Jump to content
Dogomania

papisia

Members
  • Posts

    378
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by papisia

  1. :crazyeye: Dobrymi chęciami to piekło jest wybrukowane :shake: "Chce uchronić psa przed niepotrzebnym bólem to zadam mu ból"... Zaraz, zaraz... a ból po obcięciu nie jest bólem niepotrzebnym?? :razz: Jakby psy miały mieć krótkie ogony to takie by się rodziły... a obcinanie - moim zdaniem - jest jakimś tam zaspokajaniem chorych ambicji. Bo nie sądze, żeby pies do szcześcia potrzebował zabiegu, który jest decyzja tylko i wylącznie własciciela. Pewnie gdyby sam mógł zadecydować to popukałby sie w głowie i powiedział: sama se idz obciąć odstające uszy czy przytnij sobie palce bo nie pasują do kanonu piękna do tego możesz takie palce połamac.. albo idz dziecku wyciąć żebra bo chcesz żeby było modelka ;) Pozdrawiam
  2. Ja bardzo przepraszam jeśli kogos uraze... ale chciałam wyrazic wlasne zdanie i opinie na ten temat. Widzę, że wczesniej rozpętała sie dyskusja na temat "dobrego człowieka" i cięcia ogonów. To ja dorzuce coś od siebie... Ja osobiście nie zrobiłabym mojemu psu żadnej krzywdy i żadnemu innemu. Żadnego cięcia ogonów, uszu i całej reszty :shake: Kocham - nie zadaje bólu bez sensu, żeby pies dostał jakąś tam notę czy był przez kogoś lepiej oceniony. Pies jest moim przyjacielem, a nie czymś z plasteliny co możemy sobie zmieniać. Proszę się nie obrazac i nie rzucać na mnie - bo racja jak tyłek, każdy ma swoją ;) I wiem, że będa przeciwnicy i osoby za... On ma być zdrowy, kochany -bo to żywa, czująca istotka, a nie kukiełka do wystawiania w teatrzyku. takie moje zdanie :roll: Pozdrawiam serdecznie.
  3. papisia

    Liczymy podpisy!

    Pfff... mnie tez pominęła :eviltong: Kacha :roll: Poprosze Tigrusie, żeby za to Ci papucia zeżarła :eviltong: Gratuluje wszystkim :loveu:
  4. A nie prawda... Bo ja też mam:P I wisi na scianie... w antyramce :cool3: Paczka poszła sobie dziś do Łapci :roll: Dostarczy ja Rudolf Czerownonosy... no ten od Mikołaja ;)
  5. Noo to jak ma tak być tzn ze ma tak być... Narkoza to podła sprawa i jesli faktycznie da sie uniknac to super... Ale to nie zmienia faktu, ze wychodząca kosc przez dziure brzmi... dziwnie (?) :cool3:
  6. No zaraz... a jak to ma wyłazić to to nie bedzie ropiało i bolało?? czy to sie nie bedzie dluzej goic i w ogole?? kurcze... dziwne tooo :shake: a jak sie zasklepila to co? znow ma sie "rozsklepic"? nie znam sie... ale to brzmi dziwnie :roll: może jeśli masz mozliwosc podrzuć kobietke komuś zeby obejrzał... zapytac nie szkodzi :roll:
  7. JeeeejQ!! jaka ona pięknaaaa:loveu: I wcale gruba nie jest :roll: Może jak labrador potrzebuje warstwy tłuszyczku :roll: :cool3: Poza tym na zdjęciu nie widzę, żeby ona tłuściutka była... Taka w sam raz :loveu: Co to znaczy, że kosc ma wyjsc sama? :-o Ja to zdziwiona troszkę jestem :roll: Ale się nie znam... :shake:
  8. A to prosze o adres na PW :loveu: Mikołaj kocha takie dzieciaczki :loveu: ja mam bezpośredni kontakt z Nim więc Bazylek zgłoszony razem z Łapcią ;) Łapulinko :roll: czytałam wstępny artykuł o Tobie do gazetki studenckiej :loveu: Oczywiscie zgłosiłam mnóstwo poprawek :oops: Bo ciotka papiśka taka zołza straszna... :shake: Zaraz napiszę żeby wkleili tam zdjęcie Bazylka z ogłoszeniem jesli nie ma nikt nic przeciwko :roll:
  9. Przepraszam za niewiedzę... ale hmmm :roll: :oops: Kim jest Bazyli?? :oops: :cool3: :cool3:
  10. oj Łapciu :shake: Złe wieści... dostaniesz paczuszkę z opóźnieniem :-( Pan samochód Nam zastrajkował w szczerym polu :angryy: Ale jutro pobiegnę "własnonożnie" na poczte wysłac;) Neris - ale to musi list do Mikołaja napisac :cool3:
  11. Ja im postrajkuje :angryy: Czasami list przychodzi w poniedzialek, a szanowny listonosz raczy przyniesc mi go w czwartek :angryy: Zaprenumerujesz gazete to najpierw przeczyta potem przyniesie i on chce podwyzki?? :angryy: Paczuszka niestety nie pachnie :eviltong: Bo szczelnie zapakowana.. :roll: CHyba bedzie potrzebna pomoc... ;) A pysznosci są w wiadereczku :oops: wiaderko Łapka będzie miała do robienia babek z piasku :cool3: Jak wróce od weta to zajrzę na tę pocztę - moze wyslą :roll:
  12. Jutro wysyłamy paczkę :roll: z prezentem od Mikołaja :cool3: a tak na serio to nagroda dla tego kto rozpakuje karton mojej własnej roboty :shake: :wallbash: Nigdzie nie mogłam znaleźć więc sama musiałam wyprodukować ;) a to nie wróży nic dobrego - prosze mi wierzyc :diabloti: Ważne, że się trzyma :oops: :cool3: Buziaki dla Łapinki :loveu:
  13. [quote name='fuczka']Jak dlugo u Was trwalo zaprzyjaznianie sie kota z psem? U mnie jest tak, ze od kiedy pies jest z nami jego stosunki z kotami sie nie zmieniaja ( ale mi sie zrymowalo ), czy to znaczy ze potrzba im wiecej czasu, czy moze, ze tak juz pozostanie... jak myslicie???? :roll:[/quote] U mnie psiak jest juz 7miesiecy.. kot 3lata... Tłuką się czasami niemiłosiernie :shake: Demolują mieszkanie... ale co zauważyłam kot na to pozwala. W momencie kiedy pies przegina staje na tylnych łapach i strzela mu po pyszczku: prawa, lewa, prawa, lewa.. :evil_lol: Komicznie to wygląda... Pierwszy miesiąc to była prawdziwa tragedia dla kota... Pies potrafił przetargać go za ogon przez cały przedpokój... :shake: Potem Cicia znalazła w psie potencjalnego obrońce... Przestała sama wychodzić na dwór (tylko z psem), chodzi jak uwiązana na smyczy, czasami sypia na psim posłanku... Nie ingeruje w ich "sprawy" chyba ze wymykają się spod kontroli i któremuś coś grozi... Im więcej czasu ze sobą spędzają tym lepsze są miedzy nimi stosunki.. Ale wystarczy że kto szybciej przebiegnie.. a wtedy z SAbce budzi się myśliwy :evil_lol: Nie wiem czy to się zmieni... wiem jedno - kot, odkąd jest pies, więcej czasu spędza w domu ;) To chyba jak w starym przyslowiu: ten się czubi kto się lubi;)
  14. :oops: :oops: :oops: plasiam za nieobecnosc, ale ja ostatnio tylko z doskoku :roll: nie zapomnialam :eviltong:
  15. Ja wypowiem się jako wegetarianka od lat ładnych kilku... Nie jem mięsa bo nie będę przyczyniać się do śmierci bezbronnych zwierząt... Żyjemy w takich czasach, gdzie mięcho możemy zastąpić tysiącem innych produktów niekoniecznie sztucznie wyprodukowanych, a zamiast futer mamy tyle ladnych innych rzeczy... ;) Mięso nie leży w mojej naturze skoro nie miałam problemu z odstawieniem go. Żyje - mam sie dobrze. Nie znoszę dotykać mięsa, zapachu mięsa, ani widoku... Ale codziennie gotuję mojemu psiakowi i kupuję... Bo to nie JA jem to tylko on. Nie daje sobie prawa decydować co mój pies lubi czy nie lubi i nie mam zamiaru go zmuszać do jedzenia sałaty, kiełkow czy czegokolwiek. Przez jakieś tam "widzimisię" w postaci przestawiania psa na wegetarianizm mam go pozbawić czegoś co towarzyszy mu od lat? Kto wie czy jestem w stanie w odpowiedni sposób dostarczyć mu wszystkie skladniki potrzebne do prawidłowego rozwoju... TO jest psiak! Nie powie Nam: ups, coś mi się trze w kolanie albo wiesz, rozdwajają mi się paznokcie :shake: Może powiem inaczej: dnia pewnego moje dziecko będzie miało wybór... Własnie - wybór. Chcesz - jesz mięso, nie chcesz - nie jesz. Przy drugiej opcji konktrola lekarza - innego wyjscia nie widze. To samo psiak - postaw mu miskę jedzenia wegetariańskiego i kawał wołowiny - zobaczysz co wybierze. A Ty jak nie chcesz jeść mięsa to decyduj za siebie - nie za innych ;) To tak samo jakbym mojego kota trzymała w zamknięciu żeby przestał polować na myszy... Taka jego natura - taka kolej rzeczy i tak było od zawsze. To, że my jesteśmy okrutni nie znaczy, że zwierzaki takie są... Bo nie wiem, czy któryś psiak wrzuci zywą świnię do wrzątku tak jak potrafi to człowiek. I to nie jest Jego wina, że w polowie lodówek gniją wędliny.. że ludzie mordują na zapas.. Że jesli już chcą i muszą jeść to mięso to nie potrafią zrobić tego w jakiś "ludzki" sposób tylko zadać wiele bólu i cierpienia. Kończe moj elaborat ;) Serdecznie pozdrawiam wszystkich.
  16. Łapinko!! Co Ci wujek Eldar kupił :shake: Ale niech to będzie niespodzianka :evil_lol: Miałam wysłać w piątek paczuszkę, ale muszę dziś iść pożebrać w sklepie o jakis większy kartonik :cool3: Dziękujemy ślicznie za zdjęcie :loveu: Łapcia już wisi w ramce na ścianie :loveu:
  17. Odgrzebałam wątek bo chciałam napisać coś co doszlo do mnie pare dni temu... Nie wiem nawet czy w dobrym miejscu pisze bo to nie na temat pierwszego postu.... Ręce opadły mi do samej ziemi ostatnio i na ile to mozliwe chcialabym ostrzec kilka osob zanim kupią psa... Ludzie, nie kupujcie psiaków od tych calych hodowców którzy mają wszystko głeboko byle tylko sprzedać i zarobić! Jeśli kogoś nie stać na laba z rodowodem... a bardzo chce takiego własnie miec czy każdego innego psiaka - kupujcie od znajomych ewentualnie dobrze przemyslcie sprawe :shake: Nie dajcie im zarabiac i nie pozwalajcie na takie rzeczy! Po dziś dzień byłam przekonana, że pewna hodowla to, że tak powiem jest "normalna", a on to uczciwy człowiek... Mój lab nie jest od Niego bo na początku już założyłam, że nie bede pomagać ludziom przy masowej produkcji psiaków :angryy: Nie poznałam gościa osobiscie, ale przez jego dobrych znajomych. Ostatnio wielkie zamieszanie, zdenerwowanie bo??? Suczkę pokrył jakiś inny piesek tego pana, który z labradorem to może i gdzieś coś miał wspólnego w którymś pokoleniu... ale z całą pewnością nim nie był :shake: .... Szczeniaki urodziły się biszkoptowe jak mamusia. Wszystkie jak jeden mąż na pierwszy rzut oka labki. Sprzedał za grube pieniądze ludziom jako labradory... Za jakiś czas okaże się, że psiakom kręcą się ogonki, albo mają jakieś inne mankamenty :shake: Połowa wyląduje po schroniskach albo cholera wie co... :shake: Niczym się nie przejmują... ani tym, że robią kogoś w butelkę, ani tym, że robią tym psiakom wielką krzywdę... Przyszła moda - to się sprzeda. A taka mamusia jak idzie kupić dziecku psiaka - bo przecież łagodny i w reklamach czesto występuje to ma takie pojęcie jak ja Jelcyn o chińskim języku! Nie chcę generalizować bo sa ludzie uczciwi... Daleko szukać nie muszę.. Mój sąsiad ma ONki... szczeniaki jak były to biegała ich spora grupka przez dłuuugi okres czasu. I wcale nie dlatego, że chętnych nie było... On wybierał ludzi, którym oddał takiego psiaka... Wszystkie pulchniutkie, zdrowiutkie, po rodowodowych rodzicach... ale jesli ktoś zadał pierwsze pytanie ile kosztuje pies albo czy będzie gryzł bo ma pilnowac - spławiał go momentalnie. Niedawno zmuszony był uspic sunie to łzy ciekły mu po policzkach... Życzyłabym sobie więcej takich ludzi... naprawdę. Nie miesci mi się w pale to co wyprawiają teraz ludzie... :shake: Może rozminęłam się z tematem, ale mam nadzieję, że ktoś zanim kupi psa z takiej "hodowli" to przemysli sprawę dwa razy :shake: Pozdrawiam serdecznie.
  18. [quote name='KarolinkaAndRoni']A z Częstochowy ???[/quote] Ekhym :roll: Nie wiem czy nie za pozno pisze ;) Ale ja z wlasnego doswiadczenia jestem w stanie polecić tylko jednego lekarza... Odradzić mogę wiecej, ale to nie ten temat ;) Sama jeżdzę do państwa Żurawskich Al.Wolności 68/5. Zawsze jest ktoś pod telefonem więc nie boję się, że w razie czego zostane sama :shake: Jako nieliczni nie chcieli kroic mojego psa tylko znalezli inne rozwiązania. Szczególnie polecam osobom z labkami ;) Sami mają ich pełno :cool3: Ale nie tylko ;) No i wielki plus za podejscie!! Lekarze przy których moja Niuńka szału dostaje a jak jestesmy w okolicy to chce mi rękę wyrwać :evil_lol: Kolejny plus za ceny. Jeszcze większy za cierpliwość do mojej osoby bo jak już jestem to potrafię godzinę zadawać pytania :oops: No i co mnie zadziwilo to to, że nie wciskali karmy, która mają w sklepiku byle tylko zarobić, ale doradzili gdzie kupić taniej i jaką wybrać. Osobiscie jestem bardzo zadowolona.. nie wiem jak inni. Pozdrawiam
  19. [quote name='Jola_K']we mnie na zawsze stracili klientke! [/quote] No to powiem Ci, że ja mam tak samo... Zrezygnowałam z zakupów w pewnym sklepie, gdzie pani obiecała chociaż plakat powiesić (bo listy to nie, bo nie wie, bo jak to? itd).. Kilka dni pozniej przez ciekawosc przeszlam zobaczyc i plakatu nie było... Jeden sklep zoologiczny bardzo mi pomógł... Panie zabraly ponad 500 podpisów (ciekawe ile z tego wazne)... Ogólnie bardzo rozczarowałam sie... nie tyle lecznicami czy sklepami co ludzmi, którzy tak rzucili sie do pomocy, a potem zostałam sama jak palec... :shake: Akcja na miescie polegała na tym, że czekałam z mężem pod ratuszem na ludzi i dostawalam smsa za smsem, że nikt sie nie zjawi... Ileż to można samemu?? :shake: A jeszcze odnosnie lecznic i sklepów... Spora częśc po prostu rzuciła listy w kąt i tyle... W sklepie gdzie kobietki zebrały tak duzo każdy jeden klient był momentalnie spisywany :evil_lol: No i pan ze straży miejskiej dostarczyl mi grubo ponad sto podpisów :jumpie: Powiem Wam szczerze... Osoby, którym powinno najbardziej zależec bardzo często wypinały sie na całą akcję :shake:
  20. papisia

    Gryzienie

    Uhhh to faktycznie może źle to odebrałam ;) Ale i tak jestem bardziej zwolenniczką tego o czym pisałaś - czyli zaczynania od najmłodszych lat i obrzydzania psu gryzienia :roll: Albo raczej pokazywania że koniec oznacza koniec bo przecież on ma potrzebę zabawy :roll: a im pozniej tym gorzej. Ale co racja to racja... psiaki są różne... pewnie spojrzałam na tę wypowiedz przez pryzmat mojego postepowania z psem i jego zachowania... Wiem jedno gdybym kilka miesięcy temu nie reagowała albo zastanawiała sie co zrobic dzis pewnie nie poradziłabym sobie z tymi 30 kilogramami;)
  21. papisia

    Gryzienie

    A za co go bic? :-o :-o :-o Za to, że chce sie bawić? że jest młody? :-o Przecież to gryzienie to naturalna rzecz :-o No, ale co kto woli :shake:
  22. Łapciu, Łapinko, Łapeczko :loveu: Też Cię przegonię na samą górę :roll: :oops: Sio ;)
×
×
  • Create New...