Jump to content
Dogomania

ajlii

Members
  • Posts

    3153
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ajlii

  1. Proszę Was, zajrzyjcie do "moich" kolejnych znajdek... jeden pies sprowadził pomoc dla drugiego... [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/237693-Pies-który-łapał-stopa-by-ratować-przyjaciela[/URL]!
  2. Proszę Was, zajrzyjcie do "moich" kolejnych znajdek... jeden pies sprowadził pomoc dla drugiego... http://www.dogomania.pl/forum/threads/237693-Pies-który-łapał-stopa-by-ratować-przyjaciela!
  3. Proszę Was, zajrzyjcie do "moich" kolejnych znajdek... jeden pies sprowadził pomoc dla drugiego... [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/237693-Pies-który-łapał-stopa-by-ratować-przyjaciela[/url]!
  4. Proszę Was, zajrzyjcie do "moich" kolejnych znajdek... jeden pies sprowadził pomoc dla drugiego... [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/237693-Pies-który-łapał-stopa-by-ratować-przyjaciela[/url]!
  5. Ja mam Amiśka na codzień :D Proszę Was, zajrzyjcie do "moich" kolejnych znajdek... jeden pies sprowadził pomoc dla drugiego... http://www.dogomania.pl/forum/threads/237693-Pies-który-łapał-stopa-by-ratować-przyjaciela!
  6. ROZLICZENIE Ponieważ właściciele psów zwrócili wszystkie koszta wpisane na forum - wszelkie wpłaty pozostawiam do decyzji darczynów. [B] Wpłaty:[/B] 400 zł - Aida - pozostawiowe moim podopiecznym 20 zł - Wiedźma - pozostawione moim podopiecznym 30 zł - Paula_t - wpłata przekazana na Amisia-Sokoła 50 zł - Poker - pozostawione moim podopiecznym 50 zł - Maruda666 (akonto bazarku) 30 zł - Satrina - pozostawione moim podopiecznym 100 zł - Cantadorra - wpłata przekazana na Amisia-Sokoła 50 zł - Agusiazet - pozostawione moim podopiecznym 50 zł - Bjuta - pozostawione moim podopiecznym 20 zł - Katarzyna09 -wpłata przekazana na Amisia-Sokoła wpłaty łącznie: 800 zł Przekazane na Amisia-Sokoła - 150 zł Przekazane na Suzankę i Amisia-Sokoła - 50 zł (wpłata akonto bazarku) Pozostawione na moich podopiecznych - 550 zł
  7. Czytałam takie historie... ale nie myślałam nigdy że spotkam takie psy osobiście... Wczoraj jedziemy z mężem po zakupy. Trasa przelotowa, wokół lasy i pola. Z daleka widzimy, że z pobocza wybiega co chwilę pies, wprost pod jadące samochody. Jakby próbował któreś zatrzymać. Auta zwalniają... ale nikt się nie zatrzymuje :/ Zjeżdzamy na pobocze. Pies wybiega i po chwili prowadzi nas na pobocze, w kierunku... psiej głowy. Ze ściśnietym sercem dajemy się Mu poprowadzić... trzeba sprawdzić. Uffff... jest żywy pies. Wpadł do rowu melioracyjnego i nie może się wydostać. Siedzi na zwłokach jeszcze innego zwierzęcia - małego psa? kota? - nie wiem, jest zamarzniety, a ja nie mam czym odkopać. Zresztą, trzeba ratować żywe. Pies w rowie siedzi i patrzy na nas z taką ufnością w oczach - jest dobrze, jest człowiek, pomoże... Wyciągamy go, a On... zaczyna lizać mnie po rękach. Podczas całej akcji drugi cały czas jest blisko - szturcha towarzysza nosem, liże po uszach, przytula się łbem do Niego. Do nas boi się podejść, warczy, straszy. Dopiero jak widzi że głaszczemy tego z rowu, pozwala sobie zapiąć smycz... Za kolegą wchodzi do auta. Psy zabieramy ze sobą. Co mamy zrobić? Wokół pola i lasy. Wygląda jakby psy szły w kierunku zabudowań. Mój mąż idzie zapytać czy to ich psy... w jednym domu nikt nie otwiera, drugi wygląda na opuszczony. Ten wyciągnięty z rowu ledwo chodzi - widać że czuje ból, powłóczy nogami. Obawiamy się, że został potrącony. Oba są strasznie zmarznięte, aż skostniałe... w końcu jest -8 stopni mrozu, a ile One tam siedziały? W lecznicy chłopaki zostały od razu przyjęte i zbadane. Młodszy - owczarkowaty - ma ok. 2-3 lat. Zdrowy. Ma tylko ranę (rozcięcie) na mordce. Starszy - wyżłowaty - ma conajmniej 8 lat. Na szczęście kości całe. Prawdpodobnie od dawna cierpi na zwyrodnienie stawów, a kilka (kilkanaście?) godzin na mrozie nasiliło objawy i pies strasznie cierpiał... Od razu dostaje leki. Ma też zmiany/narośla na mordce, trzeba się tym szybko zająć. Chłopaki były też bardzo spragnione. Od razu zabezpieczam je p/c pchłom - nie chcę mieć dodatkowych gości w domu... Bo przecież muszę gdzieś te psy zabrać, co nie? No i w ten sposób mam dwie dodatkowe paszcze do wykarmienia. Przecież ich nie odwiozę do tego rowu. Ani do schroniska. Łącznie dobrze ponad 70 kg psa... Napewno mają/miały jakiegoś właściciela. Nie są zabiedzone czy wychudzone. Mają takie same obroże. No i są ze sobą bardzo związane - nie opuszczają się nawet na chwilę, jeden bez drugiego nie wejdzie do innego pokoju. Nawet śpią tak by dotykać się choć łapami... Ale siedziały tam na mrozie conajmniej kilka godzin. Strasznie śmierdzą. Chipa czy adresówki oczywiście nie ma. Do tego długi weekend, święta... Przejrzałam wszystkie strony z info o zaginionych psach - ale tych nikt nie szuka... Potrzebuję pomocy! Nie wiem jak będzie... Mam już 5 swoich psów (w tym 3 chore, na lekach i specjalistycznej karmie), BDT dla szczurów. Utrzymanie kolejnych dwóch dużych psów jest ponad moje siły i możliwości finansowe. Chłopaki wymagają i karmy, i suplementów wspomagających odporność (mogą się rozłożyć po tym przemarznięciu). Szczepień. Odrobaczenia. Wyżłowaty z rowu wymaga leczenia - stawy, narośle na mordce... Nie wiem jak to będzie... ale wiem jedno - nie mogłam ich tam zostawić... Chłopcy dostali tymczasowe imiona: Barton (owczarkowaty) i Atos (wyżłowaty). Są bardzo sympatyczni, świetnie dogadują się z innymi psami i ludźmi. Wyżłowaty Atos to przylepa i oaza spokoju. Barton (owczarkowaty) po początkowym straszeniu, okazał się chodzącą radością. Zaprasza do wszystkich do zabawy, tuli się, daje buziaczki. Jest bardzo silny i taki jeszcze dzieciak z Niego. Jak się ogrzały, wyspały w cieple, na miękkich kocach to okazało się że znają dom i potrafią zachować czystość. Umieją chodzić na smyczy. Są kompletnie domowe i nawet wiedzą gdzie jest kuchnia i jak żebrać o coś dobrego... Barton (owczarkowaty) i Atos (wyżłowaty) [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-KDW7Pi5TxhI/UNV4tjp3nEI/AAAAAAAACP4/hdlP6aU2DA4/s640/CAM00264.jpg[/IMG] Narazie tyle zdjęć i chwilo nie będzie wiecej - nie proście mnie o to... nie mam jak i kiedy. Muszę pracować, zająć się swoimi zwierzakami i tymi dodatkowymi. I jeszcze za chwilę świeta. Jak będę miała możliwość, to napewno zrobię im porządne fotki...
  8. [quote name='BUDRYSEK'][B]Udało załatwić sie miejsce w hoteliku pod Radomiem...prowadzi go certyfikowany szkoleniowiec zwiazku kynologicznego, behawiorystka, która pracuje z bardzo trudnymi psami. Pracuje z psami praktycznie cały dzien. Kojce sa wewnetrzne, ogrzewane...koszt 600 zł - pobyt + szkolenie....Mysle, ze to jedyna szansa, zeby ten psiak ustabilizowal sie, wyciszyl....w ostatnich dniach mial ogrom przezyc, nie koniecznie pozytywnych... Tylko po pracy ze szkoleniowcem bedziemy mieli szanse na znalezienie mu domu...odpowiedniego i bezpiecznego dla psa lub tymczasu nieprofesjonalnego i tanszego Jezeli uwazacie , ze warto temu psu dac szansę i pomozecie...z góry dziękuję....[/B] [/QUOTE] Polecona behawiorystka pracowała z psem, którego mam obecnie pod opieką. To co zrobiła z bidy łańcuchowej zakrawa na CUD. Z nieadopcyjnego, przestraszonego, reagujacego na wszystko agresją owczarkowatego, zmienił się na bardzo dobrze ułożonego, w pełni adopcyjnego psa.
  9. Dzisiaj Konarek wybrał się rano po chleb do piekarni. I co usłyszał mój mąż od pani sprzewaczyni? "Ma pan PIĘKNEGO psa!" :))))))))))))))) Konar jest faktycznie ślicznym psem. Wysoko-łapnym owczarem. Z niesamowitą gracją w ruchach. Pod względem zachowania - nie mam zastrzeżeń do Konara. Jeszcze nie jest psem rozpieszczonym, ale stara się jak może ;) Uwielbia kontakt z człowiekiem. Pieszczoty - w obie strony :) Konar często łapie moje dłonie, mamle, podgryza, "szuka pcheł". Potrafi walnąć mnie łapą i zaprezentować piękny uśmiech ("no, baw się!"). Podaje łapę, przybija piątkę - najczęściej z własnej inicjatywy. Uwielbia byc tulony, drapany. Uwielbia by mówć do Niego pieszczotliwym tonem, w przelocie choć na moment się przytulić, podsunąć łepetynę do głaskania. Miasto jest dla psa niesamowitym i wciąż nieodgadnionym tworem. Ludzie, samochody, sklepy, maszyny budowlane - oglądać wszystko, i najlepiej wszystko naraz. Nie boi się, jest zafascynowany choć także ostrożny. Co ciekawe... Konar umie chodzić ładnie na smyczy, ale na... łące. I w lesie. Na ulicy jest ze wszystkich stron naraz i chce iść w każdym kierunku.
  10. [quote name='dogses']Dzwoniła dzisiaj Pani i pytała o Hepiego :) to chyba ta Pani "od" ajlii. Umówiłam się z nią na kolejny telefon w sobotę:cool3:[/QUOTE] Nie, to nie ode mnie ;) Mi dopiero Twój mail ściągnął się dzisiaj (mam parszywy transfer), jeszcze nie wylazł ze skrzynki dalej.
  11. Zapisuję, by znów nie szukać. Bostona poznałam osobiście, chciałaby wiedzieć jak potoczą się Jego losy. Poproszę link do Jego tematu na forum owczarkowym, nie mogę znaleźć.
  12. Potrzebuję ładnych fotek Hepiego, opisu (waga, wielkość) oraz historii na maila ajlii(@)wp.pl Dziś miałam zapytanie o małego pieska do towarzystwa dla pani. Nic nie obiecuję, bo jeszcze trwa żałoba po poprzednim... ale już było zainteresowanie :) Warto chyba chłopaczka zareklamować?
  13. [quote name='dogses']Mi to wytłumaczyła pauta_t - już miałam pisać, ale widzę tu profesjonalne screeny :D Wieści od Hepiego: [I]Dzisiaj był drugi zastrzyk i dostałem syrop Inflamex. Pani wetka mówi, że to ziołowy i naturalny lek, który mi nie zaszkodzi. Ponoć boi się o moją wątrobę i ogólnie o te niedożywienie, więc na razie mam ten syrop przez 7 dni jeść żeby nie bolało. Po tygodniu, jak już mi się brzuch zaokrągli, będą się martwić co dalej. Na razie mam to jeść. Skóra mnie na grzbiecie swędzi, nie lubię tych codziennych kąpieli ale wiem, że to pomoże. Czasem mi się wydaje, że te wstrętne pchły nadal po mnie łażą, ale wetka mówi, że ich nie ma. Coś tam gadali o moim ogonie, że też tam może być zwyrodnienie. Może dlatego nie mogę go zbyt wysoko podnieść?[/I] [I]Ta pani, co mnie przyprowadziła do swojego domu wczoraj tak śmiesznie do mnie mówiła, że musiałem sprawdzić o co chodzi. Zaczęła tak dziwnie mówić, położyła się na przeciwko mnie i patrzyła. Zrobiło mi się jej żal i przyszedłem do niej, dałem buziaka i położyłem główkę na jej ręce - chciałem ją pocieszyć. A potem ona zaczęła mnie tak dziwnie za uchem coś robić...i mi się to tak spodobało, że wstałem i zamerdałem ogonkiem. I miałem takie coś, że zacząłem tak nieporadnie podskakiwać z radości i poszedłem do takiego dużego pokoju. Ale jak tylko tam wszedłem to mi się coś dziwnego zrobiło...podkuliłem ogon i uciekłem do mojego pokoju. I już chciałem żeby mnie wszyscy zostawili w spokoju...No to zostawili. Nie wiem dlaczego tak mam, ale się staram tak nie mieć...I myślę o Was, bo wiem że to dzięki Wam mam taką pyszną i pachnącą karmę :) i dzięki Wam już mnie tak nie boli kręgosłup :) a na spacerach nawet mogę prostować czasem grzbiet, to mi łatwiej sikać :) Dziękuję, Kocham WAS...[/I]:loveu:[/QUOTE] Inflamex jest rewelacyjnym lekiem! Praktycznie wszyscy nasi "stawowi" podopieczni z niego korzystają. Chodzą na tym psy ze spondylozą, ze zespołem końskiego ogona. To naturalny steryd, ale bez skutków ubocznych. Prócz działania p/bólowego i p/zapalnego, działa ogólnie łagodząco na inne schorzenia. Jedna uwaga - nie można podawać inflamexu z innymi środkami sterydowymi lub nie-sterydowymi przeciwzapalnymi! To nie preparat witaminowy, tylko lek o silnym działaniu. To jakby podać dwie dawki sterydu naraz. Weterynarze nie zawsze o tym wiedzą (to w końcu lek ziołowy), dlatego w razie wątpliwości proponuję skontaktować się bezpośrednio z cortaflexem (jest możliwość konsultacji weterynaryjnej telefonicznie). Przepraszam, nie zdążyłam się jeszcze zająć wynikami Hepiego. Mam taki gorący czas, nie wiem w co ręce włożyć...
  14. Kazio w zastanawiał się nad karierą modela... Nawet zareklamował bazarek: http://www.dogomania.pl/forum/threads/237360-OZDOBY-ŚWIĄTECZNE-dar-serca-dla-bezdomnych-psów-do-20-12 Na początku modelowania było nawet fajnie... ... ale nie przesadzajmy ;)
  15. Bo każdy pies chce mieć swoją "budę" i swojego przyjaciela, któremu można odgryźć nos :) [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-jsmh1sGpP_s/UMuGTGlKz3I/AAAAAAAACPY/4MpMCTLyMXI/s640/DSC06610.JPG[/IMG]
  16. Zapraszam na bazarek - w połowie na bohatera wątku :) Co by szybko trafił do ciepłej miejscówki... [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/237360-OZDOBY-ŚWIĄTECZNE-dar-serca-dla-bezdomnych-psów-do-20-12?p=20134763#post20134763[/url]
  17. [quote name='katarzyna09']Będziemy działać ;) Na razie ajlii "walczy" z kolejnym bazarkiem ... Już skończyłam. I odpadam na dziś - mam tak zmęczone oczy od kompa, że już ledwie widzę :/ http://www.dogomania.pl/forum/threads/237360-OZDOBY-ŚWIĄTECZNE-dar-serca-dla-bezdomnych-psów-do-20-12?p=20134763#post20134763
  18. Są jakieś nowe wieści o psiaku?
  19. [quote name='dogses'] Dzisiaj Hepi nie ma dobrego dnia :( próbowałam go pogłaskać, ale skończyło się paniką i Hepi ugryzł mnie. Zastanawiam się jak socjalizować taką psinę? Jak myślicie, zostawić go w "spokoju" żeby sam się oswoił z sytuacją czy próbować przekonać go do siebie? Czasem mu się zdarzają takie nieśmiałe pocałunki, ale nie wiem jak reagować. Chcę mu pomóc, a nie stresować, więc nie jestem wylewna co do niego. Może któraś z Was miała doświadczenia z takimi psiakami?[/QUOTE] Może odczuwać ból i bronić się przed dotykiem. Może utożsamiać człowieka z bólem - kopniaki, odganianie. Może źle kojarzyć niektóre Twoje ruchy - np. pogłaskanie po głowie, schylenie się nad nim to potencjalne zagrożenie. Podjadł, ogrzał się, wyspał, poczuł się lepiej psychicznie i zaczyna się bronić przed potencjalną krzywdą. Jeśli możesz, to spróbuj jak najszybciej wrócić do normalnego trybu życia. Niech siedzi i się przygląda. Widzi Twoje relacje z innymi zwierzakami. Normalne odgłosy domu, życia codziennego. Nie chodź koło Niego na paluszkach - jak musisz włącz odkurzacz, wstaw pranie itp. Poczekaj aż sam wyjdzie do Ciebie z inicjatywą w kwestii dotyku. Chce być blisko - super. Nie chce być dotykany - trzeba to uszanować, szczególnie teraz gdy dotyk może oznaczać ból fizyczny (stłuczenia, przemarzniecie, stan zapalny). Podsuwaj smakołyki. Chwal jak ślicznie zjada. Jak najwięcej gadaj do Niego pieszczotliwym tonem. Ten stan może trwać kilka dni albo kilka tygodni. Napewno jak fizycznie wróci do siebie, będzie łatwiej szło. Wyciągniety ze schronu umierający pies pogryzł mnie kilka razy tak, że zostały blizny. Po pół roku był "moim" psem - oddanym i kochającym (tak Bea100, piszę o Bochnarku). Psy które nic dobrego nie zaznały od ludzi muszą się uczyć tego, co im należne - że można być kochanym, głaskanym, rozpieszczonym. Natomiast nie podoba mi się to przewracanie. Poproś weta o sprawdzenie uszu - zapalenie ucha środkowego może dawać takie objawy. Rtg wiadomo - cały kręgosłup, nawet jeśli miały być to dwie klisze.
  20. [quote name='Dulska']Jak zadzwoni, to się bardzo uciesz: pies Cię ugryzł i szukasz właściciela, żeby okazał świadectwo szczepienia przeciwko wściekliźnie. Rzecz jasna, pies użarł i zwiał! Już myślałaś, że będziesz się musiała poddać nieobojętnemu dla zdrowia szczepieniu - a tu taka miła niespodzianka, właściciel się zgłosił. Byłoby Ci bardzo przykro, gdybyś musiała egzekwować świadectwo przy pomocy policji - ale pan na pewno poda adres, żebyś po ten papier przyszła - Ty, albo mąż i dorosłym synem....[/QUOTE] Tak, tak. Oczywiście :) Pan oczywiście musi się dowiedzieć że szczepienie p/c wściekliźnie to obowiązek ustawowy, a za jego niedopełenienie grozi odpowiedzialność karna. No i ten płaszczyk kaszmirowy ucierpiał jak pies wbił ząbki... a właściciel odpowiada za szkody wyrządzone przez psa, więc musi wyskoczyć z kilku stówek... wszystkim bardzo przykro z tego powodu oczywiście ;)
  21. Przede wszystkim przestańcie panikować! Sprawa jest durna, ale nie beznadziejna. Przede wszystkim facet nie chce odzyskać psa. I to jest najważniejsze. Złożył stosowne oświadczenie policjantom. A jak będzie chciał? No cóż... Koszty leczenia - trzeba zbierać rachunki/faktury. Musi je pokrywać własciciel psa. Podobnie jak szkody wyrządzone przez pupila (no, przecież pogryzł kozaki za 700 zł! wszyscy widzieli jak złapał i szarpał). Koszt utrzymania w DT? Pomogę wystawić odpowiedni rachunek, po cenach komercyjnych np. 45 zł/doba. Plus mandat bo pies nie miał adresówki, prawda? Dodatkowe 250 zł. Naprawdę myślicie że właściciel będzie się prawował? O psa którego wcześniej nie karmił, nie leczył, nie traktował odpowiednio? A! Jeszcze sprawa o znęcanie się nad zwierzęciem (porzucenie - bo to fakt, bicie - są przypuszczenia). Poza tym jeszcze sprawa - facet musiałby udowodnić że to jego pies, a nie "podobny". Chipa nie ma przecież. Świadkowie twierdzą że to bezdomniak. Wiem że stresująca sytuacja, ale z takich spraw zazwyczaj nic nie wynika. Odebrałam parę zwierzaków właścicielom. Nigdy nie miałam żadnych problemów prawnych z tego powodu. Tam gdzie zaczyna się rozmowa o pieniądzach, tam zazwyczaj kończą się sentymenty. A w razie czego... będziemy się martwić. Pieski uciekają, tak to bywa ;)
  22. [quote name='paula_t']Amisiek chyba do końca życia będzie musiał być na lekach, skoro to cały czas powraca?[/QUOTE] Mam nadzieję że nie... Amiś ma zniszczoną śluzówkę pęcherza. Kamica dodatkowo utrudniała regenerację. Mam nadzieję że gdy uda się rozpuścić kamienie, to i śluzówka pęcherza będzie się regenerować. Ale póki co trzeba działać i leczyć każde zapalenie pęcherza, by nie objęło także nerek. No i dalej nie niszczyło śluzówki pęcherza. Myślę że wprowadziny stałą suplementację żurawitem oraz urosept profilaktycznie.
  23. [quote name='dogses'] Jadę teraz do weta, umówię się z jakimś na pobranie krwi na jutro. Tylko proszę o pomoc - jakby ktoś mi wyszczególnił jakie badania mam zrobić. Wiem, że: - mocz - morfologia krwi I coś jeszcze?[/QUOTE] Psiak musi być na czczo do badań krwi! Potrzebna jest morfologia + biochemia (parametry nerkowe i wątrobowe) Podaj maila, wyślę Ci wyniki badań jednego z moich psiaków - tam będzie wyszczególnione co jest badane w ramach morfologii i biochemi.
  24. [quote name='dogses']Czyli mogę normalnie do pudełeczka mocz zebrać i zanieść? I mam powiedzieć, że to psi mocz? Strasznie przepraszam za te głupie pytania:oops:[/QUOTE] Dokładnie :) Kupujesz w aptece za 90 gr pojemnik na mocz, łapiesz poranne siuśki (najlepiej środkowy strumień) i niesiesz do laboratorium. Możesz powiedzieć że to mocz psa, ale nie ma to nic do rzeczy. Tylko prosisz o badanie z osadem koniecznie. Pytania nie są głupie. A my jesteśmy po to by podowiedzieć co trzeba ;)
  25. [quote name='dogses']Boże :( dziękuję za porady. Ja wiem jak ważna jest diagnostyka, ale nie mogę mu jej zapewnić u siebie. Na razie nie mogę mu zrobić badań - nie stać mnie na to. I dodatkowo na podróż do Wrocławia. [/QUOTE] Przynajmniej badanie moczu możesz zrobić u siebie. Można oddać w zwykłym laboratorium ludzkim. Niektóre normy będą inne (np. ciężar właściwy), ale przynajmniej będzie wiadomo czy mały nie ma leukocytów, bakterii, czy nie wychodzi bilirubina, urabilinogen. Koszt podobny ok. 15 zł.
×
×
  • Create New...