-
Posts
627 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by rudaa1
-
zużyj amino biotin i potem przeskocz na flavitol, a nóż po kuracji mikita zauważysz jakies efekty,oczywiscie w pozytywnym znaczeniu tego słowa:)
-
ooo kobity jakie Wy odważne jestęscie że hoho:D sporty ekstremalne to nie dla mnie, ja mam tak potworny lęk wysokości, że stojąc już na górze dostałabym zawału a gdzie jeszcze do skoku uuuu..
-
Ojj Moniko to bardzo Ci współczuje. Wiem jak to jest bo mój tatko ma to samo, plastikowe zamki w każdej bluzie, żadnego zagarka, a do tego jeszcze uczulony na niemal wszystkie perfumki i dezodoranty rozpylane bezposrednio na skóre, od razu wysypka i okropne zaczerwienienie.
-
[quote name='saJo']Ale te lancuszki i chinskie znaczki czesto cos znacza :eviltong: [/quote] Hiehie no fakt, znaczą, ale co?? Właśnie wielkie goo..no:diabloti: Kolega ma zajefajnego wolfa na ramieniu, głowa duża i wyraźna a w tle góra i wolf w całości wyjący do księżyca, normalnie cuudoooo:loveu: ale trzeba mieć dość spore ramię do takiego malowidełka:razz: i oczywiście tatoo czarno-biały z odcieniami szarości, a nie kolorowa pisanka Wielkanocna:lol:
-
Jeśli już szostał poruszony temacik tatoo to pozwolę sobie dodac swoje zdanie:diabloti: Podoba mi sie taka forma ozdoby ciałka, ale pod jednym warunkiem, że tatoo coś konkretnego przedstawia. Malowanki typu łańcuszek wokoł nogi czy ręki, chiński znaczek czy maziaje nie podobne do gooo...na, albo konik morski na ramieniu czy kotwica na przedramieniu to żenada:cool1: Niektórzy preferują tatoo typu "brudnopis", naciapane badziewia gdzie popadnie:cool1: Taka typowa tandeta. Ja sama nigdy nie zdecydowałabym sie na tatoo, bom zmienną być i zaraz by mi sie znudziło:diabloti:
-
Finek HOP na górę!
-
[quote name='saJo']Nie chodzi o to ile pies goobi wlosow, raczej jak ten wlos wyglada.[/quote] Wiem, ale mówię o wypadaniu, bo tez często poruszany jest temat typu "jak zmniejszyć linienie ONka" Mój pies ma włos piękny i to najwazniejsze, jeszcze gdyby nie wypadał to w ogóle byłoby super:evil_lol:
-
[quote name='shami']Amino biotin są dwie wersje. Normalna (1tabl. na 2,5kg) i amino biotin maxi dla dużych psow (1tabl. na 20kg).[/quote] Ja mam nie żadne tam "maxi" i jest 1 tabl. na 20 kg o wersji 1 tabl. na 2,5 kilo pierwsze słysze.:roll: Ja w internetowym sklepie za opakowanie 400 tabl. płace 54 zl, więc to sprawa groszowa zważywszy, że wystarcza to na 200 dni czyli na ponad pół roku.:evil_lol:
-
[quote name='marmara_19'].. bo podobno ten amino biotin megavit to to samo co roboran.. [/quote] Megavit Amino Biotin podaje swojemu psu od dobrych kilka lat, niemal od początku. To zwykły zestaw witamin i mikroelementów ze zwiekszona dawką biotyny mająca pozytywnie wpływac na okrywe włosowa zmniejszając linienie itd. jakoś nie zauważam, żeby linienie było mniej obfite:D W każdym razie chwale sobie te witaminy. Nie wierzę w jakiekolwiek specyfiki mające zmniejszyć linienie psa, bo natura jest silniejsza i tyle ile pies nabierze kłaków na zimę tyle tez będzie zrzucał i to chyba logiczne:)
-
[quote name='KOT I MYSZ']:evil_lol: :evil_lol: cicho sza:p[/quote] Ja tam mogę to wręcz wykrzykiwac, bo nie ma szefostwa i jestem samiutka, nikt mi nic nie zroobii:P:P:evil_lol:
-
ee tam lektury nigdy nie za wiele, a jak pięknie czytanie pochłania czas w pracy:D
-
sajo z tym "poleceniem" tak mi sie napisało, zdaję sobie sprawę, że to nie byle drażetki ktore można podawac swojemu pupilkowi, dlatego narazie zostawie to na boku, porozmawiam wstępnie ze swoim wetem co myśli o tym leku, a czas pokaże reszte:)
-
my bedac na nn czarnej nie zauwazyliśmy na szczescie łupiezu, koopska prawidlowe, apetycik nieziemski, siersc błyszcząca itd. itp. takze wszystko wskazuje na to, że przyswaja karme dobrze, a to najwazniejsze:)
-
Podejrzewam, że chodzi o fluoksetyne polecona przez sajo:cool3:
-
"Czarny malinois", Jamal JUZ BEZ WILCZYCH PAZUROW :) ma dom :)
rudaa1 replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Kuurcze jaka Jamalek ma szczęsliwa morduche, chyba przeczuł co sie święci:D:D -
[quote name='KOT I MYSZ']U nas troche pomógł taki suplement do diety w tabletkach:cool1: nie pamiętam ale sprawdzę,dla psów nerwowych z różnymi problemami.To nie jest środek uspakajajacy.Sprawdzę i Ci podam.[/quote] Z góry dzięki, chociaz niewiem czy jemu jeszcze cos pomoże. Takie psy nie powinny byc dopuszczane do życia, bo gdy trafią w nieodpowiedzialne ręce mogą naprawde doprowadzic do tragedii i stanowia zagrożenie dla otoczenia. Dago jest na tyle niezrównoważony, że kiedyś ugryzl ni stąd ni zowad męża w głowe az do krwi kiedy ten chcial sie przytulic, a tak do tulenia sam sie zawsze pcha z łbem:shake: dlatego nawet ja podchodze do niego z dystansem i z rezerwą choć nigdy nawet nie warknął na mnie. Wole dmuchac na zimne. Mi tez udało sie do wielu rzeczy go przekonać, ale jest również wiele takich o których zaakceptowaniu nie ma mowy. Wiem, jak łatwo każdemu sie mądrowac co to nie można zrobić, sama kiedyś dawałam rady do momentu kiedy mi nie trafił sie taki dziwak. Jest bardzo trudny i nie ukrywam, że nie raz płakałam w poduszke i byłam kłębkiem nerwów, a najgorsze, że praca wiele razy nie przyniosla żadnych efektów. Ehhh..szkoda w ogole slów...nikomu nie życze takiego psa...
-
sajo, znam swojego psa, ma "spaczona" psychike a wszystko przez totalny brak socjalizacji w wieku szczenięcym. Dago jest baardzo strachliwy i często ze strachu atakuje. Kiedy go kupiłam przez pierwsze 2 tygodnie spał za wersalka, a wyjście z nim na dwór było najgorsza męka. Do tej pory z nim pracuje, do wielu rzeczy udało mi sie go przekonac, jazda autobusem nie wchodziła w ogole w gre, mijanie na chodniku wózka czy roweru graniczyło z cudem, najmniejszy szelest powodowal, że Daga zrywał sie do ucieczki. Teraz, po tych wielu latach pracy jest dużo łatwiej, ale Dago ma bardzo chwiejna psychikę i tak naprawde nie jestem w stanie przewidziec jego zachowań. Szczeniaki takie jak on powinny byc usypiane, a ja wtedy jako jeszcze nieświadomy laik chcac pomóc biednemu, strachliwemu szczeniaczkowi, obklejonemu gooownem z wybałuszonymi białkami kupiłam go-teraz już nigdy takiego błędu nie popełnię, bo wiem jak ciężko jest życ z takim psem i jak trudno żyć takiemu psu. Więc, sajo nie pisz mi, że zdziałam cuda, bo to nierealne.Dago ma obecnie 4,5 roku, a brode siwa jak 10-cio letni staruszek i jak kiedys będzie mu dane odejsc za TM to śmiem twierdzić, że nastąpi to przez zawał serca. Treser w ktorego szkółce robiliśmy PT mowil mi, że Dago jest bardzo trudnym elementem, wiec wiem co pisze-naprawde i uwierz mi, że cholenie trudno jest panowac nad takim psem.
-
[quote name='saJo']A co, jezeli bedziesz chciala zrobic dziecku urodziny z kolegami? albo isc z dzieckiem nad jezioro i zabrac psa? Albo na spacer, do piaskownicy? Pilnowanie niesfornego dziecka + psa, ktory nietoleruje dzieci nie jest latwym zadaniem, wiec chyba lepiej, zebys juz teraz zaczela prace z psem.[/quote] Dago nie jest szczeniakiem i swoje nawyki już niestety ma i te gorsze i lepsze. Urodziny w domu to żaden problem, na kilka godzin mozna psa zawsze odizolowac i nie będzie stanowiło to problemu. Do piaskownicy raczej psa nie zabiore, bo bez sensu żeby leżal przywiązany do ławki. Jezioro tez odpada, bo tam zwykle jest zakaz kapieli psow i tak można byłoby wymieć w nieskończoność. W moim mniemaniu wyjście zarówno z psem jak i z dzieckiem to bez sensu, jakby nie patrzec ONek to nie mały kundelek który będzie sie pilnowac nogi, dziecka nie wolno spuścic z oka tak samo jak i psa, więc dla mnie to sa rzeczy na które trzeba poświęcac różne pory, dzielac spacery raz z dzieckiem raz z psem, a nie razem. Ja przynajmniej wspólnych spacerów praktykowała nie bede. A co do pracy to owszem, nie zaszkodzi, ale cudow nie zdziałam.
-
[quote name='ayshe']oczywiscie ze zaakceptuje.tylko ze w sprawach dot.dziecka czlowiek zawsze musi byc na maksa odpowiedzialny.[/quote] No cóż, czas pokaże:) W każdym razie nigdy nie zaufam Dagowi, bo to taki "zmienny typ":razz: chwile dziecka, spędzane w towarzystwie Daga będa zawsze pod ścisłą kontrolą, więc myślę, że wszystko będzie w porządku.:)
-
gdgt-co za chamstwo normalnie:shake: Najgorsza jest taka niesprawiedliwość, a z drugiej strony bezsilnosć i wiem co czujesz, na serwisy tego typu trzeba zwykle brac poprawke...
-
Właaśnie to raczkowanie mnie najbardziej przeraża buuuu... Niewiem dlaczego raczkujące dziecko, podazające w strone Daga jest dla niego prowokujące i szczerze wam powiem, że zupełnie niewiedziałabym jak wziąc się za naukę akceptacji pewnych zachowań malca:cool1: " rudaaa-a może będzie tak ,że nasz dzidziuś jest dobry tylko inne są beeee;-) :p" Juz nawet takie zachowanie byłoby ok, do obcych dzieci można zawsze psa izolowac natomiast ze swoimi musi jakoś wspołżyc.
-
Kuurczee. Dzieki za rady. Niewiem własnie co z tym fantem zrobic. Zanim dziecko podrosnie na tyle, żeby biegac po domu z pewnością minie troche czasu. Może poczekac do momentu, az w domu pojawi sie maluszek i wtedy zobaczyc jaka będzie reakcja? Zawsze wydawało mi się, że pies wyczuje, że to "swój czlowiek", że po zapachu będzie traktowac nowego przybysza jak swojego członka rodziny, jakos tak instynktownie-chyba to tylko takie moje złudzenie. Kolega mial dalmatyńczyka, który strasznie nie lubil dzieci, wręcz nienawidził, kiedy żona jego zaszła w ciąże zaczęły sie obawy co to będzie. W momencie przyjścia dziecka na świat pies zmienił się nie do poznania, totalnie zbzikował na punkcie malca. Doszło do tego, że obsesyjnie pilnował małego leżąc przy łóżeczku i nie dopuszczając nikogo warcząc ostrzegawczo kiedy ktoś próbował się zbliżyc. Któregoś dnia, kiedy dziecko zaczęło straszliwie płakac w nocy, matka na pół spiąca wleciała do pokoiku schylając się nad łóżeczkiem żeby wziąc małego została bardzo dotkliwie pogryziona przez swojego pieska, ktory wyskoczył jak z procy widząc, że próbuje wziąc dziecko. To była ostatnia noc tego psa w domu, rano zostal uspiony:( Widac, różnie psy potrafią reagowac, a ja lubię sie martwic na zaras.
-
ayshe ze względu na to, iż masz już swoje lata doświadczenia w obcowaniu z psiorami pozwole sobie zadac Ci pytanko jedno albo i dwa;) A więc, jestem w drugim miesiącu ciąży, mó włochaty wredniak nie lubi cholernie dzieci tzn. niewiem jak zareagowałby na noworodka wyma****ącego nóziami i rączkami, ale dzieci w wieku ok 3 lat,dziwnie kroczące z dziwnie powykrzywianymi kończynami sa potencjalnymi ofiarami i Dago potrafi naprawde szamotac sie na smuczy do takiego malca, jak conajmniej do rozwścieczonego Rottka. Niewiem skąd to zachowanie. Mam chrzesnice w wieku 5 lat i od małego starałam się, żeby Dago miał z małą kontakt, nigdy jej wprawdzie nie ugryzl, ale niepewny taki dziecięcy chód niejednokrotnie sprowokowal jego wyglądający na odstraszający atak, nie była to taka typowa agresja, ale jakby ostrzeżenie, żeby nie przekraczała pewnych granic. Obawiam sie, jaka będzie jego reakcja na swojego domownika małego, boję się żeby kiedyś nie skończyło sie to nieszczęściem.