Jump to content
Dogomania

shnooreck

Members
  • Posts

    194
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by shnooreck

  1. iza szelki są dobierane na oko i chyba faktycznie leżą za bardzo na łopatkach, trzeba je czymś zastąpić na pewno. A skąd adopciak? Z DT czy schronu? Tyś(ka) dzieki za link, obejrzałam sobie :) wyglądają fajnie, szycie na wymiar obowiązkowe raczej w naszym przypadku. Te 3 paskowe również można uszyć na wymiar, chyba zdecyduje się na taki zakup dla mojej parki, cena jest zbliżona chyba ten ostatni pasek jest kluczowy w przypadku suczy. Psu już daruję skomplikowany system. Z osiagnięć: sucz nauczyłą sie kraść skarpetki /wstydzi się/ Odkryliśmy super miejsce spacerowe, nie byłam z 15 lat w tym miejscu- park w Gołuchowie. Kto nie był-polecam, nawet w taką pogodę jak teraz :) . Psiolubne miejsce, przy wejściu dla zapominalskich eko woreczki, park ma ponad 150 ha więc jest gdzie chodzić. Psy obowiązkowo na smyczy. Nam to zajęło bez przystanków 2,5 godziny, bez zwiedzania zamku/muzeum/wybiegów dla żubrów. Ze zwiedzaniem może zająć cały dzień, ale ktoś wówczas musi sie poświęcic i zostać z psami.
  2. iza mój drugi pieseł jest zupełnie innej budowy- grubokościsty na krótkich nóżkach, ma szeroki grzbiet, nic by test na sucho nie dał, oprócz tego, że by się dowiedział, że może jednak można sie oswobodzić. Wolę nie próbować, on jest skubany na to trochę za inteligentny na takie eksperymenty, raz by wystarczył :( A felerne te 3-paskowe? Czy te, które teraz nosi? Obroża nie nadaje się do biegania :((( a szkoda...Właśnie podczas biegania w lesie musi być cos pancernego, na osiedlu jest grzeczna i nie próbuje takich numerów. Nie chciałabym jej też wieszać długachnej liny na szyi - gdy nasiąknie wodą jest ciężka, zresztą sucz czasem lubi sie rozpędzić i jak ją zatrzymają raptownie szelki to jej przynajmniej nie urwą głowy :( Ona już ładnie sie zachowuje na 10m linie, chcę jej kupić 20m żeby mogła wiecej pohasać, ale tu ważne jest bezpieczeństwo.
  3. Żeby nie było, że jest tylko wujowo, bo są i dobre rzeczy :) Bo adopciaki to nie tylko worek pełen problemów, o nie! -pieseły uczą sie szarpać jeden szarpak coby pańcia nie czuła sie rozrywana przez dzikie konie i coraz bardziej przekonuja sie do nowej formy zabawy (gdy ciągna jeden to się równoważą, gdy kazdy po jednym- patrz dzikie konie). Sucz bawi sie butelką - dorosły pies, któremu nikt nigdy na zabawę nie pozwalał i nie pokazywał jakie to fajne. Piłeczka na razie jest najfajniejsza gdy sie turla między łapami jak żywa. Pies uczył sie bawic nosząc w paszczy piłeczki, nieraz zgubił w wysokiej trawie, ale za to teraz ma piękny aport i jak te oczka błyszczą gdy pańcia pokazuje zabawkę, no piękne to :) Butelki regularnie morduje od dłuższego czasu. -sucz coraz ładniej ignoruje przypłotowe szczekacze- drze taki japę, a ona obok niego umie usiąść, dać łapkę, drugą łapkę itd. Kuma, że wydzieranie sie na niego jest przez pańcię niemile widziane i sie wystrzega dopóki nerwy jej nie siądą, a działąją jej coraz lepiej. Duży spokojny samiec to nowy kumpel, nie wróg. -pies odwołuje sie od kopania dziury w ziemi -nierealne przy poprzednim (jamniku). Na spacerach on mnie pilnuje bardziej od sztaby złota (no- wielkiej kości z mnóstwem mięsa) sam za mną podąża, nie musze go niemal wcale wołać (ale wołam, niech ma coś dobrego do pyska, a co) -obydwa od początku były uczone spokojnego schodzenia ze schodów zewnętrznych bo pamiętałam jak to było gdy jamnik ruszał na dół i siła grawitacji sprawiała, że ta parówa na krótkich nóżkach jak sie rozpędzała to momentalnie była na dole. Niewiele mógł biedny na to poradzić, a schody wysokie, strome i od strony wschodniej. Szron/lód jest rano, a pierwsze promienie słońca czynią go piekielnie śliskim. Teraz, gdy poranki bywają już zimowe w pełni doceniam moje psy. Bez problemu schodzę z dwoma. Wystarczyło dosłownie kilka korekt słownych i same czekają kiedy sie uporam z kolejnymi stopniami. Ile czasu by mi to zajęło przy rozbrykanym szczeniaku? -zero problemów z obroną zasobów moga obżerać coś absolutnie OMOMNOM (kość np.) a kot sobie patrzy tuż obok, prawie nos w nos (nie nadużywam, kota sprzątam jak zauważę takie naruszanie granicy psiej prywatności) -nauka nie-włażenia-na-fotele-albo-tym-bardziej-łóżko trwała 3 dni, podczas których psy były wypraszane, a na czas naszej pracy kładliśmy taborety. Wystarczyło.
  4. Kto szuka ten znajdzie. Chyba to będzie ok: http://mundogalgo.com/szelki-antyucieczkowe-typu-guard-dla-mieszanca.html 3 paski zamiast dwóch, powinno sie zakleszczyć na klacie (żegnaj stówko, było miło cię poznać...)
  5. (nie było lokowania produktu ;P ) W każdym razie sucz ma nawet podobne proporcje, jest dużo smuklejsza od rasowego asta. W trakcie tej czynnosci przypomina parówkę która ucieka na wolność z foliowej osłonki :P Jak jej przerwę tą działalność to jest ok, mózg wraca, ale trzeba działać szybko i nie pozwolic jej sie odwrócić o 180 stopni.
  6. Oooo sorki, ctrl c+ ctrl v nie załapał :( Guardy były w drugim linku. Mam szelki zakładane przez łapy, należą do drugiego psa, nie jest to może jakiś szczególnie dobry wyrób, ale poległy w starciu z silnym bodźcem (robiłam trop w lesie pasztetem, pieski były przywiazane do drzewa w tym czasie, a taaak paaachniało). Sucz składa łapy jak człowiek ściągający coś przez głowę. Ludziom ręce przechodzą, jej łapy. Jej musiałoby się zablokować na klatce piersiowej (chyba). Jej pozycja to ukłon
  7. Ona tę umiejętność posiadła jeszcze w czasach poprzedzających schronisko. Opanowała dobrze, niestety. Ustawia się tyłem do kierunku, z którego czuje napięcie smyczy i ściąga jak koszulę :( próbowałam jej bardziej przyciągnąć paski, ale już ją zdecydowanie uciskały. Zdarza jej się to tylko w sytuacjach dużego pobudzenia (zwierzątka) i z racji tego, że trwa chwilę, jak nie jestem czymś zajęta albo się nie zagapię to jestem w stanie opanować/przerwać. Trochę już nawet zapomniała jak to sie robi- do dziś :( I jak tu ją wyprowadzić na 20m linie? zanim ja dojdę będzie wolna jak ptaszek...A zrobiła naprawdę duże postępy od czasu pierwszego postu. ma takie (czerwone, nie różowe) https://allegro.pl/oferta/trixie-uprzaz-szelki-komfortowe-premium-m-l-50-80-7562074951 może są jakieś bardziej odpowiednie dla tego typu spryciuli? Ona ma bardzo szczupłą talię, może coś takiego? Musiałoby zachodzić brzuch. https://allegro.pl/oferta/trixie-uprzaz-szelki-komfortowe-premium-m-l-50-80-7562074951 Ewentualnie coś innego...
  8. no i jestesmy w czarnej d...psiura podczas biegania w lesie wyswobodziła sie z szelek .Odwraca sie wtedy tyłem i ściąga przez głowę, nie robi tego gdy jej przeszkodzę, ale akurat byłam zajęta psem, któremu zaplątała sie łapka w smycz i nie widziałam tego arcyfajnego stada, ktore wybiegło na drogę...To sobie pobiegała po lesie za zwierzyną, no ekstra po prostu. Cała zabawa od początku. Dobrze, ze jej nikt nie odstrzelił. A już załapała ładnie to bieganie w lesie tzn. biegamy z pańcią po ścieżkach i też jest fajnie. Pod choinka mam 3 książki p. Gałuszki (w tym jedna o przywołaniu) i pierwsze zajęcia z trenerem, na razie wstępne (warunkowanie klikera). W dalszej części współpracy raczej poproszę o zajęcia z OE :( Bo saren jest pełno i to pod domem nawet :( Wisi na tej linie 10 m, no ale jak sobie przypomniała jak sie wydostać z szelek to.... wrrrr szlak mnie trafia! Sucz ładnie przychodzi w miejscach bez rozproszeń, nawet sama sie melduje po ser/parówkę/karmę co chwilę, ale gdy coś się dzikiego pojawia na horyzoncie to kicha :( mózg off i "róbta se co chceta, ja bieeegneeee"
  9. I created a monster. Psy nauczyły się, że na żarełko to trzeba zapracować. Nie pracują za smaczki tylko za cały posiłek. Teraz jak im położę po prostu michę przed nos to patrzą sie mnie jak na debila "a to dziś nie będziemy sie wygoopiać? Nuda". I nie jedzą zbyt entuzjastycznie, sucz czasem wcale, pies zostawia część. No to im wymyslam różne takie...Nawet miesiąc nie minął.... to tak tylko na wypadek jakby ktoś Wam gdzieś powiedział, że z psem dorosłym nie da sie nic zrobić, bo to już taki będzie jak jest, już sie ukształtował i zakrzepł w tym kształcie do końca życia.
  10. Przeskok z yorka na młodego labka jest ogromny nie tylko pod względem masy :)))) Tak, dużo ludzi chodzi do pracy i maja psy- i to bardzo dobrze! Pies musi sie mieć kiedy wyspać :P Pytanie co po pracy, bo jeśli nic albo niewiele to kicha :( Sam wybór rasy- sęk w tym, że oczekiwania sa jak do dorosłego, wychowanego psa, a nie szczeniaka. W zasadzie nie dotyczą też wymagań co do rasy, tylko właśnie wychowania. Wszystkiego tego da sie nauczyć, każdego psa, ale to wymaga czasu i pracy. Jeśli rasa po prostu "jakaś" czyli nic konkretnego to dorosły mieszaniec z DT. Jest ich sporo, nie wierzę, że jak zaczną zaglębiać sie w temat to nie da sie nic wybrać.
  11. Sucz dziś chyba na dobre zaakceptowała fakt wiszenia na sznurku na spacerach (nie spuszczam jej na dłużej niż 10 min i max 2 razy w tygodniu). Fajnie sie dziś z samego rana psiury razem bawiły, ganiały, pomimo, ze ona na linie 10 m. Włączyła do swego repertuaru ruch kołowy, wcześniej szeeeeroki łuk lub prosto przed siebie, teraz zrozumiała, że jak ją lina zatrzymuje na długości to mozna dalej ganić na boki :) Bardzo, bardzo mnie to cieszy, że ją cieszy :) Dorzucę jeszcze, że jak ktoś sie zastanawia nad drugim psem to naprawdę warto, super sie patrzy jak psiaki harcuja (moje mają tylko siebie, kumple to tylko przez płot :( )
  12. No własnie tam jest chyba teren skażony, za wcześnie sie tam wybrałam :( ale u mnie gdzie sie na jakieś odludzie nie ruszę to jest jakaś dziczyzna na kopytkach. Kiedys sobie nie zdawałam sprawy ile tego po świecie lata :( W miesie też sie sporo dzieje, no ale nie ma dziczyzny więc jest z suczą kontakt i można pracować. Generalnie moj zwierzyniec lubi spacery po mieście, chociaż psiury nie są super grzeczne wtedy (tyylee sie dzieje) za to nie ma złych emocji (no, zdarzy sie, że suczy jakiś pies wybitnie sie nie spodoba, pomału uczę się jej klucza w doborze przyjaciół. Bardzo lubi mniejsze łagodne samce, duże samice i przypłotowe szczekacze odpadają, ale tu jej sie nie dziwie).
  13. Tyś(ka) prawda przemawia przez klawiaturę Twą. Szczenior to kuuuupa roboty, oprócz radości (i kupy na posadzce). Podziwiam za deteminację i poświęcenie sierściuchom w potrzebie. Osobiście teraz wolałabym staruszka niż szczeniaka, choć jedna psia babcinka zaszła nam (no, mojej mamie) za skóre.
  14. Byłam taka wkurzona po akcji suczy, że pojechaliśmy na ostatnie chwile światła słonecznego do lasu- już wcześniej oswojonego. Tam sucz zachowywała sie akceptowalnie, czyli za wcześnie weszłam z nią na skażony teren. W takim razie towszystko jeszcze p o t r w a....
  15. Dramat i tragedia :((( w miejscu, w którym miała zwyczaj gonić zwierza (ze 3 razy i o 3 razy za dużo) była dziś rano na krótkim spacerze na lince 10m. Jak tylko wysiedliśmy z auta w oczach psa pojawił sie napis "no access" i tak było już do końca. Pies przybiegał, dostawał suchą karmę, ona nawet powoli podchodziła na tej linie, ale jesc nie chciała. Pluła karmą, za którą dałaby sie pokroić wcześniej. Tropienie makreli było na bardzo wyraźnym, prostym śladzie- 2 próby zrobione tak jak przychodzenie- "no jak już naprawdę muszę". Za to po tym tropieniu chociaż sie załatwiła (ale nie do końca bo w domu, po przyjeżdzie zrobiła kałużę!). Ja sie pytam JAK, NO JAK? do ciężkiej deutery radzą sobie właściciele tych wszystkich mega popularnych przecież spanieli, beagli, labradorów, terierów wszelakich???? Przecież to wszystko polujące jest, nigdy poza trawnik przed blokiem nie wyszli??? W sumie przychodzi mi do głowy, że jak myśliwski pies towarzyszący (nie pracujący) to tylko do bloku....Przyjazne toto, łagodne, zwykle nie za duże. Macie Wy takie pieseły? Jak sobie radzicie chociażby jadac na weekend poza miasto? Bo ja jestem cały czas prawie poza miastem (poza pracą i studiami) i widzę problem- duży problem. Help, help, help!
  16. Dla tych co czytają cd. Sucz dostaje jedzenie wyłącznie za pracę lub w wersji na bieżąco uzupełnianego konga (rzadziej). Pies oczywiście to samo, tylko on jest ten grzeczny :) Była dzis spuszczona na nowym terenie -pola, łąki, niedaleko las. Pierwszy raz od kilku dni nie była na linie lub smyczy. Pierwszy rzut to mózg zrobił off i pobiegła dość daleko, wróciła za 2-3 minuty, oczywiście dostała część śniadania. Potem był rozbieg w stronę lasu, moje przywołanie, pies wraca galopem. Tak wiele razy, zanim doszliśmy wspólnie do ściany lasu była już wybiegana solidnie. Potem na smycz i tu niestety znów silne rozproszenia, wracanie te 5 m (długość flexi) po żarcie na komendę się wyłączyło. Musiałam ją pociągnąć, żeby królewna przyszła. Las się skończył, psu mózg się znowu włączył i można było sie dogadać. Widać postęp, ma też słabsza kondycję teraz wiec nie zasuwa tak daleko, ale jeszcze długa droga przed nami.
  17. Wielkie, wielkie serducho dla Ciebie, że nie zostawiłaś maleństwa w potrzebie! A co do tego, akie to zwierzątko, to chyba sprawdzi sie tu cytat "Let's mixed everything and see what happened" :) Najbardziej mi sie kojarzy z jakimś dalekim kuzynem teriera, ale może być wszystko. Powodzenia w wychowywaniu kruszyny. P.S. Moja mama po wizycie w Grecji oprócz wspomnień pięknego morza przywiozła też obraz mnóstwa bezpańskich psów. Już nie pojedzie chyba w to samo miejsce....
  18. Wszystko może nie, ale jednak to jest domownik członek rodziny więc trzeba się z nim liczyć. I tak samo jak babci z demencją nie wystawia sie za drzwi jak zasika łóżko, tak psa nie zamyka się w kojcu bo zeżarł listwy. Na pocieszenie dodam, że na 5 psów, które do nas trafiły był jeden szczeniak i to on zeżarł żaluzje sztuk 3 (na linii wzroku zrobił sobie okno na świat) oraz nadgryzł jedne pachnące nowością, skórzane buty. No, ale każde z tych zwierzaków miało jednak jakieś zajęcie, nie byly zostawione same sobie. Trochę więcej było wycierania kałuż zwłaszcza na starość zwierzaków. Dlatego proponuję nauczyć psa przebywania na płytkach na parterze, skoro je macie. Co do aktywności danej rasy- osobiście zalecałabym mierzyć nieco niżej, niż za wysoko. Z psem za mało aktywnym da sie żyć- weźmie sie go na spacer, samemu pojedzie sie na wycieczke rowerowa z dziećmi, na basen, na siłownię, cokolwiek. Mając jamnika sporo jeździłam własnie na rowerze bo on dość szybko wymiękał na spacerach, zwłaszcza w zła pogodę. W razie braku czasu przeżyje brak ruchu. Na co dzień nie będzie sfrustrowany brakiem zajęć. Nawet buldożek chętnie raz w tygodniu przejdzie się dalej, co nie znaczy, ze codziennie byłby równie zachwycony. Nasz jamnik chodził nawet po górach, co tydzień był albo na długim spacerze w lesie albo nad zalewem- dał radę, ale to nie były dla niego nudne miejsca. Nowe otoczenie, zapachy, szedł chętnie. Natomiast sytuacja, w której pies musi wyjść, a my nie możemy jest naprawdę niefajna. Trzeba wtedy kombinować. Zabawy w domu, aktywności pozwalające psu ruszyc głową- człowiek też musi ruszyc głową jak to sensownie zrobić. I czas takie cos też zabiera.
  19. Sheltie są superowe :) piękne i z racji bycia pastuchami świetnie dogadują sie z człowiekiem, pasowałyby mi bardzo również ze względu na wielkość. Ale mam teraz porównanie pielęgnacji kudłacza i gładkowłosego i no cóż, kudłacza mieć można, owszem, ale to wybór świadomy powinien być. Suce wytrę łapy po spacerze, pies ma oprócz łap ubrudzony cały brzuch (niskie podwozie). Suki jeszcze nie musiałam nigdy kąpać po spacerze (no, chyba, że sie wytarzała w czymś aromatycznym...) psa czasem muszę i mam wtedy do sprzątania jeszcze łazienkę z toną błota na dnie wanny. Sierść samoczyszcząca oznacza, że spada zaschnięte błoto=piach na podłogę. Codziennie odkurzam i przemywam podłogę. Oprócz tego czesanie, w okresie linienia codziennie, on ma bardzo, bardzo obfity podszerstek (pies w typie rasy północnej- szwedzki szpic zaganiający, vallhund). Jeśli człowiek ma możliwość wyboru powinien psa wybierać pod wieloma względami. Jeśli ktoś walczy codziennie o czas na spacer to niech ten czas to bedzie dla psa faktycznie czas spaceru i zabawy, nie czesania i sprzątania. Jak ktoś może sobie pozwolić na więcej to bardzo fajnie i tylko sie cieszyć :)
  20. Właśnie wtedy doszłam do wniosku, że kudłacze (zwłaszcza 3 kudłacze!) to nie dla mnie....Wyczesywanie to praca systematyczna i dokładna-takiej nie lubię ;P . Wolę sie w tym czasie poszarpać się z psiurem starą skarpetką :) Ale sa ludzie gotowi zgłebić temat i dojść do wprawy :)
  21. Gdybym miała kiedyś zaszaleć to bym wzięła 3 x rodowodowe sheltie, każdy w innym kolorze, w odstępie 2-3 lat. (A co, pomarzyć nie można? ;P ) Jedna rzecz gorsza od kudłów w domu to rzep w sierści. Przejdź sie po okolicy pod tym katem bo to może naprawdę uprzykrzyć życie. U nas są, tylko jeden raz wczepił sie no właśnie, w psi ogon. Nie zauważyłam tego, cała noc z głowy bo pies go zjadł :((( Nie polecam doświadczenia. Jeśli też masz obfitość tych roślinek zrezygnuj z kudłacza, zwłaszcza z takiego jak sheltie :( chyba, że chcesz po każdym spacerze przeglądać całego psa i mozolnie wyczesywać/wycinać sierść.
  22. Jak tak duża część jest w plytkach i parkiet dębowy do ewentualnego odnowienia po okresie szczenięcym to ja nie widze problemu. Można zawsze zamontować bramke do salonu jeśli wielkość wejścia na to pozwala lub po prostu nauczyć psa by nie przebywał w salonie. Zawsze to 100 razy lepiej niż na dworze. Na piętro również może nie mieć wstępu- wasz wybór. Trudno psa nauczyć, ale da sie. czas, cierpliwosc, konsekwencja :) Ostrzegacz może być faktycznie kazdego koloru :) Odstraszacz preferowany czarny :) Co do bokserów to ta rasa, kiedyś bardzo popularna, ostatnio jest rzadziej spotykana. Może warto założyć nawet specjalny wątek? Kiedyś trudno było znaleźć cokolwiek na temat leku separacyjnego może te opinie pochodzą sprzed kilku/kilkunastu lat? Ale zaznaczam, że ekspertem nie jestem. Miłego pobytu na nartach, my jedziemy na święto 3 Króli, pieseły przeżyją na pewno. Na wakacje zabieramy tzn. na przedłużone weekendy bo taki system preferujemy. Da się, spokojnie i Wy wszystko ułożycie. Zwykle spotykamy się z życzliwościa i zainteresowaniem.
  23. Dla tych, co czytają :) nasze aktywności węchowe. To, co trzeba zaznaczyć- psy niesamowicie szybko się uczą. Po dogłębnym zrozumieniu znaczenia słowa "szukaj" przyszedł czas na powolne przestawienie z szukania jedzenia na szukanie wskazanego zapachu. Korzystając z rad z blogu "moje życie z psem- nosework" zaopatrzyłam się w pojemnik, gałkę muszkatułową- w gałce ;P nie proszku, karmę plus kliker. Jedzenie w jednej, pojemnik z przyprawą w drugiej. Serial sie nie skończył, a psy szukały już zapachu/obecności gałki pod pojemnikami z dziurą (pojemniki wcześniej były już używane do szukania pod nimi karmy więc sama czynność była im znana). Najpierw chciały zjeść przyprawę, ale nie zdążyły ;P , chetnie wymieniły na jedzenie. Trop ułożony na łące z pomocą makreli wędzonej był zawiły i dłuższy- dały radę. Całość zamknęła sie w godzinie z hakiem aktywności na dwie raty, psy śpią grzecznie.
  24. Cenna uwaga :) pies robi siad i leżeć za aport, więcej jeszcze nie i mieliśmy z tym przerwę /wstydzi się/. Sucz uczy sie zabawek dopiero.
  25. Zabawy typu piłeczka są jak alkohol dla ludzi- jedni nie powinni wcale, inni z umiarem, nikt nie powinien cały czas :) Moja sucz nie powinna- jej emocje i tak są wybujałe, wyciszam ją i skłaniam do pracy, sztuczek itp. Gdybym jej zaczęła rzucać regularnie aport to pewnie ręka by mi odpadła po pewnym czasie, a jej kondycja pozwoliłaby na nieograniczony bieg. Psu, spokojnemu i zabawowemu wystarczy porzucać kwadrans- jest zmeczony i wybawiony. Czyli ok.
×
×
  • Create New...