czia
Members-
Posts
1105 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by czia
-
szczeniaki na budowie- cała rodzina w nowych domach
czia replied to czia's topic in Już w nowym domu
mama szuka domku dzieciaki w domkach. -
wysłalam do taks zamówienie na kurteczkę.:cool3::roll:
-
na innych powierzchniach jest troszkę lepiej, ale też ma takie trudności, szybciej udaje mu się wstać, ale przychodzi mu to z trudem. Nie ma kubraczka. Znalazłam na allegro najtańsze za 20,00 zł plus 12 przesyłka. Lekarz mówił, że jak będzie spał w ciepłym to mu nic nie będzie. Ale zastanawiam się czy mu nie kupić?
-
-
to ostatnie zdjęcie z poprzedniego postu, to Piotruś, kiedy nie może wstać, tak wtedy tylne łapy mu się rozjeżdżają. Niżej dalsze zdjęcia.
-
-
Wczorajsze wydatki: - wizyta u lekarza- 160,00 zł. - fryzjer ze znieczuleniem- 90,00 zł. RAZEM: 250,00 zł. Potrzebuję: - kaganiec - nowe legowisko - obrożę - karmę leight, najlepiej dla wątrobowców.
-
-
magija, rozumiem, że nie chciałaś mnie urazić. A i to nie było też konkretnie do Ciebie, a tak ogólnie po tych niektórych postach. Wczoraj był bardzo ciężki dzień. Jestem otwarta na konkretne rady i propozycje. Przerobione i z życia wypraktykowane. Natomiast nie przemawiają do mnie teorie z książki. Bo te znam i stosuję na codzień w pracy z moimi psami. Tak, dobrze Goniu moje wpisy rozszyfrowałaś, Piotruś reaguje agresją w sytuacjach dla niego stresujących, niepewnych i kiedy nie może zrobić czegoś z powodu jego niedyspozycji. Terytorialny jest i to nawet nie ma co podważać. Ale my konsekwentnie będziemy pokazywać gdzie jego miejsce, a i będziemy respektować, że jego miejsce - to jego azyl. Nad jedzeniem będziemy pracowali. Piotruś waży 18 kg 800. Te zmiany na skórze mogą być problememi wątrobowymi lub ze starości, ale to przyniesie biochemia. W każdym razie Piotruś na razie powinien przejść na karmę leigh. Trzeba mu trochę diety:roll:. Miałam dziś jechać na dodatkowe badania i potwiedzić diagnozy u innego lekarza, ale postanowiłam dać czas Piotrusiowi i pojadę we wtorek dopiero. Czemu: Piotruś w nocy zjadł legowisko- pogryzł doszczętnie, było to nowe koszykowe legowisko kupione dla niego, zsikał się w nie i wygrzebał ręczniki i koc z niego i spał obok:cool3:. Rano był zdziwiony, pozwolił mi podejść bliżej do legowiska i posprzątać. Poprzytulał się i prosił o drapanie, skóra jeszcze swędzi. Na spacerze pilnował się i cieszył, dużo lepiej chodzi bez kołtunów i jest radośniejszy. Na koty nie zwraca uwagi.:multi: I mam nadzieję, że tak zostanie. Postanowiła więc nie stwarzać dodatkowych sytuacji stresowych i pozwolić mu poczuć się bezpieczniej. Antybiotyk ma, więc stan zapalny będziemy leczyć. Na razie - pierwsza teoria lekarza, węzły chłonne są powiększone bo jest stan zapalny organizmu i to też może być jeden z objawów, choć powiększenie jest duże, rzadko kiedy jest takie. Antybiotyk powinien pomóc, jeśli nie, to wtedy w USG zobaczymy. Dostał wczoraj zastrzyki, przeciwzapalny, antybiotyk witaminy. Krople na kark, na robaki, ale dopiero mam podać jutro.
-
Wieści są ale niezbyt optymistyczne, a i wieczór ten ciężki. Piotruś, bohater wątku- jest psem trudnym i wymagającym wiele pracy. Nie mógł wsiąść do samochodu, nie dawał rady, kiedy chciałam mu pomóc, zaatakował mnie. Chodziliśmy tak wkoło samochodu 20 min. Zmieniłam samochód na inny, niższy, w końcu wsiadł i nie pozwolił mi do niego wsiąsć. Poczekałam, uspokoił się i wsiadłam. Przez drogę modliłam się, zeby mnie nie ugryzł, ale po drodze uspokoił się i domagał się pieszczot. U lekarza musieliśmy założyć pętlę na pysk i podać leki uspakajające. Dopiero mógł go zbadać. Ma podwyższoną temperaturę, stan zapalny górnych dróg oddechowych, prawdopodobnie robaki, bardzo powiększone węzły chłonne w tylnych kończynach, lizne owrzodzenia na ciele, stwardnienia. W oczach początek zaćmy, w prawym bardziej, stąd może nie dowidzieć i być nerwowy, uszy ma czyste, węc nie wiadomo czemu nie dosłyszy, a tak jest faktycznie. Lekarz ocenił jego wiek na 6 lat, ale po tym jak mu powiedziałam, że tak schronisko oceniło, bo na początku dawał mu powyżej 10. Zęby tylne pokryte kamieniem. Pobrał krew na morfologię, biochemię, wyniki w poniedziałek. Takiego śpiącego zanieśliśmy obok do fryzjerki, ogoliła go, ma tak wrośnięty brud, ze nie zdołała jednorazowo doczyścić, Piotruś zaczął się budzić i łapać zębami, pomimo narkozy i kagańca. Pod prysznicem widać było, że sprawia mu to przyjemność bo mruczał zadowolony. Nie udało mi się zrobić USG i RTG bo nie było już tych dobrych lekarzy na dyżurze, byli młodzi, którym jeszcze nie ufam do końca. Brak doświadczenia i sami sugerowali, żebym przyjechała jutro. W domu widać że obcięcie kołtunów i kąpiel dobrze mu zrobiła, nie mógł wejść po schodach- 2, więc znów się zdenerwował i zaczął na mnie ujadać. Weszliśmy innym wejściem. Zwiedził dom, poprzytulał się i położył. Potem chciała wstać z podłogi, kafelki i nie mógł, więc się znów zdenerwował, kiedy próbowałam mu pomóc, chapsnął mnie zębami. Rozkraczony leżał i warczał, popuścił mocz. Usiadłam koło niego i czekałam, coraz bliżej, coraz bliżej, uspokajał się i podał łapkę prosząc o pomoc,w końcu wstał. Potem podszedł do syna n kanapie, chciał wejść na nią, syn nie pozwolił- gestem nie wolno, Piotruś pkazał zęby, odszedł, pokazałam mu gdzie ma miejsce, nie wszedł, nie podobało mu się , więc za karę wrócił do siebie, do garażu, trudno. Niec nie poradzę, tam na razie będzie mieszkał, zresztą on sam czuje się tam bezpiecznie. Na dziś dość wrażeń- i on i ja jesteśmy zmęczeni.
-
Czarny Terier nie ma jeszcze roku a zaliczyła mordownię! Ma DOM
czia replied to malawaszka's topic in Już w nowym domu
jest bosssska:roll::loveu: Pasowałaby do mojego kompletu kudłsczy, ale no cóż, tylo pomarzę.... Trzymam kciuki za bardzo dobry domek dla ślicznoty.:lol: -
na pewno wina, przerośniętych pazurów:razz:, być może brak ruchu w schronie, spowodował jakiś zanik lub inne dolegliwości, zobaczymy. Zdjęcia rtg w razie czego zrobimy albo usg.:roll:
-
o 18.00, a o 19.00 fryzjer. Pani z którą byliśmy umówieni na 16.30 zachorowałą i odmówiła wizytę, znalazłam inną, zaprzyjaźnioną z wetem, on mi pomgł, mieli już umówione psy, ale że to pilna potrzeba, przyjmą nas o 19.00. najpierw Piotrusia zobaczy lekarz, a w razie czego pojadę też do innej kilniki na dalszą diagnostykę, to lecznica całodobowa i zaprzyjaźniona.
-
Kolejna noc za nami. Wczoraj wieczorem mieliśmy starcie "kto tu rządzi", Piotruś pokazał ząbki kiedy karmiłam go parówką, nie mógł się doczekać, byłam za wolna w podawaniu kawałków i troszkę się zdenerwował. Potem dostał kolację, no i też dał mi do zrozumienia, ze nie życzy sobie towarzystwa przy spożywaniu posiłku:cool3:. "Talerz jest mój i się nie zbliżaj":diabloti: Po posiłku położył się na swoje posłanie i obwieścił, że to jego teren i wara komu do tego.:angryy::mad: Dałam za wygraną. Po 30 min. poszłam po niego, przywołałam do siebie, raczył mnie w końcu zauważyć, choć wydaje mi się, że jak wysokim tonem gwizdnęłam, to coś usłyszał. Przydreptał i poddaliśmy się głaskankom, pozwolił mi podrapać się po brzuchu, wyskubać kilka kołtunów i kłosów słomy- bardzo mu to przeszkadza. Położył głowę na kolanach, w końcu tylne łapy rozkraczyły się i Piotruś padł koło mnie.:loveu: Martwi mnie fakt, iż nie zdołał się podnieść potem! Tylne łapy odmawiały mu posłuszeństwa, rozjeżdżały się. Przednimi drapał i żeby złapać jakiś opór, a tylne nic, :crazyeye:w końcu podniosłam go w połowie i postawiłam na tylne łapy:roll: Podreptał na swoje posłanko. Zaglądałam później - spał i chrapał. Rano przyszedł się przywitać. Zakropiłam oczy i zostawiłam go na posłaniu.
-
już wyczyściłam.
-
-
wyrwałam się z pracy odwiedzią Piotrusia i wypuścić na podwórko, świeci słonko, jest -3. Mały się ożywił, merda ogonkiem, już żywiej biega. Nawet po schodach lepiej wszedł, biedny pośliznął się na kaflach tarasowych i było hamowanie na dupce. Zrobiłam mu nowe foty, zaraz wstawię. Kupa w normie.:roll:
-
Gonia, trudno powiedzieć, co się wykluje u lekarzy, na pewno dostanę zniżki jako stały klient. Fryzjerka powiedziała, że bierze 70-80 za teriery, ale jak go zobaczy, to mam nadzieję, że zejdzie z ceny. Szkoda, że moja stała fryzjerka jest na macierzyńskim, bo zrobiłaby za pół ceny lub za darmo. Jeżdżę do niej regularnie z moimi psiurami. Do tej jadę pierwszy raz, dziś mąż z naszym briardem, a jutro ja z Piotrusiem.
-
Cioteczki, mam złe przeczucia, Piotruś nie słyszy, dziś rano poszedł z mężem na spacer, potem go wołałam, nic, zero reakcji, dopiero jak podszedł blisko i mnie zobaczył, szybciej ruszył i się ucieszył.:crazyeye: Jakna razie ten pies przeprasza, że żyje, jest smutny, wycofany, jak podnoszę rękę do głaskania, to kurczy się, w oczekiwaniu co nastąpi potem.:shake: Jak go zostawiam, kładzie się na swoje posłanko i nie syszy, zę otwieram drzwi, że pukam, że go wołam, podchodzę blisko i jak go dotknę to zaskakuje. Cichutko pipiskuje. Bardzo mu przyszkadzają te kołtuny i brud, drapie się biedny i chodzi tak jakby miał coś między nogami. Już jutro o 16.30 będzie kąpiel i strzyżenie, więc może się ożywi, jak zdejmiemy te kilogramy brudu. Będę też mogła go wziąć już do domu, bo jak na razie smród jest niesamowity.:eviltong: dziś rano przemyłam oczy i zakropiłam, były pełne ropy. Pokasłuje też i odbija mu się i cofa pokarm. Myślę, że jest zarobaczony. Zjadł puszkę mięsną, suche stoi.
-
-
malutka ma się dobrze, na razie zostaje i poszukiwania domku wstrzymane. ON znów nie je, mam nadzieję, że nowi właściciele go jak najszybciej zabiorą do siebie, ma mieszkać pod lasem u leśniczego.
-
Piotruś grzeje dupkę, trochę pobrykał- jeśli tak można powiedzieć i nazwać ciapowaty ruch, jak u podstarzałej panny:cool3:, wypił już 3 miski wody i zjadł trochę rosołku, suchego nie rusza. Wymyłam i zakropiłam oczy, zrobiłam mu kitkę i bryka. Po spacerku w ogrodzie zasnął kamiennym snem, zrobiłam mms i wysłałam Goni, nawet się nie obudził, spał jak zabity. Teraz trochę mu umyłam uszy i obcięłam kilka kołtunów, jak doszłam do dupki to pokazał mi kto rządzi, popracujemy nad tym.:evil_lol: Nie wiem, ale mam podejrzenie, że on nie słyszy???:shake: Nie reaguje jak go wołam, klaszczę, krzyczę, biega po ogrodzie i mnie szuka, dopiero jak jest blisko i mnie widzi cieszy się, ze trafił. Niezdarnie wchodzi po schodach, ma z tym problem, a do mojej parterówki są tylko 2 schodki. To tyle pierwszych spostrzeżeń, będę obserwować i na bieżąco pisać. Może to stres i nerwy u niego, dlatego taki ciapowaty:roll: A smrodek.....:p Poza tym jest kochany i nie wymagający, moje psy jeszcze się nie zorientowały, że mają kolegę za drzwiami, bo on taki cichutki. Koty na razie też spokojne. Zdjęcia robię i będą jutro od rana. W piątek mamy fryzjera i wizytę u lekarza.