Jump to content
Dogomania

kakadu

Members
  • Posts

    10156
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kakadu

  1. mysle, ze nie ma co czekac tylko trzeba zaczac szukac; szkoda tylko, ze zadna z pan (oprocz pani z wawy) nie zadala sobie trudu, zeby napisac cokolwiek, nawet tego, ze juz nie jest zainteresowana; widocznie to byl slomiany ogien; tak tez sie zdarza; ja osobiscie nie mam zalu; latwo jest sie zapalic do bycia wspanialomyslnym milosnikiem niepelnosprawnych psow, a potem wymieknac na wiesc o szczegolach; nie mam zalu o zmiane decyzji, natomiast mam zal za milczenie; wystarczyloby napisac nawet klamstwo w rodzaju: 'rany, mieszkam na 27. pietrze bez windy - nie dam rady go wnosic, myslalam, ze smiga po schodach, a tu takie rozczarowanie'; czy cokolwiek innego - byle dac znac, ze to juz nieaktualne; no nic, stalo sie - trza dzialac i juz; mam weekend wolny to tez cos zaczne myslec; no i niech sie te panie na mnie nie obrazaja (jesli w ogole tu zagladaja) tylko biora jakiegos innego psa ze schronu, kotry wymaga mniej poswiecenia; pozdrawiam ka.
  2. sprawdzilam obie skrzynki i wyglada na to, ze calkowicie nikt sie nie odezwal; nic nie szkodzi; lepiej, ze zrezygnowali teraz niz mieliby potem zalowac, ze wzieli okrunia do siebie;
  3. pamietacie moje krakanie o zwichnieciu rzepki czwartego stopnia? niestety doktor mikow napisal w rozpoznaniu: 'obustronne zwichniecie rzepki przysrodkowe 4 stopnia, prawdopodobnie trwajace od wieku mlodzienczego; defekt ten pozwala zyc bez odczuwania bolu'; oraz zaordynowal co nastepuje: 1. ograniczenie do minimum chodzenia po schodach 2. spacery bez nadmiernego oszczedzania psa, ale na psich warunkach (czyli jak okruszek chce sie zatrzymac to sie grzecznie zatrzymujemy razem z nim i czekamy, az ruszy dalej, ewentualnie werbalnie go do tego zachecajac, ale baz zadnej formy nacisku jak ciagniecie za smycz itd.) 3. zaniechanie interwencji chirurgicznej (gdyz zmiany w budowie kosci udowych sa juz zbyt duze i przysporzylaby ona psu ogromnego cierpienia nie dajac w zamian zadnych gwarancji na poprawe); powiedzial tez, ze psy w takim stanie dozywaja poznego wieku i wada ta nie ma tendencji do poglebiania sie (nie ma piatego stopnia zwichniecia :evil_lol:) nie prowadzi ona do calkowitego bezwladu tylnych konczyn, ani porazenia nerwow, wiec perspektywa nie jest taka zla; okruszek bedzie sobie tak kical juz zawsze, ale moze byc bezgranicznie szczesliwy o ile znajdzie rodzine, dla ktorej bedzie oczkiem w glowie i ktora zorganizuje sobie zycie 'pod niego'; taka rodzina nie pojedzie juz w calym skladzie w gory, ani nie pojdzie na dluga wedrowke do lasu czy chocby na glupie grzyby; to nalezy bezwzglednie wziac pod uwage; ale z drugiej strony wyjazdy na dzialke z ogrodkiem, czy nad jezioro gdzie okruszek bedzie sobie mogl spokojnie podskakiwac i wachac sa jak najbardziej wskazane; nalezy wziac pod uwage tez to, ze nic z okruszkiem nie mozna przyspieszyc: nie mozna 'wygonic' syna na szybkie siusiu z psem, bo okruszek najkrotszy dystans przeciaga w nieskonczonosc (czasami poleci za wiewiorka, ale to rzadko); to jest pies dla cierpliwych, a nastolatki rzadko takie bywaja; taki pies moze sie stac kula u nogi, bo tu by sie chcialo pojsc do kina, a trzeba z nim lazic pol godziny, az zrobi kupe; w takim stanie zniecierpliwienia mozna psa pociagnac za smycz, mozna mu dac do zrozumienia, ze nie jestesmy zadowoleni, przetraszyc go, nie chciec wyjsc znowu, a jesli mama bedzie kazala jednak dopelnic obowiazkow w koncu psa za to znielubic; to jeden z gorszych scenariuszy, ale calkiem prawdopodobny;wiec jeszcze raz doradzam rozwage i czekam na maile pozdrawiam ka.
  4. witam :) odezwala sie do mnie [B]tylko[/B] pani magda z warszawy; juz jej odpisalam i poprosilam o wyjasnienie kilku watpliwosci; pozostale panie prosze tez o informacje w jakich warunkach bedzie przebywal pies; nie wiem nawet czy te osoby mieszkaja w bloku (jesli tak to na ktorym pietrze, czy jest winda itd) czy wolnostojacych domach z ogrodkiem; nie wiem jak liczne sa rodziny, czy sa w nich dzieci, w jakim sa ewentualnie wieku, jaki jest tryb zycia rodziny, a wiec nie wiem podstawowych rzeczy; jedenastoletni syn nie wyniesie okruszka na spacer z drugiego pietra, ani tym bardziej go z powrotem nie wniesie, chocby nawet bardzo chcial; okruszek nie lubi byc podnoszony, rozplaszcza sie na podlodze i naprawde trudno go wtedy podniesc; oderwany od ziemi rozstawia szeroko przednie lapki, a sa one baaaardzo silne; trzy razy zdrapal mnie juz w oko pazurem, choc bardzo sie staram; taki 'rozklapany' na podlodze pies, pod ktorego nie mozna wlozyc nawet reki, zeby dobrze chwycic, staje sie jakby dwa razy ciezszy; do tego musze jeszcze dodac, ze okruszek w zwiazku ze swoim przykurczem sika sobie czesto na spod klatki piersiowej i podnoszenie go w takim stanie moze nie byc mile (to oczywiscie zalezy od stopnie wrazliwosci na zapachy i plyny fizjologiczne, ale nikt tu nie jest ekskrementofilem i nie spodziewam sie, ze to polubi :cool3:; moze mu najwyzej nie przeszkadzac za bardzo); w zwiazku z tym pranie wierzchniego ubrania przynajmniej raz w tygodniu, a rekawiczek co drugi dzien jest koniecznoscia) prosze wszystkie panie, aby przestaly pisac do ulki, przestaly pisac do schroniska, zarzucily jakakolwiek korespondencje nt okruszka z kimkolwiek innym oprocz mnie; to tylko zawraca glowe ulce, bo ona mi musi przesylac te maile; nie chodzi o to, ze czuje sie pominieta ;) tylko, ze jesli paniom zalezy naprawde na okruszku to tylko kontakt ze mna to paniom umozliwi gdyz pies jest u mnie w domu, wypisany ze schroniska na mnie, a wiec schronisko nie ma juz w zasadzie nic do niego (no chyba, zeby sie okazalo, ze karmie go chlebem z woda i bije piec razy dziennie - wtedy wsadza mnie do pudla, a psa odbiora ;)) jeszcze jedno: prawdopodobnie w zwiazku ze swoim uposledzeniem okruszek musi wychodzic co 4-5 godzin; za kazym razem robi kupke, ktora zrobiona w domu na dywan, niechybnie w jakims procencie w niego wsiaknie, gdyz jej konsystencji daleko do doskonalosci (raz jest lepiej, raz gorzej, ale doskonala to ona nie jest na pewno); no i co panie sadza, na zapis o kastracji? zacznijmy od korespondencji - listy mozna przemyslec, zajrzec do nich po jakims czasie, porzadnie odpowiedziec odnoszac sie do wszystkich watkow; przedkladam ja nad bezposredni kontakt (ktorgo jednakowoz nie unikam) pozdrawiam ka.
  5. dzieki tosiu bo juz czasem sama nie wiem czy nie przesadzam...:roll:
  6. a, no i jesli chodzi o to podrzucanie we srode to nie moge jak juz pisalam; zreszta nie oddam psa nikomu zanim sie nie dowiem w jakich warunkach bedzie mieszkal; ulko mam nadzieje, ze to zrozumiesz i nie stwierdzisz, ze pietrze trudnosci; nie moglabym potem spac myslac, ze czegos nie dopatrzylam; w umowie jaka mam, jest zapis do prawa skontrolowania warunkow w jakich mieszka pies i jego stopnia zaadoptowania do nowego otoczenia, z ktorego ostatnim razem skrzetnie skorzystalam oplacajac godzinna konsultacje i umawiajac stalych opiekunow z profesjonalnym behawiorysta; mialo to miejsce po chyba 2 miesiacach od adopcji i dopiero wtedy odetchnelam z ulga kiedy behawiorystka powiedziala, ze wszystko jest w porzadku; oni maja mnie juz teraz z glowy, a przysiegam, ze trulam im czesto dopytujac co i jak u psa; ok, ide potarmosic moje zwierzeta :lol:
  7. no tak ale jak juz ktos zwroci uwage na okruszka i potem na rino to latwiej jednak 'obsluzyc' ;) tego drugiego bo okrunia trzeba znosci nawet z kilku schodkow (tak powiedzial lekarz, tak zreszta robilam, bo jakos boi sie schodow); no to za twoja rado ulko czekam, choc normalnie jestem w goroacej wodzie kapana jak to kwietniowy baran :diabloti:; pozdrawiam
  8. mam nadzieje, ze okruszek wszystkim przyniesie szczescie, na razie jednak musi zadbac o swoje; ja w tygodniu nigdzie sie wybrac nie moge ani pociagiem, ani samochodem z tej prostej przyczyny, ze pracuje az do piatku wlacznie i to do poznego wieczora (pozamienialam sie w pracy na wieczorne zmiany, zeby okruszek nie siedzial w domu zbyt dlugo sam); tylko poniedzialek i wtorek mialam wolne niestety; chcialabym jeszcze zaznaczyc iz niezbedna jest kastracja okruszka (z powodu wnetrostwa na ktore cierpi i ktore moze sie zakonczyc zlosliwym nowotworem) i zapis, ze staly opiekun zobowiazuje sie psa wykastrowac, znajdzie sie w umowie adopcyjnej; chyba, ze zechce czekac, az ja to zrobie, ale to moze troche potrwac; zdecydowalam, ze pojde na te kosultacje z ortopeda, porozmawiam z nim, on pewnie juz widzial wiele takich przypadkow i moze uda sie ustalic czy jest sens robic te wszystkie kosztowne badania; chociaz tak milo byloby uslyszec, ze maly ma szanse na normalne zycie; cuda sie zdarzaja, wiec w czwartek ide do weta; bardzo prosze - jesli ktos juz stracil zainteresowanie okruszkiem na rzecz innego psa wspomnianego w powyzszych postach (szczegolnie rino wyglada na latwiejszego w obsludze - przepraszam za obcesowosc), niech da znac, moze sie okazac, ze trzeba jednak dawac ogloszenia od nowa; jedna pani pisala cos o odbiorze okruszka w srode; jest wtorek wieczor i nie ma od niej zadnych wiadomosci, a sprawdzam skrzynke co pol godziny; rozumiem, ze to nieaktualne; pozdrawiam ka.
  9. bylam z okruszkiem u lekarza; nie poszlam na modzelewskiego bo tam rtg kosztuje 50, a obok mnie 35-40 wiec to zadecydowalo; okazalo sie, ze dobrze, ze nie lecielismy tak daleko bo i tak trzeba isc do lekarza ortopedy; jestem umowiona na czwartek rano do pana doktora o wdziecznym nazwisku mikow :lol: dzis inny mily pan doktor zbadal okruszka jak sie dalo najlepiej i stwierdzil, ze czucie w lapkach jest zachowane; lapki sa bardzo bolesne; nie mozna tylnych konczyn rozprostowac w stawie kolanowym (bolesnosc), ale nie wiadomo czy dlatego, ze stawy sa niesprawne, czy dlatego, ze przykurcz miesni jest tak silny i te bole to sa bole miesniowe, a nie stawowe; posprawdzal pieska na wszystki sposoby, przy okazji potwierdzil moje obawy co do okruszkowego wnetrostwa i orzekl, iz jest to na szczescie wnetrostwo pachwinowe, a nie brzuszne, co pewnie ulatwia sprawe kastracji bo nie trzeba jadra szukac po jamie brzusznej; we czwartek okruszek zostanie uspiony, zeby mozna mu bylo zrobic prawidlowe przeswietlenie; lekarz powiedzial, ze przykurcz jest tak silny, ze wszelkie proby robienia w tym stanie rtg sa bez sensu, gdyz przykurcz miesni bedzie falszowal obraz rentgenowski kregoslupa, a kregoslup nalezy zbadac w pierwszej kolejnosci; czyli generalnie pod wzgledem neurologicznym maly jest ok; niewielkie sa szanse na poprawe zdrowia zdaniem pana doktora; i jeszcze jedno: okruszek nie wazy 4 kilogramy tylko prawie 7, a wiec jesli ktos myslal (tak jak ja), ze przy okazji spacerkow z innymi psami zabierze okruszka i najwyzej jak sie maly zmeczy to go wezmie pod pache, to niech jeszcze raz przemysli sprawe; niesc cztery kilogramy dluzszy czas nie jest latwo; siedem to juz naprawde spora trudnosc; to moze robic roznice; nie wiem ile bedzie kosztowac ten zabieg we czwartek, spotkam sie z ortopeda to on mi powie czy wystarczy tylko trg czy trzeba bedzie tez wykonac zdjecie rdzenia z kontrastem; dzis wet powiedzial, ze to bedzie w granicach 200 - 400 zlotych i mowie szczerze, ze choc chetni do adopcji wyraznie mowia, ze chca znac faktyczny stan zdrowia psa, a ja mam najszczersze checi, zeby te informacje im udostepnic, to moge nie dac rady; to znaczy 400 zlotych to na pewno nie wydam bo zwyczajnie nie mam :shake:; nie pod koniec miesiaca :shake:; moje proby wygrania w lotto spelzly na niczym, jeszcze dzis sprobuje ;); no, ale tym bedziemy sie martwic we czwartek; podalam wczesniej moj adres mailowy; nie chce robic cyrku na zasadzie 'kto pierwszy ten lepszy', albo 'udowodnij mi, ze to pies wlasnie dla ciebie', ale prosze potencjalnych opiekunow, aby napisali mi pare slow o sobie, bo wyboru, czy chce czy nie, dokonac musze;
  10. po pierwsze to nie jest moj pierwszy tymczas; pierwszy lezy wlasnie na polce z ktorej specjalnie zdjelam ksiazki, zeby mu bylo wygodniej i jest teraz wylacznie dla niego :lol:; ma na imie rysio i jest kotka, ktora jest z nami od 5 lat; nie ma ogona, na jedno oko nie widzi, za to ma krzywy kregoslup ;); dla jej rodzenstwa znalezlismy domki, a jej nikt nie chcial (hmmm ciekawe dlaczego?); na poczatku absolutnie nie mogl zostac, w zadnym razie nie mogl zostac, nie bylo takiej mozliwosci zeby zostal... teraz tz spi calutka noc w jednej pozycji, jak mu sie rysiek polozy w nogach, zeby kociowi nie rzeszkadzac :lol: potem byl pieses zza galerii mokotow, na ktorego polowalam pewnego mroznego miesiaca juz na dogomanii, znaczy sie z pomoca dogomaniaczek i przy ich aktywnym wsparciu; potem mialam akcje indywidualna czyli psa z palucha, ktory byl u mnie 5 miesiecy i ktorego nikt nie chcial bo bezustannie darl jape :eviltong:; no i teraz jest okruszek; za kadzym razem rozstanie bylo bardzo trudne i nie zanosi sie na zadne zmiany w tym temacie; ale znalezione domki sa super i naprawde bylo warto; co do domku dla okruszka to pozwolcie, ze najpierw pojde z nim do lekarza (dzis na 15:00), napisze czego sie dowiedzialam i wtedy cos postanowimy; mam nadzieje, ze wszyscy chetni sledza ten watek, po to wlasnie opisuje wszystko dosc szczegolowo; wydarzenia z codziennego zycia sa dla przyszlych opiekunow bardzo wazne bo pozwalaja stwierdzic czy piesek spelnia ich oczekiwania; i jeszcze jedno: uwazam, ze malo jest ludzi, ktorzy moga zajmowac sie kazdym bez wyjatku psem, dlatego postawienie warunkow jakie pies ma spelnic nie jest fanaberia tylko godnym pochwaly, odpowiezialnym zachowaniem, ktore do minimum zmniejsza ryzyko niepowodzenia adopcji; dlatego prosze wszystkich zainteresowanych okruszkiem o nieskonczone ilosci pytan dotyczacych pieska na adres: [email]wrexham@gazeta.pl[/email] w miare mozliwosci postaram sie wyczerpujaco wyjasnic wszystkie watpliwosci;
  11. jutro zadzwonie do pani doroty, ale bedziemy mogli pojechac dopiero w weekend (sobota); mysle, ze lepiej bedzie jesli pieniadze, ktore miala przeznaczyc na bilet dla mnie, wyda na diagnozowanie okruszka (bo pewnie na wiecej nie wystarczy); dziewczyny powiedzcie mi jak sie zabezpieczyc na wypadek gdyby ta pani nie miala zamiaru nic 'naprawiac w okruszku'? to, ze jej nie przeszkadza, ze on jest niesprawny nie oznacza jeszcze oczywiscie, ze nie bedzie go leczyc, ale dobrze by bylo miec gwarancje, ze ona o niego zadba jak nalezy; okruszek zasluguje na to aby perspektywicznie zadbac o jego zdrowie, a nie tylko doraznie znalezc mu dach nad glowa; bedziecie chyba mialy wiekszy problem zeby wyrwac go z moich szponow niz zeby znalezc mu domek ;)
  12. nie wiem co sie dzieje, wysylam do murki zdjecia okruszka, a one nie dochodza..., wszystkie wracaja :-(; moze jutro sie uda... czy pani dorota sie odzywala? mnie sie nie spieszy, ale jesli ona chce miec okruszka to nie powinna pozwalac na to, zeby przyzwyczajal sie do kogos innego; tu nie ma czasu do stracenia! rozumiem, gdybysmy dopiero szukali domku dla niego - wtedy przywiazanie do tymczasowego opiekuna byloby skutkiem ubocznym, ale w takiej sytuacji powinnismy sie starac tego uniknac; gdyby odezwala sie wczesniej moze udaloby mi sie pojechac jutro do poznania pociagiem, teraz juz jest za pozno niestety; no nic, trzeba czekac;
  13. ok, sprawozdanie z dzisiejszego spacerku: bylismy na dworku prawie dwie godziny :-o, glownie dlatego, ze czesto robilismy przystanki na wachanie i odpoczynek; okruszek ogladal kaczki z zainteresowaniem, ale bez morderczych instynktow; spotkalismy kilka pieskow i czasem sie ich bal - wtedy warczal i sie jezyl, ale nie bylo niczego w rodzaju ujadania i wyrywania do ich gardel (jak to mialo miejsce z moim ostatnim tymczaskiem - bal sie, ale sie rwal do mordowania,a wazyl 3.5 kilo ;)); okruszek niezle sobie radzil, byl wszystkim umiarkowanie zainteresowany, ladnie szedl na smyczy (mamy 5-metrowa automatyczna typu compact1, chyba tylko raz rozwinal ja do konca); odkrylismy dzis rowniez przez przypadek pewna pasje okruszka, a bylo to tak: usiadlam z malym na lawce (odpoczywal na kolankach) i rzucalam mojej suni pileczke w opadle liscie; ona uwielbia w nie nurkowac, podrzuca pileczke na oslep nosem, goni ja, szuka, a jak znajdzie to podkopuje pod nia dolki (hmmm, zabawa jak kazda inna....); kiedy doszla do etapu podkopywania dolkow pomyslalam o okruszku, ktory ja caly czas obserwowal, ze jemu bidakowi nie bedzie pisana taka uciecha; i wtedy maly nagle zaczal sie wiercic zeby go zdjac z kolan, wiec go zdjelam, a on pokical do kolkowego dolka i zaczal go z zapamietanie rozkopywac, czasem jedna a czesem obiema przednimi lapkami; potem w ten dolek nasikal; potem wykopal nastepny i tez nasikal i tak jeszcze trzy razy (hmmm.... zabawa jak kazda inna, prawda?); caly sie obsypal ziemia i byl ultraszczesliwy :evil_lol: koniec trasy przebyl na moich rekach (biceps mam teraz pierwsza liga angielska), a po spacerku zaliczyl miarke royala i teraz spi pod kanapka nieopodal; ja zaraz zadzwonie do weta na modzelewskiego, tam jest jedna pani doktor, ktora szczegolnie chetnie pomaga potrzebujacym zwierzakom ze schronisk, moze uda mi sie z nia umowic na jutro, to bym podeszla kawalek (akurat spacerek by byl), obciela malemu te pazurki i moze ona by go obejrzala i cos zaordynowala? rtg to na pewno sie klania w pas no i trzeba poszukac tego zaginionego w jamie brzusznej klejnotu :razz: - to juz chyba usg; moim zdaniem z okruszkiem trzeba zrobig generalny porzadek; przede wszystkim odjajczyc, bo znaczy teren (siknal mi kilka razy na rogi w mieszkaniu), a to oznacza powazna ingerencje chirurgiczna w poszukiwaniu tego jadra (o ile faktycznie ma tylko jedno, ale widze, ze jedna kulka w mosznie, wiec raczej wnetrostwo...) takie niezstapione jadra moga nowotworzyc i podobno sa to bardzo zlosliwe guzy wiec tym nalezy sie zajac na 100 procent i dobrze by bylo, aby pani dorota zdawala sobie z tego sprawe; wyczytalam tez, ze czesto psy-wnetry maja nawykowe zwichniecie rzepki, a w czwartym stadium zaawansowania choroby znieksztalcone sa kosci udowe; no nic, nie bede tu uprawiac jakiegos amatorskiego diagnozowania tylko pojde do doktor kucharskiej; i przepraszam, ze ja takie wypracowania zawsze uskuteczniam :roll: - inaczej nie potrafie ka.
  14. [quote name='Ulka18'] Kakadu, a jak on idzie, to czy stawia prosto tylne nozki od czasu do czasu czy caly czas ma podkulone? [/quote] okruszek wcale nie prosytuje nozek, caly czas ma podkurczone, ale podpiera sie nimi prawidlowo czyli poduszkami, a nie wierzchem, wiec nie robi sobie krzywdy obcierajac lapki o chodnik
  15. no to pora na sprawozdanie z pierwszej doby: okruszek przespal spokojnie calutka noc (w przeciwienstwie do mnie :diabloti:) o szostej rano go o budzilam na pierwszy spacerek, na ktorym zrobil caly komplet; potem wrocilismy do domku, zjadl sniadanko i poniewaz ja sie polozylam do lozka, on tez po jakims czasie zasnal i spal do dziewiatej jak my; potem znowu na spacerek i znowu siu; jest cichutki, ale jak o szostej zobaczyl w perspektywie ulicy jakiegos faceta z torba to zawarczal jak doberman ;) kupa juz 'podnoszalna' czyli royal dla miniatur sie sprawdza jak nalezy; jutro mam wolny dzien wiec wybieramy sie na dluzszy spacer do parku; mysle, ze okruszek jest sprawniejszy niz na poczatku myslalam, wystarczy sie tylko nad nim nie uzalac i patrzec tak jak sprawy wygladaja: chodzi naprawde szybko, czasem tylko na przednich lapkach; potrzebna mu dobra kondycja, spokojne, ale nie krotkie spacerki, zeby utrzymac w dobrej formie nozki i serduszko; jutro ide go zwazyc (chwila prawdy) i obciac pazurki w tylnych nozkach (piaty palec) bo zatoczyly juz pelne kolko i troche wrastaja w poduszke; dzis wlasnie wrocilismy z dluzszego spacerku wieczornego - znakomicie sobie radzil; mysle, ze oszczedzanie go i pozbawianie ruchu z litosci nad jego niepelnosprawnoscia jest najgorsza rzecza jaka mozna mu zrobic; to mlody piesek i nie mozna go zamykac w domu i pozbawiac bodzcow czyniac jego zycie nudnym; czekam na wiadomosci od pani doroty, mam nadzieje, ze sie nie rozmyslila, bo okruszek jest wspanialym psem (tylko moj bez przerwy prychajacy kot dziala mu na nerwy :razz:) zdjecia to chyba po prostu wysle jutro kilka do murki i ona je wstawi (dobrze murko?) teraz dobranoc ka.
  16. u nas wszystko w porzadku :lol: wlasnie wrocilismy z okruszkiem ze spacerku - wachal wszystko i lecial za nasza dziewczyna i za moim tz-em bo go juz lepiej zna (o cale 3 godziny); trzeba go nosci po schodach, ale nie jest za bardzo ciezki wiec nie ma problemu; wysiusial sie na dworku, ale q nie zrobil, moze dlatego, ze nic nie jadl przez caly dzien; kreci sie troche niespokojnie po mieszkaniu, wacha wszystko i nie moze znalezc sobie miejsca (przez to jego imie przygotowalam dla niego za mala budke i za male szelki, jest wielkosci raczej mojej sznaucerki niz ratlerka) teraz uwalil sie na podlodze i drzemie sobie :lol: jest naprawde przekochany jak narazie (tfu tfu odpukac) dobrze by bylo, zeby znalazl dobry domek; przy okazji: on ma chyba tylko jedno jadro? przydaloby sie znalezc to drugie i wykastrowac go bo jest troche hmmmmm... nadpobudliwy ;) i czuc, ze mocz nafaszerowany hormonami; ale to juz moze pani dorota sie tym zajmie, bo tosia mowila mi dzis, ze zadzwonila do schroniska i podala swoje dane (jest z poznania) wiec chyba ten domek juz przesadzony; gdyby sie zdecydowala, to my mamy rodzine w poznaniu wiec z przyjemnoscia sie tam wybierzemy, zeby zawiezc okruszka; i lepiej zeby sie to stalo jak najszybciej, bo on jest taki kochany, ze juz trudno mi o tym pisac, a za pare dni to bedzie katastrofa jak siebie znam; porobimy okruszkowi troche zdjec jutro i jakos moze chociaz linki mi sie uda pozalaczac tu na dogo; pozdrawiamy was z psiunkiem smacznie spiacym na dywanie na srodku pokoju
  17. czyli okrunio jedzie do mnie:multi:? bo z jednej strony sie cieszylam, ze znalazl domek, a z drugiej (choc to egoistycznie zabrzmi) bylo mi smutno, ze go nie zobacze, bo tak juz o nim ciagle mysle i sie przygotowalam na jego przyjazd, ze az mi wieczorem bylo nieswojo, ze nic z tego nie bedzie...
  18. no to jesli ona nie szuka zdrowego to okruszek bedzie chyba akurat; a czy wiadomo gdzie ona mieszka ta pani dorota?
  19. a jeszcze tak sobie pomyslalam, moze pania dorote (jesli chce zdrowego pieska) zainteresowc zajaczka2? bo ona sliczna taka, sprawna, mlodziutka; albo..... moze iza? co o tym sadzisz murko?
  20. kurcze, widzicie jaka mam szczesliwa reke? :eviltong: juz ktos chce okruszka adoptowac :lol: sprobuje go jakos rozruszac delikatnie jak u mnie bedzie, ale podobno wet powiedzial, ze to prawdopodobnie od urodzenia... coz, zobaczymy jak bedzie;
  21. ja mam niestety ten problem, ze dziele z sasiadami siedem pieter klatki schodowej i winde...; jakbym miala wlasny dom to tez by mi mogli skoczyc :eviltong: tyle, ze jakos nie umiem sie klocic ze starszymi, ale jak trzeba bedzie to sie naucze ;) narazie pewna pani zwrocila mi uwage, ze dewastuje nowa winde przewozac w niej rower; powiedzialm, ze te oblesne napisy na lustrze nie sa wydrapane oponami od roweru i, ze rower nie pluje na podloge - zamknela sie, ale ja mialam caly dzien do d... najgorsze jest to, ze czlowiek stara sie byc ok, a i tak cos sie zawsze znajdzie..., ale to juz na inne forum :razz: a, murko, do schroniska zadzwonilam, podalam wszystkie dane, wiec sie nie martw
  22. no jestem jestem, przepraszam, czekam na okruszka, wlasnie zadzwonilam do tosi, ale ma wylaczony telefon, nagralam sie wiec na poczte glosowa; jezeli pieski beda gotowe do podrozy na sobote po poludniu, to na ktora tosia dojedzie do wawy? ile czasu zajmuje podroz? ja bede w pracy w sobote do 22:00, ale moj malz pojedzie go odebrac; on (malz znaczy sie) jest w strasznej panice, bo nas tu troche mierza zlym wzrokiem sasiedzi, ze ciagle jakis nowy pies (tylko czekam na plote, ze handluje psami :evil_lol:) a on bardzo nieodporny na takie rzeczy jest, niestety; ja tez nie jestem ze stali, a tu sami starsi ludzie; szacunek im sie nalezy, a nie klotnie; wiec nie miejcie mi za zle, ze zanim zdecydowalam sie dac dt to dokladnie sie wypytalam, szczegolnie o to, czy nie jest glosny; ostatni tymczasek dal nam niezle popalic w tym wzgledzie, a ja praktycznie na strychu mieszkam, sciany cienkie, podlogi tez (nie tak dawno sasiadka przychodzila skontrolowac w jakich to my butach hasamy po domu, bo ona doslownie kazdy kroczek...itd) wiec musze uwazac; no ale moze bedzie cichutki (daj boziu) co do czasu jaki moze zostac u nas to tak jak mowilam na watku izy: dwa miesiace ma zagwarantowane, zeby nie wiem jaki byl (tyle wyzebralam u tz); pewnie da sie przedluzyc o miesiac jesli maly bedzie cichy (my mamy sznaucerke strasznie rozdziamgotana, wiec dwa glosne potwory to po prostu za duzo); co dalej, zobaczymy i bedzie to zalezalo glownie od mojego tz; oczywiscie pies nie wroci do schroniska - tego zaden tz, ani stu tz-ow ode mnie nie wydebi ;); mam nadzieje, ze domek sie znajdzie, a ja ze swojej strony tylko powiem, ze byle gdzie nie pojdzie, zeby nie wiem co; tosiu, bo moze zajrzysz tu predzej niz wlaczysz telefon: moze potrzebny ci transporterek? bo ja mam taki swojego kota, moze by sie nadal na podroz, jest calkiem spory;
  23. po prawdziwej burzy mozgow i telefonie do schroniska, powstal pomysl, zeby wziac na tymczas... okruszka; jest malenki, nie moze byc w swietlicy ze wzgledu na aktywne psy, ktore moglyby go 'zadeptac', a on jak wiadomo nie jest w pelni sprawny, musi mieszkac w boksie, a tu idzie zima; do tego bardzo przypomina pieska, ktory byl u nas przez kilka miesiecy w dt i to chyba ujelo najbardziej mojego tz; w kazdym razie tz w koncu powiedzial, ze sie zgadza, a ja mysle, ze dla okruszka wbrew jego ulomnosci latwiej bedzie znalezc dom; w schronisku jest od kilku tygodni, podobno umie chodzic na smyczy, ja bede z nim chodzic na spacerki do parku, powinien sie jakos rozruszac, choc pani powiedziala, ze zadnej poprawy nie nalezy sie spodziewac; mysle, ze w razie czego znajdzie przedluzenie dt u mamy mojej przyjaciolki, ktora mieszka w domku z ogrodkiem (ale to jeszcze nic pewnego), ja bym zapewniala mu karme i jakies wspomagajace stawy i miesnie specyfiki; jesli jego kondycja zdrowotna na to pozwoli, zorganizuje tez zabieg kastracji; moze udaloby sie pojechac z nim do doktora galantego na sggw, on jest naprawde znakomity, moze cos by zaordynowal, ale to zalezy od tym razem naszej kondycji (finansowej) ;) jednoczesnie mam ogromna nadzieje, ze bedziecie mnie wspierac w poszukiwaniu domku stalego dla malucha, bo ja tu na dogo nie znam praktycznie nikogo, nie wiem kto umie robic aukcje na allegro itd; ze swojej strony moge powstawiac go do gazety stolecznej i na 'przygarnij pomoz', wydrukuje tez ogloszenia ze zdjeciem i porozwieszam w warszawskich lecznicach; moze uda sie zostawic cos w jakichs sklepach z artykulami dla zwierzat? sama nie wiem, ale balabym sie zostac sama w tej sytuacji i nie ukrywam, ze licze na wasza i innych dogomaniaczek pomoc; jesli uznacie, ze to zly pomysl (a w koncu lepiej znacie wszystkie realia) to zdecydowalismy sie z tz zaadoptowac okruszka na pelen wymiar wirtualnie (wraz z zapewnieniem mu cieplej budki, smakolykow i ewentualnych lekarstw); pozdrawiam ka.
  24. d...pa :shake: nie mam sie z kim zamienic, a na urlop nie moge liczyc z braku osob do pracy (a podobno jest bezrobocie...)
  25. ja wlasnie od pol godziny staje na glowie, zeby sobie zalatwic zastepstwo na sobote, bo przez przypadek zobaczylam, ze tosia jedzie do mielca po goldenka; zostala mi jeszcze jedna szansa, zaraz bede dzwonic; chcialabym pojechac tam do schroniska (o ile tosia sie zgodzi - doplacilabym jej za paliwo) i zobaczyc jak to wyglada; jesli sunia ma dobre warunki, spi w cieple, nie cierpi glodu to faktycznie nie ma sensu jej chyba stamtad ruszac, choc brzmi to paskudnie; widzialam jeszcze jedna mala suczke - zajaczka2, no i przyznam szczerze, ze maly okruszek chwycil mnie za serce, ale to by trzeba bylo sprawdzic je pod katem kotow, szczekliwosci i agresji w stosunku do innych psow; napisz mi co o tym sadzisz, a ja dzadzwonie do ostatniej osoby, ktora ewentualnie moglaby przyjsc za mnie w sobote;
×
×
  • Create New...