shnooreck
Members-
Posts
194 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by shnooreck
-
A to już jest zaklinanie rzeczywistości :) Zwłaszcza bronienie przez przejeżdżającymi rowerami ;P nagminne...
-
Niemniej jednak psy broniące ludzi, nie domu maja u mnie plusa, nie powiem, ze nie. miałam raz jeden BARDZO niefajną sytuację, byłam niedaleko od zabudowań i musiałam uciekać przez wertepy przed zbokiem. Serio, serio. Więc ja bym jednak poszła na IPO gdybym miała odpowiedni do tego egzemplarz (a nie mam). Mam straszaka, którego każdy może pogłaskać. Przydaje sie na odludziu (czyli kilka razy w tygodniu) na moje poczucie bezpieczeństwa i tyle :) Jednak mój poniekąd- jamnik przegonił kiedyś grupę cyganów, którzy w kilka osób zagadali ojca na podwórku, a reszta cichaczem weszła do domu. Przestraszyli się jego szczekania, a głos miał nietypowo donośny i gruby jak na takiego małego stwora. Wycofali się bez oglądania, co tak naprawdę szczeka (byłam do góry i słyszałam co się dzieje- nie otwarto drzwi). Mała suczka mojej cioci emerytki szczekaniem wystraszyła kogoś, kto próbował wejść do domu przez łazienkę (małe okienko od podwórza). Pewnie w obydwu przypadkach oprócz efektu psychologicznego nic nie dałoby się uzyskać (i dobrze, małe pieski rzucają sie do stóp i niestety źle się to dla nich kończy).
-
Mnie reakcje psów w ogóle nie dziwią :), dziwią mnie bardziej ludzie oczekujący po domowym psie uczonym grzecznego traktowania gości i łagodnego podejścia do ludzi, że jak wejdzie włamywacz to one przecież "będą wiedzieć" że to inna sytuacja. Jedyne co na 100% byłoby zaatakowane przez moje burki to plastikowy żubr (pisałam o tym na innym wątku). Co z resztą? Pewnie podobnie :) Osobiście wolałabym stracić laptopa, telefon niż laptopa, telefon i psy, właściwie wolałabym stracić te graty, a psy żeby były nienaruszone. Ale przecież pies stróż jest prawie w każdej zagrodzie w PL i nie tylko :) ba, ludzie szukają stróża mienia, bez żadnego szkolenia powinien odróżniać listonosza i pana (mamy równouprawnienie- listonoszkę i panią) spisującego liczniki od kogoś ze złymi zamiarami. A tu taki zonk :)
-
Zalazłam na YT , sama jestem ciekawa jakby moje burki wypadły w takich testach Jak na żywy alarm to psy mają dość małą skuteczność A jak by Wasze psy zareagowały?
-
No, a jakżeby inaczej ;P Biedny wie, że czasem nie ma wycieranych łapek, ale zupełnie nie umie załapać związku przyczynowo-skutkowego :) A przecież COŚ musi działać :) Wczesnowiosenny udar mózgu suczy chyba minął (tfu, tfu, pukanie w niemalowane i tak dalej) zachowuje się jak dawniej tzn. nie leci jak goopia do przodu byle dalej, ale odbiega, staje, rozgląda się i jak ją zawołam to wraca. Oczywiście w warunkach typu staw, łąka bez dziczyzny blisko domu, plaza nad zalewem itp. Bawi sie z psem butelkami w wzajemne wyrywanie sobie z pyska, krótko bo krótko ale jednak to robi w terenie. A w ogóle to ast piszczący z chęci przywitania sie z nowym pieskiem to super widok :) Nie zawsze nowy znajomy ostatecznie przypadnie jej do gustu, zwłaszcza inne dziewczyny, ale TERAZ wita się przez płot z większością burków. Zasługa psa- on pięknie czyta i komunikuje się z innymi psami, a sucz sie tego od niego nauczyła. Spacery po osiedlu stały sie przyjemniejsze. Jej nastawienia do nawiązywania znajomości nie zepsuł samobójczy atak pekińczyka, a właściwie -pekinki (dziołcha) która postanowiła zjeść asta na kolację. Nie udało się, obyło się bez szycia i innych takich. (Czytanie sygnałów wysyłanych przez psy ma też w przypadku mojego kundelka ten radosny efekt- uważa on, że jesteśmy regularnie napastowani przez plastikowego żubra stojącego w krzaczorach koło knajpy. I nikt oprócz niego z tym nic nie robi, szokujące. Żubr, jak to żubr- patrzy się spode łba, niezbyt pokojowo, ma garba na grzbiecie. Jest nieczuły na szczekanie i warczenie a także nie cofnie sie przed niczym. Próby odczulania poprzez podejście do niego i popukanie w plastikowe czoło przekonały sucz, ale pies pozostaje nieugięty. )
-
(Dygresja: wchodziliśmy jakiś czas temu z psiurami na Ślężę i jeden starszy pan zwrócił mi uwagę, że męczę biedne zwierzątka. Odparłam ,że są przeszczęśliwe mogąc się szwendać parę godzin w terenie. Były).
-
Oczywiście, że pies w typie :) aaaleee nasz kolega celował w rasowca (i nadal jest przekonany, że w 90% ma takiego właśnie, nie wnikam głębiej w to w tym momencie) więc przed zakupem należało zrobić rachunek sumienia pt. czy dam radę. Czyli jak mnie nie stać na utrzymanie ferrari to może kupię jednak pandę w gazie. 2-3 godziny dziennie to dużo, bardzo dużo nawet dla przeciętnie pracującego człeka. Poznałam osobiście i miałam okazje przyjrzeć się bliżej psu w typie (ach te niebieskie oczka, cud miód) mającemu rano spacer pół godziny-zwykle z rowerem, wybieg w ciągu dnia i spacer po południu. Pies demolka. Znudzony, nie nauczony niczego konkretnego poza "lecę, ahoj przygodo", znikajacy na 20-30 min za horyzontem po odpięciu smyczy. Pies, o którym pisałam poprzednio- ten, który się przeistoczył w niebieskookiego terriera- miał biegać przy rowerze z pierwszoklasistą, taki był ambitny plan. Rzecz jasna nie biega, bo dzieciak by nie wyszedł z tego żywy, w ogóle psie hobby w realu to wyławianie ryb ze stawu i polowanie na gryzonie (te pod ochroną tez, ale kto by tam głupiego psa pilnował). Nawet pies w typie to wyzwanie, bo jednak w większości odziedziczyły jeśli nie oczęta to ten sławny (?) motorek w pupie. A jak ktoś dopiero zamierza biegać....i po to kupił sobie psa....albo biega raz w tygodniu, w niedzielę przy ładnej pogodzie.....(uzupełnij sobie kropki :) )
-
To ma do szczeniaka czy matka ma zapewnione mniej więcej godne warunki czy robi tylko za fabrykę szczeniąt. Oprócz tego szczenię przejmuje od matki wiele zachowań, zwykle strachliwa, agresywna matka oznacza strachliwe szczenię itp. A bywają suki nie wychodzące z kojca czy kennelu- to jakie ma doświadczenia taki pies i jak reaguje na wszystko co nieznane (a nieznane jest prawie wszystko)? Strach=agresja lękowa niefajna sprawa. Z psem biega sie zwykle po ukończeniu przez niego roku, pomału robiąc coraz dłuższy dystans. Można z nim wcześniej sprawdzić ile da radę czy 500 m czy 1km, więcej na pewno nie. Można go wcześniej uczyć komend podczas normalnego spaceru - przyda się stop, w prawo, w lewo, idziemy, no i biegniemy (choćby chwilkę). wg wzorca husky nie musi mieć niebieskich oczu by być rasowy http://siberian-husky-pl.manifo.com/wzorzec-husky-syberyjskiego jest tam zresztą wiele innych wymagań i moze jakiś przeciętny Kowalski nie odróżni rasowca od kundelka, no ale to w końcu dla wielu ludzi jest najważniejsze, prawda? ThomaPL nie wiem, naprawdę nie wiem wytłumacz mi jak przedszkolakowi: Jakim cudem nie zastanawiałeś się przed zakupem ile taki pies potrzebuje ruchu? Czyli dlaczego akurat ta rasa. A może nie sprostasz jego wymaganiom? Ile biegasz tygodniowo, czy jeździsz na rowerze regularnie?
-
Wiosna służy suczy :) Byliśmy na łące z żarciem (znaczy my mieliśmy żarcie, nie łąka), teren przylega z boku do asfaltowej drogi, która czasem służy jako spacerniak. I moje psiury spuszczone olały pieska, który szedł sobie z panią na spacerek, grzecznie wykonywały komendy, szukały w trawie itp. Sucz była nieco rozproszona, ale i tak było ok. Odpuściła też sobie całkowicie wyplątywanie sie z szelek, zapomniała czy co? Nie wiem, ale jej poziom pobudzenia zdecydowanie spadł więc i chęć wydostania sie i zeżarcia dziczyzny zmalał. Pies za to opracował taką strategię: gdy po wejściu do domu idzie od razu na samą górę po schodach jest wołany z powrotem. I zdarzyło się tak kilka razy, ze po powrocie na miejsce kaźni (czyli stanowisko wycierania łap) nie miał tych łap czyszczonych, tylko padała komenda zwalniająca (jest sucho nie ma wycierania). To on teraz myk i na górę, potem ekspresowy powrót na dół, gorączkowe oczekiwanie na pozwolenie pójścia znowu na górę. Jak wtedy wyciągnę szmatkę i jednak mu wytrę łapki to ma taki wzrok: "ej, oszukujesz".
-
Żadnych problemów? To masz więcej szczęścia od niejednych ludzi, którzy kupili psa chorego i dopłacili weterynarzowi różnicę między rasowym, a kundelkiem. Nieraz z nawiązką. Bez umowy z hodowcą, oczywiście, bo po co. Normalnie dopłacają do telewizora, odkurzacza, żelazka by przedłużyć gwarancje, ale umowa o kupnie jakiegoś psa? Ludzie opowiadają łzawe historie o tym jak sie biedny piesek męczy i jak oni nie mogą na to patrzeć. Przykład? Sąsiadka, z nazwiska nie wymienię. A potem taki bezkarny rozmnażacz mógł dalej sprzedawać chore szczeniaki - w końcu nie spotkały go żadne konsekwencje (zwłaszcza finansowe). Interes kwitnie, można coraz a taniej, czego chcieć więcej? Moja koleżanka ma "husky" z niebieskimi oczami, nie drze mordy przesadnie, zakręcony ogon, ale wygląda jak przerośnięty terier. Na szczęście nie mieli w planie się go pozbyć, gdy przestał przypominać prawie-wilka. Metamorfoza była podobna do tej i pies też nieco podobny (Elza z bloga Zamerdani, bardzo sympatyczna). Jako szczeniak wyglądała podobnie do owczarka niemieckiego, później już geny teriera doszły do głosu. No, ale nikt nie deklarował rasowości, brało się kundelka i zastanawiało do czego podobny i czy może odziedziczy urodę po mamie. https://zamerdani.pl/nasze-stado/elza/ (mam nadzieję, za autorka bloga nie będzie mi miała za złe wklejenie linka). To dwie historie, które dla szczeniąt nie skończyły się źle. Ktoś je pokochał, ktoś o nie dba i nie jest już ważne czy przypominają wymarzonego psa, czy nie. A ile jest takich, co się nacięli i psa pozbyli? Mam sukę "wariacja na temat amstafa" ze schronu. Ktoś sobie z nią nie radził, jest psem kochanym, ale postrzelonym i wymagającym dużo pracy. Ktoś ją porzucił. Łatwo przyszło, łatwo poszło.
-
Dodam, że działka nie starczy nawet zminiaturyzowanemu prawie-yorkowi lat ok 10 (dziś rano znowu wyszła poza ogrodzenie u sąsiadów, taka mała pchła przynajmniej nie sieje terroru na osiedlu). Teoretycznie bieganie po schodach, całym domu no i ta działka powinna wystarczyć mikrusowi do szczęścia, ale nie- ma jeszcze siłę i chęci, żeby wyrwać się na wolność.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Jestem zmordowana i szczęśliwa :) Psiury poszły na spacer typu eksploracja terenu (stawki z kaczkami, no ekstra) potem poszliśmy na najbliższy domowi kawałek łączki z żarciem. Spuściłam obydwa i szkoda, ze nikt nie stał z kamerą. Długie tygodnie podawania dobrego żarcia wyłącznie na spacerach dało rezultaty. Psy były już głodne i zmęczone więc nie odrywały wzroku od jedzenia, wykonywały wszystkie polecenia jak roboty, suczy nawet nie przyszło do łepetyny zapuścić sie gdzieś dalej. Były idealnie grzeczne. Bawiły się, biegały w kółko i UWAGA UWAGA sucz aportowała patyk i bawiła sie w przeciąganie!!! Padnięta śpi. Pierwszy raz byłam numerem 1 na spacerze, środowisko zeszło na dalszy plan. Trzeba zastosować ten schemat na dłużej. Jej zainteresowanie jedzeniem na spacerze wynika z przyjętej taktyki nie karmienia niczym lepszym niż sucha karma ewentualnie mały kong/żwacz w domu. Na spacerze jedzą teraz gotowane mięso i podroby (czemu sie męczę z gotowaniem spytacie? Ano bo księżniczka nie życzy sobie surowych podrobów, to już gotuję hurtem, ewentualnie dorzucam do puli jakąś lepszą surowiznę). Jest tego dość sporo, w domu dostaja garść suchego i zwykle nie dojadają. Wcześniej bywało, ze nawet nie chciała jeść, zwłaszcza w lesie wszystko bywało niejadalne. No to nie jadła nic poza suchym (ble, plastik, fuj).Do tego uruchomiłam jej instynkt myśliwski rzucając kawałki tak, jak zwykle rzuca się piłeczkę- dzięki temu zainteresowała sie rzucanymi przedmiotami, a że przeciągać się już potrafi to wyszedł sam z siebie aport :))) Do tego staram się kilka razy odbiec przy przywołaniu( nie zawsze, bo już nie mam 7 lat, no i byłoby na dłuższą metę nudno dla niej) To ją też mocno aktywizuje. Jutro idziemy na wspólne bieganie, powinna wrócić zmęczona to powinno uruchomić ten sam schemat. Uprasza sie o trzymanie kciuków w cywilizowaniu zołzy na dworze. W domu jest grzecznym psiakiem- przytulakiem, rozdajacą całusy nawet gościom widzianym pierwszy raz na oczy, najlepszą kumpelą dla małej koteczki i niezmordowaną tropicielką buteleczki z gałką muszkatułową. Pies oczywiście jest nadal grzeczny i kochany :) Lata luzem, aż mi go szkoda w lesie, ale nie spuszczam (od sarny sie odwołuje, inna konstrukcja psychiczna) Troche go kręci kompostownik sąsiadów (słoneczko przygrzało to jest bardziej wonny chyba) więc czai się na moją chwilę nieuwagi (brak ogrodzenia), oprócz tego kombinuje skubany na wszystkie sposoby jakby tu uniknąć wycierania łap. Otóż łapy wyciera się w jednym i tym samym miejscu- na półpiętrze. Psiury mają czekać na mój znak-sygnał pozwolenia na pójście po schodach wyżej. Czasem trzeba łapy wycierać, czasem nie- wiadomo. Więc pies po wstępnym sprawdzeniu nagłego ataku głuchoty w różnych stadiach tego procesu, głupoty ("ja nie rozumiem co ty do mnie gadasz kobieto"), udawaniu, że już przecież wolno (a wcale nie) poszedł krok dalej. Otóż stanie sobie, mały gnojek, w takim miejscu, że przeszkadza mi sie ruszyć, zdjąć buty czy zamknąć drzwi- siedzi na progu. Dowolnie, sprawdza co daje lepsze rezultaty. I dosłownie raz powiedziałam "no choć" żeby przeszedł dalej w głąb pomieszczenia. On wtedy myk do góry jak torpeda. Starczyło, żeby sie utrwaliło, że sie da. To kombinuje jak może, żeby udało sie znowu.
-
To prowokacja? Każdy pies jest tak mądry jak jest mądry jego pan. Ale też każdy pies ma inne predyspozycje, inne potrzeby, co innego daje mu radość. Rasy pozwalają łatwiej trafić w swoje upodobania, choć naprawdę nie jest to konieczne jeśli sie ma pewne doświadczenie i pogada z kim trzeba to można dobrać sobie idealnie (lub prawie idealnie) mieszańca. Zwykle psia inteligencja wykracza daleko poza "siad", "równaj" lub dla niektórych uniwersytet "podaj łapę". Ale już taka stójka przy polowaniu czy predyspozycje obronne to inna bajka i nie ma nic wspólnego z mądrością psa.
-
"nie ważne czy to zima czy lato, przyjemnie spędzić czas na świeżym powietrzu jak się ma kawałek działki wokół domu." hmm z tego co obserwuje to takie zjawisko jak wyjście w okresie jesień-zima na własną działkę ma miejsce czasem w niedzielę. Jak jest ładna pogoda czyli b. rzadko (zwłaszcza przy małym dziecku). Miałeś psa, a miałeś ogród? Bo zwykle mocno przecenia się posiadanie tego "swojego miejsca na ziemi". Działka to nie jest raj dla psa, człowiek też nie pałęta sie tam aż tak często. Zresztą pies jako towarzysz plewiącego chwasty czy koszącego trawnik człowieka nudzi się identycznie jak szczekając samotnie na przechodniów. To, co proponujesz nie jest szczególnie korzystne dla jakiejkolwiek rasy bo Ty szukasz psa rasy burek podwórkowy. Takiej nie ma. Te, które kiedyś towarzyszyły człowiekowi na wsi były z ludźmi naprawdę wiele godzin dziennie, niezależnie od pogody bo mieszkanie poza miastem wiązało sie z innym typem życia, niż obecnie. Takim typem jest np. dog niemiecki- wielki, odstraszający wyglądem, nie potrzebujący duzej dawki ruchu, ale za to potrzebujący kontaktu z ludźmi pies. To co mogę sensownego zaproponować to danie sobie spokoj z wyborem rasy (a i tak są marne szanse, ze będzie to pies rasowy=rodowodowy- psy kosztujące średnio 3 tyś nie lądują zwykle w kojcu na dworze, te polujące też). Fundacja, schronisko- trzeba wybrać zwierzaka spokojnego i przyjacielskiego. Kilkulatka bez potrzeby dużej ilości ruchu. Dla takiego psa może będzie to lepsze życie niż miał szansę dostać. Ale i tu gwarancji nie ma. Bo pies ze schroniska sam z siebie nie będzie wdzieczny i oddany- tez może uciekac z działki gdy uzna, że tam jest nudno. Ale to samo, a nawet z większym prawdopodobieństwem zrobi psi podrostek dowolnej rasy. Co wtedy zrobicie jak pies przeryje się pod ogrodzeniem? Będzie czas na psiego behawiorystę, na szkolenie, na spacery POZA DZIAŁKĄ? Jak teraz nie ma czasu na nic?
- 15718 replies
-
- 1
-
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
2 problemy które mi się nasuwają w pierwszej kolejności: dysplazja i husky-nie husky. Duże psy powinny mieć zbadane stawy i dokumenty z tym związane do wglądu dla klientów gdy się prowadzi hodowlę. Jest to naprawdę tragedia i inaczej tego nazwać się nie da, gdy trzeba uśpić psa, do którego się przywiązaliśmy, bo nie wstaje. Bo ma zad non-stop na podłodze i nikt i nic na to nie może poradzić. Rasowe psy również chorują, owszem, zdarza się, ale to jednak jest wykluczone ( powszechna choroba). Drugi problem to taki, że pies może daleko odbiec od oczekiwań. Bo nie jest tym psem, jakim powinien być wg wzorca również psychicznie. Prawie zajechałam bezrodowodowego " jamnika" bo to nie był już pies, który miał przodków wymagjących dużo ruchu- to była blokowa parówa na kanapę. Problemy z agresją. Wyglądał- no, wyglądał jak jamnik. Nie polecam, choć było to dawno temu (miałam 12 lat gdy go dostałam). Udało się go naprostować, ale rozczarowanie pozostało na wiele lat, dopiero niedawno wróciłam do tematu "chcę mieć psa". Kilka lat po jego długim, jamniczym życiu (18 lat miał, kawał czasu na życie z psem, który nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań).
-
Zresztą skąd niby wiadomo, że to będzie jedyny miot? A może już było ich 5? A może teraz będzie co cieczkę bo jednak się opłaca? Ludzie biorą to się produkuje...
-
I co z tego? Kundelek to kundelek, bezdyskusyjna sprawa niestety (lub stety). Do legalnej hodowli psów oprócz rodowodu FCI obydwu rodziców szczeniaków konieczne sa jeszcze uprawnienia hodowlane. Prawie-Huskych jest w schronach masa (byłam, widziałam, nie ma na nie wielu chętnych, po co je jeszcze mnożyć?). SUKA NIE MUSI MIEĆ SZCZENIAKÓW DLA ZDROWIA. Nie. Po prostu.
-
Bzdury wymieszane z zabobonem i wyciąganie kasy. Kundelki są za darmo.
-
Gratuluję podjęcia terapii, to dobry krok. Co do lęków...cóż dzieci boją się często tego co rodzice. Zresztą podszczypujące szczeniaczki mogą być po prostu dość dziwne dla kilkulatka, który dotąd nie miał kontaktu z psami (i jednak trochę się ich boi...). Jak już będzie można to warto zajrzeć do schroniska- zwykle mają tam szczeniory, może warto tam oswoić dzieci z nimi?
-
Sama nie wiem czy mamy postępy czy nie. Mamy zmianę sytuacji. Psa mogę odwołać od absolutnie wszystkiego i w każdej sytuacji (tfu, tfu). Sucz uczona tymi samymi metodami wymyka sie kontroli jak może. Tzn. już było nieźle - ona biegła, stawała, żeby sie rozejrzeć, a ja ją wtedy odwoływałam, jej łapy same do mnie wracały. Myślę sobie- mamy to. Aż tu nagle w małym (?) psim umyśle zakiełkowała myśl szatańska- odbiec od razu tak daleko, żeby nie stawać po drodze. Wydzieranie sie na nią w trakcie szalenczego biegu o wolność jest bezcelowe. A potem to już jest wolna amerykanka. Pies trafił na sznurek 35 m. / cry:( / Nosework- postępy i to właśnie głównie suki - szukanie gałki po mieszkaniu jest jej nowym hobby i juz nawet ładnie siada jak znajdzie :) na dworze za dużo rozproszeń jeszcze. Sucz nie frustruje sie już na smyczy gdy widzi odbiegające sarenki i odlatujące bażanty (czyli codziennie) -ot było, nie ma. Bez wyrywania i szaleństwa, uspokoiła się znacznie pod względem emocjonalnym. Mniej skakania więcej myślenia. Więcej zabawy i noszenia czegoś w pysku zamiast non-stop tryb znajdź-dorwij-zabij.
-
Dusi? Pies się dusi? To trzeba okno otworzyć albo do weta zabrać. Nie mieszkanie zmieniać. Pisze to jako obywatelka sporego osiedla domków jednorodzinnych. Dom i ogród dla psa to jest NIC. To tylko wygoda ludzi wypuszczających psy na podwórko by pilnowały (czy co tam te biedne onki całe życie robią). Ogródek jest fajny by w nim kopać dziury (większość psów) niszczyć drzewka i krzewy moczem (psy) oraz trawnik (suki). Sprzatanie kup wliczone do rachunku. Ogród poza tym, ze jest niszczony przez psy wymaga pracy i czasu, często kosztem spacerów- człowiekowi takie coś starczy do szczęścia, po co ma jeszcze gdzieś łazić. Jeśli pies ma nie wychodzić poza posesje to może dla cziłki starczy ruchu, ale lepiej sie sprawdzi pluszak. Przepraszam za ton wypowiedzi, ale codziennie mijam z moimi kudłami NIEszczęśliwe i NIEspełnione psy na kilku arach działek - wynudzone do imentu i agresywne, często podkopujące płoty i wyruszające w świat. Jest jeden szczęściarz- ma wszak ogródek a nie betonowe blokowisko do dyspozycji- wyjący po nocach z tęsknoty za jakimkolwiek towarzystwem- psim czy ludzkim. W bloku miałby lepiej, bo miałby popołudniami towarzystwo swoich ludziów, choćby nawet bierne. Bo na spacery i tak nie wychodzi. I nie, nie mam pewności że akurat Ty, autorko wątku, nie będziesz wychodzić z psem nigdzie i nigdy, ale szczerze- jaki wniosek mam sobie wysnuć z Twoich wypowiedzi?
-
Witam, Szukam pieska który spełniłby tylko dwa wymagania: 1. Chciałbym by był to zdrowy piesek; taki którego choroby się nie imają. Mieszkam w małej osadzie oddalonej od jakiejś większej urbanizacji o około 50km, więc chciałbym unikać przejazdżek tam jak tylko się da. 2. Chciałbym by piesek nie liniał, lub by liniał jak najmniej. Czyli może ważyć 1 kg i 50 kg? Taki dog niemiecki to chyba nie kłaczy za dużo mimo rozmiarów, cziłka też :) Nagi meksykańczyk chyba najlepiej pasuje :P Jak dla mnie takie kryteria to żadne kryteria, przepraszam jesli uraziłam, ale pies to znacznie, znacznie więcej niz ilość kłaków w domu...(w sumie nie jest nawet napisane,że będzie w domu...to może nie nagusek jednak? ;) ). Więcej info prosimy lub polecamy (serio serio!) wybrać jakąś bidę ze schronu skoro wymagan brak.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Pies i bieganie z mojej perspektywy czyli biegacza z dwoma psami: 1-2 razy w tygodniu po max 10 km to nie jest żadna duża aktywność. Jeśli mamy MAX 10 km to znaczy ze średnia to 5-7 km czyli....30-45 minut truchtu. Tyle da radę każdy zdrowy, dorosły pies. Ostatnio widziałam coś ratlerkowatego w liczbie sztuk 2 biegnącego przy rowerze dość daleko od zabudowań. Także raczej celowałabym w rasy wymagające mało ruchu, przy rocznym dziecku to naprawdę lepiej sie sprawdzi jakiś terierek - nie za duże i nie strasznie absorbujące (w większości i tylko te dobrze wychowane). Przed tą straszną pandemią widziałam całą rodzinę biegającą z terierkowatym czymś, na oko 10 kg masy- biegali wokół zalewu, piesek szczęśliwy. Więcej biegania - zależy co rozumiemy przez pojęcie rano. Rano to dla biegacza może być 5 albo 8 - różnica kilkunastu stopni C. Przy husky to raczej 5 niż 8 rano. Przy psie krótkowłosym np. wyżle może być 8. Temperatura ma ogromne znaczenie dla psów- wszak nie sa w stanie nic z siebie zdjąć ;P mój kundelek ma sierść typową dla północniaków i powiem szczerze- on się męczy już gdy jest 15 stopni i słońce. Zimą chętnie biega, owszem, ale ile ta zima tak naprawdę trwa? Ile razy w tygodniu biega sie zimą, a ile latem? Jak się zimą okazjonalnie w weekendy (jak ja) to już lepiej wyżlowi/dobermanowi/TTB/seterowi ubrać kubraczek- jak sie rozbiega to i tak sie już zagrzej to, do godzinki biegu w lesie nie musi mieć super futra. Za to latem, a nawet w taką wiosnę jak teraz jest problem z dużą ilościa futra. To sie sprawdza gdy pies biegnie po śniegu kilka godzin- często i długo. Edit Północniaki są często widywane na filmikach z dogtrekingu czy canningcrossu- niektórzy maja nawet po dwa. Warto sie raz wybrać na taką imprezę i pogadać kiedy i ile trenują. Na pewno jak się już ma takiego psa to trzeba mu zapewnić aktywność, ale jeśli się człowiek dopiero rozważa co chce/potrzebuje to zastanowiłabym sie nad nimi. Dla mnie-ale to dla mnie- odpadają. Za duża doza niezależności. Brak skłonności do obrony człowieka w razie "w" (a zwykle jestem sama). Biegam po lesie (jest cień) ale raczej po południu (jest ciepło). Na pewno wymagają wiecej uwagi i ruchu niż ta godzina dziennie- widziałąm już psa-demolkę biegajacego regularnie przy rowerze i majacego wybieg. Ze względu na jednego z psów treningi latem są rano, mnie to mniej odpowiada. Zimą rzadko biegam bo nie mam nigdzie oświetlonego parku i musiałabym zasuwać z czołówką- wolę cwiczyć w domu. Ale jak już idę to nawet kubraczka przy minus 5C nie ubierałąm psu bez podszerstka, było ok. Jak często zdarzy sie niższa temperatura? Jak często dużo wyższa? Owczarek nizinny jest owczarkiem czyli potrzebuje głównie stymulacji umysłowej, zadań do wykonania. Pobiegnie czasem, czemu nie, ale na pewno trzeba mu rozbudować plan tygodnia. Owczarek mniej chętnie będzie jednostajnie pruł naprzód- brak instynktu myśliwskiego wiec może się zwyczajnie nudzić. Będzie wolał sprint i chwile przerwy na niuchanie. Pudel i lagotto mogą sie lepiej sprawdzić, ale to musi sie wypowiedzieć ktoś, kto lepiej je zna. Psa-jakiegokolwiek- nie wolno spuszczać ze smyczy w lesie, więc argument, ze spieprzy jest bez znaczenia. Moja sucz ma b. silny instynkt myśliwski i zasuwa w lesie jak maszyna :) biega sie z nią naprawdę super, instynkt sprawia, że jest pobudzona i zawsze chętna do takiego działania. Pies o naturze owczarka raz ma lepszy raz gorszy dzień do tego, a na pewno długo i monotonnie to nie dla niego.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
olx wystarczy wklepac, tylko szukaj psów wyłącznie z rodowodem FCI, żadne tak tam "klub przyjaciół kundelka w ciapki" Duży dom to dla psa żadna rozrywka :) A dalmatyńczyki nie sa tak wielkie, żeby ich nie dało się ich wcisnąć do kawalerki :) Pisze to jako właścicielka kilku już psów w dużym domu. Najlepszy i najciekawszy z całego domu dla nich był i jest balkon.
-
Retrievery spodobały mi się już 20 lat temu gdy byłam szczylem i oglądałam jedyną dostępną mi książkę o psach (kiepską swoją drogą...żadnego szkolenia pozytywnego- długo myślałam, że szkolenie psa to szarpanie, wrzask i pewnie stąd się wzięło przekonanie, pokutujące jeszcze w narodzie, że pies musi skończyć rok zanim sie go zacznie szkolić). Wracają trochę jak bumerang w moich myślach. Ale taki pies to wyłącznie jako straszak, żadne tam IPO. Za to Irda pokazała mi, że posiadanie psa kochającego wodę to frajda- frajda z patrzenia na to, jaką radość jej sprawia woda. Ale ona nie włazi do kałuż ani nie tapla sie na podmokłych łąkach, włażenia do rowów melioracyjnych. A taki flat? Hmm nie wiem. Jeśli tak, to czeka mnie codzienna kąpiel takiego stwora - ała, nie chcę. Za to aportowanie z wody mogę mu zapewnić 2-3 razy w tygodniu. Muszę też okiełznać sprawę instynktu myśliwskiego. Mój pseudo jamnik (dawno za TM) nie wykazywał żadnego zainteresowania tropami, zabawa i jeszcze raz zabawa. To w nim było b. fajne, pomimo, że generalnie aniołkiem nie był. Flaty podobno miały pracować z człowiekiem, a nie latać samopas. Więc to jednak nie beagle. Ale nadal myśliwiec. Skupienia na człowieku takiego jak ma mój mały kundel nie wiem czy da sie wypracować, ale on potrzebuje ciągłej uwagi i ciągłych zajęć, czasem by było fajnie jakby sobie po prostu polatał. O uwagę Irdy muszę zabiegać, flat wydaje się być pod tym względem po środku. To mi pasuje. Wracając do rottka. Pisząc o bieganiu miałam mniej na myśli to, że zdrowy pies w pełni sił nie da rady godzinę popylać po polnej drodze. Bo to może nawet mój mały śmieszny kundel na krótkich łapkach. Tylko, że on woli sobie powąchać coś, ruszyć sprintem a potem powąchać...człowiek biegnie dość jednostajnie lub interwałąmi, które z punktu widzenia psa też są monotonne. Mało molosów widuje sie w dogtrekingu. A rota nie kojarzę żadnego. Może to dla nich po prostu za nudne? A żyją 9-13 lat , to nie jest dużo. Mój jamnik do ok 15 roku życia był naprawdę żwawy, dlatego jak pomyślę, że 8 letni pies może nie powinien już biegać to mi trochę smutno :( Jak są długo młode to mi weselej, ale fajnie by było rozwinąć temat aktywności rottów.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with: