Jump to content
Dogomania

limonka80

Members
  • Posts

    4433
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    22

Everything posted by limonka80

  1. Pech tych psów zdaje się nie mieć końca. Dunaj dopiero niedawno znalazł taki dobry dom tymczasowy, jest kochany i już się zdawało że wreszcie nacieszy się dobrym życiem a tu takie wieści..... Ares też mógłby już być w domu który na niego czeka, w którym psy są szczęśliwe, a przez chorobę, czas który mu pozostał marnuje w schronisku. To wszystko jest takie niesprawiedliwe.
  2. Mari... nie wiem co napisać, tak jak pewnie większość nie zdawałam sobie sprawy że jest aż tak źle, człowiek trzyma się nadziei, a Ty pozwoliłaś nam ją mieć, najgorsze wzięłaś na siebie, i mam tu na myśli nie tylko ciężką fizyczną opiekę, ale przede wszystkim świadomość że dni Fenisia są policzone. Większość z nas nie zdawała sobie sprawy że nie ma szans, pozwoliłaś nam cieszyć się dobrymi chwilami, a z najgorszym ciężarem byłaś sama - świadomością że nie da się Fenixowi podarować długiego życia. Bardzo dziękuję za te dni nadziei. Tak chciałabym móc jakoś Cię pocieszyć, ale wiem że to niemożliwe....
  3. Ja bym się dołożyła.... Ostatnio trochę mnie nasz Dżekuś kosztuje, ale z Joshim-sierotką groszem się podzielę....
  4. Ja też często o nim myślę. Zawsze kiedy widzę zdjęcia psa który jest szczęśliwy nawet w przytuliskowym kojcu, a potem ktoś adoptuje psa i nagle twierdzi że pies jest chory, agresywny itp. to nie mogę pozbyć się myśli że to ten człowiek sprawił że pies tak reaguje. Oczywiście wiem że różne rzeczy się dzieją, ale zawsze moją pierwszą myślą jest że ktoś psa skrzywdził, a zwłaszcza biorąc pod uwagę jak opisywałaś kontakt z tymi ludźmi, ich zachowanie. Nie wiedziałam że w przytulisku aż tyle czasu byłby sam, myślałam że tylko w weekendy nie ma tam nikogo... Szkoda psiaka, on w tej fundacji zmarnieje, jeszcze z etykietą agresora, ale rozumiem że jest jak jest, życie ....
  5. Mój Dżeki też od dwóch lat bierze luninal, ale na szczęście jest taką samą ciapą jaką był :-)) ponieważ ostatnio przybyło mu leków, wczoraj miał badanie a poziom luminalu we krwi. Czekamy na wynik, jest szansa że na jakiś czas będzie można zmniejszyć dawkę na co drugi dzień. Tak żal Joshiego, nie miał chłopak szczęścia z tą adopcją.... A nie mógłby wrócić da Was do przytuliska, na zdjęciach był taki szczęśliwy i spokojny....
  6. Ja też pomogę, Dunaj chłopaku trzymaj się !
  7. Takie piękne zdjęcia..... Aż się nie chce wierzyć że odszedł.... Fenisiu...
  8. Też nie mogę przeboleć Fenisia, i przekopiuję tu to co napisałam na innym wątku, ale bardzo pasuje - Feniś był u Ciebie krótko, ale zaznał szczęścia, miłości, opieki. I może to nie o to chodzi jak długo, tylko że w ogóle pod koniec życia był czyjś, miał imię, dom, ktoś go kochał. Może właśnie dlatego tak często się zdarza że pies walczy a potem gdy ma już dom odpuszcza i odchodzi. Może właśnie dlatego te pieski w schronisku tak walczą, tak czekają, tyle są w stanie przetrwać by nie odejść tam, walczą by ostatkiem sił doczekać kogoś, kto zabierze je do domu i pokocha. I wtedy mogą już odpuścić, bo nie są niczyje, nie są numerem w schronisku. Odchodzą na własnych warunkach -czyjeś i kochane. To taka moja teoria na pocieszenie po stratach jakie wciąż przeżywamy. Trzymaj się Mari, choć wiem że jest ciężko.
  9. Też nie mogę przeboleć Fenisia, i pamiętam Ptysia I - subtelnego blondynka znanego wcześniej jako Grześ :-) Był u Ciebie szczęśliwy krótko, bo tylko dwa miesiące ale zaznał szczęścia. Feniks u Mari też go zaznał, choć jeszcze krócej, ale może to nie o to chodzi jak długo, tylko że w ogóle pod koniec życia był czyjś, miał imię, dom, ktoś go kochał. Może właśnie dlatego tak często się zdarza że pies walczy a potem gdy ma dom odpuszcza i odchodzi. Może właśnie dlatego te pieski w schronisku tak walczą, tak czekają, tyle są w stanie przetrwać by ostatkiem sił doczekać kogoś, kto im to da, kto zabierze je do domu i pokocha. I wtedy mogą już odpuścić, bo nie są niczyje, nie są numerem w schronisku. Odchodzą na własnych warunkach -czyjeś i kochane. To taka moja teoria na pocieszenie po stratach jakie przeżywamy.
  10. Ja też dołożę się dla siódmej suni, na razie 30 zł, może uda mi się więcej, zobaczę jak rozwinie się sytuacja z moim Dżekiem, przez ostatnie tygodnie jego diagnostyka i leczenie kosztowała majątek a to nie koniec. Tak się cieszę że uda się pomóc tylu suniom, zawsze to jakaś pociecha po stracie Fenisia.....
  11. Dziękuję za dobre słowa, każdy kto ma staruszka wie jak ciężko patrzeć jak powoli go tracimy. Ostatnio jest dużo gorzej, ale walczymy i wciąż mam nadzieję, że nasze jeszcze pobędą z nami, że ich zdrowie nie pogorszy się i pozwoli im po staruszkowemu, ale cieszyć się życiem...
  12. Też myślę że to demencja. Mój 15-letni Dżeki ma tak samo, z tym że u niego nie ma stałej pory, jego nadpobudliwość pojawia się o różnych porach, zupełnie niespodziewanie na przemian z zawieszaniem się. Jakby ktoś go nagle włączył- wyłączył. "Właczony" nagle się zrywa, biega chaotycznie, niespodziewanie zmienia kierunek, zdarzyło się zemdleć po takim pobudzeniu. "Wyłączony" siedzi bez ruchu, często przy ścianie lub kaloryferze wpatrując się w jeden punkt. Zaczęło się powolutku, prawie niezauważalnie kilka miesięcy temu, ale ostatnie dwa -trzy tygodnie postępuje bardzo szybko. Jeszcze dużo czasu jest sobą, ale widzę że jego starość bardzo gwałtownie przyspieszyła. Może u Twojej Tosi to coś innego, co uda się zaleczyć, a jeśli to demencja to mam nadzieję, że u Was postęp choroby będzie bardzo powolny. Trzymajcie się.
  13. Żegnaj Fenisiu, tak żal że nie było ci dane dłużej nacieszyć się dobrym życiem. Mari, bardzo dziękuję za opiekę nad nim, zrobiłas dla niego więcej niż było można, przez te kilka tygodni dokonałaś cudu. Fenix był u Ciebie taki zaopiekowany, kochany i taki szczęśliwy - a my razem z nim. Dałaś mu dom, ogrom serca i miłości, nawet nie próbuję sobie wyobrazić jak Ci ciężko, trzymaj się.
  14. Dzięki za zdjęcia roześmianego Dunaja, takie wieści i widoki sprawiają że człowiek od razu czuje się lepiej :-)) Chłopaku bądż szczęśliwy jak najdłużej.
  15. Weszłam z nadzieją na zdjęcia uśmiechniętego Fenisia, a tu jakbym obuchem w głowę dostała.... Więc to już jest tylko kwestia kiedy pożegnać Fenixa ? Nic się nie da zrobić ? nie próbujemy nawet walczyć? Zdaję sobie sprawę ze stanu psa, że może się nie wybudzić po operacji, ale skoro i tak jest rozważana decyzja o eutanazji to może warto dać mu szansę. Wola życia czasem czyni cuda, a Fenix chyba pokazał że wolę walki i życia ma jak mało który pies. Po prostu trudno mi zrozumieć że tyle wycierpiał, tyle wytrzymał, tak długo czekał, a potem miałby dostać tak mało czasu, tylko chwilę dobrego życia?
  16. Mój Dżeki niestety od początku roku ma złą passe, ktra nie chce się skończyć. Dogoniła go niestety starość. Omdlenie było jednorazowe, guzy też nie rosną (jeden na początku urósł trochę, ale wzrost się zatrzymał, może pomaga neoplasmoxan który bierze) ale bardzo nasiliła się demencja. Zwłaszcza ostatnie dwa tygodnie. Gubi się, zawiesza, bywa całkiem zagubiony lub bardzo pobudzony, ma nieskoordynowane ruchy, momentami biega chaotycznie, zwłaszcza na dworze, stoi po czym się nagle zrywa, zmienia kierunek w trakcie biegu (o dziwo sprawność ruchowa bardzo mu się poprawiła) wpada na krzaki, na klomby... Przestał tolerować smycz, u weterynarza "walczy o życie" - nie daje się dotknąć panikuje a wcześniej nie było żadnego problemu z niczym można go było osłuchać, zajrzeć w uszy, zęby, pobrać krew nawet obciąć pazurki - a teraz wyrywa się , gryzie, po prostu "walczy o życie". Kiedy się czymś zestresuje (a stresuje się zupełnie niespodziewanie i bez powodu) bardzo ciężko dyszy, ślini się, hiperwentyluje. Trwa to krótko, ale jest w jakiś amoku, sprawę utrudnia fakt że jest całkiem głuchy. Na razie wetka zaczęła od lżejszych leków - bierze canergy i zylkene, wielkiej poprawy nie widzę, no może minimalna, sama nie wiem. We wtorek mamy kontrolę. Chyba zdecydujemy się zrobić mu tomograf głowy, wszystko inne badania już miał robione. Tak nie jest ciągle, przez znaczną część czasu Dżekuś jest sobą, może powolniejszy i mniej towarzyski i wesoły ale to przecież to starszy psiak, ma prawo. Ale widzę że proces starzenia się nagle nabrał tempa. Bardzo się martwię. Tak go kochamy, rozpieszczamy, dbamy o niego, łudząc się że to wystarczy, że uda się oszukać czas ale niestety... Ale nic, nie ma co się dodatkowo dołować, walczymy.
  17. Można prosić o jakieś wieści o Tobim? Pozdrawiam pluszaka :-)
  18. Ciekawe kiedy Feniś ostatnio miał okazję leżeć na trawie..... Pewnie dawno temu, ale teraz ziemia jeszcze za zimna to zmykał do domu na wygodne posłanie , no i do michy. Mądrasek :-) Tak bardzo się cieszę że mu lepiej, to byłoby takie niesprawiedliwe gdyby nie zdążył nacieszyć się dobrym życiem.
  19. Ale wieści, Chester będzie mieszkańcem Gliwic, muszę się rozglądać, może go spotkam na spacerze :-))
×
×
  • Create New...