Jump to content
Dogomania

karina1002

Members
  • Posts

    2398
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by karina1002

  1. No to kicha. Faktycznie ona jest w takim stanie, że muszą ja ogladać codziennie. Mam nadzieję, że sie uda. Ja od wczoraj mam kaca moralnego, bo jadąc samochodem, widziałam na ulicy czarnego piesia - coś z wyżła i kuźwa był taki chudy, zagubiony. Zanim zawróciłam, poszłam poszukać i już nie znalazłam. Wyglądał na prawdę beznadziejnie. Pojadę po robocie do centrum, połażę, może go znajdę. Jakoś strasznie mi się go żal zrobiło. Mam wyrzuty, że się od razu nie zatrzymalam i nie pomogłam mu. Kicha.
  2. Wrzucę dziś pare groszy na AFN, tylko tyle na odległość mogę. Sluchaj, a nie można kroplówki podac w domu? Znajoma przedwczoraj przyciągnęła psa z nosówką i podłącza kroplówkę w domu. Dostała 4 saszetki i jakoś leci. Zawsze co w domu to w domu. pzdr.
  3. [quote name='Zuza35']A mała będzie się nazywać Zośka albo Luśka, co Wy na to?:-)[/quote] Zośka ładniej :lol:
  4. Słuchajcie, ja z innej beczki :) Wasze psiaki śpią na ich posłaniach? Bo nasz jak był mały, to a i owszem, spał na swoim posłaniu. Nawet lubił. Ale problem był taki, że posłanie leżało w przedpokoju, w miejscu gdzie stoi teraz szafa przesuwna i generalnie miejscówkę mu zajęliśmy. I od tego czasu posłanie poszło w niełaskę. Gdzie byśmy nie położyli, on i tak śpi gdzie chce ale nie na posłaniu. Więc posłanie poszło na strych, a psiuna spi gdzie chce - przy kominku, na wykładzinie, na łóżku :) Czy powinnismy jednak coś zrobić, zeby jednak miał te swoje miejsce? Tak se myślę, że nawet byłoby wygodnie go wyszkolić na polecenie "na miejsce" i wtedy wiedziałby że ma tam iść, a teraz to nawet nie wie gdzie ma iść. A poza tym , chyba powinien mieć swoje miejsce, nie?
  5. Oktawio, nie jestem specjalistą od psiej psychiki, ale mam niewidomego goldena w domu i może coś Ci się przyda z moich obserwacji. Mój golden jest od szczeniaka u nas, jest zrównowazony, nie jest agresywny więc takie to porównanie nie najlepsze, bo sie nigdy na nikogo nie rzucał (szybciej na niego) ale moze coś znajdziesz dla siebie. Od małego go szkoliliśmy - na klikera. Niestety te psy tak duzo odbieraja bodźców z zewnątrz, że skupienie sie dla niego w nowym środkowisku to nie lada wyzwanie. Były dni, że można było z nim pracować przez godzinę, ale były tez takie dni, ze nie wykonywał żadnego polecenia. Babka od szkoleń sama próbowała myśląc, ze nie umiemy, ale po kilku próbach sama dochodziła do wniosku, że dziś to nie ten dzień. Więc mieliśmy i takie spotkania, na których on sobie tylko łaził i wąchał. Najlepiej się uczył na swojej łące. Oczywiście prowadzimy go w różne miejsca, żeby nie zdziczał :) Poza tym jest strasznie wrazliwy. Kiedyś poślizgnął się na tekturze na podłodze. Tak sie wystraszył, że przez pół godziny pracowaliśmy z nim żeby przeszedł pzrez to miejsce. Odażył się, pokonał strach. I tak to już jest, stuknie się w coś, odskoczy na dwa metry i trzeba z nim pracować, żeby podszedł, obwąchał. bardzo potrzebuje kontaktu z nami. Zawsze jak się boi i jak się nie boi:), podchodzi do nas, odwraca się tylkiem i wsadza swój kuper na nasze kolana. Po prostu taki jest. Tylko , ze on jest łagodny. każde nowe zwierzę musi obwąchać, ale jak obwącha to jest ok. teraz jeszcze ma dwa koty i nie ma problemu. Życze powodzenia, bo strasznie dłuuga droga przed Tobą i Wiką
  6. [quote name='norton'] Czy to "zagubione" jądro (bytujące w innych warunkach termicznych) może powodować,że pies jest trochę "rozbity", nadmiernie nieposłuszny i wrażliwy na widok innych psów? Pomimo permanentnego szkolenia (2x dziennie po 20-30 minut) pies nie jest chodzącym ideałem i wzorem posłuszeństwa. Czy usunięcie jąder może w tym wypadku "ułatwić" mu powrót na właściwą drogę? :([/quote] Nie jestem znawcą tematu, ale jako że mię a właściwie mego psa też to czeka, też mnie to interesuje:) Słyszałam (tak mi mówili weci i szkoleniowcy), że te jąderko które jest w środku może powodować taką nadpobudliwość. Bo ono tam w środku pracuje, wytwarza to co wytwarza i się to tam grzeje, więc generalnie może przeszkadzać psu. Nasz może był jakiś nadpobudliwy ale szczerze mówiąc, chyba mu troche przeszło. Może datego, że ma już prawie 2 lata, więc jakby dojrzałosć płciową już osiągnął i mu się hormony ustatkowały. Dziękuję wszystkim za uwagi, szczególnie martwi mnie te poczekanie na wybudzenie. Kota niestety dostałam "zflaczałego" :(, w domu doszedł do siebie. Psa nie zabiorę do domu nieprzytomnego, bo po pierwsze waży 40 kg, a po drugie się boję. Czy warto zrobic jakieś konkretne badania przed operacją ?
  7. [quote name='Mokka']:lol: kołnierz zabezpieczający przed lizaniem rany :lol: Ale u nas obyło się bez tego. Pies był dość karny i wystarczył kaganiec. Miałam możliwość zabierania go do pracy, więc był cały czas pod obserwacją, kołnierz zakładałam mu tylko na noc, zaraz po zabiegu.[/quote] Aaaa, to wiem :lol: Myślałam, że to jakiś kapturek na tyłek :lol: A tak w ogóle, to ile czasu mniej więcej pies dochodzi do siebie? Mój pies jest niewidomy, więc myślę, że będzie bardzo przeżywał, bo nie będzie wiedział o co chodzi. Więc powinnam wziąść urlop. pzdr.
  8. [quote=norton;2222085 Ufo przez 2 tygonie to wiem (czyli ten durny kaptur zabezpieczający), ale co jeszcze?[/quote] Mam pieska tez z jednym jądrem i będziemy go kastrować od razu. Nie zostawiamy żadnego jądra. W listopadzie skończy 2 lata i w październiku chcemy zrobić zabieg (jeżeli skończymy leczyć inne sprawy). I tu mam pytanie (może durne, ale co mi tam:lol: ): co to jest Ufo czyli ten durny kapturek?
  9. he, he, mój Jonatan jak se "purknie", to też się zrywa, ucieka i się ogląda za siebie, jakby nie wiedział o co chodzi :evil_lol: . Strasznie śmiesznie to wygląda. Cieszę się, że się rana goi i Linki zdrowieje. pozdrawiam wszystkich K.
  10. He, he, to tak jak ja :lol: Strasznie polubiłam tego wielkoluda:) chociaż na odległość. Jeśli chodzi o ranę, to też wierzę, że się goi. Mój jeden kotek wydrapał sobie sierść na grzbiecie do mięsa. Cały czas drapał, pies mu wylizywał, on znowu drapał. Wyglądało to okropnie. Goi już drugi miesiąc ale się powoli goi. Więc łapa też się wygoi. pozdrawiam
  11. Wrzuciłam 50 zł. Więcej na razie nie mogę, bo nasz psiak tez kosztował w tym miesiącu już ponad 300 (operacja oka) i od tygodnia mamy nowego domownika - kotkę i też trochę kosztowała. pozdr.
  12. Niestety zgadzam się z Wami. Dzieci są takie, jak je rodzice wychowają. Nie miałam jeszcze przypadku, żeby dzieciaki coś zrobiły mojemu psu. Może dlatego, że mieszkam na wsi, mam goldena, a przecież to taka fajna przytulanka:roll: i tam jakoś nikomu do głowy nie przychodzą durne zabawy. Ale najlepsi przyjaciele niestety już do nas nie przyjeżdżają, bo ponoć dzieci się boją psa !! Tak na prawdę to ojciec się boi i już w mówił dzieciakom, że się boją. A skoro tatuś mówi, że się boi to się po prostu boją. Zero prób zlikwidowania tej durnej fobii. A przecież dziecko nie może się ciągle bać!! Nie musi kochać, ale musi wiedzieć jak ma się zachowywać w stosunku do psa. Niestety znajomi są nieedukwalni i się spotykamy tylko u nich - w mieście, w bloku, mimo że my mieszkamy na wsi, mamy dużą działkę i przecież lepiej na powietrzu niż w bloku. Raz przyjechali, to musieliśmy psa zamknać w domu. Oczywiście trwało to 5 minut, bo cały czas szczekał i ja nie wytrzymłam. Dlatego podoba mi się to, co robi jedna babka od szkoleń w Białymstoku. Organizuje spotkania z dzieciakami w przedszkolach, szkołach, spotkania z psami i uczy dzieciaki jak z psami postępować. Tłumaczy dlaczego szczekają, dlaczego zachowują się tak a nie inaczej. Ale nie wszystkie szkoły chcą :( A dzieciaki czerpią wzorce z telewizyjnych, komputerowych durnych gier i bajek, najczęściej chińskich czy japońskich, gdzie tłuką się wszyscy cały czas. Nie potrafią się normalnie bawić. Przykre ale prawdziwe.
  13. Mosii, wrzucę dziś z 50 zł . Pozdrowienia dla pieska. Jest po prostu super.
  14. a tu jest watek do gadania o AFN: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=23307"]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=23307[/URL]
  15. Tu poczytajcie sobie o Alarmowym Funduszu Nadziei czyli AFN. Generalnie wpłacając na konto zaznaczacie na jakiego pieska mają być pieniążki wedle potrzeb jest rozdysponowywane. Codziennie jest robiony wpis o wpłatach i wypłatach z konta, więc możecie sprawdzić czy wpłynęły pieniązki. [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=23645"]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=23645[/URL]
  16. To powiedziano ogólnie i na razie niech tak zostanie. Krzychu, nie podawaj szczegółow sekcji. Osoby, które to zrobiły, nie muszą wiedzieć tego co Wy wiecie.
  17. [quote name='2Monika2']przepraszam, że się tak podczepię w tym wątku, ale nie umiem za bardzo szukać na takim ogromnym forum jakim jest dgm :cool1::oops: co sądzicie o trzymaniu goldena na dworze? po prostu, że jego domem jest buda, bez kojca, cały ogród do dyspozycji, oprócz tego codzienne zajmowanie się psem - spacery, zabawy, szkolenie, itp[/quote] Sama nie wiem, generalnie to są psy, które uwielbiają być z ludźmi. Ale jak patrzę na swojego goldka, to nie wiem czy nie byłby szczęśliwszy na podwórku:) Na razie nie mam jak tego sprawdzić, bo nie mam ogrodzenia. Jak już będzie ogrodzenie, to coś dziwnie czuję, ze większość dnia spędzać będzie na zewnątrz. A do domu będzie wchodził, zeby sprawdzić czy wszystko na swoim miejscu :). Ale budy to ja mu nie postawię. Spać i tak będzie w domu.
  18. upss :) a to się nie dziwię, że 200 zł:lol:
  19. cuciola, 200 zł za spotkanie ??!! Gdzie tak zdzierają ? W Białymstoku, byłam kilka razy na szkoleniu w klubie Alpi - u Pani Bendiuk. Babka zajmuje się szkoleniami i w swoim życiu przeszła przez różne typy szkoleń - kolczatki, szarpania za grzbiet i została przy klikierze:). Cały kurs szkolenia - I etap to chyba jakieś 400 zł. Niestety nam zabrakło czasu i konsekwencji nad czym ubolewam i troszkę się udało go podszkolic. Poza tym, ponieważ pies jest ślepy, trochę dłużej mu zajmuje czasu wyłapanie o co chodzi. I do tej pory na smyczy ciąąąągnie jak cholera :) Nie rozumie o co nam chodzi :)
  20. [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Oj Goldi, Goldi[/FONT][FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Ja rozumiem, że ty nie rozumiesz [/FONT][FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT][FONT=Times New Roman], że ludzie piszą „zdrowaśki” na temat psów. Zanim nie miałam psa też mi się wydawało, że to jest nienormalne – mówienie o kupach, przytulankach, zachowaniach i takich tam różnych ochach i achach. Od momentu, kiedy już psa posiadam – rozumiem [/FONT][FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT][FONT=Times New Roman]. Sama nie piszę „zdrowasiek”, bo to nie w moim stylu i nie umiem tak pisać, ale to rozumiem. Nie potępiam, tylko rozumiem i akceptuję. Niektórzy chcą coś napisać, więc piszą, a też dogomaniacy opisują swoje sprawy, bo oczekują jakiegoś wsparcia, otuchy od innych. Po to jest forum.[/FONT][/SIZE] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Nie jest natomiast prawdą, że jak się nie widziało psa, nie można nic do niego czuć. Na samą myśl, jak Ozzi musiał cierpieć, mimo że zaufał nam, ludziom, ryczeć mi się chce. Przez dwa dni chodziłam jakbym dostała obuchem. W robocie nic nie zrobiłam, bo cały czas myślałam o psie, którego nigdy nie widziałam. [/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]I niestety nie jest też prawdą to, że dogomaniacy nie pomagają ludziom. Pomagamy i dzieciakom chorym i bezdomnym i z rodzin patologicznych. Ale nie na dogomanii, bo to jest forum o psach i czasami o kotach [/FONT][FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT][FONT=Times New Roman].[/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Osobiście, czasami mam żal o ton wypowiedzi. Niestety zdarza się to i „starym” dogomaniakom i „nowym”. Dyskusji trzeba się uczyć. Poza tym trzeba tez umieć czytać. Tak jak ze słyszeniem. Słucha każdy, ale nia każdy słyszy[/FONT][FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT][/SIZE] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Pozdrawiam [/SIZE][/FONT]
  21. mossi, trzymaj się. Chyba też bym taką decyzję podjęła:( Niech Dragon już nie cierpi.
  22. Oj, chyba wszystkie goldeny jedzą i sie tarzają :) Najlepsze jest to, ze jak zobaczę że własnie coś znalazł i krzyczę "nie rusz", on doskonale wie, ze nie powinien ruszać, ale udaje że nie słyszy i zaczyna coraz szybciej jeść, żeby jak najwięcej zjeść zanim do niego dojdę. A jak jeszcze zdąży się wytarzać, to w ogóle pełny sukces. Potem już grzecznie idzie się umyć i doskonale wie co zrobił. Nadmieniam, że mój pies jest ślepy ale gówno to on wyczuje na kilometr :) k.
  23. Od kiedy mamy psa, to generalnie wszystko się kręci wokół psa :) Niestety pracujemy "8 h" co czasami oznacza i 12 h. I niestety pies jest w tym czasie w domu. Całe szczęście, ze przyzwyczajalismy go od małego i nie robi szkód w domu. Po prostu w tym czasie śpi. A ponieważ jest od małego ślepy, to on ten okres kiedy my wychodzimy do pracy, traktuje jako czas na spanie. I jak jesteśmy na urlopie w domu, to mam wrażenie, że czasami chciałby żebyśmy już sobie poszli do pracy :) pozdr.
  24. Piesek ma 1,5 roku.
×
×
  • Create New...