Jump to content
Dogomania

kakadu

Members
  • Posts

    10156
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kakadu

  1. kurcze, dziewczyny, pojecia nie mialam, ze wy tak daleko mieszkacie; nie zwrocilam uwagi, ze to nie wyzalozylyscie ten watek o izie - myslalam, ze jakos sie tym szczegolnie zajmujecie - moja wina, moglam to lepiej sprawdzic; ale te 100 km murki i 40 ulki to jest faktycznie kawal drogi; wyobrazalam sobie, ze mieszkacie nieopodal jakos; no i to, ze pytania o konkretnego psa i wyjazdy z nim na badania sa traktowane jako fanaberie wolontariuszy - to rzeczywiscie kloda pod nogi... nie wiedzialam jak to wszystko wyglada; nie wiedzialam, ze tak zle to wyglada; w niektorych schroniskach wolontariusze zajmuja sie konkretnymi przypadkami, myslalam, ze tu tez tak jest; to oczywiste, ze murka nie bedzie zaprztalala 100 km do schroniska, potem 150 do kliniki i z powrotem; :shake: w tym swietle brak konkretnych informacji jest calkowicie zrozumialy; zrozumiale sa tez watpliwosci murki, ze skoro nikt nie wzial psa dwuletniego to male sa szanse, ze wezmie siedmiolatke; sprobuje zadzwonic dzis do schroniska, moze trafie na osobe w dobrym nastroju; moze uda mi sie dowiedziec sie jakie sa konkretne przeciwwskazania do operacji; na moje oko ona wcale nie jest az tak zapasiona, zeby nie mozna jej bylo operowac; widzialam w klinikach grubsze suki w kaftanach pooperacyjnych; patrzylam jak tam dojechac z wawy... najkrotsza opcja to 6 godzin przez krakow, nie dam rady w jeden dzien, a w tamtych stronach nikogo nie mam, zeby przenocowac; nie wiem, jeszcze pomysle, moze mozna cos poradzic; leb mi peka i szlag mnie trafia z bezsilnosci :angryy:
  2. wlasnie dokladnie o to mi chodzi; w wawie wszystko jest drogie; ja nie potrzebuje pomocy w kupowaniu karmy, zastanawiam sie tylko po pierwsze: czy jest sens wyciagania jej za wszelka cene ze schroniska? i tu oktawio prosze cie o obiektywna ocene (tak dla samej siebie) jakie sa szanse, ze znajdzie dom w ciagu dwoch miesiecy, i co dalej jesli nie znajdzie? po drugie: czy nie daloby sie ustalic przy pomocy weta schroniskowego wszystkich potrzebnych badan i dopiero sie zastanawiac nad ich kosztami i wykonaniem; do tego jeszcze dochodzi problem taki, ze nikt mi nie odpowiedzial na zadawane przeze mnie kilkakrotnie pytanie: [B]czy macie pomysl na dalsze losy suni? bo ja ja wezme i co potem bedzie? [/B]oktawio z wzieciem jej do domu to nie jest zaden problem; ja te dwa miesiace ciezko wynegocjowalalm i one sa do wziecia; myslalam, ze moze to cos pomoze jakiemus psu; psa musze dobierac ostroznie; jakie warunki musi spelnic juz pisalam; (maly, cichy, nieagresywny itd); zanim podejmiemy jakakolwiek decyzje nalezy wiedziec co trzeba zrobic dla ustalenia faktycznego stanu suczki; na razie wiemy, ze jest otyla (czemu?), ze jest duzo starsza niz myslalysmy (z grubsza 3 razy starsza) i ze jej stan nie jest delikatnie mowiac najlepszy; na same badania nie ma sensu jej ciagnac do warszawy; oktawio - jest sens? chyba nie, prawda? nie jest problemem uzalanie sie nad nia; nie zrozumcie mnie zle, tylko zastanowcie sie co sie stanie po tym czasie jaki zaproponowalam; bo moze sie zdarzyc i tak, ze suka zostanie do konca swojego zycia w schronisku; i wtedy nie ma sensu, zeby opuszczala je na kilka tygodni; czy to dla pomieszkania u mnie, czy dla zrobienia badan; murko, czy pieniadze nie maja znaczenia? czy badania mozna wykonac tylko w wawie? czy nie mozna uzbierac odpowiedniej kwoty, wlaczajac w to koszty przejazdu do jakiejs najblizszej kliniki, i ocenic na miejscu w jakim stanie jest pies? czy schroniskowy wet nie moze powiedziec jakie badania sa konieczne? a potem czy mozna sprawdzic w cenniku tej kliniki ile to bedzie kosztowac? i potem uzbierac te pieniadze i zrobic te badania? i zastanowic sie nastepnie co dalej w ich swietle? prosze was, zebyscie spojrzaly na te sprawe szerzej; bo ja sie staram tak wlasnie robic; mysle, ze poza schronem sa jeszcze jacys weci w mielcu? albo nieopodal? nigdy tam nie bylam, nie wiem jakie sa tamtejsze realia; rozumiem, ze to watek izy, ale jesli rozsadniejsza okaze sie pomoc innym psom rokujacym wieksze nadzieje na dom (sterylizacje), to nie zawaham sie im pomoc w pierwszej kolejnosci; sa niestety psy skazane na dozywocie w schronie choc to okrutne; uwazacie, ze jest sens brac ja na same badania? zalatwiajcie transport; moze dam rade finansowo (jesli sprawilam wrazenie osoby majetnej to tylko powiem, ze praktycznie jestem na utrzymaniu tz) uwazacie, ze jest sens ja wyciagac na 2 miesiace? zalatwiajcie transport; zrobie co bede mogla i na ile mi wystarczy pieniedzy; uwazam jednak i powtorze to jeszcze raz choc widze, ze niewiele osob zadaje sobie trud przeczytania moich wypocin i sensownego ustosunkowania sie do zawartych w nich watpliwosci: najlepiej bedzie ustalic stan faktyczny suki przed podjeciem jakichkolwiek dzialan majacych na celu znalezienie jej domu; co to za dwie buly wisza jej na brzuchu na jednym ze zdjec? moze to juz jest nowotwor? chcecie wyadoptowac chorego psa? jesli otylosc jest jedynym problemem to nalezy ja bezzwlocznie odchudzic i zrobic operacje; jestem pelna dobrych checi, ale pewnych rzeczy nie zrozumiem; proponuje regularne wplaty na diagnostyke - pomysl odrzucony; chyba skonczy sie to tak, ze zadzwonie do tego waszego kierownika i po prostu z nim pogadam bo tu sie bez sensu wszystko rozbija o brak informacji przerywany rozczarowniem osob, ktore myslaly, ze to juz po wszystkim i ze pies jest u mnie (tak naprawde to bedzie dopiero poczatek); ale to juz jutro bo teraz ide do pracy i pozostane tam bez przyjemnosci az do 22:00; niskie uklony i bez urazy ka.
  3. moze nie jest idealny, ale lepsze to niz nic; postaram sie wziac maksymalnie duzo nadgodzin, nie wiem ile mi sie uda, bo to nie ode mnie zalezy, ale jutro powiem szefowi, ze jestem potrzebujaca pieniedzy, moze cos sie uda; wszystkie w ten sposob zarobione pieniadze bede wplacac na konto izy, ale z zaznaczeniem, ze sa to pieniadze [B]wylacznie[/B] dla niej; ze nikt nie moze ich wykorzystac na [B]nic innego[/B] niz potrzebne badania suczki; jestem pewna, ze bedzie taniej zrobic te badania w mielcu niz w wawie; nawet jesli po ich wykonaniu okaze sie, ze suczka w zadnym razie nie nadaje sie do operacji to i tak to bedzie jakis pozytyw - przynajmniej bedziemy wiedzialy, ze na pewno nic nie da sie zrobic i, ze nie zaniedbalysmy zadnej szansy na sterylizacje; uprzedzam, ze to moze troche potrwac, wiec prosze o cierpliwosc; moze murka moglaby sie dowiedziec u jakiegos weta mieleckiego czy innego ile takie badania kosztuja (moze schroniskowy wet niech powie chociaz jakie by zaordynowal jako konieczne); napiszcie mi czy to jest dobry pomysl bo mnie sie juz obwody przegrzewaja od kombinowania; teraz trzeba psa uratowac przed ropomaciczem, ktore ma jak w banku za pare lat od tych zastrzykow; to bym uznala za pirorytet, bo to mu ratuje zycie; o dom bedziemy sie martwic jak zalatwimy te sprawe;
  4. to, ze za pieniadze na sterylizacje izy zostala wysterylizowana inna suczka nie robi mi absolutnie zadnej roznicy; nie bylo czasu na zabawy w upewnianie sie czy wyraze zgode czy nie, pieniadze zostaly wykorzystane jak trzeba w trybie pilnym; ciesze sie, ze moglam pomoc i z pewnoscia na tym nie poprzestane; zmartwila mnie bardzo wiadomosc o wieku izuni; dla mnie (jak juz pisalam) to bez roznicy, ale dla przyszlego stalego opiekuna to bedzie wazne; tak samo jak wazne bedzie to, ze nie nadaje sie do sterylizacji i do konca zycia skazana jest na zastrzyki hormonalne, ktore wczesniej czy pozniej doprowadza ja do ropomacicza i guzow gruczolow mlekowych; to mnie bardzo martwi; boje sie, ze i tak skonczy sie to przedzej czy pozniej operacja usuniecia chorej macicy; a wiec zabieg chirurgiczny pod znieczuleniem ogolnym (ktore, jak rozumiem, niesie ze soba najwieksze ryzyko powiklan) to tylko kwestia czasu; wg mnie ma wieksze szanse na jego przezycie teraz niz za 5 lat; ale ja sie nie znam; to wet decyduje; nie wiem jakie sa koszty wszystkich diagnoz jakich wymaga zabieg chirurgiczny; ktos pisal o usg, inny o badaniu krwi, prawdopodobnie na tym to sie nie skonczy; w wawie wszystko jest drogie; jesli mam na to wydac 400 zlotych jednorazowo (razem z samym zabiegiem) to wole (poniewaz naprawde nie spie na pieniadzach) raz w miesiacu, przez cztery miesiace, wplacac 90 zlotych na sterylizacje jakiejs przez was wskazanej, zdrowej suni, ktora waszym zdaniem tylko brak sterylki dzieli od znalezienia domu; do tego dochodzi jeszcze pytanie czy jest sens wyrywac ize na dwa miesiace ze schronu? czy to bedzie rozsadne? jesli uznacie, ze tak, to prosze: moje drzwi stoja dla niej otworem; budka czeka, miska tez juz jest tak samo jak smycz i obrozka (choc moze lepsze bylyby szelki?); ja po prostu nie wiem jak wy to organizujecie; do tej pory bylam skazana na siebie; moze sprawa jest prostsza niz mysle; a moze zazwyczaj psy przebywaja w dt dluzszy okres? moze sie niepotrzebnie wyrwalam z tymi dwoma miesiacami? jesli tak, to bardzo przepraszam za zamieszanie :oops:
  5. a, no i jeszcze oczywiscie tez sama stane na glowie zeby jej znalezc cos stalego - to oczywiste; a teraz ciotki drogie nie gniewajcie sie, ale juz musze isc spac, bo o 3:00 zadzwoni budzik i bedzie mi masakrycznie trudno wstac; te 4 godzinki musze sie kimnac; poniewaz nie bedzie mnie przez 4 dni napisze tylko, ze nie chcialam nikogo urazic i jesli cos zabrzmialo zle to przepraszam; murko dzieki za zrozumienie, oktawio za zaproponowanie chirurga, kasiu, za twoje emocjonalne reakcje ;); ciekawe czego nie spakowalam, hmmmm dobranoc ka. ps. czy ktoras z was moglaby jakos mi wytlumaczyc jak wstawiac kawalki listow na ktore chce odpowiedziec? jak to zrobic, zeby pokazywaly sie w ramce nad moja odpowiedzia... bo tak mi sie robi galimatias i nie wiadomo do kogo pisze :oops:
  6. no nie wiem, ktos pisal, moze i nie ty :oops:; ale to tak bedzie kosztowalo, skoro za kastracje maluskiego pieska sczardzowali mnie 270... czy wet w schronisku jest gorszy niz warszawski? ulka pisala, ze to znakomici fachowcy; nie mam powodu nie wierzyc; a jesli tak to skoro powiedzieli, ze sunia nie nadaje sie do sterylizacji to moze cos jest na rzeczy? mnie sie nie podoba stwierdzenie, ze pies moze nie przezyc operacji; cos mu sie u mnie stanie i juz widze wasze banery: 'zabita w domu tyczasowym:angryy:'; oktawio, ja tu chyba bym mogla zalatwic zabieg z platnoscia na raty, ale teraz to sie boje juz; i jeszcze jedno: jak widzicie dalsza przyszlosc izy? bo mnie to martwi bardzo;ten pies nie bedzie mogl u mnie zostac na stale; co potem? co jak sie nie uda nic znalezc przez te dwa miesiace? nie obraze sie na stwierdzenie: "spokojna twoja siwiejaca rozczoczochrana - my sie tym juz zajmiemy bo mamy doswiadczenie, ty daj dom tymczasowy na dwa miechy i nie zawracaj nam glowy swoimi watpliwosciami"; dwa miesiace to duzo i malo, ale z doswiadczenia wiem, ze trudno jest znalezc domek dla malenkiego, wykastrowanego, zaszczepionego, odrobaczonego, nauczonego czystosci i podstawowych rzeczy mlodziutkiego pieska; dla mnie to nie ma znaczenia jak stara jest iza - moze miec i 15 lat, ale szanse na jej adopcje galtownie maleja - wiemy o tym dobrze; od poltora roku jest w schronie jako mlodziutka suczka, teraz sie okazuje, ze jest w tak zlym stanie, ze moze nie przezyc operacji; znowu: mnie to nie przeszkadza, ale szanse jednak maleja; moze jestem zbyt pesymistycznie nastawiona; jesli przyszlosc psa wyglada lepiej niz ja to widze w swietle niedawno ustalonych faktow, to wyprowadzcie mnie z bledu; jeszcze jedno: nie wycofuje sie, dwa miesiace ma u mnie zapewnione, dam jej dom tymczasowy jak obiecalam na poczatku;
  7. a kto tak, przepraszam, powiedzial? bo ja nie; dwa miesiace ma u mnie zagwarantowane - tak jak powiedzialam; nie wiem tylko co dalej bedzie i to mnie trapi; moze sie uda zalatwic prolongate, ale to max miesiac - wiec bedziemy mialy trzy miesiace; ostatnio szukalam domu dla psa piec miesiecy, ale fakt, ze to byla akcja indywidualna, wiec nikt mi nie pomagal; teraz jestescie wy, ale to i tak nie daje gwarancji; wraca wiec pytanie: co dalej?
  8. dlaczego wolalabym jej nie sterylizowac w domu pisalam juz na poczatku: sunia jest wystraszona, niepewna, boi sie wszystkiego, u mnie bedzie wszytko nowe, bedzie na poczatku zle sie czula, a do tego mam jej sprawiac bol w tym nowym miejcu - to mi nie przysporzy jej zaufania; do tego w schronisku za kwote 300 pln mozna wysterylizowac 3 suczki, a w wawie zadnej (pisalas, ze to kosztuje 350); ja ostatnio (na sggw) kastrowalam swojego tymczasa (od lipca w domku stalym) i zaplacilam 270 pln, a to tylko kastracja - sterylizacja jest duzo drozsza; do tego bede miala dwa miesiace - to duzo i malo, jesli ona nie jest w na tyle dobrym stanie zeby ja sterylizowac teraz, to w ciagu dwoch miesiecy pewnie nic sie nie zmieni; chcialabym wiedziec co bylo przeszkoda do wysterylizowania psa i w jakim wlasciwie jest wieku (choc to w zasadzie jest nie tyle istotne dla mnie co dla jego przyszlego stalego opiekuna); co do pieniedzy, ktore wpacilam to jesli znalazy juz przeznaczenie to dobrze, jesli nie to chcialabym, aby zostaly przeznaczone na moja wirtualna adopcje okruszka -malego pieska z chorymi tylnymi nozkami - najlepiej na jego rehabilitacje, zdaje sie, ze to mu sie najbardziej przyda, bo jedzenia mu pewnie nie brakuje; od jutra przez cztery dni bede off line; w niedziele wieczorem zajrze na dogo i zobacze co nowego udalo sie ustalic w zwiazku ze stanem suni; pozdr. ka.
  9. jednego nie rozumiem: zmienily sie warunki, wiec pies moze dostawac np. gorsze jedzenie, ale chyba mieszkanie sie nie skurczylo:crazyeye:? tak nie moze byc, zeby pies byl przywiazany do rury na klatce schodowej:shake:!!! jak opiekunka to tlumaczy??
  10. czesc dziewczyny, przepraszam za cisze, ale bylam w pracy (oj jak ja nie lubie pracowac w niedziele :shake:) potem robilam grzyby, ktore moj tz uzbieral w sobote, no i troche mi zeszlo; przelew juz zrobiony; teraz trzeba czekac na decyzje weta; jestem zarobiona, ide spac pozdrawiam was, oktawio dzieki za wsparcie ka.
  11. daj spokoj, rozwazania na temat jak wyglada strylka byly czysto teoretyczne, nikt nie chce nikogo obrazac, mam nadzieje, ze nikt sie nie obrazil; oktawia na pewno nie wyssala z palca tego, ze w niektorych schroniskach sterylizacje wygladaja tak, a nie inaczej; to fantastycznie, ze tam sa tacy wspaniali weci, szcuneczek dla nich; coz moge jeszcze powiedziec... chyba tylko: poprosze o numer konta bo trzeba czym predzej mala wysterylizowac :lol:
  12. bo nie ukrywam, ze strach mnie troche oblecial... czy mala wie po co sie wychodzi na dwor? bo smycz to jeszcze nie problem, mozna pewnie nauczyc chodzenia na niej, ale czy ona zalatwia sie na dworze czy (nie daj bog) po prostu na swietlicy?
  13. ciekawe jakie moga byc przeciwwskazania do sterylizacji? moze mala jest chora, albo niedawno miala cieczke? zapytaj tez jesli mozesz czy podczas zabiegu zostana usuniete macica i jajniki; to bardzo wazne; szkoda psa meczyc na jakies polsrodki; co do chodzenia na smyczy to w takim raze bedzie maly problem :-(; sama nie wiem jak sie do tego zabrac...:-(, bedzie trzeba zatrudnic behawioryste przynajmniej na jedna sesje;
  14. o rany, tylko nie podwiazanie jajowodow :-o! ropomacicze to straszna rzecz i tak trzeba potem operowac; jesli tak ma to wygladac to ja ja wysterylizuje w wawie; najwyzej zaplace wiecej, ale naprawde nie chodzi mi o pieniadze, tylko o to jak ona sie bedzie czula: obce w koncu miejsce i do tego ten okropny bol i strach... ona i tak nie jest w najlepszej kondycji psychicznej, boje sie, ze trudno mi bedzie odzyskac (wlasciwie to zdobyc) jej zaufanie...; ja juz mialam na tymczasie pieska, ktorego sie nie dalo poglaskac, bo po prostu sie rozsypywal ze strachu na widok wyciagnietej reki; takie rany trudno sie goja, a to byl mlodziutki piesek; bog jeden wie co przezyla malenka, ma w koncu juz dwa latka... murko czy mozesz sie dowiedziec jak oni to robia tam w mielcu? jesli ona mieszka na swietlicy to moze mozna jej zrobic porzadna sterylke, kupic kolnierz albo ubranko pooperacyjne (moge kupic tu to ubranko i przeslac - zaden problem); niech policza czas od ostatniej cieczki (bo to ewentualnie i mnie bedzie potrzebna informacja), policza koszty porzadnej sterylizacji, takiej faktycznej i pelnej; oktawio dziekuje ci, ze zwrocilac uwage na ten aspekt - nie mialam o nim pojecia :shake: ka.
  15. no to dobrze, to ja czekam na info o kwocie i jak nie dzis to jutro zrobi sie przelew :lol: chcialabym, zeby ta operacja zostala zrobiona jak najszybciej, ale mam nadzieje, ze weterynarz wie, ze jesli izunia miala niedawno cieczke to trzeba poczekac, az organizm sie wyciszy po tej hormonalnej burzy no i tez mam nadzieje, ze oni tam robia tradycyjna sterylizacje z usunieciem macicy i jajnikow, a nie tylko jajnikow, bo usuniecie samych jajnikow nie zapobiegnie ropomaciszu; przeprazam, ze tak sie wymadrzam, ale juz sie czuje odpowiedzialna za to psisko i martwie sie co z nim bedzie;
  16. ciotki, ja musze biec teraz z psem na ostatni spacerek przed praca, a potem do roboty :-(; jak wroce to tu zajrze, ale to dopiero wieczorkiem... gdybys sie mureczko mogla do wieczora dowiedziec jaka kwote trzeba wplacic na sponsorowana sterylizacje, bede ogromnie wdzieczna, to by sie ten przelew zalatwilo jeszcze dzis ka.
  17. bardzo sie ciesze, ze 'testy' wypadly dobrze :multi: teraz jeszcze jedna sprawa: jaki jest koszt sterylizacji? zastanawialam sie czy nie lepiej by bylo, zebym (chocby i dzis jeszcze) przeslala pieniadze na konto schroniska w mielcu z zastrzezeniem, ze sa to fundusze na sterylizacje izuni, niz robila ja w warszawie? zabieg, choc rozumiem, ze wskazany, jest jednak bolesny i nie wiem, czy to bedzie dobre przeslanie dla psa: taki bol i dyskomfort w nowym miejscu... pamietam cierpienie mojej suczki (momentami zastanawialam sie nawet nad celowoscia tego zabiegu, choc bylo juz po) i nie chcialabym aby poczatek zmian kojarzyl sie malej z takim cierpieniem, a ja z katem :-( murko napisz mi czy podzielasz moje zdanie, bo mysmy wczoraj z tz wymyslili, ze dobrze by bylo od tego zaczac; potem trzeba sie zastanowic nad transportem; suczka moze przyjechac do mnie juz 10 dni po operacji, ja zajme sie zdjeciem szwow (z tego co pamietam po 10 dniach juz sie je usuwa) i dalsza opieka; koniecznie napisz co o tym sadzisz; sciskam mocno k.
  18. o, to by bylo bardzo fajnie gdybys mogla go zapytac; kto jak kto, ale kierownik powinien wiedziec :lol: moze moznaby zrobic test z kotem; wziac z kociarni jakiegos spokojnego doroslego kota i zrobic ostrozna konfrontacje np. w jakims spokojnym pomieszczeniu? trzymac kotka na rekach i kucnac z nim, czy ja wiem? jestem pewna, ze na paluchu pani dyrektor na glowie by stanela, zeby to stwierdzic, gdyby tylko od tego zalezal domek dla psa chocby tylko tymczasowy; moze i u was sie uda? trzymam kciuki i cierpliwie czekam na wiadomosci (oby najlepsze); ps. czy sunia jest wysterylizowana? bo jesli nie to ja sie zobowiazuje to zrobic w ciagu tych dwoch miesiecy jesli oczywiscie wszystko pojdzie jak trzeba; pozdrawiam was kakadu
  19. aaaaaaaaa, to jest calkiem insza inszosc jak pies szczeka kiedy ktos puka do drzwi; bylabym niespelna rozumu wymagajac aby tego nie robil, choc znam psy, ktore potrafia sie jakos powstrzymac :lol: chodzi mi, zeby nie rzucal sie z ujadaniem o 6 rano w windzie, bo sasiad na 4 pietrze sie dosiadl; zebym nie dostawala wrzodow na mysl o tym, ze trzeba z psem wyjsc na dwor, bo obudzi caly blok jak uslyszy, ze sasiad brzeknal lyzeczka robiac sobie porana kawke; moze mam obnizona odpornosc na szczekanie?:evil_lol:
  20. rany tylkonie pw :crazyeye:!! kiedys pixie tlumaczyla mi jak sie do tego dobrac, ale juz zapomnialam :oops: a tak na marginesie: przegladalam sobie psy w potrzebie i znalazlam ogloszenie o suczce idealnej, cichej spokojnej, malenkiej, lubiacej inne suczki, a na koncu byl komentarz, ze niestety nie lubi kotkow, czyli to jest wazna informacja i nawet malenkie, spokojne, idealne suczki moga baaardzo nie lubic kotow i wg. zalozycielki watku to byla istotna informacja; ja podzielam ten poglad;
  21. oktawio, ja jestem pelna obaw, ale to chyba dobrze? lepiej sie wszystkiego dowiedziec, niz potem narobic klopotow wam, psu i sobie? pewnie, ze kot z obcym psem sie nie dogadaja od razu, mowy nie ma; mialam na tymczasie malego psa, ktoremu pare tygodni zajelo zaskarbienie sobie zaufania mojego kota; ale dobrze wiemy, ze psy sa rozne, dlatego miedzy innymi czasami w ogloszeniach pojawiaja sie informacje, ze pies nie nadaje sie do mieszkania z innymi zwierzetami, ze nie toleruje przedstawicieli swojej plci, albo nie cierpi kotow; dlatego pytam; bo wezme psa bez zastanowienia, potem beda klopoty i suchej niktki na mnie nie zostawicie ;), mam racje? buleczka jest malenka - to juz jeden warunek spelniony; jesli nie jest rozdziamgotana, to juz ideal; dobrze wiecie dziewczyny, ze sa psy ciche i glosne; ja sie cudow nie spodziewam, wiem, ze nie ma psow nieszczekajacych (moze procz basenji), ale sa psy, ktore szczekaja w nadmiarze - takiego juz jednego mam w domu od jego urodzenia, nie moge wiec ryzykowac dwoch rozwrzeszczanych stworkow na 30 metrach kwadratowych; nie zrozumcie mnie zle; mialam na tymczasie takiego jazgoczacego psinke; slodki byl jak nie wiem dopoki nie wyszedl na spacer; od siodmego pietra do parteru juz darl sie w windzie; ja wychodze z moimi psami na pierwszy spacer przed szosta rano, na ostatni czasem grubo po dwudziestej drugiej; to byl problem; trzech behawiorystow go ogladalo, zaden raczej nic nie zdzialal, choc daleka jestem od podwazania ich umiejetnosci; psa adoptowaly cudowne siostry, ktorym szczekanie wcale nie przeszkadza; smieja sie z tego, ze dziobek mu sie nie zamyka i to jest wspaniale; pies byl wlasnie dla nich stworzony; mnie drugi glosny pies bedzie przeszkadzal; prosze nie wincie mnie za to; jesli buleczka glosna nie jest to wspaniale; jest mala wiec moj kot nie zejdzie na jej widok 'strejtelej', a to juz dobry poczatek, moze nie na wspaniala przyjazn, ale na pokojowe wspolistnienie;
  22. poslanie to juz mam :lol:; juz dwie znajdy w nim tymczasowo mieszkaly czekajac na domek to i bulcia sie przespi; najwazniejsze, ze nie jest agresywna, bo jak w schronisku nie jest to nie powinna byc i w domu; hmmmm, mam racje? jesliby dziewczyny z tego schroniska mogly tylko sprawdzic jak ona sie ma do kotow, bo tego to sie naprawde boje, wiecie jakie koty sa obrazalskie i jakie z nich panikarze; moze jednak pare spraw daloby sie ustalic zanim jakakolwiek decyzja zostanie podjeta? sluchajcie, ide spac bo padam na pysk; pozdrawiam was i do jutra k.
  23. widze, ze sprawa nie jest na tyle pilna, zeby rozpatrzyc moja propozycje domu tymczasowego; gdybyscie sie zdecydowaly, to dajcie znac ;) pozdrawiam kakadu
  24. ok, czekam na murke; potem lece do pracy i wracam po 22. ale wpadne na dogo i zobacze czy jest jakas odpowiedz; mysle, ze psy z domow tymczasowych maja wieksza szanse na adopcje, bo tymczasowy opiekum moze o nich wszystko opowiedziec temu docelowemu; podczas pobytu na tymczasie mozna rowniez psa podszkolic, a wtedy moze pojsc do mniej doswiadczonego domu; mam dyspense na dwa miesiace od mojego tz, moge wziac psa na tymczas, ale malz postawil jeden warunek: pies musi byc cichy zarowno w domu jak i na spacerach - inaczej pies zostaje, a ja szybuje lotem koszacym z siodmego pietra na trawnik pod blokiem, gdzie moge sobie zorganizowac jakis szalas jesli przezyje ;); same widzicie - nie ma letko; do tego mam suke i kota wiec piesek musi byc przyjazny, bo czasem jednak beda musialy zostac same, wiec zeby sie nie pozdjadaly; no to tak to wyglada w zarysie; pozdrawiam
  25. rozumiem, ze pies jest wystraszony i wycofany, ale opisac jego zachowanie da sie chyba bardziej szczegolowo? przestraszone psy bywaja ulegle i agresywne; myle, ze ktos kto na psach sie zna i ten konkretny przypadek widzial, bedzie potrafil ocenic, czy suka ma tendencje do agresji i dominacji czy raczej wrecz przeciwnie: jest ulegla i ma charakter poddanczy; w obu przypadkach pies po silnej traumie moze byc wycofany i wystraszony, a jednak roznice da sie stwierdzic; pozdrawiam
×
×
  • Create New...