czia
Members-
Posts
1105 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by czia
-
dzięki za dobre słowa. Nie robię nic nadzwyczajnego. Większość tu na dogo pewnie robi to samo lub jeszcze więcej.:roll: Wczoraj oglądałam na canal+ film z terierem irlandzkim w roli głównej - strażaku, ratował ludzi, widziałam w nim naszego Piotrusia, tylko młodego i nie skrzywdzonego przez los i ludzi. Smutno mi się zrobiło, bo za ścianą leżał skulony, "wrak psa", którym stał się dzięki swojemu "Panu".
-
zdjęłam mu kubraczek, bo słonko świeciło, no i skóra musi oddychać.
-
Mówisz i masz;)
-
Nie róbmy z niego wampira:crazyeye::razz:. Piotruś gryzie jeśli, np. niespodziewanie dotkniesz go, a on nie był na to przygotowany, przed pogłaskaniem go, musisz być z przodu i delikatnym ruchem ręki zacząć głaskać:roll: Jeśli masz w ręku miskę z jedzeniem, to musisz ją postawić szybko, a potem bokiem wycofać się, sprawiając wrażenie, że nie chcesz mu zabrać. Nie możesz wykonywać gwałtownych ruchów nogą. Po prostu trzeba pamiętać, że jest on głuchy, niedowidzi, i postępować dleikatnie i z opóźnionymi ruchami. Poza tym jeśli Piotruś leży, nie zbliżaj się, czekaj, aż się podniesie i podejdzie do Ciebie. Wstanie z posłania sprawia mu trudność, a jak leży jest bezbronny i reaguje też agresywnie. Wszystkiego można się nauczyć. oza tym jest to bardzo spragniony miłości i domu pies. Uwielbia być tarmoszony i głaskany, wtula się w kolana i domaga się głaskania i drapania swędzącej skóry. Zacząłą nawet biegać, jak ma dobry dzień, cieszy sie, zę wracamy do domu i biega za każdym po kolei nie mogąc się nacieszyć , ze jesteśmy. Bardzo cieszy się, jak ubieramy się, okazuje to poprzez lekkie skakanie i szczekanie, że idzie na spacer na smyczy. Ostatnio przeszedł lasem 4 km.:eviltong:
-
Piotruś zwraca. Jego oczka dalej ropieją, jedno nawet trochę spuchło, kropię je. Kawaler sika w domu:angryy:. Wczoraj synek stał na parapecie, żeby uciec przed Piotrusiem. A ja mogłam tylko patrzeć i czekać, aż się uspokoi. Nie pozwolił do siebie podejść.:shake::-(
-
wczoraj była rozprawa w sprawie Pinia. Zapadł wyrok 10 miesięcy -w zamianie na prace społeczne po 40 h miesięcznie i 400,00 zł nawiązki na TOZ o/ Gorzów. Jeśli nie będzie pracował, dostanie 150 dni aresztu. wieści o Piniu dalej nie mam.:shake:
-
Tak, napisałam meile, do dwóch znanych tu cioteczek, zaufanych i z dużą praktyką. Czekam na ich relacje.
-
żywe sreberko! cieszę się, że wszystko w porządku, ściskam Was mocno:loveu:
-
Agatko co u Was słychać? Kiedy pokażesz małą, jak wyrosła? Nie mogę sie doczekać:loveu::lol:. Pozdrawiam.
-
dziękuję za wsparcie, decyzja jest trudna i zdaję sobie sprawę, że z każdym dniem będzie mi coraz ciężej ją podjąć. Piotruś dostał 14 dni. Mam nadzieję, że te dwa tygodnie będą dla niego dobre, a my nie będziemy musieli izolować go, żeby poczuć się bezpiecznie w swoim domu. Choć dzieci, szczególnie najmłodszy, dostał zakaz zbliżania sie do Piotra i wypuszczania go z pomieszczenia, jeśli nie ma nas w domu! Piotruś z jednej strony jest agresywny i potrafi ugryźć, zranić, a za chwilę szuka kontaktu, głaskania, robi ukłon w moją stronę starając się pozyskać sympatię i zainteresowanie.
-
Nie wiem co napisać. Piotruś czuje się dobrze, leki przeciwbólowe działają, jednakże znów zaczął zwracać . Myślę jednak, że to z obżarstwa. Piotr je swoje, a potem biegnie szybko do misek kocich. Potem znów do swoich, ciągle szuka jedzenia, być może te leki hormonalne spowodowały, że on ciągle chce jeść. Robi się coraz grubszy, obawiam się o jego kręgosłup. Niestety jego agresja się nasila, czuje się lepiej i coraz pewniej. Kiedy zamykam kocią spiżarnię przed nim, rzuca się na mnie. Potrafi zezłościć się kiedy trzymamy jedzenie w rękach i mu nie chcemy dać. W sobotę zdenerwował się chciał mnie chwycić za kostkę, bo przechodziłam obok niego i niechcący dotknęłam tylnych łap. a położył się na środku korytarza, przy mnie, bo prasowałam. Odsyłanie go na miejsce nie ma sensu, bo nie słyszy, a na gestykulacje nie reaguje. Nie można podejść i go poprowadzić na miejsce i pokazać, bo w momencie, kiedy do niego się zbliżamy i nie jest to głaskanie czy drapanie, to reaguje warczeniem i pokazywaniem zębów. Wczoraj ugryzł mojego 8 letniego syna- rano, kiedy bawił się klockami przy biurku. Piotrusiowi nie podobała się zwisająca ręka i złapał go za nią. Wieczorem pogryzł mnie w stopę, mam rozszarpane palce i spuchniętą stopę. zamykałam drzwi tarasowe, po tym jak wystawiłam miski z kocim jedzeniem dla kotów, które mieszkają u mnie na stryszku, jedzą w tarasie. Drzwi przytrzymałam stopą, on stał i zdenerwował się, że nie wypuszczę go do nich. Potem gonił za mną i atakował, aż do łazienki, kawał drogi, gdzie poszłam opatrzyć rany. mam bardzo mieszane uczucia, i dylemat. Co zrobiłam źle? Poniosłam porażkę. Ten pies już wie, że się go boimy.
-
spod choinki do uśpienia- mix bernardyna- adoptowany po raz 2
czia replied to czia's topic in Już w nowym domu
mały jest w schronie, czekam na zdjęcia. Jak tylko dostanę od Wioletat, to wstawię. -
tak, malutka zostaje, została odrobaczona, śpi w łóżku z dziewczynką i ma się dobrze.
-
spod choinki do uśpienia- mix bernardyna- adoptowany po raz 2
czia replied to czia's topic in Już w nowym domu
Wczoraj wieczorem dowiedziałam się, zę mały wrócił do schronu. Państwo oddali go, "Bo mały jest dominantem i bali się o bezpieczeństwo dziecka". Misio wybrał sobie Pana na pana, a na innych źle reagował. Po co szkolenia, po co konsultacje z trenerem, po co szukać pomocy, pracować, lepiej oddać jak zepsutą zabawkę do skelpu i wziąć nową!!!:angryy::mad: Koleżanka jedzie dziś do schronu, obfoci malca. Mam nadzieję, że nie będzie długo czekał, choć teraz z taką etykietą, nie wiadomo.:shake: Cioteczki od Benków, pomóżcie!!!!:-( -
Radom-śliczna,duża Elza uratowana od śmierci głodowej nareszcie w domku!!!
czia replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
zaznaczam, będę zaglądać.:-( -
Napisałąm do wandul66, może się zgodzi podejsć i sprawdzić domek. Też sie niepokoję, obiecanych zdjęć nie ma i przestały przychodzić odpowiedzi na meile. Nie wiem co się dzieje?:mad:
-
-
Tekst piękny, wyciskający łzy. Goniu- zdrowiej szybko. Piotruś ma się bardzo dobrze, o dziwo, z dnia na dzień, jak na razie, rozkwita. Tabletki przeciwbólowe przynoszą mu ulgę i śmiga coraz lepiej. Skóra swędzi, więc Piotruś co jakiś czas ociera dupką i boczkami o ściany i próbuje się podrapać, kiedy mu nie wychodzi, podbiega i domaga się drapania całego ciała. Wieczorem kolejna kąpiel w specjalistycznym szamponie i płynie. Widać, że przynoszą ulgę, a i chyba poprawę. Ten pies tak cieszy się, że jest w domu, że zapomina o bólu. Biega po całym domu i stara się zwrócić na siebie uwagę. Wczoraj byłam w lecznicy bez Piotrusia, odebrałam wyniki krwi, rozmawiałam o stanie Piotrusia, na spokojnie bez emocji, które nam towarzyszyły przy odkrywaniu coraz to nowych schorzeń w dniu badania. Wyniki krwi są nawet dobre, nie ma cukrzycy. Morfologia też się poprawiła przez te 4 dni u mnie, nie dużo, ale jest poprawa. Piotruś dostał lek z hormonami tarczycy, dziś je wykupię. Doktor powiedział, że na lekach przeciwbólowych i przeciwzapalnych Piotruś może żyć jeszcze kilka lat. Wszystko zależy od guzów na śledzionie, czy one będą się powiększać, czy nie i czy zaczną dawać przerzuty na inne narządy. Kontrolne USG musi być wykonane za miesiąc. Długo rozmawialiśmy z TZ o Piotrusiu, miał to być tymczas, bo na dziś nie możemy sobie pozwolić na kolejnego psa- 3 i w dodatku chorego. Moja działalność obciążyła mocno budżet domowy. Na dziś mamy w domu 13 kotów, które nie poszły do adopcji. A przez dom przewinęło się już kilkadziesiąt tymczasów psich i kocich. Chcemy zapewnić Piotrusiowi godne, ostatnie dni życia, ale jeśli guzy nie będą się powiększać i okażą sie nie złośliwe, a Piotruś będzie mógł żyć jeszcze kilka lat, to uważamy, że trzeba dać szansę na znalezienie mu domu, być może taki gdzie będzie sam, dopieszczany i kochany. Nie zrozumcie mnie źle, ale nie wiem czy będzie mnie stać na utrzymanie i leczenie Piotrusia, tego się boję. A nie podejmę decyzji o jego eutanazji, dopóki nie będzie na prawdę źle. Na pewno nie będę wydawała pieniędzy na zbędne dodatkowe, drogie badania, czy operacje, nie ma sensu go męczyć, ale kontrolne USG, leki stałe- przeciwbólowe, przeciwzapalne, hormony tarczycy, płyny do kąpieli, dopóki skóra się nie zagoi, to też może kosztować. Jestem w stanie pokryć koszty utrzymania, jedzenia, szczepienia, ale nie inne. Chciałabym wiedzieć, czy mogę liczyć na Waszą pomoc. Co o tym wszystkim sądzicie?
-
Doszły kubraczki od Taks, bardzo, barzdo dziękujemy, Piotruś śmiga w ortalionowej kurteczce. Jest mu ciepło, chętniej wychodzi. Rozszczekał się nam Piotruś:roll::cool3:. Zaczepia dzieci. Ustawia koty.
-
szczeniaki na budowie- cała rodzina w nowych domach
czia replied to czia's topic in Już w nowym domu
Nie martw się , mama na pewno zostanie wysterylizowana, jest pod opieką- nadzorem koleżanki z TOZ, my wszystkie nasze suki sterylizujemy. Ta sunia nie podlega bezpośrednio mi, każda z nas ma jakieś psy, suki , koty pod opieką, i ich bezpośrednich opiekunów, karmicieli. Każda za jakieś odpowiada, ja tylko wszystkim robię ogłoszenia na dogo. Poproszę koleżankę o świeże informacje. -
Piotruś jest po szczegółowych badaniach i diagnostyce. Doktor męczył go 2 godziny. Miał wykonane USG: na śledzionie są dwa guzy wielkości 13 mm, wątroba czysta. RTG- duże i liczne zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa, stąd ten ból i sztywne chodzenie i problemy. Przednie łapy- zmiany reumatologiczne. Piotruś nie dosłyszy, jedno ucho jest trochę zainfekowane, drugie czyste- oglądałam. Piotruś nie widzi, jego widzenie jest "skrajne", reaguje na zapach, ruch powietrza, cienie. Zmiany, zaćmienie soczewki jest duże. Skóra, lekarz podejrzewa problemy hormonalne, bo podejrzewał też cukrzycę, Piotruś bardzo dużo pije, ale poziom cukru jest w normie. Testy szczegółowe mogą zrobić: hormonalne, na kaszel K..... a, :oops: i jeszcze jakiś, ale muszę Piotrusia zostawić na 8 godzin i jest to koszt 250,00 zł. Na dziś wydatki wyniosły ponad 500,00 zł. Rachunki wysłałam. Rokowania dla Piotrusia-:placz: Na dziś możemy pozwolić pocieszyć mu się życiem w rodzinie, na lekach przeciwzapalnych i przeciwbólowych, dopóki śledziona nie da znać o sobie i nie zaczną się przerzuty do wątroby. Chyba, że macie inne propozycje. Wygląda na to, że adopcja Piotrusia nie wchodzi w rachubę, jest problem znaleźć dobry dom dla zdrowego psiaka, a co dopiero dla schorowanego, ślepego i głuchego.:-( Piotruś na dziś czuje się dobrze, zaczął nawet reagować na koty, nie wiem jak je wyczuwa, ale zaczyna za nimi biegać. śmiesznie to wygląda, najpierw je obok nich z ich miski, a nagle jak się zorientuje, że obok jest kot to udaje groźnego. Dziś rano oszczekał najpierw męża, który raczył wyjść do pracy i go zostawił w domu, a potem za mną tak ujadał. Cholernik dzieci mi pobudził!!!:diabloti:
-
Piotruś poznaje kumpli:
-
-
Agatko, bardzo się cieszę, z się odezwałaś, myślę często o Was i malutkiej, ostatnio od jej oprawcy odbierałam koteczkę, którą też trzymała na balkonie i tak sobie myślałam, ze Sabcia marzłaby teraz. Dobrze że już zaczipowana, Ja przy swojej Sabie czekałąm miesiac od cieczki, ale najlepiej Ci doradzi lekarz. Czekamy na nowe zdjęcia. Pozdrawiam.
-
Cioteczki już jestem, mam mały szpital w domu, wszyscy synowie, a mam ich 3 zachorowali, ja też wieczorem trochę padłam, Taks dziękuję za kubraczek. Majaa, na zmianę przyda sie i drugi, bardzo dziękuję. Piotruś jest spokojniejszy, drepta za nami po całym mieszkaniu w poszukiwaniu kogoś, ciągle kogoś szuka i popiskuje, tęskni. Przepada za facetami. Jak biorę smycz do ręki, lub się ubieramy to zaczyna szczekać z radości i śmiesznie podskakuje, choć nie ma sił w nogach, uwielbia chodzić na smyczy, czuje się pewniej. Pozwala już sobie podać miskę bez warczenia i zbliżyć się do siebie, ale odległość jeszcze zachowuję. Zrozumiał hierarchię w domu, jest bystrym obserwatorem, ten weekend przy rodzinie wiele go nauczył i pozwolił poznać nas. Ogólnie czuje się coraz bepieczniejszy i przez to spokojniejszy, szuka z nami kontaktu. Widać jednakże, że on cierpi, skóra go swędzi, non stop się drapie i momentami wygryza z łap i innych części ciała te zmiany skórne. Oprócz tego, że ma słabe tylne łapy zauważyłam na spacerze, że momentami kuleje na prawą przednią łapę. W nocy zwrócił kilka razy. Jest to żółć i kwas żołądkowy. Zaczął jeść suche. Pokarm mu się stale odbija, ma jeszcze kaszel. Dostaje antybiotyki, dużo pije. Śpi skulony, przyklejony do kaloryfera. Ale już w domu, nie w garażu. Zapoznał się z moimi psami, aczkolwiek pojedynczo, nie ryzykowałam spotkania w 3. Jest nastawiony przyjacielsko, nie przejawia tendencji dominacji. Na koty nie reaguje, mija je obojętnie, czasami przystanie, popatrzy i dalej pójdzie. Lubi podkradać im jedzenie, wie już gdzie koty w domu mają spiżarnię. Muszę go obserwować i wysyłać co jakiś czas na dwór, bo Piotruś nie prosi siku, sika w domu.:cool3: Na dziś agresa pojawia się w momentach, kiedy jest bezsilny, padnie i nie może wstać, wczoraj wieczorem tak było, nogi odmówiły mu posłuszeństwa, piszczał z bólu ale nie pozwolił mi sobie pomóc. Musiałam przy nim siedzieć bez ruchu, aż nabierze sił i sam zdoła sie podnieść. Wierzcie mi przykro tak na niego patrzeć, serce boli jak ten pies walczy ze swoimi dolegliwościami. A moje serce raduje się, jak momentami zapomina o swoich dolegliwościach i bólu i wieku i radośnie podbiega i cieszy się na śniegu, na spacerze. Ubywa mu wtedy lat. Jutro nowe zdjęcia.