Nasza pani prezes nazywa je "zaklete szczenięta", bo siedzą w schronisku jak zaklete. Są kochane: energiczne, ale potrafią spokojnie wysiedzieć na kolankach podczas czesania (niezbyt dlugiego czesania co prawda ;) ) Zwłaszcza suczka ze szczątkowym ogonkiem, ktorą roboczo nazwałam Nietołka, to straszna przylepa :loveu: .