Jump to content
Dogomania

bmj

Members
  • Posts

    228
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by bmj

  1. Puk, puk...bez Waszej pomocy nie poradzimy sobie! Szukamy domku rownież dla Diany, a jutro umieścimy na dogomanii Pirata, którego właścicielka zamierza uspić...Jesteśmy nieco przytłoczeni. A Hash to naprawdę miły, niekłopotliwy psiak! Gnieździ się w blokowym pokoiku z drugim psem - samcem, pięcioma kotami i trzema świnkami morskimi i żyje z nimi w zgodzie! Gorzej z mamą naszej wolontariuszki, która każe się jej wyprowadzać...Kto weźmie Hasha?Pomóżcie...
  2. Właśnie mi Joannka napisała, że mamy na koncie 43 zł, więc Twoje pieniażki doszły! Bardzo dziekujemy! Diana będzie miała usg jednak jutro i zbadaną krew również. Wydaje mi się, że ona jest zwyczajnie szczęśliwa:lol:Podoba jej się to, że po sześć godzin dziennie siedzą przy niej wolontariusze, że chodzi na spacery, że tylu ludzi ją głaszcze i wogóle...Nie wyobrażam sobie, co będzie dalej...Lepiej o tym nie myśleć i czekać na cud. Cudzie, gdzie jesteś?
  3. Droga Agusiu! Karma doszła wczoraj rano, wielkie dzięki!!!Przez 45 minut starałam się zalogować, w końcu dałam sobie spokój:shake: Naprawdę bardzo nam pomogłaś, Diana będzie przynajmniej przez jakiś czas jadła to, co jej służy! To wspaniale, że są jeszcze ludzie gotowi pomóc psu, którego znają tylko z fotek!Mam nadzieję, że gdy kiedyś będziesz w potrzebie, odwdzięczymy się tym samym. Diana jest coraz silniejsza, dziś pojedziemy na usg, w piatek kontrolne badanie krwi, wtedy okaże się, czy wyniki są lepsze. Trzymajcie kciuki!
  4. Od Poznania jestesmy 100 km, bez problemu mozemy go dowiesc!!!Zaczyna byc szczesliwy i niestety przyzwyczaja sie do tymczasowych opiekunow, co zaowocuje bolesnym rozstaniem.Im wczesniej - tym lepiej...
  5. Diana staje sie coraz silniejsza!Codzienne kroplówki postawily ja na nogi.Trudno ja juz utrzymac:razz: Bardzo lubi wszystkich wolontariuszy, uwielbia byc glaskana, zaczela cieszyc sie na widok innych ludzi, podczas gdy w tej budzie byla dzikusem totalnym.To naprawde wspanialy pies!Rozumie, ze jej pomagamy!Obawialam sie, ze umrze z tesknoty za wlasccielami, ale przeciez oni jej praktycznie nie widywali...Pomyslec, jak ona tam egzystowala w samotnosci, na lancuchu. To totalnie wbrew naturze, bo na wolnosci przynajmniej miala by towarzyszy!
  6. [quote name='xxxx52']zapomnialam sie spytac ile ta slicznosc kudlata ma wiosen?[/quote] Dzięki za zainteresowanie! Piesek ma około 3 - 4 lat i posiada bardzo młodzieńcze usposobienie. Wskakuje już na tapczan, doskonale wchodzi i schodzi ze schodów! Nie zwraca uwagi na koty, zostaje bez problemu sam w pokoju.
  7. Karma Royal na nerki wychodzi taniej niż Hills. Ostatnio Hillsa dostaliśmy w promocji za 52 złote za dwa kilo, tyle samo kosztuje Royal normalnie. Royal 2 kg - 52 zł Royal 7kg - 141 zł Royal 14 kg- 240 zł
  8. Kurczę, pętla się nam zaciska na szyi, bo na koncie nadal mamy 3 złote...Kończy sie karma, na którą się złożyliśmy dla Diany, niedługo wet podliczy za leczenie...Koncepcja nam się kończy, co do dalszego losu Diany, gdy minie tydzień...Pomóżcie!!!
  9. Dzisiaj, a właściwie wczoraj, Diana wyszła z budy sama!!!Nie trzeba jej było wyciągać na siłę. Przywitała nas radosnie, merdając ogonem i posłusznie wskoczyła do auta, pozwalając sie zawieść na kroplowki do weta:multi: Nie musimy juz więc zakładać jej kagańca!!!!:lol:Na kroplówkach spędza jakieś 5-6 godzin, zmieniamy się przy niej. Cały czas trzeba ja głaskać, bo się tego domaga. Potem idziemy z nią na spacer. Diana jest zachwycona mnogością zapachów dookoła, wszystko musi dokładnie obwąchąć. Bardzo lubi spotkania z innymi psami. Jest mądra, wie, że chcemy jej pomóc!
  10. Trochę sie obawiam, że w wielości wątków na dogomanii, nasz Hash zniknie.Czy naprawdę nikt z Was nie może go przygarnąć? Jest niewymagający, zgadza się z innymi zwierzętami.Możemy go przywieść nowym właścicielom. Obawiam sie, że mama koleżanki ( Marty) straci cierpliwość i każe nam oddać psa do schroniska...
  11. [IMG]http://www.animals.org.pl/files/u3/_2_1.jpg[/IMG] Poszukujemy ludzi, którzy zechcieliby zaadoptować tego kilkuletniego pieska. Wpadł w sidła w okolicy Kuźnicy Czarnkowskiej (powiat czarnkowsko – trzcianecki), 12 kwietnia br. Rowerzysta mijający pobliski las, usłyszał skowyt. Znalazł psa z łapką uwięzioną w sidłach zastawionych przez kłusownika. Zwierzę bardzo cierpiało i żałośnie zawodziło, jednak mężczyzna obawiał się pogryzienia i postanowił poczekać, aż wezwani policjanci wyswobodzą psa. Jednak żaden z funkcjonariuszy policji również nie odważył się uwolnić zwierzęcia. Czekano na przyjazd pracowników firmy weterynaryjnej oddalonej o 20 kilometrów, mimo że kilka kilometrów od miejsca zdarzenia znajdowała się filia tej samej firmy. Lekarze weterynarii zdecydowali, że konieczna jest amputacja lewej przedniej łapy. Właściciel firmy nie pozwolił wolontariuszom odwiedzić psa, po kilku dniach zdecydował o jego przewiezieniu do Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Jędrzejewie. Tymczasem nam zależało, aby móc go odwiedzać i pomóc mu przyzwyczaić się do funkcjonowania bez łapki. W schronisku psy bez łap zostają prędzej czy później uśpione, jako pozbawione szans na adopcję. Dlatego jedna z członkiń naszego Towarzystwa Pogotowie dla Zwierząt wczoraj zabrała pieska ze schroniska. Oficjalnie go zaadoptowała, abyśmy mogli się nim zająć. W rzeczywistości jest to jedynie rozwiązanie tymczasowe, ponieważ mieszka w bloku z liczną rodziną i ma już sporą menażerię: psa, pięć kotów i trzy świnki morskie. Czarno widzimy też szansę znalezienia dla niego domu w naszych okolicach, bo nie mamy chętnych nawet na całkiem zdrowe psy. Hash jest bardzo spokojny, uległy, nie załatwia się w domu, jest przyjazny wobec innych zwierząt. Boi się być brany na ręce. Coraz lepiej radzi sobie na trzech łapkach. Powoli zaczyna być radosny i merdać ogonem na widok ludzi... Nie wyobrażamy sobie, aby miał wrócić do schroniska, dlatego prosimy Was o pomoc!!! [URL="http://www.animals.org.pl/files/u3/_1.jpg"][IMG]http://www.animals.org.pl/files/u3/_1_0.jpg[/IMG] Hash trafił do Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Jędrzejewie[/URL] [URL="http://www.animals.org.pl/files/u3/_3.jpg"][IMG]http://www.animals.org.pl/files/u3/_3_0.jpg[/IMG] Utrata łapy była szokiem dla Hasha[/URL] [URL="http://www.animals.org.pl/files/u3/_4.jpg"][IMG]http://www.animals.org.pl/files/u3/_4_0.jpg[/IMG] właściciel schroniska zabronił wolontariuszom odwiedzać psa[/URL] [URL="http://www.animals.org.pl/files/u3/_5.jpg"][IMG]http://www.animals.org.pl/files/u3/_5_0.jpg[/IMG]Hash nauczył sie szybko radzić sobie na trzech łapach [/URL] [URL="http://www.animals.org.pl/files/u3/_6.jpg"][IMG]http://www.animals.org.pl/files/u3/_6_0.jpg[/IMG] Zadbana sierść pozwala przypuszczać, że pies ma właściciela, jednak nie odpowiedział na ogłoszenie w prasie[/URL] [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=60542"][IMG]http://www.animals.org.pl/files/u3/dianka1.jpg[/IMG][/URL]
  12. Dziękuję!!!Karma doszła dziś rano - na pewno się przyda!Wet powiedział, że nie jest co prawda lecznicza, ale będzie dobra dla pieska, któremu nie służy zwykła karma.Jesteś kochana!
  13. aaa...i najgorsze...w budzie zostawiamy ją w kagańcu...Gdyby nie to, nikt nie dałby rady wyciagnąć jej następnego dnia do weta...Po prostu szczeka, warczy i zapiera się z całych sił. Po wyjściu z budy przemienia się w łagodnego baranka i nie przejawia cienia agresji...
  14. Co do dalszych losów Diany, to wczoraj umieściliśmy ją na dwa tygodnie w budzie (na łańcuchu - niestety!) na podwórku znajomego. Podwórko jest wspólne z sąsiadami i nieogrodzone...Wet powiedział, że dwa tygodnie intensywnego "płukania" mogą dać efekt, jesli nie będzie zatruwana nieodpowiednim jedzeniem, a diety nie mozna było wyegzekwować od właściciela.Wet zgodził się nas kredytować. Obawiamy się jednego...Myślicie, że Diana może w nowym miejscu umrzeć? Chodzi o to, że od kilkunastu lat tkwiła na odludziu, nie zna innego życia, a tu takie zmiany...Z drugiej strony bardzo się do nas garnie, więc może jakos to zniesie. Cieszy sie na widok innych psów, których nie widziała od dawna. Siedzimy z nią na zmianę na kroplówkach, po pięć godzin dziennie. Zaczyna nam coraz bardziej ufać. Najgorsze, że pewnie myśli, że zabraliśmy ją właścicielom(których mimo wszystko kocha), głodzimy ją (przez kilka dni nie może jeść) oraz męczymy(kroplówki)...Trudne to.
  15. [quote name='aldona_b']Dostałam odpowiedź od sklepu internetowego KRAKVET możemy dostać 10% znizki na karme. Odpiszcie co wiecie i co myslicie. Jak zbierzemy troche pieniędzy to możemy zamówić wieksza ilość. Przepraszam, że dopiero teraz, ale mamy problem z netem. Joannka próbowała się zalogować przez kilka godzin. :angryy: Super!!!!Ile będzie kosztowała ta karma? I ile jej będzie? Chodzi o Hillsa? Bo słyszałam, że Royala jest tańsza...
  16. [quote name='aldona_b']Wspaniale że ratujecie tego psa , mogę pomoc niedużą sumą czy pieniadze wpłacać do waszej fundacji? tak, podajemy nasze konto Towarzystwo Pogotowie dla Zwierząt w Trzciance, Bank PKO BP S. A. w Czarnkowie 87 1020 3844 0000 1702 0048 1093 z góry dziękujemy w imieniu Diany
  17. Wet mówi, że spore przy odpowiedniej diecie...
  18. Kochana Pajuniu! To dzięki Tobie sunia jest najszczęśliwszym psem na świecie! Może możesz pomóc naszej Dianie? Przydałaby się jakaś rodzina z Niemczech, bo w Polsce raczej nikt nie zdecyduje się na chorego psa...[URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=60542"]Link do wątku[/URL]
  19. Pilnie prosimy o pomoc osoby, które mogą uratować Dianę, czy to poprzez adopcję czy też sponsorując jej leczenie. Diana ma około 12 lat. Znajduje się w ciężkim stanie, jej nerki nie pracują prawidłowo, czego skutkiem jest tzw. mocznica, a więc zatrucie organizmu mocznikiem. Obecnie wyniki Diany są następujące: mocznik – 106 mg, kreatynina – 3,0, amylaza – 2501, podczas gdy norma mocznika wynosi od 25 do 45, kreatyniny od 1 do 17, natomiast amylazy od 388 do 1800. Właściciele psa zamierzają oddać go do schroniska, gdyż naszą interwencję (Towarzystwa Pogotowie dla Zwierząt) odbierają jako złośliwość wymierzoną w ich stronę. Historia tego psa to historia samotnej istoty, która całe życie spędziła na łańcuchu, z dala od ludzi i przedstawicieli własnego gatunku. W samotności znosiła strach przed burzą i wiatrem, który hulał na odludziu, gdzie jest trzymana. Pilnowała swoim opiekunom działki, a w zamian za to nie zauważyli nawet, że umiera... Ale od początku...Nasze towarzystwo stara się pomagać zwierzętom (więcej o nas na www.animals.org.pl ). O Dianie dowiedzieliśmy się przypadkowo, podczas spaceru z własnymi psami na łąkach w miejscowości Wieleń (powiat czarnkowsko – trzcianecki, województwo wielkopolskie). W tzw. szczerym polu, z dala od domostw, właściciele Diany maja działkę warzywną. Postawili tam budę i trzymają Dianę od wielu lat, na łańcuchu. Uwagę naszych wolontariuszy zwrócił fakt, że ponad pół roku temu suka stała się przeraźliwie chuda i apatyczna. Psy w takim stanie odbieramy właścicielom i kierujemy sprawę do sądu. Jednak tym razem zaufaliśmy zapewnieniom tych ludzi, że karmią psa i że codziennie ktoś bywa na działce. Zaleciliśmy odrobaczenie psa i wizytę u lekarza weterynarii, który miał zbadać, czy pies na coś nie choruje. Poprosiliśmy też dorosłą córkę tych ludzi, aby zabierała suczkę na spacery, do czego się zobowiązała. Właściciele wprowadzili nas w błąd, zapewniając, że byli z psem u weterynarza, o czym dowiedzieliśmy się znacznie później. Gdy po kilku miesiącach pies nie przybrał na wadze, mimo że sami wolontariusze również go dokarmiali, skontaktowaliśmy się ze wskazanym lekarzem weterynarii z Wielenia, u którego ludzie ci mieli być z Dianą i dowiedzieliśmy się, że było to kłamstwo. Sprowadziliśmy na miejsce zaprzyjaźnionego lekarza weterynarii, który zbadał suczkę i pobrał jej krew do badań. Okazało się, że pies ma mocznicę. Zobowiązaliśmy właściciela do leczenia suczki, wolontariusze codziennie dowozili Dianę na kroplówki do odległej o kilkadziesiąt kilometrów Trzcianki (miejscowy lekarz nie chciał podjąć się leczenia). Po kilku dniach właściciel wyraził swoje niezadowolenie, że nie będzie płacił za psa, bo nie ma pieniędzy, że pies jest zdrowy tylko chudnie ze starości itp. Generalnie tzw. beton. Uznał, że jedna z wolontariuszek uwzięła się na niego. Wystąpił z pismem do burmistrza o zabranie jego psa do schroniska ze względów finansowych. Po tygodniu tzw. płukania organizmu Diany za pomocą kroplówek wykonano ponowne badanie krwi Dianie i okazało się, że nie nastąpiła oczekiwana poprawa. Lekarz weterynarii stwierdził, że Diana powinna dostawać kroplówki dwa razy dziennie zamiast jeden raz, przez dwa tygodnie minimum, no i przede wszystkim nie może być karmiona zlewkami, które serwują jej właściciele, lecz specjalistyczną karmą. Wobec braku współpracy ze strony właścicieli oraz z powodu zapaści finansowej, na jaką od dawna cierpi nasza organizacja, lekarz weterynarii orzekł, że dalsze leczenie Diany jest bezcelowe. Wszystko co zdziałają kroplówki, zaprzepaści sposób żywienia psa. Towarzystwo nasze zakupiło co prawda specjalistyczną karmę dla Diany, ale dwa jej kilogramy kosztowały 52 złote, a ta ilość starcza na sześć dni. Nie potrafimy jednak zostawić tak po prostu Diany na tym odludziu i pozwolić jej umierać w samotności i mękach, chyba że jeszcze wcześniej trafi do schroniska...Wystarczy na nią spojrzeć...Jest bardzo mądra i wdzięczna, widać, że wcześniej nie znała pieszczot i dotyku, ale szybko zaczęła się tego domagać. Czasami na tej działce zastawaliśmy ją przerażoną, jakby sparaliżowaną strachem...Nie wiadomo, czy ktoś przed chwilą ją zastraszył np. jakiś złodziej warzyw, czy może usłyszała jakiś wystrzał... Wierzymy, że dogomaniacy, którzy pomogli nam już kilkakrotnie, nie zawiodą i tym razem. Jesteście ostatnią deską ratunku dla tego psa. Pomóżcie nam przedłużyć jej życie, choćby tylko o rok, ale szczęśliwy rok, może najlepszy w jej życiu...Gdyby trafiła do odpowiednich ludzi, których byłoby stać na jej leczenie i żywienie, mogłaby żyć znacznie dłużej. Jeśli nie znajdzie się nikt chętny na adopcję – chcemy chociaż zafundować jej te dwa tygodnie intensywnego leczenia, są jednak potrzebne pieniądze na dojazdy i wizyty u lekarza weterynarii oraz na karmę. Może to wystarczy, aby jej kondycja znacznie się poprawiła choć na jakiś czas. Jeśliby suczka miała trafić do schroniska, chcemy wykonać dla niej budę i trzymać ją przez pewien okres na podwórku jednego z wolontariuszy. Problem w tym, że jest to podwórko wspólne z sąsiadami i nie wiadomo, jaka będzie ich reakcja...Problemem jest też czas, ponieważ każdy dzień bez „płukania” zagraża życiu Diany...Pomóżcie! Kontakt z nami: 509 159 319. Diana zaufała wolontariuszom Właściciele ponad 12-letnia suczki pozwolili na drastyczny rozwój choroby Początkowo Diana bała się ludzkiego dotyku Podczas pierwszych wizyt suczka reagowała warczeniem na próby zbliżenia się do niej Wycieńczony pies szybko pogodził się z koniecznością wizyt u weterynarza Diana czasami nie ma siły stać na łapach Stopniowo w oczach suczki pojawiała się nadzieja Po kilku dniach leczenia Diana zaczęła nabierać sił Diana potrzebuje pomocy nas wszystkich Kto przygarnie starego, chorego psa?
  20. Moi Drodzy! Odwiedzajcie ten wątek i radujcie sie z nami!!!
  21. [quote name='Ulka18'][SIZE=4][COLOR=magenta][B]Normalnie mozna sie zakochac[/B][/COLOR][/SIZE] :iloveyou: [IMG]http://farm1.static.flickr.com/149/370178655_14c78d08d4.jpg[/IMG][/quote] PIĘKNE!!!WZORZEC SZCZĘŚCIA!NASZA KOCHANA ZAŁUGUJE NA TO!
  22. Moi Drodzy! Nie mogłam się zalogować, gdy miałam czas, albo nie miałam czasu, gdy mogłam sie zalogować;) Irytujące. Spieszę więc wyrazić bezmiar błogosci, jaka mnie ogarnia, gdy patrzę na te fotki!!!Pusia - Sunny jest po prostu NAJSZCZĘŚLIWYSZYM PSEM NA ŚWIECIE!!!Spojrzciena jej zdjecie zza krat schroniska i na te z jęzorkiem!Czy to ten sam piesek?Kochana Pajunia!
  23. Dzięki joaaa! To dobry pomysł.Prześlę. [quote name='joaaa']Żeby tylko nie było kłopotów z dogadaniem z rottkiem. :cool1: A może pani Urszuli podesłać linkę do doga z Radomia? Tu linka do ostatnich zdjęć Dorfa: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=35352&page=13[/URL][/quote]
  24. Aaaaa, fotki zamieścimy dziś lub jutro!!!
  25. Byliśmy wczoraj u Asterka! Miał już operację na uszko - na to z krwiakiem. Czuje się dobrze, wciąż je niewiele jak na tak dużego psa. Jest spokojny i posłuszny, bawi się jak dziki z rotweilerką swoich nowych państwa, bardzo pociesznie biega - jak "cielątko".Nie udało się jeszcze go zapoznać z rotweilerem - samcem, bo nie reaguje za ciekawie na widok Astera. Doguś wszędzie łazi za panią, ponieważ pokoiki są małe, zwala ogonem różne rzeczy:pWkrótce zostanie wykastrowany i zaszczepiony p/chorobom zakaźnym (wścieklizna już była). W tym samym dniu, w którym przywieźliśmy Astera do jego nowego domu, napisała do nas p. Urszula z dogomanii, która również wyraziła chęć przygarnięcia psiaka. Było nam przykro, bo spodobał się nam jej mail, natomiast nowi właściciele budzili pewne nasze obawy...Nie chcieli już jednak oddać Astera...Jak dotąd psiak jest szczęśliwy, opiekują się nim należycie i nie ma podstaw do obaw. Dziękujemy za wparcie!
×
×
  • Create New...