Jump to content
Dogomania

bmj

Members
  • Posts

    228
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by bmj

  1. Iksik cierpi na wiele lęków np. boi się właczonego telewizora, komputera, palących się świeczek, cieni rzucanych przez reflektory jadących aut itp. Często miewa napady lęku zupełnie bez powodu tzn. na pewno ma jakis powód, ale jest on niedostrzegalny dla ludzi. Jego dotychczasowy pan prowadzi nieustabilizowany tryb zycia: ciagle w terenie, a Iksik sie w tym nie odnajduje, to pogłebia jego lęki. Potrzeba mu domu z prawdziwego zdarzenia, schematow, rytuałow. Postępy zrobił ogromne, ale wciąż szuka swojego miejsca...
  2. Chciałabym znaleźć bardzo dobry dom dla Iksika...Zmieniła się sytuacja i dom tymczasowy nie spełnia swojego zadania. Czy ktoś tu jeszcze zagląda?
  3. Brakuje mi Ciebie, Dianko...Często łapię się na tym, że gdy przechodzę obok odludzia, na którym spędziłaś swe najlepsze lata, przywiązana do łańcucha - myślę z ulgą, że już jesteś NASZA, że już Cię tam nie ma i masz nowy dom...I wtedy uświadamiam sobie, że ta myśl to odruch, bo Ciebie już nie ma w nowym domu...
  4. Nadal czekamy na zekrob Berty, no i na dom dla niej...
  5. Nie zapominajcie o Diance...
  6. Dom dla Bert jest nadal pilnie poszukiwany. W środę wet pobierze zeskrob ze skóry suczki, aby uzyskać potwierdzenie, że kuracja zakończyła się sukcesem i że Berta ma zdrową skórę. Wskazuje na to poprawa wyglądu jej sierści tzn. jej znaczny wzrost.
  7. Towarzystwo Pogotowie dla Zwierząt, 64 - 980 Trzcianka, Pl. Pocztowy 4/6 Bank BKO BP S.A. w Czarnkowie nr konta: 87 1020 3844 0000 1702 0048 1093 Oto odkryte karty:cool3:
  8. Emilio - z tego co wiem, to to jest nasz kod SWIFT: BPKOPLPW. Przynajmniej mam taką nadzieję, że chodzi o to, bo sie na tym nie znam:razz:
  9. Pozdrowienia od Berty:-(
  10. Wyżej ma być norma - 1,8, (kreatyniny)
  11. Prostuję - Celina nadal wychodzi z Dianą. Podałam informację nie sprawdzoną, za co Celinę przepraszam, bo miała prawo poczuc sie dotknięta. Jej zaangażowanie w tego psa nie podlega najmniejszej wątpliwości. Niestety wieści nie są dobre...Zrobiliśmy Dianie badanie krwi - mocznik: 286...Norma to ok.50, gdy zabieraliśmy ją z działki miała ok 90 - 110, ostatnio (ponad miesiąc temu)170...Do tego ALAT-20, ASPAT - 23, kreatynina- 6,5(norma 1,8), amylaza - 4640 (norma - 1880). Diana schudła, ale nadal przejawia radość życia. Wet potwierdza, że taki pies bardziej marznie, więc łatwo ludziom mówić, że pies w budzie ma ciepło...Wymarzony byłby dla niej ciepły dom. Teraz mamy obserwować, czy je i pije, czy wymiotuje, w przypadku tych objawów - trzeba wdrożyć kroplówki czyli tzw. płukanie. Nie zapominajcie o Dianie...
  12. Pewnego dnia na tę stronę zajrzy przemiła pani i zakocha się w Bercie od pierwszego wejrzenia. Natychmiast weźmie ją do siebie i już nigdy nie odda. Wszyscy będą się zastanawiać, jak to możliwe, że taki słodki pies, czekał tak długo na dom. Wszystko dlatego, że ta pani nie może trafić na stronę...
  13. W takim razie Agusiu - czekamy na banerki i powodzenia w Anglii! Tylko wracaj na pewno, bo niedobrze byłoby, gdyby nam wyjechali miłośnicy zwierząt. RSPCA poradzi sobie bez nas;) Co do postu pana Larrego - pominę to milczeniem, aby takie ładne forum nie stało się pożywką dla trolla:eviltong: Proponuję konfrontację bezpośrednią. Marta - z chęcią poznam Twój zwierzyniec, dzięki za priv.
  14. Wcisnęliśmy Bertę na kilka dni do domu pewnej znajomej, ale niestety nikt się w niej nie zakochał i rodzice dziewczyny kazali zabierać ją z powrotem. Wróciła więc na mróz i teraz wogóle nie chce do nas wychodzić z budy. Bylismy odwiedzić ją w środę, ale nie miała ochoty się z nami widzieć. Mam nadzieję, że jej psie serce nie pęknie z żalu...Czasami zastanawiam się, czy nie była szczęsliwsza na tych śmieciach...
  15. [quote name='martaipieski']witam nie wiedzialam ze diana i berta maja swoje wątki i dzis tez im zalozylam:/ no coz ale mysle ze to nie zaszkodzi im wiecej o nich tym wieksze szanse pozdrawiam[/quote] O, witaj, Marto! Widzę, że Ty tez tutaj...;) Miło nam, że się tak angażujesz!!!Zapraszamy w nasze szeregi, jesli masz ochotę dołączyć do nas;)
  16. Dzięki za umieszczenie wątku Diany na owczarek.pl oraz generalnie za chęć pomocy. Tak, Dianka leczy się u p. Moniki na ul. Malczewskiego 16, można tam zostawić pieniądze, albo przekazać Grzegorzowi B.
  17. [quote name='agusiazet']Jestem, jestem. Obecnie nadmiarem kasy nie dysponuję, ale mogę porobić bazarki. Podajcie mi na PW numer konta, na który wpłacać, czy na AFN? Czy Dianka może mieszkać w bloku i chodzić po schodach? Jaki jest jej stosunek do innych psów? Dzięki za odzew Agusia! Wdzięczni będziemy za każdą pomoc. Dianka może mieszkać w bloku. Niestety źle reaguje na niektóre psy i nigdy nie wiadomo, na które. Z pewnymi się bawi,a na inne się rzuca...Mamy nadal dług za leczenie Diany u weta, bo właściciel się nie poczuwa, teraz powinnismy zrobic nowe badania, do tego karma Royal na nerki, ryż plus karma z puszki - trochę tej kasy idzie na Diankę...a na stałym utrzymaniu mamy kilka psów, więc robi się nieciekawie. Nasze konto:Towarzystwo Pogotowie dla Zwierząt, Pl. Pocztowy 4/6, 64 - 980 Trzcianka, Bank PKO BP S.A. w Czarnkowie, 87 1020 3844 0000 1702 0048 1093
  18. [quote name='olenka_f']bmj o jakiej zagłodzonej bokserce piszesz? poprosić dziewczyny żeby banerki porobiły? takie z prośbą o pomoc finansowa i choć dt dla Dianki? Jasne, jasne, poprosimy o banerki!Ja nie umiem ich robić!Co do bokserki, to adoptowała ja pewna kobieta ze schroniska w Jędrzejewie tzn. zadzwoniła do nas, ze chce boksera, dla którego szukalismy domu, ale ponieważ bokser juz go znalazł, wynaleźlismy bokserke w schronisku. Pani zrobiła miłe wrażenie na moich kolegach, więc zostawili jej psa, a gdy po jakimś czasie przyjechali na kontrolę - zastali szkielet bokserki. SZybko ja zabralismy i mieszkała w naszym tymczasowym kojcu, ale mimo ubranka bardzo marzła. Trzymalismy ja kilka dni w biurze gazety, w której pracuję, potem znalazła sie pani, ktora wzięła ja do siebie na kilka dni, ale potem oddała, bo stwierzdiła, ze nie stać jej na takiego psa. Wreszcie zgłosiła sie przesympatyczna rodzina, która po artykule w gazecie postanowiła ja zaadoptować. Pies jest u nich od wtorku (08.01.2008) i po prostu szaleje ze szczęścia. Jak dotąd wygląda na to, że historia znalazła swoje szczęśliwe zakończenie. Oleńko - zapraszam na www.animals.org.pl - tam poczytasz sobie o tej bokserce i o koniu Kubie i o wielu innych....
  19. [quote name='agusiazet']Oj, Dianko nie daj się, walcz sunieczko, życie jest tego warte. Jakby trzeba kasy dajcie znać, coś wyskrobię od siebie i mogę robić bazarki!!!Trzymam kciuki za Diankę:)[/quote] Agusiu! Oferowałaś pomoc, czy to nadal aktualne? Przydałaby się pomoc finansowa oraz banerki z prośbą o dom lub chociażby tymczas...Odezwij sie proszę...
  20. Cisza dlatego, że mamy dużo pracy...Umierającego konia, zagłodzoną bokserkę, Reksia po wypadku, którego nikt nie chce, prawie łysą Bertę z chorobą skóry, ślepego i głuchego pudelka itp.itd. Diana marznie...Celina już prawie jej nie wyprowadza...Suczka ma chyba depresję...Obawiam się, że przez ten mróz i brak kontaktu z człowiekiem traci wolę walki...Trudno jej się rozgrzać przez te nerki, których prawie nie ma. PROSIMY CHOĆ O TYMCZAS!!!Na okres zimy...Weterynarz nie widzi sensu plukania, dopóki psa nie rozłoży zupełnie. Nie wiem dlaczego. Podobno to tylko męczenie psa, ktorego organizm i tak nauczył sie walczyć z trucizną. Płukanie nie leczy, ale jak na mój gust jeśli pomaga, to czemu nie? Ale nie jestem wetem. Czy ktoś z Was może wziąć Dianę na zimę?
  21. Nie rozumiem, co się dzieje...Dlaczego nikt tu nie zagląda...Taki ogromny świat i nie ma na nim miejsca dla jednego, niewielkiego psa? Martwimy się o Bertę, nie mamy warunkow, aby zabrać ją z dworu, mamy już kilka zwierzaków na przechowaniu...Berta prawie nie ma sierści, założylismy jej ubranko, ale to niewiele daje. Trzęsie się niesamowicie, często oddaje mocz.PROSIMY CHOĆ O TYMCZAS NA CZAS MROZÓW!!!!!Potem będzie mogła wrócić do naszego kojca...
  22. Berta bardzo marznie, ponieważ nie ma sierści wyjątkowo źle znosi panujące mrozy. Pilnie potrzebny dom, gdyż wolontariusze trzymają ją na dworze, w budzie. Mimo tego, że ma ubranko, cała się trzęsie.
  23. Witam! Pozdrowienia dla wszystkich od Asterka!Stał się silnym, zdrowym psem i dziękuje wszystkim dogomaniakom za okazaną pomoc!
  24. [CENTER][IMG]http://www.animals.org.pl/files/u3/Bercia_0.jpg[/IMG] [B]Berta przez swój wygląd ma małe szanse na adopcję. Do tego choruje na skórę, co zniechęca do niej ludzi. Może wśród dogomaniaków znajdzie się ktoś, kto pokocha ją od pierwszego wejrzenia?[/B] Berta pieczołowicie gromadzi w swej budzie „skarby”. Są to kości, kamienie i inne, zdawałoby się, bezużyteczne śmieci. Ale niewielka suczka o osobliwym wyglądzie, czuje się dzięki nim po domowemu. W końcu przez wiele lat mieszkała w prawdziwym, śmietnikowym M2. Wysypisko śmieci, na którym zamieszkiwała Berta mieściło się...w jednym z trzcianeckich mieszkań. Towarzyszyła jej druga suczka, razem miały do dyspozycji dwa pokoje i kuchnię, przynajmniej tak można przypuszczać, gdyż trudno było odróżnić cokolwiek spod sterty śmieci. Co kilka tygodni psy odwiedzała ich właścicielka, jeśli akurat była trzeźwa. Latem 2006 roku odór wydobywający się z mieszkania dawał się we znaki sąsiadom, zaczęli się oni obawiać wybuchu jakiejś choroby. Poza tym nie wyprowadzane psy próbowały dawać znać o swoim istnieniu. Ktoś poinformował Towarzystwo Pogotowie dla Zwierząt. Ale podjęcie interwencji w tym miejscu okazało się niemożliwe. Bez względu na porę, przez kilkanaście dni, po kilkanaście razy dziennie nie szło zastać właścicielki, a psy jakoś nie kwapiły się, aby otworzyć. Pewnie dlatego, że miały nie posprzątane... Uzyskano więc zezwolenie prokuratora na wejście i przeszukanie mieszkania. Wolontariusze TPdZ udali się tam wraz z policją i pracownikami firmy weterynaryjnej. To co zastali, przerosło najśmielsze przypuszczenia. Powalający odór stanowił jedynie ukoronowanie imponującego krajobrazu jesieni alkoholika. Wszystko pokrywał dywan puszek i butelek po alkoholu, a właściwie ich stosy. Na stołach, tapczanach i pozostałych meblach znajdowały się psie odchody, co najmniej z kilkunastu miesięcy. Nieczystości zalegały na wysokość ok. 50 cm. Tego nie mogły dokonać dwa małe pieski, zwłaszcza, że w wiadrach i miskach oraz słoikach znajdowały się także ludzkie odchody. W jednym z pomieszczeń, obok pieca natrafiono na górę zeschniętych odchodów na wysokość ok. 60 cm i szerokość 2 metrów. Wszystko to przyobleczone było pajęczynami, jakich nie powstydziłoby się opuszczone zamczysko. Zabytkowe pianino i eleganckie kapelusze dodawały całemu widokowi posmaku groteski. [IMG]http://www.animals.org.pl/files/u3/DSC03561.jpg[/IMG] Pośród tego wszystkiego odnaleziono dwa przerażone psy, usiłujące schować się przed ludźmi w hałdach śmieci. Poruszający był widok małej, czarnej suczki, gdy desperacko wyrywała się z uchwytu tzw. wędki, za pomocą której pracownicy firmy łapali psy. Włożona do klatki - rzucała się na wszystkie strony, biegała w miejscu, warcząc i szczekając, bezsilnie odbijała się od ścian. Szamotała się jak dzikie zwierzątko, którego bezkresny świat nagle zacieśnił się do rozmiarów pudełka. Kilka miesięcy później ten mały piesek zakończył swe życie w Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt w Jędrzejewie. Po sterylizacji wyjęła sobie szwy, gdyż nikt nie ma tam czasu na pilnowanie zwierząt. Drugi ze złapanych psów przedstawiał sobą zadziwiający obraz. Berta wyglądała bardziej jak mały dzik niż przedstawiciel psiego gatunku: okrągła baryłka na cienkich nóżkach, grafitowego koloru, w dodatku cała łysa, sama skóra, bez cienia sierści. Do tego malutka głowa i wybałuszone ze strachu oczy, to była ona. Po łysej skórze psa wędrowały roje pcheł, widok napawał wstrętem. Tymczasem w odczuciu właścicielki zwierząt, Krystyny W. psom było u niej dobrze, odwiedzała je codziennie, nie miały nawet pcheł. Wyraziła zdumienie, że ktoś narobił jej takiego bałaganu w mieszkaniu. Ilekroć rozmowa przybierała niekorzystny dla niej obrót, szantażowała samobójstwem. [IMG]http://www.animals.org.pl/files/u3/DSC03557.jpg[/IMG] [I]Berta jest przeuroczym zbieraczem skarbów, czekającym na swój dom.[/I] Psy trafiły do schroniska, burmistrz wydał decyzję o ich czasowym odebraniu Krystynie W. do zakończenia sprawy. A jej zakończenie nie było takie proste, gdyż zastanie mieszkanki domu graniczyło z cudem. W listopadzie 2006 roku zawieszono śledztwo z „uwagi na niemożność wykonania czynności procesowych z udziałem podejrzanej”. Zawieszone dochodzenie podjęto w lutym 2007 roku, kiedy to wolontariuszom TPdZ udało się wytropić Krystynę W. Wówczas zastanawiano się też nad odebraniem jej trzeciego psa, którego zazwyczaj zabierała wszędzie ze sobą, ale bywało że pozostawał zamknięty w „domu”. Zobowiązano właścicielkę, aby posprzątała w mieszkaniu, jeśli zamierza tam trzymać zwierzę. Wolontariusze nawet jej w tym pomogli, aby trzeci pies, najwyraźniej silnie zżyty z kobietą, mógł z nią pozostać. Berta okazała się niesłychanie przymilnym i towarzyskim psem. Zanim przewieziono ją do schroniska, gdy przebywała jeszcze w lecznicy z powodu wymaganej opieki weterynaryjnej, wolontariusze wyprowadzali ją na spacery. Była tym zachwycona i bardzo się z nimi zżyła. Potrafiła okazywać radość tak wylewnie, że nie sposób było pozostać na nią obojętnym. Po pewnym czasie właściciel lecznicy oraz schroniska zabronił wolontariuszom odwiedzać Bertę. Nie mogli się nawet z nią pożegnać ani wytłumaczyć jej, dlaczego więcej nie przyjdą. Wkrótce Berta trafiła do schroniska, gdzie dołączyła do swej psiej koleżanki, która przy niej znacznie się uspokajała. Według relacji pracowników schroniska, musieli połączyć je razem, gdyż mała, czarna sunia bez Berty była zupełnym dzikusem. Kilka miesięcy temu wolontariusz TPdZ adoptował Bertę. Był to jedyny sposób, aby wydostać ją ze schroniska. Towarzystwo umieściło Bertę w tymczasowym domu (w kojcu i w budzie) oraz wykonało suczce niezbędne badania. Po zdiagnozowaniu choroby skóry, na którą cierpi Berta, rozpoczęto jej leczenie. Spodziewaliśmy się, że w schronisku ten pies nie będzie odpowiednio leczony, spotkaliśmy się z tym już nie raz. Dziś suczka gotowa jest do adopcji, odrasta jej sierść, korzystnie schudła. Mimo specjalnie uszytego ubranka marznie na dworze. Być może znajdzie się ktoś, dzięki komu tę zimę spędzi w przytulnym domu z prawdziwego zdarzenia? Zainteresowane adopcją osoby prosimy o kontakt pod numerem tel. 512 100 550.[/CENTER]
  25. A jakie konkretnie obrażenia miała Kraksa? Bo nie znam tej historii... Doktor Szczypka z Wrocławia zgodził się rozłożyć nam operację na raty, ok.1500 złotych, żadnych gwarancji powodzenia, długa rehabilitacja. Co mamy zrobić? Czy znajdzie się ktoś, kto weźmie ją do siebie? Popytajcie proszę wśród znajomych, o których wiecie, że kochają zwierzęta. Bez domu - ta operacja nie ma sensu. Z domem nawet bez operacji - być może będzie czerpać radość z życia...
×
×
  • Create New...