Jump to content
Dogomania

ajlii

Members
  • Posts

    3153
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ajlii

  1. [quote name='Martika@Aischa']( 100 zł ) spadek po Madoxie ...bardzo proszę o uzupełnienie tej wpłaty w rozliczeniu bo jej niestety nie widzę :(:(:( a nie chciałabym aby ktoś miał wątpliwości że Lenka je dostała w spadku ;) Z góry Dziękuję :)[/QUOTE] Faktycznie - nie ma na pierwszej stronie, jest tylko info na wątku o tej wpłacie. Zastanawiam czy nie wpisałam, czy też trafiło na moment gdy dogo straciło dwu-tygodniowy "dorobek". Zaraz uzupełnię rozliczenia, także o nowe długi :( Od ponad roku ją żywię, płacę za szczepienia, odrobaczenie, zabezpieczenie p/c pchłom i kleszczom. Nawet nie dopisuję tych wydatków do rozliczenia.
  2. Nie. Zapluł podłogę, w oczekiwaniu aż Mu podamy... :D
  3. Basio pozdrawiam zimowo! [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-6r8uy8tpxZg/UO1tHyN2pHI/AAAAAAAACRA/rfhTqSyrpDQ/s640/DSC07016.JPG[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-7h0GIle_qIY/UO1tNGD6GkI/AAAAAAAACRI/dET5pDduGNw/s640/DSC07039.JPG[/IMG] Zdjęcia świerzutkie, jeszcze ciepłe - z dzisiejszej wycieczki. Będzie więcej ;) Basio jest super sprawnym psem. Na codzień Jego kalectwo jest niedostrzegalne. Potrafi przegonić... moją Julkę! Kto zna Julkę, to wie że to wyczyn ;) Poza tym chłopak wydoroślał. Pamietam jak Go pierwszy raz zobaczyłam u Astaroth - no, Baster Szalone Oczy. Teraz jest taki dojrzalszy, spokojnieszy, bardziej elegancki ;) Uwielbia bieganie, nurkowanie w zaroślach, podkradanie innym psom piłki. I wszelkie wielkie kamienie!
  4. Ila pozdrawia zimowo! [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-7h0GIle_qIY/UO1tNGD6GkI/AAAAAAAACRI/dET5pDduGNw/s640/DSC07039.JPG[/IMG] Może tego nie widać na zdjeciach, ale Ila staje się powoli starszą panią. Niezwykle uroczą, cały czas sprawną - ale dłuższe spacery i zabawy Ją męczą. Woli popilnować kanapy ;) Miała znów badania serduszka i krwi - wyniki są ok, choć musi brać leki. Jest piękna, ludzie nadal się za Nią oglądają i snują propozycje matrymonialne (hitem był pan, który proponował Ilce randkę ze swoim... bernardynem). Telefon czasem dzwoni - ale wyłącznie burackie propozycje etatu łańcuchowego. Choć jak czas temu dzwonił pan zainteresowany... kupnem Ilanki. Adopcją nie był zainteresowany.
  5. Wiedźma - odezwę się do Ciebie na pw w swoim czasie, ok? [quote name='Marycha35']Supero wieści o psiakach-włóczykijach:) Zdaje się trzeba się zarejestrować jako bezrobotny, wtedy można się starać o takie wsparcie:)[/QUOTE] Tak, trzeba być bezrobotnym. Do tego "wstrzelić" się w odpowiedni czas bycia bezrobotnym - są obostrzenia przy naborach. Raz chcą długotrwale bezrobotnych wspomóc (conajmniej rok od rejestracji), innym razem do 6 m-cy od utraty pracy i tylko ludzi z danej branży (np. po etacie w służbie zdrowia). Najgorzej, że takie kursy z opcją dotacji odbywają się ze 2-3 razy do roku, miejsc jest mniej niż chętnych nawet jeśli spełni się wymagania. A zdarza się że kurs jest, ale nie ma kasy na dotacje :/ Nic to, czekamy na kolejny.
  6. Osiołek był specyficzny... Jak się na coś uparł, to było zmiłuj ;) Jesienią zapchała się rura odpływowa z kuchni. Jest pod złym kątem, woda w niej stoi i odkładał się tłuszcz kuchenny z ostatnich 20 lat. Trzeba było rurę wykopać i udrożnić. Na szczeście płytko pod ziemią, więc robota na jeden dzień. Rozkopywanie podwórka to było wielkie święte dla wszystkich młodziaków :) Te góry świeżej ziemi, w której można kopać. Ten dołek, do którego można radośnie wskakiwać. I wrzucać zabawki. I zakopywać. I wykopywać. Po wyjęciu rury zrobiło się głębiej, wiec wszystkie starsze psy wróciły do domu. Bo niektóre za bardzo korciło. Szczególnie te duże i szare ;) Ale wieczorem Falek jak zwykle musiał mieć swoje 15 minut męskiej samotności w ogrodzie - zwyczaj który kultywował nawet w czasie burzy, ulewy, śnieżycy. Wykop więc na podwórku ogrodzony, Falek w ogrodzie zamkniety furtką. Po 15 minutach idę po Falka. Słyszę osiołkowanie... spod ziemi! Jeżuuuuu... Oczywiście Falek zwiedził wykop ;) Co to dla psa - sforsować jeden płot, przewrócić drugie ogrodzenie. I wleźć radośnie do dziury! I chodzić sobie wzdłóż... i wracać tyłem, bo obkręcić się nie było jak :) Bardzo ucieszył się na mój widok. Musiałam męża zawołać, bo wyciągnąć Osiołka łatwo nie było (nie, żeby utrudniał specjalnie... ale zachwycony też nie był). Wyciągnięty, otrzepany...... biegiem z powrotem do wykopu! No tyle się chłopak namordował że dostać się do dziury, bawił się w najlepsze... a tu psa podstępnie wyciągnęli! :D Przerażonych Osiołkowymi wyczynami uspokajam - wykop był głęboki na wysokość psich łap, wszystkie psy wchodziły i wchodziły same. A Faluś naprawdę ostrożnie wchodził do wykopu (mimo że bardzo się spieszył żebyśmy Go nie powtrzymali). Zresztą to nie pierwszy taki wybryk Osiołka... do wody też wpadał na spacerach "przypadkiem" ;) Uwielbiał to - być w centrum zainteresowania, psocić, być "ratowanym" i pocieszanym :) I uwielbiał drapanie po klacie... Nie znosił czyszczenia uszu. Potrafił z rozmysłem wymierzyć mi karę - najpierw się chwilę zastanawiał... a potem kłapał zębami. Tęsknię nawet za siniakami... Powinnam wyprać pokrycie ze słynnej niebieskiej kanapy. Ciężko, bo na niej wysypiał się Falek jeszcze tak niedawno. Mamy tak dużo dobrych, szczęśliwych wspomnień...
  7. Amiś, zwany Kosmitem Wielkim i Szklanko-Opluwaczem - zyskał dziś miano Twarogożercy. Czasem ręce załamuję. Miał być spokojnym staruszkiem. Jest staruszkiem, ale z osobowością. 40-kilogramową Osobowością :)
  8. [quote name='Wiedźma']Ani się waż! Kup coś swoim. Albo sobie maluśką buteleczkę akceleratora humoru i golnij za pomyślne zakończenie sprawy! :)[/QUOTE] :)))) Dziękuję - kupię im coś smacznego, choć może mniej procentowego ;) Pozostawiona przez Was kwota dla psiaków pod moją opieką jest duża - 550 zł. Dziękuję serdecznie :) Potrzeb jest mnóstwo, bo choć nie są głodne i są leczone, to nie wszystkie stać na "luksusy", np. suplementy. Natomiast... od dawna próbujemy skompletować sprzęt do rechabilitacji starszych i chorych psów. Mój zajmuje się fizjoterapią zwierząt. Niestety nie stać nas na profesonalny sprzęt narazie, do dziś spłacamy kredyt za jego studium zoofizjoterapii i inne kursy wspomagające. W planach jest uzyskanie funduszy unijnych na profesjonalny gabinet, ale to pieśń przyszłości. To praktycznie dziesiątki tysięcy zł. Kilka rzeczy udało nam się już kupić z własnych funduszy. Korzystają z nich nasi podopieczni. Z uwagi na brak profesjonalnego sprzętu, mój mąż nie świadczy usług komercyjnych - swoją wiedzę i umięjętności wykorzystuje tylko do pomocy zwierzętom bezdomnym. I właśnie dla tych które mamy pod opieką chcielibyśmy zakupić elektrostymulator. To urządzenie do wzmacniania mięśni, działa też przeciwbólowo. Potrzebne dla psów z niedowładami, bólami mięśni, zwyrodnieniami. Przyda się m.in. dla Amisia-Sokoła. Albo Borysa, który nie ma wątku na dogo. Ale codziennia intensywna rechabilitacja i masaże utrzymują Mu masę mięśniową i pozwalają chodzić. Dlatego chciałabym zapytać osoby które pozostawiły swoje wpłaty do dyspozycji moich podopiecznych - zgadzacie się by za część tej kwoty został zakupiony elektrostymulator? Najprostszy sensowny model to koszt. ok. 200 zł. Nie ma może funkcji co inne bardziej rozbudowane i droższe urządzenia (mój wymarzony model to koszt ok. 5 tys), ale na obecne potrzeby psiaków będzie wystarczający.
  9. Dostałam dziś maila z domku chłopaków :) Adresówki zamówione i będą założone jak tylko przyjdą. Chłopcy już odsapnęli po przeżyciach, choć podobno byli zdezorientowani przez pierwszy dzień. Atos-Romek bez zmian, ale Barton-Ciapek... stał się mężczyzną :) Podobno wcześniej był spokojny, nieśmiały i trochę bał się wszystkiego. A teraz już odważny i śmiały pies! No, w końcu wie że jest bohaterem :D I ta morda skaleczona też pewnie nie bez powodu była...
  10. [quote name='Poker']Wspaniałe zakończenie, oby więcej takich.Moją wpłatę przeznacz na co uznasz za stosowne.[/QUOTE] [quote name='aida']Moją wpłatę proszę przeznacz na wszystkie psiaki u Ciebie. Nie chcę zwrotu.[/QUOTE] Dziękuję... brak mi słów... Muszę pomyśleć, bo choć potrzeb psiaki mają dużo - to chciałabym żeby wszystkie skorzystały z Waszej pomocy...
  11. I uszy miewa srebrne... albo niebieskie :D
  12. A ja przychodze dziś z dobrymi wieściami... Mój znajdek Barton, ten który łapał stopa by ratować przyjaciela, otrzymał wsparcie Skarpety :) Rozważane było dofinansowanie do kastracji lub karmę.Ale... wczoraj wieczorem odnalazł je właściciel! Dziś już wróciły do swojego domu. Tak więc chciałabym serdecznie podziękować za chęć pomocy :) Ale może z niej skorzystać inna owczarkowa bida... a tych nie brakuje :(
  13. [quote name='zachary']No właśnie ajlii, pytałaś co z oznakowaniem psiaków, skoro wystarczy otwarta furtka, aby poszły w długą....? Ta eskapada mało co, nie skończyłaby się śmiercią Atosa....gdyby nie mądry Barton i WY... A co ze zmianą na mordce, kastracją? Zrobią? Czy nie poruszałaś tych tematów?[/QUOTE] Oczywiście że rozmawialiśmy na każdy z tych tematów. Mówiłam jak ważna jest kastracja (ucieczki, prostata), że nawet jak na mordce zmiana to brodawka to może się rozsiać jak spadnie trochę odporność. O ustawowym nakazie oznaczania psów, i że za brak adresówki grozi mandat. O możliwości chipowania itp. Myślę że jak odsapną po emocjach związanych z odnalezieniem psów, to się zajmą najważniejszymi sprawami. Nie protestowali że psy miały badania krwi, nie pytali po co badanie moczu itp. Mam wrażenie że oni naprawdę te psy lubią, że cieszyli się że wogóle się odnalazły. To jednak dom gdzie się dba o zwierzęta, leczy, dobrze karmi. Ale jak pani sama przyznała, nie miała pojęcia o tym całym świecie fundacji, przytulisk, stron o psach zaginionych itp. To jednak jest różnica gdy ktoś ma jednego czy dwa psy w życiu... a gdy uczestniczy rocznie w życiu kilkunastu czy kilkudziesięciu psów - i czyta o różnych problemach, sposobach leczenia, o doświadczeniach innych osób. Większość z nas nie zadowoli info od weterynarza "stary pies może mieć problem ze stawami" itp., tylko zaraz czytamy, pytamy, szukamy sposobów innego wsparcia do konwencjonalnego leczenia. Atos był leczony, podano nam nazwy leków, ale akurat kuracja carprodylem okazała się skuteczniejsza - bo obecnie wogóle nie kuleje :) [quote name='paula_t']Ale się cieszę!:multi: Ze zniecierpliwienia kręciłam tyłkiem już czekając na wieści. Niesamowita historia i niesamowite zakończenie! U mnie grosiki w porównaniu do wpłaty Cantadorry, ale jak najbardziej proszę o przekazanie Amisiowi:loveu: Może i reszta wpłacających też się zgodzi.[/QUOTE] Cantadorra i Paula_t - dziękuję serdecznie w imieniu Sokołka :))) [quote name='Bjuta']Cieszę się bardzo z happy endu! :) Ajli - mnie nie zwracaj - przeznacz na któregoś u Was. A jak się nazywają? Bo Barton i Atos super pasowało! :)[/QUOTE] Atos to Roman, a Barton to... Ciapek :D Bo podobno miał być małym Ciapkiem, a tylko tak sobie wyrósł... [quote name='agusiazet']Moją wpłatę proszę zatrzymać na Wasze pieski lub dla jakiegoś Waszego podopiecznego w potrzebie:) Fajnie, że chłopaki wrócili do siebie i że dom jest ok:)[/QUOTE] [quote name='Satrina']SUper, że wszystko skończyło się dobrze. Moją wpłatę spożytkujcie na innego potrzebującego psiaka.[/QUOTE] Bjuta, Agusiazet i Satrina - dziękuję serdecznie... Którego chcecie wspomóc? U mnie bid do wyboru... Mogę też zakupić coś dla wszystkich, z czego każde skorzysta :) (np. witaminy, yukkę itp) A wiecie co jest najdziwniejsze w tej całej sytuacji? Jechaliśmy po zakupy i odebrać wyniki psa z lecznicy. Weterynarz z którym chcieliśmy porozmawiać, miał być dopiero po południu. Więc pojechaliśmy do innej lecznicy po drodze. Gdyby nie to... weterynarz z którym mieliśmy się tego dnia spotkać leczył Atosa i znał nawet Jego matkę! Gdyby miał rano dyżur, to tam zawieźlibyśmy chłopaków... i pewnie tego samego dnia by wrócili do domu... Narazie sama jestem oszołomiona całą akcją... ale cieszę się mimo wszystko. Choć w domu jakoś spokojnie, moja Julka nie ma kogo terroryzować ;) Jeśli jakieś pytania przegapiłam, to proszę przypomnijcie - dziś już nie ogarnę wszystkiego, mieliśmy cieżki dzień. Doceniam wszystko co zrobiliśmy dla chłopaków. Nie spodziewałam się takie odzewu i tak wielkiej pomocy. Tym razem nie była potrzebna, bo właściciele pokryli koszty (te wpisane na forum + częściowo też nasze, choć o to nie prosiliśmy). Ale dobrze wiedzieć, że w razie potrzeby nie zostaje się z problemami samotnie... jeszcze raz wszystkim Wam serdecznie dziękuję :)))
  14. Tak na szybko - bo dziś gorący dzień. Chłopaki odstawione do swojego domu. Nie miałam obaw żeby je tam zostawić - to porządny dom, psy leczone (wypytałam o szczegóły kuracji Atosa), mają odpowiednie warunki. Jak okazuje Barton jest psem uratowanym, czyli zabranym ze wsi jako szczeniak w stanie kiepskim. Miał wyrosnąć na małego pieska ;) W domu są też sterylizowane kotki. Wiele spraw w rozmowie znalazło swoje rozwiązanie - np. chłopaki jedzą gotowane, więc nie chciały początkowo jeść suchej karmy u nas. Jak sie ogarnę z innymi sprawami, to zrobię zwrot wszystkim osobom które wsparły chłopaków :) Za badania krwi, leki dla Atosa, zabezpieczenie p/c pchłom zapłacili bowiem właściciele (dostałam zwrot wydatków). Którzy byli szczęśliwi że wogóle odzyskali psy, bo już nie wierzyli się odnajdą. Jak się też okazało, psy były szukane w okolicy i w miejscu gdzie chodzą na spacery - czyli dokładnie w drugim kierunku. W poszukiwaniu ogłoszeń nawet zahaczyliśmy o tą miejscowość... ale nie aż tak daleko. Zgłoszenie do schroniska też było, ale nie powiązali go tam z moim :/ W tym wszystkim nawet nie zdążyłam zrobić porządnych zdjęć chłopcom. Mam jakieś z wczoraj spod lecznicy, tylko Atosa. Żałuję bo chciałabym mieć pamiątkę - fajni są... trochę żal mi ich było oddawać, ale dom to zawsze dom... Jeszcze raz dziekuję wszystkim za pomoc i wsparcie chłopaków :) Bez Was byłoby bardzo trudno, i gdyby historia tak się nie skończyła... to z pewnością potrzebowali by wsparcia i pomocy.
  15. [quote name='Katarzyna Starkiewicz']Czytam wątek i mam mieszane uczucia. Z jednej strony fajnie, że znalazł się właściciel, ale z drugiej strony opisywane schorzenia i stan psów nie powstał przez kilka dni, jaki to właściciel ...:shake:[/QUOTE] Ja też mam mieszanie uczucia, dlatego jadę tam jutro z psami - a nie pozwalam na odbiór od nas. Obejrzę sobie wszystko. Pisałam w pierwszym poście, to nie są psy wychudzone czy zaniedbane. Ale Atos ma problemy ze stawami i to nie jest świeża sprawa. Podobno dostaje "tabletki na stawy" - jutro sprawdzę co i jak. Wg właściela ten pies ma 12 lat. W lecznicy został oceniony powyżej 8 lat, ale 12 to nawet ja bym Mu nie dała. Właściciel wie o zmianie na mordce. Jeśli błąkały się od 18.12 to i tak dłużej niż myślałam. Nie wiem co mam myśleć. Jutro rozmówię się z właścicielem chłopaków. Mój mąż mówi że to nie może być zły dom, skoro obaj są tacy fajni, radośni i proludzcy. Narazie siedzę i ryczę... sama nie wiem dlaczego :/ I tak z założenia mieli iść do adopcji, a tak wracają do domu. Ale jakoś tak smutno. Strasznie fajni są... Właściciel zadeklarował że zwróci wszystkie koszty. Zobaczymy jak będzie.
  16. No to mam wiadomość.... znalazł się właściciel psiaków! Właśnie rozmawiał z moim mężem telefonicznie. Chłopaki podobno zwiały z powodu niedomkniętej furtki i błąkały się już kilka dni zanim je znaleźliśmy... Jutro jedziemy na miejsce (pani chciała już dzisiaj przyjechać) i jeśli wszystko będzie ok... to panowie wrócą do domu... Jak się okazało, na stronie schroniska było ogłoszenie (wyszło po wrzuceniu nr tel), ale opis był taki że w życiu byśmy ich nie powiązali z tymi. A podobno są pacjentami lecznicy, do której czasem jeździmy...
  17. Amiś to wogóle przespał Nowy Rok, i nawet dźwieki wystrzałów nie obudziły Go... Reszta - różnie. Szlak mnie trafia, bo wiele psów naprawdę jest przerażonych. W tym roku na "uspokojenie" dobrze działały suszone rybki - jednak większość wolała szukać smakołyków niż panikować. Ale Barton do dziś rana nie chciał wyjść na dwór :/ Teraz czeka nas atrakcja z okazji WOŚP :/ Nie rozumiem po co oni też strzelają? Jak mogą w imie szczytnego "ratowania najsłabszych" krzywdzić innych bezbronnych? I nie chodzi wyłącznie o przerażone psy, ale też małe dzieci które budzą wystrzały...
  18. [quote name='Korenia']Ja tak jeszcze dorzucę 3 grosze - marzec to miesiąc sterylizacji, gdzie kastracja to koszt chyba do 150 zł. Tylko to kurczę jeszcze prawie 2 miesiące...[/QUOTE] Nie dość że 2 miesiące... to lecznice w których znam umiejętności chirurgów, nie stają do przetargu. A do przypadkowej lecznicy boję się puścić psy... boję się oszczędności na lekach, na polu operacyjnym, jakości nici, umiejętnościach weterynarzy. Do tego dochodzą koszty dodatkowe do zabiegu (zabieg 150 zł + każda wizyta kontrolna + koszty antybiotyku i środków p/ból). Wbrew pozorom to nie są aż tak wielkie oszczędności. [quote name='DONnka'][B]Ajlii,[/B] to co robimy ? Może faktycznie szkoda tracić zniżki :roll: My jesteśmy elastyczni ;)[/QUOTE] To chyba faktycznie poprosimy o karmę dla Bartonka :) Chłopaka roznosi energia, apetyt też ma niezły :) [quote name='Cantadorra']Ajlii, a co to za kuracja, którą otrzymał Atos na problemy z chodzeniem? Cieszę się, że jest u Atosa taka poprawa.[/QUOTE] Atos dostał zwykły carprodyl... to lek p/c bólowy i p/c zapalny, podawany przy problemach ze stawami. Bierze nie całe 2 tygodnie, a poprawa ogromna! Do tego ciepło i umierkowany ruch.
  19. Wyciąg z regulaminu: "Przy okazji poprawienia błędnie działającego linku do Regulaminu forum została wprowadzona niewielka zmiana. Od dnia 1 stycznia 2013 roku wszystkie bazarki na konkretne organizacje mają w pierwszym poście mieć informację o organizacji (Pełna nazwa, KRS, adres działalności)." Chodzi o miasto (tak jak podane w statucie) czy konkretny adres (ulica, nr domu, nr mieszkania)?
  20. Dziś chłopaki ponownie udały się do lecznicy - w celu badania krwi. Przy okazji oddany też mocz Atosa do analizy. Była ta sama pani doktor, która ich badała zaraz po znalezieniu. Zauważyła dużą poprawę w poruszaniu się Atoska :))) Chłopak chodzi już bardzo ładnie, wogóle nie widać że miał aż taki problem ze stawami... Chłopcy mieli pobraną krew (morfologia + nerki + wątroba). Jest to konieczne przed operacją (kastracje + usunięcie zmiany na mordce Atosa). Wyniki będą jutro lub pojutrze. Jeśli będą ok, to będziemy umawiać po kolei obydwu na zabiegi. Co do kosztów - za badania krwi i moczu zapłaciłam łącznie 145 zł (66 zł Barton i 79 zł Atos). Kastracja Atosa będzie kosztowała 350 zł (narkoza wziewna ze względu na wiek). Nie wiem jaka będzie dopłata za usuniecie zmiany na mordce. W tej samej lecznicy kastracja Bartona to koszt ok. 250-300 zł (bez wziewnej). I tu jest możliwość wziecia faktury - a nawet rozbicia kosztów na dwie faktury. Kosztów w drugiej lecznicy jeszcze nie znam - nie mogę się dodzwonić. Tak sobie myślę jeszcze o byłym właścicielu Atosa... Atos ma zniekształcone pazury tylnich łap - zdarte i źle rosnące. Bardzo charakterystyczne dla psów z niedowładami, z nieleczonnymi zwyrodnieniami - ciągnących tył za sobą (podwijają się wtedy łapy, pies staje wierzchem stopy, wykrzywia stopy do wewnątrz, powłóczy łapami i tym samym ściera pazury i uszkadza). Atos początkowo ledwo mógł utrzymać tył. A teraz... biega, chodzi na prostych łapach, wskakuje na kanapy. Jak zupełnie zdrowy pies. A wystarczyło podanie leków przeciwbólowych i przeciwzapalnych! By pies przestał cierpieć z bólu i dodatkowo sprawiać sobie ból powłócząc łapami. Jesli właściciel psa nie miał na tyle dobrej woli by wziąć swojego psa do weterynarza i ulżyć mu w bólu stawów (koszt kuracji - 50 zł)... Nota bene - zero odzewu na ogłoszenia, nie ma zgłoszenia w TOZ-ie ani w schronisku. Niestety, nikt tych psów nie szuka... Poza tym - chłopaki w lecznicy zachowywali się rewelacyjnie! Barton rozdawał buziaczki, chciał się pieścić, przewracać, siłować, naszczekał pani doktor do ucha ;) Słodziak wlazł na kolana i próbował pisać na komputrze. Możliwe że jest młodszy niż sądzimy. Atos był baaaardzo grzeczny, tylko żył nie chciał pokazać. Trzeba było Mu łapkę ogolić. Nie chcą się też zgubić, baaaardzo się pilnują przy wyjściu na zewnątrz. W samochodzie Barton urządził histerię. A po powrocie, gdy wpadł na podwórko, to był szał radości :)
  21. Też czytałam... brak słów... Nawet nie mam jak pomóc, wszystko wywiozłam do Korabiewic. Gdybyście słyszały że ktoś z Łodzi wybiera się autem z darami, to dajcie znać. Co do chłopaków - mają już obróżki. Udało się kupić wczoraj, chwilę przed zamknieciem sklepu. Po 6,5 zł/sztuka.
  22. Atos dziś ładnym kłusikiem obiegł podwórko :))) Moczu nie dało się pobrać - obszczał wszystko, tylko do pojemniczka nie trafił :/ Leki już dostaje - wziełam z apteki ale nie mam narazie faktury. Jak odbiorę, to podam dokładne koszty. Doszły kolejne wpłaty dla chłopców - dziękuję serdecznie :)))) Cantadorra - 100 zł Agusiazet - 50 zł Bjuta - 50 zł Katarzyna09 - 20 zł Mój mąż chciał dzisiaj zakupić im obróżki porządne, ale remament w sklepie. Po Nowym Roku chłopcy dostaną coś ładnego na szyję. Z uszami mamy mały problem. Czyściłam im w zeszłym tygodniu, a wczoraj już znów zawalone wydzieliną :/ Da się z tym uporać, ale wyłazi i stres, i przemarznięcie - psy "po przejściach" długo mają brudne uszy. [quote name='_Goldenek2']Wielu jeszcze wspólnych lat Wam życzę.... Kazan to jeden z pierwszych psiaków, którym starałam się pomóc.... Wtedy chodziło o zakup jakiejś specjalistycznej karmy o ile mnie pamięć nie myli... Wymiziaj go ode mnie :)[/QUOTE] Dziękujemy za życzenia :) Faktycznie, to Kazan potrzebował kilka lat temu specjalistycznej karmy - adoptowaliśmy Go już z parwo, i do dziś walczymy z powikłaniami. [quote name='DONnka']No to się ładnie odwdzięczymy Bartonowi, nie ma co :megagrin: Za jego bohaterstwo ciachniemy mu jajka :roll: Załatwione [B]Ajlii [/B]:) Możemy na ten cel przeznaczyć 150 zł Czy jest możliwość, żebyśmy zapłacili prosto do weta ? Mamy w zwyczaju wysyłać pieniążki na konta docelowe[/QUOTE] Super :) Dziękuję :))) A Bartonek może i nie doceni obcięcia jajec, ale życie zmieni Mu się na lepsze :D Z wpłatą na konto lecznicy jest możliwość, ale nie w tej co myślałam Go kastrować (i gdzie raczej byśmy mieli zniżkę). Tam można płacić tylko na miejscu i gotówką. Był jakiś problem z przesłaniem na konto, dlatego sunia u mnie na BDT nie mogła skorzyć z pomocy Akcji Sterylizacji. Ale mamy też drugą fajną lecznicę. Już przetestowana pod kątem chirurgii - operowany starszy, bardzo schorowany pies. Warunki rewelacyjne, opieka też (pani wet leżała z psem na podłodze, bo tak sobie pies życzył...). Tam można wziąć fakturę przelewową.
  23. Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie. Pomoc jaką otrzymali Atos i Barton... przeszła moje najśmielsze oczekiwania... Dzięki Wam mogę spokojnie patrzeć w przyszłość chłopaków. Za chwilę zaczniemy wydawać pieniadze na najpilniejsze potrzeby, ale cieszy to i sprawia wielką ulgę że jest za co kupić leki, planować kastracje, mają jedzenie... i przede wszystkim mają wielu Przyjaciół! Dziękuję... Wczoraj zamówiłam dla Atosa puszki. Dzięki Katarzynie09 mieliśmy rabat 10%, czyli za 6x800gr puszek Animodny zapłaciliśmy 35,47 zł :) Przesyłka gratis, bo puszki podpięte do większego zamówienia. Jutro zakupy w aptece i mam nadzieję że uda się oddać mocz Atosa do laboratorium. A korzystając z okazji... i możliwości złożenia życzeń noworocznych... Chwalę się moim Kazanem. Dziś mija równo 10 lat od dnia Jego adopcji ze schroniska... Chciałabym życzyć wszystkim psiakom - tym ze schronisk, ulic, interwencyjnych - by mogli spędzić wiele kolejnych lat w swoich domach. By znalazł się ktoś, kto ich pokocha na zawsze, zadba i potrzyma za łapę w każdej chwili gdy tego będę potrzebować... [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-vFsXduXjXtg/UOC0Mzv7JXI/AAAAAAAACQU/IX3vRRy573o/s512/DSC06837.JPG[/IMG]
  24. Temat pomocy Owczarkowej Skarpety przegadany... no, może nie z samym zaintersowanym ;) Ale ten to ma w głowie głównie przytulanki, zabawy i pieszczoty :D Bardziej potrzebna jest nam pomoc w postaci dofinansowania do kastracji Bartona. Mamy już zebrane fundusze, które pozwolą na kastrację Atosa (i to na wziewnej, bo to starszy pies). Ale musimy zrobić obu badania krwi przed zabiegiem, a na wszystko nie starczyłoby. Więc dofinansowanie kastracji Bartonka to była dla nas wielka pomoc :) Myślę że badania krwi zrobimy w miarę szybko, może już 6-7.01 i o ile wyniki pozwolą, to na kolejny tydzień będziemy ustalać termin zabiegu.
×
×
  • Create New...