-
Posts
3724 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by amikat
-
jaki przejazd w blaszaku? o czym ty mówisz? Nie jestem naiwna , jestem ufna a to różnica. Powtarzam - mnie DNH i Simona nigdy nie zawiedli a jak pisałam w pierwszym poście mogę pisać tylko o swoich odczuciach i doświadczeniach
-
Miśka nie lubi suchej karmy bo ma starte zęby . Lubi karmę gotowaną bo do takiej jest przyzwyczajona. Guz w brzuchu odkryliśmy wtedy kiedy była zabierana na sterylizację z podejrzeniem ciąży. Na początku wszyscy myśleliśmy ze jest ciężarna i stad ten brzuch. Okazało się ze to potworniak . Nie było przerzutów w obrębie jamy brzusznej. Nie jest super przyjazna ale jest przywiązana do właściciela . On do momentu kiedy miał siły leczył ja, szczepił, woził do lekarza swoim "cićkiem". Ma 800 zł renty. Mandaty za Maśkę to dwa razy po 200 zł..
-
Wyjaśniam ze Nadzieja Dobermana do 12.2009 roku działają autonomicznie i miała konto w AFNie. Nie rozumiem dlaczego na podstawie programu telewizyjnego , w którym lekarz powiatowy mija się z prawdą wyciągnięty został wniosek, że aisaK, sosnowieckie schronisko czy ja kłamiemy. A co miał powiedzieć ? "Dałem ciała, zlekceważyłem, mam w tyle psy i ten schron"? Istnieją podpisane przez jego biuro zgłoszenia informujące o katastrofalnej sytuacji w schronisku, o pomocy fundacji niemieckiej a także o adopcjach do Niemiec , a w związku z tym o przewozie psów do Niemiec . Wiedzieli, przyjmowali zgłoszenia. W schronisku w Mielcu byłam i więc wiem jak wyglądało trzy lata temu. Wiem ze bez pomocy DNH i zaangażowania wolontariuszy (zresztą niechcianych), nic by się nie zmieniło. Uważam , że sprawę powinna zbadać odpowiednie służby. TaTransporty nie są kontrolowane obligatoryjnie, ale ja sama byłam kontrolowana dwukrotnie na granicy w Jędrzychowicach w 2009 i 2010 roku kiedy jechałam opisanym autem" Fundacja..... żywe zwierzęta". Sprawdzano wszystkie dokumenty auta, zwierząt, daty w paszportach. Na trasie, w Jenie ponowna kontrola na parkingu gdzie psiaki miały przerwę. Nie ma obowiązku kontroli ale sie je wykonuje. Myśle że o to chodziło Sosnowieckiemu schroniskuk jak pisałam moje umowy (3p od 2008 r.) niemieckie adopcyjne, umowa o współpracy zostały zgłoszone do powiatu z prośbą o zbadanie losu naszych fundacyjnych zwierzat.
-
Pisze tylko oto co wiem. Od jednego z urzędników wiem, ze z powodu przepełnienia, Są mediatorzy sądowi, są mediatorzy przy wydziałach WPiPs, Uważam ze takie spotkanie powinno być otwarte, podane do publicznej wiadomości , z udziałem wszystkich zainteresowanych wyjaśnieniem stron. Dlaczego uważam ze DNH nie robi krzywdy psiakom a a pomaga? Podam jeden tylko przykład. Dragon to doberman 5 letni którego z Warszawskiego schroniska wy-adoptowała pancia z Mysłowic. PO 3 miesiącach okazało się ze pies chudnie, traci sierść, marnieje, nie bawi się, nie biega i słabnie. Pani chciała gi uśpić po poinformowane schronisko nie podjęło podobno rozmowy i nie chciało jej pomóc. Lekarz odesłał ją do Nadziei Dobermana. Ponieważ byłam blisko - w Katowicach - pojechałam do niej i przez okres 2 miesięcy finansowaliśmy leczenie i diagnostykę Dragona. Diagnoza - moczówka prosta, kariomiopatia, zespół "kuschinga". Dostawał Minirin, Vetmedin . Leki kupowałam i woziłam psu podobnie jak zabierałam go na badania. Niestety Dragon nie zarastał włosem , był brzydalem nie pasującym do pięknej pani. W nocy około godziny 23 pewnego dnia otrzymaliśmy telefon ze albo go natychmiast zabieramy albo ona go jedzie uśpić. Trafił do nas gdzie spędził prawie rok stale leczony i faszerowany lekami. Stale ogłaszany nie zasłużył na uwagę żadnej polskiej rodziny. W wrześniu 2010 roku pojawiła się informacja ze DNH maja dla Dragona dom. Rozpoczęła się wymiana maili z skanowaniem dokumentów medycznych itd. 27.12.2010 roku wyruszyliśmy do Nattetal do rodziny adopcyjnej Dragona. To 1100 km w jedna stronę. 27.12. Dragon znalazł dom u fantastycznej rodziny która ma już dobermankę z Polski . Dla nich Dragon nie był ani brzydki ani za chudy ani łysy ani za stary. Do dzisiaj mamy mailowy kontakt a ja widzę jak Dragon się zmienia. W Polsce mimo leczenia nikt nie zauważył ze w pęcherzu moczowym ma bakterie hemolizujące które wywołały moczówkę. Po podaniu celowanego antybiotyku - wszystko wróciło do normy. 29.12. wróciliśmy do Polski szczęśliwy ze Dragon ma swoich ludzi. Takich psów było więcej . Każdy ze swoja historią. Nie żałuje ze pojechał i żałować nie będę. Dragon po przejęciu od właścicielki: [img]http://img412.imageshack.us/img412/3742/dragonwchwililecznia.jpg[/img] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/560/takidonastrafi.jpg/][IMG]http://img560.imageshack.us/img560/1332/takidonastrafi.jpg[/IMG][/URL] W dniu przyjazdu do niemieckiej rodziny: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/803/dragonpoprzyjedzie2.jpg/][IMG]http://img803.imageshack.us/img803/5291/dragonpoprzyjedzie2.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/855/dragonpoprzyjedzie.jpg/][IMG]http://img855.imageshack.us/img855/6385/dragonpoprzyjedzie.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/442/nicolaidragon.jpg/][IMG]http://img442.imageshack.us/img442/9053/nicolaidragon.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL] I zdjęcia z lata 2011:
-
Egzekwowanie zasad dotyczy zawsze obu stron Mam wypisane i skatalogowane wszystkie posty obraźliwe z obu stron , bez taryfy ulgowej. Z tego powodu proszę moderatora o przeczytanie wątku i egzekwowanie obowiązujących zasad. Jeżeli publicznie kogoś obraziłam i szykanowałam proszę pokazać mi gdzie.
-
[quote name='Pies Wolny']Amikat - twoje zaproszenie to szczyt hipokryzji. To już 47 strona wątku, padło już, znacznie wcześniej wiele pytań pod Twoim adresem - odpowiedź była, że jej ....nie będzie. Nadto, Sosonowieckie Schronisko, AisaK - to Twoje woluntariuszki. Widać bardzo jasno, że bardzo zaniedbujesz pracę dydaktyczną z woluntariuszami. Dowodem są kłamstwa głoszone przez nich, bezrozumny i bezsensowny misz-masz w prezentowanych stanowiskach. Z kłamstwami, niedopowiedzeniami, mataczeniem i taką głupotą nie da się dyskutować. Przypominam schronisko w Mielcu jest własnością miasta Mielec i jest administrowane przez Mieleckie Towarzystwo Ochrony Zwierząt, stanowiące odrębną osobowość prawną. Pytanie główne - czy to w ogóle jest schronisko - w rejestrze obiektów dozorowanych go nie ma - proszę podać nr WIN tego schroniska, bo może coś przeoczyłem. Chciałbym zobaczyć co takiego zrobiło to 'towarzystwo', co takiego zrobiłaś Ty - jako fundacja, Twoi woluntariusze, w sprawie poprawienia bytu i dobrostanu zwierząt gromadzonych w 'schronisku-przytulisku' w Mielcu. Ile to interwencji podjęłaś w tej sprawie, ile listów napisałaś i do kogo. Teraz okazuje się, że nie ma akceptacji dla stanu technicznego tego schroniska, ilości środków finansowych, które angażuje miasto Mielec. W zdobywaniu kasy masz przecież doświadczenie. Czy organizacja DNH, zanim zaczęła odbierać masowo psy z tego schroniska wystąpiła z listem intencyjnym do władz miasta o nawiązanie jakiejkolwiek formalnej współpracy ws. zmiany tego stanu. Normą jest używanie miast partnerskich z Niemiec i innych form paradyplomatycznych, powszechnie znanych. Pomocą schronisku nie jest przekazywanie darów dla MTOZ, a powinno być dla schroniska i na stan schroniska, pod auspicjami władz miasta. Czy kiedykolwiek DNH usiłowało zawstydzić władze miasta, zmasowanymi listami organizowanymi z terenu Niemiec - NIE, bo nie o to im chodzi. O czym Ty teraz chcesz rozmawiać ? Po tej kompromitacji Twojej woluntariuszki ? Ktoś stawia zarzut nieobecności AgaG w reportażu - może nie mogła, może za późno powiadomiona. Była Twoja AisaK, była, żeby odstraszać i dalej kłamać. Wywózki psów z Polski nie są żadną metodą na rozwiązywanie polskich problemów .... - to już wiesz. Po drugie i najważniejsze, zupełnie nie widzę w jakim celu miałbym do Ciebie dzwonić, cdn. życia psów po wywózce nie pokażesz, bo go sama nie znasz, a co chciałaś już powiedziałaś, resztę jak widzę ćwiczą Twoi woluntariusze. Na mnie możesz liczyć w innych sprawach.[/QUOTE] Nie będę komentowała bo nie ma czego. Mam nadzieje, że jednak organ jakim jest mózg zaczniesz wykorzystywać a nie tylko używać. Szanuję Cie jako człowieka , szanuję prawo do wolności wypowiedzi ale nikt nie dał Ci prawa do niszczenia naszego wizerunku i naszej pracy. Deklarowałam przekazanie naszych dokumentów sygnatariuszom listu. Efekt? Żaden - nikt się nie odezwał. Przekazałam je więc powiatowemu. Na tym pokłady dobrej woli się zakończyły. Moja propozycja spotkania jest aktualna i otwarta dla ludzi którzy chcą prawdy a nie zadymy. Temu ma służyć podanie numerów telefonu. [B]Po raz ostatni proszę moderatorów o przeczytanie wątku i egzekwowanie zasad obowiązujących na publicznych forach.[/B]
-
Ten wątek dawno przestał służyć wyjaśnieniu czegokolwiek. Jest platformą do wyładowania frustracji, poczucia się lepszym i mądrzejszym (bo w kupie siła, kupy nikt nie ruszy). Z imienia i nazwiska wymienia się osoby i linczuje je drwiąc z ich działania, umiejętności. Publicznie nazywa się je handlarami, kolaborantami, współpracownikami, pomagierami. Insynuuje się że organizacje takie jak moja, prywatne osoby zarabiają na przekazywanych psach. To okrutne i bardzo bolesne dla ludzi którzy tak jak wy za darmo, kosztem siebie i rodzin pracują dla zwierząt. Bez względu na to jak obraźliwa jest ta dyskusja dla ludzi mających odmienne zdanie ,uważam ze dialog - prawdziwy dialog służący wyjaśnieniu sprawy , a nie chwilowej rozkoszy płynącej z 5 minut zaistnienia w mediach jest możliwy. PO raz drugi składam propozycje spotkania i deklaruję że zrobię wszystko aby wszyscy zainteresowani dotarli na miejsce [B]Często zagorzale zwalczający się przeciwnicy, osoby reprezentujące skrajnie odmienne poglądy współdziałają dla sprawy bo dążą się szacunkiem i potrafią sobie zaufać. U podstaw takiego myślenia leży założenie że ludzie maja dobre intencje , a ktoś kto zwyczajnie kocha zwierzęta nie może postępować inaczej. Uważam ze wszyscy po obu stronach barykady chcemy tego samego - dobra psów. Wydaje mi się i proponuje żaby dla wyjaśnienia sprawy spotkać się i przedstawić sobie nawzajem dowody i dokumenty na obronę swoich tez. Rozmawiajmy osobiście - nie wyłączając z tej dyskusji nikogo - ani wolontariuszek w Mielca (które kawał życia oddały schronisku) ani DNH - Simony, ani aisaK, przedstawicieli organizacji z całej które powierzyły swoje psy DNH a także innym organizacjom. [/B] Poprośmy o pomoc mediatora - kogoś obiektywnego, spokojnego, wybierzmy miejsce neutralne , SPOTKAJMY SIĘ i przestańmy się nawzajem szykanować. Przecież jesteśmy dorośli. Psy w Mielcu czeka eutanazja - bo władze miasta nagle uznały ze schronisko trzeba zamknąć. Ja wiem na pewno - że bez domów znalezionych przez DNH i leczenia w niemieckich klinikach wiele z moich psów nie miałoby szans. Dla chorych i okaleczonych psów z naszej fundacji - Vivata, Gini, Alfiego , Bilbo, Ariela i wielu innych - to była szansa i one z tej szansy skorzystały Proszę Was - rozważcie ten pomysł. Jeżeli okaże się , że to my nie mieliśmy racji i psy powierzone DNH pojechały do schronisk niemieckich , laboratoriów etc, przyznam racje i "odszczekam" publicznie. Wyjaśniam także, że poprosiłam właściwego dla nas lekarza powiatowego o skontrolowanie naszych dokumentów adopcyjnych, przedstawiając umowy, umowę o współpracy, przekazując dane kontaktowe do rodzin (maile, telefony) którymi dysponujemy. Proszę was przerwijmy to błędne koło zanim stracimy do siebie samych i nawzajem szacunek. Telefon do mnie 722398982, 32 245 91 06
-
[quote name='kuba123']postawa pana Miśki mnie szokuje ostatnio, jak była u niego Amikat z Jotką, to mówił, że chętnie odda Misię , bo coraz trudniej jest mu się nią opiekować dodał również, że najlepiej jeszcze przed zimą a tu taka zmiana frontu, Misia od nas pojechała z wyciętymi dredami, filcami i kołtunami, jednak faktycznie wyczesana nie była nie pozwoliła nam na to, może gdyby siedziała u nas dłużej to zaufałaby nam na tyle,że dałaby się wyczesać jutro Wszystkich Świętych, pojutrze Zaduszki więc dopiero w czwartek spróbujemy coś z tym fantem zrobić niczego nie obiecuję, ale zobaczymy[/QUOTE] Dokładnie tak. Jeżeli jednak się nie uda go przekonać rozważcie mój pomysł.
-
Guz został osunięty w całości. Nie był guzem złośliwym. Rana czysto się zagoiła. Wróciła do pana bo bardzo tęskniła za nim i tylko przy nim zachowywała sie przyzwoicie. Rodzina nie zgodziła sie na kojec. Pan ścielił jej w przedsionku kołdrę i uzgodniliśmy ze zaczekamy do zimy. Albo ja weźmie do domu albo ja odda. Inaczej rozmawia się z osobą chorą na raka i starą matka a inaczej z kimś kto wytopia smalec z psów nie uważacie? Pan współpracował, karmił, podawał witaminy. Nie chciał oddawać psa . Początkowo sie godził a potem odmawiał . Wiek Miśki jest określony w przybliżeniu. Ona tak naprawdę nie wie czy suczka ma 8 czy 10 a może 12 lat. Przed zabiegiem sprawdziliśmy jej serce, nerki i wątrobę. Wszystkie badania oprócz leukocytozy były w normie. To nie był umierający na raka pies. Co do dredów i sierści w kołtunach - na ile się dało wycięliśmy kołtuny. Miśka protestuje przy próbach czesania, wycinania czy trymowania nawet w kagańcu . To starszy i nieufny pies Kto mógł przewidzieć ze jego stan się pogorszy? Myślicie ze dlaczego Miśka wróciła na posesję swoich opiekunów? Przecież nie dlatego ze to za trudny przypadek. Wszyscy którzy mieli z Miśką do czynienia podczas leczenia, pobytu u nas , transportów a także w klinice - Jotka, Kuba, Sosnowieckie Schronisko a także wielu innych wolontariuszy którzy na dogo się nie logują . Nie wiem jakie wyjście jest dobre. W mojej ocenie - namówienie Pana do postawienia kojca co nam się niestety nie udało (podtrzymuję chęć postawienia kojca dla niej), umówienie sie na dyżury z dowożeniem jedzenia dla Miśki i comiesięczna kontrola stanu zdrowia . Mam lekarza który przyjedzie do niej bez konieczności wożenia suczki (bo tego nie lubi). W sytuacji w której opiekunowie Miski staną "przed obliczem wieczności" , znajdziemy dla Miski miejsce na dożywocie. Myślę ze takie rozwiązanie jest najlepsze dla psa .
-
[quote name='AgaG']Mam kilka pytań: 1) Czy ta fundacja współpracuje z Nadzieją Dobermana Fundacją SOS, w której jest Katarzyna Kosinska, bo w świetle jej postawy prezentowanej chociazby tu w tym filmie [URL]http://www.tvp.pl/rzeszow/publicystyka/pytania-do/wideo/2610/5556625[/URL] na wątku, który mam w podpisie (przeciwko wywózkom) nie ufam jej ani trochę i nie chciałabym, aby Misia trafiła pod opiekę kogoś takiego. A na pierwszej stronie wątku Misi jest wspomniane, że "w ostateczności Fundacja SOS weźmie Misię" 2) czy mogą poznać nicki wszystkich osób które są w fundacji Bernardyn:) lub mają z nią bliskie kontakty?:) bo chciałabym się upewnić, że nie ma tam żadnych pomagierów wywożenia psów do Niemiec, co dla mnie całkowicie dyskwalifikuje takie osoby. Ja się z fundacją Bernerdyn jeszcze nie spotkałam i nic o niej nie wiem :) Być może są tam osoby, które w niczym takim nie maczały palców, ale biorąc pod uwagę wydarzenia ostatniego czasu, nigdy nie dość ostrożności, gdy chodzi o dobro psa :) Ja na razie dokładam się do Misi bardzo mało, ale jak tylko będę mogła, postaram się więcej, jednak nie zamierzam współpracować z nikim unurzanym w kontakty z pseudo fundacjami niemieckimi masowo zabierającymi psy z Polski, a więc np. z aisak[/QUOTE] Tak Kasia jest wolontariuszem mojej fundacji . Działa w ramach Nadziei Dobermana. Nadzieja Dobermana działa pod naszymi skrzydłami od stycnia 2010 r.To co wypisujesz jest mobbingiem. Nie jesteśmy w nic unurzani. W dobrej wierze przez okres 3 lat przekazałam do Niemiec 30 psów z których każdy ma umowę adopcyjną. Mamy kontakt z rodzinami. Co Ty do cholery wypisujesz? Co to jest - lincz publiczny?
-
potrącony pies przy drodze 86 Będzin Łagisza/Sarnów. W nowym domu!!
amikat replied to Glutofia's topic in Już w nowym domu
Bilbo od soboty jest w nowym domku. Ma się świetnie. -
Fundacja SOS dla zwierząt - Chorzów - Maciejkowice!!!
amikat replied to sosiczka's topic in Fundacje i stowarzyszenia
Zapraszamy na bazarek! http://www.dogomania.pl/threads/216715-YSL-BIOTERM-GUERLAIN-GUCCI-i-inne-markowe-cuda-na-FUNDACJ%C4%98-SOS-DLA-ZWIERZ%C4%84T -
Mały coraz sprawniej podpiera się prawą tylna nogą. W piątek jedziemy do dr do Wrocławia na nastawianie. Ma apetyt. Je za 10 psów. Wczoraj go odrobaczałam drugi raz. Lubi się kąpać i to bardzo. Dt nie szukamy. On się u nas czuje bardzo dobrze. Inne psy go motywują do chodzenia. Mnie nie odstępuje nadal na krok (pis "na gumie"). Pokochał surowe golonki indycze. Aż sie trzęsie. Lubi też kozie mleko a ze nasza Mania daje 2 litry dziennie to Brutus ma co chlapnąć. Kupę sygnalizuje juz za każdym razem. Lekko - ledwo zauważalnie porusza ogonem w chwilach ekscytacji. Powolutku ale dochodzimy do siebie, choć lewa tylna noga nadal jest bezwładna.
-
[quote name='ihabe']Pan zaczął wczoraj śpiewkę, że chyba jednak jej nie odda, bo mamie bedzie przykro.... Jak sie moja teściowa wkurzyła to mu wygarnęła wszhystko, że ma coś z głową i że ona sama osobiście zajmie się zgłoszeniem Misi do lekarza powiatowego z prośbą o odebranie jej jeśli nie podpisze zrzeczenia fundacji. Podobno sie przestraszył. Wziął całą wielką miskę jedzenia dla Miśki, jak jej dał to zjadała jak opetana:-( Misiu kochana, tak bardzo chciałabym aby juz było po wszystkim!!! Abyśmy mogli się tylko martwic o kaskę i o nic innego:-( A Ty będziesz bezpieczna!!!![/QUOTE] Dlatego odebranie tego psa jest takie trudne. Stary pies, stary chory człowiek. NIe jest prawdą ze ten pan pije. Piszę o tym tylko dlatego żeby ktoś nie wyrobił sobie opinii, że z powodu jego np alkoholizmu cierpi Misia.
-
Beza, Suzi, Bazylek, Sezamek mają domy - mam nadziję, że na stałe!
amikat replied to soboz4's topic in Już w nowym domu
ja odrobaczałam pierwszy 4-5 tygodniowe. -
Beza, Suzi, Bazylek, Sezamek mają domy - mam nadziję, że na stałe!
amikat replied to soboz4's topic in Już w nowym domu
super ze piją. Bierz Bożenko mleko na fakturę - zapłacimy. Odrobaczenie dam Ci w niedziele albo jakoś podrzucę (Vetmint). -
NIe chodzi o to że sięjej boi. On był w dobrej kondycji kiedy ja zabierałyśmy i kiedy do niego wracała. On po prostu nigdy z nią do auta nie wsiadał . Karmił ją, głaskał, puszczał zęby biegała (do czasu aż dostał mandat za psa który przeskakuje ogrodzenie). Jezęłi teraz choroba spowodowała utratę sił to obawiam sie ze nie pomoze.
-
MIsia podczas załadunku pierwszego próbowała łapać zębami. Kiedy przywyknie do osoby jest łagodniejsza. Uczulam na to że to nie jest łagodny pluszak. Nie lubi kagańca. Kiedy była u nas łagodniała ale do obcych startuje z zębami. Kiedy ja odwoziliśmy pozwoliła sie załadować ale kiedy dotykałam nóg lub zadu nerwowo sie odwracała. Może capnąć.. Sama drogę znosi dobrze, nie wymiotuje, nie wyje nie ujada. Mój przelew idzie jutro rano to znaczy w srodę