Jaaga
Members-
Posts
19057 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Everything posted by Jaaga
-
Kurcze,to są dwie parówki, a jakoś myślałam, że to jeden i ten sam pies. Tam to jak Szymek nigdy nie zostaną wypatrzeni. Jak napisała Tola, przyjeżdża tylko Szymek i może być na hotelik inny pies. Mnie płeć i wiek są obojętne. Ja też mam na oku 3 psy, ale na razie nie dam rady wybrać i zabrać. Muszę poukładać sobie w głowie i po prostu przetrawić śmierc Borysa.
-
Dziękuję Wam wszystkim za słowa wsparcia. Dopiero dziś jestem w stanie pocieszać się tym, że nie chorował, nie cierpiał iodszedł tak, jak każdy chyba chciałby. Psy spały z nim i też nie zorientowały się, co się stało. jak zaczęłam płakać, przytulać go i histerycznie wołac męża, to podniosły się i zaczęły go obwąchiwać. Nie potrafię się jednak nadal z tym pogodzić. Było dobrze i nagle pyk, życie zgasło. Nie tak miało być. Po tym jak zadusił Pietruszkę na początku, już nigdy nic nie zrobił nie tak. Był zawsze koło mnie, zrównoważony, spokojny, pozytywnie nastawiony, zadowolony ze wszystkiego co na koniec życia otrzymał od losu. Przez ten cały czas, kiedy był u nas ani razu nie podniosłam na niego głosu, był najgrzeczniejszym i najlepszym psem na świecie. Kochał wszystkich, każdego gościa witał, podstawiał głowę do głaskania, odprowadzał i żegnał. Mieliśmy swoje przyzwyczajenia,np.odkurzanie.Większosć psów ucieka przy odkurzaniu. Borynio lubił,kiedy go też odkurzałam. Chyba uznał, żeto lepsze, niz szczotka i czesanie. A że sierci miał mnostwo i drugie tyle podszerstka,to wymagał stałej pielęgnacji. Wiele razy śmiałam się z tego. Borynio uwielbiał ciocię Asię i jej szyjki, cieszył się na kazdy Jej przyjazd ichodził za Nią. Potem co dzień, kiedy drobiazg szedł na spacer, przychodził pod blat do kuchni czekać na kawałek szyjki. Jak kończyły się szyje, to musiałam mu dawać inny smaczek,bo to był taki nasz wspólny rytuał, to buszowanie nosem po blatach. Kiedy uznawał, że spóźniam sie z karmieniem albo Baryton przed nim dostawał swoją porcję, to monotonnie szczekał, żebym o nim przypadkiem nie zapomniałam. Był zawsze przy mnie i dlatego teraz jest tak trudno bez niego. Dziękuję wszystkim za pomoc mu, zaangażowanie. To była wtedy nagła decyzja i byłam bardzo zdesperowana, żeby mu pomóc. Czasem tak mam, że zobaczę jakiegoś zwierzaka i juz spać nie mogę. Wiem, że muszę mu pomóc. Potem okazuje się, że to był ostatni moment lub zwerzak tak cierpiał, że zabranie go, zmieniło całe jego życie.Borys też miał przed sobą góra kilka dni wegetacji w stanie, w jakim był po przyjeździe. Dzięki Wam nie został anonimowym burym staruszkiem zagryzionym w schronisku ,tylko kochanym i lubianym przez wszystkim Boryniem. Boryniem, którego brakuje na każdym kroku. Mylsę, że zostanie nie tylko w moim i mojej rodziny sercach. Borys został tam,gdzie poznał prawdziwe życie. Tęsknię za nim, ale jeszcze nie jestem gotowa nawet oglądać jego zdjeć. Patrzę na prostokąt zalewanej deszczem ziemi i jest mi tak źle, że ściska w dołku.
-
Wczoraj we śnie umarł Borys. Przyszedł ze spaceru, położył się spać, a za 20 min nie oddychał. Dotąd nie potrafię tego ogarnąć. Mam Nele, ktora juz na wczoraj miała umówioną eutanazję, ale znowu odmówiłam. noszę ja na rękach i karmie łyżką. Do tego kotka Rysia z mocznica, ktora na razie funkcjonuje dzięki kroplówkom i tonie preparatów. One żyją, a odszedl zdrowy, dorodny Borynio. Brakuje mi go na każdym kroku, bo byl duży i wszędzie za mną. Nie myślałam nigdy o jego odejściu, byl ostatni w kolejce. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak kocham tego cielaczka, dopóki go nie zabrakło. Do zobaczenia kiedyś, Boryniu...
-
ZAKOŃCZONY - ROZLICZAM Już otwarte, zapraszamy do 5.06. godz. 22:00
Jaaga replied to elik's topic in Zakończone
Elik, jakoś umknęły mi buciki z głowy. Czy mozna jeszcze prosic o buciki nr 57, 2 pary? -
Nie wiem, co jej konkretnie dolega, ale większosć starych psów ma jakies przewlekłe schorzenia, które niestety nie wykluczają obowiązku szczepienia p. wsciekliżnie. Jesli nie ma dokumentacji aktualnego leczenia,to w razie kontroli nikt tego nie bedzie uznawac. Skoro sunia nawet na badanie uszu nie pojawiła się u lekarza,to trudno bedzie udokumentowac stałe wizyty i leczenie. miejsca, gdzie przebywają psy typu hotelik,hodowla podlegają pod nadzór inspektora weterynaryjnego i mogą zostać w każdej chwili skontrolowane. Czasem weci nawet nie orientują sie, jak wygląda sytuacja prawna, ale mozna dostać kare pieniężną i nakaz udokumentowania szczepienia w ciągu 2tyg. Ja musiałam płacic, bo suczce szczepienie wygasło jeden dzień wczesniej. Dosłownie. Dlatego tego szczepienia pilnuję. Szczepię francuska szczepionką i nigdy nic sie nie dzieje,a szczepię nawet 16letnie psy. Poza tym Shila jest cudna i rewelacyjnie się odnalazła w nowym miejscu. Widać, że jest bardzo zadowolona :)
-
Niestety, to tak nie działa. Co najwyżej wg prawa można zrobic miareczkowanie, żeby stwierdzić, czy poziom przeciwcial jest odpowiednio wysoki i można poczekać. Lekarz oczywiście moze wstrzymać się ze szczepieniem w trakcie leczenia psa, np. antybiotykoterapii, ale nie ma prawa nie szczepić psa dlatego, że on jest stary. Mimo, że ta sama szczepionka w innych krajach jest podawana co 2-3 lata, to w Polsce jest obowiązek corocznego szczepienia. Ja również szczepię swoje staruszki, żeby nie mieć problemów w razie kontroli.
-
Przypomina mi Mysię, tylko pysio ma ciemno umaszczony. Może mam jej zrobić olx? Na pewno będzie sporo chętnych na taka ślicznotkę. Musiałabym znać wiek. Daj Tolu znać, bo i tak dopiero jutro zrobię, teraz jeszcze siedzę pod poradnią neurologiczną.
-
Dziś zadzwoniła znajoma z fundacji maltanczykowej, ktora pomagała Andżeli i Maro, bo widziała mój post na fb. Powiedziała, że mam zrobić zakupy karmy i ew weta na nich na fakturę Niestety, paragony wzięłam za dotychczasowe leczenie, wiec po konsultacji z Alaskan zamówiłam na zapas 2 worki Intestinal Gastro i 2 worki Josery wysokoenergetycznej. Razem wyszło 866,84 zł. Jeszcze opłacę na nich szczepienie i w tygodniu druga dawkę Osurnii do uszu.
-
Terietka juz jedzie. Dom nią zainteresowany ma kota i królika. Ja osobiście nie widzę terieki z królikiem. Jest moje ogłoszenie, gdzie są informacje, jakie mam od Toli. Wstawiłam link na tym wątku. Tu też są zdjęcia suczki. Alaskan ogłosić ja wieczorem na Jastrzębie Zdrój. Miały przyjechać jeszcze dwie małe sunie że schroniska, które tu Tola pokazywała, ale w tej sytuacji nie jestem w stanie ich przyjąć . O terierke niestety z mojego ogłoszenia nie było żadnego zapytania. Gdyby Tusia lub właśnie terrierka znalazły dom, to sunie mogłyby przyjechać. W innej sytuacji nie mam gdzie ich umieścić, bo Andżela zajmuje pokoj. Musi być w domu, ponieważ Zew przy niej atakuje inne psy, nie mogą być wiec razem.
-
Pokomplikowała się sytuacja. Tola nie ma dostępu do internetu, natomiast pilnie sa potrzebne ogłoszenia dla suczki terierki. Ja zrobiłam na Katowice. Przydalyby się na Kraków, Wrocław czy może na Żory lub Jastrzębie Zdrój. Niestety, pojawiają się problemy u Zewa z tolerancją przy Andzeli innych psów i jeśli Tusia lub terierka nie znają teraz domu, to nie dam rady jeszcze wziąć obu suczek, które Tola chce wyciągnąć. Andzela od wczoraj jest większość czasu w domu, a do niej nie ma mowy o dołączeniu małej suczki.
-
tez myślę, że to dobry pomysł. Szybciej tu gdzieś, niż w Zamościu.
-
Może po prostu ma niedobory? To nie jest podrapane, tylko wygryzione. Wystarczy dodać Can-vitu do jedzenia i poobserwować. Ja na bieżąco zalepiam takie dziury. Ostatnie zrobił mi prosiak i tez kupiłam jej suplementy mineralne. Jak robią szczeniaki, to zaraz dodaję mieszanke z fosforanem wapnia. Dorosły pies rez może mieć braki w karmie. Nie każdemu psy kaxda karma służy, a czasem ludzie sami przygotowują posiłki, które trudniej zbilansować. Nie ma co panikować z takiego powodu. Szczeniaki z nory zeżarły mi rattanowe obicia szuflad w szafie, zjadły w połowie ozdodębową bową nogę z szafy antyku i zniszczyły cały fotel. Kawałeczek zjedzonej zaprawy nie świadczy jeszcze o problemach z zachowaniem.
-
Rozmawiałyśmy z Tola, szkoda drogi dla jednego psa. Jeśli nie znajdzie gdzieś miejsca, to moga do nas w ostateczności przyjechać. Mam nadzieję, że uda się szybko terierkę wyadoptować, w końcu to jeszcze szczeniak.Nie wiem, jak to działa, ale ledwo jeden pies znajdzie dom, to nie dane nam się nacieszyć wolnym miejscem, bo od razu pojawia się następny. Dzis dzwonil pan od terierki. Jutro ją i kociaka dla Kado przywozi do Katowic. Czyli zaliczymy dzis jeden dzień bez Wolfika, bo jutro na jego miejsce wskakuje żywy ping pong
-
Tak, 200 zł. Wstawie rachunek, bo dopiero dzis tam Andrzej będzie płacić. Do tego chyba 470 zł za całą resztę: dostal 2 osurnie do uszu, obroże Foresto, byl prześwietlany, dostal antybiotyk, badanie krwi. W tym 50 zl to koszt premedykacji, bo nie dal sobie nic zrobić "na żywca". Jeszcze bez paru groszy 60 zł Metronidazol i o ile pamiętam 60 zł test giardia oraz flotacja. Dwa dojazdy to 30 zł. Paragony wstawie, jak wrócę do domu. Wczoraj tylko rozmawiałam telefonicznie.
-
Dlatego szybko ją oglaszam i liczę na szybkie znalezienie domu. Normalnie nie chciałabym wziąć jej, ale sytuacja podbramkowa i nie ma co z sunia zrobić.
-
Ogłoszenie po Wolfiku zamieniłam na terrierkę, jako Teri: https://www.olx.pl/d/oferta/teri-malutka-8-mies-suczka-adopcja-CID103-IDPbBkS.html?bs=olx_pro_listing
-
Nie ma się co dziwić, po prostu kiedyś psy nie jadly takiej i tyle chemii. Teraz kurczak to same antybiotyki i sterydy. Juz kiedyś pisałam o naszych kurach pofermowych. Parę grzebnieć łapą w ziemi i totalnie chore. Więcej nas musiały być na antybiotykach niż bez nich. Tak byly wyjałowione i pozbawione odporności. Umierały po kolei mimo badań i leczenia. Lekarze rozkładali ręce. A ludzie i psy to jedzą. Dziś chyba 80% cavalierow czy maltanczykow jest uczulonych na karmy z drobiem.W innych rasach podobnie. To nie psy są gorsze czy wynaturzone, tylko coraz gorszy syf dostajemy do jedzenia. Dopiero mieszkając na wsi widzę, ile chemii jest stosowanej na każdy uprawny kawałek pola. Potem ta chemia jest w roślinach, które jedzą zwierzeta hodowlane. One dostają swoje porcje, żeby szybko i bez problemów rosnąć i przybierać. Nimi z kolei karmi się psy i koty. Nic dziwnego, że teraz tyle alergii i schorzeń. Jak u nas leją pola, to zamykam okna,bo to prawdziwy deszcze chemii zawiewa. I nie jeden, bo opryskuje i sypie sie na chwasty, grzyby, szkodniki. No i nawozy sztuczne.
-
Ona pilnuje , żeby być szybszą od niego , bo zawsze żebrakom sypnę jakieś smaczki.
-
To nie wiara, tylko doświadczenie w stosowaniu diet leczniczych tej i innych firm. Nie będę wypowiadała się o karmach bytowych, choć te tez stosuje, wybiorczo i nie u niektorych, nie podałabym np. maltańczykowi. Jednak ich diety lecznicze dają najlepsze efekty, które mam widoczne w wynikach badań. Nawet najlepsza, super hiper bezzbozowa karma może jakiemuś psu zaszkodzić, jeśli np. jest uczulony czy ma trudności z przerobieniem dużej ilości białka. Zawsze stosuje diety z tej firmy i zawsze są efekty. każdy pies z zamojskiego schroniska wyszedl na prosta zdrowotnie po wprowadzeniu tych diet, jeśli byla taka potrzeba. Niestety, ale wprowadzenie żywienia mięsem u chorego psa jest naprawdę trudne, wymaga czasu, zaangażowania i wiedzy, żeby odpowiednio dopasować proporcje i jeszcze nie pogorszyć. To może robić ktoś, kto ma jednego czy dwa psy i sporo czasu.
-
No, racja. Zoja przyjechała do nas na sterylke aborcyjną, bo lokalny wet ma jakieś dziwne poglady na terminy możliwości robienia tego zabiegu i stwierdził, że za późno. Jej opiekunka była przekonana, że sunia musi juz urodzić. Na szczęście nie musiała. Tacy niedouczeni czy olewacze tylko przyczyniają się do rozmnażania bezdomności, bo jak suka urodzi, to mało kto uspi ślepy miot i kolejna 5-7 niechcianych szczeniąt do wciskania innym.