-
Posts
455 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Vella
-
[quote name='Mrzewinska']Vella, jesli ktos przychodzil do mnie na zajecia, pierwsze, co mi pokazywal, to jak bawi sie z psem. Jak go nagradza. Bo jesli czlowiek nie umie nagradzac psa, jesli nie sprawia im radosci robienie czegos razem - wszystko trzeba budowac od zera. Jesli jednoczesnie zwierze - juz nie szczeniak - swoim zachowaniem zagraza sobie lub otoczeniu - to wtedy sa powazne problemy. Nie do rozwiazania moim zdaniem samą zabawą ani samym podkreslaniem prawidlowych zachowan. A czasem musza byc rozwiazane natychmiast.[/quote] Takiego czegoś na początku o ile wiem nie było. Ani żadnego spotkania przed szkoleniem. Na "naszych" zajęciach nie stosuje się smakołyków, jedyną nagroda ma być pochwała, ale trener podkreśla, że „tak żebym widział, że pies się z pochwały cieszy, a nie poklepać po głowie od niechcenia” ;) No właśnie problem był. Bo pies, który na spacerze (w przeciwieństwie do zachowania w domu) nie zwraca uwagi na Człowieka, nie reaguje na wołanie, o komendach nie wspominając, stanowi zagrożenie. A jako, że to ratlerek to głównie zagrożenie dla siebie. Spuścić ze smyczy nie można, a strach pomyśleć co będzie jak obroża puści, albo z szelek się wyplącze... krawężnik nie jest przecież przeszkodą nawet dla mikrusa... Dlatego każdy sposób będzie dobry, byle skuteczny. I oczywiście bezpieczny. W wychowanie bezstresowe ani psów ani dzieci nie wierzę ;) ale i krzywdy zrobić nie pozwolę. :mad: No cóż, wprawdzie nie spodziewałam się, że jakikolwiek trener mógłby sobie zażyczyć ubrania mikrusa w kolczatkę, ale i nie miałam pojęcia, ze kolce nie zawsze muszą być ostre, że są i takie specjalne, małe, z zaślepkami. Teraz nie boję się, że sama kolczatka zrobi psu krzywdę fizyczną, nawet zdrowiej wychodzi bo z mniejszą siła trzeba działać smyczą. Ale poważnie się zastanawiam co zrobić, żeby było dobrze, a kolczatka okazała się być pomocą, a nie krzywdą. Czytam, że to pomoc już z wyższej szkoły jazdy, szkolenie sportowe, tylko przyspieszenie wykonania, a nie nauka podstawowych komend. Z jednej strony muszę zaufać trenerowi, a z drugiej chcę to wszystko zweryfikować. Primum non nocere. :roll:
-
[COLOR=black]Aha, dziękuję :)[/COLOR] [COLOR=black]Tak mi się coś wydawało, że "lup" może być "łupem" (ach ten brak pliterek ;) ), ale jeśli już to kojarzyło się raczej z nagradzaniem smakołykami, a to znowuż nie pasowało do kontekstu.[/COLOR] [COLOR=black] [/COLOR] [COLOR=black]Z ogromnym zainteresowaniem obserwuję ten temat, zresztą podobne również, bo akurat jestem zaangażowana w szkolenie mikrusa Spika. Wprawdzie głównie na odległość, cały ciężar pracy spoczywa na mamie, ale staram się pomóc jak mogę. Czytam co się da, książki, fora, poradniki w Sieci. Ciężko idzie, bo jedni drugim zaprzeczają, mam kupę wątpliwości. Także jesli chodzi o użycie kolczatki, chociaz o tym to pisałam już gdzie indziej. Za jej użycie zostałam zjechana od góry do dołu, a trener, który prowadzi szkolenie Spika, odsądzony od czci i wiary. ;)[/COLOR] [COLOR=black]Próbuję zrozumieć o co biega z tym magicznym klikerem (a jak na spacerze nie mam ze sobą pstrykacza to pies też słucha?), ale mniejsza z tym, bo i tak klikerowe szkolenie nie jest mi w Lublinie dostępne, a sama mama tego nie zrobi. Po przeczytaniu postów w tym watku zaczęłam się zastanawiać nad tym motywowaniem psa. Czy Spike jest "zmotywowany"? Na pewno nie szczerzy zadartego pysia jak ten psiak z filmiku. Problem przecież polegał własnie na tym skupienu uwagi na swoim Człowieku, to było podstawą do tego by wybrać się na szkolenie, i tego miał się tam nauczyć. A tu czytam, że to podstawa PRZED rozpoczęciem nauki... :roll: [/COLOR]
-
Co to jest lup? Szkolić lupowo, pracować lupowo - co to oznacza?
-
Gdybym ja musiała jechać komunikacją miejską od Dworca Centralnego to zapewne bym jechała autobusem 174, i na przystanku "Odyńca" przesiadła się w 172. [URL="http://images25.fotosik.pl/16/555b145cae62eb43.jpg"][IMG]http://images25.fotosik.pl/16/555b145cae62eb43med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://images26.fotosik.pl/16/1e05cb5d7eaba8d7.jpg"][IMG]http://images26.fotosik.pl/16/1e05cb5d7eaba8d7med.jpg[/IMG][/URL]
-
Od dworca do metra nie jest daleko. Łatwiej przejść ten odcinek na piechotę niż przechodzić przez jezdnię, pchać się do autobusu/tramwaju, szukać przystanku, etc. Ważna informacja bo zamiejscowi może nie wiedzą: w warszawskich autobusach, tramwajach i w metrze nie płaci się ani za bagaż, ani za psa. Niezależnie od rozmiarów. Dla człowieka bilet normalny jednorazowy - 2,40, dobowy: 7,20, trzydniowy: 12 zł.
-
Tak mi przyszło do głowy, gdy oglądałam filmiki w jednym z wątków... Jak wykonuje się komendę "zawracanie"? Obrót przez które ramie? Na filmach widzę, że gdy pies idzie przy lewej nodze człowiek wykonuje obrót przez swoje prawe ramię, odwracając się jakby od psa. Pies cały czas przyklejony do lewej nogi obiega pana. Tymczasem na szkoleniu, które ostatnio obserwowałam (moja mama tam się uczy ze Spikiem), wyglądało to inaczej. Człowiek obraca się w lewo, czyli w stronę psa, a ten obiega człowieka tak by znaleźć się znów przy jego lewej nodze. Czy to są jakieś szkoły, ta metoda lepsza, ta gorsza? Z czym to jest związane? Prywatne upodobanie trenera? A na oficjalnych zawodach czy pokazach jak wygląda poprawne wykonanie tego zadania? Jest to gdzieś określone?
-
[b]Berek[/b] - dziękuję za Twój post.
-
[quote name='Mała_Tybetanka']Vella na stadionie Gwardii ulica Raclawicka[/quote] oo, dziękuje pięknie, to już trafię :) Od której godziny można wchodzić? I o której się zabawa kończy - bo zapewne wtedy wezmą mnie za kołnierz i wyniosą na zewnątrz :evil_lol: Pamiętam jedną wystawę, z dzieciństwa. Nie miałam złamanego grosza na bilet wstępu, a tak chciałam zobaczyć te psy, że... przelazłam przez wysokie ogrodzenie. Przebiłam sobie przy tym podeszwę buta i wbiłam gwóźdź w stopę :oops: Tym razem zamierzam wejść legalnie i bezpiecznie - głównym wejściem :lol:
-
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
Vella replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
[quote name='mikka924']scena w autobusie. występują: pies właściciel (czyli ja) bachorek wielkogabarytowy dresiarz. bachorek wpada do autobusu i od razu leci do psa. pies (jak to labrador) czieszy się, skacze, ślini itd. ja: zostaw psa! bachor: dlaczego? dres: bo ci łapę upie**** koniec[/quote] mikka - po pierwsze czyścisz mi zapluty kawą monitor :lol: a po drugie - wytłumacz teraz paniom u mnie w pracy, że Vella nie jest niespełna rozumu, i wesoły rechot nad służbową dokumentacją nie jest niczym niezwykłym. :evil_lol: -
[quote name='quadrupedium'] [URL="http://dogomania.pl/forum/showthread.php?p=3855192#post3855192"]Warszawa CACIB 7 - 8.07.2007[/URL][/quote] A GDZIE odbędzie się ta wystawa? W jakim miejscu, w jakich godzinach? Chciałabym sie wybrać "turystycznie", pokibicować, pofotografować, jak się uda to pogadać z hodowcami, sprzedawcami. Tylko nie wiem gdzie ta impreza się odbywa :roll:
-
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
Vella replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
[quote name='Wiza'](...) zostawiłam Kiare i poszłam. Nagle patrze jakas mała dzirewczynka wchodzi jak nie patrzałam i zaczyna głaskać Kiare a ja na to: -A jakby Cię tak ugryzła? To kogo by była wina? a ona sie tylko popatrzała i dalej ją głaskała myślałam ze wybuchne :angryy::angryy::mad::mad:[/quote] to oczywiste, jakby suka ugryzła to byłaby wina jej właściciela. Też należę do gatunku zanim_dotknę_cudzego_psa_zawsze_zapytam_właściciela_o_zgodę. Czasem mam wrażenie, że to gatunek wymierający... :shake: I nawet nie o to mi chodzi, że obawiam się ugryzienia (chociaż zwykle po moim pytaniu "czy mogę pogłaskać?" uzyskuję odpowiedź "on nie gryzie"), po prostu zakładam, że ktoś sobie może tego nie życzyć. Bo choroby (psie i ludzkie), bo higiena, bo względy wychowawcze... Wkurzają mnie ludzie co lecą z łapami do psa bez pytania. I ci co drażnią psa cmokaniem, wołaniem. Najgorzej gdy akurat ćwiczę coś z psem, a tu takie nadprogramowe rozproszenie nam serwują. Albo narozrabiał coś łobuz i "jestem obrażona" - ignoruję go, a tu wesoła gromadka rzuca się wygłaskać, wytulić, pobawić... :angryy: Po prostu ręce opadają. Zaraz po przyjęciu Spika, gdy wiozłam go dopiero do mojej mamy, wnerwił mnie pewien starszy pan. W centrum miasta, stałam czekając na busik, a pan przechodził ze swoim pieskiem. Na jego widok skróciłam Spikowi smycz, (nie wiadomo jak się psy zachowają, nie znam tamtego, nie znam Spaja, ani jego temperamentu, ani stanu zdrowia) pan zatrzymał się i zaczął zagadywać, popuszczając swojego. Im bardziej ja ściągałam Spika, tym bardziej pan luzował tamtemu. Wyjątkowo niegrzeczne :angryy: Ani delikatne aluzje, ani nawet wyraźna prośba o zabranie psa nie skutkowały (pan stwierdził, że to suczka, więc się nie pogryzą), dopiero gdy wziełam małego na ręce i odwróciłam się tyłem, namolny pan wreszcie sobie poszedł. -
Zmierzchnica - dziękuję :) Na to liczę. Odstawiona na pewno będzie, czy się okaże skuteczna, czy nie. Pinczerek min. to nie jest tak wielki zwierzak by nie dało się go utrzymać na smyczy, nawet jeśli całe życie będzie ciągnął i szarpał ;) Ale mam nadzieję, że tak źle nie będzie. Szkolenie trwa, postępy są, chociaż malutkie na razie ale zawsze to coś. Ten pies ma silny charakter i jest bardzo, bardzo uparty (prawie tak jak ja, a mamę to w ogóle bije na głowę), więc wiemy, że lekko nie będzie. Poprzedni własciciel próbował radzić sobie z nadmiernym szczekaniem i "spacerowym podnieceniem" farmakologicznie. Podanie środka uspokajającego wywołało jakiś atak, pianę z pyska, etc. Doprawdy szkolenie przy uzyciu kolczatki (nie mylić z noszeniem jej na stałe) uważam za bezpieczniejsze i zdrowsze dla psa.
-
[quote name='butterfly15']lothia napisz wiecej o tym pinczerku[/quote] To suczka. I jest w schronisku od niedawna. By uzyskać więcej informacji trzeba by zadzwonić na Paluch.
-
[quote name='zmierzchnica'] Vella, to dobrze, że na Spike'a działa ta kolczatka. Ale znam psy, które ciągną się mimo to, nic im to nie daje i wiecznie są posiniaczone. W zasadzie im bez różnicy czy jest kolczatka, czy obroża - potrzebują dobrego wychowania i może tresury...[/quote] Zmierzchnico, jeszcze za wcześnie by stwierdzić, że kolczatka podziała. Na razie widać tylko, że zachowuje się w niej inaczej, lepiej reaguje na sygnały. W każdym razie ma ona służyć wyłacznie do nauki dobrego wychowania i tresury właśnie.
-
[quote name='bigos']@Aga -proszę bardzo. Zrób projekty, załatw producenta, poproś o zgodę admina (rozmoway trwały około pół roku, ponieważ nie można wykorzystywać logo dogomanii bez ich zgody:roll:) i do prasowania. Wiesz to dużo pracy... Osoba, która wykonywać będzie koszulki to nie jakiś masowy producent. Sama robi projekty i do każdej koszulki podchodzi indywidualnie, prasuje też sam. [/quote] To naprasowanki są? :-o
-
[quote name='UTAAP']Vella, ja nie pije do nikogo, poprostu skomentowalam to co tutaj piszecie. Jak myslisz, dlaczego kolczatka mniej dusi Twojego psa? Dlatego ze ciagniecie na smyczy teraz sprawia mu bol, lub przynajmniej dyskomfort - jego zachowanie to zwyczajne unikanie nieprzyjemnego bodzca a nie rozumienie komend. [/quote] To nie widziałaś jaki ból sprawiają mu szelki i zwykła obroża. :shake: Pies dławi się, charczy, wygląda to strasznie, i nie wierzę, że czuł się z tym komfortowo. A jednak ciągnął. Można sobie było nawet szarpać smyczą, mógłby salto zrobić w powietrzu a i tak nie reagował. Teraz przynajmniej czuje znaki dawane smyczą, ostro szarpać nie trzeba. W ogóle jakoś inaczej się w niej zachowuje, patrzy na mamę, uważa. Bólu kolczatka nie sprawia, mama na własnej ręce sprawdzała, te kolce są zakończone plastikowymi kulkami, coś jak łebki duzych zapałek. A dyskomfort... Nie wiem. Ale wolę żeby czuł dyskomfort, niż by leciał na cała długość smyczy w bok, na jezdnię. :shake: [quote name='UTAAP']Uczac go chodzic ladnie na kolczatce uczysz go takze ze bez kolczatki moze robic wszystko - tym samym skazujesz go na kolczatke do konca zycia. W najlepszym wypadku pies przyzwyczai sie do kolczatki i ta tez przestanie 'dzialac'.[/quote] Postanowiłysmy zaufać trenerowi. To profesjonalista. Pożyjemy zobaczymy. [quote name='UTAAP']A poza tym, to juz tez zalezy jakie kto ma podejscie do zwierzecia - ja wole nauczyc psa naprawde rozumiec komendy i wykonywac je z dobrej woli, a nie uciekac sie do fizycznego zadawania bolu i budowania posluszenstwa na podstawie strachu.[/quote] Jeśli uważasz, ze tak właśnie postępujemy to nie mamy o czym gadać. Żałosne to :/
-
[quote name='nathaniel']On nie ma reagować czasem tylko zawsze ;) [/quote] wiem, wiem, do tego dążymy, ale nie od razu Kraków zbudowano. I tak "czasem" jest lepsze niż "nigdy". Mam nadzieję, że będzie lepiej Tak jak przypuszczałam, pies spuszczony ze smyczy ma świadomość, że to on musi się pilnować Człowieka i chociaż odbiega dalej to jednak większą zwraca uwagę na mamę niż kiedy jest blisko, ale na uwięzi. Widać, ze w mamci zakochany i nie zostawi jej samej na dłużej:multi: Chociaż ciągle próbuje narzucić własne zdanie... Oczywiście spuszczenie ze smyczy nie wchodzi w grę w mieście, w pobliżu drogi, etc, więc za często jednak tak nie pobiega. Przynajmniej na razie. [quote name='nathaniel']Nie psuj sobie przywołania, wołając go gdy jest zajęty ;)[/quote] no tak, to chyba dotyczy wszystkich komend? Ale jak już wydana to trzeba wyegzekwować? Kurcze, tylko, ze on jest taki uparty :| O, i pochwalę się moim autorskim sposobem na szczekanie. Do zastosowania tylko w przypadku miniaturek ;) Spike na dworze jest dość głosny. Kiedyś szczekał na samochody, potem mniej, ale po ograniczeniu spacerów zanosił się zaraz po wyjściu na dwór. "Jak mnie nie widać, to chociaż niech bedzie słychać" ;) To zapewne z podniecenia wywołanego spacerem, bo najgorzej było na poczatku, a wracał już cicho. Ale o godzinie 4-5 rano (pierwszy spacer) ludzie nie są zachwyceni jazgoczącym maluchem za oknem. :diabloti: Zaczęłam go brać na ręce gdy tylko wydał głos, tak dla uspokojenia. Zachwycony nie był, przecież miał ochotę pobiegać. A tu hop na górę po każdym hau. Trochę skłonów, ale pies zaczyna rozumieć, że jak chce na własnych nogach to pysk ma wyłączyć :evil_lol:
-
[quote name='UTAAP']Nie moge uwierzyc w to co piszecie (czesc)! Ludzie, zmencie trenera!! Jakis facet z wielkim ego kazem Wam kolczatke kupic?! Dla ratlerka?! Chyba ze chcecie wychowac mala bestie ktora bez kolczatki rzuca sie na wszystko - Az rece opadaja! :shake: [/quote] Aha. Kazał kupić. Chociaż przerostu ego jakoś nie zauwazyłam, całkiem sensowny gość. Sympatyczny, i powiedziałabym nawet, że zrobił bardzo dobre wrażenie, gdyby nie to, że kopci papierosy, czego ja nie znoszę ;) Będziesz w szoku (ja też byłam), ale ratlerek kolczatkę dostał :lol: . Już nie boję się, że zrobi mu krzywdę, kolce są okrągłe, zabezpieczone plastikiem. (dog_master - wrzucę zdjęcie jak pojadę do Lublina, albo jak mama zrobi i mi prześle). Jak się okazuje kolczatka mniej go dusi w krtań niż obroża skórzana - on bardzo ciągnął, aż strach było słuchać jego charczenia :shake: Kolczatka też mniej wyciera sierść - po obroży i po szelkach ma otarcia na szyi i pod pachami. Teraz sobie skóra odpocznie, zanim wrócimy na stałe do zwykłej obroży i szelek (obecnie nosi na zmianę, bo przecież nie przypniemy flexi do kolczatki ;) ). [quote name='UTAAP']A ci ktorzy nie radza sobie z agresywnymi psami powinni troche zainteresowac sie swoimi zwierzetami :angryy: i pomyslec czemu ich pies jest agresywny, isc na szkolenie do dobrego fachowca ktory nie musi posilkowac sie sila miesni czy psychicznym lamaniem charakteru psa, lub oddac psa komus kto jest w stanie zapenic mu zycie bez tortur - i nie kupowac nastepnego! :shake:[/quote] Nie wiem czy w tej części wypowiedzi też pijesz do mnie :roll: Bo my nie mamy agresywnego psa. Nie rzuca się na wszystko co się rusza, nie atakuje własciwie nikogo, ani zwierza ani ludzia :lol:. Ma jednak silny charakter i skłonność do dominacji. I swoje zdanie, które nie zawsze pokrywa się ze zdaniem jego Człowieka ;). Wymaga specjalnego podejścia. I własnie dlatego zdecydowałyśmy się na profesjonalne szkolenie. U dobrego fachowca. Nawet psy go lubią, to widać :) Nie szkoli "bezstresowo", ale i nie wyżywa się na psach, ani fizycznie, ani psychicznie. Wprawdzie były dopiero 4 lekcje (na dwóch z nich byłam osobiście), ale już widzimy pierwsze efekty. Może nie są spektakularne, ale wszystkie [I]in plus[/I] :multi: A wracając do tematu, wiecie, kiedyś byłam zdecydowaną przeciwniczką kolczatki. Jawiła mi się jako narzędzie tortur, coś co może i jest potrzebne u wielkiego agresywnego psiska, którego nie da się inaczej utrzymać, ale to już ostateczność, której użycie trudno wybaczyć :cool3: A na przykładzie Spika widzę, ze to zwykła obróżka, przy której pies reaguje na lżejsze sygnały dawane smyczą, co jest z pewnością lepsze chociażby dla jego kręgosłupa ;) Nie polecam do noszenia na stałe, ale nie budzi już mojego wewnętrznego oporu myśl o szkoleniu przy użyciu bezpiecznej kolczatki.
-
LISIA- maleńka. MA DOM! :) Są nowe fotki z domku :)
Vella replied to Mysia_'s topic in Już w nowym domu
oki, to zważ ją, zmierz, a jak będziesz mogła to i nowe fotki się przydadzą, chociaż te które są i tak są ładne. Jak będę miała konkretne wymiary to pokażę Lisię znajomym, samych zdjęć demonstrować nie będę bo na tekst "jest wielkości ratlerka" wszyscy wybuchają śmiechem. Mają jeszcze w pamięci Nitkę - ten "ratlerek" w dwa miesiące skoczył z siedmiu kilogramów na siedemnaście :evil_lol: Małe pieski szybko znajdują domy, zwłaszcza młode. I zwłaszcza tak ładne jak Lisia. Nawet jeśli znajomi nie wypalą to i tak pewnie sunia długo domu szukać nie będzie. Ona jest gdzieś poogłaszana? Oprócz allegro, bo to widziałam. -
Dziwne. Ale co dziwniejsze ta straszna wizja okazała się być całkiem praktyczna. :-o Spike juz ma kolczatkę, kolce nie są kłujące, są okragłe i dodatkowo zabezpieczone plastikiem - mama mówi, że wyglądają jak łebki duzych zapałek ;) - ulzyło mi bo oczyma wyobraźni już widziałam te dziury w szyi :crazyeye:. Jak się okazuje kolczatka mniej go dusi w krtań niż obroża skórzana. I mniej wyciera sierść - po obroży i po szelkach ma otarcia na szyi i pod pachami. Teraz sobie skóra odpocznie. Na razie ze szkolenia jesteśmy zadowolone. Widać postępy, a to najwazniejsze. Nawet biegał luzem w terenie nieogrodzonym (oczywiście daleko od szosy) i sam się nas pilnował. :multi: Czasem nawet reagował na wołanie go :) Trener nabiera szacunku do Spika. Na zajęciach podaje go jako przykład silnego charakteru. Małe ciałko, a serce rotweilera ;)
-
LISIA- maleńka. MA DOM! :) Są nowe fotki z domku :)
Vella replied to Mysia_'s topic in Już w nowym domu
Jak duża jest Lisia? Ile cm ma w kłębie, jaka waga? Pytam bo wiem, że zdjęcia potrafią być mylące, wygląda na całkiem sporą ale yewcia1 reklamuje ja jako Rozmiar_Ratlerka; jeśli jest taka mała mogę pomóc. Małe pieski szybko znajdują chętnych, może coś da się zrobić. A Lisia jest dodatkowo naprawdę bardzo ładna. Przynajmniej na tych pierwszych zdjęciach. Ona tak utyła czy tylko na fotce tak wygląda? -
[quote name='butterfly15']oooo :D :D :D a jakiego masz psiaka bo juz mi sie szukac nie chce :D :D i zdjecia poprosze jak masz :D[/quote] Spike to psiak mojej mamy. Rottweiler w skórze pinczerka miniaturowego :evil_lol: To on na swoim ulubionym miejscu: [img]http://images20.fotosik.pl/241/e8135535f84dbb4cmed.jpg[/img] A tu więcej zdjęć: [URL]http://vella.fotosik.pl/albumy152547.html[/URL] W tym tygodniu uzupełnię galerię o nowe foty, w tym ze szkolenia. I z zabawy z bokserem. Spaj uwielbia zabawę z dużymi psami, ciekawe czy ten zakamuflowany rottweiler w ogóle zauważył różnicę wzrostu :evil_lol:
-
[quote name='Argat']Na wstępie napisze ze kiepsko się jeszcze orietuje w dogo. :oops: A jak już usprawiedliwiłam moje mało inteligebtne pytania to może przejde do rzeczy. W domu mam pełno różności. Od różnych zegarów, figurek itp po mase szydełkowych i haftowanych/wyszywanych wyrobów. Chętnie bym założyła bazarek na rzecz jakiegoś psiura. Tylko że nie wiem co jest w tej chwili pilne. No a po za tym nie mam czegoś takiego jak konto internetowe, a pewnie jest przy tym potrzebne? :oops:[/quote] Dwie strony wcześniej ktoś pytał o to samo, zobacz odpowiedź: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showpost.php?p=5553701&postcount=344[/URL] :) A tak przy okazji, tutaj: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=29191[/URL] masz Instrukcję Obsługi Bazarku Dla Początkujących. Może Ci się przyda ;)
-
[quote name='butterfly15']hej gdzie sie podziali wlasciciele pinczerkow ?? !! ?? !![/quote] Jedna jest w Lublinie ;)
-
[quote name='dog_master']To jak znajdzie taki rozmiar, to daj znac :) MUSZE to zobaczyc! :D [/quote] Z Trójmiasta do Lublina będzie Ci trochę daleko, postaram się zrobić zdjęcia ;) Sama jestem ciekawa, i trochę... przerażona. Ta szyjka Spika taka chudziutka, sierść krótka i skóra delikatna... Ale skoro to ma być jakaś specjalna obroża, bezpieczna... Może będzie ok. W końcu to tylko na szkolenie, pod okiem fachowca. -- Dawno, dawno temu, kiedy Vella była malutka, a rodzice mieli duże psy... mój ojciec zakładał psu wywinięta kolczatkę. Bo "wypadało" by pies kolczatkę nosił. Jak szedł grzecznie kolczatka pozostawała wywinięta, a jeśli wystepowały jakieś problemy to zawsze można było ją "odbezpieczyć" i prowadzić psa "jak należy". Słyszałam też, że niektórzy zakładają też kolczatkę z ostrymi kolcami tak by pokaleczyła inne psy, atakujące lub bawiące się z ich pupilem. --- [quote name='dog_master'] Heh, znam ludzi, ktorzy chcieli yorka wyposazyc w obroze elektryczna... ;) [/quote] oo, to mi coś przypomniało. Ostatnio sprzedawca w KAKADU nam nawet proponował "obrożę elektryczną dla yorka" (zdjęcia yorka na pudełku). Obroża elektryczna jak nic. Nawet baterie były dołączone. :D To była taka obróżka odblaskowa i ze świecacymi diodami [IMG]http://margarero.psiaki.pl/forum/images/smiles/rotfl.gif[/IMG]