głaskanie i wszelkie inne niedogodności psina znosiła ze spokojem, ba! z radochą. A potem grzecznie( żeby z nami tak raczył chodzić :P )chodził z nią, tam i z powrotem, pięknie aportował. Dumna z piesa jestem :D [ a dziecko zachwycone nowym ,czworonożnym kolegą nie chciało do domu wracać] Ogólnie to zauważyłam, że Giziek- pies do obcych raczej nieśmiały- bardzo przepada i ciągnie do dzieci oraz do staruszków. Gdzieś czytałam,że tybetańczyki bywają wykorzystywane w dogoterapii, odwiedzają domy spokojnej starości etc - czyżby i mój Gizunia miała takie zadatki? A jak stosunek do dzieci wygląda u Waszych psiaków?
  24. [quote name='ULKA12'] Miał ktoś taki zabieg u swojego psa jak to wygląda. czy pies potem może wrócić do schroniska? [/QUOTE] w maxymalnym skrócie, korekta powieki wygląda tak, że wycina się cienki paseczek skóry spod chorej powieki, potem się to naciąga tak aby rzęsy nie wchodziły do oka. Mój Charlie po tym zabiegu musiał chodzić w kołnierzu, a jeżeli nie to był pilnowany bo miał wielką chętkę albo sobie szwy pazurami wyskrobać albo zostawić je na trawie podczas tarzania się pyskiem. Co do tego czy pies może potem wrócić do schroniska to nie mam pojęcia, chociaż pewnie lepiej by było aby zrastanie się powieki odbywało się w innych warunkach niż schroniskowe.
  25. Ja psu wycieram kwasem na mokro, a Giziek o wycieranie na sucho dba we własnym zakresie(czyt. morda w dywan :evil_lol: )
×
×
  • Create New...