Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19057
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Przez Albinke, która ja nękała i gryzła po nogach do krwi, znielubiła psy. Wcześniej tak nie było, była nawet z moimi szczeniakami. Teraz jak chodzi luzem, to większość psów nawet nie chce wychodzić z domu.
  2. Wysłałam Jo37 karmę typowo weterynaryjna, z której to firmy kupuję diety lecznicze swoim psom. Obawiam się, że firmy typu Brit czy Josera , które do niedawna produkowały tylko zwykle karmy bytowe, mogą nie mieć tak dobrze działających czy sprawdzonych już diet specjalistycznych. Może nawet Hill's? Co prawda ja nie używam, ale sporo ludzi od lat kupuje ich diety weterynaryjne. Może Grażka123 czy Jo37 podpytaja swoich lekarzy, czy można? Wcześniej Lucyna mówiła mi, że jesli braklo diety Diabetic to najlepiej w surowym mięsie lub żwaczach, że nie podnoszą poziomu cukru. Andrzej odebral zamówione w przychodni paski do moczu. Pożyczone Wcześniej oddałam. Dostaliśmy tańsze, bo tamte były najdroższe z Idexx. Muszę tylko zapytać ile kosztują i wziąć paragon.
  3. Na razie odpuścił i jest grzeczny. Mam nadzieję, że tak pozostanie. Pozostale psy mają respekt. Grzybek ją czasem oszczekuje, kiedy ona śpi, ale jak tylko wyjdzie, to zmiata do domu. Całe szczęście, że jej nie trzeba było szyć, bo to byłoby nie lada wyzwanie dla p. Lucyny.
  4. Nie ma takiej, która jednocześnie nie odchudza psa? Ona już dużo straciła na wadze i nie powinna jeszcze bardziej tracić. Nasza wetka mówi, że ważne żeby jadła, bo podobno cukrzycowe psy maja wlasnie problem z apetytem. Teraz Luna już nie ma z czego się odchudzać. Niestety, zupełnie nie znam się na dietach cukrzycowych. To chyba jedyne, których na szczęście nie musiałam kupować.
  5. Rozliczenie Luny za listopad 560 zł, zamiast 655 zł po odliczeniu karmy. Na fundację Zea. Odliczyłam w zeszłym miesiącu różnicę za karmę, ( pierwotnie 110 zl) ale Luna w międzyczasie nie miała już swoich puszek, wiec musiałam dać moje. Dostala żwacze w puszce, bo ponoc mniej podnosza cukier, niż zwykla karma. Puszki diabetic przyszły dopiero w piątek popołudniu. Luna jest coraz chudsza, nie smakuje jej karma. Nie zjada nawet swojej codziennej porcji. Dieta sucha wg jej wagi miała wystarczyć na 31 dni, czyli do jutra, ale mamy ją nadal. Dlatego proszę o zakup kolejnej suchej karmy z innej firmy. Żal patrzeć, jak sunia niknie w oczach. Jest jeszcze pełna życia, niestety bez insuliny trudno utrzymać cukrzycowego psa. No i cały czas dużo pije i sika. Nie sika już praktycznie na zewnątrz, odkąd jest chora, tylko wraca do domu i sika na podłogę. Mam nadzieję, że szybko jej się nie pogorszy.
  6. Jakoś funkcjonuje, choć starość coraz bardziej daje o sobie znać. Nie tylko fizycznie( trudności we wchodzeniu po schodach) ale i psychicznie. Im starszy, tym bardziej coś w główce sie przestawia i chce dominować, mimo że sił brak. Już mieliśmy wziąć go na sanację pysia, bo koniecznie zęby trzeba ogarnąć, a Wikary zaatakował i ściął się z Babuciem. Zanim corka ich rozdzieliła, Babuć miała pogryziony nos, a Wikary dziurę po zębie pod pachą. Gdzie mu przyszlo do glowy prowokowac uparte 150 kg żywej wagi ? Ma założone klamerki i na dniach trzeba je zdjąć. Zęby więc musiały poczekać. Niestety, wszystkie prawie psy hotelowe u nas dopada starość i jest coraz trudniej.
  7. Dziękuję, ten rok od zeszłego grudnia jest dla nas koszmarny. Nigdy nam nie odeszło tyle psów. Każdego staramy się ratować za wszelką cenę i praktycznie tylko Lalicję udało się wyciągnąć z ropnego zapalenia żyły.
  8. Dziękuję za ogłoszenia. Ogłaszała je na fb na ponad 20 grupach pomocowych. Tam za kazdym razem to zupełnie nie było zainteresowania. Jak zrobię nowe zdjęcia, to też znowu wstawię post i sam tu znać, więc będę wdzięczna za udostępnianie.
  9. Koty są po kastracji. Nie wiem, kiedy dostanę fakturę na fundację, ale dziś poprosiłam szefa o wystawienie. Już niestety nikt nie dzwonił. Dziś w nocy zmarł ten mój maltańczyk po operacji pęcherza, o którym pisałam. Jak trochę dojdę do siebie po tych dniach walki o niego, to zrobię i wstawię tu nowe zdjecia chłopaków. Dziękuję za pomoc na karmę. Kupię im puszki.
  10. Wczoraj miałam sms-a o kocurki czy aktualne, odpisałam, ale juz bez odzewu. I to wszystko. Może po kastracji, jak da się info, bedzie łatwiej. Bardzo chciałabym, żeby chlopaki jednak znalazły dom, bo wkrótce chyba na kredytach pojadę. Nie wiem, czy to wszędzie, ale w wiekszych miastach ceny wetów to istne szaleństwo. Zaczynajac od zapłaconych 1000 zł za dobę szpitalną we Wrocławiu (bez zabiegów i lekow) to wczoraj wieczorem za usunięcie kamienia w pęcherzu u psa ważącego 3,2 kg usłyszałam w Katowicach 5000 zł, a sama wizyta z nim wyszła ponad 600 zł + taksówki. Gdzie już był po wcześniejszej wizycie i badaniach w innej przychodni. Nie ogarniam tych cen, bo każdego staram się leczyć maksymalnie, jak sie da, ale chyba wkrótce skończą mi sie możliwości. Przecież ceny leków naraz tyle nie wzrosły. Za to apetyt wetów na forsę już tak. I nie dziwię się, ze ludzie nie chcą psów i kotów albo skąd biora się chore oddawane do schronisk. W czasie drogi do kliniki taksówkarz opowiadał mi historię dziewczyny, która miała umierającego nocą psa. Zawiózł ja do lekarza, ale ten powiedział, ze jesli poczeka z tym psem cierpiącym w agonii do rana, to bedzie kosztować 600 zł, a za eutanazję od razu nocą musi policzyć dwukrotność. Dziewczyna ponoc kierowcy płakała i pytała, co ma robić, bo nie miała takich pieniedzy. Straszne sa takie sytuacje. Wczoraj w nocy tez miałam podobny dylemat. W ciągu 1,5 tyg wydałam ponad 10 tys.zł na wetów i w perspektywie są do wydania kolejne tysiace. Dlatego będę bardzo wdzięczna za pomoc w oglaszaniu kotków, jak juz bedą po zabiegu. Zrobię im wtedy nowe zdjęcia. Nie chce już zostawić nawet jednego zwierzaka więcej.
  11. Ten rodzaj materiału jest teraz znowu modny. Córka na Temu wypatrzyła takie zasłony. Ten sam rodzaj, tylko cieńszy, niż na kanapę. Oczywiście są też narzuty. I są drogie. Jeśli tu się nie sprzeda komplet, to chyba warto gdzieś indziej go też pokazać.
  12. Zaplacony paragon za lek na tarczycę. Za testy paskowe mam zapłacić później, wg ilości ich zużycia.
  13. Przepraszam, wysłałam wiadomość, ale jej nie widzę; nie wiem dlaczego. Wyślę więc jeszcze raz.
  14. Luna zdecydowanie potrzebuje zmiany karmy. Nie chce tej suchej RC jeść. To jedyna karma, ktorej Luna nie je. Bez puszki nawet nie tknie. Będziemy musieli dawać jej zwykle puszki do suchej, bo cukrzycową mam ostatnią. Bylo 12 sztuk, a dostaje w nich leki 2xdziennie i trzeba mieszac z suchą, zeby cokolwiek zjadła. Sporo schudła, a to źle, bo przy cukrzycy nie powinna szybko chudnąć i tracić na wadze. Pije i sika nadal o wiele więcej. Zamówiłam w przychodni paski do pomiaru cukru z moczu.
  15. Wczoraj przyjechałam na wieś I dziś pojechaliśmy zaszczepić chłopaków. Niestety szczepienia kotów są dwa razy droższe, niż psie Zapłaciliśmy 160 zł za obu. Teraz została jeszcze kastracja.
  16. Masz zupełnie rację i rozumiem. To może tu spróbujcie? Może to maurycowe "B"? Gdyby udało się i miał miejsce oraz opcje pomocowe, to proponuję, że za zwrot kosztów materiałów, mogę zrobić mydełka i świeczki dla chłopaka. Jakby nie było, to jest na razie ostatni zamojszczak zabrany ze schroniska wspólnymi siłami.
  17. Jak każdy z nas: przytula się całą sobą, wcina smakołyki, przed felernym szpitalem biegała, macha łapkami, żeby dalej ją całować czy głasiać. Dr Olender dała nam przykład jej znajomego profesora z wodogłowiem. Osiągnął więcej, niż większość "normików" ( określenie przejęłam od mojej autystycznej córki) Skarżył się tylko na bóle głowy. Do tych starałam się nigdy nie dopuszczać, dlatego tak bardzo zaniepokoiły mnie pierwszy raz występujące objawy bólowe po powrocie z Wrocławia.
  18. Tak, to o tą panią mi chodziło. A może rozi tam, gdzie jest sunia pod Twoją opieką? Całkiem z głowy wyleciła mi p. Viola.
  19. Tak, masz rację. Dla niej, dla siebie i dla córki, ktora nazywa ja młodszą sistrzyczką. To moje trzecie dziecko, cokolwiek sobie inni myślą o tym. Nie żyje w cierpieniach. Utrzymałam ją przez ponad 1,5 roku w stanie bez zmian, bez oznak bólu i w optymalnej kondycji, co wykazała TK, więc na pewno nie dalabym zabić dlatego, że w szpitaliku zakazili ją jakimś syfem i doznała tam urazu. To w jej sytuacji było jak chichot losu. Już wychodzi na prostą. Jeśli wszystko będzie dobrze, to po rekonwalescencji pojedziemy na operację do Brna. W międzyczasie obłożymy piankowymi panelami meble i całe mieszkanie, które w zeszłym roku zrobiliśmy z części gospodarczej i zamieszkam tam z Lalunią. Wymyśliłam, że kupię różne psie czapeczki, wybierzemy najwygodniejsze. Do środka przyczepię wkładki z biustonosza push-up. To znacznie lepsza alternatywa, niż kołnierz pooperacyjny na całe życie, który zaproponował lekarz. Ten miły młody czlowiek uratował ją przed śmiercią swoim telefonem. Zadzwonił, że po czasie zobaczył jej poprzednie badanie TK i przy tak dużym wodogłowiu po wstawieniu zastawki, kiedy bedzie w czaszce pusta przestrzeń bez płynu, przy uderzeniu głową odklei jej się kora mózgowa i dojdzie do zgonu. Dlatego po badaniach cofnęłam zgodę na operację. Wróciła praktycznie jako roślinka, ale byłyśmy z córką przy niej bez przerwy i teraz oprócz tego, że nie chodzi przez tą koszmarnie uszkodzoną nóżkę i odlot po opioidach, to już jest z nami. Nasza kochana neurolog dr Olender zgodziła się przyjechać godzinę wcześniej jutro przed pracą, żeby nas przyjąć. Za trzy dni mam nadzieję wrócić na wieś i wtedy ogarne całą resztę towarzystwa. Tylko muszę się wyspać kilka godzin ciągiem, żeby funkcjonować. Niestety, nikt dotąd nie zadzwonił z nowego ogłoszenia DORA1020.
  20. To szkoda. A ta pani, od której przyjechała do nas zamojska Sara? Co teraz ma staruszki z fundacji ? On chyba do niej pasowałby, bo raczej nie jest absorbujący. Nie pamietam imienia pani, Tola na pewno kojarzy. Ta pani, która zawsze wstawiała zdjęcia psiaków w ubrankach i z ozdobami Niestety, ja nie znam innych miejsc, bo jak brałam psy, to do siebie, więc nigdy nie potrzebowałam sprawdzonych, domowych miejscówek. Pewnie pozostali tu są bardziej w temacie. Onaa, a może go pokazywać w mediach spolecznosciowych z informacją, że pilnie potrzebuje DT z innym psem? Nie wiem, od czego to zależy, ale dla niektorych psiaków bardzo szybko znajdują się domy i nie zawsze chodzi o psy młode i kolorowe. Może warto spróbować? Skoro pies zostal zabrany ze schroniska, czyli powiedziało się A, to trzeba zrobić burzę mózgów i spróbować znaleźć B. Jak widać, po tylu latach funkcjonowania w schronisku, on przedkłada psie towarzystwo nad super warunki. Zresztą my też wybieramy życie z kłakami , zamiast w sterylnej czystości, co niektórych dziwi
  21. Na moje, ale dam znać, jak zostaną zaszczepieni. Od tygodnia całą aktywnośc życiowa jest skupiona na naszej Lalicji. Pojechała na EEG, TK I ewentualny zabieg wstawienia zastawki przy wodogłowiu do Wrocławia. Po dwóch sedacjach wprowadzili ją w stan śpiączki. Na szczęście odmówiłam zgody na operację. Wróciła praktycznie nieprzytomna, z ropnym zakażeniem żyły po wenflonie, gdzie infekcja rozeszła się już po całym organizmie. Doszlo do kwasicy. Musiala byc pod tlenem. Do tego prawdopodobnie z urazem łapy. Miała ją spuchnięta jak bania, siną i z płynem w kolanie. I wszystko za cenę 1000 zł za dobę szpitalikową. Wizyta z badaniami kosztowała ok.4000 zł Jestem z nią w Katowicach. Jest lepiej, ale nie chodzi, dostaje tonę leków i jeszcze nie wracam do domu, bo co dzień spędzamy godziny w klinice w Katowicach. Jak tylko wszystko u nas się unormuje, to wrócę na wieś, zadziałam i odezwę się. Dziękuję za pomoc, bo po tym, co wydaję na Lalę i tak w perspektywie mam kredyt, więc dziewczyny musiałyby braciszkom szukać innego miejsca, gdyby nie pomoc Twoja i fundacji w ich szczepieniu i kastracji.
  22. Może warto zadzwonić i zapytać? Widziałam wcześniej na FB, że przyjeżdżały też średniaki. Może po prostu większe nie są z nimi w domu i mają swoje miejsce? Nie ma co gdybać, trzeba dowiadywać się u źródła. Dla niego najlepsze byłoby miejsce, gdzie mógłby być z innymi psami. U innych psów też mogłby obserwować kontakty z ludźmi i uspokoiłby się, że wszystko jest ok. i jednak ludzie nie są źli. Wiem, że trudno ogarniać nowe miejsce, transport i cała resztę, ale po co trzymać w stresie psa, skoro opiekunka sama sygnalizuje, że warto rozważyć zmianę? Domyślam się, że przykro Jej słuchać psiego zawodzenia. Aklimatyzacja najczęściej zajmuje 2 tyg.
  23. Zaglądam czasem tu, bo też się cieszę, że chłopak wyszedł ze schroniska. Akurat myślę jak katakka, która zna na pewno plusy i ew. minusy swoich możliwości. Jeśli on przez tyle czasu nie zmienił swojego zachowania, to warto sprawdzić go w innych warunkach. Nie każdy ma jednak taką możliwość. O ile ciągłe leżenie nie jest jeszcze powodem, to jego wokalizacja już na pewno tak. Nic dziwnego, że skoro jest sam, a z powodów zimna, trzeba zamykać drzwi, to jego zachowanie jeszcze może sie pogorszyć. Jakiś czas temu widziałam na fb, że stale dojeżdżają psy ze wschodu do Szafirki. Może więc u niej zapytać? Pewnie są razem, bo chyba viezko rozdzielac wiecej psów, wiec psie towarzystwo mogłoby pomóc. Pies jest zwierzęciem stadnym, szczególnie taki zabrany ze stada, więc jemu samotność może doskwierać, a izolacja spowodowana warunkami pogodowymi może pogłębiać jego dyskomfort. Ja propozycję opiekunki odbieram jako troskę o zapewnienie mu optymalnych dla jego uwarunkowań możliwości.
×
×
  • Create New...