-
Posts
5561 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by dzodzo
-
Doberman Bruno za TM [*] dług 1893zł !!!!!
dzodzo replied to anett's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
nessca rozmawialas z Kasią-nie Klementynka(czyli Magda),proponuje skontaktowac sie z nia bezposrednio i zapytac co miala na mysli, mowiac o mozliwosci zostania Bruna w Katowicach celem dalszej pracy.Byc moze wie o jakies opcji o ktorej my nie mamy pojecia?Na watek raczej nie zaglada, wiec tu nie odpowie, nie twierdze ze wyssalas cos z palca ale skoro Klementynkaa nic o tym nie wie, wiec byc moze Kasi chodzilo o inna mozliwosc.Najprosciej zapytać u żródła, zamiast pisac o zawiedzionych nadziejach i pisze zupelnie serio, moze byl jakis inny patent na dalsze losy Bruna? Nadzieja Dobermana nie ma ani swojego hotelu ani swojego szkoleniowca,ani w Katowicach ani gdzie indziej, zeby zabrac Bruna.Nikt z nas ani WAs nie zabierze go do domu, bo kazdy z nas ma swoje psy. Tu nie bedzie cudownej recepty, ze nagle ktos poda na tacy gotowe rozwiazanie problemu, skoro pies u Wiosny zostac nie moze,to co pozostaje?eutanazja lub inny hotel, decyzja nalezy do Was. Oczywiscie sa pasjonaci pracy z dobkami, ktorzy maja swoje hotele,moge Wam podac adresy conajmniej dwoch ale pytanie czy stac osoby finansujące Bruna na to, bo z pewnoscią nie robia tego charytatywnie, tylko jest to źrodlo ich utrzymania?Czas jaki pies ma tam spedzic jest tez nieokreslony,moze sa to lata a moze miesiace czy tygodnie.I czy jest to jakiekolwiek wyjscie, kolejny hotel, ktory nic nie wniesie do kwestii adopcji Bruna bo ten nadal bedzie bezdomny a pomnozy koszty utrzymania? My jako fundacja Nadzieja Dobermana dokladac sie nie jestesmy w stanie, bo jestesmy na minusie. przychodzi mi na mysl watek pitbulla Barona-ktorego sytuacja byla podobna jak Bruna, spedzil w hotelu u szkoleniowca w Bogatyni ponad 2 lata, zanim podjeto probe adopcji i wlasnie na takich warunkakch o jakich tu mowa, czyli przyszly wlasciciel przez bardzo dlugie miesiace przyjezdzal i pracowal z Baronem w hotelu a dopiero potem zaczal zabierac go do domu.I do tej pory nie wiadomo jak sie dalej potoczy sytuacja.Poczytajcie watek, moze coś kogoś natknie: http://www.dogomania.pl/threads/127735-Baron-3-letni-pi%C4%99kny-pitbull-%C5%BByje-bez-s%C5%82o%C5%84ca-trawy-ludzi!-POM%C3%93%C5%BB Co do stron miłosników ras,owszem na forach dobermanowych na ogol siedza ludzie, ktorzy owszem pasjonuja sie dobermanami ale swoimi a glownym tematem sa hodowla i wystawy, taka jest rzeczywistosc. W kazdym hotelu będa inne psy, do ktorych Bruno bedzie dymil i w zadnym hotelu nikt nie podejmie sie 100% pracy z Brunem, bo to jest zajecie dla przyszlego wlasciciela.Jak wyglada opcja jego znalezienia-nie wiem,niektore dobki latami czekaja na adopcje,chetni nie pchaja sie drzwiami i oknami o ile dobek nie jest mlody, kopiowany i jak najbardziej w typie rasy.A tu wlasciciel musi byc mocno zdeterminowany, pytanie cy taki się znajdzie kiedykolwiek? Dobermany to trudne psy, moja suka mimo, z rodowodowa i ktora mam od szczeniaka, jest mega-agresywna do obcych i terytorialna. Wytyczne na szkoleniach ktore z nią zaliczalam, owszem pomocne ale i tak musialam sie nauczyć ją "obsługiwać" sama, bo szkoleniowcy maja to do siebie ze słucha ich kazdy pies na ogół,wlasciciel sam musi sobie wypracowac kontakt z psem. -
[quote name='Rodzice Maciusia :)'] Kacha i dzodzo, a ile jesteście po planowanym terminie? I czy termin to 40 czy też 36 tyg? Pytałam mojej mamy, ale ona nie pamięta ile wynosi "termin". Ja wiem, że byłam przenoszona, miałam się urodzić w listopadzie, a urodziłam się w grudniu; podobno wody płodowe były zielone i jeszcze trochę a bym się udusiła :( [/QUOTE] ja nie jestem jeszcze po terminie -tyle tylko ze ciąza jest donoszona, bo jestem w 38 tygodniu +kilka dni wg OM-ale dla mnie to malo wiarygodne bo doskonale wiem ktorego dnia zaciązylam i nie do konca pokrwa sie to z tym wyliczeniem;)-zreszta tych terminow juz mi tyle wyliczyli, ze sama nie wiem, ktorego sie trzymac. ja mam przygotowane troszke ciuszkow newborn-ale nie za duzo, kilka sztuk,z usg wynika, ze mala ma dlugie rece i nogi i u mnie w rodzinie wszyscy dludzy sa, wiec mysle, ze bedzie raczej duza niz mala.Wiecej kupowalam tych na 62,w razie czego bede wywijac:)Posluchalam siostry, ona wcale nie kupowala tych najmniejszych i nie uzywala. Rozek kupilam usztywniany bo nie wiedzialam jaki, zawsze mozna wyjac usztywnienie i uzywac jako kolderki jak sie nie sprawdzi. Poduszki nie mam zamiaru stosowac przynajmniej na razie, poscieli typu koldra takze, do wozka mam kocyki i spiworek ortalionowy na polarze.Nie spinam sie z tą wyprawka, bo potem polowa rzeczy sie nie przyda.Jak coś bedzie potrzba to po prostu dokupie;)
-
[quote name='kacha_wawa'][B]Dzodzo[/B] zastanawiałam się dzisiaj czy nadal w dwupaku jesteś i widzę, że tak :) Dzodzo może dziecko trochę zmienia, ale bez przesady ;) Ja też cały czas żyłam w biegu i tak mi do dziś pozostało ;) Nie potrafię na tyłku chwili usiedzieć, a później się dziwię, że Jessica taka żywiołowa jest ;) U mnie też sytuacja bez zmian, czuję się wręcz za dobrze ;)[/QUOTE] tez o Tobie myslalam, czy juz po ale widze ze nasze dziewczynki sie nie spiesza jednak;) u mnie ciszzzzzzaaaaaaaa kompletna, 15-ego jade do szpitala na kontrolę,moze sie dowiem na jakim etapie jestesmy;)
-
[quote name='Rodzice Maciusia :)'] A zwolnienie to dobra rzecz, dziwię się kobietom które mogą a nie biorą, oczywiście pomijając sytuację gdy nie jest to mile widziane w firmie bądź gdy kochają pracę. U mnie żadna z opcji nie wchodzi w grę :)[/QUOTE] hehe a co jest dobrego w zwolnieniu?zdecydowanie naleze do tych co prace kochaja i na L4 czuje sie jak ryba bez wody... ja sie osobiscie zawsze dziwilam kobietom ktore po pozytywnym tescie ciązowym leca na zwolnienie natychmiast oczywiscie inna sprawa jesli ciąza jest zagrozona-wtedy jest to zrozumiale albo jesli praca jest fizyczna i faktycznie ciązy zagraza.Ginka mnie na kazdej wizycie pytala czy wreszcie pojde na zwolnienie a ja uparcie odmawialam mnie to akurat przerazalo, wizja siedzenia w domu przez kilka miesiecy;) poszlam na zwolnienie na poczatku 7 mc czyli w lipcu i potem bylam na siebe zla, ze nie poczekalam jeszcze do sierpnia z tym L4, bo chodzilam jak bomba zegarowa i warczalam na wszytskich-tak tesknilam za praca a jeszcze ani brzuch mi nie wadzil i tak mi brakowalo codziennego smigania samochodzikiem prawie 40 km w jedną strone do pracy kiedy to i muzyki mozna posluchac na full i najlepsze pomysly do glowy przychodza:) moze jestem zboczona ale najlepiej czuje sie majac malo czasu, zyjac w biegu wtedy umiem go efektywnie wykorzystac a teraz siedzac w domu mam wrazenie, ze mi zycie przez palce przecieka ale ponoc dziecko zmienia perspektywe widzenia, wiec moze u mnie tak bedzie
-
Doberman Bruno za TM [*] dług 1893zł !!!!!
dzodzo replied to anett's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Magda, pewnie cale nieporozumienie z ulokowaniem Bruna w Katowicach wynika stad, z slow ktore napisala nessca [quote name='nescca']Witajcie....rozmawiałam dziś z Kasią z fundacji Dobków.... zaproponowała nam (to co wcześniej Klementynkaa) konsultację Bruna w Katowicach . Na konsultacji tej ma być kilku behawiorystów zajmujących się stricte problemami dobermanów. Chcą też spróbować pracy przy pomocy pozoranta.To wszystko nieodpłatnie. W razie gdyby tę próbę udało się przejść Brunkowi bez problemu .... może będzie szansa aby Bruno tam został celem dłuższej pracy z nim. Napisałam do wielu miejsc.... tylko jedna odpowiedź. I wydaje mi się ,że bardzo konkretna.[/QUOTE z pewnoscia Kasia nie oferowala, ze Bruno przejdzie na utrzymanie Nadziei Dober mana, wiedzac jaka mamy sytaucję finansowa, tzn zero na koncie fundacji i brak mozliwosci umieszczenia w hotelu jakiegokolwiek dobermana z tego powodu. Zrobilas bardzo duzo-proponujac konsultacje,decyzja co do za dalszych losów Bruna nalezy do osob, ktore sa prawnymi opiekunami psa. -
ja mam tylko jedna schize, nie ruszam sie juz praktycznie w miejsca publiczne, bo boje sie ze mi wody odejda:))) [B]kacha_wawa[/B]-po cichu licze ze tez do 15-ego nie dotrzymam, wlasnie to czekanie jest dobijajace, bo niby cos sie dzieje ale nie wiadomo co i ile to jeszcze potrwa oczywiscie wszytskim Wam, ktore sa "po" zazdrosze jak cholera;)
-
[quote name='Ania+Milva i Ulver']dzodzo ,a ty rodzisz siłami natury czy cesarka bo już nie pamietam..?[/QUOTE] nie mam wskazan do cesarki, niestety hihi wiec pewnie sn ale w tym szpitalu jest zzo na zyczenie, wiec mam nadzieje ze jakos dam rade buuu
-
no wlasnie z tym czopem tak ponoc jest, ze moze odchodzic i 2 tygodnie wczesniej i przed samym porodem,te cholerne skurcze tak samo, wiec nie znasz dnia ani godziny;)
-
majqa, dobra duszo-odgrzebalas ten watek, dzieki, mnie gdzies zniknal z subskrybcji:(-minęly w sumie ponad 2 lata od tamtej sytuacji przyznam ze jakos pozniej rzadko widywalam psiaka,raczej nie blakal sie po ulicy-moze sporadycznie, przed posesja czasem stał samochód zaparkowany na chodniku. od 3 miesiecy nie bywam w pracy wiec nie wiem jak teraz wyglada sytuacja
-
[quote name='kacha_wawa'] [B]Dzodzo [/B]widzisz, Ciebie przynajmniej skurcze usadzają ;-) A mnie tylko nad ranem brzuch boli, bo w nocy mnie Księżniczka skopuje, a później kompletnie nic się nie dzieje ;-) Także jeszcze masz szansę, żeby mnie wyprzedzić :-) Dzięki Cioteczki za kciuki i życzenia :-) Jeszcze nie rodzę i nic nie wskazuje na to, żeby miało to prędko nastąpić, a termin mam na dzisiaj ;-)[/QUOTE] a jak jest w UK?idziesz w terminie do szpitala czy czekasz w domu do porodu? moja mala tez tak daje w nocy popalic ze nie ma pozycji w jakiej moge spac, kopie niemiłosiernie... ja mam wszytskie objawy przedporodowe-lacznie z tym ze od 3 dni odchodzi mi w kawalkach czop, codziennie mam sesje boli ale rownie dobrze moge rodzic jutro jak i za dwa tygodnie sadzac po tym co mi mowi wujek google:) wiec sie nie łudzę i nie nastawiam na szybkie rozwiazanie:razz:
-
pomoc nie pomoge, bo jestem w 9 mc ciązy, jedna noga na porodowce-i od 3 mc nie bywam w pracy:( watek zniknal z forum-ale pamietam ze historia psa jest juz dluga i kilka razy podejmowane były proby pomocy-takze przez jakie panie z fundacje Azyl ,nawet jak ci ludzie zyli to pies nie mial lepiej-ale bezdomny nie byl i chyba nie zyczyli sobie wlasciciele pomocy dla niego. Zalozylam mu watek kiedy kilka dni z rzedu spal na przystanku autobusowym i codzienie go mijalam przejedzajac autem.Myslalam ze nie ma domu a okazalo sie, ze mieszka w tej ruderze na rogu Pojezierskiej, tylko ze on z natury jest włoczegą i nawet jak go wpuszczaja na podworko to wyłazi dziurami w płocie.ial tam bude na posesji ale spal czesto na chodniku przed brama.O ile dobrze pamietam to wlasnie ewatonieja jezdzila go karmic i focic, wiem ze byl raczej malo kontaktowy, niezbyt wylewny i na pewno raczej stary niz mlody.To jest taki czarny, sredniej wielkosci pies z biala krawatka, poldługa siersc. Czesto siedzi na stacji niedaleko bo i tam go spotykalam tankujac samochod, tam dawali mu jesc w barze. nie wiem czy ewatonieja bywa jeszcze na dogo, moze ona wiecej pamieta
-
mysle, ze znam tego psa,to tuz obok mojego biura-widywalam go czesto przez kilka lat pracy tam, mial juz watek na dogo, ktory sama zalozylam, watek zostal zamknięty poniewaz okazalo sie ze pies ma wlascicieli co ustalila ewatonieja, ktora wtedy zajela sie jego sprawa. Nie moge go teraz znaleźć w subskrybcjach, pewnie dlatego ze jest zamkniety:((( on czesto stoluje sie na pobliskiej stacji paliw
-
[quote name='kacha_wawa'][B]Dzodzo[/B] i jak, rodzisz w końcu? Bo ja mam termin na jutro i chętnie Ci go odstąpię :-) Zaczynam coraz bardziej panikować, że nie dam sobie rady z trójką bąbli. No, ale chyba innego wyjścia nie mam ;-) O tyle dobrze, że Oliś od środy do szkoły wyruszył (śmiesznie to brzmi 3,5 letnie dziecko w szkole ;-) ) i przynajmniej do południa w domu będzie tylko dwójka :-) Ale za to jaka dwójka ;-) Jessiczka to czorcik, oby Laura grzeczniejsza była ;-)[/QUOTE] kochana, jednak bedziesz chyba pierwsza:) chociaz wczoraj bylam o krok jechania do szpitala, takie mialam bole jak na okres, jeden skurcz mnie posadzil na podlodze az, trwalo to kilka godzin ale stwierdzilam ze nie bede panikowac i poczekam-bo pewnie to falszywy alarm, wykąpalam sie,polozylam do lozka,moj pies dostal do tego sraczki i 4 razy w ciągu nocy mnie wyciągnal na dwor(bo TZ-ta nic nie budzi), dziecko tak szalalo ze myslalam ze mi pęcherz pęknie i co 30 minut latalam sikac i do rana wszystskie bole mi przeszly:)))) a dzis nic sie nie dzieje trzymam za Ciebie kciuki!!!!!!
-
Rodzice-ja uwazam ze akurat na usg polowkowym -tak jak i genetycznym -nie nalezy oszczedzac ale wazniejszy jest lekarz, ktory to badanie przeprowadza-powinnien byc specjalista od ultrasonografii, wazne jest zeby bylo zrobione na jak najlepszym sprzecie-(i nie chodzi tu o 3D czy 4D-bo mnie akurat lekarka mowila ze to bardziej bajer dla rodzicow niz lekarza, bo ten zobaczy to co powinnien na zwyklym;) w Łodzi akurat takich potwierdzonych certyfikatem ultrasonografow jest zaledwie kilku ale wiem po co tam ide;)-w Lublinie pewnie tez, poczytaj opinie w necie o lekarzach w okolicy, moze znajdziesz jakiegos polecanego?
-
u mnie usg kosztuje 150 zl, tez oczywiscie wszytskie prywatnie robilam a na tym w 31 tygodniu dziecko wygladalo jak swoj tatus, podobienstwo bylo widoczne golym okiem, tak wyraźne sa te zdjecia w 4D;) na tym w 35 tyg juz nic nie widac bo dziecko jest ulozone do porodu i za duze
-
[quote name='Rodzice Maciusia :)']:evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol: A ja jeszcze podpytam o inną rzecz - USG - jak często macie robione? Bo ja miałam dwa, jedno nieplanowane, na ostrym dyżurze, jak trafiłam ze skurczami, a jedno w 13 tygodniu zgodnie z zaleceniem gin. Teraz w przyszłym tyg mam połówkowe, czyli w 23 -tym. Też w tym miałyście? Ile mniej więcej trwało, bo podejrzewam, że trochę dłużej niż normalne? wszystkie wymiary itd.[/QUOTE] ja mialam usg w 5 tygodniu-stwierdzajace ciąze:) potem przy badaniach genetycznych w 12 tyg i 21(to bylo tez połowkowe), oba dlugie z wszytskimi parametrami, nastepne w 31 tygodniu-znow dlugie z oceną rozwoju dziecka kolejne w szpitalu jak trafilam po wypadku ale to takie szpitalne, szybkie, nawet mi monitora nie pokazali i nastepne dlugie z ocena i opisem w 35 tygodniu-ale to z zalecenia profesora, bo uwazal ze dziecko przestalo rosnąc co okazalo sie nieprawda na szczescie:)
-
[quote name='lika1771']Tak z ciekawosci zapytam czy wasz lekarz robił wam wymaz na badanie czy nie macie paciorkowca?[/QUOTE] mnie tak, na ostatniej wizycie mialam pobrana probkę- z tego co wiem trzeba miec ten wynik jadac do porodu-ale w niektorych szpitalach robią przyjmując do porodu tez to badanie sami moja pani gin wogole mnie zabila badaniami, z kazdej wizyty wychodzilam z dluuuuuuga lista badan do zrobienia,chyba wydalam na to majatek, bo oczywiscie wszytskie robilam z lenistwa w prywatnym laboratorium coby nie stac w kolejkach.Ciekawa jestem czy Wy tez tyle badan mialyscie zlecane,bo ja dokladnie wszystko zgodnie z ustawa ministra zdrowia, ktora dostalam do wgladu hihi, w tym dwa razy HIV, dwa razy antyciala,trzy razy toxoplazmoze, wszelkie mozliwe zoltaczki, HPV, ze o morfologii i moczu nie wspomne ja na szczescie nie wiem co to mdlosci i wymioty ale wspolczuje tym co musza sie zmagac z takimi "przyjemnosciami" a dzis mnie chyba dopadl przedporodowy syndrom "wicia gniazda" i zjeździlam na mopie doslownie kazdy kacik,posciagalam dywany,wyfroterowalam parkiety, pomylam szkla a teraz juz nie mam sily na nic;)
-
[quote name='kacha_wawa']Dzodzo, miałam do zeszłego tygodnia takie skurcze i niektóre całkiem mocne były. A teraz leci mi już 39 tydzień i wszystkie skurcze poszły sobie w cholerę :roll: Ale na porodówkę mi się nie spieszy ;) W przyszłym tygodniu moje najstarsze dziecko idzie pierwszy dzień do szkoły (w środę) a później chciałabym chociaż jeszcze kilka dni posiedzieć w domu tylko z jednym dzieckiem w ciągu dnia :evil_lol: Wiem, wyrodna jestem, ale chciałabym się jeszcze trochę pobyczyć ;-)[/QUOTE] kacha_wawa,to ja dwa tygodnie za Tobą:)ale wlasnie tego sie obawiam, ze teraz mnie łapią skurcze a jak dojdzie do terminu to bede chodzic z brzuchem i nic sie nie bedzie dzialo:( a ja juz bym chciala byc po-pewnie dlatego, ze w przeciwnienstwie do Ciebie jeszcze nie wiem co mnie czeka hihi ale te dodatkowe 12 kg strasznie mi ciązy, puchną mi nogi i znow sie zaczely mi sie problemy ze spaniem [quote name='agnieszka32']Mnie męczyły te skurcze prawie cały 9 miesiąc, faktycznie nic przyjemnego ;) Trzymaj się, bo może już tuż tuż :cool3: :lol: o rany-caly miesiac takich atrakcji,wspolczuje, za to teraz cieszysz sie super-córą:) [quote name='Ania+Milva i Ulver']ojoj, czyżby się zbliżał TEN dzień?:) ja tam się jeszcze nie znam hehe, ale torbę może spakuj już;) Ja byłam dziś na glukozie- co za ohydaaaa!!![/QUOTE] pewnie jeszcze musze poczekac ale zagęscilam ruchy i torbę spakowalam na wszelki słuczaj:) ja mialam watpliwa przyjemnosc robic krzywa cukrowa dwa razy-bo pani w (prywatnym!) laboratorium źle zrobila badania wg starych zasad i musialam powtarzac ale szczerze mówiac spodziewalam sie ze jest to gorsze swinstwo,dało sie wypic w kazdym razie [quote name='pepsicola']Po 2 godzinach. Na czczo było w normie-77,1. Idę do poradni diabetologicznej pojutrze.[/QUOTE] trzymam kciuki, zeby bylo dobrze!!!! [quote name='Rodzice Maciusia :)']a ja znowu wtrącę ważną kwestię: czy chadzałyście/chadzacie do szkoły rodzenia? Bo u nas jest za darmo, ale żadne moje znajome nie chodziły. natomiast ja rozważam, bo jestem kompletnie zielona, a nie chcę być zdana na łaskę i niełaskę położnych podczas porodu, czy też później nie chcę z byle czym latać do mamy/teściowej.. Z II strony szkoda mi czasu i nie chce mi się szczerze rzekłszy chodzić. I tak nie wiem.[/QUOTE] mi sie nie chcialo chodzic-przyznam, jedyne co wiem o niemowlętach to tyle co pamietam z tego okresu moich siostrzenic a to juz kilka ładnych lat minelo, ide na zywiol:)
-
mamy, czy mialyscie wczesniejsze skurcze przepowiadajace? ja od 2 dni czuje sie jakbym chodzila w głowa miedzy nogami hihi a w nocy budza mnie kłujace, krótkie skurcze brzuch mi twardnieje na kamien, 9 miesiac to jakas maskara,musze chyba odpokutowac za bezobjawową ciąze dotychczas:)
-
mnie zawsze przerazala instytucja żlobka, dopoki moja kolezanka ktora sama wychowuje corke nie oddala tam swojej malej w wieku 5 miesiecy, kiedy musiala wrocic do pracy.To najzwyklejszy miejski żłobek a dziecko obecnie w wieku 2 lat jest super rozgarniete, samodzielne, smiale, kontaktowe i jest to moje ulubione dziecko:) wbrew pozorom jest dobrze zaopiekowane i wychowane i bardzo "autonomiczne", ze tak powiem tzn.nie jest absorbujace, umie sie samo sobą zając i nie potzrebuje ciągle maminej spodnicy. takze gdyby moja mama nie chciala zajmowac sie mala, takze wybralabym żłobek niz opiekunke, pomijajm fakt, ze zadna opiekunka nie przyjdzie do mnie pilnowac dziecka do domu bo musiala by stawic czola mojej dobermance, nienawidzącej obcych:)))
-
ja chce i musze wrocic do pracy tak szybko jak sie da, tzn zaraz po macierzynskim, przyjeto na moje miejsce na zastepstwo osobe, ktora ostrzy sobie ząbki na moje stanowisko-a nie po to zachrzanialam w tej firmie 6 lat jak dziki osiolek, zeby mnie ktoś wyslizgal;) zreszta ze mnie zadna Matka Polka ani gospodyni domowa tym bardziej, chce pracowac, bo po prostu lubie pracowac, lubie swoją prace i nie wyobrazam sobie siedzenia w domu, chyba by mnie roznioslo. No i tu licze na moją Mamę, ktora ma zając sie dzieckiem-nikomu bardziej nie zaufam i nikogo lepszego nie znajde, oby tylko zdrowie jej dopisywalo!!!
-
ja pojechalam po czarny wozek, bardzo mi pasowal i napalilam sie na niego, mimo ze mam miec dziewczynke;)ale juz ktos mnie ubiegl i telefonicznie byl zamowiony wrrrrrrrrr i wrocilam z jasniutko szarym z bialym wnetrzem i dodatkami, plus taki ze kazdy element jest do sciagniecia i uprania Rodzice-podziwiam tempo robienia wyprawki!!!! -ja sie wzielam za zakupy w 8 miesiacu,ubranka tez w koncu tez popralam i poprasowalam w sierpniu dopiero ale nie mam impulsu, zeby je poskładac i posegregowac, wiec sobie leza.A do przewiezienia łozeczka od kolezanki chyba juz drugi miesiac sie bierzemy.O spakowaniu torby do szpitala codziennie slysze i tez zabieram sie jak do jeza a to juz 36 tydzien:)
-
[quote name='Rodzice Maciusia :)']a ja nie lubię wszelkiego rodzaju rzeczy z tzw. wyższej półki. Denerwuje mnie snobizm niektórych ludzi, którzy twierdzą, że droższe rzeczy są lepsze, tylko dlatego że są droższe, albo firmowe. Owszem, z ciuchów lubię firmę Next czy Atmosphere, ale tylko i wyłącznie dlatego, że bardzo podobaja mi się ich młodzieżowe i zgrabne kroje. Kiedyś się raz skusiłam i kupiłam sandałki z jednym paskiem za 300 zł w jakimś firmowym sklepie w galerii na Sadybie. Sandałki nie wytrzymały nawet jednego lata, a gdy w nich poszłam do pracy nikomu nie powiedziałam, ile kosztowały i prosiłam o porównanie z innymi butkami które kupiłam za 20 zł :crazyeye: w Pekinie chińskim. Wszystkim dużo bardziej podobały się te za 20 zł. Wytrzymały 3 lata. Aaczkolwiek założę się, że gdybym powiedziała, że sandały są firmowe, większość jak jeden mąż ogłosiłaby że są dużo ładniejsze :p:mad: Tak samo z wózkami - co takiego konkretnie mają lepszego modele z wyższej półki? Z tego co szperam po necie ludziska mają tak samo sporo zastrzeżeń do tych drogich jak i tanich. A ten Twój jest naprawdę spoko. Powiedz mi na jakie drogi się z nim szykujesz? Na wieś dobry byłby? I czy w spacerówce jest opcja przepinania dziecka kierunkiem do rodzica i odwrotnie? Acha, i jeszcze nie wiem czy się orientujecie, parasoleczki to są dołączane do wózków, czy się jakoś oddzielnie dokupuje? Bo mój znajomy ma i w obecne upalne lato widzę, że non stop korzysta. Nie mam niestety okazji go zapytać czy była dołączona.[/QUOTE] Rodzice, z tego co sie orientowalam niektore wozki maja parasolki w zestawach, przy innych trzeba dokupic. w tym moim wozeczku mozna dowolnie wpinac spacerowke, przodem i tylem do rodzicow i musze przyznac ze w necie wiekszosc opinii na temat tego modelu jest na plus.W sumie to model sprzed kilku lat ale za tą cene to jest full opcja.Ja mieszkam na wsi ale takiej "podmiejskiej sypialni" wiec sa tu chodniki z kostka,asfalt etc.Aczkolwiek z tego co czytalam i w terenie wozek sobie radzi dobrze, bo kolka sa pompowane mimo ze nie z tych najwiekszych.I w terenie tez zamierzam go wykorzystywac na spacerach z psem np;) a co do pojecia wyzszej polki to mnie chodzi o to, ze rzeczy drozsze sa z lepszej jakosci materialow(-na ogól), dlatego ja generalnie wole markowa rzecz z lumpexu z dobrej jakosci bawelny, ktora po kilkunastu praniach jest nadal ok niz nowy badziew z rynkowego straganu.Patrze na metki-nie ukrywam ale głownie pod wzgledem skladu materialowego i tego, ze niektore firmy maja rzeczy w stylu ktory po prostu lubie, pasuje mi, wiem jak lezy dany rozmiar i mam ta markę sprawdzoną.Jestem uczulona na domieszki poliestrow, akryli i tego typu tkanin i mam zboczenie ze zawsze czytam sklad z metki.A w "chinskich Pekinach"sa głownie takie sztucznosci .Zwlaszcza jesli chodzi o buty wole zaplacic 300 zl za buty z naturalnej skory, ktore na ogol nosze latami,niz kupic 30 par po 10 zl z czegos w czym noga sie poci. Chociaz moze wygladaja tak samo ale jesli idzie o buty nigdy nie oszczedzam, zreszta akurat buty i torebki to moja slabosc;)
-
[quote name='Rodzice Maciusia :)']dzodzo, a co to za model konkretnie? ładny wózeczek. Ja już wstępnie sądzę, że skuszę się na jakiś wózek polskiej firmy Jedo. Mają wielkie koła no i większość opcji. Niestety, cena jest wyższa, ale albo nakręcę sponsora, albo gdzieś będę za używanym szperać albo ... nie wiem :) [/QUOTE] to jest tez polski wozek-Deltim Focus,gondolka jest ogromna i spacerowka tez spora,budka przepinana z gondoli na spacerowke, jest tez ta funkcja o ktorej pisze nefesza, czyli podnoszone plecki w gondolce ale nie wiem czy to akurat plus czy minus;) cena nowego to bylo ok 1000 pln, ja zaplacilam dokladnie polowe za tego ze zdjecia, wszytskie dodatki czyli moskitierki, pokrowce osobny na spacerowke i na gondole, no i sam system skladania i wpinania poszczegolnych czesci jest prosty jak konstrukcja plastikowej torebki a przy moim technicznym zmysle to wazne:))) jakbym miala sponsora to bym brala pewnie model z wyzszej polki ale poki co mam nadzieje ze ten sie sprawdzi
-
ja kupilam wozek z spacerowka wpinana przodem i tylem, podobnie mozna wpinac fotelik,tez dowolnie ten z zestawu, fotelik jest fajny bo spory i z tego co czytalam dlugo mozna go wykorzystywac a dziecku nie jest za ciasno. Mnie akurat zalezalo na opcji wpianania w stelaz wozka tego fotelika samochodowego bo bardzo duzo jezdze autem a ze moje autko jest takie typowo miejskie i nieduze wiec i miejsca na wozek duzo nie ma. A tak wystarczy wziaźć stelaz i fotelik bez targania reszty wozka. mam tez fotelik maxi-cosi po siostrzenicach moich ale jest zdecydowanie mniejszy niz ten z zestawu. co do skrętnych kólek przednich to specjalnie wybralam takie, ktore sie nie skrecaja bo pamietam ze pchanie wozka z takimi(tez z doswiadczen z moimi siostrzenicami)to byla masakra po moich wiejskich chodnikach i wertepach. generalnie bylam zdecydowana na Tako Jumper ale w koncu kupilam dokladnie ten wozek: [IMG]http://img713.imageshack.us/img713/341/img3386lr.jpg[/IMG]