Jump to content
Dogomania

motyleqq

Members
  • Posts

    5536
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by motyleqq

  1. [quote name='asiak_kasia']Skoro nie rozumiesz o czym mowie, to ja serio nie umiem tego inaczej ubrać w słowa... :roll: Co by się mianować szkoleniowcem trzeba byc krystalicznym w każdej kwestii. Serio każdej. Inaczej no cóż, jak dla mnie przerost formy nad treścią. I żeby nie było to tylko moja subiektywna ocena, do której podobno mam prawo.[/QUOTE] chyba sama nie wiesz o czym mówisz :) jeśli szkoleniowiec bierze psa z jakimikolwiek problemami, to rozumiem, że na czas ich wypracowania nie może być szkoleniowcem? ;)
  2. Kasia, ale o co Tobie chodzi? że nie mam idealnego psa po 4 miesiącach? nie uważam tego za dziwne, niestosowne czy cokolwiek innego. uważam, że to, że część(dużą) już z nim wypracowałam właśnie dobrze o mnie świadczy :)
  3. [quote name='BBeta']Wydaje mi się, że nikt nie uważa, że wszystkie problemy to tylko i wyłącznie Twoja wina ;) Przeżyć, cóż... Timi nie trafił do idealnego DT, mógł mieć dużo lepszą socjalizację, ale chwilami odnoszę wrażenie, że wzięłaś szczeniaka z jakiejś brudnej stodoły, w której siedział zamknięty 24h na dobę, nigdy nie widział światła dziennego, był bity, głodzony itp. ;)[/QUOTE] nie chce mi się szukać konkretnych cytatów na ten temat ;) ale owszem, są tacy co tak uważają piszę, jak było i jak jest. tak, siedział non stop zamknięty. nie w stodole, ale jednak zamknięty. i taki to miało na niego wpływ, że typowa dla rasy nieufność się pogłębiła, do tego stopnia że jakiś czas szczekał na wszystkich. to samo relacje z psami. i jestem dumna z tego, co już udało się zmienić :)
  4. hej Patryk! mam nadzieję, że macie postępy :) irokezik elegancki :cool3:
  5. wracam dziś z kursantką i jej małą suczką przez miasto. idzie facet z dużym psem, takim około 60kg. pies ma kaganiec, facet na nas dziwnie patrzy. suczka się przestraszyła i zaparła na środku chodnika. facet się zatrzymał, więc uznałam, że pewnie ma problem z psem i chce, byśmy go ominęły. mówię do dziewczyny, by zabrała psa. przyciągnęła swoją do siebie, na to facet ruszył prosto na nas :angryy: sunia wyskoczyła przerażona na ulicę, zaplątując smycz wokół bramki... koleś na to 'aa, to suczka' i dalej pozwala psu napierać na nas... więc mówię, czy musi się na nas pchać? a on 'tak, bo on mnie ciągnie' :mdleje: koleżanka odplątała smycz i odeszła z psem, ja pytam faceta, czy nie umie swojego psa utrzymać i też odchodzę, a ten woła za mną 'Ty mnie tu nie pouczaj! było szybciej iść ze swoim psem to nie byłoby takiej sytuacji!' :mdleje:
  6. haha :diabloti: tatusiowi nie powiedziałam, jak jest, a pies w domu jest cicho :lol:
  7. [quote name='Beatrx']najważniejsze, że Timek ma już dobrze, chociaż nóż się w kieszeni otwiera, jak się takie coś czyta:shake:[/QUOTE] ale niektórzy chyba uważają, że wszystko to moja wina, a nie tego, co się tam wydarzyło :) ale właśnie ze względu na to mogę z pewnością stwierdzić, że gdybym go wzięła na początku, to nie miałabym z nim takich(co nie znaczy, że żadnych) problemów. dla mnie mudi to wspaniałe psy :) tak, Timeczek ma swoje za uszami, ale należy sobie zadać pytanie, na ile to 'wina' rasy, a na ile przeżyć. jeśli dla kogoś 4 miesiące to wystarczający czas, by wypracować wszystko z psem, to spoko. o ile te osoby mają też wypracowane problemy. wypracowane dla mnie to nie takie, przez które trzeba zawsze zakładać kolce :) dla mnie te 4 miesiące to niezbyt dużo czasu, ale wystarczyło, by z histeryka szczekającego bądź warczącego na wszystko zrobić psa, który w większości przypadków albo w ogóle nie reaguje, albo się nieco ekscytuje+nieliczne przypadki darcia mordy, o których parę stron wcześniej pisałam. z pewnością nie ma do mnie takiego zaufania, jak Etna, ale nie jest też Etną, która jest po prostu całkowicie inna i po takim czasie kochała już cały świat. Timi nigdy nie będzie kochał całego świata. i nie pytajcie mnie już, czemu go wzięłam, mimo tego co się stało. ja niczego nie żałuję, chciałam mieć właśnie tego psa. nie wyobrażam sobie nagle w pewnym momencie, tuż przed odbiorem zrezygnować.
  8. [quote name='abaco']u tej pani cena 220 to za godzinną konsultację a nie za 1,5 - niestety[/QUOTE] ale że co? :evil_lol: [quote name='Unbelievable']według mnie to właśnie w sytuacjach stresowych wychodzi prawdziwy charakterek psa :) i weryfikują się nasze sukcesy lub porażki, eskalują złe zachowania które wydawałoby się, że już odeszły w niepamięć ;)[/QUOTE] co innego sytuacja stresowa, a co innego ciężka choroba. chyba nie do końca rozumiesz, w jakim stanie był Timi po prostu ;) uważam, że tak wykończony i obolały pies nie jest sobą i nie jest to sytuacja w której wychodzi charakterek. [quote name='BBeta']Kociaki słodkie, gratulacje :)[/QUOTE] dzięki :) [quote name='Fauka'][URL]http://styl-zycia.ekologia.pl/ciekawostki/Weganskie-prezerwatywy-czy-to-sie-przyjmie,18606.html[/URL] - pomyślałam o tobie motylkowa :diabloti:[/QUOTE] haha :diabloti: znam to :cool3:
  9. tak właśnie było, Timi też nie chciał do mnie przyjść się położyć, chował się w swoje miejsce pod łóżkiem albo pod stołem i warczał na przechodzące koty. a przecież na co dzień, jak go któryś kot zaczepia, to on się odsuwa. próbuje się bawić z Brawurką, ale wie, że nie może jej złapać zębami, więc się odsuwa i szuka ujścia emocji gdzie indziej, np na swojej zabawce. naprawdę, na co dzień to jest już fajny piesek. wczoraj Brawka skoczyła mu na plecy i się od niego odbiła :) w ogóle na to nie zareagował fakt, wcześniej warczał na wszystkich oprócz mnie. na moich rodziców, rodzeństwo. teraz czasem burczy jak ktoś wchodzi do domu, ale jak poznaje kto, to przestaje(choć nie szuka kontaktu z nikim, oprócz mnie i mojej siostry). jak przychodzi ktoś obcy, to chwilę szczeka, nie warczy już na każdego po kolei. na spacerach też już nie(a niefajnie reagował nawet na ludzi na ich podwórkach, gdy obok przechodziliśmy...) kiedy startował do nas z zębami, nie miał nawet możliwości odejść. przecież był trzymany na siłę, bo gdyby odszedł to by wyrwał kroplówkę. tak mi się właśnie wydaje, że zrobił to z totalnej bezsilności. trudno, stało się. nie uważam, że po 4 miesiącach, pies taki jak Timi, normalnie powinien w pełni mi ufać(nie mówiąc już o kimkolwiek innym, on nie uważa mojej rodziny za swoje stado i wątpię, by szybko się to zmieniło, jeśli kiedykolwiek). poza tym bardziej o nim świadczy to, jaki jest na co dzień, a jak już pisałam, w stresowych sytuacjach na mnie polega.
  10. [quote name='Justa']Ja również kocham szylkrety :loveu: najlepiej z domieszką białego ![/QUOTE] to taka jak ta 'moja' :loveu: i jak nasze koty domowe :) [quote name='A&L'][URL]http://img823.imageshack.us/img823/7295/hpja.jpg[/URL] Kichałabym :loveu:[/QUOTE] nie tylko ja mam alergię? :evil_lol: [quote name='Majkowska']Cynamon ( Cinamon- jak kto woli zangliczać ;P) dla rudasa pasuje całkiem fajnie ;) Chester jest super- pasuje mi do takiego zawadiaki, łobuza ;) Chcecie sobie zostawić kolejnego kota? Jezusicku oszalałabym :D Wczoraj nawet sobie myślałam, że tak jak kocham moje koty tak już chyba to pierwsze i ostatnie i jak domu sobie bez psa nie wyobrażam tak bez kota a i owszem. Może to zasługa Srali i jej brudzenia po domu, ale w każdym razie kotom już dziękuję. Szylkreta jest dziewczyna tak? Gdyby mnie tak głowa nie bolała dziś to zaraz bym coś genialnego wymyśliła... Jestem na tak :lol:[/QUOTE] mój tata chce zostawić, ale mama nie i wątpię, by zostawili, bo nie ma to teraz sensu. ale generalnie zamiar jest taki, by mieć 6 kotek hodowlanych, po równo na rasę :evil_lol: i jeszcze mój tata chce mieć czarnego kocura, ale mu Irka nie urodziła :eviltong: ja po wyprowadzce od rodziców kota nie wezmę, póki nie urodzę dzieci, bo mam alergię i nie chcę brać leków w ciąży :) ale potem na pewno :loveu: [quote name='Majkowska']Jak Timek wieczornie się ma?[/QUOTE] Timi wczoraj już wszystko w normie, dziś też. niestety jeden dzień dawania mu mokrej karmy sprawił, że wybrzydza mi teraz przy suchej! :angryy: za to wczoraj TŻ rzucał małemu piłkę i ten dureń wpadł na deskę kolanem :roll: co lepsze, dobiegł do piłki i dopiero zaczął piszczeć i kręcić się z bólu. przestraszyłam się, podeszłam do niego, lekko dotknęłam i powiedziałam żeby się uspokoił. tym razem mnie nie zeżarł :diabloti: posiedział chwilę patrząc na mnie i... poleciał po piłkę :evil_lol: nic mu nie jest na szczęście, a histeria taka, jakby sobie łapę złamał doszłam do wniosku że w niedzielę, kiedy startował z zębami, był otumaniony lekami(dostał 5 zastrzyków różnych) i nie do końca wiedział, co się wokół niego działo. jestem pewna że wczorajsze przywalenie w deskę było bardziej bolesne, niż wenflon
  11. [quote name='Naklejka']Tylko ja mam takich zajebistych rodziców, którzy mi psa z klatki nie wypuszczali i ogólnie nie ingerowali w to, co z nim robię? :evil_lol: Ale ten pies długo nie był akceptowany i nikt go nie dotykał nawet :lol:[/QUOTE] moi też się nie wtrącają, ten jeden raz wypuścili go, bo naprawdę świrował, a mój ojciec nienawidzi jak pies wydaje dźwięki :diabloti:
  12. [quote name='palisiak']..wyciągnęłam tylko oficjalnie własne wnioski ;) :-? czytaj ze zrozumieniem. :sleep: i nie odpowiadaj skoro `dyskusja się wyczerpała`.[/QUOTE] nikt oprócz Ciebie nie może wyciągać wniosków, komentować i odpowiadać jak 'dyskusja się wyczerpie'? :cool3: bo jakoś robisz wszystko to, o co u innych się czepiasz.
  13. [quote name='evel']A jakie płcie, bo przegapiłam? Dla dziewczyn fajne są wiedźminowskie, np. Cirilla, Calanthe, z innej beczki może Coco Chanel? Carmen? Dla chłopców... Charlie? Cedric? Chester?[/QUOTE] dobre masz pomysły! :loveu: są 4 dziewczynki i 3 chłopców, chłopcy są rudzi
  14. ale Kinia ma już dużo włosków :loveu: w ogóle taka duża już :loveu:
  15. ja też lubię rudzielce, ale najbardziej kocham szylkretki :loveu: szczególnie takie, jaka była Koma, ale takie tricolorki jak ta na zdjęciu też piękne. jak tylko się urodziła to powiedziałam, że jest moja :evil_lol: Cezar trochę jak dla psa, ale chyba moi rodzice zapisali sobie to imię :)
  16. akurat moi rodzice są spoko i potrafią zrozumieć, że czegoś robić z psem nie należy, ale rodzice TŻ... lepiej nie gadać :eviltong: za to moja siostra codziennie mi mówi, że głodzę psa, bo dostaje jeść tylko dwa razy dziennie, no i że jest taki biedny jak zostaje sam albo siedzi w klatce :evil_lol:
  17. wiecie co, tak sobie wczoraj pomyślałam, że przynajmniej jedna świnka mi się udała :diabloti: tyle bólu co ją kosztowało leczenie(które nadal trwa) i nigdy nikogo nie ugryzła :loveu: ani nie próbowała :loveu: Timi dziś już normalnie rano wpakował się do łóżka, ale zamiast mnie ugryźć, przytulił się całym ciałem i rozdawał buziaki na dzień dobry ;) potem standardowo go wygłaskałam i wyklepałam po tyłku, poszliśmy na dwór, od razu poleciał na miejsce aportowania bo już tyyyylee czasu nie widział piłeczek :evil_lol: śniadanie zjadł, tabletkę zjadł, wszystko jest git :) kociaczki, już rozkminiam jak sobie zostawić tą co mordkę widać :diabloti: jest piękna :loveu: [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/823/hpja.jpg/"][IMG]http://img823.imageshack.us/img823/7295/hpja.jpg[/IMG][/URL] przy okazji, jak macie jakieś imiona na C, to piszcie, bo nam brakuje pomysłów ;)
  18. załóż kłódki :diabloti: moja też raz wypuściła psa z pokoju jak piszczał i jeszcze próbowała mnie oszukiwać, że tego nie zrobiła :cool3: ja byłam na podwórku, patrzę pies w okienku drzwi wejściowych sterczy, wróciłam do domu pies zamknięty. i mi chwilę wkręcała, że na pewno mi się wydawało :evil_lol: ale więcej tego nie zrobiła, a mały teraz idzie spać jak zostaje sam ;)
  19. [quote name='rodzice']gratuluję , to chyba całkiem sporo jak na kota prawda ? . A przy okazji - jak się rozpoznaje ruję u kotki i dni płodne ?[/QUOTE] sporo, ale Irka to MCO, więc jest dużym kotem :) kotka w rui dużo miauczy, wypina tyłek i tupta tylnymi łapkami, gdy się ją głaszcze. nie bada się jej w żaden sposób, tylko jak zacznie ruję, to się wiezie do kocura. Irka przez ponad rok swojego życia nie miauknęła ani razu... dopiero podczas rui, i teraz przed porodem :lol: na razie mam jedno zdjęcie, z pysiem mojej księżniczki :loveu: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/823/hpja.jpg/][IMG]http://img823.imageshack.us/img823/7295/hpja.jpg[/IMG][/URL] brakuje nam pomysłów na imiona, literka C...
  20. u nas już rozpakowane, mamy 7 kociąt :) fotki jutro, zrobię jak będzie jasno w pokoju
  21. [quote name='Majkowska'] A jakieś badania parametrów - krew/mocz robiliście ?[/QUOTE] tak, wczoraj miał krew robioną, żeby się upewnić że to babeszjoza
  22. [quote name='Majkowska']Powiem tak - pies jest Twój, Ty go masz na codzień, wiesz jaki on jest, na co reaguje dobrze, na co źle. To co ktoś pisze nie jest absolutnie wyznacznikiem niczego. Każdy ma prawo napisać swoje zdanie, ale to tylko i wyłącznie jego punkt widzenia, na jego przykładzie... Pracuj z nim tak jak daje Ci to efekty, tak jak potrafisz i niech wam to przyniesie jak najlepsze efekty. Jeśli popełnisz błędy - będą to Twoje i tylko Twoje błędy, Twoje doświadczenia na Twoim własnym psie z którym potem będziesz żyć Ty, a nie nikt inny. Jeśli wam się uda będziesz dumna i z siebie i z niego - i tego wam właśnie życzę :)[/QUOTE] otóż to :) i dziękuję za życzenia :) [quote name='Justa']Można zawsze można w czymś przemycić, z kotem tak łatwo nie jest niestety ;)[/QUOTE] chyba najpierw spróbuję przemycić, on lubi jeść to może chwyci bez zastanowienia [quote name='Majkowska']Można, ale czasem przemyt nie wychodzi bo np tabletka obsmarowana starannie pasztetem się wypluwa, a pasztet znika :lol: Ja tak próbowałam aż wkońcu złapałam za pysk i wepchnęłam do gardła:D Czasem udaje mi się nakręcić psa na tabletkę i kiedy on bardzo ją już chce to rzucam, a on łapie w powietrzu i łapczywie połyka - grunt to dobre oszustwo :cool1: a kot to jest masakra... podajemy naszej kici tabletki we dwójkę , czasem w trójkę. To jak walka z wściekłym tygrysem... Może powinnam jej przywalić w łeb to zacznie sama otwierać pyszczek :evil_lol:[/QUOTE] u nas tak jest z najstarszą kotką... nikt nie chce jej 'obsługiwać', a jak już trzeba to zawijamy ją w ręcznik :evil_lol: ale może faktycznie trzeba w łeb przywalić... tylko nie wiem co na to moja siostra, obawiam się, że ona przywaliła by mocniej temu, kto tknął jej kotka :diabloti: [quote name='A&L']Szkoda, bo ciekawi mnie co Tobą kierowało, że zmieniłaś metody wychowawcze. Czy to, że widziałaś, że źle wpływają na Twojego psa czy coś innego ;) W owlnym czasie poszukam, o ile pisałaś o tym tutaj. I jakbyś źle zrozumiała, to nie czepiam się, tylko jestem ciekawa, bo ja też zmieniłam metody. Kiedy kupiłam Lenę naczytałam się na mądrych stronach, że psa można wychowywać tylko i wyłącznie pozytywnie i tak robiłam. Metoda się nie sprawdziła i ją zmieniłam, na szczęście ;) Jak dla mnie w tym temacie EOT, bo żadna ze stron nie przekona drugiej do swoich poglądów. Nasuwa mi się natomiast jeden wniosek - porównując Twoje wypowiedzi z początku galerii i obecnie mam wrażenie, że pisały je dwie różne osoby. I nie chodzi mi nawet o poglądy, a o całokształt.[/QUOTE] nie pamiętam, czy tutaj. w skrócie można powiedzieć, że źle wpływało to na Etnę, a zmiana podejścia sprawiła, że mam psa, który zawsze na mnie polega. nie wiem co masz na myśli mówiąc całokształt, ale życie zmienia ludzi, nie? ;) dyskusji już nie ma co ciągnąć. znam siebie i znam swoje psy. ci, co mają najwięcej do powiedzenia, wiedzą najmniej i dużo sobie wymyślają :) Timi sika już normalnie na żółto oraz skacze i biega jak na niego przystało :loveu: nie zeżarł mnie też przy zmianie opatrunku, uff
  23. [quote name='Unbelievable']ja się dziwię że nie wiedziałaś że się może zdarzyć coś takiego ;) Brum kłapała nerwowo zębiskami, po rękach, grzebieniu, czymkolwiek, wyrywała się, uciekała, i tak dalej. Ja już też nie mam problemów, co nie zmienia faktu, że tego nie lubi :) a resztę przemilczę :grins: DYSTANS :grins:[/QUOTE] cóż, a Etna sama się obecnie nadstawia do czesania. i chyba w takim razie dobrze zrobiłam, że nie waliłam jej po głowie :) [quote name='Majkowska']A z tabletkami jak wam idzie? Bo to do gardełka trzeba będzie wepchnąć :diabloti: :D ( patrząc na to jak moja kicia się zachowuje przy podawaniu tabletek aż się boję pomyśleć jak jest mieć psa który się buntuje )[/QUOTE] jeszcze nie dawałam mu, jutro pierwsza, ale myślę że to nie będzie taki problem jak grzebanie przy wenflonie :) ale będę musiała to zrobić sama, bo sądzę, że obecność kogokolwiek innego go zdenerwuje, nastawi negatywnie
  24. [quote name='Majkowska']A mnie się wydaje że to jest zależne też od typu człowieka. Jeśli ktoś nie potrafi uderzyć czy poszarpać psa to nie ma mu co tego doradzać jako idealna metoda szkoleniowa, bo nie zrobi tego poprawnie. Spotkałam "szkoleniowców" którzy i mnie kazali mojego psa szarpnąć tak żeby wylądował z hukiem na ziemi,ciągać za uszy żeby piszczał i się poddawał, kopać kiedy mnie wyprzedza żeby wiedział kto jest ważniejszy... i co z tego że to doskonala metoda jak nie potrafię czegoś takiego zrobić, bo potem czuję jakbym skatowała własnego psa... A i podejrzewam że gdybym przy Waldku takie coś zrobiła to by chodził jakieś 5metrów ode mnie i nie przybiegał w podskokach kiedy mu rozkładam ramiona ciumkając na niego.[/QUOTE] do niektórych takie argumenty nie docierają :) ale to ponoć ja jestem zapatrzona w jedyną słuszną metodę. [quote name='evel']Psy pasterskie bez kontaktu z pasterzem? Aha. Co do Timka, mnie dziwi jedno - dlaczego hodowca dopuścił do takiej tułaczki swojego szczeniaka i dlaczego nabywca jednak go kupił, wiedząc, że przez to wszystko, co się stało, może mieć niezłą jazdę z pieseczkiem, ale co kto lubi c'nie.[/QUOTE] no chyba o tym też już była raz dyskusja. nie będę tego powtarzać, powiem tylko, że Timi jest fantastycznym psem, a jego jednorazowy wyskok PODCZAS CHOROBY tego nie zmienia.
  25. [quote name='A&L'] edit. Etna chodziła w łańcuszku i co - coś nie tak było w relacjach między Wami wtedy? Pytam z ciekawości ;)[/QUOTE] pisałam już o tym kiedyś i wybacz, ale nie będę się powtarzać, bo zaraz znowu będzie uroczy temat do dyskusji ;) a mi się już nie chce czytać tych bzdur o mnie i moich psach, zwłaszcza teraz
×
×
  • Create New...