Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19057
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Tak, zaplątałam się. W takim razie zostawiamy tu tylko info, że Twoje zakupy były na zakup materiałów, za co pięknie dziękuję
  2. Ślicznie dziękuję i potwierdzam, że pieniążki z bazarku otrzymałam.
  3. Do zrobienia. Cały czas mieliśmy pilne akcje ratowania kogoś. Najpierw z Bobkiem, później z lukrecjuszem, na koniec Luna i w międzyczasie całe zamieszanie z PIW w sprawie Babucia. Przy okazji trzeba było pouzupełniać szczepienia i książeczki. Mam nadzieję, ze od jutra będzie lżej i za kilka dni uda się umówić.
  4. Wikary coraz bardziej starzeje się, posiwiał, ale i tak dobrze trzyma sie jak na psa w swoim wieku. Jak każdy staruszek woli ciepło i wygodę i kiedy pozostałe cieszą się dniem bez mrozu i szalonego wiatru, to on siedzi na wprost drzwi, żeby pierwszym byc w domu
  5. Jestem właśnie z nimi w kontakcie. Dostałam info, że to głównie duże psy, ok 40 kg. Z transportem stacja wygląda tak, że są zbiórki, ale oczekują, że domy pokryją też część. Przy kwocie 2000 zł to nawet jeśli będzie poniżej tys. Zł, to w naszej sytuacji sporo. Nasze Grzybki są cały czas na antybiotyku na anaplazmoze, bo nie potrafimy sie u nich jej pozbyć. Opakowanie tabletek wystarczy na 2,5 dnia. Do tego testy kontrolne i taki koszt jak za transport, to potrzebny jest do ich utrzymania. Dlatego cały czas bije się z myślami, bo co innego jak ktoś ma jednego psa na utrzymaniu, a co innego tyle. Straszne jest to, co czytałam i widziałam. Zabijanie domestosem, grzebanie żywcem, pies, który wydostał się z worka w pomieszczeniu usłanym innymi workami zabitych psów. No tragedia w najczystszej postaci i najkoszmarniejsze zwyrodnialstwo.
  6. Paczuszka do ona03 poszła. Świeczki dla rozi czekają na sygnał, że mogę wysyłać.
  7. Dziękujemy Ci serdecznie i wzajemnie życzymy wszystkiego najlepszego. Zeszłej nocy trafiłam na informacje o tragicznej sytuacji tureckich psów, zobaczyłam zdjecia i całą dobę myślę, czy mogłabym jednemu pomóc. Tylko podobno we większości są tam duże psy. Przydałaby się nam bardzo taka gwiazda, co pomogłaby spełnić dobro.
  8. Dorobiłam druga lawendową świeczkę i jeszcze są gotowe świeczki na zamówienie dla rozi. Jutro wyślę obie przesyłki i w końcu zrobię rozliczenie
  9. Ledwo pochwaliłam, a dziś jest gorzej. W nocy zwymiotowała niestrawioną puszkę, a rano miała biegunkę. Albo coś załapała, albo to już jednak nerki siadają. Brzuch znowu okrągły z wody. Dziś odczekamy, a jutro jak coś, to trzeba jakoś ją zbadać. Problemem jest to, że żeby zbadać nerki z krwi, trzeba podać sedację, która je obciąży i to takie błędne koło. Mam nadzieję, że poprawa nie była ostatnim zrywem organizmu.
  10. Z Luną na szczęście jest lepiej. Jak teraz zjada chętnie 2 razy dziennie porcje, to nabiera sił, do tego dostaje przy tych posiłkach insulinę, więc tyle nie pije i nie sika ciągle. Oby wszystko zatrzymało się już na takim etapie na dłużej. Puszki są na tyle smakowite, że zjada z nimi jeszcze resztkę RC, która jej została i super jest to, że są różne, więc co dwa posiłki dostaje z innej firmy; jest zadowolona z urozmaicenia. Od wczoraj podchodzi już nawet pod barierkę w kuchni, sygnalizując że jest głodna i czeka. Wcześniej była apatyczna i niezainteresowana. Tylko wychodzenie na zewnątrz nadal jest rzadkością i trudno jej opanować poruszanie się bez wzroku. Jeśli już wyjdzie, to tylko przed dom i boi się dalej. Za szybko straciła wzrok, żeby stopniowo przechodzila na pozostałe zmysły.
  11. Wczoraj nie odwadniałam Luny, bo trzeba pilnować zwierzaka po podaniu leku i kontrolowac ile wysikuje, a cały dzień skupiliśmy się na ratowaniu Lukrecjusza. Niestety, mimo wprowadzenia 3 dostępnych leków p.padaczkowych i kroplówek jego stan się pogarszał, wszedł juz w stan padaczkowy.. Jedzenie wychodzilo niestrawione, za to koszmarnie cuchnące. Czekaliśmy na wieczorne wyniki badań, tylko bylo bardzo źle, wiec zanim doszły, poprosiliśmy p. Lucynę, żeby przyjechała do przychodni go uśpić, bo był już praktycznie w stanie agonalnym. Od nocy za to Lalicja dostała ataki padaczki, chyba ma znowu jakiś stan zapalny. Dlatego odwadnianie czekało. Dziś rano Luna bardzo ładnie zjadła całą porcje i nawet szukała jeszcze, dałam jej dodatkowo puszkę Rocco, które przyszły od Aska7. Dwa razy dziennie dostaje insulinę i wtedy musi jeść. Brzuch niestety nie sklęsł, postaram się dziś zrobić to odwodnienie. Inni szykują się do świąt, a u nas pranie tony kocy po Lukrecjuszu i calej reszty po pizostalych, pilnowanie Lalicji i podawania leków. Trzymajcie proszę kciuki za to, żeby Luna dała radę. Ciągle śpi, jest nadal splątana, ale choć polepszył się jej apetyt. Rano wyszła do ogrodu, teraz znowu śpi.
  12. Wolałam sprawdzić, bo bałam się, że coś źle wpisałam. Przed świętami bywają utrudnienia. U nas w zeszłym roku była tylko doba na odbiór, ale też jest po kilka punktów na każdą wieś. W stolicy wiec jest jeszcze gorzej i stąd pewnie takie zmiany, co przy miejskich odległościach musi być naprawdę uciążliwe.
  13. Właśnie sprawdziłam, bo dane paczkomatu kopiowałam z Twojej wiadomości. Jest info, że paczka magazynowana w tymczasowym paczkomacie, czyli chyba w podanym nie było po prostu miejsca. Daj proszę znać, jak odbierzesz.
  14. Przyszedł wynik z posiewu moczu od Lindy. Węgrzynek Jagna.pdf wegrzynekjagnapieslinda202512161634.pdf
  15. A Anecik? Kilka dni temu rozmawiałam z nią o przyjęciu pieska z OTOZU, który dla nas był niestety za trudny, bo po operacji i zgodziła się, może i dla suni miałaby miejsce? Sunia bardzo już skrzywdzona, urodą nie grzeszy, więc chyba tylko hotel będzie dla niej szansą.
  16. Dziękuję Marto, tez mi jej tak bardzo szkoda. Na razie jest zabezpieczona. Gdyby coś wyszło, to dam znać. Dziękuję za chęć pomocy. Dostałam dawkowanie leku na odwodnienie, ale i informację, że może on nie zadziałać na tyle, ile trzeba i lepiej byłoby, żeby lekarz przyjechal ściągnąć płyn. Na razie Luna raczej sobie na to nie pozwoli. Musimy wypróbować farmakologicznego odwodnienia. Na szczęście, jednak wysikała się. Oczywiście stało się to w momencie, kiedy pod bramę podjechali klienci z psem na hotel. Jakoś ogarnęłam tę mini powódź i jestem szczęśliwa, że część wody jednak zeszła.
  17. Dotarły dziś kolejne puszki od Aska7. Tym razem aż 12 szt po 800 g. Jeszcze raz serdecznie dziękuję. Martwi mnie tylko to, że te wszystkie diety mogą być już za późno. Luna bardzo dużo pije, ale za każdym piciem rośnie jej bardziej brzuch, czyli zatrzymuje się woda. Normalnie wysikiwala często kałuże wielkości połowy wiadra, a dziś sikała rano i tylko się jej mocz sączy. P doktor nie odbiera, więc napisałam sms o odwodnienie. Czas przed świętami jest trudny, bo naraz wszyscy chcą wszystko załatwić w przychodni, a ja i tak na prywatny tel dzwonie lub pisze prawie całą dobę, aż mi głupio.
  18. Dziś Luna dostala pierwsza dawkę insuliny. Mielismy szczescie, że dyżur miała p. Lucyna. Okazało się, że ktoś po śmierci swojego psa przyniósł do przychodni jedna strzykawkę insuliny, więc dała ją Lunie. Dzięki temu mogła dostać od razu. Podałam od tyłu i nawet sprawnie poszło. Choć nie wiem jak długo, bo musi dostawać 2xdziennie. Niestety na brzuchu bardzo zaokrągliła się. Mam nadzieję, że zejdzie jej ta woda. Puszki od Aska7 są świetne, bo mają postać wodnistego musu i zjada z suchą karmą pół na pół. Do tego dałam siebie lniane. Z insuliną jest problem, bo weterynaryjna przestała być dostępna, a ponoć możemy mieć trudność z wykupieniem ludzkiej. Oby jednak apteka wydała. Luna od porannego spaceru nie wychodzi, ale skoro i tak załatwia się w domu, to niech nie błądzi po ogrodzie, więc nawet nie nakłaniam jej. Szykują sie nam drugi rok trudne święta. Na ostatku chyba już jest nasz kot Lukrecjusz z padaczką pourazową i mocznicą. Dziś miał ataki gromadne, jakich nigdy nie miał, a podawana kroplówkach przesącza mu się przez skórę. Raczej trzeba myśleć o eutanazji. Spróbujemy do jutra.
×
×
  • Create New...