Jump to content
Dogomania

aisaK

Members
  • Posts

    4399
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by aisaK

  1. Chyba czuję jakies sarenki: [IMG]http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/f/1/0/8//71582346_d.jpg[/IMG] [IMG]http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/f/7/9/7//71582272_d.jpg[/IMG] we czwartek jedziemy na szkolenie, postaram się kilka zdjęć zrobić.
  2. O nie, nie jestem tłuściutka ;) Pilnujemy wagi, bo grubiutki pies, to problemy ze stawami. A Larunia biega kilka razy w tygodniu (około 3km), czasami jedzie z nami na rowerowa wycieczkę (tak koło 10km), nie szybko, bo z dziećmi ;) No i trenujemy do egzaminu PT, na wiosne chcemy zdawać. A teraz znowu kilka jej zdjęć: Tak sobie spię leżąc w słoneczku [IMG]http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/f/9/3/6//71581895_d.jpg[/IMG] Ale się zmęczyłam, a tak daleko do lasu mam: [IMG]http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/f/5/3/1//71581963_d.jpg[/IMG]
  3. Leila52- piszę to samo, powtarzam się, tak jak i ty ;) Wysyłam, bo uważam, że najpierw trzeba cos sprawdzić, zanim sie kogos oskarży. Nikt tego jednak nie zrobił. Nawet, jak była ku temu doskonała okazja. Więc jak mozna dalej oskarżać? Teraz o co i do kogo napiszecie? Psy nie jechały bez wentylacji, co zostało równiez w Mielcu sprawdzone, ile razy jeszcze ci to napisac muszę? Czytaj...czytaj...osobiście mogłas zobaczyć, w Mielcu, powtórze to po raz kolejny ;) skąd wiesz o co i gdzie ja walczę? po raz kolejny oskarżasz i oceniasz bez podstaw. O jakim handlu piszesz? Fundacja DoNoHi handluje psami? chodzi ci o opłatę adopcyjną? Koszty przewyższają te opłatę, to jest pewne. Zwłaszcza za psy mieleckie: chore, często niesocjalizowane, zaniedbane. Pytam po raz kolejny czy ta suka to była w fundacji DoNoHi? Fundacja Verlassene Pfoten to jest fundacja DoNoHi? Czy jest jak DoNoHi zarestrowana w sadzie jako prawna organizacja? DNH jest organizacją zarejestrowana w sadzie i ma ciagle kontrole z różnych urzędów. W Mielcu ten transport równiez był skontrolowany i nie było uchybień, nie rozumiem oskarżeń, więc...
  4. [quote name='Leila52']Przestan tu znowu wypisywac bzdury.Ludzie na tym watku chca otrzymac odpowiedz na pytania ktore stawiaja.Nie wysylaj tych ludzi naokraglo do Niemiec, wiesz doskonale ze nikt by im nic nie udostepnil.Umowy sa sporzadzone w ten sposob ze po Niemieckiej stronie Polacy nie maja juz nic do powiedzenia i automatycznie nie maja nic do kontrolowania.Nie powtarzaj ciagle ze DNH jest fundacja to sa handlarze psami.Fundacje ktore naprawde pomagaja w Polsce zbieraja za granica pieniadze na przyklad na leki, kastracje, opal ,budy dla psow i przysyla je do schroniska.Wywozenie psow masami to nie rozwiazuje problemu psow bezdomnych w Polsce,ale przynosi tylko korzysci handlarzom.Przywoza chore i pol zywe psy z Polski szybko robia zdjecie do tego dramatyczny opis jakie koszty za operacje musza zaplacic i natychniast wklejaja na swoj HP.I tak plyna datki pieniezne na ratowanie psa.Latem tego roku zostala przywieziona do Niemiec taka chora suczka z okolic Swinoujscie i zostala natychniast umiesczona na forum Verlassene Pfoten.Kazdego dnia czytali wszyscy z napieciem na forum o tej bidzie.Przeczytalam o niej i zaproponowalam na forum ze ja zaadoptuje i bede ja leczyc i ze mam na to fundusze. Ale oczywiscie odmowiono mi.Suczka po okolo dwoch tygodniach zostala uspiona. Nikt nie dal jej szansy na wlasny dom.[/QUOTE] Leila52-to ty przestan pisac ciągle te same bzdury. Żyję w wolnym kraju i mam prawo bronić ludzi, których znam i uważam, że to co tu sie o nich wypisuje to bzdura i oszczerstwa. Tak jak juz pisałam, ludzie, którzy chcieli poznac prawdę pojechali do Mielca i osobiście mogli umowy/dokumenty/osoby z fundacji i transport zobaczyć. O jakim handlu piszesz? Jesli robione jest coś nie zgodnie z prawem, zgłos to i niech zajmą się tym odpowiednie służby. O jakiej suczce piszesz? Zabrała ją fundacja DoNoHi? [QUOTE]Fundacje ktore naprawde pomagaja w Polsce zbieraja za granica pieniadze na przyklad na leki, kastracje, opal ,budy dla psow i przysyla je do schroniska.[/QUOTE]własnie tak robi fundacja DoNoHi. :cool3::lol:Zaczynasz się gubic w wypowiedziach... Fundacja bardzo pomaga schronisku w Mielcu, pomaga i pomagało, kiedy tam jeszcze nie było bud. Między innymi dzięki nim i wolontariuszom sterylizuje się suki, kastruje psy. Dary są przywożone i zostawiane w schronisku. Tam tez trzeba było byc i to zobaczyć, a potem pisać... Na temat wklejania zdjęc i zbierania datków to śmieszne, ale wszystkie fundacje, w Polsce równiez robią dokładnie to samo: błaganie na allegro, cegiełki na facebooku, nie rozumiem co w tym złego. :roll:
  5. [QUOTE]czy basia1968 albo kuba123 reprezetują mielec? chyba nie prawda?[IMG]file:///C:/DOCUME%7E1/Ja/USTAWI%7E1/Temp/msoclip1/01/clip_image001.gif[/IMG] bo zaczyna się robić bałagan na wątku. Prosze zaznaczać o jakich transportach i skąd dokonywanych piszecie, bo osoby które was nie kojarzą a czytają ten watek mogą myśleć, że piszecie o Mielcu.. a jeśli DNH bierze psy z całej Polski i to od 10 lat, to bardzo interesujące jest to niebywałe powodzenie w załatwianiu psom domów stałych[/QUOTE][IMG]file:///C:/DOCUME%7E1/Ja/USTAWI%7E1/Temp/msoclip1/01/clip_image001.gif[/IMG] AgaG-ja tez nie reprezentuję Mielca, więc co? Powinnam odejśc z wątku? Nie można się wypowiedzieć? :crazyeye: Zwłaszcza, że sprawa dotyczy fundacji Dobermann Nothilfe, a jak sama widzisz te osoby miały z tą fundacją do czynienia. Znowu widac, że jak ktoś nie klaszcze z waszym rytmem to jest niemile widziany. Poza tym nikt nie napisał, że DoNoHi bierze psy od 10 lat z Polski.... 10 lat fundacja działa i 10 lat pomaga róznym zwierzakom. Przyjedz i poznaj je osobiście. Zwierzaki też..... [QUOTE]Wiesz,aisak, tak sobie zaczęłam liczyć na paluszkach i aż mi się w głowie kręci od tych sukcesów adopcyjnych.Naprawdę.A liczyłam tylko z grubsza, od tego 2007. Tylko 2 lub 4 psy w DT!No,no.[/QUOTE] Lilek-ty lepiej nie licz na paluszkach, tylko wybierz się do Simony Hammer-Lippert-pokaże ci, może nawet kalkulator pożyczy. ;)Teraz masz daleko, ale bliżej były, bo w Mielcu. :shake: [QUOTE]kto raz sklamal temu uwierzyc jest bardzo ciezko.Stwierdzilas aisaK w twoim poscie ze DNH nie sciaga psow z Hiszpanii.wellington przytoczyla dowody ze klamiesz.[/QUOTE] Leila52- w dalszym ciągu napiszę, że fundacja DoNoHi nie ściąga psów z Hiszpanii. Wiem, kto prywatnie psa/y z Hiszpanii przywiózł i fundacja pomogła w szukaniu nowego domu. Ja interesuję się moimi psami, które pojechały do Niemiec, nie jestem w stanie pilnować adopcji wszystkich psów, w każdej znajomej mi fundacji. Dla mnie te linki nie są żadnymi dowodami. Pytam was : dlaczego chcecie zniszczyć dobrą fundację, legalnie działającą? Dlaczego nie przyjechaliście do Mielca, aby z nimi osobiście się spotkać. Tylko piszecie, oczerniacie, kłamiecie, a w necie, postach, pisząc wszędzie gdzie tylko można te swoje oszczerstwa? Tak się działa ? Zaczynam wstydzić się ludzi pomagających zwierzakom, bo o Agnieszce W. słyszałam wiele pozytywnych opinii, ale moje zdanie na jej temat się zmieniło i to nawet nie po tym liście otwartym, bo miała prawo się bać, miała prawo mieć wątpliwości (o domy, o to gdzie jadą, na pewno nie od razu pisac o laboratoriach czy walkach psich czy innych). Mając wątpliwości, mając ochotę wyjasnić sprawę, nie przyjechała jednak, aby skontrolować ten transport, aby uzyskać wszystkich odpowiedzi na nurtujące ją pytania, aby porozmawiać twarzą w twarz z szefową fundacji. Widzę, że internet ma wielką siłę, tutaj można zaistnieć, można poczuć się panem, można pisać, kłamać, oczerniać i można niszczyć dobre imię ludzi z wielkim sercem. Nie próbując nawet wcześniej z nimi porozmawiać, zasięgnąć u nich osobiście informacji. Żenujące ... To taka nasza narodowa cecha i chyba wszystkie narody już nas z tego znają. Ja się tego wstydzę. Wole jednak pomagać zwierzakom po cichu, siedząc sobie cichutko, gdzieś na południu tego kraju i nie mając nic wspólnego z większością polskich fundacji.
  6. Nie mam już siły....ile można jedno i to samo pisać... Lilek-Fundacja działa 10 lat. Jak Pani AgaG pisze, z Mielca psy wyjechały podobno pierwszy raz w roku 2007. :roll: Jakbyś była w Mielcu to byś się mogła dowiedzieć, bo takie pytanie tez padło i o ile dobrze pamiętam, ze wszystkich psów z Mielca nie znalazło domów 2 lub 4 psy i nadal są w DT. Reszta juz grzeje doopke w stałych domach. Mówimy oczywiście o tych sprzed tego wyjazdu.
  7. Wszystkie psy , które pojechały do Dobermann Nothilfe są w Dt lub DS, jak jakis pies jest w DT i do dnia dzisiejszego nie znalazł dom to nadal tak jest. Fundacja nie oddaje psów do schroniska!!!ŻADEN pies z fundacji nie trafia do schroniska (nie mówie już o laboratoriach czy innych bzdurach tu pisanych). AgaG-pisałam ci, w przyszłym roku możesz naocznie te psy zobaczyć-wszystkie na jednym feście. Poza tym wszystkie informacje można było zaczerpnąc 6-7.10. , w Mielcu, nie było to tajne :roll: dlaczego w dalszym ciągu jest pisane na forum a nikt nie chiał osobiście zobaczyć, zapytać. Czy nie zastanawia to was?
  8. [IMG]http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/w/9/0/1//71244264_d.jpg[/IMG] Tak załatwia Lara wszystkie piłeczki mojego synka.
  9. Dziewczyny-ja nie wezmę Dobcia do siebie, tylko pojedzie do Uli do Częstochowy. Tam będzie miejsce dla niego, jak tylko dobeczek tam siedzący pojedzie do nowego domku (do max 2 tygodni). Dajcie mi jakiś kontakt z kim się kontaktować, jak miejsce się zwolni. Ostatnio jestem na dogo, ale normalnie prawie wcale. W razie czego podaję swój tel: 693 770 715 i meil: [email]ktara@poczta.onet.pl[/email] -net mam tylko w pracy (od 8 do 15.00)
  10. Może to jest powód dlaczego tak źle op nich piszesz. I masz rację Dobermann Nothilfe nie mają schroniska, za to bardzo rozwinięty system domów tymczasowych, gdzie umieszczane są zwierzęta chore, potrzebujące socjalizacji (po całym życiu spędzonym w schronisku, często od urodzenia) oraz pomocy w szkoleniu i trudniejsze przypadki (agresja, lęki). Czy rodzinna fundacja czy nie, działają legalnie. Proszę nikogo nie obrażać, skoro nie udowodniono handlu. Skoro mieszkasz w Niemczech wiesz, że kazde schronisko oraz organizacje biora opłatę adopcyjna za psa. Nawet po to aby móc potem leczyć czy pomagać innym zwierzakom. W ubiegłym roku fundacja Dobermann Nothilfe wydała na leczenie psów z Mielca ponad 40 000 EUR, co przedstawiła również fakturami na kontroli w Mielcu dnia 6-7.10. O jakim więc handlu mówimy? Mam też pytanie: jak w Polsce zbierane są pieniądze na biedne psy? Poprzez wklejenie zdjęć, jak najbardziej drastycznych, opisem ściskającym serce. Tak działa cały świat. Z tego co mi wiadomo (a rozmawiałam tez o tym 6-7.10) Fundacja nie współpracuje z nikim w Hiszpanii. Jeśli jakiś pies tam jest przywieziony z Hiszpanii to drogą prywatnego transportu (na wakacjach znaleziony, np.). Leila-jeśli mieszkasz w Niemczech to wiesz, że fundacja co jakiś czas jest rozliczana i sprawdzana, Niemcy mają możliwość kontrolowania innych fundacji-zrób to. Jak na razie piszesz, piszesz, piszesz... AgaG-proszę cie-pojedz do Niemiec i sprawdz osobiście, zanim napiszesz. W przyszłym roku (maj-czerwiec) będzie 10-lecie fundacji Dobermann-Nothilfe, na które serdecznie cię zapraszamy, będzie większość psów wyadoptowanych przez fundację przez całe 10 lat działania, wraz ze swoimi nowymi domami. Przyjedz... A szkoda..... mogłabyś się ode mnie wiele dowiedzieć. Z tej drugiej strony, bo każdą stronę trzeba wysłuchać, zanim nadejdzie wyrok, ten skazujący, który ty wydałaś zanim zapytałaś. Ulka-czy ty czytasz? Wszystko co mogło być w Polsce skontrolowane -zostało skontrolowane. Resztę kontrolują Niemcy i tamtejsi urzędnicy. Służby weterynaryjne nic takiego nie sądzą... Jak piszesz-stosowne osoby, mam nadzieję, zostaną stosownie ukarane. Ja tez powoli podsumuję wszystko, może nie tak ładnie, ale postaram się. Listy zostały rozesłane, wszędzie gdzie tylko Polak może napisać. Oskarżenia padły rażące, często obraźliwe, chamskie, brutalne. Przykłady podane nie pokazywały fundacji Dobermann Nothilfe w złym świetle. Ale starano się, jak tylko można było. Ale pewien cel osiągnięto: kontrole były, dokumenty, pozwolenia, reszta... Jestem ciekawa, która jakakolwiek Polska fundacja była tak kontrolowana.... Jestem też ciekawa, jeśli którakolwiek z fundacji musiała oprócz dokumentów prowadzić kontrolującego do domów stałych, czy tymczasowych. Tu muszę się uśmiechnąć. Na spotkanie do Mielca nikt jednak nie przyjechał, już nawet nie mówię o pomocy w ustalaniu polepszenia dobrobytu psów w Mielcu, w schronisku, ale nawet aby być podczas kontroli i móc osobiście donieść czy była dobrze przeprowadzona (uwierzcie mi na słowo-takiej kontroli świat nie widział). Mam tylko nadzieję, że to aż tak bardzo nie zniechęci Simony Hammer-Lippert do dalszej pomocy i współpracy z nami. Powiem jeszcze jedno: po kontroli o obejrzeniu wszystkiego co wymagane wszyscy tam uczestniczący (media: TV, gazety, urzędnicy) nie rozumieli tego listy otwartego, część kręciła głowami, mówiąc, że nie widzą powodów pisania listu, skoro się nie wie....część z nich przeprosiła Simonę za „polskie piekło”.
  11. Może wczesniej rodzina odbierze tego dobeczka, to będzie krócej, cały czas w to wierzę... Sądzę, że za kilka dni kasa się jakos znajdzie, może nawet z fundacji (musze omówic z dziewczynami). Tylko na kilka dni... Ja mam miejsce tylko dla dobermana :(:(:( I za to miejsce już my płącimy. Tylko te parę dni... myślcie co z Dyziem, on sam nie może tam zostać!!!
  12. Czy ty wiesz wszystko? Byłaś kiedykolwiek w Fundacji Dobermann Nothilfe? Czy znasz kogokolwiek z osób tam działających? Czy brałas udział w jakimkolwiek wyjeździe psów z Mielca? Byłas tam w schronisku? Ja tak I nie mam wątpliwości a ty?
  13. Podczas kontroli 6-7.10. pokazane zostały między innymi wszystkie umowy adopcyjne (DS/DT) pomiędzy fundacją Dobermann Nothilfe a niemieckimi domami (z adresami, podpisami, wszystkimi przepisami zawartymi w umowie). Wszystkie psy zostały na mocy umowy Fundacji przekazane i fundacja Dobermann Nothilfe sama z niemieckimi domami umowy podpisała i takie umowy przedstawiła do wglądu odpowiednich służb jak również mediów. Była również gotowa przedstawić te umowy pokazać osobom zainteresowanym (w tym wszystkim podpisanym pod listem otwartym, gdyby taka potrzeba i zainteresowanie było). Simona Hammer-Lippert była równiez gotowa na rozmowy oraz odpowiedziec na pytania nurtujące ludzi, ale nikt nie przyjechał. 67 psów to sporo, ale przygotowanie adopcyjne tych zwierząt nie trwało 2 dni. To ponad pól roku ogłaszania psów, szukania, kontrolowania, sprawdzania domów stałych i tymczasowych oraz przygotowanie transportu ze schroniska.
  14. A co ty takiego nowego wnosisz w sprawie fundacji Dobermann Nothilfe i wyjazdu psów z Mielca z dnia 7.10.? Pytam chyba po raz setny jakie są dowody przeciwko temu wyjazdowi i dlaczego nie powinien był się odbyć?
  15. Dziewczyny-zwolni mi się miejsce dla dobeczka, ale pewnie tak do 2 tygodni. Możecie go gdzies umiescić do tego czasu? Potem zabierzemy go.
  16. yoko100-dowody, umowy adopcyjne, pozwolenia, wszystko było do obejrzenia dnia 6-7.10.2011. w Mielcu i osoby, które przeprowadzały kontrolę mogły wszystko zobaczyć i między innymi na tej podstawie zezwolić na wyjazd zwierząt do swoich domów stałych/tymczasowych.
  17. Dziennikarze, inspektorzy, urzędnicy kontrolujący, wszyscy wiedzieli, że osoby z Fundacji Dobermann-Nothilfe są w Mielcu 6-7 października. W tych dniach odbyły się kontrole dokumentów, pozwoleń, aut, odbyły się rozmowy z instytucjami, do których Pani Agnieszka W. pisała oraz wywiady dla TV oraz gazet. Można było zobaczyć wszystko naocznie, uczestniczyć podczas kontroli oraz sprawdzania psów i ich dokumentów (równiez adopcyjnych).
  18. Osoby, które załozyły ten temat, temat na facebooku, pisały listy otwarte, zaprosiły gazety, TV, radio i wiele instytucji do kontroli. Osoby te poprosiły o umowy, o dokumenty, itd. Osoby zainteresowane nie przyjechały jednak do Mielca aby osobiście miec wgląd i kontrole nad tym wyjazdem. Dlaczego nie można było wziąć wszystkich dokumentów i dowodów przeciw i wyłożyć wszystkie argumenty przeciwko twarzą w twarz? Można było tez osobiście zobaczyć umowy adopcyjne psów, które wcześniej były zabierane z Mielca oraz tych 67 psów , umowy na domy tymczasowe oraz domy stałe. Wszystkie dokumenty były tam do wglądu podczas kontroli urzędniczej. Telewizja, gazety tez nie były zaproszone a przyjechały, więc ten argument jest dla mnie nie jasny. Jak chcecie kontrolowac domy w Niemczech skoro do Mielca nikt nie mógł przyjechać? I zauważyłam, że na tym wątku nie można miec odmiennego zdania, bo albo się bredzi, albo ma się iśc won. Wszystkie osoby mające odmienne zdanie, nie dające wam poklasku, są wyrzucane, czy obrażane. Nie rozumiem też dlaczego nie może się wypowiadac obcokrajowiec, skoro jest deklaracja tłumaczenia jej postów?
  19. Nie bedę odpowiadała na twoje chamskie posty, in_somnia. Miałaś mozliwośc osobiście z szefową porozmawiac, tak samo jak każdy, kto chciał. Nikt nie skorzystał, nie daje wam to do myślenia? Opluwać w necie każdy potrafi, to bardzo proste. Ale osobiście byc i przedstawić dowody przeciw już nie. Dlatego po zapoznaniu się ze wszystkimi dokumentami, jakie zostały przedstawione wymaganym władzom, psy pojechały do swoich ludzi. Nie ważne czy ten człowiek mówi po turecku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, norwesku, ukraińsku czy po polsku...
  20. To było ogromne przezycie, te kontrole, sprawdzanie, ale dalismy rady ;) Największe przezycie było, że bylismy jednak sami w walce o lepszy byt zwierząt, mielismy nadzieję, że przyjadą miłośnicy zwierząt i pomogą nam walczyc o polepszenie warunków jakie sa w schronisku. Przeliczylismy się.... Ale tu też daliśmy radę, oby tylko obietnice były spełnione... Miało jechac 67 psów, z tego co wiem, bo te trzy miały byc z jakiegoś hoteliku, ale nie mogły jechac do DS, bo któraś nie pozwoliła aby jechały. Ale najważniejsze, że te 67 juz wyjcehcały ze schroniska i są szczęsliwe, na kanapie, ze spokojem w oczach.
  21. Czytam to wszystko co piszecie i oczom nie wierzę. :shake: Mam nadzieję, że bardzo dobrze się bawicie. Fundacja niemiecka nie jechała po cichu, spotkanie z urzędnikami (tymi kurduplami i większymi również :roll:) było spotkaniem otwartym i każdy mógł wejśc aby porozmawiać o stanie psów w schronisku i polepszenia warunków psów w Mielcu. Niestety na tym spotkaniu jedynymi osobami zainteresowanymi dobrobytem psów (one tak cicho szczekają, nie ma takiego rozgłosu jak na dogo) byli zainteresowani oczerniani tutaj i wyzywani od handlarzy , czyli fundacja Dobermann-Nothilfe (wszystkich informuję, że Simona ZAWSZE osobiście przyjezdza do Mielca, nigdy sie z tym nie kryła-nie ma powodów) oraz oskarżani przez was handlarze i pomagierzy-wolontariusze schroniska. Każdy na tym wątku wiedział, że transport miała być 6-7.10. Kazdy w tych dniach mógł pojechać do Mielca. Ale nie było nikogo z was. :shake: Tak bardzo was interesuje i boli los tych zwierząt? To gdzie jesteście, jak trzeba porozmawiac, wymóc jakies inne warunki, kiedy los tych zwierzaków się waży? Na szczęscie rozmowy przebiegły pozytywnie, chociaz nie wiem czy to jest dla was istotne i mam nadzieję, że urzędnicy spełnią obietnice złożone Simonie. Na pewno będzie tego pilnowała, osobiście. Skoro macie tyle dowodów przeciwko nim to dlaczego psy pojechały? 1. Nie mieli nic co by dowiodło tego ci wypisujecie. 2. Mało z tego: Simona przywiozła wszystkie umowy adopcyjne równiez na 67 zwierzaków, które jechały teraz! 3. Wszystkie dokumenty były w porządku, zwierzaki przygotowane, zaszczepione, chipowane, wysterylizowane/kastrowane 4. Wszystkie pozwolenia/umowy/dokumenty samochodów/kierowców również sprawdzone, wszystko grało Na jakiej podstawie mieli zatrzymac ten transport? Bo wy tak chcecie? 67 psów jechało 3 busami, wszystkie klatki powiązane, kazdy pies w osobnym boksie. Takiej kontroli to świat nie widział,więc psy pojechały podwójnie bezpiecznie i na szczęscie już grzeją doopki na kanapie. Niektóre z tych psów po raz pierwszy wyjdzie na trawę, nie jeden pierwszy raz połozy sie spokojnie na kanapie. Dlatego ja zawsze będę dziekowała za pomoc w adopcjach i serce jakie mają Simona i jej team! Szkoda, że was nie było. Mało było łez, więcej konkretów.
  22. Jasiu-miałeś tyle czasu aby tą sprawę dac w prawe ręce. Trzeba było, skoro fundacja, wg ciebie robi coś zle-niech tym zajmie się prawo. Ale już wtedy nic nie udowodniłeś, pisałes, pisałeś i tyle...Zresztą w dalszym ciągu to robisz. :lol: Juz kiedyś miałam przyjemnośc czytania tych twoich wywodów-deja vu? Powtarzasz się, ale jakoś do dzisiaj nic nie udowodniłeś. To musi byc bolesne. ;) To tak samo jak osoby piszące listy otwarte, pisząc powinny mieć jakieś dowody przeciw fundacji. to jest przykład twojej wścieklizny. Bardzo nie podoba mi się w jaki sposób piszesz, ziajesz nienawiścią, próbujesz kompromitować innych, dlatego napisałam, że jesteś wściekły. :cool3: :lol: Jestem aisaK czyli Kasia odwrotnie pisane :lol: a z fundacją dogaduje się na migi-przez internet;) Jasiu-ja wiem skąd bierze DoNoHi psy. :eviltong: wyluzuj Kiedyś pisałam ci już zaproszenie do fundacji, właśnie, żeby mieli możliwośc się obronić. I powtarzam; jak są jakies dowody przeciw fundacji o której tu mowa-proszę tu upublicznić. Co do sprawdzania domów: mój kuzyn kiedys sprawdzał dom dla jednej fundacji-laik, nawet w życiu psa nie miał. Nie lubie z tobą pisać, bo za dużo w twoich postach zionięcia ogniem, za mało fakultatywnych wypowiedzi, wiec już zaprzestaje. :p
  23. Kierując się twoim tokiem myslenia to ja już moje psy dawno zjadłam, bo tez informacji nie dawałam i nie daję!!! Mam do ukrycia, wiele. Tak jak pisałam: osoby zainteresowane mają wszystko co potrzebują. Reszta, a dla mnie zwłaszcza forum dogomania, jest zbiorowiskiem róznych ludzi, niekoniecznie wszystkich normalnych. A co za tym idzie, nie udzielam publicznych informacji ludziom, którzy moga być dla mnie niebezpieczni.
  24. Może się tym zajmiesz, Baerbel? Bo ja , jak każdy członek fundacji, pracuję, mam dzieci, dom, męża, własne psy i czasami inne psy oraz masę roboty z pomocą psom w Polsce. każda osoba, mająca udział w wyciagnięciu psa, przygotowaniu go, dostaje zdjęcia, informację, rodziny często zapraszają wolontariusza (który opiekował się danym psem) do siebie. Co jeszcze powinni robić??????? wyluzuj troszkę. Uważam, że każda osoba zainteresowana danym psem dostaje wyczerpujące wieści, może miec nawet osobisty kontakt z rodziną. Ale po co to publicznie? Nie rozumiesz, że ludzie są rózni? Poza tym ja też nie wklejam zdjęc moich wyadoptowanych psów, wiedzą o tym tylko osoby zainteresowane, to nasza sprawa. Zadna z osób tu wypisujących nigdy nie była w schronisku i nic dla niego nie zrobiła. Nie brała udziału w wyciąganiu, ratowaniu, leczeniu. Na jakiej podstawie mam tobie wysyłac informację o danych psach? Jako komu? Dobermann-Nothilfe wsadził kupę kasy i kupe pracy w schronisko mieleckie, przeze mnie, co czasami, czytając takie bzdury- żałuję. wstyd mi za polaków
  25. Foksia i Dzekus-pisałam o małopolskich schronach, ogólnie. Nie uwierzę, że każdy dom sprawdziłyście :shake: Pamiętam jamniczka obok w domu, na łańcuchu, który był trzymany na łańcuchu, a podobno był z krakowskiego schroniska. :razz: I moge wypisywac bzdury, bo na tym wątku to powszechne. ;) Uważam, że nie ma ludzi nieomylnych i nie robiących błędów. Nawet wasze fundacje zrobiły coś źle, a jak nie to się ubiczuje, jutro;) I może zamiast wypisywać oszczerstwa zrobic wszystko, żeby miasto Mielec zaczęło dbac o swoje zwierzęta. Dlaczego mają to robić Niemcy za nas? Nie wstyd wam? Gdzie są te osoby, kiedy to fundacja Dobermann-Nothilfe próbuje rozmawiać z miastowymi Panami? Zeby ktos wreszcie cos zrobił? Baerbel-każdy chciałby aby przyjechali, zrobili za nas, fajnie, ale dlaczego? I tak uważam, że robią za dużo, bo zbierają datki, dają karmę, dają kase na kastrację,sterylizację a co ich to powinno obchodzić? daja kase na budy, a każda suka w ciązy będąca tam jest wynikiem zaniedbania i braku zainteresowania. Jedynymi osobami, które to interesowało to fundacja Dobermann Nothilfe oraz wolontariuszki. Kawał roboty tam odwalali: szczepili, kiedy nie było kasy nawet na szczepienia!! kastrowali, sterylizowali, często aborcyjnie! A leczenie psów chorych? Interesowało to kogoś? Wtedy nikogo to nie interesowało....Ale zdjęcia i dowody są. I nowe budy, dzieki pomocy, ale nie waszej, miłosnicy zwierząt... Nikt nie chce z nimi rozmawiać? :lol: Osobiście Simona mówiła mi: dlaczego ze mną nikt nie porozmawia? Odwagi brak? Zresztą ktoś chyba wypisywał stek bzdur na meila Simony a ona dzielnie odpisywała, dopóki ją poprosiłam aby przestała, bo to nic nie zmieni, czcze gadanie... Na każdy argument sto głupich oszczerstw.
×
×
  • Create New...