Jump to content
Dogomania

JoSi

Members
  • Posts

    1763
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by JoSi

  1. Tobi nie był widoczny w budzie, nie jest też w domu. Aniu, mam nadzieję, że zdążysz się przyzwyczaić i nie bać tej ostatecznej nieruchomości, nic nie wiadomo. Barbi, którą sama przywiozłaś do mnie, też taka była, też się bałam, prosiłam ją by pożyła jeszcze po tylu zmarnowanych latach. Już żyje trzy miesiące dalej niewidoczna w domu, dalej chora ale żyje.
  2. Aniu, jak dobrze, że zabrałaś Tobiego. Widzę w wyrazie jego pyszczka podobieństwo do Barbi, w zachowaniu również, to spanie przez dzień cały, powolne chodzenie - jak piszesz. Życzę całej Twojej rodzinie, ludziom i zwierzętom, dużo dobra w Nowy Roku.
  3. Parę dni przed Sylwestrem przyszedł TZ i postanowił wyjść z nami na spacer. Na podłodze było parę kropelek krwi - Barbi ma cieczkę, do tego dołożyła solidną kałużę na środku zamiast cicho i skromnie na swojej szmatce. Ubraliśmy się ciepło a gdy wkładałam buty Ryfka zrobiła koo przed drzwiami wyjściowemi. Posprzątałam, wyszliśmy w końcu, na schodach Fafik posiusial się nie podnosząc łapy. Spacer trwał krótko, dookoła przymiarki petardowe czyli Fafik z Ryfką w amoku. Tylko Tusia podskakiwała zabawnie w sweterku. Po odprowadzeniu psów wypadłam na schody umyć to co zostawił Fafik, zastanawiałam się, czy zobaczę jeszcze. TZ-ta po takiej imprezie. Nastąpiło coś dziwnego, TZ mi wszystko wybaczył, było mu przykro tylko przez tą dodatkową robotę. Wybaczył nawet zabranie Barbi. Fafik do dziś siusia na schodach i nie chce wychodzić na akustyczne spacery, Ryfka robi kupki gdzie nie trzeba a ja wychodzę na spacery z psami ze ścierką w woreczku plastikowym. Frotka niestety, nie powtarza chodzenia ale wzrusza każdego witając podskokami na przednich łapkach.
  4. Bardzo pomału, niestety. Barbisia dalej chrapie jeśli jej się noska nie przemyje w porę. Cieczka trochę większa, nawet parę kropelek zostało na podłodze. Z łóżkiem nie ma problemu, leży na nim ciemny koc i nic nie widać. Na zdjęciach sylwestrowych Fafik pdłożył się na poduszkach od AnnyB, na szczęście dalej nie są pogryzione, Barbi wlazła na worek z brudnymi pieluchami Frotki, czyli bałagan jak zwykle. Powoli wracamy do normy.
  5. [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images29.fotosik.pl/309/742f3963b04b6993.jpg[/IMG][/URL] Jedyne możliwe zdjęcia z przymulonym lekami Fafikiem, wczoraj po 22-giej. [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images47.fotosik.pl/44/5fb489d0a2002f24.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images47.fotosik.pl/44/a3577cc0704d1f36.jpg[/IMG][/URL] Fafik jest do dzisiaj spokojny, trochę plączą mu się nogi. Barbisia, Frotka i Tusia nie reagowały na detonacje, Ryfka uspokoiła się widząc leżącego Fafika.
  6. Barbi uczy człowieka pokory. Podczas niemiłych zabiegów oparła wczoraj głowę o moje ramię i tak czekała końca katuszy. Było mi głupio, chyba wolałabym, żeby warczała i gryzła, zamiast pokonywania strachu patrzącej w oczy suni z rezygnacją lub wiarą. Przecież nic obiecać jej nie mogę. Spacerów w ogóle nie ma, cieczka i wystrzały od paru dni utrudniające wychodzenie z Fafikiem, który trzeci dzień siusia ze strachu na schodach. Wracamy z krótkich spacerów z trzema psami, Fafik i Ryfka rwą się na smyczach tylko mała Tusia ignoruje wszystko, zostawiam psy w mieszkaniu i wędruję umyć miejsca zalane na klatce schodowej. Przerażenie Fafika udziela się innym psom, jeszcze tydzień. Gawiedź zaczyna swoją zabawę przed 7-mą rano, kończy po 1-wszej w nocy i tak od paru lat, kilka dni przed Sylwestrem, do dwóch tygodni po. Dzisiaj wieczorem muszę poczęstować mojego psychola tabletką na uspokojenie jak w zeszłym roku, żeby zawału nie dostał. Żal mi psów, kotów i ptaków, żal pieniędzy puszczanych w obojętne niebo. [COLOR="Red"][B]ŻYCZĘ WSZYSTKIM SPOKOJNEGO NOWEGO ROKU[/B][/COLOR]
  7. [quote name='ewa gonzales']... bo paczuszki dla ciebie nie odebrala. po miesiacu prawie od wyslania - wrocila do mnie. Dwa dni przed swietami.:shake: A byly tam roznosci dla ciebie Barbiniu.[/QUOTE] Nawet zawiadomienia nie było o tej paczce, za którą i tak dziękuję. Może coś z adresem? (ul. Na Błonie 15/118 30-147 Kraków) Nie mogę powiedzieć o wyleczeniu Barbi, z noska dalej coś się wydobywa, nie jest to jednak ropa, chwilami furczy, kicha a przy zakraplaniu krztusi się. Ograniczyłam jej katowanie do dwóch razy dziennie, strach nie minął, chwilami jest gorzej, są dni w których jest lepiej i nie ucieka w panice. Po Nowym Roku jedziemy do kontroli, już nastawiłam się na ostatnią deskę ratunku - ARKĘ, Klinikę dla Zwierząt, tylko nie wiem, czy nazwa czyni to miejsce naprawdę dobrym czy tylko drogim. W tej chwili Barbisia leży przy Ryfce i Frotce pod mojemi nogami z lekko uniesioną głową, której nie może (?) położyć. To jest niepokojące, jej przymknięte oczy, leciutko chrapliwy oddech, ślinienie. Chwilami opiera pyszczek o podłogę by znów podnieść nie otwierając oczu. Przykre, wyraźna różnica przy spokojnie śpiących obok psach. Lepiej oddycha na łóżku ale chce być bardzo blisko wszystkich. Jedyna pociecha to nie zapadający się nos przy wdechu, nadzieja (nie będąca Matką wynalazków) na zrośnięcie przetoki. No nic, idę katować z obopólnemi oporami.
  8. [url]http://www.dogomania.pl/forum/f28/szekla-bez-prawej-lapy-duza-piekna-2-letnia-suka-51431/index10.html[/url] I jeszcze raz przypominam, proszę, nie zapominajmy o Szekli.
  9. Życzę Wam wszystkim SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU! Życzę Ronii, by Pinia już NIGDY nie wyładowała agresji na niej. Życzę Rudemu spokoju. Kotom dużo radości. Śwince przeżycia "miłości" Ronii. i wszystkiego, czego sami sobie życzycie.
  10. Barbisia kicha bardziej bo... ma cieczkę i nos trzyma często pod ogonem. Jest bardzo czysta, wylizuje się skrupulatnie nie pozostawiając plam. Frotka zwróciła moją uwagę na tą okoliczność wąchając Barbi. Ostatnio zastaję sunię w sypialni z głową na mojej poduszce. Muszę ją przenosić na drugą stronę łóżka gdzie ma miękkiego, dużego misia. Niestety też lubię poduszki a nie podkładanie własnej łapki pod głowę. Zakraplanie noska, ucieczki i polowania odbywają się jak zwykle, pod warunkiem nie łapania szelek małym palcem w ostatniej chwili. Skończyła się taka zabawa naciągnięciem ścięgna, zupełnie niegroźnego. Nareszcie Barbi jadła z ręki gotowane owoce z kompotu wigilijnego. Wcześniej nie mogła się zdobyć na pokonanie strachu, nie pomagało gotowane i surowe mięso, ciasto i wszystko inne, dopiero te owoce, którym się nie oparła, zdały egzamin. Nawet tak prostej czynności musiała się nauczyć, łapiąc najpierw pół dłoni zębami bardzo delikatnie, wycofując i wracając by sięgnąć już tylko po owoc. W głowie człowiekowi się nie mieści ile ta sunia musi zrozumieć w krótkim czasie, ogarnąć słowa, gesty, nakazy, zakazy, nowe układy w nowym stadzie, inne otoczenie.
  11. Frotka bardzo chciała dać mi Największy Świąteczny Prezent. Wczoraj podniosła się na obie tylne łapy, wyruszyła do drugiego pokoju ruszjąc oboma jak zdrowy piesek i... to było na tyle. Starała się, lewą łapką jeszcze tak nie ruszała, może to na dobry początek? Na obiad świąteczny przyszli synowie, synowa, TZ i Luna, Frotka siedziała pod moim krzesłem nie dając podchodzić ONce, warczała na nią ostrzegawczo. Ogólne był spokój, pytali o zdrowie kotów, których nie bylo w polu widzenia, tylko Franeczka siedziała na stałym miejscu w łazience przewracając się na plecy i mrucząc gdy ktoś ją odwiedzał.. W końcu się znudziła i zasłoniła łapkami oczy.
  12. Taki podobny w typie piesek do Barbi. Mam nadzieję, że nie cierpiał. Ten typ niech się smarzy w spokoju, tylko ja już w nic nie wierzę.
  13. :tree1::tree1::tree1::tree1::tree1::tree1: Cudownie!!!
  14. Funiu, życzę Tobie i wszystkim zwierzakom by [I]homo[/I] stał się [I]sapiens[/I], żebyś nie musiała siedzieć w najlepszej nawet klatce, żeby jakiś kamień, zwany sercem, nareszcie skruszał i pokochał Ciebie.
  15. Dziękujemy wszystkim. Psy dzielą się Opłatkiem bardzo chętnie, koty nie chcą. Jak każdego roku w ten dzień przypomina nam się, jak Wiktor był małym chłopcem, nagle pobiegł do kuchni krzycząc: -babciu, babciu, chodź prędko, Papież mówi URWIS I ORBIS
  16. W kolejny poranek zastałam Barbisię przytuloną na łóżku do pleców kota Maurycego. Jak nie zapomnę, wezmę aparat fot pod poduszkę. Woda utleniona wpływa do jednej dziurki noska i wylatuje drugą. Przyglądanie się z bliska nie wskazane, kichanie celowane w moje oczy. Antybiotyk wczoraj podany ostatni raz, Barbi jeszcze nie oddycha czysto nosem ale już tylko nim. Oby... Nie ucieka pod łóżko, wciska w kocyk i wie o nieuniknionym. Dzielnie znosi zabiegi. Wczoraj witała mnie po powrocie z Wigilii u brata bardzo entuzjastycznie, wspięła na kolana i tak stała dłuższą chwilę. Śmiesznie podskakuje na powitanie, dopiero się uczy. Kasztanowe włosy na plecach chyba odrastają, są lekko podkręcone.
  17. Okta, najważniejsze, że Duduś żyje i dajesz z siebie wszystko by tak trwało, czego Wam życzę bez okazji i z okazji Świąt. :tree1::tree1::tree1::tree1::tree1:
  18. [quote name='sleepingbyday']barbisiek jest piekna. przepiekna. to było (dla mnie) widoczne nawet na tych pierwszych, strasznych zdjęciach ze schronu.[/QUOTE] I jest cudownie łagodna, czego na zdjęciach nie widać. Daje z sobą robić wszystko jak już się ją złapie, darowuje człowiekowi każdą przykrość, która ją spotyka, doskonale wie, kiedy nic ze strony wrednej opiekunki nie grozi, podchodzi chcąc być mimo wszystko pogłaskana, najlepiej za uszkami i po gardle. Oby tylko wyzdrowiała, czego jej życzę z całego serca, bo końca narazie nie widać. Barbi wie o serdecznych życzeniach wszystkich, czytam jej i opowiadam o ślicznych przysłanych obrazkach, za co obie dziękujemy, ona mrużąc swoje piękne, skośne oczy. Przekazuję w swoim imieniu, Barbisi, Tusi, Ryfki, Frotki, Fafika, kocurów Maurycego, Hackera, Gabora, Filipa, koteczki Franeczki oraz króliczki Gryzeldy [COLOR="Red"][SIZE="4"][B]ZDROWYCH, DOBRYCH, SPOKOJNYCH ŚWIĄT[/B][/SIZE][/COLOR][COLOR="Black"][/COLOR]
  19. Czy mogę dowiedzieć się co z Szeklą? Nie ma jej ani jednego zdjęcia, jej wątek zamarł kilka miesięcy temu a na 1-wszej str. figuruje w postaci nic nie mówiących słów.
  20. [color="red"][size="4"]co z SZEKLĄ???[/size][/color]
  21. Niestety znów dziąsło zaczerwienione, następny antybiotyk w pastylkach na 6 dni, taki jaki już kiedyś brała, celowane działanie prosto w obrębie paszczy. Następna wizyta w nowym roku. Barbisi trochę przybyło, waży 8.100 kg. Zakraplanie b.z. Gdy już kończę torturę, głaszczę i przepraszam, ona patrzy prosto w oczy jakby mówiła: - nie wiem co to znaczy "dla twojego dobra" ale już tego nie lubię". Zachowuje się nieprzewidywalnie, czasem ucieka przez dzień cały, czasem zupełnie nie. Mimo wszystko podchodzi do mnie chwilami machając ogonkiem. Tylko w pierwszy dzień zakraplania powarkiwała, miała bolesny nosek przy dotyku, teraz to przeszło. Nie ma też spuchniętej góry nosa w części mocniej skrzywionej, więc bardziej widać ten uroczy defekt. Ostatnie marwe włosy są prawie całkiem pokonane, nie wygląda jak wielbłąd na wiosnę, jednak ściemniał jej grzbiet i zrobiła się bardziej krótkowłosa. Gonzales, przepraszam, nie pisz "pani", jesteśmy tu, na Dogo, koleżankami, bez względu na wiek wszyscy młodzi duchem.
  22. [quote name='sleepingbyday'] JoSi, sprawdziłam konto, przelew poszedł 8.12[/QUOTE] Dziękuję SBD, napewno dotarły tylko ja nie, w PKO kolejki, dotrę po świętach. Tracone futerko to takie stare i martwe włosy, które utrzymywały się w ciężkich warunkach - tak myślę. Cieszę się ich utratą, były sztywne i matowe, nie dały się doprać, teraz już będzie tylko lepiej. Barbi mniej się drapie, czesanie raczej lubi chociaż kto wie, nigdy wcześniej tego nie przeżywała więc może ze strachu siedzi tak spokojnie w trakcie. Kasztanowe włosy jaśnieją, będzie jeszcze łądniejsza. Dzisiaj wieczorem jedziemy na następną kontrolę do weta z pomocą Magdy, synowej przyjaciółki z Australii. Trzymajcie za wynik z dobrą diagnozą! [B]Ania [/B]( z Australii) przekazała przez Magdę [B]100 zł[/B] na Barbisię.
  23. Witaj Gonzales. Też bym chciała zostawić Barbi na zawsze, ale... Tu nie chodzi o to, że za dużo zwierząt w domu, za dużo roboty czy coś równie nieistotnego, chodzi o utrzymanie tego towarzystwa, starszego, chorego, leczonego. Barbi jest suczką nieskomplikowaną, bardzo miłą, w sumie bardzo grzeczną, po leczeniu infekcji nosa łatwo wyjdzie na prostą z kompleksów. Z Barbi zostanie połowa psa (kubatura). Na jednym z ostatnich zdjęć widać jak wlosy z niej wychodzą całymi kępami. Dzisiaj, już po kolejnym czesaniu, uda ma siwe w ciemne plamki, kasztanowe włosy zostają na szczotce. Z pleców tak nie znika kolor chociaż też wychodzi mnustwo. Na szczęście nie widać łysinek tylko nowe futerko, nie gubi pojedynczych po całym domu tylko loczki to tu, to tam. Komplikacje z noskiem i zabiegami trwają, cały czas coś w nim siedzi, po zakraplaniu trochę znika ale oddycha przez nozdrza i dalej nie ugina się nos przy wdechu. Mam nadzieję, że w końcu przetoka zarasta całkowicie a męczenie suczki zabiegami nie poszlo na marne.
  24. Dziękujemy WSZYSTKIM za życzenia, przesyłamy Wam głównie życzenia dużej pogody ducha, wtedy wszystko wychodzi łatwiej. Diano, dziękuję za paczkę dla Frotki, wczoraj donieśli. Jest świetna, dobre śpioszki i poduszeczki, smakołykami Frotka podzieli się z resztą psów, niekoniecznie z własnej woli. Pocieszająca jest historia Bursztynka zabranego przez sąsiadów z zachodu. Jeśli jemu weci dają nadzieję, to tym bardziej szansę na chodzenie ma Frotka będąca już na dalszym etapie poprawy - co widać na filmikach z Bursztynkiem. :tree1:[COLOR="Red"][SIZE="5"]WESOŁYCH ŚWIĄT[/SIZE][/COLOR]
  25. Zagląda, zagląda, tylko nic nie widzi od dawna nowego. Aniu, co u Was?
×
×
  • Create New...