Jump to content
Dogomania

Vella

Members
  • Posts

    455
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Vella

  1. [quote name='daga10011']ksiegi wstepne sa w mlodych rasach-tutaj nie ma szans[/quote] Aha. Bo czytałam niegdyś na dogo o szczeniaku ze schroniska bodajże, o kompletnie nieustalonym pochodzeniu, który był "tak pieknie w typie rasy", że został wpisany do księgi wstępnej, i został protoplastą bardzo dobrej linii hodowlanej. Chętnie bym dowiedziała się czegoś więcej, na razie wiem tylko jak sprawa KW wygląda u rasowych szczurów ;)
  2. A może można wpisać do księgi wstępnej?
  3. Ponoć kolczatka kolczatce nierówna. Moja mama ze Spikiem własnie zaczeli szkolenie. Trener zażądał kolczatki i zrobił wykład jaka powinna być wersja bezpieczna (ochrzaniając nieźle tych co mieli kolczatki z kolcami ustawionymi prosto, ostrymi, etc.). Dziwne to trochę, bo Spike jest ratlerkiem, ale mama musi zakupić mu kolczatkę :-o
  4. [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=2716238#post2716238[/URL] Nitka i [I]Canalie[/I]: [URL="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=776933f4dd015670"][IMG]http://images14.fotosik.pl/43/776933f4dd015670m.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=9d52dfbae4ab9fc4"][IMG]http://images12.fotosik.pl/19/9d52dfbae4ab9fc4m.jpg[/IMG][/URL] Spike i [I]Canalie[/I]: [URL="http://images20.fotosik.pl/143/a0489847e0307eed.jpg"][IMG]http://images20.fotosik.pl/143/a0489847e0307eedm.jpg[/IMG][/URL] [I]Szczury to kumple, nie żarcie[/I]
  5. Szkolenie u p. Dunikowskiego rozpoczęte. Trochę niespodzianek: eliminujemy smakołyki-łapówki, jedyną nagrodą jest pochwała. I kolczatka jednak będzie, ale taka specjalna, bezpieczna. Cały wykład o tym był na zajęciach ;) Z kolcami zabezpieczonymi plastikiem, i ustawionymi pod odpowiednim kątem. W grupie jest 7 psów. P. Dunikowski posłuch u psów ma, Spike na zajęciach idzie przy nodze wręcz wzorowo ;) Zobaczymy co dalej.
  6. ups, przepraszam za zmianę płci, zasugerowałam się nickiem :oops: [I]- Dlaczego nie strzelaliście z armat?! - och, generale, było aż dwadzieścia powodów! po pierwsze nie mieliśmy armat... - dziękuję, to mi wystarczy. [/I]Po pierwsze: brak łączki. Niestety :shake: Ale naprawdę dziękuję, nawet do poczytania tylko, całkiem to ciekawe :calus: Tak się tylko zastanawiam, jak się to ma do nauki "absolutnie nic z ziemi na dworze nie jest do jedzenia"?
  7. [quote name='nathaniel']o tu masz o tropieniu [URL]http://www.dogs.gd.pl/kliker/tropienie.html[/URL][/quote] :crazyeye: eee... wygląda to bardzo ciekawie, ale... czy przeczytałeś to co pisałam o Spiku i całej sytuacji? Niemniej dzięki... może kiedyś.
  8. [quote name='nathaniel']Tropienie może go zainteresować i zmęczyć...[/quote] To dobry pomysł. A jak nauczyć tropienia? [quote name='karjo2']Vella, dostalas sporo konkretnych, skutecznych porad, a negujesz kazda z nich. Bo wymagaja pomyslowosci i pracy glownie ze strony czlowieka ? Nikt nie proponuje stosowania linki na ruchliwej ulicy, to nie jest tez dobre miejsce do szkolenia. Masz do dyspozycji podworko, wiec masz gdzie wykorzytywac linke. Pies ewidentnie sie nudzi i w uciazliwy sposob uzyskuje rozladowanie energii. [/quote] karjo2, to nie tak. Nie neguję wszystkiego "bo tak", czytam wszystko bardzo uważnie i próbuję dopasować coś do naszej sytuacji. Rady są dobre, ale nie wszystko da się zastosować w konkretnym przypadku. Nie neguję, tylko podaję jakie problemy mamy z wykorzystaniem niektórych porad. Hmm, linka na podwórku. To w ramach nauki przychodzenia, tak? mam ściągać linkę i przyciągać psa na siłę jak nie chce wykonać komendy? Bo ja wcześniej zrozumiałam, ze długa linka to po to by pies mógł się [U]wybiegać[/U]. A przecież na zabezpieczonym podwórku łatwiej mu biegać bez plączącego się sznurka. Ale jeśli chodzi o naukę to może. Na ulicy to wiadomo że nie, ale jakoś nie widzę w okolicy pola czy łąki, gdzie pies na długiej lince mogłby biegać, nie zaplątując się między ludźmi i drzewami :( A wyjazd gdzieś za miasto to dla starszej osoby bez samochodu jest nieco trudne. Nie niewykonalne, ale niemożliwe do wykonania na tyle często (codziennie, co tydzień) i regularnie, by liczyło się w szkoleniu. Aha, i wszystko "wymaga pomyslowosci i pracy glownie ze strony czlowieka", nawet prof. szkolenie nie polega przecież na tym by nauczyć psa jak się ma zachowywać, tylko by nauczyć człowieka jak ma pracować z psem by ten się odpowiednio zachowywał. A przynajmniej tego oczekuję po szkoleniu na które czekamy ;) [quote name='karjo2'] Skoro nie biega za pilka, tu jest topik o "nakreceniu" psa na zabawke [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=47096[/URL] , a mozna wyszalec psa i w domu. Zamiast regularnego posilku moze cala porcje dostawac w kawalkach, jako smaki do szkolenia ( maly jest to nie bedzie to takie kosztowne ;) ) Tu jest tez na temat obszerny topik, tylko trzeba troche poczytac [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=52306[/URL] [/quote] Dzięki, tego wątku o uzależnianiu od zabawki jeszcze nie widziałam. Zastanawiałysmy się już co do karmienia wyłacznie w formie nagród, ale tu z drugiej strony zepsułoby się naukę, że "jego jedzenie tylko z miski". Nagrody nagrodami, ale on ma wiedzieć, że ma swój posiłek, mama oduczyła go żebrania a myślę, że karmienie wyłacznie z reki by zepsuło tę naukę. Ale może zmniejszenie zawartości miski na rzecz smakołyków będzie skuteczne. Aha, nie chodzi o koszty, bo faktycznie mały, zresztą nagrodą może być równie dobrze kostka jego granulatu, chodzi o ilość, wiadomo, ze jedząc na raty da radę wciągnąć dużo więcej, a zapasiony ratlerek to nie jest przyjemny widok ;) [quote name='karjo2'] Przy okazji jaka to alergia uniemozliwia wychodzenie na spacery ?[/quote] Durna alergia :mad: Może chodziło o pyłki jakieś? Spikowi oczy łzawią, gdy trafił do nas miał zapalenie spojówek, wet orzekł, że to alergia, od tego ma zatkane jakieś kanaliki, i stwierdził jakiś czas temu, że spacery trzeba psu "skrócić i ograniczyć", a wyprowadzać "jak najmniej po trawce" :mad: Skutki były opłakane, pies z nudow wariował, uznałam, że mniejszym problemem są załzawione oczka, niż pies nieszczęśliwy i jeśli jedynym negatywnym skutkiem spacerów jest to łzawienie (o ile nie doprowadzi to do jakichś uszkodzeń czy cuś) to nalezy to olać i psa wyprowadzać bez takich ograniczeń. Mamę przekonałam i spacery wróciły do normy. Spike bierze leki, oczy są regularnie przemywane, etc. Tylko zachowanie na tych spacerach nie jest już takie jak było wcześniej... :( ___ Udało się, telefon zadzwonił. Wreszcie mama ze Spikiem zaczynają szkolenie. Poczekam na maminą relację i napiszę co i jak :)
  9. [quote name='karjo2']Vella,przeciez mozesz na krotkiej smyczy psa wyprowadzic do parku i na uboczu niech sie wyszaleje na wspominanej kilkumetrowej lince, nikomu nic nie podetnie, moze biegac za pileczka, frisbee, a Ty masz stale kontrole nad psem.[/quote] 1. jak mówiłam nie ma terenu, gdzie pies mógłby biegać na długiej lince, 2. jakoś nie mam przekonania do takiej linki. Automatycznie zwijana smycz pięciometrowa czasem się plącze, podcina nogi psu, mnie i przechodniom jeśli się nie uważa, a co dopiero taki kawał sznurka? jak zachowac kontrolę nad psem, jeśli będzie tak daleko ode mnie? Na przykład jak chwyci coś do pyszczka? I czy zmienia coś fakt, że pies ciągnie, i krztusi się przy tym, stojąc ode mnie 10 metrów a nie 5? 3. więcej swobody ma na ogrodzonym podwórku, jest dość spore 4. on nie jest zainteresowany frisbee ani piłeczką. Nie na dworze. O to własnie biega, pies nie jest zainteresowany tym co mu oferuje człowiek, tylko otoczeniem. Ewentualnie smakołykiem, o ile go widzi i uzna że warto. Zresztą nie można mu dawać przysmaków raz za razem, bo wtedy już zupełnie trzeba by zrezygnować z posiłków. Przecież dla takiego malca to ledwie garstka karmy w misce... 5. nawet gdyby od czasu do czasu dałoby się pojechac do parku i takie bieganko uskutecznić to i tak [B]nie rozwiązuje to problemu[/B]. To nawet nie jest opatrunek, to tylko przklejenie plastra. A co z wyleczeniem choroby? Albo chociaz przygotowaniem do operacji (szkolenia), na którą mamy nadzieję? Na razie program opracowałam taki: Mama trenuje w domu dochodzenie-do-miski-bez-szarpania-na-krótkiej-smyczy. Bez wymagania na spacerach, by mu się nie mieszało, nie kojarzyło że na dworze komendę można odpuścić. W domu Spike łapie naukę szybko. Z tydzień daję im na utrwalenie tego. Potem spróbujemy tego samego na podwórku za domem (jako swego rodzaju "przedłużenie mieszkania", etap pośredni). Będzie jadł posiłki z miski na dworze. Jeśli to się uda i utrwali sobie chodzenie przy nodze pomimo rozpraszaczy (na podwórku słuch niewiele lepszy niż na ulicy) to będzie sukces i szansa, że i na spacerze też się uda. Na razie nic więcej nie wymyśliłam. :roll:
  10. I wybiegać i załatwić. Fennell pisze tak jakby na świecie istniały tylko domki z ogródkami, spacery są dla niej dalszym etapem nauki. Nagrodą niejako. Czekamy na tę tresurę. Zgłosiłam psa, pan ma oddzwonić i podać termin jak zbierze się grupa. Na razie cisza, jego telefon milczy... Nie wiadomo ile to jeszcze potrwa. A Spike z każdym dniem lepiej sobie utrwala taki wzorzec zachowań... eech
  11. [quote name='mch']ja znam z autopsji wszystkie wymieniane miejsca szkolen. kazde ma swoje plusy i minusy . wszystkie mają swoje stronki w necie ( as , frambos, bajamara).[/quote] A mogę poprosić adresy tych stronek? (np. na priw) W necie szukam, ale jesli dobrze widzę, to są nazwy hodowli (frambos i bajamara), a ja bym się chętnie czegoś o szkoleniach dowiedziała. U p. Dunikowskiego się zapisaliśmy, czekamy teraz niecierpliwie na telefon informujący, że zebrała się grupa i zaczyna się nowy kurs. Podobno tak gdzieś w połowie czerwca, może w drugiej połowie.
  12. [b]ulvhedinn[/b] - No to jak go zmusić/przekonac do wykonania komendy? Jak olewa? Z miejscem do wybiegania w okolicy jest problem. Nie będzie biegał z 10 metrową linką po parku bo ludzi podetnie. Pozostaje podwórko na którym może biegać luzem, i spacery na smyczy. Też uważam, że to z nudów. Samo to, że jego zachowanie pogorszyło się gwałtownie po ograniczeniu spacerów. Pinczerki to małe bystrzaki, on potrzebuje bodźców. Na dworze interesuje go wszystko. Oprócz własnego człowieka. Choćby żonglował tuzinem piłeczek ;) [b][URL="http://www.dogomania.pl/forum/member.php?u=11210"]Feronek[/URL][/b] - zapewniam, ze ta głuchość jest wyłącznie spacerowa ;) Ot, taki żart językowy. Z tą dominacją to bym się zgodziła, o to biega, ze na spacerze zachowuje się jak typowy przewodnik stada, leci przodem, zagradza drogę przed niebezpieczeństwem... Ale w domu naprawdę przywództwo oddał. Jest skupiony na mamie, ale nie biega za nią krok w krok. Zwykle śpi sobie, albo wygląda przez okno. Chętnie podleci za to na każde wołanie, lubi się bawić, lubi się przytulać. Oddaje kość, nie broni swojego jedzenia. Ma zezwolenie na wchodzenie na meble, w tym także do łóżka, ale wie, że nie jest to jego stałe miejsce. Schodzi bez protestów. Jak jest burza to u mamy szuka schronienia przed piorunami ;) Znamy książki Fennell, teoria hierarchii w stadzie i psiej dominacji do nas przemawia. Ale nie na wszystko są sposoby w książce ;)
  13. [quote name='smallpati']Tak to wszystko jedno i to samo :D (...) Oczywiście, że jest bezpieczny dla zwierzęcia, to kawalek tasmy i nie rani psa, nie dławi -dusi, nie zadaje bólu -kolczatka ,Straż się nie czepia (bo podobne do kaganca, dla tych co sie nie znaja :P) Psu na poczatku nie bedzie sie podobalo to i zapewne bedzie szapral, ale pozniej sie przyzwyczi. Mysle ze pies raczej sobie sam krzywdy nie zrobi, szarpiac mocno-bedzie sie staral tego nie robic. [/quote] [COLOR=#262f33][FONT=Verdana]oj, faktycznie to wszystko to samo :D Ale w takim razie to własnie o tym słyszałam trochę kontrowersyjnych opinii. Że wykręca pysk, cos tam zaciska. I że po nagłym szarpnięciu może skręcić kark :crazyeye: [/FONT][/COLOR] [COLOR=#262f33][FONT=Verdana]Nie bardzo rozumiem tych zagrożeń, bo zupełnie nie mam pojęcia jak to to działa. W jaki sposób ma powstrzymywać psa przed ciągnięciem? Sprawia ból? Przytrzymuje? Na czym to polega? Spike nie zwraca uwagi na komfort uprzeży. Ciagnie tak samo na wygodnych szelkach, jak i na zwykłej obrozy. Dławi się, charczy, ale ciągnie. Aż na dwóch łapach idzie, byle do przodu. Jakby miał kolczatkę pewnie by nawet nie zwrócił uwagi, że mu kolce przechodzą przez gardło :shake: [/FONT][/COLOR] [COLOR=#262f33][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR] [COLOR=#262f33][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR] [COLOR=#262f33][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR] [COLOR=#262f33][FONT=Verdana]Pogooglałam chwilę i najmniejszy kantarek jaki znalazłam to taki, co ma obwód pyska taki jak Spike obwód szyi. Wyobraziłam sobie go w takiej kominiarce :roflt: [/FONT][/COLOR] [COLOR=#262f33][FONT=Verdana]A za uszami go nie mierzyłam nigdy. :roll: [/FONT][/COLOR] [COLOR=#262f33][FONT=Verdana]Może dałoby się jakoś ściągnąć paski najmniejszego modelu. Albo zrobić samemu. Tylko na czym ten patent polega, jak to stosować?[/FONT][/COLOR] [B][COLOR=#262f33][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR][/B]
  14. [quote name='smallpati']to moze sprobojesz z kantarkem?[/quote] A możesz powiedziec coś więcej na temat kantarka? Coś mi sie obiło o uszy, o czymś co potrafi być niebezpieczne jak pies szarpnie się zbyt gwałtownie. Kantarek to? Halter/halti? Obroża uzdowa? Jesli kantarek jest skuteczny i bezpieczny, to chetnie spróbujemy, tylko gdzie można kupić takie cudo, w rozmiarze supermini, dla ratlerka?
  15. [quote name='sugarr']To jest sposób być może nie dla wszystkich wystarczający, ale jednak sposób. Pies sprawdza jakie zachowania dają mu korzyści. Zatem jeżeli pies napnie smycz zatrzymaj sie i nie ruszaj aż do poluzowania smyczy (pies po pewnym czasie zdenerwuje się marnowaniem czasu na spacerze na stanie i popatrzy na Ciebie, ruszy w Twoją stronę wtedy zacznij znowu iść) Po pewnym czasie (krótszym lub dłuższym) pies zrozumie: luźna smycz = idziemy, mogę wyniuchać wszystkie ciekawe rzeczy na spacerku; napięta smycz = nie mogę iść, stoję w miejscu, nic nie mogę sobie powąchać U mnie zadziałało, bez stresu. Kupiłam zarówno kolczatkę jak i łańcuszek do szkolenia chodzenia przy nodze. Ani jednego ani drugiego nie używam do niczego :)[/quote] Próbujemy tego, ale Spike albo ciągnąc wisi na naprężonej smyczy, "udaje surykatkę" ;) stojąc na dwóch łapach, zainteresowany tym co się dzieje gdzieś w oddali albo węszy sobie w granicach smyczy, czasem nawet luzuje, ale bez zwracania uwagi na mnie albo po prostu siada (tyłem do mnie) i przeczekuje. Możemy sobie tak stać/siedzieć i kwadrans. Albo do uśmiechniętej śmierci. Zluzuje w jednym przypadku na 5, spojrzy w jednym na 15-20, ewentualnie przyjdzie po smakołyk o ile dobrze widzi, że tenże jest. Bo na spacerze jest absolutnie nieodwoływalny (chociaż w domu bardzo skupiony na człowieku, posłuszny i przytulny). Nie używamy łańcuszka ani kolczatki (na chudą szyjkę ratlerka? hehe), Spike chodzi głównie w szelkach, ale ciągnie tak, ze go czasem aż obcierają. W obroży też ciągnie tak samo, tylko się bardziej dławi, więc obrożę nosi rzadziej.
  16. Vella

    Pewna komenda

    eee, ja to myslałam, że najpierw się psa wychowuje, uczy dobrego zachowania i podstawowych komend, a dopiero potem bawi w naukę sztuczek :roll: Ale ja się na klikerowym szkoleniu nie znam ;)
  17. [quote name='nathaniel']1. Linka 10 metrowa i niech sobie piesek pobiega. 2. Zacząć w domu skupianie uwagi. Najpierw podawałabym szybko 10 smaków pod rząd, ale tak szybko, żeby nie mógł się zastanowić skąd napływają. Chwilkę poczekać. A nóż się spojrzy ;). Jeśli się spojrzy to pochwalić i dać kilka smaków. I nie martw się. Przede wszystkim cierpliwość i wiara w psa i... siebie! :lol:[/quote] Biega na lince-smyczy automatycznej, 4-5 metrów, a i to trzeba pilnowac jak samochód jedzie. Na 10 metrowej to by chyba biegał po drugiej stronie ulicy :roll: A samochody? Jak nie ma nad nim kontroli na takiej "krótkiej" to jak na długiej? Zreszta jest malutki, więc te 5 metrów to też nie jest mało. O co biega z tym skupianiem uwagi? W domu to on jest bardzo skupiony na mamie. Wystarczy, ze się poruszy a pies już głowę podnosi. Przychodzi na wołanie, czeka na pozwolenie do wskoczenia na kolana i gdy może to zwykle natychmiast to robi. Nie rozumiem z tym podawaniem smaków pod rząd "szybko, żeby nie mógł się zastanowić skąd napływają". On doskonale wie skąd ida przysmaki, i patrzy na człowieka chętnie. Wie też, ze bez powodu nic z ręki nie dostanie, musi zrobić choćby siad na kmendę, dać sobie kropelki zapuścić do oczu, etc. W domu on to doskonale rozumie. Tylko na spacerze ktoś nam psa podmienia :shake: Ech, z tym martwieniem to trudniej ;) Mama jest w Spiku rozkochana bez pamięci. :) Ale z wychowaniem sama sobie nie poradzi, jak przyjeżdżam to widzę, że pomoc potrzebna jak najpilniej.
  18. Odizolować kociaki od suki. Nie ma co liczyć na "szybko ja nauczę, że kocięta to kumple nie żarcie" ;) Wiesz, jest możliwe, że w suczce takie dzieciaki wzbudzą uczucia macierzyńskie i krzywdy im nie zrobi, ale czy chcesz ryzykować?
  19. [SIZE=3]Pies to dziewięciomiesięczny pinczer miniaturowy (dla niektórych: „pies w typie rasy pinczer miniaturowy”) mojej mamy.[/SIZE] [SIZE=3]A brak słuchu wykazuje tylko i wyłącznie na dworze ;)[/SIZE] [SIZE=3]Właściwie to jest jak Dr Jekyll i Mr Hyde. Dwa psy. :roll: [/SIZE] [SIZE=3]W domu dość grzeczny, skupiony na mamie (mieszka tylko z nią i dwoma królikami) i uznający jej „przywództwo”, posłuszny, towarzyski. Nie broni dostępu do swojego jedzenia. Chętnie się przytula, uwielbia pieszczoty.[/SIZE] [SIZE=3]Na spacerze pies się zmienia. Prawie wcale nie zwraca uwagi na „dwunoga na drugim końcu smyczy”. Ciągnie jak Pudzianowski, aż się zasapie (tu stosujemy metodę „drzewa”, ale Spike po prostu siada i przeczekuje. Na wołanie czasem podbiegnie, jak widzi nagrodę, ale i to długo się namyśla czy warto)[/SIZE] [SIZE=3]W tej sytuacji nigdy nie jest spuszczany ze smyczy, z wyjątkiem terenu zamkniętego (spore podwórko, nasze lub sąsiadów) – strach go puścić bo poluje na samochody, wybiega na jezdnię i mogłoby się to kiepsko skończyć. Na wołanie oczywiście nie przyjdzie, chyba że akurat będzie miał taki kaprys.[/SIZE] [SIZE=3]Spike jest u mojej mamy od dwóch miesięcy. Początkowo robił postępy, ale potem wet nakazał ograniczenie spacerów (ze względu na alergię pieska) i to był błąd. Bo chociaż już wychodzi normalnie, to zachowanie zmieniło się na dużo gorsze. Zaczyna się już od pierwszych chwil spaceru przeraźliwym „miniaturkowym” ujadaniem. Ciągnie na długiej smyczy, a na krótkiej to już w ogóle prawie leci w powietrzu, a ziemi dotyka tylko dwiema łapkami. Zapomniał o wszystkich naukach, typu siadanie przed krawężnikiem. Przejął przywództwo na spacerach, chroni mamę przed wyjściem na jezdnię (zastawia drogę, podszczypuje po łydkach(!), nawet potrafi się odwinąć z zabkami) – co jest trochę dziwne, bo kiedy biega to sprawia wrażenie jakby nie wiedział gdzie się kończy chodnik a zaczyna ulica.[/SIZE] [SIZE=3]Zgłosiłam już Spika na profesjonalne szkolenie, ale zajęcia rozpoczną się dopiero w drugiej połowie czerwca (najwcześniej). Co można zrobić do tego czasu? Jak pracować z pieskiem na spacerze? Jak skupić jego uwagę? Na piłeczkę nie zwraca uwagi, smakołyki przyjmuje chętnie, ale łapie szybko i leci dalej. W dodatku jest bardzo interesowny i jesli przysmak nie był dość atrakcyjny, albo dostał w nagrodę tylko pieszczoty, to następnym razem długo się zastanawia czy warto jednak podejść lub wykonać polecenie.[/SIZE] [SIZE=3]Co robić by go jakoś przygotować do tego szkolenia (mam nadzieję, ze do niego dojdzie), jak postepować z nim teraz by "dało się wytrzymać" i by złych nawyków za bardzo nie utrwalić?[/SIZE] [SIZE=3][/SIZE]
  20. [quote name='Sabina02']Tak, to to samo... zle przeczytalam Twoj post...:oops: (Umarlemu sie nie zdarzy)[/quote] Pewnie :D Ale nie umieraj jeszcze ;) [quote name='Sabina02'] Na mleko jest o wiele mniejsze zapotrzebowanie niz na mieso... wiec bydla byloby i tak duzo mniej. Rodzic krowy musialyby regularnie, ale mniej krow musialoby to robic...W rezultacie byloby mniej bydla... A to co by sie rodzilo, to jak pisalam wczesniej, napewno zmiesciloby sie na naszej planecie...[/quote] trudno to oszacować. Na razie to co istnieje jest produktywne - bierze ale i daje. Rzecz musi się opłacać. Nadmiaru emerytów na dożywotku nie ma. Czy byłoby mniej krów gdyby dozywały starości, zamiast lądować w zupie? Ile zyje krowa? Ile z tego czasu jest produktywna (ona i on)? Od jakiego wieku już by tylko "brała emeryturę"? Ile by na tej emeryturze żyła? Może jakąś symulację komputerową zrobić? Obliczyć i produktywność krowy, oraz zapotrzebowanie na mleko - i to nie tylko to jakie jest teraz, ale jakie byłoby gdyby wyeliminować mięso z jadłospisu. Może wtedy zapotrzebowanie na mleko, jako dostępny "legalny vege" produkt pochodzenia zwierzęcego by wzrosło? Organizm potrzebuje białka... Problem jest ciekawy, ot jeden z aspektów "świata vege" ;)
  21. Dziękuje pięknie :) I za telefon (bonek :*) i za wszystkie informacje. Teraz mogę już zadzwonić i dowiedzieć się szczegółów "u źródła" ;) A potem z mamą podejmiemy decyzje co i jak robimy dalej. Ech, byłoby wspaniale, gdyby Spikowi słuch na dworze się poprawił. ;) Teraz go ze smyczy spuścić nie można, chyba że na ogrodzonym podwórku. Strach pomyśleć, że się z szelek wyplącze i na jezdnię poleci... Jeszcze raz - dzięki.
  22. ee, a teraz ja mam wątpliwości, czy Sabino rozumiesz to co piszę: [quote name='Sabina02'][quote name='Vella'] Napisał [B]Vella[/B] [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=5734506#post5734506"][IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images_pb/buttons/viewpost.gif[/IMG][/URL] [I].Fakt zabijania psów przez tego człowieka, a przede wszystkim sposób traktowania tych zwierząt przez niego, zdecydowanie potepiam. Ale sam [B]fakt spozycia[/B] - nie. A tutaj przede wszystkim [B]ten własnie fakt tak oburza większość wypowiadajacych się w tym wątku dogomaniaków[/B].[/quote][/I] Ja wlasnie zauwazylam cos innego... [B]wielu dogomaniakow sie wlasnie burzy tym ze "jak mozna jesc przyjaciela czlowieka[/B]"?[/quote] coś innego? dla mnie jest to to samo :roll: ---------- [quote name='Sabina02'] Wiekszosc bydla jest jednak rozmnazanych dla miesa, nie mleka... Jesli byloby rozmnazane tylko dla mleka, to byloby go duzo mniej, i mysle ze zmiescilo by sie na naszej ziemi...[/quote] hmm, no właśnie nie wiem czy mniej. Jeśli każdy urodzony (a rodzić by się musiały regularnie, samym dojeniem nie przedłużysz laktacji na x lat życia krowy) cielak miałby spokojnie dozywać starości to ja mam wizję zalewającej nas plagi bydła. ----- [quote name='Blow']ja tylko się wypowiem na temat paru rolniczych niescisłości bo mnie jako rasowego farmera pewne tego typu pierdółki rażą:cool3: zarówno w hodowli krów jak i drobiu istnieje podział na hodowlę z ukierunkowaniem na mleko lub na mięso oraz na jajka bądz na mięsko.... i tak życie badz też śmierć cielusia nie ma nic wspólnego z utrzymaniem u krowy laktacji:D jeśli urodzi się cielak,to albo idzie szybko pod nóż bo takie było zamierzenie a krowę doi się dalej zastępując cielaka.moze być też tak,że chcemy cielaka zatrzymać,tak więc szybko uczymy go pić z wiadra i znów sami go zastępujemy przy wymionach mamusi i w ten sposób otrzymujemy mleko dla cielaczka oraz dla siebie...gdy cielak dorośnie,my dalej doimy krowę i ona będzie to mleko dawała cały czas bo będziemy u niej podtrzymywać proces laktacji poprzez dojenie....i nie rozumiem co do tego ma śmierć bądz zycie cielaczka:)[/quote] W zasadzie to czy cielaczek sobie wesoło hasa po łące planując spłodzenie kolejnych cielaczków czy ląduje na talerzu w postaci kotlecików dla mleczności krowy nie ma większego znaczenia. Potem do tego wrócimy. Urodził się - i to jest w tym momencie ważne. Possał mamę spokojnie kilka dni, a potem to już człowiek zabiera sobie gros mleka. Nic to, dla małego też wystarcza. A że człowiek doi to laktacja się podtrzymuje. Ile? Kilka miesięcy. Kilkanaście? Potem wymię się "zasusza" i następuje przerwa regeneracyjna. Aż do następnego urodzenia cielaczka. Wcześniej czy później krowa musi urodzić kolejnego, bo to nie fabryka i sama z siebie trawy na mleko nie przerabia. ;) I tu wracamy do tego co się z tymi narodzonymi cielaczkami dzieje. W wersji wege dożywają sobie późnej starości, rodząc/płodząc kolejne cielaczki, dając mleko albo tylko ładnie wyglądając (od byka mleka nie dostaniesz choćby nie wiem co) na zielonej łączce. Mamy więc stada zupełnie bezproduktywnych byczków, i równie wielkie stada krów emerytek - w końcu ile można rodzić i mleko dawać, prawda? Teraz pytanie: czy nas stać byłoby na utrzymywanie takich stad? Które są niejako "produktem ubocznym" produkcji mleka. Stąd moja czarna wizja. ;)
  23. Vella

    Sąsiedzi

    Dalmatynkaa - podpisuj zabawki. Imię psa długopisem lub niezmywalnym markerem na gumowej piłce czy plastikowej kości naprawdę szpecić zabawki nie będzie, a gdy znajdzie sie na podwórku dzieciaków będzie można slicznie podziękować "ooo, znalazłyście piłeczkę Fredka, ale się piesek ucieszy".
  24. IMHO: - skoro w aukcji było powiedziane, ze kupujący wybiera cel, to słowo sie rzekło i tak ma być. - nie musi być to pies z dogo, nie wszystkie przecież mają swoje wątki. (A nawet gdyby, to w przypadku oszusta założenie wątku też może być wciskaniem kitu). - Jeśli sa jakiekolwiek wątpliwości, (np. osoba nowa, prywatne konto, etc.) to trzeba je rozwiać. I sprawę załatwić tak, by tych wątpliwości nie było. Ergo: albo ta osoba przedstawi faktury, lub inne dowody, na to, ze istnieje pies, który potrzebuje pomocy. Albo wpłaci przez AFN. --- Bo przepraszam bardzo, ale co to za zbieranie pieniędzy na "mojego" psa gdy to ja je sobie wpłacam? Mam pieniądze, przeznaczam je na "mojego" psa, i jeszcze chcę za to towar z bazarku? Trochę dwuznaczne to...
  25. źródło: http://huskyzone.zahoryzontem.org/treningi2.html ------------------- ogłoszenia: Wykonam hulajnogę na zamówienie, skonstruowaną na wymiar zamawiającego (wzrost, waga): - sprinterską / rekreacyjną / treningową, - z amortyzacją pełną, częściową lub bez - wedle życzenia - rama tradycyjna lub składana - z siodełkiem lub bez - koła od 20 do 26 cali - z możliwością regulacji wysokości podestu i kierownicy Proszę napisać jaka hulajnoga Państwa interesuje. W zależności od modelu i osprzętu ceny od: 300 - 1000 zł tel. 0-605-325-474 pracowniaform@interia.pl *** Zamienię NOWĄ HULAJNOGĘ - sprinterską, rekreacyjną lub treningową, skonstruowaną na wymiar (wzrost, waga) zamawiającego na: sanie do sprintów, dla 2- 4 psów, używane, ale sprawne. huskyzone@interia.pl
×
×
  • Create New...