shnooreck
Members-
Posts
194 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by shnooreck
-
Wczytałam w dokładnie w treść strony, którą podałaś- podoba mi sie podejście tych ludzi (szkoda tylko, że nie maja czarnulków :( ) pomęczę ich trochę na pewno :) Emocje dały mi w kość nie dalej jak wczoraj. Moje psy były idealnie grzeczne na porannym bieganiu - a miałam widownię w postaci koleżanki, z którą czasem się wybieram, więc mi zależało żeby pokazały się z dobrej strony. Obydwa spuszczone latały sobie w zasięgu wzroku, tarzanie sie w zdechłej rybie wrzucam w koszty- nie robi to na mnie piorunującego wrażenia, wstępnie i tak się wykąpały w zalewie. Ale nie zlekceważyły żadnego "stój" i "do mnie". Byłam autentycznie dumna z sierściuchów, no to wieczorem zmiana dekoracji. Wszyscy we wsi wylegli ze swoimi psami na spacerek, rzecz niebywała, a moje zachowywały się jak debile- zwykle jesteśmy sami, a tu zaroiło się od pobratymców, których albo trzeba zjeść (sucz: "po mojem chodzo, gdzie piniondze za las") albo się koniecznie przywitać (pies: "o rany, piesek, pańcia chodź, piesek!!!"). Także jest to pewnien problem, zbyt silne bodźce powodują zmniejszenie się mózgu do rozmiaru orzeszka, umęczyły mnie zarazy i wkurzyły nieludzko. Jeszcze trochę do ogarnięcia zostało, nie ma się co oszukiwać, dopóki nie zamkne tego tematu nie mam co myśleć o wprowadzeniu nowego psa. Ale musi się to stać za w miarę aktywnego życia mojego kundelka, on ma zdolności socjalne i komunikacyjne ze swoim gatunkiemna na poziomie, który gwarantuje porządną socjalizację szczeniora, na osiedlu gdzie można spotkać niemal wyłącznie zapłotowe szczekacze to ma duze znaczenie. Zapłotowe szczekacze raczej nie są przyjaźnie nastawione do przechodniów i w tym do towarzyszących im szczeniaków. Tak mój jamnik znielubił inne psy, szczekały i warczały na niego, no to on też :( Jeszcze co do wielkosci- małym, lub po prostu mniejszym pieskom wolno znacznie więcej i więcej im wybacza ludzkość. Gdy coś pójdzie nie tak w przypadku rottka czy dobka to właściciel może być zlinczowany, gdy to samo zrobi yorczek to jest tylko słodkie lub zabawne, czasem tylko irytujące. Smutne, ale prawdziwe- im większy pies tym większymi umiejętnościami powinien wykazać sie właściciel. Edit przypomniało mi się to piszczenie, o którym wspominałas. Moja suka tak robi, to u niej oznacza, że żałuje awanturki, do której nie doszło. Piszczy do ewidentnie agresywnych psów, do których nie może podejsć- ona by chciała rozładować negatywne emocje. A ja jej nie pozwalam. Zachecanie do zabawy i ogólny wpływ na to, co teraz robimy, własna psia inicjatywa- nie ma problemu. Ale dla mnie są rzeczy, których się NIE!!! robi, nie ma ich bardzo dużo, ale moje zdanie jest w tych sprawach niepodważalne. Robot mi niepotrzebny :) Mojego ewentualnego sznupa widzę tak obciętego i tym kolorze, w okresie błotnym krótsza sierść na łapach. Nie bedzie to chyba zabójcze dla kieszeni? https://psy-i-szczeniaki.fandom.com/pl/wiki/Sznaucer_Średni?file=Noel_cleopatra.jpg
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Zabawa z kluczami super :))) Lubię takie zajecia dla piesków, one zresztą też. A jaki dumny! Pieseł na kursie robi sporo rzeczy za darmochę, taka odłożona w czasie nagroda to dla wielu rzecz nie do przejścia. Mnie nie zależy na jakichś przepisowych sztuczkach, ale na ogólnym posłuszeństwie i ogarnięciu- już tak. Temat nadmiernych emocji juz przerabiałam , jest dużo, dużo lepiej. Z jednej strony- wiem już jak podejść do tego, z drugiej- wcale fajnie nie było, no ale właśnie- trochę wariata musi w psie do biegania być, żeby nie wlekł się znudzony ("Daleko jeszcze?") . Troszkę sie boję tych emoccji od ogonka po nosek- poszukam sobie jeszcze coś na ten temat, zobaczymy. Ale psiak uroczy i widać jego zaangazowanie :) Życzę wielu fajnych wspólnych lat w dobrym zdrowiu!
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Rowery muszę zauważyć pierwsza i dać najpierw stój, potem siad, biada mi jak tego nie zrobie....sucz wypatrzy, pies ma takie cuś pod ogonem......a rowerzysta hen tam na horyzoncie taki mały punkcik...
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Mojemu mniejszemu psu o umyśle kombinatora zostawiam nieco wolnej przestrzeni (patrz: "co mam zrobic, zeby nie wycierano mi łapek") nie musi mi za każdym razem oddawać aportu, mamy z tym luz itp. Ale jak nie robi jakiejś komendy to strzelam focha i ide sobie np wymyślił sobie, ze najlepsiejszą komendą jest "leżeć" i "turlaj się" - no, nie, nie zawsze pańcia jest zadowolona z takiego obrotu rzeczy. To przy zabawie jest dopuszczalne, choc korygowane fochem i brakiem nagrody. Ale, ale- na spacerze jak mówię siad, to siad, stój to stój , nie to nie (albo nawet NIE!!!) i nie ma innej możliwości ani pola do manewru. Jak to widzi sznup? To ze są szybkie to sobie wyobrażam :) mały motorek w pupie, byle w razie "W" ten motorek zrobił stop na komendę i te sprawy. Jeśli trzyma sie ludzia na rozsądna odległość (tak robiły te dobermanki, odbiegaly daleko, ale bez błysku szaleństwa w oczach, wracały po chwili, nie wiem co w sytuacji , gdyby im coś typu zając, sarna wyskoczyło spod łap -myślę, ze nie uczone by pogoniły, ale wróciły z pianą na pysku. To etap, na który musiłąm w przypadku suki długo pracować, a one to miały i już).
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Lubię to! A jak z innymi psami, dziećmi itp? Myślące/kombinujące psy mogą być (I'm used to...), byle nie mające mnie pod ogonkiem, to co innego i inaczej to odbieram. Co innego jest "urozmaicę sobie życie" albo "co tu zrobić, żeby nie wycierano mi łap"a co innego "fajna impreza, ale ja sp...am, cześć" Jak uczyłam jamola trzymania sie tyłka? Ano w sumie niezbyt mądra książka (oprócz tego zadnych metod pozytywnych) kazała psa nie gonić jak ucieka tylko ruszyć truchcikiem w drugą stronę, nie przejmować sie jak pies nie chce isć tylko robić swoje. Zanim go spusciłam w cywilizacji (niezbyt jednak rozbudowanej, ot spokojne osiedle) to miał całe kilometry łazenia po łakach zrobione w ten sposób. Dla niego były to niekończące sie hektary. Na zasięg i możliwości krótkich łapek małej parówy to wystarczyło+fiksacja na zabawkę. Teraz wiem, ze to była niezdrowa fiksacja (człowiek=wyrzutnia) ale trzeba przyznac, ze w terenie zdawało egzamin. Sarenki i zające mogły tańczyć makarenę, on miał to gdzieś. Dla moje obecnej suki te same łaki obiega sie w 2 minuty, rowerzysta na asfalcie jest osiagalny i szybciej się porusza ode mnie =jest ciekawszy. Przynajmniej w tej chwili. Bo jak pojedzie to juz nie . Stąd wiem, że wielkość ma znaczenie ;P również podczas treningu.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Jeszcze tak co do tej smyczy i jej braku. Ponad 20 lat temu dostałam prawie-jamnika, którego jako dzieciak posiłkując sie książką nauczyłam bezwzględnego respektowania polecenia "stój". Psa zamurowywało, samochód przejeżdza, szliśmy dalej. Nie była to idealna metoda, przyznaję, ale ja nie mieszkam w centrum Warszawy, ruch był wyraźnie mniejszy, a i jako uczeń szkoły podstawowej spacerowałąm poza wioskowymi godzinami szczytu. Przez całe swoje życie nie zużył jednej smyczy flexi, którą miałam zawsze w ręce na wszelki wypadek, a potem dałam cioci dla jej kundlicy. A żył 18 lat. Czasem sie ociagał co my kładliśmy na karb niezależności, a co było prawdopodobnie wynikiem zostawienia psu jajek. Nie należało się tym jego zostawaniem po drodze specjalnie przejmować, zawsze przybiegał po chwili, w razie "najazdu "samochodu kazałam mu stać w miejscu, nie interesował go środek drogi tylko latanie wzdłuż płotów. Suk luzem juz wówczas nie spotykało sie, wiec tylko mógł popatrzeć i powąchać przez pręty. Zresztą mieliśmy inne miejsca spacerowe niz cały czas w cywilizacji. W lesie nie uciekał za sarnami tylko sie bawił. Nie był aniołkiem, dał mi w kość, ale pewne zalety niezaprzeczalnie miał. Zginał mi tylko jeden raz. Otóż okazało sie, że gdy został z tylu wypatrzyło go sokole oko dalszej sąsiadki, ktora mnie jakos przez te lata nie zarejestrowała z nim. Pomimo wyraźnych oznak udomowienia (błyszcząca sierść, bynajmniej nie zapadniety choć nie zapasiony-brzuch i obroża - niestety bez żadnej informacji, biję sie w piersi, dziś bym tak psa nie puściła) uznała go za wałęsającego sie psa i zabrała do domu. Wsadziła go do auta i pojechała.Miała ona niepełnosprawne dziecko bardzo przywiązane do poprzedniego również rudego jamola, więc pewnie stąd ta szybka decyzja. Psa oddała jeszcze tego samego dnia, kiedy wyszło na jaw jaki on bezdomny, pies po tej akcji trzymał się mnie jak namagnesowany. A nie mnie wybrał sobie na panią tylko moją mamę.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Też mam dużo (och, i to o ile!) łatwiejszego w obsłudze samca, niemniej jednak dymorfizm płciowy u dobków jest wyraźny- dominujący z natury pies we wersji męskiej jest jeszcze bardziej dominujący, a i wielkość ma znaczenie dla mnie- dobki chłopaki wyraźnie są ponoć sporo większe. Na razie stoje na stanowisku, że dla mnie najlepsza wielkość to ok 20kg - toto umiem obsłużyć, przytrzymać w razie czego (nie oszukujmy się, pieski bywaja niegrzeczne...) może jak los da będę miała okazję sie przekonać, ze moge więcej :) Ale jak sobie popatrzyłam na tego rottka i wyobraziłam sobie, ze mój....ło jezusicku, nie. A ktos, kto nie czuje się na siłach mieć dużego, silnego i reaktywnego psa nie powinien go mieć :(
- 15718 replies
-
- 1
-
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Sowa w tym filmiku chodzi o coś innego- o pokazanie psa w trybie podążania, nie polowania na spacerze, my dając psu za darmo całą naszą uwagę, koncentrując sie na nim w 100% wysyłamy sygnał, ze to on jest najważniejszy i to on decyduje. Nie o propagowanie bezsmyczowych spacerów jako takich, dla kazdego, jak leci :) nikt nie jest psiobójcą :). Jak zachowuje sie na spacerach pies, który z góry zna trasę, a a za nim grzecznie tupta pańcio? A jak taki pies, który ma "nieobliczalnego" pańcia, który skręca raptownie, zawraca, podbiegnie kawałek, schowa sie? Nawet na lince to mozliwe, na ruchliwej drodze na smyczy również w pewnym stopniu- tu skręcę, tu zawrócę, tu przejdę na drugą stronę i pies musi respektować moje decyzje. I zaczyna zwracać on na mnie uwagę, po moim zachowaniu bez konkretnych słownych komunikatów samą mową ciała mówię gdzie idziemy i jakim tempem. Psy meneli mają ten tryb włączony non stop- bez przewodnika marny mój los, bedę się go pilnował. Bez treningu szansę na dłuższe życie mają tylko te, które to załapały, my w warunkach bardziej (zdecydowanie bardziej!) kontrolowanych możemy nasz burki skupić na swojej osobie.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Faktycznie sprawdziłąm teraz i jest biały w mini, ale to i tak było pseudo ;P nie zaglądałam wczesniej do wzorca bo chcę nieco wieksze zwierzątko. Świat się zmienia a ja sie starzeję ;P Zadzwonie i poczytam chętnie, dzięki za namiar! niemniej jednak charakterek musiał Ci przypaść do gustu :) ale zgłębię ich skupienie na człeku.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
sowa Też lubię bajki, Disney i te klimaty :) ale takie psy widziałam w realu tzw. psy menela to nie legenda :) Wrocław miał kilka egzemplarzy na trójkącie swego czasu :) i mój były sąsiad z kamienicy ( Krzyki, niby juz porzadna dzielnia) pies przezył pana, nigdy nie widział smyczy, ale nie wiemy co się z nim stało -pewnie schronisko :( byłam studentką w mieskaniu z dwoma małymi kotami, nie dałabym rady przejąc iza miłość moja to dobermany, aczkolwiek nie wiem czy kiedyś spotkałam rodowodowego, psy w typie poznane w dzieciństwie były cudowne- nie szkolone miały odwołanie, uważne, karne i uczuciowe. Trochę mam jednak stracha przed takim egzemplarzem, tym bardziej, że celuję w psa, nie sukę- większe i trudniejsze. Sznaucer to ta sama grupa FCI, ma korbę i chęć do latania, poznałam olbrzymke w typie- miała dosonały charakter. O średniaku mówi się wańka-wstańka, dla przeciętnego właściciela to moze być przerażające.Jak im nie robic fryzury a'la pies kawadratowy bez oczu z workiem obroku na łbie, tylko potraktować krótko i treściwie- wygląda po prostu jak proporcjonalny, konkretny pies, nie jak przytulanka, co jest pożądane. Tak była ścinana ta olbrzymka i było ok. Oczywiscie celuję w grooming, ale powoli przekonuję sie, ze to lepsze od wiecznego odkurzania. Mam nawet na wiosce psiego fryzjera (szok, ale moda ozdóbkowa widać ma dobre strony) nie wiem tylko jak z jakością, ale kto wie, może podoła. Musze zagadać kiedyś. Nie kupuję już szczyla bo wiem, ze trzeba przejsć kilka fascynacji rasami i to jest normalne :) poza tym chciałabym poznać dobrze rasę, pojeździć na wystawy, wbić się na spacer do hodowcy i te sprawy I oczywiscie całkiem na 100% wyprowadzić sucz na prostą, nie będę ryzykować dwóch narwańcow-popaprańców. Nie ma pośpiechu, ale spokoju mi nie daje :)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Chętnie bardzo, ale jako żywo- nie mam z kim. Tu się od jakiegoś czasu wychodzi z psami na spacery, kiedyś byłam tylko ja z moim jamnikiem, moja ciocia z kundlicą, facet z haskaczem i jedna sąsiadka z dobkiem i jamolem. Na kilkutysięczna miejscowość.....Oczywiscie kazdy miał ogródek i w nim frustrata, najczęściej ONka coby bronił willi. Teraz po 20 latach mamy zmianę dekoracji - jestem ja z moimi kundlami, facet co opieprza psa za przywołanie, facet co jeżdzi z suką na rowerze z kolczatką, panie nie potrafiące obslugiwac flexi (parzy ręce jak chwycic za linke) i zwykle pijany kretyn z agresorem luzem + ozdóbki zamiast ONków.....A nawet ich nie spotykam zbyt regularnie. Ogólnie- leży i kwiczy. Musiałabym się wbić na jakies specjalistyczne forum i jechać gdzie mnie kto przygarnie. (Mam jednego pieska co się chetnie zaprzyjaźni i pobawi z każdym, może mnie kto zechce??? Ładnie proszę, belgi też mile widziane odejmę sobie 20% z aktywności) Holendrów w ogóle jest mało, od jakiegoś czasu sprawdzam, zdarzają się rzadko, teraz tylko użytkowe z pseudo (co to za zestawienie swoją drogą....). Sznupy owszem są szerzej znane i to daje szansę na znalezienie stwora z adopcji dość zbliżonego do wzorca (preferuję taką formę). Ale, ale - szykuje się wysyp belgów do adopcji- widuję je nawet w pobliskim miasteczku, człowieki przyzwyczajone do ONów chcą takiego samego, tylko bez tego wygiętego kręgosłupa- i bęc, belg jak znalazł. Holendry może mniej popularne to się jakoś obronią. Widziałam dziś nawet ogłoszenie pt. biały sznaucer, w treści "z rodowodem" szkoda tylko, że takiego czegoś oficjalnie nie ma....sorry za offtop ale zagotowało mnie. Chodzenie po mieście bez smyczy to sport dla tych co lubią silne wrażenia :) ja osobiście bym sie nie odwazyła. Jest na YT filmik zrobiony przez p. Jacka Gałuszkę z panią Niusą i jej psem Tarasem. Jak ktos nie wie o co kaman- starsza pani o lasce adoptowałą agresora, za bramą shroniska odpięła mu smycz i pies poszedł za nia do domu. I tak chodził po Gliwicach, które trudno nazwać wioską. Pani Niusa na pytanie co jest sekretem jej metody odpowiedziała "Nie zwracam na niego uwagi". I pies wcale sie nie szwędał jak debil tylko pilnował pani, zwalniał przed przejściem dla pieszych i te sprawy. Uznał ją za przewodnika i utrzymywał sie w trybie podążania tak naturalnie jakby całe życie nie robił nic innego.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Byłam na morzem kilka dni, z piesełami offcors ("pańcia, tej kałuży chyba odbiło, ona sie nie kończy", "słone patyki są niesmaczne, fuj") i patrzyłam kilka razy dziennie na samca rottka, raczej rodowodowy ("Pani, ile oni za niego dali! Jeszcze na szkolenia chodzą") ujadał na ogrodzonym terenie. I jednak to nie ten kaliber. Wiem, ze zeby wkurzyc rottka to trzeba się postarać, ale jak juz sie to uda to jakby przeszło tornado. Znacie jakiegoś pozytywnego, trzymającego sie tyłka piesa do biegania, amatorskiego tropienia i goopich sztuczek 20-25 kg? Najchętniej ciemnego, najchętniej łatwego w utrzymaniu (krótki włos, ewentualnie do opitolenia na krótko). Takiego co to mu człowiek na drugim końcu smyczy nie robiłby za balast? Tak sobie myślę przyszłościowo: sznaucer średni? Ma wady i zalety, ale żeby popylać kilka km to musi być trochę wariat :) Nawet podzwoniłam już trochę, tak zeby sie dowiedzieć co i jak....I jestem głupsza niż byłam.....Jeden hodowca z długoletnim doświadczeniem twierdzi, że pies elastyczny, dostosuje sie do wlaściciela i chodzi z nim bez smyczy w dużym mieście. Na nic nie zwraca uwagi poza panem. Takie przydupasy to ja lubię :) , ale trochę to za pięknie brzmiało. Drugi przyznał że ma problemy z przywołaniem, ale też, ze mając kilka psów trudniej jest czasem pewne rzeczy wyegzekwować. Ten drugi był krótszy stażem, ale szczery na pewno, nie sprzedaje psów do bycia ozdobami w ogrodzie ( lubię to!) ten pierwszy cóz- nie powiem, brzmiał przekonująco, zresztą takie psy też są na świecie i nie ma co się krzywić. Na pewno są energiczne, nie nudzi je bieganie- suczka zrobiła najwięcej 35km przy rowerze (lubię to!), nie są zbyt upierdliwe w utrzymaniu, nakręcają się na zabawę, aport, szarpanie. Oprócz tego szczekliwe (chyba przeżyję, w bloku nie mieszkam), nie potwierdzono strachliwości. Coś jeszcze? Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie? (Większe, ale nie bardzo duże: Owczarek holenderski? Bokser? Collie smooth?)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Kondycję psu można wyrobić od zera w przeciagu pół roku-dane dla małego , krótkołapego kundelka z nadwagą, który czekał na mnie w schronie kilka lat. Biega teraz do 6 km kilka razy w tygodniu, zmiennym tempem, jest ze mną rok i 3 mce. Mojej suce o długich łapach i silnych mieśniach (rownież ze schronu) zajeło to 2 miesiace i włos mi postawiło na d...e. Nagle każdy otwarty obszar, każda łąka z rowami, rzeczkami były za małe na jej potrzeby. A to całe hektary ..... Serio przed jej przybyciem gdyby mnie ktoś postawił w tym miejscu i powiedział, ze dobiegnie do ściany lasu przesadzając rzekę to bym się tylko zaśmiała, a jej to zajęlo minuty- w dwie strony. Przywołanie- niewystarczające. Prostowanie zajęło mi kilka miesięcy- od listopada, ze zmiennym szczęściem, mam nadzieję, ze proces dobiegł końca, ostrożnie zaczynam ją znów puszczać ze smyczy i (na razie) nie jest źle. Wybieram sie z nimi jeszcze na zajecia, żeby potrenować stój/waruj z odległości. Nie przegap najlepszego czasu na budowanie relacji i naukę przywołania bo potem to bedzie ciężka robota wybiegać psa bez odwołania- mówię po sobie. Chyba, że przyjmiesz filozofię "za godzinę, najwyżej dwie wróci". Na długaśne spacery i bieganie przyjdzie czas i to na lata.
-
Wtrącę trzy grosze odnośnie biegania z psem czyli czegos co jest dla mnie codziennością. Nie nadwerężaj malucha, jak mu się coś stanie ze stawami to będziesz mieć problem (dodam-kosztowny problem) do końca życia. Psie dziecko pójdzie wszędzie za swoim opiekunem to normalne, normalne jest też, że nam się wydaje przeszedł/przebiegł=wszystko gra. A czasem kwiatki wychodzą po czasie. Teraz jest czas na budowanie relacji i naukę zabawy i co bardzo ważne- przywołania. Moja suka nie bardzo lubi zabawę i jest to upierdliwe. Tzn lubi, ale ktrótko i treściwie, w dobrze znamym terenie, jest psem adoptowanym jako dorosły. Gdy Twój maluch będzie mógł biegać więcej to dobrze jest urozmaicać tą aktywność, zmieniać trasę, zawracać, zmieniać tempo. Moje psy zdecydowanie wolą interwały i marszobiegi niż równy truchcik, mniej się nudzą i takie coś sprawia im radość (i odpowiednio męczy). "rozwija się chyba prawidłowo..." nie wyrośnie mu nagle na głowie marchewka :P ale masz psa rasy dużej, aktywnej, niezależnej, po rodzicach z nieprzebadanymi biodrami. Szczeniaczki w ogóle są słitaśne, kwiatki wychodzą najczęściej jak pies jest starszy, zwykle po pierwszym roku, sprawdza na ile może sobie pozwolić, jak daleko odbiec. Trzeba mieć mocny grunt przygotowany pod to.
-
U mnie był ostatnio test "koci". Mam obrośnięty bluszczem balkon, który służy kotom do sprawnej komunikacji- mają swoje ulubione drogi w gęstwinie pędów. Zimą zauważyłąm obcego kota na balkonie. Pewnie go zainteresowały zapachy pobratymców, z jednym moim sie kumpluje to przyszedł sprawdzić jak u niego na chacie. Pokręcił sie i poszedł. Nie wiem ile razy do nas wchodził, ja go widziałam tylko raz i to kilka miesięcy temu. Siedzimy sobie wszyscy z psami na balkonie, pełen luz, bluszcz sie rusza- normalne, kot wchodzi. Ale tym razem to nie był nasz kot tylko obcy - moje psy miały chwilę zawiechy ("cóż to widzą oczy moje! Bezczelność!") kot też ("no tego to tu jeszcze nigdy nie było!") no i psy pogoniły intruza. Więcej sie nie pojawił. Joanienka jesteś moją imienniczką :) dwa lata pracy to bardzo dużo :( kontaktowałaś się może z jakimś fachowcem? Jak u Ciebie przewodnictwo? Nie miałam nigdy do czynienia z psem lękowym, moja mama miała ale temat się szybko zamknął- jakieś pół roku od":nie dotykaj" do "fajnie nad tym morzem". Moja mama miała wsparcie w drugim psie, który nie bał się niczego (rottków też...kurdupel jeden). Na pewno w mieście jest więcej bodźców i przez to trudniej, ale dwa lata w strachu, biedny piesio :( Moja psica też- niesłusznie- jest uważana za wielkie bydlę - wielu ludzi wymieniło ostatnimi laty dobki, laby i ONki na coś w ich mniemaniu mniej absorbującego.Gdy byłam nad morzem miałam okazje przyjrzeć się jakie ta moda przynosi owoce-i faktycznie nie ma miotających sie na kolczatce ONków za to są robiące wszystko co chcą małe pieseczki. Ich właściciele już nie czują, że pieseczek ciagnie, szarpie się i miota, nie słyszą już szczekania ze strachu na wszystko. Moja sucz reaguje na takie przypadki alergicznie i to ona jest potem potworem.
-
dwbem a sasiedzi obserwowali jak sie do Was włamują? ;) Rottki są w takich wypadkach niezastąpione :)
-
Moja sucz ma 3 koleżanki (fanfary w tle), dwie sa młodziutkie i chcą się bawić, trzecia jest ze schronu, niedawno po adopcji - te psy maja jednak często dobrą komunikację z własnym gatunkiem. Czyli nie taki (pseudo)ast straszny, choć są psy które omijamy szerokim łukiem gdy szczekają za płotem. Czasem ja też ponosi gdy takiego delikwenta ma za blisko, ale się stara. Małe samce wszystkie sa całkiem fajne, te dobrze ułożone, te całkiem małe drące japę bez sensu wg niej należy utylizować (nie pozwalam). Zbudowali nam nową trasę biegową dookoła zalewu, będzie mogła się wyszaleć. Bez smyczy teraz w warunkah ściśle określonych, na niewielkim terenie itp., ale jest skupiona - olewa małe kaczki i kurczatka chodzące sobie luzem. Nie daję jej zobaczyć, że fajnie uciekają, jak je jednak pogonic i jak dotąd (tfu tfu) działa. Męczę rozdział o tropieniu użytkowym w książce "Mój pies" i jakoś to nie do końca nasza bajka. Chyba pozostaniemy na etapie zabawy, jakoś to idzie i psy mają fun, choć z pewnościa gdyby podejść do tego profesjonalnie byłyby bardziej zmęczone. Powoli godzę sie też z myślę, ze mam tylko jednego aportera, z którym się łatwiej żyje i dooopę wołową, która goni tylko to, co ucieka na wlasnych nogach (w tym pańcie). Jakby ktoś jeszcze był zainteresowany przekierowaniem instynktu łowieckiego na mniej upierdliwa wersję to mogę podesłać to co znalazlam na priv, żeby nie robić reklamy. Generalnie juz jestem na etapie da-się-z-tym-żyć. Jednak.
-
"Nie jestem myśliwym. Na pewno będzie poganiał drobną zwierzynę. " Hmmm? Kury sąsiada? Czy dzikie króliki? Jedno i drugie trochę nie teges.... Co do mieszkania na dworze - są lepsze rasy. Dlaczego akurat ta, dość specyficzna?
-
Sucz o mało nie straciła łba. A było to tak: wyszliśmy sobie na najbliższą łączkę, bawiły się tam też dzieci, ktore moje psy znają i lubią. Psy spuszczone bawiły się patykiem, robiły sztuczki, generalnie: pokaz dla nieletnich wywołujący u nich opad szczeny. To ja sie cieszę jakie te moje pieski grzeczne kochane i taaaakie faaaajne. No. To poganialim, pobawilim się, idziem dalej. Przypięłam sucz na linkę, bo dalej już nie tak bezpiecznie. Widzę poruszenie w szeregach kundli: aha, lis się uaktywnił, nawet troche pierza zostało. Chcę zawracać, wołam moje zwierzątka i jak zwykle idę nie patrząc na nie -i tak pójdą. Kładę stopę na brzegu rowu melioracyjnego (jest wąziutkie przejście, porośnięte trawą) a sucz stwierdziłą, że w krzakach jest coś absolutnie superowego (pewnie związanego z lisem) - i pociągnęła linkę. Mocno. Moja stopa straciła oparcie, wylądowałam w rowie, zaryłam dupskiem o dno, zebrałam piasku w gacie....Byłam mokra cała oprócz czubka głowy, który się uchował. Rysowały się dwa problemy: 1. jak nie urwać w afekcie suczy łba, skoro jej sie jeszcze nie urwał sam 2. jak wrócić do domu nie będac widzianym przez nieletnich, którzy jeszcze 5 min temu podziwiali grzeczne, tresowane pieski i mogliby co do nich zmienic jednak zdanie.... Udało się (ale zasuwałam dość szybko) :)
-
Hehe dobre, sposób na biznes jak złoto :) Bo popyt na stróża- jest. A że nie każdy pies jest stróżem? To już nie każdy wie...A jak przychozi taki pan i grzecznie uświadamia jak jest, a potem zamierza pomóc-tak miliony monet w krótkim czasie sie uzbierają :) Obstawa była brana pod wpływem porywów serca do tych akurat zwierzaków, choc nie ukrywam, ze odpowiada mi ten efekt psychologiczny. Pojechałam do schronu po dużą sukę, wróciłam z czymś takim, samcem: https://www.psy.pl/rasa/vastgotaspets/ (to psy rasowe oczywiście, ale mój jest identyczny, czasem sie zastanawiam jak sie tam znalazł, to b. rzadka rasa) No to nie ma co liczyć na coś wiecej niż szczekanie i w ostateczności uszczypnięcie w stopę :) Ale to była miłość od pierwszego wejrzenia, po prostu nie miałam wyjscia- musiałąm go wziąć. Pieseczek lubi biegać i robi tygodniowo 14-18 km na krótkich łapkach zrzucając nadwagę poschronową. Sukę wziełam pół roku później, byłam już wtedy wolontariuszem, wyprowadzałąm co mi dali, przypadłysmy sobie do gustu i uznałam, ze jako straszak sie nada. Nie czułam sie wówczas na siłach brać naprawdę groźnego psa, zwłaszcza, że celowałam w dorosłego i miał być trzymany w domu. Jej nie bałam sie wykąpać, podnieść itp, poza tym bywa u nas dużo gości w tym dzieci, nie chciałam mieć problemów. No i asty nie mają szczęścia do właścicieli, a ona ma jednak pare problemów do rozwiązania (jesteśmy w trakcie, idzie nam nieźle). Powoli dojrzewa we mnie myśl, ze nastepny mógłby być szczeniak z określonymi cechami, will see :) Mamy czas, nie śpieszy sie nam, zresztą sucz taką kompletną pierdołą nie jest, zawsze przed akceptacją intruza analizuje sytuację, nie rzuca sie z uśmiechem na każdego, kogo zobaczy, szybko sie po prostu przekonuje.
-
Mam dwa stwory- kundelka o duszy owczarka. Nieduży stwór, bynajmniej nie wzbudzający respektu, ale psychicznie to on by się nadawał na kurs- lubi się szarpać, wkłada w to wszystkie siły i mnie pilnuje jak sztaby złota, co nie oznacza, ze ma ochotę zeżreć każdego, kto do mnie podchodzi, niemniej jednak pozostaje czujny, pozwala sie ostatecznie pogłaskać obcemu, ale bez radości (chyba, ze dzieci- dziociom wolno wszystko, uwielbia je). Drugie zwierzątko jest już wieksze - w większości amstaff, reszta to wyżeł jakiś. Straszak kochający ludzi. Ale jak ktoś znienacka sie pojawi na pustkowiu to szczeka i obserwuje zarówno sytuację jak i mnie- jak jestem spokojna, pies odpuszcza. Generalnie szybko przechodzi w tryb pt. "pełna przyjaźń, a moze nawet coś więcej", osoba widziana po raz drugi, a uprzednio zaakceptowana (czyli kazdy) jest juz na lewelu "kochaj mnie człowieku". Ale nie ma tego na czole wypisane, kilka razy spotkałam sie z opinię, że spaceruję z obstawą ;P Jeden raz sucz naprawdę sie wkurzyła i poleciała z warkotem w czyims kierunku. Wysiadałąm z auta po bieganiu, robotnicy po przeciwnej stronie kopali u sąsiadów. Jeden z nich zaszedł mnie od tyłu i niechcąc podejść blizej zaczął krzyczeć w moją stronę. Był to człowiek wkurzony- geodeci spaprali sprawę i oznaczenia sie nie zgadzały wiec mieli teraz podwójną robotę na kazdej działce. Chciał ode mnie kilku informacji, ale głównie tego, żebym zawołała jakiegoś chłopa, co sie zna choć trochę :) Były wiec obecne emocje negatywne, choc nie skierowane bezposrednio do mnie. Sucz jednak uznała, że na pańcie nie wolno sie wydzierać, wyczuła wkurzenie faceta i ruszyłą w jego stronę. Ucichła po mojej interwencji, dość krótkiej zresztą.
-
Żeby bardziej zobrazować- w mojej gminie jest małe bezrobocie i niski udział patologii. Za to bez trudu można odnaleźć ludzi naprawdę bogatych- biznes się kreci, nikt sie z kasa nie kryje. Nie, żebym do nich należała :) W grudniu ub. roku była fala włamań w promieniu ok 25 km. Włamywacze olali wszystkie wypasione wille szukali mniejszego, łatwego zarobku bez wielkiego ryzyka. Nie interesowałam się tym jakoś bardzo, nie spędzało mi to snu z powiek więc nie opiszę wszystkich przypadków, ale jeden był w sąsiedniej miejscowości obok krewnych. Działki duże, zadrzewione, wejścia od podwórka na którym są jakieś szopki, garaże itp, naprzeciwko linii zabudowań- las. Wybrali dom niczym nie wyróżniający się, ale właśnie prosty do obrobienia. Czy pies by pomógł? Pewnie nie, ale może (tylko może) zdecydowaliby sie na inny. Niemniej jednak pies to żaden gwarant bezpieczeństwa i spokoju, może tylko zwiększyć szansę. Co niekiedy- nie zawsze, w żadnym razie- okazuje się kluczowe. Wąska scieżka z bagienkiem była jedyną drogą prowadzącą dokądś, a nie w pustkowie (pola i tory kolejowe) niedostępna dla samochodu. Bez niej rozpocząłby sie szaleńczy wyścig, umiałabym uciec przed dziadem gdybym miała biec i on miałby mnie gonić również biegnąc. Pociągnę i 10 km na raz, powoli, na pewno jednak szybciej od niego (zwłaszcza w strachu). Ale samochód zwyczajnie załatwiał sprawę. Tak wiec nie zawsze szybki odwrót jest możliwy. Na pytanie czy solidny pies by wystarczył- sądzę, ze w tym przypadku tak. To nie był żaden superman, nie miał też błysku szaleństwa w oczach, ostatecznie odpuścił sobie temat. Wydawałąm sie po prostu łatwą ofiarą- kto sie przejmuje gwałtem na pani lekkich obyczajów? W dodatku jestem kurdupel, poradziłby sobie pomimo braku krzepy jakby już mnie dorwał. Kurde będę się bała wyjść z domu albo pójdę z suczą na to IPO moze sie jednak nada i nie zaliże pozoranta :)
-
Tylko, ze widzisz, tu chodziło o moją ekhm "cześć" i wolałabym odpowiadać za pogryzienie niz borykać sie z problemami psychicznymi i być może fizycznymi. Na naprawdę zdeterminowanego i sprawnego bandytę czy naćpanego psychola nie pomoże nic od gazu pieprzowego przez psa do broni palnej (miałam okazję strzelać, nie umiem i nie potrafiłabym). Ale ilu jest takich po prostu kopniętych czy szukających łatwej ofiary? Albo im brakuje do flaszki piątki, a ja odmówiłam wsparcia i trzeba mnie tego oduczyć? Nie wiem jak naprawdę zareagowałby pies nawet po szkoleniu, może nie dałby rady, może stwierdziłby, ze nie ma rękawa- nie ma zabawy czy coś. Ale ja sobie do biegania po lesie (samotnego) nie wezmę maltańczyka czy westa tylko coś większego. Choc pewnie i te małe pieski dałyby radę biec ze mną. Czuje sie po prostu pewniej z moją obecna ekipą, która szczeka gdy ktoś znienacka pojawi sie na horyzoncie. Może to wystarczy na głupola? Głupoli jest więcej niż profesjonalnych bandziorów. Wolę nie sprawdzać, ale nie nakryję głowy kocem i nie będę siedzieć tylko w domu bo coś mi sie stanie.
-
Licz na najlepsze, szykuj się na najgorsze :P Jak juz się zrobiło tak, poważnie, a w sumie nie miało: Akurat ja miałam wątpliwą przyjemność zwiewać przed napalonym kretynem, na którego pies by wystarczył. Znalazłam się w nieodpowiednim miejscu i czasie, zostałam wzięta za jedną z dziewczynek (nie, nie paradowałam w mini i podwiązkach, byłam w płaszczu i butach na płaskim obcasie, nie mam urody modelki żeby było jasne) o których nie miałam pojęcia, że uwiły sobie gniazdko w podupadłym dworku, obok którego szłam. Byłam może 1-1,5 km od zabudowań, dworek stoi na uboczu, ale nie na kompletnym odludziu. Chodziłam tam jeszcze z babcią jako przedszkolak, w życiu nie uznałabym, ze to niebezpieczne miejsce. W każdym razie znienacka podjechał samochód, wysiadł starszy dziad z piwnym brzuszkiem, na oko czyiś tatuś spędzający wieczory z pilotem w ręce, żaden wysportowany typ, Zaczął zadawać pytania gdzie to reszta moich koleżanek sobie poszła, bo on przyjechał specjalnie do nich. Zrobiłam duże oczy, on wyskoczył do mnie z łapami, ja nawrzeszczałam, odwróciłam sie na pięcie i myślałam, ze się odwali jak sobie pójdę. Ale nie, nadal myślał, że jestem jedną z prostytutek, tylko mu odmawiam, taki dżołk. Zaczął mnie gonić autem, skręciłam w wąską ścieżynkę, o której wiedziałam, ze doprowadzi mnie szerokim łukiem do domu- zbawcza ściana zabudowań była widoczna, ale nie miałam szans tam dobiec przed samochodem. Dziad sie zatrzymał i chyba czekał kiedy wrócę z tych krzaczorów. Przedzierałam sie przez zamarznięte zimą mokradła, ciesząc sie, ze jest mróz i mogę bezpiecznie wrócić. Co by było gdyby bagienko było "czynne" ? Zastanawiałabym się kiedy dziad odjedzie albo bym ryzykowała przejście i powrót do domu bez butów czy nawet podtopienie. Telefonu nie miałam przy sobie.
-
Na prawdziwego bandziora może nie starczyć nawet kałach w rękach moich, czysto amatorskich :) Bo nie wystrzelę (albo wystrzelę zamykając oczy, bo mogę jeszcze w cos trafić hehe). Generalnie dopóki chodzi o dobra materialne to niech się dzieje wola nieba. Akurat mnie spotkało coś nieco innego, po prostu co innego było zagrożone, stąd moje zainteresowanie tematem i rasami, które można wyszkolić do obrony. Czy sie przyda? Lepiej, żeby nigdy nie musiało. Bardziej mnie śmieszyło w tych filmikach oczekiwanie w stosunku do psa. Bo po co na wsi pies? No żeby bronił, strzegł, wiadomo. I rozczarowanie, ze jednak nie robi tego :)