Jump to content
Dogomania

czia

Members
  • Posts

    1105
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by czia

  1. mama szuka domku dzieciaki w domkach.
  2. wysłalam do taks zamówienie na kurteczkę.:cool3::roll:
  3. na innych powierzchniach jest troszkę lepiej, ale też ma takie trudności, szybciej udaje mu się wstać, ale przychodzi mu to z trudem. Nie ma kubraczka. Znalazłam na allegro najtańsze za 20,00 zł plus 12 przesyłka. Lekarz mówił, że jak będzie spał w ciepłym to mu nic nie będzie. Ale zastanawiam się czy mu nie kupić?
  4. to ostatnie zdjęcie z poprzedniego postu, to Piotruś, kiedy nie może wstać, tak wtedy tylne łapy mu się rozjeżdżają. Niżej dalsze zdjęcia.
  5. Wczorajsze wydatki: - wizyta u lekarza- 160,00 zł. - fryzjer ze znieczuleniem- 90,00 zł. RAZEM: 250,00 zł. Potrzebuję: - kaganiec - nowe legowisko - obrożę - karmę leight, najlepiej dla wątrobowców.
  6. magija, rozumiem, że nie chciałaś mnie urazić. A i to nie było też konkretnie do Ciebie, a tak ogólnie po tych niektórych postach. Wczoraj był bardzo ciężki dzień. Jestem otwarta na konkretne rady i propozycje. Przerobione i z życia wypraktykowane. Natomiast nie przemawiają do mnie teorie z książki. Bo te znam i stosuję na codzień w pracy z moimi psami. Tak, dobrze Goniu moje wpisy rozszyfrowałaś, Piotruś reaguje agresją w sytuacjach dla niego stresujących, niepewnych i kiedy nie może zrobić czegoś z powodu jego niedyspozycji. Terytorialny jest i to nawet nie ma co podważać. Ale my konsekwentnie będziemy pokazywać gdzie jego miejsce, a i będziemy respektować, że jego miejsce - to jego azyl. Nad jedzeniem będziemy pracowali. Piotruś waży 18 kg 800. Te zmiany na skórze mogą być problememi wątrobowymi lub ze starości, ale to przyniesie biochemia. W każdym razie Piotruś na razie powinien przejść na karmę leigh. Trzeba mu trochę diety:roll:. Miałam dziś jechać na dodatkowe badania i potwiedzić diagnozy u innego lekarza, ale postanowiłam dać czas Piotrusiowi i pojadę we wtorek dopiero. Czemu: Piotruś w nocy zjadł legowisko- pogryzł doszczętnie, było to nowe koszykowe legowisko kupione dla niego, zsikał się w nie i wygrzebał ręczniki i koc z niego i spał obok:cool3:. Rano był zdziwiony, pozwolił mi podejść bliżej do legowiska i posprzątać. Poprzytulał się i prosił o drapanie, skóra jeszcze swędzi. Na spacerze pilnował się i cieszył, dużo lepiej chodzi bez kołtunów i jest radośniejszy. Na koty nie zwraca uwagi.:multi: I mam nadzieję, że tak zostanie. Postanowiła więc nie stwarzać dodatkowych sytuacji stresowych i pozwolić mu poczuć się bezpieczniej. Antybiotyk ma, więc stan zapalny będziemy leczyć. Na razie - pierwsza teoria lekarza, węzły chłonne są powiększone bo jest stan zapalny organizmu i to też może być jeden z objawów, choć powiększenie jest duże, rzadko kiedy jest takie. Antybiotyk powinien pomóc, jeśli nie, to wtedy w USG zobaczymy. Dostał wczoraj zastrzyki, przeciwzapalny, antybiotyk witaminy. Krople na kark, na robaki, ale dopiero mam podać jutro.
  7. Wieści są ale niezbyt optymistyczne, a i wieczór ten ciężki. Piotruś, bohater wątku- jest psem trudnym i wymagającym wiele pracy. Nie mógł wsiąść do samochodu, nie dawał rady, kiedy chciałam mu pomóc, zaatakował mnie. Chodziliśmy tak wkoło samochodu 20 min. Zmieniłam samochód na inny, niższy, w końcu wsiadł i nie pozwolił mi do niego wsiąsć. Poczekałam, uspokoił się i wsiadłam. Przez drogę modliłam się, zeby mnie nie ugryzł, ale po drodze uspokoił się i domagał się pieszczot. U lekarza musieliśmy założyć pętlę na pysk i podać leki uspakajające. Dopiero mógł go zbadać. Ma podwyższoną temperaturę, stan zapalny górnych dróg oddechowych, prawdopodobnie robaki, bardzo powiększone węzły chłonne w tylnych kończynach, lizne owrzodzenia na ciele, stwardnienia. W oczach początek zaćmy, w prawym bardziej, stąd może nie dowidzieć i być nerwowy, uszy ma czyste, węc nie wiadomo czemu nie dosłyszy, a tak jest faktycznie. Lekarz ocenił jego wiek na 6 lat, ale po tym jak mu powiedziałam, że tak schronisko oceniło, bo na początku dawał mu powyżej 10. Zęby tylne pokryte kamieniem. Pobrał krew na morfologię, biochemię, wyniki w poniedziałek. Takiego śpiącego zanieśliśmy obok do fryzjerki, ogoliła go, ma tak wrośnięty brud, ze nie zdołała jednorazowo doczyścić, Piotruś zaczął się budzić i łapać zębami, pomimo narkozy i kagańca. Pod prysznicem widać było, że sprawia mu to przyjemność bo mruczał zadowolony. Nie udało mi się zrobić USG i RTG bo nie było już tych dobrych lekarzy na dyżurze, byli młodzi, którym jeszcze nie ufam do końca. Brak doświadczenia i sami sugerowali, żebym przyjechała jutro. W domu widać że obcięcie kołtunów i kąpiel dobrze mu zrobiła, nie mógł wejść po schodach- 2, więc znów się zdenerwował i zaczął na mnie ujadać. Weszliśmy innym wejściem. Zwiedził dom, poprzytulał się i położył. Potem chciała wstać z podłogi, kafelki i nie mógł, więc się znów zdenerwował, kiedy próbowałam mu pomóc, chapsnął mnie zębami. Rozkraczony leżał i warczał, popuścił mocz. Usiadłam koło niego i czekałam, coraz bliżej, coraz bliżej, uspokajał się i podał łapkę prosząc o pomoc,w końcu wstał. Potem podszedł do syna n kanapie, chciał wejść na nią, syn nie pozwolił- gestem nie wolno, Piotruś pkazał zęby, odszedł, pokazałam mu gdzie ma miejsce, nie wszedł, nie podobało mu się , więc za karę wrócił do siebie, do garażu, trudno. Niec nie poradzę, tam na razie będzie mieszkał, zresztą on sam czuje się tam bezpiecznie. Na dziś dość wrażeń- i on i ja jesteśmy zmęczeni.
  8. zaznaczam, bo mam rodzinkę która szuka takiej suczki. Mogę dać namiary, adoptowali ode mnie Foksa bez oczka. Ale najpierw bym ją wysterylizowała. Mogę wam przysłać namiary jak chcecie. To rodzina spod Piły.
  9. Malawaszka Ty to cuda masz, jedno piękniejsze od drugiego. :loveu::roll:;)
  10. jest bosssska:roll::loveu: Pasowałaby do mojego kompletu kudłsczy, ale no cóż, tylo pomarzę.... Trzymam kciuki za bardzo dobry domek dla ślicznoty.:lol:
  11. na pewno wina, przerośniętych pazurów:razz:, być może brak ruchu w schronie, spowodował jakiś zanik lub inne dolegliwości, zobaczymy. Zdjęcia rtg w razie czego zrobimy albo usg.:roll:
  12. o 18.00, a o 19.00 fryzjer. Pani z którą byliśmy umówieni na 16.30 zachorowałą i odmówiła wizytę, znalazłam inną, zaprzyjaźnioną z wetem, on mi pomgł, mieli już umówione psy, ale że to pilna potrzeba, przyjmą nas o 19.00. najpierw Piotrusia zobaczy lekarz, a w razie czego pojadę też do innej kilniki na dalszą diagnostykę, to lecznica całodobowa i zaprzyjaźniona.
  13. Kolejna noc za nami. Wczoraj wieczorem mieliśmy starcie "kto tu rządzi", Piotruś pokazał ząbki kiedy karmiłam go parówką, nie mógł się doczekać, byłam za wolna w podawaniu kawałków i troszkę się zdenerwował. Potem dostał kolację, no i też dał mi do zrozumienia, ze nie życzy sobie towarzystwa przy spożywaniu posiłku:cool3:. "Talerz jest mój i się nie zbliżaj":diabloti: Po posiłku położył się na swoje posłanie i obwieścił, że to jego teren i wara komu do tego.:angryy::mad: Dałam za wygraną. Po 30 min. poszłam po niego, przywołałam do siebie, raczył mnie w końcu zauważyć, choć wydaje mi się, że jak wysokim tonem gwizdnęłam, to coś usłyszał. Przydreptał i poddaliśmy się głaskankom, pozwolił mi podrapać się po brzuchu, wyskubać kilka kołtunów i kłosów słomy- bardzo mu to przeszkadza. Położył głowę na kolanach, w końcu tylne łapy rozkraczyły się i Piotruś padł koło mnie.:loveu: Martwi mnie fakt, iż nie zdołał się podnieść potem! Tylne łapy odmawiały mu posłuszeństwa, rozjeżdżały się. Przednimi drapał i żeby złapać jakiś opór, a tylne nic, :crazyeye:w końcu podniosłam go w połowie i postawiłam na tylne łapy:roll: Podreptał na swoje posłanko. Zaglądałam później - spał i chrapał. Rano przyszedł się przywitać. Zakropiłam oczy i zostawiłam go na posłaniu.
  14. już wyczyściłam.
  15. wyrwałam się z pracy odwiedzią Piotrusia i wypuścić na podwórko, świeci słonko, jest -3. Mały się ożywił, merda ogonkiem, już żywiej biega. Nawet po schodach lepiej wszedł, biedny pośliznął się na kaflach tarasowych i było hamowanie na dupce. Zrobiłam mu nowe foty, zaraz wstawię. Kupa w normie.:roll:
  16. Gonia, trudno powiedzieć, co się wykluje u lekarzy, na pewno dostanę zniżki jako stały klient. Fryzjerka powiedziała, że bierze 70-80 za teriery, ale jak go zobaczy, to mam nadzieję, że zejdzie z ceny. Szkoda, że moja stała fryzjerka jest na macierzyńskim, bo zrobiłaby za pół ceny lub za darmo. Jeżdżę do niej regularnie z moimi psiurami. Do tej jadę pierwszy raz, dziś mąż z naszym briardem, a jutro ja z Piotrusiem.
  17. Cioteczki, mam złe przeczucia, Piotruś nie słyszy, dziś rano poszedł z mężem na spacer, potem go wołałam, nic, zero reakcji, dopiero jak podszedł blisko i mnie zobaczył, szybciej ruszył i się ucieszył.:crazyeye: Jakna razie ten pies przeprasza, że żyje, jest smutny, wycofany, jak podnoszę rękę do głaskania, to kurczy się, w oczekiwaniu co nastąpi potem.:shake: Jak go zostawiam, kładzie się na swoje posłanko i nie syszy, zę otwieram drzwi, że pukam, że go wołam, podchodzę blisko i jak go dotknę to zaskakuje. Cichutko pipiskuje. Bardzo mu przyszkadzają te kołtuny i brud, drapie się biedny i chodzi tak jakby miał coś między nogami. Już jutro o 16.30 będzie kąpiel i strzyżenie, więc może się ożywi, jak zdejmiemy te kilogramy brudu. Będę też mogła go wziąć już do domu, bo jak na razie smród jest niesamowity.:eviltong: dziś rano przemyłam oczy i zakropiłam, były pełne ropy. Pokasłuje też i odbija mu się i cofa pokarm. Myślę, że jest zarobaczony. Zjadł puszkę mięsną, suche stoi.
  18. malutka ma się dobrze, na razie zostaje i poszukiwania domku wstrzymane. ON znów nie je, mam nadzieję, że nowi właściciele go jak najszybciej zabiorą do siebie, ma mieszkać pod lasem u leśniczego.
  19. Piotruś grzeje dupkę, trochę pobrykał- jeśli tak można powiedzieć i nazwać ciapowaty ruch, jak u podstarzałej panny:cool3:, wypił już 3 miski wody i zjadł trochę rosołku, suchego nie rusza. Wymyłam i zakropiłam oczy, zrobiłam mu kitkę i bryka. Po spacerku w ogrodzie zasnął kamiennym snem, zrobiłam mms i wysłałam Goni, nawet się nie obudził, spał jak zabity. Teraz trochę mu umyłam uszy i obcięłam kilka kołtunów, jak doszłam do dupki to pokazał mi kto rządzi, popracujemy nad tym.:evil_lol: Nie wiem, ale mam podejrzenie, że on nie słyszy???:shake: Nie reaguje jak go wołam, klaszczę, krzyczę, biega po ogrodzie i mnie szuka, dopiero jak jest blisko i mnie widzi cieszy się, ze trafił. Niezdarnie wchodzi po schodach, ma z tym problem, a do mojej parterówki są tylko 2 schodki. To tyle pierwszych spostrzeżeń, będę obserwować i na bieżąco pisać. Może to stres i nerwy u niego, dlatego taki ciapowaty:roll: A smrodek.....:p Poza tym jest kochany i nie wymagający, moje psy jeszcze się nie zorientowały, że mają kolegę za drzwiami, bo on taki cichutki. Koty na razie też spokojne. Zdjęcia robię i będą jutro od rana. W piątek mamy fryzjera i wizytę u lekarza.
×
×
  • Create New...