Jump to content
Dogomania

amikat

Members
  • Posts

    3724
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by amikat

  1. Wyjaśnienia co do strony pojawiły się już. Janka pisała o tym ze padł ogólnopolski system "schrosniskoNET". Padł wiele polskich schronisk utraciło swoje strony internetowe. NIe wiemy dlaczego tak się stało, telefon do administratora systemu zawsze pozostaje głuchy, niedobrany. Na wyciągniecie szczennej suki na sterylkę nie otrzymaliśmy zgody. Miała urodzić w schronisku. Cieszę się że zmienili zdanie. Najbardziej potrzebujących przypadków jest tygodniowo kilka lub kilkanaście. Są takie psy o których nie wiemy do momentu kiedy wbrew zakazowi - wchodzimy do boksów i znajdujemy. To przypadki beznadziejne, umierające zwierzęta ukrywane przed nami. Ewidencja nie ułatwia orientacji co się z psami dzieje, jaki jest ich stan co się z nimi stało.
  2. Przestań Ewa prawić kazania. Nie krzywdź bardziej niż do tej pory. Wszystko co napisałam to prawda. Może niewygodna ale prawda. Chcesz się bratać z miastem - rób to - Twoja sprawa . Problem polega na tym jak to robisz - za plecami, negocjując choć wiesz , że miasto nam nie odpisało. Odpowiadasz za to, że się z nimi bratasz. Namawiasz do współpracy ludzi, z którymi rok pracowałam bo wiesz, że podpiszesz tą umowę, a na psach się nie znasz. "Kociarzy" psy interesują słabo. Nie pisz mi tylko, że fakt osunięcia Ligęzy to Twoja zasługa. Nie manipuluj wolontariuszami bo to młodzi , fantastyczni ludzie i na to nie zasługują. Konflikt nie dotyczy działania MOICH wolontariuszy w schronisku, tylko tego jak bardzo uwierało miasto w tyłek to co robiliśmy. Ty jesteś AKSAMITNA. Aksamitnie codziennie wchodziliście do schroniska choć oficjalnie zgoda była tylko na dwa dni. Aksamitnie - tak jak Panie ze stowarzyszenia, które po roku pracy pozostały. No tak, ale przecież koty czuja bardziej, bardziej cierpią. Nie każdy może wyciągać koty bez kwitów, bez ewidencji przez całe lata i nadal cieszyć się zaufaniem miasta. Co tam szczeniaki na mrozie, co tam szczenne suki, co tam pogryzione zmaltretowane psy. Psy ucierpią bo jeżeli to schronisko się nie zmieni ,to za pięć lat czy za dziesięć śmierć będzie zbierała żniwo tak jak dzisiaj. Wolotariusze są wolni - zrobią co chcą. Kiedy zmieni się weterynarz nie staniesz przed koniecznością wtłaczania dziesiątek tysięcy zł w leczenie konających psów. A może jednak?
  3. A ja przyklejam to co napisałam wolontariuszom na grupie dyskusyjnej. Moi drodzy.... Wiem już że mojej Fundacji (chciałabym napisać NASZEJ) w Sosnowcu nie będzie. Miastu nie starczyło odwagi i taktu żeby napisać pismo i poinformować nas oficjalnie. Wolontariat prowadzić będzie Stowarzyszenie Nadzieja na Dom (grupa osób do tej pory opiekująca się kotami). Na wstępie zaznaczę ze każdy z Was kto chce i może pomagać psom sosnowieckim - niech to robi. Niech działa dalej ale już nie pod naszym szyldem. Ktoś kto działał w tym schronisku od czerwca 2010 roku a może jeszcze wcześniej (od 2006-2007) wie, jak tam było i ile rożnych zabiegów kosztowało mnie, Janeczkę , wolontariuszy ratowanie psiaków i dążenie do zmiany sytuacji w schronisku. Kto zna ta sytuacje wie ze walczyliśmy jak lwy nie po to by poprawić życie jednego psa ale żeby to miejsce kaźni zmieniło się w przyzwoite schronisko. Wiele udało się zrobić (np zmiana weterynarza nastąpi właśnie dlatego) . Wielu psom naprawiliśmy ich świat, wiele uciekło spod kosy. Wiele psów na rekach wynosiliśmy z boksu tylko po to by uśpić i skrócić cierpienia. Ja osobiście zaangażowałam wiele swojego czasu energii, dni urlopu, nerwów itd. Dla miasta nie byliśmy łatwym przeciwnikiem. Majchrzak , Kuzdrzał nie lubili nas i z największa frajdą się nas pozbyli. Przykre jest i bolesne to ze rękami organizacji która ma te same cele statutowe co my. Nie każdy musi mnie lubić i zgadzać się ze mną ale nawet moi oponenci wiedza ze jestem uczciwa do bólu i nie zgadzam się na relatywizowanie prawdy. Taktyka podkładania nóg, wpychania się w czyjeś miejsce, korzystanie z owoców pracy, podpisywanie się pod nie swoimi zasługami jest mi obce. I gwoli wyjaśnienia na argument, że NND i Ewa rok temu doprowadzili do pozwolenia na działania wolontariuszy powiem, że od wielu lat walczyliśmy o to właśnie by móc tam pracować a NND nie miało osobowości prawnej. Fundacje powołałyśmy z Janka dlatego bo sosnowcu działo się źle i chciałyśmy tam działać. Nie widzę możliwości współpracy z NND. Współpracujesz z tym komu ufasz, a ja czuje się "wyślizgana bez mydła". Czuję że sprzedano nas tylko po to by móc nadal prowadzić kociarnie pod egidą schroniska a nie wolontariat pod egidą NND. Wchodząc w układ z miastem Panie i Panowie z NND zapomnieli o tym ze nie da zamoczyć się w szambie i nadal pachnieć fiołkami. NIE JEST TO MOŻLIWE! W marcu tego roku po kolejnej awanturze w schronisku , kiedy Sylwia i wolontariusze odeszli korytarzem , Panie od kotów powiedziały do Pani Basi - "niech się pani nie przejmuje , to są wariatki , z nimi nie da się pracować". Z nimi jak widać się da. Cóż .... cały zgromadzony materiał dowodowy pozwala mi sądzić że zaniedbania w schronisku maja charakter stały. NND dogadując się za naszymi plecami z miastem dało tym .... Urzędnikom mandat do dalszego działania, dało listek figowy czy też jak kto woli lukier na gangrenę. Nie mogę współpracować z NND bo wiem i widzę że dla załatwienia własnych spraw poświęcą nas tak jak zrobili to teraz. Tak jak "Panie od Kotów" postąpiły w 2007 roku. "Dla dobra zwierząt powinniśmy współpracować" - własnie dla ich dobra nie mogę tego zrobić. Oprócz mówienia prawdy i walki o każdego psa nie uczyniłam niczego złego. Nie uczyniliśmy niczego co mogłoby spowodować taki ostracyzm i niechęć ze strony miasta. A może powinnam to traktować jako komplement - może się nas boją? Na koniec: 1. Każdy kto chce pozostać naszym wolontariuszem oczywiście może to uczynić. Nie mam nic przeciwko działaniu w schronisku i naszej Fundacji 2. Kto chce przejść do Katowic - może to uczynić od września. 3. Proszę o podanie mi kwot koniecznych do zapłacenia w lecznicach do dnia dzisiejszego, Chcę zapłacić wszystkie zobowiązania 4.Forum dyskusyjne zostanie zamknięte z dniem 15.08.2011r. Było ono platformą współpracy dla wolontariuszy SOS w zakresie schroniska. Maila do mnie macie - piszcie. 5. Maciejkowice stoją zawsze dla wolontariuszy otworem. Zapraszam nie zmuszając nikogo oczywiście Staram się być twarda ale smutek który we mnie narasta , żal jest po prostu niewymowny. Dziękuje za każdą wylaną łzę. Ten wolontariat powstał na trupach bezimiennych psów i kotów które zapomniane tam umierały od lat. Bardzo bym chciała żeby rok pracy w schronisku dla psów przy tak OGROMNYM zaangażowaniu z Waszej strony nie poszedł na marne. Dziękuję WSZYSTKIM za pracę , za wysiłek a w szczególności Agnieszce, Basi Emilce, Jance Kasi, Sylwii za to,ze najcięższe w schronisku chwile przeszłyśmy razem. Dziękuję Wam za to że psia śmierć wam nie spowszedniała. Życzę Wam tego i życzę tego psom które miały pecha i trafiły do tego strasznego schroniska Aneta i Zarząd Fundacji S.O.S. dla Zwierząt
  4. Kasiu - Glutofia rozmawiała z Tobą na samym początku sprawy Perełki. To z ni pierwsza rozmawiałaś przez telefon kiedy nie miałam pojęcia ze Perełka trafiła właśnie do "tych" Starkiewiczów. Nikt nie oskarżał Was o wyłudzenie. Dzwoniłam do sklepu na Brynów i uprzedziłam ze Robert będzie - zresztą kiedy mówiłam że nie mamy pieniędzy żeby kupować Wam karmę to Robert powiedział " to zróbmy tak jak ostatnio". Serdecznie dość mam dyskutowania na forum - szkoda czasu, energii. Sosnowieckie Schronisko to jedna z mich najbliższych współpracownic. Ma zresztą imię nazwisko i nr telefonu w podpisie. Nie jest anonimowa Pisze w swoim imieniu - bo czyta, analizuje i ma prawo do swoich ocen. Co do Rady - oczywiście patrzą przez "filtr" Fundacji bo widzą jak działa, ile robi i na co może sobie pozwolić. Powiedziałam ze kończę ten temat i czekam na pismo . Nabierz Kasiu trochę dystansu do sprawy i do siebie. Aneta
  5. Kasiu i Robercie - czekam na pismo. Glutofia i Kuba 123 są członkami rady Fundacji. Nie mogę im rozkazać milczeć! To one wraz z trzema innymi osobami sprawdzają jak zarządzam Fundacją, jej finansami itd. Nigdy nie zamierzałam pomiatać Twoją małżonką, a osoby czytające wątek wyciągają swoje wnioski - mają do tego prawo, tak zresztą jak Twoja żona. NIGDY nie nazwałam Twojej żony Kasi "dupą", "laską" etc. NIGDY. Staram się zrozumieć sens Twojej wypowiedzi - bo sama mojego męża kocham nad życie, usprawiedliwiam jego wady, patrzę mniej krytycznie niż otoczenie na jago postępowanie . Tak robi każdy względem osób, w które jest uczuciowo zaangażowany. To norma. Nie możesz jednak wymagać żeby osoby obce, na forum publicznym patrzyły przez taki filtr. Twoja zona jest dorosła, bierze odpowiedzialność za to co robi i mówi. Nie ma szczególnego immunitetu. To po prostu niemożliwe. Jeżeli Kasiu moje słowa w jakikolwiek sposób Cię uraziły to przepraszam za formę, ale nie za treść bo ta była zawsze zgodna z moim sumieniem i faktami, które znam. Co do sprawy karnej - niestety u wróżki cały czas pojawiają się psy. Kolejne interwencje są wykonywane (kwiecień, maj)
  6. Niestety sprawa wróżki ma kontynuacje.... W środę jadę do jej kuratora .
  7. Nigdy nie myślałam że kot bialo - rudy to kot pierwszej i palącej potrzeby. Wczoraj odmówiłyśmy adopcji , dzisiaj rano także - bo pani mieszka w BLOKU ale ma kota wychodzącego. Przez drzwi go wypuszcza i naszego rudego też chcieli wypuszczać. Rano telefon - znowu odmówiłam tej samej pani podając ten sam powód. Własnie przed chwilą bez zapowiedzi przyjechała do nas bo ona chce tego konkretnego kota i odpowiedzi NIE chyba nie rozumie. Ludzie - jak kot w loku może być wychodzący? W środku miasta?
  8. Robercie Kasiu - miałam odpisać czytając to co napisaliście (chyba wspólnie?) - ale mi się odechciało. Dla jakiego "dobra fundacji"? Dla dobra Fundacji Katarzyna Starkiewicz odgrzewa starego kotleta i na nowo wałkuje temat? Od stycznia sienie kontaktowaliśmy ? Nie dostawaliście karmy? Mikołaj i Jarek nie byli u Was? Lala i Migot się przez proszek FIU przeniosły? Ustaliliśmy w sobotę telefonicznie że ponieważ nie przekonuje Pani Katarzyny Starkiewicz odmowa - będziecie pisać pismo do rady. Ja wysłać mam umowy adopcyjne dla Migotki i Lali bo MOJA WINA - nie zostały podpisane. Zaufałam - bo Cie znam od kilku dobrych lat czego o Twojej żonie powiedzieć nie mogę. Jeżeli sytuacja finansowa nie pozwala na utrzymywanie dużej ilości psów - powiedzcie wprost. Lala i Migotka mogą wrócić do nas. Co do Perełki - wszystko zostało powiedziane i wprost i na wątkach. Dla mnie na tym koniec. Jakie rozliczenie faktur???? Jeszcze rozprawy cywilnej nie było - a karny nie zasądził zwrotu kosztów i nawiązki. Nawet z kosztów ja zwolnił sądowych choć wydał wyrok skazujący. Robert BARDZO Cie szanuję, jesteś dla mnie kynologicznym autorytetem. Nie chcę stracić kumpla - ale kopać się Twojej żonie nie dam.
  9. W dniu dzisiejszym utrzymaliśmy odpis wyroku w sprawie wróżki. Czekałam od 22.12.2010r, ponieważ sąd nie zauważył, że mamy interes prawny w otrzymaniu tego wyroku. Sąd uznał Teodozje winną znęcania się nad zwierzętami. Została skazana na 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata i ustanowił dozór kuratora . Wyrok jest prawomocny. W środę spotykam się z kuratorem ponieważ nadal Teodozja przetrzymuje zwierzęta w ruderze. Dwa tygodnie temu była ponowna interwencja policji i UM Będzin. W studzience ściekowej znaleziono zwłoki szczeniaka (policja zabezpieczyła i obfotografowała.) Odebrano wtedy także suczkę, którą przewieziono do schroniska po trudnym odławianiu, została PO 4 DNIACH ODEBRANA PRZEZ PODSTAWIONEGO MENELA i wróciła do ruiny!!!!! Z jednej strony wiedźma została skazana, z drugiej dozór kuratorski jest fikcją.
  10. Byłyśmy dzisiaj u Miśki. W środę zabieram ją na kontrolne USG. Jej pan jest chory, coraz bardziej chory. Dzisiaj powiedział nam że boi się że on umrze szybciej niż pies i ze w tej sytuacji rozważa oddanie Miśki. Ja nie wiem jak ten pies to przeżyje. Ona nie zna innego podwórka, innych ludzi. Ja tego nie widzę ale..... jeżeli jego stan zdrowia (rak żołądka) daje mu sie tak we znaki ze sam prosi o pomoc to zobaczymy co bedzie w środę. Ma to przemyśleć. Ja Miśkę biorę do lekarz i ustawię strzyżenie dredów też na przyszły tydzień.
  11. Ja na dogo bywam sporadycznie. Kilka cioteczek tego wątku ma do mnie numer. Dlaczego nikt nie dzwoni a teraz czytam ze kontaktu nie ma? O co biega? Telepatia jakoś nie działa.
  12. [quote name='aspera']Może chociaż jakież zdjęcie. Albo napiszcie wyraźnie, że nie zrobicie nic.l[/QUOTE] Zrobiłyśmy tyle ile trzeba było. Zrobimy też resztę (kojec)
  13. Na kojec przyszło (dekretowane "na kojec") łącznie 180 zł. Czekamy aż spłyną nam 1 % pieniądze bo musimy przetrwać z końmi ,kozami ,40 psami i kotami w leczeniu do tego momentu. Potem kupie kojec , dołożymy kasę i przekażemy go Miśce. Pan Miśki to człowiek zaszczuty, słaby ale nie zły. Jeżeli darczyńcy uważają, że działamy opieszale proszę wskazać konto na priva - zwrócę. Więcej nie zrobię. Szwy które ma mogą pozostać nie ściągnięte. Rana była rozległa, a one i tak i tak się rozpuszczą. . Lekarz powiedział ze mogą zostać. Faktem jest, że aby ściągnąć muszę jechać 30 km, a zwyczajnie nie wyrabiam czasowo. Ona jest kąśliwa, trudna w obsłudze więc nikt mnie tu nie wyręczy. Chcę jeszcze ja zaszczepić, bo choć to stary pies ,to jeżeli lekarz uzna, że ona tego potrzebuje - to to zrobimy. Wynik hispatu pokazał, że to zmiana niezłośliwa. Na koniec - uważam , że jest WIELE psów w ogromnej i potrzebie na ulicach i w innych, trudniejszych domach. Nie przyłożę ręki do zabrania Miśki z tego domu i dobicia starego człowieka i jego matki. Kojec postawimy jak tylko będę miała z czego dołożyć 600 lub 800 zł (w zależności od tego czy zrobimy podłogę czy nie). Nie róbmy krzywdy Miśce i zostawmy ją w jej domu, bo tam jest u siebie, krzywda się jej nie dzieje. To co widzimy przez płot, to tylko część prawdy. Właściciel Miśki to stary chory człowiek - czy naprawdę trzeba go dręczyć wizytami, zdjęciami itd? Jakbyście się czuli na jego miejscu? Zawsze mnie zastanawia dlaczego w przypadku interwencji u pijaków i meliniarzy nie pędzi na złamanie karku cały tłum ludzi dobrej woli - na konfrontację aby odebrać psa. Ja nie lubię ludzi , lubię ich coraz mniej i dlatego możecie spokojnie uwierzyć w to, że intencja pozostawienia starego człowieka i psa w spokoju jest szczera. Zgodnie z cała swoją wiedza i głębokim przekonaniem twierdze, że należy jej i jej rodzinie dać spokój.
  14. Blood -a zejdź Ty wreszcie ze mnie i z SOSu! Ty jesteś jak PO. Co nie wyjdzie - to PIS winny. A Ty per analogia - co nie wyjdzie to SOS zawinił. Ergo Już mnie to serdecznie wkurza. Co ja Ci złego zrobiłam??? Że powiedzieliśmy prawdę? Że Ty mijasz się z prawdą? A Kasia to była dobra kiedy dawała Ci się kręcić. Urok przestał działać, złapała Cie na cygaństwie - i już! Wróg numer jeden. Weź oddech , zajmij się psami, swoim życiem i przestań się czepiać mnie jak rzep psiego ogona , SOS i innych ludzi, którym z Tobą nie po drodze. Mam dość privów - "zobacz co BLOOD znowu pisze". Odbija mi się tym. Weź kobieto WYDOROŚLEJ. Treścią mojego zycia nie jest śledzenie Twoich poczynać. Nie dybie na Twoje psy, osiągnięcia i sławę. Mam to powiedzieć dobitniej?
  15. Samochodem jeździ wspaniale. Kotów nie goni! Z innymi psami w super zgodzie żyje.
  16. Zgodnie z pismem Agnieszki B. ostatnia płatność wpłynęła we wrześniu. Tak jak pisałam przelew zrealizowałam w grudniu, jednak faktury nigdy nie otrzymałam. [img]https://lh6.googleusercontent.com/_37GSjRVh0Oc/Tahfk-oW_PI/AAAAAAAAC1A/Ncmwle8aYf8/s640/czarkowianka%20na%20dogo.JPG[/img]
  17. Szanowny pani/panie marekg32. Wkleja pan/pani skany pism, których oficjalnie Fundacja nie otrzymała. Nie jest pan/pani strona w tej sprawie Zdania, które formułowane są w piśmie i upublicznione na forum stanowią naruszenie naszego wizerunku do którego obrony każdy ma prawo. Zasady współżycia społecznego nie pozwoliły mi, jako szefowej Fundacji upubliczniać dowodów na brak właściwiej opieki aż do momentu zajęcia stanowiska przez Panią Agnieszkę lub sąd W obecnej sytuacji uważamy ze będzie lepiej jeżeli sprawę rozstrzygnie sad. My natomiast składamy wniosek do sądu cywilnego o szarganie naszego wizerunku, dobrego imienia etc Wykorzystamy wszystkie możliwości prawne aby sprawę ta zakończyć. Merytorycznie - ostatnia zaksięgowana wpłata miała miejsce w grudniu. Otrzymała Pani przelew za który my nie otrzymaliśmy nigdy faktury, mimo iż podała mi pani jej numer. Często się Pani mija z prawdą, także w tym temacie. Mail z pismem został wysłany na mojego prywatnego maila mimo iż stroną w sprawie jest Fundacja - nie amikat Otrzymała Pani oficjalne pismo z naszej Fundacji. Pisma otrzymały także instytucje powołane do zbadania sprawy.
  18. Profesjonalny 2500zł. Same panele bnekersa + zadaszenie (nieprofesjonalny) - około 800 zł.
  19. [quote name='Kuba0005']Witam, chciałbym się dowiedzieć czym Wy, jako wolontariusze z sosnowieckiego schroniska się zajmujecie. Jaki jest zakres obowiązków, terminarze, ale, i może przede wszystkim czy są organizowane jakieś comiesięczne zebrania na których można się dowiedzieć jak wygląda praca wolontariusza w tym schronisku itp. Chodzi mi o [U]konkrety[/U] bo takich ogólnikowych rzeczy się naczytałem, ale wciąż mam niedosyt informacji i nie wiem czy podołałbym takiemu wolontariatu. Od razu mówię (a raczej piszę), że jestem z Sosnowca i jestem pełnoletni. Mam nadzieję że ten post (a tym samym ja) nie zostanie zignorowany i nawiąże z kimś rzeczową rozmowę ;) Pozdrawiam :)[/QUOTE] rzeczowa rozmowa moze mieć miejsce kiedy przyjdziesz do schroniska , zobaczysz jak to wyglada "od środka". Przyjdz w sobotę - czekamy
  20. Krew "robimy" dopiero w poniedziałek.
  21. Też tak myślę azalia. To prości ale dobrzy ludzie. Miśka nie lubi przebywac w ciepłych poieszczeniach. Na dworze szuka płytek. jamy w ziemi i tam leży. Zróbmy zbiórkę na kojec. Dlaczego nie?
  22. [quote name='azalia']Zuzlikowa,zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości,a że Misia kocha tego człowieka,kocha bo nie ma alternatywy,nowego też pokocha,tym bardziej jak będzie lepiej zadbana i kochana.Czy przy zabiegu także ją wysterylizowano?[/QUOTE] Nie musi miec alternatywy. Jest tam wiele lat. Była kiedy było dobrze , kiedy w domu były pieniadze i siły. Teraz zestarzała sie ona i jej właściciele. NIe krzywdzą jej. Jak mogłaby nie być wysterylizowana skoro usunieto jej macicę z wodniakiem i jajnika z guzem?
  23. Dla Miśki wpłynęło na nasze konto od dogomaniaków , wpłacoene przez I.Hab. 0 150 zł. 50 zł - pan Miśki jak mówił "chociaż na paliwo" Łaczeni wpłynęło 200 zł. Co do Miśki i jej sytuacji. Właściciel suczki to dobry człowiek, nie przesteca, bandyta itd. Jest chory, coraz słabszy, ale kocha Miśkę, jego mama staruska również . Co najważniejsze - Miśka kocha ich. Mało jej sie ogon nie urwał, kiedy wróciła do domu. Psu nie dzieje się u nichkrzywda. Łańcuch pojawił sie w tym domu tylko dlatego, ze straż miejska ukarała rodzine dwukrotnie mandatami kiedy suczka przeskoczyła płot i uciekła. Ten człowiek nie ma pieniędzy na podwyższenie płotu, wybudowanie kojca itd. Pies jest wiązany wtedy kiedy właściciel nie przebywa na ogródku. Nie jest też prawdą, że psa głodzi. Gotuje jej mięso i makaron lub ryż. Miśka jadła u nas suchą karme ale z .... obrzydzeniem ;). Jeszcze dwa lata temu suczka miała regularne szcepienia, odrobaczenie itd. To wszystko jest w książeczce. My zaszczepimy ją za dwa tygodnie i bedziemy z rodziną w kontakcie. Jezeli chcecie realnie jej pomóc - kupmy kojec. Napiszę to jasno - dołożę wszelkich starań, żeby Miśka pozostała tam gdzie jest i żeby tym ludziom pomóc. Pies jest u nich szczęśliwy, jest szczęśliwy z nimi. Nie widze powodu zeby im odbierać psa i karać ich za to że są starzy, chorzy i biedni. Na dwie osoby maja 1200 zł emerytury. Mimo to -pies ma pełną miskę. Kiedy Miśka była u nas i w leczeniu Pan dzwonił codziennie i pytał jak ma się jego pies. Zrobiłam w życiu kilkadziesiat interwencji i nie widze powodu, żeby w tym konkretnym przypadku tych ludzi straszyć , nekać i odbierac im psa.
  24. NIe. Malina nadal u nas (co ją zdaje sie wcale nie martwi). Czekamy dalej na domek
  25. Dzięki za wpłaty. BARDZO Kropek po imprezie? Jakbyście widzialy z jak ochotą maszeruje na spacer a nawet od kilku dni szczeka pełnym głosem - moge powiedzieć JEST ZDROWY! Bedą dziewczyny u nas w niedzielę zrobia ładne zdjecia "kanapowe".
×
×
  • Create New...