Jaaga
Members-
Posts
19057 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Everything posted by Jaaga
-
Tak, chciałam tylko dać znać, że pojechał, bo wszyscy siedzieliśmy jak na szpilkach. Myślę, że udało się nam wspolnie wybrać dom najlepszy dla niego. Państwo serdeczni, sympatyczni, kochający zwierzęta, doświadczeni. Zależało nam, żeby mu nie zmieniać imienia, bo reaguje na nie i niespodzianka- państwo przywieźli adresatkę z już wygrawerowanym jego imieniem Bambosz przyjechał do nas z legowiskiem widocznym na zdjęciu. Przygotowaliśmy mu je na drogę, ale Państwo mają dla niego przygotowane już wszystko, więc zostawili legowisko pozostałym psom. Duże wrażenie jak zwykle zrobił też Nemo, pani dziwila sie, dlaczego nikt go nie chce, bo pakował im się na ręce i chciał też jechać. Mam nadzieję, że i on wkrótce znajdzie swój dom. Ogólnie, wszystkie psiaki się podobały I co ciekawe, przy ludziach pierwszy raz została nasza Lemur. Ona jest tak płochliwa, że zawsze przy gościach znika, a dziś gwiazdorzyła, więc Państwo nie tylko nam przypadli do gustu. Przy okazji chciałam podziękować Poker za przekazanie poduszek dla psów oraz karmy, która została po Jej tymczasowiczu. Karma przypadła Nemo. Dostał cześć worka suchej i 13 puszek. Do tego jeszcze 2 pluszaki. Dziękuję.
-
Bambosz wczoraj był na kontrolnej wizycie. Jeszcze ma łojotok suchy i zmiany pozapalne na skórze. Zdecydowaliśmy się więc na kolejną kapiel leczniczą przed wyjazdem, żeby już nie robić kłopotu nowej rodzinie. Miał wczoraj doczyszczone uszy i dostał druga dawkę Osurnii. Trzymajcie kciuki za przystojniaka
-
Pani Ania zaopiekowała, odkarmi, doleczy. Jak sunia przytyje, to i odporność będzie lepsza i te rany na wystających gnatkach się zagoją. Tylko żal mi Pani Ani, bo to sporo pracy, a wiem jak czasem ciężko coś zrobić u psa samemu. Dobrze, że jest już w swoim troskliwym domu. Będzie tylko lepiej.
-
Niestety, kiedy Tola proponuje go dzwoniącym o inne psy, to nikt go nie chce. Przeciez nie jest brzydszy od rodzeństwa, a nimi było zainteresowanie. Nie rozumiem tego. Do ludzi jest idealny, wszystkim wpycha się na ręce. To wesoły, pogodny psiak. Warto dodać w ogłoszeniu, że jest możliwość wysłać filmik. Może jak ktoś zobaczy go na filmiku, to przekona się do niego. U nas każdy gość się dziwi, dlaczego nikt go nie chce, że taki fajny. Gdyby trafił do rodziny z dziećmi, to pewnie miałyby wspólnie mnóstwo radości. Lubi się bawić.
-
Przyszła faktura na zea za eutanazjię Drugiego z przyjazdem do domu- 250 zł. Do rozliczenia że zbiórki. Po Drugim został zakupiony rowniez ze zbiorki preparat Arthrosterol, to zacznę go podawać Dylanowi. Przyda się na jego stawy. I została jeszcze reszta diety vet RC Urinary. To ją dam Lindzie, która cały czas ma problemy z pecherzem.
-
Święta, a mnie nic nie cieszy. Nie wiedziałam, czy Asia dala tu znać, a ja naprawdę nie byłam w stanie wejść wczoraj. Czekałam, ile się dało z decyzją. Po odstawieniu antybiotyku od razu bakterie wróciły. W święta nikt z lekarzy do nas nie przyjechałby. Ostatnio każdy dzień zaczynałam i kończyłam myśląc, co zrobić z Drugim. Wcześniej, kiedy był zdrowy nie miałam z nim aż takiego kontaktu. Drugi nie przepadał za dotykiem, żył swoim życiem i człowiek był mu potrzebny do karmienia, sprzątania czy pielęgnacji. Byl szczesliwy, kiedy nocą krzątał sie po całym ogrodzie, zagladal w każdy kąt, wszystko sprawdzał. Potrzebowal nas bardzo tylko kiedy padal deszcz. Wtedy tracil orientację, bo nie potrafil poruszac sie za pomocą węchu. Przy pierwszych kroplach deszczu zabieraliśmy go, żeby się nie stresował. Odkąd ostatnio zaczal chorować, to wymagał opieki całą dobę. Wstawałam do niego po 4-5 razy w nocy, w dzień był pod kontrolą, bo trzeba mu było wszystko podawać i zmieniac pieluchę. To tworzy silną więź. Teraz jest cicho i pusto, puste jego miejsce. Wiem, że nikt na początku nawet nie zakładał, że ten wyniszczony wrak psa, z którego wylewała się krew przy każdym siku i był zjadany przez pasożyty, jeszcze tyle będzie żył normalnym psim życiem, ale i tak jest bardzo trudno. I zawsze pozostaje wątpliwość, czy to już była konieczność. Dziękuję wszystkim, którzy pomogli Drugiemu żyć normalnie tyle czasu. I oczywiście Aska7, że go dzielnie zaopiekowała i że zawsze była, kiedy było potrzeba. I Toli za wsparcie, zbiórki i pomoc fundacji. Dzięki Wam wszystkim tu mógł doznać tego, co dla innych psów jest normalne, a dla niego w schronisku było nieosiągalne. Tylko pozostaje żal, że to jednak była niewielka cząstka jego życia. Nie chciałam go oddawać do utylizacji. Ma swoje miejsce i tu pozostanie.
-
Też wolałam, ale na szczęście sierść odrośnie. Za to już tak go nie swędzi. Miał być kąpany w DT, ale na to nie wyglądał, bo było czuć nieprzyjemny zapaszek i sierść była w strąkach. Teraz jest czysty, skóra zdrowieje, więc jak odrośnie sierść, to chlopak będzie śliczny i puszysty. Wewnętrzne strony łap i brzuch są cały czas przebarwione na brązowo-rudo. Jego pielęgnacja to były nie tylko zabiegi kosmetyczne, ale i dla zdrowia. Widać, że po groomerze mu ulżyło. Nawet kastracja nie wpłynęła na jego samopoczucie, bo ulga ze skórą była większa.
-
Bambosz to już zupełnie inny pies Po leczniczej kąpieli I strzyżeniu przestał się stale wylizywać i uspokoił się. Zżył się z moimi cavalierkami. Wychodzi już luzem, wraca luzem na piętro, pilnuje dziewczyn i biega z nimi. Po wczorajszym deszczu wszystko jest w błocie, ale Bamboszowi to nie przeszkadza. Będzie sporo do sprzątania, jak obeschną. Wcześniej chodził na smyczy, spokojnie. Teraz biega i wszystko go interesuje.
-
Był w tamtym domu z kotem i było ok. Nasz Oggy myśli że jest psem,bo yorka go odchowala. jest tylko z psami, atakuje koty. Był bardzo nachalny i to raczej Bambosz się go bał. Nie warczał czy nie odgryzał się, kiedy Oggy ocierał się. Do psów też jest obojętny. Nie wykazuje niechęci i nie nawiązuje relacji.
-
Nie, używamy ich tak normalnie. Nie puszczam psów luzem, a na wieczorne spacery przy drodze mają odblaskowe kamizelki. Muszę chyba wypróbować, bo fajnie to wygląda.