Jump to content
Dogomania

amikat

Members
  • Posts

    3724
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by amikat

  1. Buda gotowa czeka na przewiezienie. Jotka była u Miski - teren nieposprzątany. Pan poprosił o termon do piątku bo powiedział ze nie da rady sam posprzątać a kolega ma czas od 15-go i chce mu pomóc. W piątek jedziemy tam z budą . Jeżeli nie wywiąże się z tego do czego się zobowiązał, zrobimy wszystko aby odebrać psa. Jesteśmy w tym temacie w kontakcie z miastem. W przyszłym tygodniu w wtorek mamy dla Miski termin w klinice. Zrobimy badania - głównie krew i USG, ogolimy dredy i sprawdzimy zęby.
  2. Zbieramy kolczatki, łańcuszki, smycze łańcuszkowe. Zbieramy i wymieniamy na materiały budowlane do Maciejek. Kto ma? Kto chce sie pozbyć narzędzi tortur? Postawie koszyk w schroniisku o ile p. Ola sie zgodzi.
  3. [quote name='Pies Wolny']Ja również mam taką nadzieję oraz tą ,że pomożesz swoją wiedzą jako fundacja-świadek, lub jako Amikat-świadek. Przytaczana przez Ciebie dyrektywa nie bardzo ma tu zastosowanie, bo obowiązek zgłaszania transportów psów do nadzoru IW krajowego i zagranicznego istnieje od dawna. Sama dyrektywa transportowa obowiązuje od maja ub. roku. A tak a propos czy odbyłaś kiedykolwiek rundę wychowawczo-dydaktyczną z MTOZ. Przecież to także Twoje zadania statutowe. Nie posądzam Cię, że wiedząc o przestępstwie czy zaniedbaniu z niewiedzy nie reagowałaś, choć nasuwa się wniosek po Twojej wypowiedzi, że Ty o wszystkim (wywózki bez nadzoru, stan schroniska, skandalicznie niskie finansowanie schroniska przez gminę) jednak wiedziałaś. Jak jest ? Co do dyrektywy - w ocenie prawników i urzędowych weterynarzy których prosiłam o interpretacje przepisów - do maja 2010 roku nie działał przepis nakazujący zgłaszanie wyjazdu psów . Czipy paszporty, wymagania prewencyjne chorób zakaźnych tak - ale system nie. Po stronie Niemieckiej jednak transporty były zgłaszane mimo to. Niemcy zgłaszali przejazd, trasę, miejsce docelowe i psy bo do tego obligowało ich niemieckie prawo. Ja w mielcu nie działam. Mam do nich 300 km. Są duze organizacje o wiele bliżej. Wolontariusze tych organizacji na co dzień pracowali w Mielcu . Dokumenty i zdjęcia mam od 2 tygodni. W Mielcu byłam raz w życiu. To było prawie 3 lata temu. Wtedy wydawało się ze grupa wolontariuszy i ówczesny kierownik dogadali się i że będzie to wszystko zmierzało w dobrym kierunku. Stało się inaczej. Bardzo tego żałuje. Żałuję tego ze Mielec mając ogromna pomoc ze strony wolontariuszy i DNH zmarnował szansę. Jeśli wszystkie Twoje (fundacyjne) 'wyjechane' psy miały zrzeczenia ok. Ty to wiesz. Jednak umowę o współpracy z DNH także mogłabyś pokazać - tylko nic nie mów o prawach autorskich, może w ramach podnoszenia edukacji na wyższy poziom ktoś skorzysta.[/QUOTE] Nie . Nie wszystkie miały zrzeczenia - tylko te oddane przez właścicieli. Jak długo zajmuję sie zwierzętami (trochę lat sie nazbierało), tylko 9 razy właściciel znalazł u nas swojego psa, mimo ze rozsyłamy do schroronisk, ze sprawdzamy czipy. 6 psów wróciło do właścicieli a w 2 przypadkach nie oddalismy psa ze wzgledu na katastrofalne wydatki i informacje ze pies uciekał juz wielokrotnie. W jedym przypadku pies po wypadku miał amputowaną nogę. Trzyłapka właściciel odnalazł ale nie chciał bo "felerny". Psa nie oddała, rachunku za leczenie nie pokrył, zadbała o niego policja. Co do umowy o współpracy - została przekazana wraz z innymi dokumentami do naszego lekarza powiatowego. Pisłałamm już - chcesz moich dokumentów proszę napisz, podpisz sie daj adres - wyślę kserokopie. Żadna tajemnica. Umowy adopcyjne, przekazania psa, kserokopie paszportów. A abstrahując od naszych procedur powiem, że nie dziwię sie kiedy umieralnie w małych gminach odbijajace się od ścian urzędu, borykające sie ze świadomością społeczną nakazującą traktowanie psa jak nieczującej zimna, głodu i bólu istoty nawiązują kontakt z organizacjami niemieckimi z pominięciem procedur dokumentów itd. Jeżeli nie ma innej możliwości pomocy to co wtedy? Odrzucić jedyną realną? Nie wiem jakie wyjście jest tym salomonowym. Nie wiem.
  4. [quote name='Leila52']Wiadomosc z gazety Niemieckiej BILD z dnia dzisiejszego.Jest napisane ze Parlament Unji Europejskiej wprowadza w najblizszym czasie w calej Unii Europejskiej obowiazek Chipowania i Rejestrowania dla wszystkich psow i kotow.Jak mowi Komisarz Unii Europejskiej John Dalli odpowiedzialny za Resort Ochrony Zwierzat w EU ma to zapobiegac nielegalnemu handlu zwierzakami i bedzie duzym ulatwieniem w szybkim ustaleniu wlasciciela psa i kraju z jakiego pochodzi, poniewaz w chipie zawarty jest tez kod kraju z jakiego pies pochodzi.Juz w grudniu tego roku ustawa bedzie przedlozona Parlamentowi Unii Europejskiej w Brüssel.Nareszcie skonczy sie ten caly proceder z Hurtowym wywozeniem psow za granice, a przede wszystkim handel szczeniakami ktore juz w 7 tygodniu zycia zabierane sa od matki i sprzedawane.Szczeniaki beda musialy od 8 tygodnia zycia byc chipowane i szczepione i oczywiscie bedzie wiadomo kto byl ich wlascicielem. Niektore kraje wprowadzily juz u siebie taka ustawe wczesniej i dlatego nie maja problemu z bezdomnymi psami.[/QUOTE] rewelacja. Nareszcie, ale to nic odkrywczego. Nie wiem tylko jaki to ma związek z adopcjami zagranicznymi. Każdy psiak miał czip . Ciekawe tylko jak to sie ma do tego ze weterynarze nie czipują szczeniaków poniżej 4 miesięcy. Szczenie rośnie a czip może przemieszczać sie pod skórą. Co do czipowania kotów - nie potrafię sobie wyobrazić. Jasne sterylizujemy bezdomne w bardzo dużej ilości, te można zaczipować, co jednak z tymi których złapać nie potrafimy?
  5. [quote name='Pies Wolny']Dobra. Kolejne pytanie i tylko nie myśl , że mam ochotę Cię dręczyć. Jak to widzisz. Zgodnie z polskim prawem, ktoś kto utracił psa, zagubił mu się, został skradziony i porzucony - egal, były właściciel ma prawo do roszczenia zwrotu psa (oczywiście dokumentowanie własności i ew. koszty pokrycia opieki itd. itp.) przez okres dwu lat, a nawet jeśli popracuje nad tym trzech. Tak stanowi polskie prawo. Jak Ty się zabezpieczasz i czy informujesz niemieckiego adoptera o ewentualności zwrotu psa do Polski ? czy masz klauzulę bezpiecznego zwrotu psa do Polski z tego powodu oraz z powodu niedotrzymywania np. warunków poprawnego dobrostanu psa ? Może już to pisałaś, ale kto jest drugą strona umów adopcyjnych, które sporządzasz.[/QUOTE] Tak . paragraf 3 pkt 1. porozumienia ma zapis o zobowiązaniu niemieckiego partnera (DNH) do Polski , dw przypadku kiedy to okaże sie konieczne. Psy które trafiają do nas często wg ewidencji schroniska spędzają w schroniskach kilka , kilkanaście, kilkadziesiąt miesięcy. W przypadku psów znalezionych, podjętych z ulic po wypadkach informujemy zawsze okoliczne schroniska i straż miejską aby właściciel mógł psa odnaleźć. Przepisy KC znam. Wiem że 2 lata i 3 lata to okresy graniczne dla zagubienia lub kradzieży rzeczy (psa) Psy oddawane mają podpisane zrzeczenia.
  6. No i pięknie. A od kiedy weszła w życie dyrektywa Unii Europejskiej regulująca komercyjny (powyżej 5 zwierząt - psów) transport zwierząt? Kto ma obowiązek prowadzenia rejestru wydawanych paszportów i wszystkiego co się z tym wiąże? Dlaczego lekarz powiatowy mający obowiązek kontrolowania zarejestrowanego schroniska minimum 2 x w roku twierdzi ze nie wiedział o adopcjach poza granice kraju? Dlaczego nie podjęto działań mających na celu poprawę warunków weterynaryjnych i sanitarnych , podnoszonych w pismach kierowanych przez DNH i wolontariuszy? Dlaczego zostały przemilczane listy kierowane przez wolontariuszy mieleckich do lekarza powiatowego i urzędu miasta w latach 2008-2011? To tylko kilka pytań na które odpowiedzi w powyższym artykule napisanym w lokalnej gazecie, jak sadzę na zapotrzebowanie lokalnych władz, odpowiedzi nie znajduję. Dlaczego? Mam nadzieje, że prokuratura znajdzie w oparciu o WSZYSTKIE dostępne źródła i dokumenty.
  7. Psy były u mnie rożnie kilka lub kilkanaście miesięcy.. Dragon był przeszło 1,5 roku, Vivat 7 miesięcy . Nigdy nie był to czas krótszy niż przynajmniej 5 tygodni . Poprawiam tekst - masz rację (sama się sobie dziwie że to napisałam)
  8. przepraszam z offa ale to ważne UWAGA! Rodzina W..... ze Świętochłowic z ulicy Hanki Sawickiej(dane podamy na priv) jest podejrzana o wyaddoptowywanie psów z rożnych miejsc z przeznaczeniem na mięso. Jest zgłoszenie, że w krótkim czasie przez ten dom przewinęło się kilkadziesiąt psów, a dzieci z tej rodziny mówią jedzeniu mięska z psów. Kilka miesięcy temu dogomaniacy z Zawiercia wyadoptowali suczkę "rodzinie biednej ale porządnej" jak im się wydawało. Po kilku tygodniach psa już tam nie było za to były dwa nowe . Nasza Fundacja prowadzi interwencję w tej sprawie. Schroniska okoliczne są powiadomione, ale staramy się nagłośnić sprawę w całym regionie. Prosimy osoby i organizacje, które doganiając tej rodzinie psa o kontakt z Fundacją. biuro@fundacjasoosdlazwierzat.org lub w każdy inny możliwy sposób. Policja prowadzi postępowanie. O sprawie wiemy od 09.11.2011. Jeszcze raz proszę o rozesłanie bo sprawa jest rozwojowa
  9. a ja mam prośbę o rozesłanie: UWAGA! Rodzina W..... ze Świętochłowic z ulicy Hanki Sawickiej(dane podamy na priv) jest podejrzana o wyaddoptowywanie psów z rożnych miejsc z przeznaczeniem na mięso. Jest zgłoszenie, że w krótkim czasie przez ten dom przewinęło się kilkadziesiąt psów, a dzieci z tej rodziny mówią jedzeniu mięska z psów. Kilka miesięcy temu dogomaniacy z Zawiercia wyadoptowali suczkę "rodzinie biednej ale porządnej" jak im się wydawało. Po kilku tygodniach psa już tam nie było za to były dwa nowe . Nasza Fundacja prowadzi interwencję w tej sprawie. Schroniska okoliczne są powiadomione, ale staramy się nagłośnić sprawę w całym regionie. Prosimy osoby i organizacje, które doganiając tej rodzinie psa o kontakt z Fundacją. [email]biuro@fundacjasoosdlazwierzat.org[/email] lub w każdy inny możliwy sposób. Policja prowadzi postępowanie. O sprawie wiemy od 09.11.2011. Jeszcze raz proszę o rozesłanie bo sprawa jest rozwojowa Oczywiście przyłączam sie do zachwytów nad domkiem Lucka - to jest RAJ
  10. witamy wszystkich. Najpierw ważne info: UWAGA! Rodzina W.....ze Świętochłowic z ulicy Hanki Sawickiej(dane podamy na priv) jest podejrzana o wyaddoptowywanie psów na mięso. Jest zgłoszenie, że w krótkim czasie przez ten dom przewinęło się dużo psów, a dzieci z tej rodziny mówią jedzeniu mięska z psów. Nasza Fundacja prowadzi interwencję w tej sprawie. Schroniska okoliczne są powiadomione, ale staramy się nagłośnić sprawę w całym regionie. Prosimy osoby i organizacje, które wyadoptowały tej rodzinie psa o kontakt z Fundacją. [email]biuro@fundacjasoosdlazwierzat.org[/email] A teraz Brutusek. Mój chłopak - Brutus , zasuwa na łapeczkach aż miło. Koślawo ale do przodu. \prawa mocniejsza, lewa słabsza. Charakterek się zmienił koledze... oj tak.... Rządzi aż miło. Odkryła nową przyjemność - dokuśtykaj do bramy, obszczekaj i uciekaj . Ma obdarte wierzchnie części nóżek , ale dosłownie nie możemy go powstrzymać przed bieganiem / pełzaniem. Nadal prowadzimy elektrostymulację. Niestety aparat się ..... uszkodził bo Brutusek ruszył razem z niem na spacerek. Musze kupić kolejny. Nivalin i Milgamme podjemy dalej. Śpi oczywiście ze mną. 18 listopada jedziemy po raz kolejny do naszego ukochanego doktora za Wrocławia. Jutro przy dobrej pogodzie solennie obiecuje zrobić zdjęcia . Same zobaczycie jak Brutusek stoi! Dla Brutusa od pierwszego dnia płyną datki na leczenie . Zgromadziliśmy do dzisiaj 2 085,00 za pośrednictwem allegro, dogomani etc. Pośle plik rozliczeniowy Bożence i poproszę ja o wklejenie. Wydatki trudno mi udokumentować bo my u weterynarzy płacimy faktury zbiorcze ale: Na wyjazdy do dr Sekula wydajemy każdorazowo 200 zł na paliwo i 80 zł za wizytę. Pierwsza była bezpłatna = 600 + 160 = 760 Założenie szwu kapciuchowego (który zresztą ściągnął) - 90 zł. Nivalin i Milgamma łacznie - 242 zł. aparat do elektrostymulacji - 180 zł Elektrody 50 szt w paczce x 2 = 35 x 2 = 70 Wydaliśmy do dzisiaj 1342 zł. No i jeszcze informuje ze Brutusek dostał konga i bardzo go kocha. Szczególnie nabitego pasztetem
  11. PREPRASZAM ZA OFFA Mimo wysokiej temperatury dyskusji, proszę Was o uwagę i rozesłanie dalej: UWAGA! Rodzina W..... ze Świętochłowic z ulicy Hanki Sawickiej(dane podamy na priv) jest podejrzana o przyjmowanie psów do swojego domu z rożnych miejsc i o przeznaczenie ich na mięso. Mamy zgłoszenie, że w krótkim czasie przez ten dom przewinęło się kilkadziesiąt psów, a dzieci z tej rodziny mówią jedzeniu mięska z psów. Kilka miesięcy temu dogomaniacy z Zawiercia wyadoptowali suczkę "rodzinie biednej ale porządnej" jak im się wydawało. Po kilku tygodniach psa już tam nie było za to były dwa nowe . Nasza Fundacja prowadzi interwencję w tej sprawie. Schroniska okoliczne są powiadomione, ale staramy się nagłośnić sprawę w całym regionie. Prosimy osoby i organizacje, które oddały tej rodzinie psa lub psy , o kontakt z Fundacją. biuro@fundacjasoosdlazwierzat.org lub w każdy inny możliwy sposób. Policja prowadzi postępowanie. O sprawie wiemy od 09.11.2011. Jeszcze raz proszę o rozesłanie bo sprawa jest rozwojowa
  12. [quote name='Lilek']Amikat, zapytam po raz kolejny- umowy adopcyjne z kim? Jeżeli są to umowy o wyadoptowanie psów przez DNH, to naprawdę to nic nie zmienia w obrazie sprawy, ponieważ w dalszym ciągu nie wiadomo nic o losach tych zwierząt oprócz tego, że psy zabrało/wyadoptowało DNH w sposób formalny. Sądzę, że nas wszystkich interesuje, co stanie się z tymi psami docelowo. Być może część z nich znajdzie domy i to, miejmy nadzieję, dobre domy. A reszta?Czy DNH do końca ich życia będzie utrzymywać je w DT lub schroniskach?Tym bardziej, że był transport 55 psów w kwietniu 2011, jak można przeczytać na wątku. Zdrowy rozsądek podsuwa mi pytanie, ile psów w takim razie jest w stanie dożywotnio utrzymywać DNH, biorąc pod uwagę fakt, że schronisko w Mielcu jest tylko odpryskiem dziesiątek schronisk, z których psy są zabierane,Zgoda, nie tylko, ale również przez DNH. Pisałam od początku - mam umowy adopcyjne z domami, mam protokoły przekazania psa pod opiekę DNH. Ja przekazywałam psa DNH a oni podpisywali umowę z domem.
  13. [quote name='wellington']Amikat, czy moglabys wskazac kto zlozyl te propozycje ? Mozliwe ze przeoczylam na watku...[/QUOTE] Ja to zaproponowałam w po rozmowie z Simoną prowadzącą DNH. Zapytałam ją co ona na to żeby przyjechała "delegacja" w postaci przedstawiciela inspekcji weterynaryjnej, przedstawicieli sygnatariuszy listu, przedstawiciela osób mających zdanie odmienne od sygnatariuszy listu. Zaprosiła . Proponowałam także udostępnienie moich dokumentów Waszemu stowarzyszeniu tak jak przekazałam je właściwemu dla swojego terenu powiatowemu .
  14. [quote name='ulka33']nie, jasne nie jesteś DNH :) jesteś ich rzecznikiem i głównym współpracownikem-akwizytorem. i nie zasłaniaj się tym, że od Ciebie idzie po kilka psów do Niemiec, bo działasz jako pośrednik w wywózkach. - na filmie rozpoznajesz się, czy nie?? [URL="http://www.tvp.pl/rzeszow/publicystyka/pytania-do/wideo/2610/5556625"]http://www.tvp.pl/rzeszow/publicystyka/pytania-do/wideo/2610/555[/URL] aisak Ty non stop kłamiesz a ponieważ Grupa Nadzieja Dobermana działa w ramach Fundacji S.O. S dla zwierząt, a więc należysz do tej Fundacji, to wystawiasz jej "właściwe" świadectwo oto cytaty z Twoich wypowiedzi, zaiste wskazują że "nie jesteś DNH" :) [I]- Już od czterech lat intensywnie współpracujemy z niemiecką fundacją Dobermann NotHilfe - mówi Katarzyna Kosińska, wolontariuszka działająca w nieformalnej grupie "Nadzieja dobermana", która pomaga bezdomnym psom tej rasy. - Znam tych ludzi osobiście i jestem pewna, że niemieckie domy, które wybierają dla naszych czworonogów, są najlepsze z najlepszych.[/I] [I]Raz na 2-3 miesiące organizujemy wspólnie z Dobermann NotHilfe transport około 7-8 psów do Niemiec - mówi Katarzyna Kosińska. - To najczęściej zwierzęta, które w Polsce mają nikłe szanse na adopcję, gdyż są stare, chore, w depresji.[/I] [I]-[B] Jesteśmy w ciągłym kontakcie z organizacją, z którą współpracujemy. Nie ma dnia, żebyśmy nie wymienili się choć jednym mailem - zapewnia Katarzyna Kosińska. -[/B] I cieszymy się, że rodziny przygarniające nasze dobermany często do nas piszą. Dostajemy zdjęcia, emocjonalne opisy wspólnego życia. Wolontariusze, którzy w Polsce użyczali psu tymczasowo swojego domu, są zapraszani do odwiedzania podopiecznych. Jesteśmy także natychmiast informowani, gdy zwierzę na skutek choroby odchodzi.[/I] [URL]http://www.pies.pl/adopcje-bez-granic_328_a2339.html[/URL] [I]- Simone przyjedzie do Mielca i pokaże całą dokumentację. Jest zaskoczona i zdziwiona tym, co się u nas dzieje. Nie może zrozumieć, skąd taki atak na prowadzoną przez nią fundację - mówi Katarzyna Kosińska z fundacji Nadzieja Dobermana, która od lat współpracuje z niemiecką fundacją.[/I] [URL]http://rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34975,10380387,Nie_wysylamy_psow_do_laboratoriow___zapewnia_fundacja.html[/URL][COLOR=black] [/COLOR][/QUOTE] No to po raz kolejny bo najwyraźniej Ulka 33 jest "nieczytata i niepisata" aisaK jest naszym wolontariuszem i działa w grupie Nadzieja Dobermana. Pomaga polskim psom w sposób zgodny z prawem i własnym sumieniem. Dziwię się ze jest tak bardzo bardzo Mamy umowę o współpracy z DNH. Mamy umowy adopcyjne (kserokopie z oryginałów) protokoły przekazania psów. O sprawdzenie dokumentacji oraz samej organizacji poprosiliśmy odpowiednie służby . Proponowałam pani Aga G przesłanie dokumentów, ale widać zainteresowana nie jest (bo może jeszcze by się okazało, ze całe plucie na nas niesłuszne było?) . W jej ocenie jesteśmy niemoralni , nietyczni i coby tam jeszcze Była propozycja wyjazdu do Niemiec i skontrolowania domów , umów czego chcecie - ale nie , po co. Była propozycja spotkania w szerokim gronie, sprawdzenia dokumentów a nawet udziału mediatora (żebyśmy się nie zaszczuli nawzajem) - ale nie , po co. Piszecie do premiera, lekarza głównego po to tylko żeby za chwilę zrobić woltę i odżegnać ich od czi i wiary - bo odpowiedzieli nie po Waszej myśli. Litości. Patrząc chłodnym okiem - skoro tak Wam zależy na PRAWDZIE a odrzucacie dowody, którymi strona przeciwna dysponuje, które mogą służyć wyjaśnieniu sprawy - to jesteście niewiarygodni i tendencyjni. Jak adwokaci diabła. Od wielu ludzi z którymi ostatnio w tej sprawie się spotykam słyszę że sami miłośnicy zwierząt są dla siebie najgorszymi wrogami. Trudno się z tym nie zgodzić. Sami siebie nawzajem pchamy w bagno. Na podstawie jednego zdania budujemy opinie mające wartość sądowego wyroku. Z wielka nadzieją czekam na ewentualne wezwanie do złożenia zeznań. Czekam z radością. Uważam ze tylko oficjalna droga zakończy ta bezsensowna polemikę rodem z magla.
  15. Nie xxxx52 Lili została w Polsce, sprawa sądowa doprowadziła do skazania oprawcy . Żyje, jest zdrowa i zaopiekowana. Jest jednak dobrym powodem żeby w ocenie Odi i Psa wolnego podnosić moją "niewiarygodność", "nieuczciwość" itd. Skoro popełniłam takie przestępstwo powinni mnie już dwa lata temu zbanować? Nie wyczytywałabym głupot na obecnym wątku i byłabym zdrowsza. Lili nic wspólnego z tym wątkiem nie ma ale w przypadku braku argumentów merytorycznych w dyskusji o adopcjach do Niemiec jest tematem zastępczym. Odi chce mnie, nas zdezawuować - odwołuje się do Lili , bo dałam ciała w rozmowie z nią przez telefon. Podkreślam - tylko my dwie wiemy jak ta rozmowa przebiegała . Kwestia jej sumienia co podaje do wiadomości na forum a co przemilcza. Jężeli darczyńcy zależy i chce uzyskać dostęp do danych dotyczących leczenia, wpłat etc to pyta i ZAWSZE dostaje odpowiedz. Kilkakrotnie odpowiadałam na takie listy podpinając wyciąg z kont. Żadna tajemnica
  16. Wszystko prawda - z ta tylko różnicą że 6000 zł które wspominasz tylko w części pochodziły od dogomaniaków . Sprawę Twojego telefonu już tyle razy wałkowaliśmy ze chyba wystarczy. Myślę też że cała Twoja niechęć do mnie bierze się stad , że śmiałam nie wiedzieć z kim rozmawiam kiedy do mnie dzwoniłaś. Powinnam przecież wiedzieć że jesteś kimś ważnym. Fajnie by było gdybyś miała dla wszystkich taką tolerancje jak masz dla siebie. Ponadto jeżeli uważasz ze Twoja darowizna dla Lili była wykorzystana niezgodnie z oczekiwaniami - proszę odwołaj ją . Bez szemrania zwrócimy na konto z którego była wpłacona lub inne wskazane. Czy oprócz wątku Lilijeszcze gdzieś weszłam Ci czy Wam w paradę? Jeszce gdzieś zlekceważyłam, zaniedbałam etc? Wątek LIli nie dotyczy adopcji do Niemiec a także "masowych wywozów", zaprzestańcie osobistych wycieczek ok?
  17. Psie Wolny - rozliczenie Lili wstawiłam. Dziękuję CI za przypomnienie , dziękowałam już na wątku Miski ale nigdy nie dość posypywania głowy popiołem.
  18. Oświadczam raz jeszcze - całość kosztów za Miśkę ponosimy my i tylko my. Nie chcemy pomocy finansowej "dogomaniaków" w jej sprawie.
  19. [quote name='Pies Wolny']Jeśli to możliwe proszę o przekazanie moich grosików na Staruszkę Balbinkę, będącą pod opieką Fundacji Bernardyn. Deklarację miesięczną przenoszę także na Balbinkę. Amikat - to dobra decyzja , choć wymuszona sytuacją, są i takie metody stymulacji. W ramach płaczu nad sobą o utraconej opinii o uczciwości fundacji, którą zarządzasz nie zapomnij o rozliczeniu składek na Lili - zbiórki na dogo, którą organizowałaś osobiście. Gdybyś zapomniała gdzie to było przypominam : [URL="http://www.dogomania.pl/threads/172173-Lili-ju%C5%BC-si%C4%99-nie-boi......-Jest-bezpieczna"]http://www.dogomania.pl/threads/172173-Lili-ju%C5%BC-si%C4%99-nie-boi......-Jest-bezpieczna[/URL]! Dzięki również za tą akcje pomocy dla Lili. PS. Anettto - kto jest księgowym Balbisi ? czy też może słać na Fundację direct ?[/QUOTE] Lili została rozliczona - faktury przekazano do sadu a także do urzędnikowi który nas kontrolował. Rozliczenie to figurowało także na naszej starej stronie internetowej. Darczyńcy na bieżąco mieli dostęp do informacji Uzupełniłam wpis w jej wątku. Bardzo dziękuje Psie Wolny za przypomnienie. Bardzo. Teraz jestem lepszym człowiekiem choć winy swojej nie odkupię.
  20. [quote name='Pies Wolny'][quote name='amikat'] No coś Ty ? :crazyeye::crazyeye: , rozliczenie Lali także ?[/QUOTE] nie Lali tylko Lili rozliczenie lili dostał sad to dostaniesz i ty .
  21. [quote name='Pies Wolny']Wow , jest i Amikat, która sądzi, że uszła na chwilę uwagi - błąd. Amikat - nadal czekam na Twoją odpowiedź na ważne pytanie, proszę odpowiedz : jak długo pod Twoją opieką były psy zanim zdecydowałaś się na adopcję tych psów poza granice Polski ? ile ? miesiąc, trzy, sześć ? Zadając to pytanie nie muszę być właścicielem psów, o które pytam. Przykładowej umowy adopcyjnej za granicę także nie pokazałaś - bez danych krytycznych. Ponieważ jesteś OPP obowiązują Cię w całości przepisy o informacji publicznej - oczywiście jako fundację. Jako osobę, jako Amikat, tu na dogo, obowiązują Cię zasady np. rozliczania się z prowadzonych zbiórek pomocowych np. tej zbiórki [URL="http://www.dogomania.pl/threads/172173-Lili-ju%C5%BC-si%C4%99-nie-boi......-Jest-bezpieczna"]http://www.dogomania.pl/threads/172173-Lili-ju%C5%BC-si%C4%99-nie-boi......-Jest-bezpieczna[/URL]! Upłynęło już dużo czasu, a rozliczenia nie widać. Za ratunek udzielony Lili - oczywiście dziękuję, ale na podziękowania z pewnością nie czekasz. Natomiast w sprawie dyżurowania. Myślę , że każdy by wolał dyżurować tam gdzie mogą pieniążki wpaść do puszki, puszki fundacyjnej zwłaszcza. Więc odpowiedz, proszę, na te parę pytań i już będziesz miała czas na real. I nie idź, proszę, drogą Ady-jeje. Chcesz informacji publicznej - proszę wystąp o nią na piśmie. Adres na stronie. Oczywiście udzielę
  22. [quote name='ulka33']wniosek jeden: urzędasy tam nie lepsze niż tutaj. Jak tylko mogą, to kłamią jak najęci. a DNH jak przypuszczam ma duże doświadczenie w fotografii artystycznej :) i cóz jeszcze widzę od dłuższego czasu w związku z cała tą sprawą: jedno szambo: układów, matactw, kłamstw, bezwzględności. Obrońcy DNH : amikat, aisak, sosnowieckie schronisko, kuba123, i cała reszta z Fundacji SOS dla Zwierząt z Chorzowa wstydźcie się z kim macie bliską współpracę od lat, kogo reprezentujecie. A może wam po drodze z krętaczami? które już wasze kłamstwo udawadniamy tu na watku i jesteście święci oburzeni, że sie wam "wizerunek" rzekomo niszczy. Na swój wizerunek sami pracujecie, bądźcie pewni, jak ktoś jest bez skazy, to to widać, jak jest inaczej, to to wychodzi. prędzej czy później[/QUOTE] Amen. Prawda nas i Was wyzwoli
  23. [quote name='Pies Wolny']A nie, nie, to Polska właśnie - taka karma, taki przepis na pranie i towarzystwu z postu Ulki33 to na rąsię. Jest tak, że zgodnie z pragmatyką i KPA ustalone są zasady gry. Wygląda to tak : jakikolwiek urząd, instytucja publiczna na poziomie 1 spapra temat, zamataczy, łeb ukręci. Obywatel pisze na poziom 2 , 3, 4, i wyżej. Zasada jest właśnie taka, że 4 pisze do 3 coby wyjaśnić, 3 do 2 to samo i dodaje powiadomić koniecznie o wyjaśnieniu, 2 opie.... 1 i nakazuje wyjaśnić i sobie odpowiedzieć w terminie. Jak ten co spaprał, zamataczył, łeb urwał wymyśli odpowiedź, pochowa dowody (czyt. zmanipuluje, wyprodukuje) śle dumnie do 2 że nic takiego, a w życiu Warszawy - wszystko oki doki i to jedzie wyżej i wyżej po czym durny pisaciel skargi dostaje odpowiedź, że a o co chodzi wszystko jest oko doki i ani trochę nie było cóś źle. Ja Ci powiem tak, jeśli będziesz kiedyś urzędnikiem to uważaj, bo teraz to już się nie wymigasz i tłumaczenie o pragmatyzmie i KPA nie uratuje Cię przed moimi zębami. Żyjemy właśnie w takim kraju, gdzie takie rzeczy ....to wszędzie. Czy ktoś może wie gdzie wymiotło się wiadome towarzystwo, nikt nie dyżuruje ? :shake: a może ....się wywieźli w kenelkach .... a to se łby pooblewają wzajem :oops: Jak napisałem, że i niemiecki urzędnik się już zeuropeizował na wschodnią modłę to mi bęcki chciały spuścić - a teraz ciiiisza ?[/QUOTE] "wiadome towarzystwo" nie dyżuruje bo zajmuje się realnym życiem i żywymi zwierzętami w szczególności. Aż strach się odzywać bo nasz poziom wypowiedzi do Waszych pięt nie sięga. Za wysokie dla nas progi. Ze swojej strony dążymy do wyjaśnienia kwestii poruszonych w liście otwartym. Miłej niedzieli i wiele tematów do oplatania życzę.
  24. Przeznaczcie zebrane pieniądze na co chcecie. My te budę kupimy . Nie pogniewajcie się , ale w przypadku w którym delikatnie mówiąc na Dogomanii uczciwość moją i Fundacji poddaje się w wątpliwość, dziękuję za wszelką pomoc finansową i fizyczną oferowaną przez dogomaniaków. Na co dzień radzimy sobie sami więc Miśce też pomożemy. Wplata 200 zł Fundacji na Miśkę niech zostanie przeznaczona na inna biedę według uznania. Chcecie - kupcie jej 4flex, artoflex lub coś podobnego na stawy i przekażcie panu. On jej poda tak jak podawał inne leki,
×
×
  • Create New...