-
Posts
1763 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by JoSi
-
Tusia robi się grubiutka powodując panikę, przecież nie może. Dokładne oględziny i żebra wyczuwalne czyli futerko optycznie pogrubia. Główka bez zmian, tylko bardziej błyszczy, tu kudełki krótkie, przylepione a na reszcie ciała lekko odstają. Oczy ma Tusia jak E.T., stosunkowo duże i wypukłe, wystające poza główkę jak się patrzy z przodu. Dalej nie można pytać "gdzie jest pani", patrzy z nadzieją na drzwi wejściowe. Psy długo pamiętają, sprawdzone do 5-ciu lat.
-
Czuję się witana osobiście, czytać obiecuję odpisywać nie. Pisz jak zdrowie psiunki, ona ma taką główkę podobną do mojej, mniejszej dwa razy, wyrzuconej na ulicę w ciężkiej chorobie. Po prawie pięciu miesiącach wychodzimy na prostą. Pozdrawiamy, trzymamy mocno, psy: Ryfka, Tusia, Fafik, koty: Moryc, Franeczka, Hacker, Gabor i Filipek oraz królik Gryzelda.
-
Kot Gabor dostarcza ekstremalnych przeżyć akustycznych, wywalił o 1-wszej w nocy stoliczek stojący na kociej trasie. Przemeblowanie. Fafik jest wyraźnie muzykalny, gdy kończy się W11 jakąś melodyjką, staje przed telewizorem w który patrzy przekręcejąc głowę na prawo i lewo, czeka na zniknięcie obrazu. Dobrze wie, że to pora na wieczorny spacer. Na łące za blokiem pojawiła się dziewczyna z suczką chodzącą luzem, która przejawia agresję na widok innych suk. Znów Fafik uratował swoje koleżanki rzucając się na agresorkę, walnął kagańcem w bok, suczka uciekała dookoła swojej pani, Fafik za nią na odblokowanej smyczy, dziewczyna stała spętana smyczą Fafika bezradnie. Fatalnie, miła dziewczyna zupełnie zablokowana przed światem zewnętrznym, towarzyszyła nam do końca spaceru razem z suczką trzymającą się już z daleka.
-
Poranny spacer w ulewnym deszczu z Jańciem Wodnikiem. Na głowie kapelutek nieprzemakalny z rądkiem zamiast rynny, za duża kurtka z ciucholandu, też nieprzemakalna, jedno ramie z torbą w której do parteru tkwi Ryfka, na szyi torebka z Tusią i Fafik na smyczy. Miejsca na parasol brak. Tusia bez głośnych protestów kuca tam gdzie zwykle, Fafik dodatkowo podlewa kwiatki, Ryfka nurkuje pod krzaczek aż tu nagle... Tusia skończyła i w nogi, popędziła jak gazela, nawet zakręt koło śmietnika złapała, minęła jedną klatkę, drugą, zakręciła nie zwalniając przy trzeciej czyli naszej i czeka na resztę pod zadaszeniem. Następny, suchy spacer z TZtem patrzącym z podziwem na błyskawiczne przemieszczanie i podskakiwanie Tusi. Stwierdził, że suczka zachowuje się jak ZUPEŁNIE ZDROWY
-
Kocurek Filipek w wieku 3 miesięcy przestał reagować na psy, których wcześniej nie widział nawet, po całych 2 godz. Pokochacie jednego kota i już reszta nie będzie Wam obojętna a miaukun nauczy Was prosto wszystkiego o kotach. Najważniejsze, czy Fuksio toleruje koty?
-
Nie da się robić zdjęć Fafikowi dopóki myśli, że aparat fotograficzny to kałasznikow lub coś równie okropnego. Powoli przyzwyczai się jak po paru miesiącach do trzaskania drzwiami ex-milicjantki z 3-ciego piętra, okropnej baby o IQ 1, która wszystkich tym trzaskaniem stawia na równe nogi. Właśnie od dwóch tygodni Fafik przestał reagować szczekaniem. Tusia ma się gorzej na zmianę pogody, jej łapka lepiej, już prawie nie kuleje, jej serce nie chce wyskoczyć natychmiast co się czuje przy noszeniu na spacer. Niestety wet. ostrzegają: przy tak silnej arytmi piesek może się wyłączyć w każdej chwili ale o tym nie należy myśleć bo myślenie nie pomoże a lekarstwa owszem. Bierze więc dwa lekarstwa nasercowe, jedno codziennie, drugie raz na tydzień i glukozaminę na stawy. Dzisiaj tylko śpi na kocu, widać jak oddycha, nie potrzebuje przykrycia bo włoski grzeją a od miesiąca nie jest roztrzęsioną galaretką przy każdej okazji.
-
U nas myszy w domu nie ma ale osy łowią i to sprytnie. Gabora w zeszłym roku ugryzła, reszta kotów po takim doświadczeniu już os nie rusza a ten walił łapą tak mocno, że padały martwe na podłogę. Myślę że myszy nie mają szans bo wszystko co wpada do domu nie przeżywa. Gabor to też maine coon, bardzo łagodny olbrzym. Obaj z Filipkiem są kotami aportującemi jak Haker, człowiek sobie siedzi, rzuca sztuczną myszką a one przynoszą po kilkanaście razy i kładą koło nogi. Tusia na wieść o weterynarzu prawie nie kuleje.
-
Kochany Fafik, mistrz głęboko skrywanej ekspresji, po przeszło półrocznym pobycie z nami pierwszy raz okazał całym sobą radość przed wyjściem na wieczorny spacer. Biegał po mieszkaniu i dostępnych meblach wydając gardłowe skowyty, łapał po drodze delikatnie dłonie, był taki... normalny. Tusia dalej kuleje na przednią łapkę chociaż czasem zapomina. Woli być Kleopatrą, co nie jest już parodią odkąd przestała wyglądać jak dziecko pterodaktyla, raczej jak mix świnki morskiej z zebrą lub miniaturka chijeny grzywiastej. Brzuszek robi się siny, będzie futerko. Wszystkie trzy psy traktują Filipka jakby go znały zawsze.
-
Tusia nie tak dawno [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/233/8a28a043fb353a8c.jpg[/IMG][/URL][/IMG] Tusia teraz, jeszcze nie dokończona [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images20.fotosik.pl/288/635dd9c630229bf2.jpg[/IMG][/URL][/IMG]
-
[FONT=Arial]Zaczęło się niewinnie, od kolejnej wizyty u znajomych hodowców mainecoonów z którymi mam stały kontakt od czasu gdy wzięłam Gabora, burego kocura bez kawałka mostka.[/FONT] [FONT=Arial]Było miło przy kawie, mnóstwo maluchów biegało a starsze koty chodziły po kolanach aż padło pytanie: który maluch najładniejszy. Pokazałam takiego biszkopcika z białymi skarpetkami, bardziej długowłosego, trochę kiczowatego, jak na bombonierkę, cudo.[/FONT][FONT=Arial][/FONT] [FONT=Arial]Panie wyraziły zachwyt i stwierdziły, że to mój kotek gratis. [/FONT][FONT=Arial][/FONT] [FONT=Arial]Wykazałam się brakiem odporności i kociak wylądował u mnie w domu razem z karmą na 3 miesiące, został przez TZta Filipkiem bo wyskoczył jak z konopi.[/FONT][FONT=Arial][/FONT] [FONT=Arial]Filipek, uosobienie spokoju i łagodności, zaaklimatyzował się natychmiast, natomiast zawiadomieni o jego istnieniu synowie i TZ wpadli w popłoch posądzając mnie o syndrom pani Violetty V. zupełnie poważnie. Tłumaczenie że piękny, że zdrowy, że taki miły tylko pogorszyło sprawę.[/FONT][FONT=Arial][/FONT] [FONT=Arial]Syn z TZtem, za moimi plecami, załatwili psychiatrę (a nie kociochiatrę), do której to pani zgodziłam się pójść razem z dzieciną dla jego spokoju. Starsza pani dr okazała się miła i pełna ciepła, pogadała najpierw razem a potem osobno i wydała opinię, że przedstawionej jej obywatelce nic nie dolega i nie wymaga leczenia ale jeśli rodzina się nie dogaduje to może do psychologa rodzinnego. Kociochologów też nie produkują.[/FONT][FONT=Arial][/FONT] [FONT=Arial]Biedne dziecko załatwiło psychologa, znów poszliśmy razem, syn wszedł pierwszy, ja druga i się zaczęło. Pani była mało ciekawa, sztuczny, służbowy uśmiech a na wieść o chęci opieki nad zwierzętami a nie ludźmi wpadła w z trudem ukrywaną furię. Dalej już tylko gorzej, ona pytanie, ja odpowiedź i też pytanie a tu jak na policji: tylko jedna strona ma prawo pytać.[/FONT][FONT=Arial][/FONT] [FONT=Arial]Zdaje się, że pani została w stanie nadającym się do leczenia ale efekt był dla nas niespodziewanie dobry. Synowi też nie przypadła do gustu i zrozumiał, że w końcu można chcieć opiekować się zupełnie zdrowym kotkiem, bez liczenia ilości oddechów na min., jak u Gabora przez pół roku, bez budzenia się ze strachem w nocy czy suczka tylko śpi czy już nie oddycha, jak w wypadku Tusi, która zresztą jest coraz zdrowsza i nawet futerko jej wyrosło chociaż nie miało. [/FONT][FONT=Arial][/FONT] [FONT=Arial]Obecnie (a nie "na dzień dzisiejszy" - jak mówią politycy) moja rodzina to trzy psy, pięć kotów i królik, akwarium oddałam w znajome, dobre ręce wraz z mieszkańcami. Trochę żal jednak zmiana wody była za ciężka fizycznie.[/FONT][FONT=Arial][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=3] [/SIZE][/FONT]
-
Czterołapy Maupy4 - 1 kwietnia 2023 Chilli zgasiła światło ... nie ma nas
JoSi replied to Maupa4's topic in Już w nowym domu
Gratuluję wszystkim domownikom wózka ale głównie ślicznych mieszkańców. Bardzo miło się czyta i ogląda, proszę o więcej. -
[IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images20.fotosik.pl/278/541c04610503d058.jpg[/IMG][/URL][/IMG] Zdrojka, krajanko, te włoski to wielka niewiadoma. Wydawało się, że melanż na bokach przez jasne na całej długości z czarną, 2mm końcówką a tu pojawiają się kępki dłuższe i zupełnie jasne. Rosną też tajemniczo, albo plackami albo, jak ostatnio, paskiem przez pozostałą łysinę. Jedno wiadomo: pudelkiem Tusia nie będzie, wszystkie kudełki proste. Pozdrawiamy z kulejącą Tusią, coś się stało w przednią łapkę, nic widocznego ani spuchniętego.
-
Jeszcze za wcześnie na pojawienie się licznych klepsydr, wiszących na drzwiach od klatki schodowej, po wczorajszym wyczynie Gabora. O godz. 22-giej wielki kocur wskoczył na lodówkę, wszedł na szafki kuchenne wiszące, zwiedził nudne miejsca które opuścił przez blaszany daszek udający wyciąg. Daszek nie wytrzymał ciężaru i runął na podłogę z wielkim hukiem, zaliczając po drodze kuchenkę. Wszyscy obywatele na czterech łapach, poza zamkniętą już Gryzeldą, opuścili lokal z dodatkowymi efektami dźwiękowemi rozrzucając co się dało więc hałas narastał lawinowo. Nieodwracalnie ucierpiała drewniana osa z wyciągu połamana w drobne kawałki. Na spacerze Tusia rzuciła się na dużą ONkę, którą bardzo przestraszyła a Fafik, obrońca uciśnionych, usiłował ratować Tusię nie wiadomo przed czym.
-
[IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/218/7f54142d418a4e31.jpg[/IMG][/URL][/IMG] [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images20.fotosik.pl/273/9d3965af8bf7e009.jpg[/IMG][/URL][/IMG] [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images20.fotosik.pl/273/bf57d834da510f48.jpg[/IMG][/URL][/IMG]
-
Dziękuję za dobre wiadomości. Mam nadzieję, że Wam powiedziano o uważaniu na psa po kastracji przez 2 miesiące: będzie jadł bardzo dużo i trzeba jednak wydzielać, żeby nie utył i żołądka nie rozszerzył nadmiernie. Oczywiście chodzi tu o zdrowie a nie o urodę.
-
Napiszcie, proszę, co z Fuksem.
-
W każdym wieku zrozumie a teraz jest świetny moment żeby jej przekazać. Nie trzeba wychodzić z domu, wystarczy z pomieszczenia w którym jest suczka, najpierw na parę minut, później coraz dłużej i za ciszę nagradzać. Najważniejsze to zachowanie hierarchii stada, nie ważne jakiej wielkości piesek i to okazuje się najtrudniejsze dla nas, bo mały, bo biedny, bo po przejściach itd. Poczytaj sobie o pogryzionym Fakirze i łysej Tusi, która nie była łysa tylko goła i nie mogła chodzić z powodu zaniku mięśni w łapkach a wychowano ją na totalną jedynaczkę po to żeby wyrzucić na stare lata. Żal było nie brać na ręce kiedy prosiła, na kolana jak błagała ale się dało dla jej dobra i jest dobrze. Trzymajcie się, poradzisz sobie z Piesią.
-
W trakcie gotowania kury dla kotów leci Sędzia A.-M. Wesołowska a Fafik zapraszany na narożnik gdzie dalej wchodzi cały sztywny i kanciasty, dopiero po chwili staje się wyluzowanym psem. Ten czas jest w całości dla Fafika, który w końcu kładzie się na plecach a jego uszy są maltretowane przez głaskanie bo to lubi a wczoraj pierwszy raz zdobył się na leciutkie łapanie zębami z uśmiechem na pysku. Mały kroczek na przód i wielka radość. Tusia, wzbudzająca dawniej głównie litość, zaczyna być podziwiana jako ładny piesek przez właścicieli mikrusów. Znajoma pani z suczką Brzydulą, uratowaną ze wsi i znająca historię Tusi, zawołała na łące "Kleopatra" na co Tusia wpadła w zachwyt demonstrując jeszcze łysy brzuszek na którym coś się już pojawia.
-
Mnie nie "zwłaszcza", wiemy wszyscy jaki to niepokój o chorego przyjaciela a Wy z Fuksiem wbiliście się w moją pamięć na Piłsudskiego, jak i Jasyr, wyjątkowo. Fuks jest pięknym psem, pamiętam jak z Krzysiem zaliczali trawniki po drugiej stronie uliczki. O Jasyrze trudno pisać, kto go poznał ten wie tak jak Wy. Smutek.
-
Królewna Mysza w nowym domu znów. Uf! Została w Poznaniu.
JoSi replied to Halo (Alfa i Zuzia)'s topic in Już w nowym domu
Jeśli starsza sunia po sterylce popuszcza, czasem całkiem dużo, to na to jest PROPALIN. Moja 11-to letnia bierze stale i nic nie popuszcza ale 3 dni przerwy i wszystko wraca. -
Rano ładny obrazek: śpiąca Tusia przytulona tyłeczkiem do tyłeczka śpiącego kota Hakera, który uciekł natychmiast po sięgnięciu do aparatu fotograficznego. Włosy suczki długo decydują się na wyrośnięcie a jak to już nastąpi bardzo szybko robią się gęste, długie ponad 1 cm. kolor trudny do identyfikacji, melanż na bokach ciemno- jasny i wyraźnie dobrze grzeją. Tusia przestaje spać pod kołdrą zamienioną już dawno na koc. Diabeł w Fafiku tkwi nadal, rzuca się na psy i czasem suki, trzeba stale uważać. Biedaczek nie będzie chodził luzem i bez kagańca. gdy się na niego krzyknie i jeszcze podniesie rękę, przykleja się brzuchem do ziemi a samego ostrzeżenia w ogóle nie słyszy. Dobrze chociaż, że ręka nie musi opadać na psychola, samo podniesienie wystarcza ale na poprawę nie można chyba liczyć. Trudno, jesteśmy razem na dobre i na złe a dobrego jest więcej.
-
Tył Tusi i goła szyja robią się coraz ciemniejsze, za chwilę będą włosy, na wszystkich łapkach, pomiędzy poduszeczkami, wyrosły nagle białe i całkiem długie. Jeszcze polarek jest wkładany rano ale już w dzień suczka śpi bez przykrycia i wcale się nie trzęsie. Tusia nie ma charakteru klasycznego ratlerka, nie szczeka z byle powodu tylko na domofony, nie jest chisteryczna za to bardzo miła, nie boi się gości, wita z każdym. Wieczorem, przed snem, domaga się pieszczot, wystawia brzuszek i uśmiecha pokazując wesoły, szczerbaty pyszczek. Czasem wypada jej języczek przez dziurę po ząbku, który został wyrwany w czasie operacji. Ten ząb wystawał na zewnątrz, był ruchomy i ranił górną wargę.